sobota, 5 kwietnia 2014

Baśniarz - Antonia Michaelis


"Krew. Krew jest wszędzie: na jego i na jej dłoniach, na jego koszuli, na twarzy." [s. 11]

Tak właśnie brzmią pierwsze słowa prologu. Zachęcająco prawda? Dla mnie owszem. Lubię atmosferę tajemnicy, więc przeczytawszy to zdanie myślę sobie: jest dobrze. Nic bardziej mylnego! Ale zacznijmy od tego o czym w ogóle jest ta powieść - nie chcę jednak opowiedzieć zbyt wiele, żeby nie spoilerować tym, którzy nie czytali, więc postaram się wyciągnąć kwintesencję esencji:

Mamy Abla i Annę, dwoje siedemnastolatków tuż przed maturą. Abel to zamknięty w sobie outsider, nieposiadający przyjaciół i "polski handlarz pasmanterią". Anna - grzeczna szara myszka, zamknięta w swoim idealnym świecie: grania na flecie i nauki, otoczona wianuszkiem przyjaciół palących, pijących i uwielbiających seks, gdy ona tak właściwie jeszcze się nie całowała. Pewnego dnia Anna znajduje lalkę, która to lalka okazuje się być własnością młodszej siostry Abla - Michi. I w ten sposób Anna wkrada się w życie rodzeństwa. Okazuje się, że realia życiowe chłopaka wcale nie są różowe i sam jest zmuszony opiekować się swoją siostrą. Jak można się domyśleć - Anna zakochuje się w Ablu. Nie wspomniałam jeszcze do czego nawiązuje tytuł - a no właśnie, Abel przez całą treść książki snuje baśń. Owa baśń przeplata się z prawdziwym życiem i daje odpowiedzi na różne pytania.

A teraz moje wrażenia:

Otóż: przez pierwszą połowę (a może nawet 3/4) książki miałam wrażenie, że była ona pisana dla młodzieży 12+. Infantylność aż głuszyła i to w tak irytujący sposób, że książkę męczyłam prawie tydzień! Uwierzycie? 

Dawno nie byłam też tak zła na bohaterów, staram się generalnie nie denerwować, ale tutaj wprost nie mogłam inaczej. Najbardziej denerwowała mnie Gitta (przyjaciółka i rówieśniczka Anny) - wiecznie paląca papierosy, uprawiająca seks (Chryste, seks w książce 12+!) i zwracająca się do Anny per "drogie dziecko" (kto to tłumaczył?!) ilekroć się pojawiała - było pewne, że tych słów użyje. Ale Anna wcale nie była lepsza - jej naiwność i głupota przekraczały jakiekolwiek pojęcie, za to Abel na początku zapowiadał się całkiem nieźle, ale później twórczyni zrobiła z niego jakiegoś degenerata! Był tu również Bertil - ślepo zapatrzony w Annę, któremu wiecznie obsuwały się okulary z nosa, no i Hennes z tą swoją "burzą czerwonych włosów" i w skórzanym płaszczu, którego chyba nigdy nie zdejmował, może podczas erotycznych uniesień z Gittą (o czym autorka zapomniała wspomnieć). Pojawiło się jeszcze kilku innych bohaterów, których imion nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć, więc możecie sobie wyobrazić ich wyrazistość.

Poza tym owa młodzież to jakiś fenomen. W książce, w której przez jej 2/3 mowa jest tylko o baśni - baśni, gdzie wszystko jest dziecinne i proste - oni palą, ćpają i piją (bynajmniej nie piwo, ale czystą wódkę!) i to nawet z rodzicami - dzieci z rodzicami! I to jest normalne! I uwierzcie mi: jeżeli pojawia się element spożywania czegokolwiek to jest to: alkohol albo kakao. Kakao albo alkohol - nic więcej. Myślałam sobie: rany boskie, co za młodzież w tych Niemczech! No i wszystko tu było "z przeceny w Lidlu". 

Poza tym autorka okropnie sili się na jakąś górnolotność, poetyckość, wtrącając teksty a'la Coelho, a tymczasem naiwność aż huczy! Mnóstwo tutaj wielokropków, powtórzeń, powtórzeń-powtórzeń - generalnie lubię powtórzenia, ale nie w przypadku tej książki, o nie! Ledwo przebrnęłam. Cały ten zlepek fabuły wygląda jak pomieszanie: książki dla dzieci z jakimiś wyrywkami z gazet - i to z rubryki kryminalnej, żeby wstrząsnąć czytelnikiem. Szalenie irytowały mnie również aluzje do polskości - polski handlarz pasmanterią, nie zaspoileruję dlaczego akurat pasmanterią - przeczytajcie sami (albo nie czytajcie, już sama nie wiem, czy odsyłać do czegoś tak fatalnego) ale tak naprawdę, Abel po polsku umiał powiedzieć zaledwie trzy słowa. No i Cohen, Leonard Cohen! I te jego piosenki na każdej stronie, szczególnie pod koniec. Co to miało zrobić, złapać mnie za serce? Co za ckliwość!

Cała akcja wlecze się jak mucha w smole, jakiś pomysł był - owszem, przyznaję, ale styl autorki to istna udręka. Książkę doczytałam jedynie dlatego, że byłam ciekawa co to za trup z prologu i gdyby nie to, to szurnęłabym ją daleko w kąt i jak najszybciej zapomniała. Jak się później okazało - domyśliłam się co to za nieboszczyk na 293 stronie (z 400) więc chyba nie najgorzej - mimo ciągłego zwodzenia. Dodam jeszcze, że w fotel mnie wcisnęło, gdy czytałam ostatnie rozdziały. Autorka kilkoma zwrotami "akcji" pod koniec i wpleceniu tych okropnie brutalnych i absurdalnych faktów zmąciła moje myśli, że o mało nie zaczęłam walić głową o ścianę...

Mój Boże! Gorszej szmiry w życiu nie czytałam. W głowę zachodzę jak to się stało, że książka osiągnęła taki szczyt. Owszem, uroniłam łezkę przekręcając ostatnie strony, oczy mi się zaszkliły tak, że liter nie widziałam, ale nie wiem, czy to była łezka z powodu rozegrania końcówki, czy z radości, że wreszcie skończyłam czytać. 

Nie wiem czy tą opinię można nazwać recenzją, chyba nie, zbyt wiele tu emocji, ale tej książki, no naprawdę - nie da się jej czytać! Było tu kilka ciekawych pomysłów, sama baśń niby nudna, ale coś tam w sobie miała, no ale to rozegranie problemów Abla... no wiecie co! Czy polecam? Nie! Ale jeżeli ktoś, mimo wszystko, mimo moich ostrzeżeń - nadal chce przeczytać tą książkę - słuchaj, robisz to na własną odpowiedzialność! A ja zaczynam się zastanawiać, czy nie żałować tych prawie 30zł na książkę (całe szczęście, że nie okładkowych 45 bo bym chyba zemdlała). Przeczytałam? Przeczytałam. I to by było na tyle, a książka zyskuje status: największego zawodu czytelniczego tego roku. Amen!


***
w celu uchronienia nieświadomych dusz przed kupnem tego badziewia wrzuciłam opinię na LC:  tutaj

I doskonale zdaję sobie sprawę, że to nie jest książka 12+, ale w moim odczuciu - jest.

_________________________________________________________
Antonia Michaelis, Baśniarz, stron 400, Wydawnictwo Dreams, 2012

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +3,2, cm
Czytam Opasłe Tomiska: +400 stron
Klucznik: Śmierć w rozdziale, Autor jeszcze nieczytany

72 komentarze:

  1. Wydaje się zachęcająca, a tu taka masakra. No to daruję sobie..

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdemu podoba się co innego. Ja nie miałam styczności z tą książką i od samego początku nie miałam na nią ochoty :P Mnie nawet fabuła za bardzo nie zachęca...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykre jest rozczarowanie książką, co do której miało się wielkie nadzieje. Cudna opinia, pełna emocji, ale rozbawiłaś mnie do łez :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że umiliłam Ci sobotni poranek ;D

      Usuń
  4. Przeczytałam ja w 2013 roku i jak to mówią - dupy nie urwało :-) Baśniatz potencjał miał, ale autorka go zmarnowała. Też męczyłam około tygodnia i cieszyłam sie bardzo że dorwałam ja w bibliotece a nie kupiłam bo to byłaby strata pieniędzy! Dlatego też teraz wszyscy zachwycają się drugą powieścią autorki a ja nie mam zamiaru po nią sięgnąć bo zraziłam się i nie chcę na nią tracić czasu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no zmarnowała... coś tam w nim było, naprawdę, a jakby się dobrze przyjrzeć to i może jakieś przesłanie majaczy ze stron... ale co z tego, najgorsze jest to że nie zastanowiłam się dobrze i Słowika już kupiłam! na samą myśl lektury mam ciarki, brr!

      Usuń
  5. I cóż można rzec po takiej recenzji? Ubawiłam się przednio, wyrażasz rozczarowanie w bardzo twórczy sposób. Zrobiłaś mi humor na cały dzień. :D Co najciekawsze - nadal mnie korci, żeby po tę książkę sięgnąć, chyba nie umiem się uczyć na cudzych błędach. Ale może to tylko przekora która opadnie - bo po co marnować czas, skoro wokół jest tyle dobrych książek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się przeogromnie, że nastrój poprawiłam, oby humor się trzymał jak najdłużej ;D mi tam do śmiechu nie było ;p ale moja lektura tej książki była równie emocjonalna co opis wrażeń ;)
      chciałabym zdradzić więcej na temat fabuły, ale nie chcę zostać oskarżona o spoilery ;p
      no ale radzę Ci raz jeszcze - zastanów się dobrze zanim kupisz, żebyś mi później nie żałowała!

      Usuń
  6. Dobrze, że ostrzegłaś, to już nie będę się na nią czaiła :D Też nie lubię być rozczarowana książką, na którą się długo przedtem pozytywnie nastawiam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem coś o tym, czaiłam się na Baśniarza kilka ładnych miesięcy a tu takie COŚ!
      nie kupuj, nie warto!

      Usuń
  7. Ja detektywem nie będę, ponieważ dopiero pod koniec książki zgadłam tożsamość trupa.
    Też oczekiwałam od tej książki więcej.
    Ale na szczęście wypożyczyłam w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście! bo szkoda pieniędzy, poza tym mnóstwo literówek w tekście.

      Usuń
  8. Ami, nieprawdą jest, że nie napisałaś recenzji, bo w opisie tej książki dużo jest Twoich emocji i minusów książki. Dziękuję za to, bo myślałam o Baśniarzu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że uchroniłam kolejną duszę przed stratą pieniędzy i czasu :)
      i dziękuję za miłe słowa! :)

      Usuń
  9. Uchroniłaś mnie przed stratą 30zł w porywach do 45 ! dzięki :) zastanawiałam się ostatnio jak to jest, że "Dopóki śpiewa słowik" zbiera tak marne recenzje, ale "Baśniarza" nadal wszyscy polecają jako książkę idealną. Byłam pewna, że tak jest :) Czuję, że te pijące alko nastolatki doprowadziły by mnie do szału :( Ja jednak wolę swoje kryminały i fantasy :D łączę się z Tobą w żalu hehe :* Jednak nie przejmuj się - musiałaś na własnej skórze przekonać się czym jest fenomen "Baśniarza". Wspaniałe recenzje. Nie miałaś szansy się przed tym uchronić :) Przynajmniej teraz ja wiem czym to pachnie :D pozdr:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. absolutnie to nie jest książka idealna, nie mam pojęcia jak to się stało, że dosłownie wszyscy ją zachwalają... poszaleli!
      dziękuję ślicznie za miłe słowa! aż mi skrzydła urosły z tych komplementów :D

      Usuń
  10. To fakt, że książka zbiera same pozytywne opinie, ale chyba spotkałam się raz z równie negatywną więc nie jesteś sama w swoich odczuciach. Pewnie, gdyby Baśniarz wpadł w moje ręce przeczytałabym go z czystej ciekawości. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie da się jej czytać? A szkoda, bo od dawna na nią poluję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam bardzo nastawiona na wypożyczenie tej książki, a ktoś mi ją sprzed nosa zabrał :( Ale w przyszłości w końcu ją dorwę i przekonam na własnej skórze jaka jest :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli Ci nie szkoda czasu to polecam bibliotekę ;p bo kupno stanowczo odradzam!

      Usuń
  13. Ahh a spodziewałam się, że będzie lepsza.. A tu już kolejna negatywna recenzja tej książki ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo, bardzo, bardzo chcę przeczytać! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez ten sobotni ranek chyba jeszcze się nie obudziłaś i nie wiesz co mówisz! ;p

      Usuń
  15. No, no, to chyba faktycznie pierwsza taka krytyczna recenzja "Baśniarza" jaką przeczytałam :))
    Pomimo tego, co napisałaś ja nadal mam ochotę na jej przeczytanie. Tak to jest- inni zachwalają, ja nie czytam, drudzy krytykują- muszę poznać tę historię, ale już ! :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli czasu Ci nie szkoda ;p uparciuch z Ciebie! ;)

      Usuń
  16. jak czytałam opis, to było całkiem miło, chociaż trochę niepokoił mnie wątek chłopaka-buntownika. i z twojej recenzji wynika, że słusznie! nie przeczytam, chyba że pożyczy mi ktoś ze znajomych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! absolutnie nie wydaj na nią pieniędzy, nie warto ;p

      Usuń
  17. Czytałam przeróżne opinie na temat tej książki. Jedne wychwalające ponad miarę, drugie, takie jak Twoja odradzające te lekturę. Ciekawe skąd taka skrajność w jej odbiorze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawiałam się nad nią a Ty dałaś mi do myślenia

    OdpowiedzUsuń
  19. Kupiłam ją jakiś czas temu :(
    Pozostaje mi ją przeczytać i mieć nadzieję, że nie będzie źle, bo gusta są różne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow, tego się nie spodziewałam, czytałam same pozytywne opinię, a nawet ostatnio miałam ją zamówić, ale zrezygnowałam na rzecz innej i może i dobrze, ale dalej jestem jej ciekawa, więc przeczytam prawdopodobnie z tą różnicą, że na pewno nie kupię, bo wystarczająco mnie zrazilas;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli mam tą jakąś siłę rażenia ;D
      nie polecam kupować - jeżeli już to bibliotekę ;)

      Usuń
  21. Skisłem xD Muszę przyznać, że miałem niezłą beke czytają Twoją recenzję ;D Dobrze wiedzieć, że to taki chłam, bo do tej pory słyszałem/czytałem same pozytywy o tej książce. Ta debilna infantylność niektórych sytuacji (wiecznie picie alkoholu, jakieś tam seksy po kątach etc.), przypominają mi moje przeżycia z książką "Fatalna namiętnośc" (zresztą recenzowałem ją kiedyś na blogu). Ale, skoro ta książka jest dla osób w wieku 12 + to nie mam słów! Albo ja się starzeję i niedomagam do najnowszych trendów myślowych albo społeczeństwo, w którym wychowywała się autorka, jest na skraju moralnego chaosu.
    Tyle w temacie. Po książkę na pewno nie sięgnę. Dzięki za ostrzeżenie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach, proszę bardzo! ;D
      cieszę się, że uchroniłam duszę przed wydaniem złotówek na coś tak niegodziwego :]

      Usuń
  22. Też mi się jawiła jako pozycja dla nastolatków, nawet jeśli nie jest. Nie przeczytam. Teraz tym bardziej nie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Fakt szału nie ma, ale nie ma też całkowitej masakry. Ja miałam egzemplarz z biblioteki, więc przeczytałam i oddałam i nawet recenzji jeszcze nie napisałam, bo nie wiem co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale nie wiesz co - dlaczego?
      może ta książka i miała w sobie jakieś przesłanie, ale takie przezroczyste, że naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać, chociaż każdy ma inny gust ;)

      Usuń
  24. Liczyłam na coś dużo lepszego

    OdpowiedzUsuń
  25. To ci dopiero kubeł zimnej wody! Właśnie przy recenzjach ,,Dopóki śpiewa słowik" wszyscy chwalą ,,Baśniarza" i sama byłam bardzo ciekawa tej osławionej książki. Teraz nie jestem taka pewna, czy chcę po nią sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odradzam. jeśli Ci życie miłe ;p
      ja niestety kupiłam już Słowika (zanimjeszcze przeczytałam Baśniarza) znęcona takimi pochlebnymi opiniami.... ale teraz przeczytam go z pełną premedytacją ;D

      Usuń
  26. Dobrotliwa ona i zbuntowany on, a do tego kałuża krwi i zaginiona lalka. Trochę naciągana fabuła i wykonanie najprawdopodobniej też nie najlepsze. Dzięki za ostrzeżenie i poprawę humoru:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę bardzo, polecam się na przyszłość! :)

      Usuń
  27. Fajnie się czyta taki emocjonalny tekst, widać że książka Tobą wstrząsnęła. Szkoda tylko, że nie pozytywnie, a negatywnie. Mnie do tej książki w ogóle nie ciągnęło i nie ciągnie, chociaż widziałam wiele bardzo pozytywnych recenzji. Jak widać miałam dobre przeczucia, że jej unikałam :P

    OdpowiedzUsuń
  28. A ostatnio zastanawiałam się nad tą pozycją, jednak miałam pewne wątpliwości. Teraz już wiem, że po nią nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dobrze, że napisałaś o tej książce, bo rozważałam przeczytanie jej. Teraz widzę, że to byłaby strata czasu.

    OdpowiedzUsuń
  30. Szok. Normalnie szok, bo to chyba pierwsza negatywna opinia o "Baśniarzu", którą czytam.
    Jako, że książkę czytałam, trochu się rozpiszę.
    Mnie książka po prostu urzekła i błyskawicznie trafiła w poczet ulubionych. Jest piękna, wzruszająca, inna.
    Co do realiów - mam kolegę z Niemiec. Młodzież w książce ma koło 18 lat, postacie są różne - realia wcale od tego nie odbiegają. Podobno.
    Książka serio nie jest 12+, więc na pewno nie czepnęłabym się tutaj picia, palenia, seksu.
    Co do baśni - w przepiękny, ciekawy sposób przeplata się z prawidzym życiem, Abla i Michi,
    Dlaczego polski handlarz pasmenterią? Bo Polacy niestety, ale mają opinię pijaków (smutne, ale taki stereotyp istnieje), cwaniaczków, kombinatorów.
    Abel degeneratem? Pewnie tak, ale przecież bohaterowie nie muszą być milusi, prawda? A Abel nie jest taki bez powodu, co właśnie pokazuje ta książka. Ona właśnie o tym mówi - dlaczego ten chłopak był taki, a nie inny. Nikt mu nie pomógł, nikt nie pokazał mu, że można żyć inaczej.
    Anna jest infantylna, bo tak została wychowana. Rodzice trzymali ją jakby pod kloszem.
    Zgadzam się, że tłumaczenie nie najlepsze. Pamiętam, że sporo wyłapałam błędów redakcyjnych.
    No ale - każdy ma inny gust. Mnie "Baśniarz" naprawdę zachwycił ;)
    Wybacz średnio składny komentarz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za Twoją opinię i bardzo się cieszę, że mój tekst wywołuje tak żywe emocje! jednak niestety nie przekonasz mnie bym zmieniła swoje zdanie na temat tej książki ;) naprawdę bardzo zawiodłam się na Baśniarzu (być może dlatego, że tak o nim wcześniej marzyłam) i oczywiście wiem, że owa pozycja nie jest książką kierowaną do młodzieży 12+, lecz taką właśnie była w moim odczuciu ;) jednak szanuje Twoje zdanie i cieszę się, że je tak soczyście wyraziłaś! :)

      Usuń
  31. Okładka niezła i byłam przekonana, że to będzie pozytywna recenzja (nie pytaj, dlaczego), a okazało się, że książki zdecydowanie nie polecasz. Skutecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niezmiernie cieszy, że mój emocjonalny potok słów tak trafia do czytelnika! :)

      Usuń
  32. Ałć :) Ale lubie takie recenzje :) Ja nie czytałam. Wymieniłaś wiele z tego czego ja nie znoszę, wiec dzieki za szczerość

    OdpowiedzUsuń
  33. Łooo... Ja jestem zaskoczoną tak negatywną oceną. Naprawdę. I niestety, ale nie zgadzam się z Twoją opinią. Szanuję ją jednak, bo wiem, że każdy może mieć różne gusta czytelnicze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za zrozumienie, każdy ma prawo do własnego zdania :)

      Usuń
  34. W przeciągu kilku dni przeczytałam dwie recenzje - pozytywną i negatywną. Ale nawet w tej pozytywnej było nieco z negatywnej. No. Czyli ten "Baśniarz" wcale nie jest taki cudowny, jak to o nim wcześniej pisano. Owszem, fabuła intrygująca. Trup i baśń, kto by nie chciał przeczytać. Ja bym chciała. Tyle, że po Twoim ostrzeżeniu tego nie zrobię. Nie mogę marnować mojego cennego czasu na coś badziewnego, bo mam sporo zaległości i to książek, które zbierają więcej pozytywnych recenzji i mają w sobie to coś. Choćby na pozór.

    OdpowiedzUsuń
  35. O mamciu... A ja się spodziewałam, że to będzie genialna powieść, taka creepy i w ogóle, z klimatem jak być.

    OdpowiedzUsuń
  36. Masochistycznie chyba kiedyś po to sięgnę. ;p
    Po Twojej opinii stwierdzam, że powinni tę książkę dawać początkującym pisarzom jako przykład "jak nie należy tworzyć powieści".

    OdpowiedzUsuń
  37. jak "gorszej szmiry w życiu nie czytałam" to wiadomo ja podziękuję tej książce :)
    Zostałaś nominowana do LBA :)
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. O rety! Tak ją zachwalają na różnych forach, że kupiłam. Cóż, teraz trzeba się zmierzyć z zakupem. Może akurat znajdę się w grupie tych, którym książka się spodoba? :) Aczkolwiek po Twojej, owszem emocjonalnej, ale jednak zawierającej argumenty opinii, mam spore obawy :) I kto mi to weźmie potem na fincie? :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award! Wiem, że nie tylko ja zrobiłam to w ostatnim czasie, jesteś po prostu rozchwytywana :)
    http://raszka.blogspot.co.uk/2014/04/liebster-blog-awards.html
    P.S. Lubię czasem przeczytać bardzo złą książkę ;> Więc paradoksalnie mnie zachęciłaś.

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetna recenzja!! Szkoda, że ja się nie uchroniłam od kupienia tej książki:( Teraz nie wiem co z nią zrobię, bo raczej nie zamierzam jej czytać, a w prezencie takiej szmiry też nie chcę nikomu dawać, bo to wstyd. Chyba musi leżeć schowana głęboko w kartonie:)

    OdpowiedzUsuń
  41. No cóż, i ja muszę polemizować. Chociaż fajne jest, że co człowiek to opinia ;) I masz naprawdę wiernych czytelników, skoro większość chce rezygnować po przeczytaniu jednej negatywnej recenzji i stu pozytywnych ;)) A tak poważnie to mnie się książka bardzo podobała i naprawdę nie wiem o co chodzi z tym piciem z rodzicami? O ten moment kiedy ojciec pozwala Annie otworzyć wino? I gdzie ten wszechobecny seks? Chyba miałam inny egzemplarz ;) Ale tak jak napisałam wyżej - co człowiek to opinia. I bardzo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  42. To się pomęczyłaś z tą książką :) Fabuła wydaje się interesująca, a też wiele dobrego o niej czytałam - to pierwsza negatywna.
    Kupić nie kupię, ale może kiedyś uda się"zdobyć" na zasadzie wymiany ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Jak to wszystko autor może zepsuć. Z opisu jaki napisałaś, wydawać by się mogło, że wszystko jest w jak najlepszy sposób. Jeżeli mówisz już o wielu wielokropków i powtórzeniach to mnie już by to przeraziło. Nawet zacząłem się śmiać czytając twoją recenzję(?) ponieważ stwierdziłem ,że nawet ja mogę wydać książkę skoro dzieją się takie błędy :) Niby śmieszne ale jednak tragiczne, że tak mętna książka jest wyceniona na 30 zł. Czy ktoś tutaj zwariował ? Współczuje Tobie tego męczącego wyboru. Życzę lepszej lektury oraz zapraszam na moje wyzwanie "Gatunkowy miesięcznik" Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. Aha no i sorki za te rozpisanie się! :P http://przeczytane-slowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Jeszcze się nie spotkałam z tak negatywną opinią o tej książce, więc mnie zaskoczyłaś. Może kiedyś przeczytam, żeby sama się przekonać, ale w sumie jakoś mnie ona nie zachęca :D

    OdpowiedzUsuń
  45. "Kwintesencja esencji" <3

    No właśnie widzisz - ta książka to kolejny dowód na to, że są książki dobre i beznadziejne. I to chyba nie do końca jest kwestia gustu - jesteśmy przecież w stanie ocenić książkę, która nam się nie podobała , jako obiektywnie dobrą, tyle, że nie dla nas. Inne są po prostu beznadziejne... Również obiektywnie - źle napisane, źle skonstruowane, po prostu - złe. A że są czytelnicy, którzy chwalą, cóż - jaka książka, taki czytelnik (nie ubliżając nikomu).

    :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Cóż, jestem nieco (hmm...) zdziwiona. Nie spodziewałam się aż takiej literackiej katastrofy. Nawet chciałam ją kiedyś przeczytać, szukałam jej, ale - jak widać: na szczęście - nie znalazłam.

    OdpowiedzUsuń
  47. Mnie osobiście "Baśniarz" podobał się ze względu na tematykę, choć, rzeczywiście, było kilka momentów osłabiających., Co do rzeczywistości, muszę powiedzieć, że, niestety, to chyba całkiem normalna rzeczywistość. Wiem z autopsji, moja bliska kuzynka od wielu lat mieszka w Niemczech i tak tam dokładnie jest. Kiedy usłyszałam, że pozwoliła swojej córce zamieszkać(!!!) z chłopakiem kiedy ta miała 14 lat, byłam w szoku, a ona tylko stwierdziła, że i tak długo ją przetrzymała ;/
    No cóż jaki kraj taki obyczaj, jak to mówią.

    OdpowiedzUsuń
  48. Sam tytuł zachęca niesamowicie. Szkoda, że z treścią jest już gorzej.
    A tak pod względem formalnym, ten tekst jest recenzją. Opinia byłaby wtedy, gdybyś nie przybliżyła fabuły, a pisała tylko o swoich odczuciach;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Często obijał mi się ten tytuł o uszy, ale opis nigdy szczególnie nie zachęcał. Jakoś tak podświadomie czułam, że to nie będzie fajne, więc teraz, czytając twoją opinię cieszę się, że po to nie sięgnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie słyszałam o tej książce, ale wydaje mi się niezbyt szczególna. Może kiedyś przeczytam, jak gdzieś ją złapię, ale raczej nie będę jej specjalnie poszukiwać.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  51. A myślałam,że to dobra książka :( Teraz muszę się jeszcze raz zastanowić: czytać, czy nie...

    OdpowiedzUsuń
  52. Kurczę, bardzo zdziwiłaś mnie taką opinią. Wiele osób polecało mi Baśniarza i wręcz kazało kupić. Jeszcze książki nie czytałam, ale zdecydowanie podejdę do niej z innym nastrojem. Zresztą - zobaczymy :)
    Ale naprawdę dziękuję Ci za polecenie Twojej recenzji. To bardzo mi pomogło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...