poniedziałek, 3 marca 2014

Myszy i koty - Gordon Reece


„(…) bez względu na to, jak blisko z kimś jesteśmy, istnieją sprawy, które dotykają nas zbyt głęboko, aby można się było z kimkolwiek nimi dzielić. Może właśnie to, czego nie potrafimy dzielić z innymi, określa, kim naprawdę jesteśmy.” [s. 38]

Dla piętnastoletniej Shelley i jej mamy, Honeysuckle Cottage jawi się jako obietnica nowego początku. Dom położony daleko na wsi, do którego wiedzie droga kręta i zawiła, a od najbliższego sąsiada dzieli ponad kilometr, ma być idealnym miejscem, by odnaleźć spokój i ukojenie, którego obie tak bardzo potrzebują. Mama - po bolesnym rozwodzie z toksycznym, uzależnionym od alkoholu i despotycznym mężem, a córka – po miesiącach brutalnych prześladowań ze strony koleżanek (dawniej przyjaciółek) i jednym drastycznym wydarzeniu, które przekreśliło jej nadzieje, na bycie szczęśliwą nastolatką. Nowy dom z pięknym ogrodem, położony pośród malowniczych pól uprawnych i troskliwie zadbany przez poprzednich właścicieli -  tak jak tego oczekiwały - daje im bezpieczeństwo i kojące wytchnienie. Powoli odbudowują siebie i leczą, tak z fizycznych, jak i psychicznych ran, celebrując przy tym codzienne rytuały: wspólnych popołudni, gry na pianinie i oglądania filmów z Georgem Clooney’em. Rany powoli się zabliźniają i można rzec, że zza chmur wychodzi słońce. Niestety w życiu zło zawsze czai się tuż za rogiem. W szesnaste urodziny Shelley, w dzień, który miał być najpiękniejszym w jej życiu dzieje się coś, co sprawia, że w ten misternie budowany azyl, znów wkracza przemoc. Ale tym razem coś pęka i tłumiony przez lata strach wybucha jak bomba z opóźnionym zapłonem…

„Im większa trauma, tym mniej odpowiednie wydają się słowa.” [s. 30]


Narratorką całej powieści jest nastoletnia Shelley. Całość często przypomina potok myśli, który wywołał u mnie reakcję "od miłości do nienawiści". Początkowo bardzo przypadł do gustu, a później mocno znudził i chwilami omijałam całe fragmenty. Myślę jednak, że ten sposób pisania wielu osobom, zwłaszcza tym nastoletnim, się spodoba. Jest tu też mnóstwo refleksji i pytań czekających na odpowiedź i zmuszających do przystania na chwilę. Ale pytań nie tylko do Shelley, ale też do czytelnika. Dzięki temu zabiegowi, czytelnik staje się aktywnym uczestnikiem całej książki. To całkiem zgrabne posunięcie autora pozwala oddać się biegowi wydarzeń, w taki sposób, że ostatnia strona nadchodzi naprawdę niespodziewanie. Książkę czyta się bardzo szybko, co jest niewątpliwą zasługą zastosowanego stylu. Generalnie da się ją przeczytać w ciągu jednego wieczoru, ale raczej bym odradzała kończyć ją w nocy, bo może nam to zafundować kilka nieciekawych koszmarów. 

Główny motyw powieści, zawarty zarówno w tytule, jak i snujący się przez cała jej treść, to fakt, że Shelley uważa, iż ludzie dzielą się na dwa gatunki: myszy i koty. Myszy - to ofiary, boją się konfrontacji, uciekają, chowają się i chcą być jak najdalej od źródła problemu, natomiast koty – to inaczej katy. Katy czyhające na jeden niefortunny ruch myszy, żeby ją pokonać, stłamsić, wystawić na pośmiewisko. Nastolatka zarówno siebie, jak i swoja mamę oczywiście wdziela do grupy mysz. Z tego powodu opuszczają Londyn, z tego powodu mama pracuje w firmie odwalając całą ciężką robotę, a dostając za to marne grosze i z tego powodu, gdy przychodzi moment kulminacyjny – nie potrafi prawidłowo zareagować. Z tego też powodu, Shelley ma twarz pokrytą szpetnymi bliznami, nie uczęszcza do szkoły i pobiera indywidualne lekcje w domu.

„Bazgrałam coś odruchowo, międląc w myślach kolejne beznadziejne zdania, a kiedy spojrzałam na kartkę, nie mogłam powstrzymać gorzkiego uśmiechu na widok rysunku, który na niej powstał. Narysowałam mysz. Mysz z pętlą na szyi. (…) po całych miesiącach okrutnego nękania, zrozumiałam kim naprawdę jestem – myszą w ludzkiej postaci.” [s. 38]

Powieść Gordona Reeca, australijskiego pisarza tworzącego głównie komiksy i literaturę dziecięcą, to tak naprawdę - wstrząsające studium ludzkiej psychiki. Ten kontrowersyjny thriller psychologiczny, poprzez tematykę którą poruszył, wywołał falę emocjonalnych komentarzy na całym świecie. 

Podsumowując - Myszy i koty to powieść, która swoją wymową, stawia ważne pytania dotyczące mechanizmów przemocy - tej domowej, szkolnej, jak i tej w samoobronie - oraz praw życia i śmierci. Ale poza tym, jest to też świetnie skonstruowana i do ostatniej strony trzymająca w napięciu książka, która powinna być omawiana w szkole i na różnych dyskusjach w domowym zaciszu.




__________________________________________________________
Gordon Reece, Myszy i koty, 272 strony, Wydawnictwo Amber, 2011


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: + 1,8 cm
Z półki

29 komentarzy:

  1. Możliwe, że zapis myśli głównej bohaterki po prostu by mnie znudził. To zależy, jak to wygląda;) Ale obecnie czytam książkę, w której narracja wygląda podobnie - początkowo byłam zdziwiona i niezbyt zadowolona, ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłam. I bardzo mi się to podoba;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej książce do tej pory. Myślę, że jak ją gdzieś zobaczę to przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie słyszałam o tej konkretnej pozycji, ale po Twojej recenzji muszę chyba jak najszybciej się z nią zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdyby przypisać ją do określonej grupy wiekowej? Młodzieżówka czy jednak dla dorosłych? :) Bo mnie kusi, od dłuższego czasu, oczekuje jednak czegoś ponad historyjki dla nastolatków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zapomniałam dodać w recenzji, że ta książka nie posiada w ogóle wątku miłosnego. Kurczę, przepadło... No cóż ;) Także nie ma tutaj wątku miłosnego, żadnej wielkiej miłości dwojga nastolatków typu - ja go chcę pocałować a on mnie nie. To duży plus!
      Kwalifikowałabym ją raczej dla starszej młodzieży. Jedyne wątki typowo nastoletnie - to ten potok myśli (i wewnętrznych pytań) Shelley oraz często naiwne przekolorowanie postaci - tłumaczę to jej wiekiem.
      Poza tym książka jak najbardziej może być dla starszych, i że tak zaspoileruję - krew się leje, a mózg bryzga po ścianach ;)

      Usuń
    2. I tym spoilerem mnie przekonałaś :D dopisuję do mojej dłuuuugiej listy :p

      Usuń
    3. No to teraz jestem zainteresowana...

      Usuń
  5. Hm. Mam trochę sprzeczne odczucia co do tej książki :) Z jednej stronie odstrasza mnie ten potok myśli, a z drugiej zachęca, bo lubię taką formę. Jeszcze się zastanowię, a tytuł jakby co zapiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje się naprawdę ciekawą pozycją, wartą przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię ksiażki w pisane w 1 osobie, ale nie lubię wywodów psychologicznych itp czyli np ksiażek typu autorstwa Coelho. Jeśli nie przypomina jego książek to może okazac się dla mnie ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne cytaty i jak zwykle piękna recenzja ;)
    Tytuł dziecinny , ale fabuła piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Eee sama nie wiem, chyba tym razem sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. raczej nie słyszałam, ale strasznie mnie zachęciłaś. Jak tylko gdzieś dopadnę to przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również nic, a nic o tej książce nie słyszałam, ale dzięki blogom takim jak ten już wiem :) thriller psychologiczny to jeden z gatunków preferowanych przeze mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie słyszałem o tej książce, ale gdy trafi mi w ręce, to od razu przeczytam ;)

    / świetny cytat w nagłówku! Musze go sobie gdzieś przepisać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wątki psychologiczne jak najbardziej mnie pociągają:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie przekonałaś, jak tylko gdzieś wypatrzę zaraz się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Smutna lekcja życia w świecie, gdzie tylko piękni i szczęśliwi mają rację bytu.
    Na pewno poszukam tej książki w księgarni, przeczytam, a potem podsunę mojemu zbuntowanemu nastolatkowi do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo tak, przemoc to 'mój' temat. Pracowałam ponad 2 lata z ofiarami przemocy, więc takie książki są dla mnie naprawdę cenne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje się ciekawe ze względu na temat, ale po twoim opisie wygląda... no jak nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kupiłam tę książkę jakiś czas temu, trochę w ciemno, bo nie bardzo wiedziałam, jaki jest zarys fabuły, ale widzę, że dobrze zrobiłam :) Teraz muszę tylko zabrać się za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale zapowiada się ciekawie. Mam trochę średnie doświadczenia z literaturą dla młodzieży i nie zawsze mi ona odpowiada, ale chyba warto spróbować jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  20. Fabuła wydaje się być całkiem interesująca. Z chęcią zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Brzmi całkiem ciekawie, a cytaty przyciągają jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo przejmujący opis fabuły! Coś czuję, że to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam, oczywiście, ze możesz dołączyć do wyzwania, ale jako, że dołączyłam w marcu, to możesz dodać recenzje, które ukazały się u ciebie od 1 marca. Wcześniejszych nie przyjmuję. Pozdrawiam. Później Cię dopiszę, teraz uciekam. Dziękuję za dołączenie do naszej zgrai.

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudna recenzja (jak zwykle zresztą) Sama nie wiem - z jednej strony mam na nią ochotę, a z drugiej - jak pomyślę o tej liście oczekujących, to zaczynam się bać, że życia mi nie starczy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Widzę, że czeka kilka godzin z naprawdę bardzo dobrym thrillerem i to mnie bardzo cieszy :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...