wtorek, 11 marca 2014

Wrócę po ciebie - Guillaume Musso


"Biegu niektórych rzeczy nie da się zatrzymać. (...) To co ma nastąpić, następuje, bez względu na to, co robimy, aby tego uniknąć." [s. 82]

Nowy Jork. Manhattan. Ethan Whitaker przemierza gwarny Times Square z dziewczyną i przyjacielem u boku. Przyjechali tutaj starym, rozpadającym się mustangiem aż z Bostonu. Ten wypad to forma prezentu na jego urodziny - chcieli mu sprawić frajdę. Prawda jest taka, że Ethanowi nigdy się nie przelewało. Rodzice całe życie ciężko harowali, a i tak nie byli w stanie posłać go na studia - teraz jego codzienność to ciężkie worki z cementem, rusztowania i pot. A wolny czas? Piwo po pracy, albo wypad z dziewczyną do centrum handlowego. Zero perspektyw na przyszłość. Dzisiaj, tu - na Manhattanie, kończy 23 lata. Wśród tłumu, korków, ogromnych billboardów i na widok okładki "New York Timesa" kiełkuje mu w głowie absurdalny pomysł: "kiedyś to moje zdjęcie znajdzie się na pierwszej stronie tej gazety". Gonitwa myśli. Jedna decyzja. Teraz albo nigdy. Odwraca się i zagubiony w tłumie korzystając z zielonego światła - przechodzi na drugą stronę ogromnej alei. Odchodzi. Znika. 
Mija piętnaście lat. Ethan jest znanym psychoterapeutą z milionami na koncie i czarno-srebrnym dwudrzwiowym maserati w garażu. Dorobił się na wmawianiu ludziom tego, co pragnęli usłyszeć, poza tym umiał ich motywować, chociaż sam ma ze sobą duże problemy. Pewnego dnia, a dokładniej 31 października - w dniu w którym jego marzenie sprzed lat miało się ziścić i najsłynniejsza gazeta chciała dać mu okładkę - budzi się na swoim ekskluzywnym jachcie obok pięknej rudowłosej kobiety i zupełnie nie pamięta wydarzeń z poprzedniej nocy. Ale to dopiero początek. W gabinecie czeka na niego przestraszona nastolatka, chwila nieuwagi i dziewczyna strzela sobie w głowę. Wracając z komisariatu, tajemniczy taksówkarz zawozi go na ślub jego dawnej miłości, którą w niezrozumiałym akcie desperacji kilka lat temu brutalnie porzucił. Po przyjęciu zostaje napadnięty i bestialsko pobity, ostatkiem sił trafia do szpitala w cudowne ręce azjatyckiego lekarza, ale niestety ginie tutaj od kul mordercy(!). Chwilę przed śmiercią resztkami świadomości wspomina to, co stracił. 
Następnego dnia budzi się na jachcie obok pięknej rudowłosej kobiety i znów jest 31 października... 

"Musimy mieć odwagę się zmienić, odważyć zagrać główną rolę w sztuce naszego własnego życia" [s. 43]

Szukając kiedyś obiecujących tytułów w Internecie, trafiłam na właśnie ten. To było moje pierwsze spotkanie z Musso i od razu wpadła mi w oko okładka. Co ja się namęczyłam żeby znaleźć tą książkę w księgarni właśnie w tej okładce (obecnie jest wznowienie z inną szatą graficzną), aż w końcu się udało. 

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy - aż pozwolę sobie poświęcić temu osobny akapit - to bardzo specyficzny sposób pisania. Nie wiem czy to tylko przekład, czy Musso po prostu w ten sposób pisze? Ale na dosłownie każdej stronie pojawiał się jakiś graficzny ozdobnik, zmieniały się czcionki, ba, nawet były obrazki! Powieść podzielono na części, części na rozdziały, rozdziały na podrozdziały, a te z kolei na gwiazdki, gwiazdki na podgwiazdki, pogrubienia, pochylenia, przypomnienia itd. - ale! - jakby tego było mało - na początku każdego(!) z 36 rozdziałów pojawiał się cytat wprowadzający, numer oraz tytuł. Uwierzcie mi, po pewnym czasie stało się to mocno nużące.


No a treść? 
To taki koktajl "Dnia świstaka" z "Efektem motyla" - wstrząśnięty i niestety - zmieszany.



Główny bohater przeżywa ten sam dzień trzykrotnie (za każdym razem oczywiście inaczej niż ostatnio), przez cały czas tocząc walkę z Przeznaczeniem (taksówkarz) i Karmą (lekarz) i próbując przy tym naprawić popełnione wcześniej błędy. Mocno zaskakujące jest zakończenie - mimo, że książka kończy się "pozytywnie" to pozostaje wielka pustka gdzieś pomiędzy.

Całe wnętrze jest utrzymane w porządku achronologicznym. Wszystko się przeplata - przeszłość z teraźniejszością i odwrotnie, a skonstruowana przez Musso atmosfera tajemnicy utrzymuje się do ostatniej strony, mimo że sama akcja nabiera tempa dość powoli. Ale o ile część pierwsza sprawia wrażenie naprawdę dopracowanej i szczegółowo przemyślanej, to kolejne były coraz słabsze. I tak, w dniu ostatnim (zaspoileruję, a co!) Ethan płynie sobie jachtem, jak gdyby nigdy nic przygotowując deser "z banana, jogurtu i skórek migdałów", kontemplując przy tym fruwające mewy (!), gdy powinien robić trylion innych rzeczy! Absurd w czystej postaci. 

Choć sam pomysł na powieść był dość nietypowy i obiecujący (naprawdę, pierwsza część - chylę czoła) - to budowa i kształt pozostawiają wiele do życzenia. Mamy tutaj elementy poradnika, obyczajówki, romansu, dramatu, a nawet thrillera, kryminału i fantastyki - wszystko w jednym, czyli tak naprawdę - całe nic. Portrety psychologiczne postaci są bardzo płytkie (że o poziomie dialogów już nie wspomnę), a powieść momentami przesadnie sentymentalna i naiwna. Przykłady:

"(...) współczucie sprawia, że stajesz się podatny na emocje, a więc słaby; aby osiągnąć coś w życiu, trzeba myśleć przede wszystkim o sobie." [s. 337]
"A jeśli prawdziwa miłość zaczyna się dopiero, gdy kończy się namiętność?" [s. 369]

Już chwilami miałam ochotę postawić ją na półkę obok Coelho. Naprawdę - całe mnóstwo tutaj życiowych mantr, frazesów, sentencji i melodramatycznych wyznań, więc - jeżeli komuś podobał się Alchemik - śmiało polecam. Myślę, że książka trafi też w gusta ckliwych romantyczek (nikogo nie obrażając). 

Mimo wszystko czytało się dobrze i szybko. I nie przeszkadzały mi wszędzie wetknięte marki i blichtr i ukłony wobec American glamour. Historia wyraźnie pisana pod "bestseller" w celu zaspokojenia popkulturowych potrzeb, ale w sumie nie żałuję, że ją kupiłam.

"Nasze życie jest jak książka: kiedy pan czyta stronę sześćdziesiątą szóstą, sześćdziesiąta siódma i ósma są już napisane." [s. 79]



________________________________________________________________
Guillaume Musso, Wrócę po ciebie, stron 400, Wydawnictwo Albatros, 2011


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: + 2,8 cm
Czytam Opasłe Tomiska: + 400 stron
Grunt to okładka
Europa da się lubić
Czytamy powieści obyczajowe

44 komentarze:

  1. Bogowie, nigdy o tej książce nie słyszałam ale brzmi po prostu c u d o w n i e! Muszę ją mieć :3 Cieszę się, że tobie przypadła do gustu mimo kilku niedoróbek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm...ciekawy opis samej treści, jednak po Twojej recenzji mam wątpliwości czy po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polubiłam Musso od pierwszej jego książki, którą przeczytałam - "Potem". To fakt, że są dość podobne, zawsze to trochę miłości, trochę thrilleru, ale jak widzę jego książkę, to zawsze wybieram :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Swego czasu bardzo chciałam jakąś powieść Musso przeczytać, bo nasłuchałam się, to fantastyczny pisarz. Jakoś jednak o nim zapomniałam, nie sądzę, żeby "Wrócę po ciebie" było książką, która mi się spodoba, ale może przeczytam jakąś inną z dorobku Musso.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za aż tak bardzo wymieszanymi gatunkami literackimi. Dodatkowo co za dużo to nie zdrowo - przesadzać w ozdobnikach, pogrubieniach, etc. nie należy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. książkę czytałam całe wieki temu, ale pamiętam, że głównie za sprawą zakończenia, bardzo mi się podobała. od dawna planuję sięgnąć po coś nowego autorstwa Musso, mam nadzieje, że w końcu mi się to uda.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam żadnej książki tego pisarza, więc nie wiem czy zazwyczaj posługuje się on takim językiem. Muszę przyznać, że sam opis fabuły szalenie mnie zaciekawił - przynajmniej do momentu, w którym Ethan obudził się na jachcie;) Mogła z tego wyjść bardzo dobra powieść obyczajowa - o marzeniach i cenie, jaką trzeba za nie zapłacić. Tymczasem takie pomieszanie stylów i pomysł rodem z "Dnia świstaka" zupełnie do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Musso jest chyba nie dla mnie :) ckliwość, przesłodzony romantyzm i cytaty rodem z Coelho działają na mnie zupełnie odstraszająco.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł i okładka niesamowicie mnie przyciągnęły, ale jak widzę treść już nie jest tak dobra. Może przeczytam, bo mam ochotę poznać twórczość tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Alchemik" akurat zbytnio mi się nie podobał, ale i tak przeczytałabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Narobiłaś mi ogromnej ochoty na ten tytuł . Już dopisuję do listy .

    OdpowiedzUsuń
  12. E, zapowiada się bardzo ciekawie...
    A wszystko dzięki twojej recenzji ;3
    :]

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja byłam zachwycona! Dostała mi się wersja w tragicznej okładce + ten tytuł, odłożyłam na półkę na później, ale wszyscy pisali jak ten Musso fajnie pisze, przeczytałam i wtopiłam, przeczytam wszystko teraz tego autora :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama okładka mnie zachęciła :) Jest piękna :)
    Twórczości pana Musso jeszcze nie miałam okazji poznać, ale może zacznę od tej książki?
    Trochę martwi mnie spadek poziomu drugiej i trzeciej części książki i płytkość bohaterów (jak to ujęłaś), ale chyba przymknę na to oko, bo brzmi ciekawie. I jeszcze Nowy Jork w tle <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Kuszą mnie książki tego autora, więc z pewnością przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam ochotę na spotkanie z tym autorem i z jego książkami, ale ten tytuł jakoś nie brzmi zachęcająco.
    Tytuł w sensie, że fabuła :) Ale za to chętnie przeczytałabym "Telefon od anioła" czy "7 lat później" :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Porównanie do Coelho w moim mniemaniu nie wypada na plus. Więc naprawdę nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ksiażka zapowiada się świetnie! Teraz tylko, trzeba ją znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
  19. "Alchemik" był dobry, więc może kiedyś ;)

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama nie wiem, przygnębiłaś mnie tymi nijakimi, płytkimi kreacjami bohaterów oraz tym wielkim miszmaszem.W życiu raczej kieruję się zasadą, co za dużo, to niezdrowo - wydaje mi się, że w książkach także powinna znaleźć ona swoje zastosowanie.

    Ps. Okładka jednak hipnotyzuje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię książki Pana Musso, tej jeszcze nie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Recenzja jak zawsze super, ale czy ja jestem ckliwą romantyczką? muszę się zastanowić... :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetna opinia, naprawdę czytałam z ciekawością. Zaintrygowałaś mnie nią, dałabym jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czyli taki trochę "Efekt motyla"...

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam nadzieję ,że książka będzie taka cudowna na jaką się zapowiada ! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie słyszałam o tej książce i nie jest to do końca moja bajka, aczkolwiek nie przekreślam jej. Może kiedyś najdzie mnie taka ochota, aby sięgnąć po nią :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetna recenzja, ale ani fabuła mnie nie pociąga, ani ta zbyteczna ckliwość, ale okładka genialna:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do Edukacji Kopciuszka, to jeden z lepszych erotyków, które czytałam, więc polecam, choć od razu mówię, że nie jestem specem od tego gatunku ;)

      Usuń
  28. Nie jestem przekonana, czy to książka dla mnie, ale recenzja jest bardzo dobra :) Słyszałam o Musso, ale jakoś tak nigdy na niego nie trafiłam ;) pozdrawiam bardzooooo cieplutko, bo już wiosna idzie ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo podoba mi się okładka. *o* A co do książki, muszę przyznać że mnie zainteresowała. Ma w sobie trochę oryginalności. Chętnie bym po nią sięgnęła. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pomysł na książkę ciekawy, tylko niestety wykonanie trochę kulawe :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wspaniała recenzja! Zachęciłaś mnie! :3
    Dodaję do obserwowanych by częściej odwiedzać Twojego bloga! :3
    Zapraszam i do siebie :3
    Pozdrawiam Natalia Z :3

    OdpowiedzUsuń
  32. Oj ... obok Coelho - to nie dla mnie ... A tak fantastycznie brzmi fabuła. Szkoda

    OdpowiedzUsuń
  33. Nigdy nie czytałam nic tego autora, a może by wypadało ;)

    przygody-mola-ksiazkowego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Przy najbliższej okazji sięgnę po tą książkę. Póki co powiem jedno - świetna okładka!

    OdpowiedzUsuń
  35. Muszę w końcu zapoznać się z Musso. Ale cóż.. ciągle to odkładam, Prawdę mówiąc już mi zaczyna być wstyd, że nie znam żadnej powieści...

    OdpowiedzUsuń
  36. Gdzie mie ten Musso już kiedyś przed oczami zaśmigał - to znaczy kojarzę jakąś recenzję jego książki i stwierdzenia o dziwnym stylu, ale nic poza tym. Mimo wszystko tak odrobinę jestem ciekawa jego prozy - nie wiem czy akurat po ten tytuł, ale po jakiś chętnie bym kiedyś sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  37. A mnie zaciekawiłaś- poszukam tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  38. Mimo wytkniętych przez Ciebie wa, które rzeczywiście mogą uprzykrzyć czytanie, spróbuję przeczytać tą książkę ze względu na pomysł, o ile ją zdobędę :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Jeszcze nie miałam styczności z tym autorem. Owszem, słyszałam o nim jako konkurencie Sparksa, jednak nie sięgałam po jego twórczości. Nie wiem, bałam się? Być może i tak, ale czytając recenzję takie jak Twoja, mimo wytkniętych wad, coraz bardziej kusi mnie by pewnego, spokojnego wieczoru z akompaniamentem herbaty i koca urządzić sobie małe spotkanie z panem Musso.

    OdpowiedzUsuń
  40. potrzebujesz kredytu? jeśli tak, napisz do nas na jullietfinancialaid@yahoo.com aby uzyskać więcej informacji z listy
    Nazwa:
    Wiek:
    Płeć:
    Zawód:
    Kraj:
    Stan:
    Tel:
    Kwota kredytu:
    Okres kredytowania:
    Miesięczny przychód:
    Przeznaczenie funduszy:
    pozdrowienia,
    Julliet,
    kontakt e-mail: jullietfinancialaid@yahoo.com

    OdpowiedzUsuń
  41. I got my already programmed and blanked ATM card to withdraw the maximum of $400,000 MONTHLY , $20,000 daily for a maximum of 4 MONTHS. I am so happy about this because i got mine last week and I have used it to get $140,000 already. CLIFFORD JACKSON Hackers is giving out the card just to help the poor and needy though it is illegal but it is something nice and he is not like other scam pretending to have the blank ATM cards. And no one gets caught when using the card. get yours from CLIFFORD JACKSON Hackers today! Just send an email to cliffordhackerspays@gmail.com.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...