czwartek, 27 marca 2014

Wilk z Wall Street - Jordan Belfort


"Ta książka to wspomnienia, prawdziwa historia oparta na wydarzeniach z mojego życia." 

[Od autora, s. 7]


 "Chuj z tym, chuj z tamtym. Kurwa tu, kurwa tam. Tak mówiło się na Wall Street." [s. 60]

Wilk z Wall Street to bardzo wulgarna i sarkastyczna opowieść o niezwykle burzliwym i kontrowersyjnym życiu (takim przez wielkie "Ż") człowieka legendy, bo tak należy o nim mówić - Jordan Belfort to człowiek legenda. Ten majestatyczny broker, uwielbiający wydawać potężne ilości pieniędzy na narkotyki, seks i dalekie podróże, zasłynął nie tylko swoim talentem do zatracania się w rozrywce, ale przede wszystkim tym, że jako najbardziej poważany finansista, w latach 90. doprowadził swoich inwestorów do strat w wysokości ponad 200 milionów dolarów, co w efekcie jego samego zaprowadziło za kraty więzienia.


"Brokerka to jedna wielka chujoza. Nie zrozum mnie źle: forsy jest jak lodu, i w ogóle, ale niczego nie tworzysz, niczego nie budujesz. Po pewnym czasie robi się monotonnie. (...) nie jesteśmy lepsi od tych wszystkich szmatławych straganiarzy. Nikt z nas nie wie, kiedy akcje pójdą w górę! Po prostu bierzemy garść strzałek i rzucamy nimi do tarczy, sramy, dmuchamy i mieszamy." [s. 18]

Gdy po raz pierwszy zjawił się na Wall Street miał 24 lata i zaledwie 7 dolarów w kieszeni, ale miał też ambicję i cel: stać się panem wszechświata. Dzięki swojej inteligencji, zdolności myślenia strategicznego oraz niesamowitym darze przekonywania - osiągnął cel w ciągu jedynie kilku lat, a jego życie przeobraziło się w amerykański senAutor opowiada w tej książce o sobie i swoim życiu z perspektywy zdobytego doświadczenia, a także z punktu widzenia człowieka, który stojąc nad brzegiem przepaści, w ostatniej chwili znajduje w sobie dość odwagi, by z niej zawrócić i zacząć nowe życie, tym razem takie przez małe "ż". 

Imponujące jest to, jak potrafił zmanipulować tych wszystkich ludzi - po prostu w nich wierząc, a oni odwdzięczali mu się dozgonną wdzięcznością, i byliby nawet skłonni skoczyć za niego w ogień, bo chcieli "być tacy jak on". Ta autobiografia to swoiste studium kultu jednostki - jego firma z powodzeniem mogłaby zakrawać o sektę; wyrobił sobie autorytet szefa i lojalność pracowników o jakiej inni mogliby tylko marzyć.


"Agresja w tej pracy to mus. Ludzie nie kupują akcji: akcje im się sprzedaje. (...) telefonowanie to syf. Robiłem to przez siedem miesięcy i codziennie miałem ochotę się zabić. Dlatego zdradzę ci mały sekret (...) rób sobie dużo przerw. Jeśli musisz, idź do kibla i sobie zwal. Ja tak robiłem i działało jak czary. (...) walenie konia to klucz. Bardzo zalecam również prochy, zwłaszcza kokainę, bo po koce będziesz szybciej dzwonił i więcej zarobię." [s. 14]

Talentu pisarskiego Belfortowi odmówić nie można, ale posiada on jeszcze jedną fascynującą cechę, którą przede wszystkim docenią amatorzy czarnego humoru - zdolność do inteligentnej autoironii. Jordan w Wilku z Wall Street przedstawił swoje życie jako komedię usianą ogromną ilością wyolbrzymień i świetną zabawą, ujmując przy tym - w absolutnie błyskotliwy sposób - absurdy funkcjonującego świata. 

Książka jest idealnym uzupełnieniem filmu, w którym wiele wątków zostało zupełnie pominiętych, bądź brutalnie skróconych (ewentualnie przerysowanych). Z całym moim uwielbieniem dla DiCaprio i jego naprawdę brawurowo zagranej roli - podczas seansu możemy jedynie stwierdzić, że Jordan to krętacz, pochłaniający dziennie ilości narkotyków zdolne powalić słonia, uzależniony od seksu i prostytutek oraz ktoś, kto właściwie nie musi zajmować się niczym, bo wszystko robią za niego ślepo oddani podwładni. A tymczasem dzięki książce, dowiemy się że Belfort to postać dużo bardziej wielowątkowa i interesująca - bo to zwykła ludzka istota, ciągle zmagająca się ze swoimi demonami: problemami, błędami i decyzjami oraz facet, który de facto - sam nie potrafi odnaleźć się we własnym amerykańskim śnie.

"Miałem mnóstwo przydomków (...) ale moim ulubionym był Wilk z Wall Street, bo to byłem ja, co do joty. Wilk w owczej skórze, wilk doskonały: wyglądałem jak młody chłopak, zachowywałem się jak młody chłopak, ale nim nie byłem. Miałem trzydzieści jeden lat, czułem się jak sześćdziesięciolatek i starzałem się jak pies - siedem lat na rok. Ale byłem również bogaty i potężny (...) wszystko grało i wszystko się układało." [s. 29]

Wilk z Wall Street to paranoiczny monolog wewnętrzny. Prawdziwe pomieszanie z poplątaniem myśli: ćpuna, seksoholika, geniusza i nieśmiałego wrażliwca, który myślał, że pieniądze tylko zwiększą poczucie jego własnej wartości. Czyta się dobrze i lekko, ale gdzieś tam wewnętrznie pojawia się wykrzyknik, że jednak za dużo tutaj tego "wow" i niekoniecznie we wszystko da się wierzyć, bo ile umieścił prawdy w tej prawdzie? Ale człowiek jest tylko człowiekiem i mimo, że po pochłonięciu tych pięciuset stron doskonale zdajemy sobie sprawę, że Jordan to prawdziwy mistrz manipulacji, a swoim urokiem osobistym potrafiłby oczarować dosłownie każdego, to ślepo dajemy mu się prowadzić za rękę i chłoniemy ten świat dolarów, rozrywki i tętniącego brawurą życia, bo zwykły szary zjadacz chleba, też ma marzenia o życiu przez wielkie "Ż". 


"Oto moja historia. Nie jest zbyt piękna. Wiodę najbardziej dysfunkcyjne życie, jakie tylko można wieść. Jestem udanym nieudacznikiem." [s. 181]


____________________________________________________________________
Jordan Belfort, Wilk z Wall Street, stron 512, Wydawnictwo Świat Książki, 2014

Wilk z Wall Street | Polowanie na Wilka z Wall Street


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: + 3,8 cm 
Czytam Opasłe Tomiska: + 512 stron
Europa da się lubić

54 komentarze:

  1. Wole książkę od filmu. Film był dla mnie wulgarny, skupiony tylko i wyłącznie na seksie i narkotykach, a dzięki lekturze książki zrozumiałam chociażby to, dlaczego Belfort był ścigany przez FBI. Poza tym mnóstwo faktów zostało przekręconych, ale czego się spodziewać. W końcu filmy kręcą po to, aby przyciągnąć do kina tłumy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahah ale się uśmiałam hahah :D a dlaczego? bo w piątek miałam pierwszy dzień pracy w biurze brokerskim i po tym jednym dniu wróciłam do domu i mówię do męża coś podobnego co Belfort typu "ale ta brokerka to "chujum bujum", po jednym dniu uaktywniły się we mnie wszystkie pokłady najbrzydszych słów świata, a łeb pękał mi w szwach ! to jest koszmar dziewczyny i chłopaki mówię Wam ! chyba kupię tę książkę dla poprawienia sobie humoru - tym bardziej, że 9zł kosztuje w Domu Książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I co zrobiłaś? Znów kolejny punkt do listy :) A tak poza tym, czy Ty kiedykolwiek śpisz? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ehh byłam w kinie, film podobał mi się, książkę też mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie książka oczarowała, zarówno tom pierwszy jak i drugi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście mam to na liście do przeczytania/obejrzenia, ale nie zdawałam sobie sprawy, że to autobiografia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam film - niestety. Nie oczarował mnie, nie zaciekawił, momentami nawet nudził. Na książkę być może się kiedyś zdecyduję.

    http://pobudzwyobraznie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Po obejrzeniu filmu, mam ochotę sięgnąć po książkę, aby skonfrontować pewne fakty. Może jeszcze nie teraz, ale kiedyś na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam ani książki ani filmu, ale jakoś do żadnej z tych rzeczy mnie nie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Autoironia to zabieg, który mocno sobie cenię. Na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam z obejrzeniem filmu, aż przeczytam książkę, słyszałam, że jedno i drugie bardzo dobre, choć co do książki to mam teraz mieszane uczucia, ilość wulgaryzmów, tylko w przytoczonych przez Ciebie cytatach trochę mnie odstręcza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mimo to - książkę naprawdę dobrze się czyta, a samego Jordana lubi, ten facet ma w sobie takie przysłowiowe "coś" ;)

      Usuń
    2. Obawiam się, że w filmie jest ich o wiele, wiele więcej... ;)

      Usuń
  12. Do tej pory nieszczególnie mnie ten tytuł przyciągał. Ale po Twojej recenzji chyba zmienię zdanie i zmierzę się z tematem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci bardzo za tak miłe słowa :)

      Usuń
  13. ja zawsze stosuje kolejność- najpierw książka potem film

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam oglądać film, ale może lepiej zacząć od książki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oglądałam film, dopiero potem dowiedziałam się, że jest on bazowany na książce. Bardzo żałuję, że tak późno, bo pierwsze co- to sięgnęłabym po książkę. Niemniej jednak Twoja recenzja umocniła mnie w fakcie, że po Wilka z Wall Street koniecznie muszę sięgnąć, ale tym razem w formie papierowej. Świetna robota, ami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie wiesz jak bardzo lubię dostawać takie komentarze, dziękuję Ci bardzo za tak miłe słowa! :)
      zachęcam do przeczytania, książka-torpeda ;)

      Usuń
  16. Książkę chcę przeczytać od dłuższego czasu ale cały czas mi coś wypada.

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest książka, którą na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) mogłam wyżej napisać, że ta książka to byłby idealny prezent dla mężczyzny, ale zrobię to już pod recenzją drugiej części.
      Zachęcam naprawdę, nie zawiedziesz się!

      Usuń
  18. Być może się skuszę, zanim obejrzę film

    OdpowiedzUsuń
  19. I pomyśleć, że jestem brokerem z wykształcenia... na szczęście brokerem informacji, a to zupełnie inny zawód;)
    Nie lubię wulgarnych książek. Ale sama historia życia tego człowieka jest interesująca. I ta autoironia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. autoironia, a często ogólny sarkazm, jest świetny w tej pozycji - dla tego samego warto ;) zachwycił mnie fragment jak przebywał w Szwajcarii w hotelu, gdzie jedna doba kosztowała (zaledwie) 4 tys. dolarów, aż przytoczę ten fragment:
      "(...) dotarłszy na miejsce stwierdziłem, że "elegancki" i "wytworny" to w Szwajcarii zaszyfrowany odpowiednik angielskiego "przygnębiający" i "obskurny". Wchodząc do foyer, zauważyłem, że jest zastawione francuskimi meblami w stylu Ludwika XIV - jak poinformował mnie z dumą odźwierny, z połowy siedemnastego wieku. Ale jak na mój gust Król Słońce powinien ściąć swego dekoratora na gilotynie. Wytarta wykładzina była w kwiatki i dziwne zawijasy, które mogłyby wyjść spod pędzla ślepej małpy. Kolory też były dziwne: kombinacja psich rzygowin - żółtych i różowawych. Rządzący tym wszystkim żabojad musiał wydać na te pierdoły majątek i ktoś taki jak ja, nowobogacki Żyd, poza pierdołami nie dostrzegał w tym nic więcej. Boże, gdzie się podziały rzeczy nowe i jasne?"[s. 134]
      tak, ta książka cała utrzymana jest w takim stylu ;)
      polecam!

      Usuń
  20. Ksiażka może i dobra, ale mnie jakoś nie zachecił.. Więc ją sobie odpuszcze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Na książkę ochoty nie mam, jakoś odstrasza mnie ta brutalność i wulgarność...

    OdpowiedzUsuń
  22. Chodzi za mną od jakiegoś czasu. Chyba jestem zmuszona ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gorąco polecam, pozycja naprawdę godna polecenia!

      Usuń
  23. Nie czytałam książki...nie oglądałam filmu...czy ja żyję???-.- NIestety brak czasu :(
    ALe nadrobię to <3

    OdpowiedzUsuń
  24. No cóż...pozycja dodana do listy "Muszę przeczytać"...a ja powinnam przed Twoim blogiem postawić tabliczkę "Nie wchodzić", bo przez Twoje recenzje nie zdążę tego wszystkiego przeczytać do końca swoich dni. Gratki za świetną recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. absolutnie nie pozwalam stawiać takiej tabliczki! ;)
      a tak na poważnie - bardzo bardzo dziękuję za tak miłe słowa! łechtasz moje ego ;)

      Usuń
  25. Nie lubię takich wulgarnych książek, więc raczej podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  26. To jedna z tych książek, które muszę i chcę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam inteligentną autoironię. :) Film mam w planach, ale oczywiście zamierzam go poprzedzić lekturą tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  28. Film mi się nie spodobał :) może książka przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Głośne książki, głośne filmy. Od razu włos mi się na głowie jeży na samą myśl ;) Ale to chyba bardziej przez tematykę, bo nie mogę przekreślać każdej popularnej pozycji tylko dlatego, że jest popularna. Mnie wulgarność może nie zraża, ale historia jakoś... nie ciekawi. Nie mój typ :)

    OdpowiedzUsuń
  30. No nie wyrobię, co rusz dochodzą mi jakieś książki do 'must read' :D być może na wakacjach nadgonię :)

    OdpowiedzUsuń
  31. O filmie słyszałam, ale go nie oglądałam. Recenzja bardzo ciekawa, ale na książkę raczej się nie skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetna recenzja - zachęciłaś mnie do sięgnięcia po książkę, bo jak do tej pory film mi wszyscy odradzali :P Tak w ogóle bardzo tu przyjemnie u Ciebie i chyba zostanę na dłużej, tylko niestety nie wiem dlaczego, ale nie mogę dołączyć do grona Twoich obserwatorów... ;/

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja od jakiegoś już czasu się do tego przymierzam, żeby książkę przeczytać i muszę to zrobić jak tylko znajdę trochę więcej wolnego czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Film mam w planach ze względu na Leonarda, a do książki podchodzę trochę z dystansem i mam wielkie wątpliwości, bo nie lubię wulgarnego języka w pozycjach literackich, ale, że tak zachęcasz, to na razie jej nie skreślam z mojej listy :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Zastanawiałam się, czy najpierw przeczytać książkę, czy może przyswoić sobie jakiś procent jej treści przez film. Po Twojej recenzji jestem przekonana, że najpierw sięgnę po książkę - dziękuję za nią, była naprawdę miła w odbiorze ;) Również dodaję do obserwowanych ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Mnie dość skutecznie odstrasza od tej pozycji film, który widziałam jeszcze przed wydaniem książki. Jakoś nie mam ochoty przechodzić przez jego pokręcone życie jeszcze raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam tę książkę na półce i z chęcią przeczytam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Recenzja fajnie napisana, zachęca do przeczytania i obejrzenia Wilk z Wall Street. Bardzo dobrze dobrane cytaty.

    OdpowiedzUsuń
  39. Oglądałam film i czytałam książkę i zgodzę się z Tobą - w książce Belfort jest o wiele bardziej "ludzki", pełen wątpliwości i przekonany o tym, że wszystko co ma jest do czasu. Jest przedstawiony jako człowiek od zawsze targany lękiem i bezsennością. Jak sam powiedział- zmarnował swój potencjał, wykorzystał go w złą stronę.. Bardzo polecam książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie czytałam książki, jednak oglądałam pierwszą część ekranizacji. Zaciekawił mnie nią nasz nauczyciel od podstaw przedsiębiorczości. Bardzo często wspominał o tym filmie i o Jordanie Belforcie. Powiedział, że cały ten film, to czyta prawda, jeśli chodzi o życie tego brokera, z wyjątkiem sceny z szympansem. Cóż, jak dla mnie scena z szympansem była jedną z normalniejszych chyba w całym filmie. Aż ciężko mi uwierzyć, że tak wyglądało czyjeś życie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Zgadzam się, tej książce nie można wierzyć do końca. Dla mnie była ciekawym doświadczeniem :) Najbardziej fascynował mnie dar głównego bohatera - potrafił zrobić taką wodę z mózgu inteligentnym ludziom...Czemu mnie to dziwi? Kasa, kasa... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...