niedziela, 13 kwietnia 2014

Lars and the Real Girl [2007]



Lars to nieśmiały i zagubiony młody mężczyzna. Małomówny, skryty i zamknięty w sobie - typowy samotnik. Połamany wewnętrznie stroni od ludzi i przeraźliwie boi się dotyku. Na co dzień pracuje w biurowcu, co niedzielę bywa w kościele, a poza tym - nic. Zamyka się w mieszkaniu, które jest garażem jego brata i unika wszystkiego łącznie z zaniepokojonymi bliskimi. Lokalna społeczność oraz przede wszystkim jego własny brat z żoną, namawiają go usilnie, żeby wreszcie znalazł sobie towarzyszkę życia. Więc pewnego dnia, Lars zjawia się u nich ze swoją nową dziewczyną - Bianką. Problem tylko w tym, że Bianka jest plastikową lalą... Dzięki niej Lars przestaje być odludkiem - ale nie chowa jej w szafie albo pod łóżkiem, nie wykorzystuje jej również do zaspokajania swoich seksualnych potrzeb - on obdarza ją prawdziwym szczerym uczuciem. Bianka dostaje ubrania i swój pokój, bierze z nim udział w nabożeństwach niedzielnych, a także przyjęciach oraz odwiedza lekarza - staje się częścią społeczności. Larsa nikt nie ocenia, ani nie wyśmiewa, wszyscy zgodnie akceptują jego zachowanie. 




Mimo, iż oglądając doskonale zdajemy sobie sprawę, że podobna historia nie miałaby racji bytu w rzeczywistych warunkach - bo niezwykle trudno sobie wyobrazić, że społeczność toleruje erotyczną plastikową lalę na kościelnej ławce (nawet jeśli jest ona częścią terapii i pomaga w codziennym życiu) to tą opowieść mimo wszystko ogląda się bardzo miło i niewątpliwie wzbudza w odbiorcy emocje - pod warunkiem, że damy jej się porwać. 

Przez większą część filmu próbowałam rozgryźć dlaczego Lars zrobił to, co zrobił. Zadawałam sobie szereg pytań o jego poczucie samotności,  załamanie nerwowe, o ten strach przed ludźmi, ale ten obraz mimo dziwacznej fabuły nie popada ani w absurd ani też w groteskę. Jest za to pełen lirycznych i klimatycznych scen oraz takich przepełnionych emocjami. Na duże brawa zasługuje tu wrażliwość reżysera i kunszt scenariusza oraz bardzo solidna realizacja - oszczędne zdjęcia, montaż i klimatyczna muzyka.

Największym jednak atutem tego filmu bezsprzecznie pozostaje Ryan Gosling, który pięknie wspina się tutaj na wyżyny swoich umiejętności. Jego Lars, początkowo odbierany jako szaleniec i dziwak, ze swoją szczerą miłością do Bianki - czyni wiarygodną całą tą historię. No i ten jego nietuzinkowy grymas naśladujący uśmiech i zamykanie oczu - na długo pozostają w pamięci. Jednak nie tylko Gosling tutaj błyszczy. Poza nim i Bianką należy koniecznie wspomnieć o Paulu Schneiderze i Emily Mortimer - czyli filmowym bracie Larsa i jego żonie, którzy próbują pomóc głównemu bohaterowi, choć nie bardzo wiedzą jak. I jest jeszcze ktoś - urocza Kelli Garner, która jako Margo skrycie podkochująca się w Larsie jest szalenie sympatyczna i swoją kreacją stawia przysłowiową kropkę nad i.




Ten film to doskonały przykład kina niezależnego i udane połączenie komedii i dramatu - taka bardzo delikatna tragikomedia ukazująca problem zagubionego faceta i jego rozpaczliwą próbę oswojenia się z ludźmi. 

O takiego rodzaju filmach mówi się powszechnie - małe wielkie kinoniezwykle czarująca, a zarazem naiwna opowieść wprost kipiąca emocjami i zapadająca w pamięć. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych filmów.

Gorąco polecam!  

W 2008 roku Lars and the Real Girl został nominowany do Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny.


21 komentarzy:

  1. Oglądałam już jakiś czas temu, bardzo ciekawy film :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to już wiem co obejrzeć, jak będzie mi się nudziło. Ostatnio na nic się nie mogłam zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam jeszcze tego filmu, ale na pewno bo zobaczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety to chyba film niekoniecznie w moim stylu, choć zastanowię się nad jego obejrzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widziałam, ale z pewnością to nadrobię!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chętnie obejrzę ten film. Tak niebanalna fabuła nie zdarza się zbyt często.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie wzruszające, mądre i delikatne filmy. Bardzo ciekawa problematyka. Koniecznie muszę zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tym filmie, ale bardzo chętnie obejrzałabym go. Może namówię chłopaka, to razem go obejrzymy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm, brzmi nieźle. A zdjęcie kiedy gościu kroi lalce obiad świetne :) Leci do "do oglądnięcia" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszalam o filmie, ale jak gra tam Ryan to obejrze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No nie powiem, oryginalny pomysł :D Ale dobre to może być :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam o tym filmie, ale jakoś mnie to nie dziwi... Jedyne kino jakie teraz oglądam to filmy typu: Żółwik Sammy, Kopciuszek i Delfin Plum. Codziennie. Wszystkie. Po kolei...

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny film. Gosling potrafił wykrzesać z siebie w 2007 roku więcej niż jedną minę i to cieszy. Mam natomiast żal do reżysera, który po tak dobrym tytule poszedł w stronę produkcji telewizyjnych, a co gorsza dał się namówić na zrobienie remaku klasycznego "Fright Night". Być może zapowiadany na ten rok "Million Dollar Arm" okaże się jego comebackiem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Koniecznie muszę zapoznać się z tym tytułem. Ale niestety, kolejka jest całkiem spora, więc nie wiem, kiedy mi się uda. Na pewno w maju będę miała więcej czasu ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam o tym filmie, ale po Twojej opinii uznałam, że muszę go obejrzeć. Wszystko brzmi tak nierealnie, że aż interesująco!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam filmu, ale kiedyś oglądałam teledysk do pewnej piosenki i tam też był podobny motyw: https://www.youtube.com/watch?v=FYTQU4KvhJM . A na tak specyficzny film na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tym filmie, ale uwielbiam Ryana Goslinga, więc koniecznie muszę obejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Goslinga ach... :D Reszta obsady też całkiem niezła :D Film dopisuję do swojej listy, bo zapowiada się świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Matko, tylko fajnych filmów do obejrzenia, jeszcze więcej książek do przeczytania, a ja nie mam czasu dosłownie na nic :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie oglądałam, a nawet nie słyszałam. Narazie nie ogkądne, gdyż mam spore plany filmowe, a czasu mało. Ale kiedyś oglądne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Może kiedyś obejrzę :) Fajnie brzmi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...