piątek, 7 marca 2014

Pachnidło. Historia pewnego mordercy - Patrick Süskind



"Gdy zaczęły się bóle, stała za straganem rybnym przy ulicy aux Fers i skrobała ukleje, które (...) cuchnęły już tak strasznie, że ich smród głuszył smród trupów. (...) kobieta jeszcze młoda, ledwo dwudziestopięcioletnia, która całkiem ładnie jeszcze wyglądała, miała w ustach jeszcze prawie wszystkie zęby, a na głowie jeszcze nieco włosów, zaś poza podagrą, syfilisem i lekkimi suchotami nie cierpiała na żadną poważniejszą chorobę; która miała nadzieję żyć jeszcze długo, może pięć może dziesięć lat (...) życzyła sobie gorąco, żeby już było po wszystkim. I kiedy zaczęły się bóle parte, przykucnęła za blatem do oprawiania ryb i tam, podobnie jak cztery razy przedtem, urodziła i nożem od ryb odcięła pępowinę. Potem jednak na skutek upału i smrodu (...) straciła przytomność, osunęła się na ziemię i legła pod straganem, na środku ulicy, z nożem w garści." [s. 7]

Tak oto, w brudzie i smrodzie, pośród uciętych rybich głów i gnijących wnętrzności, 17 lipca 1738 roku, na jednej z ulic Paryża - w miejscu dawnego Cmentarza Niewiniątek, gdzie przez niemal osiemset lat chowano zmarłych, a po jego likwidacji (o ironio!) urządzono targowisko - na świat przyszedł Jan Baptysta Grenouille. Po jego narodzinach, matce rodzicielce wytoczono proces i skazano na ścięcie za wielokrotne dzieciobójstwo, jemu samemu zaś, przydzielono mamkę z urzędu. Niestety owa mamka (podobnie zresztą jak kilka następnych) nie chciała trzymać go dłużej, niż kilka dni. I tak tułał się maluch, od mamki do mamki, aż w końcu trafił do klasztoru Saint-Merri, a stąd do niejakiej madame Gaillard, która przyjmowała na garnuszek dzieci, każdego rodzaju i bez względu na wiek, byle tylko otrzymać zapłatę. Tu mały Jan Baptysta spędził lat kilka we względnie szczęśliwym dzieciństwie. Lecz gdy mamka dostrzegła jego jasnowidztwo - błędnie zinterpretowany nadnaturalny zmysł węchu - zdefiniowała go jako diable dziecię i porzuciła. Takim sposobem chłopak trafił do garbarza nazwiskiem Grimal, tutaj jednak pojął, że jest wart jedynie tyle, ile praca, którą może wykonać, a monsieur Grimal, przy zaledwie najmniejszym nieposłuszeństwie, byłby w stanie zatłuc go na śmierć. Z dnia na dzień więc, zgasił w sobie bunt i przekorę, stając się istnym wzorem posłuszeństwa. Jednak pewnej wrześniowej nocy 1753 roku, kiedy w Paryżu urządzono fajerwerki, dosłownie przez przypadek, Jan Baptysta poczuł zapach, który w jednej krótkiej chwili wzniecił w nim ogień obłędu. W tą właśnie noc, w wieku zaledwie lat 15 dopuścił się pierwszego morderstwa i ogarnięty zupełnym szaleństwem stworzenia pachnidła idealnego zapoczątkował istną lawinę nieszczęść.

Mimo wszystko podoba mi się portret psychologiczny postaci głównego bohatera - Jana Baptysty - człowieka obdarzonego darem nadludzkiego powonienia, a jednocześnie brutalnie pozbawionego własnego zapachu. To właśnie brak "duszy", którą w jego dziwacznym wyobrażeniu był zapach, doprowadził go do tak niecnych czynów. Przez to jedno wydarzenie podczas pamiętnej wrześniowej nocy - ogarnęło go istne szaleństwo, jedyna prawdziwa namiętność i ogromna potrzeba, by posiąść na własność najpiękniejszy zapach dziewicy. Dla tego pragnienia był w stanie posunąć się do najgorszego, do zabijania.



Zapach - to wrażenie zmysłowe, wywołane pobudzeniem receptorów węchowych przez niektóre lotne substancje. 



Niemiecki pisarz - Patrick Süskind - opublikował swoje niezwykle olfaktoryczne dzieło po raz pierwszy w roku 1985. Publikacja okazała się istnym objawieniem i od tamtej pory nie schodzi z list bestsellerów. Przełożono już ją nawet na ponad 40 języków! Nie zdziwi więc nikogo fakt, że  zwróciło to uwagę światek hollywoodzki. Wielu sławnych reżyserów, a wśród nich: Tim Burton, Martin Scorsese, Ridley Scott czy Stanley Kubric - wykazywało zainteresowanie kupnem praw do nakręcenia filmu. Ale każdy miał mnóstwo wątpliwości, co do przeniesienia na ekran historii o zapachu - jakoby było to co najmniej niemożliwe. A jednak nie! Ostatecznie znalazł się śmiałek - niejaki Tom Tykwer, swoją drogą rodowity Niemiec (jak autor) - i w 2006 roku przedstawił światu swoją wizję "Pachnidła". Ekranizacja spotkała się ze sprzecznymi opiniami, jednych zachwyciła - innych obrzydziła. Wiele osób natomiast twierdzi, że film  w istocie przerósł książkę. Czyli można? Można.

W moim przypadku najpierw był film. I przyznam, że oglądałam go już kilkakrotnie i za każdym razem wywiera na mnie wrażenie. No bo jak można było w tak niesamowity sposób sprawić, że film naprawdę "pachnie"? No i śmierdzi. Momentami. 

Pachnidło Patricka Süskinda jest niesamowicie plastyczne i - uwierzcie mi na słowo - to naprawdę książka inna niż wszystkie. Jej piękno przejawia się w języku, opisach zapachów, a także sposobie przedstawienia osiemnastowiecznego społeczeństwa Paryża - to na pewno nie jest to społeczeństwo, które znamy z filmów, wysublimowane, kulturalne, eleganckie i czyste - tu wszystko jest dosadne i brutalnie brudne - prawdziwe! A przy tym ironiczne, groteskowe i niemal prześmiewcze - i to głównie z tego powodu trwałam przy tej książce pół nocy, chłonąc zdanie po zdaniu ten niesamowity styl jakim włada autor. 

Narrator wprowadza czytelnika w świat zapachów. Prowadzi przez tą krainę zmysłów, niczym ojciec dziecko trzymając za rękę. Pozwala dotykać, chłonąć, upajać się każdym zdaniem i słowem. Szczegółowe opisy dają możliwość wwąchania się w tą książkę kartka po kartce odczuwając zapach głębszy i znacznie bardziej złożony niż zwykły powiew tuszu na papierze. Doprawdy nigdy wcześniej nie czytałam czegoś podobnego. I jeszcze ten kontrast pomiędzy pogonią za pięknem woni, a szpetotą głównego bohatera. Moi drodzy - książka urzeka, a apetyt rośnie w miarę przekręcania kart. Wprost nie można się oderwać od tego świata słów stworzonych a zarazem dobranych z takim kunsztem!


________________________________________________________________________________________
Patrick Süskind, Pachnidło. Historia pewnego mordercy, 256 stron, Wydawnictwo Świat Książki, 2013


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: + 1,8 cm
Grunt to okładka
Europa da się lubić

35 komentarzy:

  1. Mam tę książkę, leży na półce i czeka na dzień swojej chwały :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam zamiar ją kupić, ale jakoś tak wyszło ,że powstrzymałam się.
    Może kiedyś poszukam w bibliotece...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa recenzja. Książkę mam w planach już od dłuższego czasu

    OdpowiedzUsuń
  4. Jako jedyna chyba nie miałam w planach tej książki!
    No i raczej nic tego nie zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i mam podobne zdanie jak Ty. Portret psychologiczny głównego bohatera, plastyczność opisów oraz cudowny i jakże odmienny styl autora (piekna, rozbudowana składnia, mało dialogów) składają się na niepowtarzalność tego dzieła.
    Też miałaś wrażenie, że czytając opisy zapachów, czujesz je wokół? Ja nie mogłam się tego pozbyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie, ciekawie... Jednak chyba nie jest z tych, które w najbliższym czasie chcę przeczytać. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam książki, ale oglądałam film... i szczerze to nie dla mnie. Nie byłam w stanie na niego patrzeć, kompletnie mnie odrzucało i wyparłam większość scen z pamięci. Książkę sobie też daruję, jakoś nie mogę się przemóc.

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie! Poza tym pewnie jak każda książka, oprócz pachnącej treści, ma pachnące strony - chodzi mi tu specyficzny zapach stron, który uwielbiam! ♥

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety mnie ta książka w ogóle nie przypadła do gustu. Denerwował mnie zarówno styl pisarza jak i przeprowadzony przez niego rozwój postaci. Może powinnam obejrzeć film, żeby przekonać się do tej historii, ale do książki na pewno nie wrócę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie ta książka niestety nie przemawia, mimo pozytywnej recenzji :) Kiedyś zaczęłam czytać, bo akurat kuzyn miał ze sobą i jakoś mi się nie spodobała... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi się podobała zarówno książka jak i film, chociaż jak zwykle ekranizacja nie dosięga wersji pisanej do pięt. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Pachnidło" intryguje mnie od dawna - siostra przeczytała kilka lat temu i polecała tę historię, dlatego muszę w końcu dorwać ją w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam na półce ale ciągle mało czasu. Moja przyjaciółka zachęciła mnie do przeczytania tej książki jednym zdaniem : "Ona na każdej stronie pachnie" i tego się trzymam..
    Muszę w końcu przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi ciekawie. Chętnie poznam tę historię, ale jednak w wersji filmowej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam książkę, oglądałam film. Fenomenalna historia, dla mnie bomba.

    OdpowiedzUsuń
  16. Książki jeszcze nie czytałam, ale oglądałam film i jakoś nie porwał mnie, może też dlatego stroniłam od książki, ale jak mówisz, że książka urzeka to chyba muszę nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam zarówno książkę jak i oglądałam film. Odebrałam ją jako mroczną, dotykającą czegoś co jest TABU. Bohater w niesamowity sposób chce stworzyć zapach tak piękny i niebanalny , żeby cały świat go odczuł. Z jednej strony to smutna historia , z drugiej przerażająca. Aczkolwiek książkę uważam za lepszą, bardziej składną i wyjaśniającą wiele spraw.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam tę książkę. Rewelacyjna...przyciągająca i momentami odrażająca. Mam zamiar obejrzeć film.

    OdpowiedzUsuń
  19. Film kusił mnie już wiele razy, raz spróbowałam obejrzeć, ale coś mi początek nie przypadł do gustu i nie dokończyłam. Może kiedyś to zmienię :)
    Co do książki - jeszcze nie miałam z nią styczności i szczerze powiedziawszy trochę jestem jej niepewna

    OdpowiedzUsuń
  20. Widziałam i czytałam - świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałem. Ostatnio przyłapuje siebie na tym, że próbuję "wychwycić" pojedyncze zapachy, jak główny bohater "Pachndiła".

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam ! <3 ciągle mam jeszcze film do obejrzenia ;)
    uch uch uch. Z każdym kolejnym dniem wydaje mi się, że wakacje nigdy nie nadejdą :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Widziałam film - robi wrażenie. Jak kiedyś w moje ręce wpadnie książka to chętnie przeczytam. Okładka powieści przyciąga spojrzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytałam tę książkę już jakiś czas temu, ale filmu jeszcze nie miałam okazji obejrzeć. Mam zamiar najpierw odświeżyć sobie papierową wersję,a później skusić się na tę na ekranie, choć też słyszałam różne opinie. Te zapachy dobywające się z wnętrza książki to coś niezwykłego i warto poświęcić chwilę na tę historię.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo chciałam przeczytać tę ksiązke, ale nigdzie nie mogę jej dostać. :(
    Podoba mi sie jak piszesz!
    Zapraszam do mnie http://artofreadingbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam chyba w zeszłym roku, naprawdę niesamowita historia, a Ty oddałaś jej klimat swoją recenzją :) Tylko nie pamiętam czy widziałam film, początek na pewno tak, ale chyba nie całość.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie lubię narracji prawie bez grama dialogów. Jednak ta historia tak mnie urzekła, że nie miało to znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zaczęłam kiedyś tę książkę, ale jakoś mi nie szła. Widziałam za to film i mi się bardziej spodobał. Choć to zakończenie niezbyt mi się podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Widziałam film, czytałam książkę. Jedno i drugie jest na wysokim poziomie, chociaż wersja literacka zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu (w sumie jak zawsze). Teraz czaję się, żeby ją kupić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja tra wiem, że nic nie wiem - Ty zachęcasz, niektórzy zniechęcają. Chyba jednak trzeba przeczytać, żeby wyrobić sobie swoją opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Liczę, że się przyłączysz do zabawy.
    http://zaczytanazaglebianka.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  32. Brzmi interesująco, może kiedyś sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Pachnidło czytałam wiele lat temu a wciąż czuję ten zapach i pamiętam emocje jakie towarzyszyły czytaniu. Bardzo specyficzna książka. Zapada gdzieś tam głęboko w pamięć.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Autor musiał mieć wspaniały węch.Nie opisałby tak wspaniale zapachow.PRZECZYTALAM KILKA KARTEK I JUŻ GO PODZIWIAM.TO ARCYDZIEŁO LITERACKIE.JESTEM ZNOW BOGATSZA.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...