poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Pora na życie - Cecelia Ahern


"Kiedyś byłaś znacznie bardziej... "bardziejsza". Straciłaś swoją bardziejczość." 
Szalony Kapelusznik do Alicji w filmie Alicja w Krainie Czarów (2010)

Tym intrygującym cytatem Cecelia Ahern zaprasza nas do wejścia w świat swojej najnowszej, przepełnionej magią powieści pt. Pora na życie. Przyznam, że gdy tylko przeczytałam te słowa - pomyślałam sobie: to będzie świetne. I wiecie co? I było! Opowiem troszkę o treści, ale tak niewiele, by zbyt wiele nie zdradzić. Uwielbiam pisać dla Was zarysy fabuły, wiecie o tym? Nie? To już wiecie :) No to zaczynajmy:

Lucy Silchester to samotna trzydziestolatka mieszkająca w wynajętej kawalerce ze swoim kotem, Panem Panem i na co dzień pracująca jako tłumaczka instrukcji obsługi sprzętu AGD. Wiedzie nic nie znaczące i nudne życie, które ją oczywiście spełnia, bo Lucy ma tendencję do okłamywania wszystkich dookoła, a w szczególności - samej siebie. Kiedyś miała wszystko: kochającego chłopaka, dobrą pracę i mieszkanie kilka razy większe niż to w którym przebywa obecnie, jednak na skutek różnych okoliczności wszystko się zawaliło. Mimo, że od tamtego czasu minęło już ponad trzy lata Lucy nadal nie potrafi się ogarnąć. Całkiem zapomniała o sobie i zajęta rolą pocieszycielki strapionych ukradła kota (albo znalazła - jak kto woli). Po prostu pewnego dnia podczas deszczu, będąc w zamkniętej uliczce niczym Audrey Hepburn - uratowała z opresji kociaka miauczącego tak żałośnie, że jej pęknięte serce nagle zabiło mocniej. Teraz Pan Pan mieszka w jej butach i sika gdzie popadnie, bo Lucy (jako nielegalna właścicielka kota) oczywiście nie ma możliwości wyprowadzić go na dwór, więc w chytrym planie obstawiła mu podłogę obrazami imitujących przyrodę, las, wodospady i inne koty - żeby chociaż taki miał kontakt z naturą. Oglądają razem w telewizji jej byłego, co chwilę pauzując ekran, wzdychając i jedząc przemrożone dania z zamrażalnika. Zaniepokojona tym faktem rodzina Lucy zdecydowała się jej pomóc i umówiła ją na rozmowę z Życiem. Tak - z Życiem. Niestety, Życie Lucy okazało się nieciekawym i niechlujnym siwiejącym facetem z kilkudniowym zarostem i w pogniecionej marynarce, do tego sprawiającym wrażenie jakby wszystko o niej wiedział... 
" (...) pozostanie pani tak samo samotna, znudzona i nieszczęśliwa jak wcześniej, tyle że tym razem w sposób tego świadomy. I ta świadomość nie opuści już pani ani na chwilę." [s. 64]
Pierwsze spotkanie kończy się porażką. Ona trzaska drzwiami i ucieka. Jednak coś się zmienia, bo Życie tak łatwo nie daje za wygraną i coraz częściej rzuca jej "podkręcone piłki". Co takiego zmieni się w Lucy i jak to wpłynie na życie jej Życia? 

Brzmi to może trochę absurdalnie, ale uwierzcie mi - wcale takie nie jest. To piękna opowieść o radzeniu sobie z samym sobą, którą czyta się jednym tchem. Cecelia Ahern ma niesamowitą zdolność do pisania o rzeczach pozornie błahych, ale jednak istotnych z podszytą magią i urokiem. Czytałam już kilka jej powieści i za każdym razem po zamknięciu okładki utwierdzam się w przekonaniu, iż uwielbiam tę pisarkę. Zawsze potrafi wzniecić we mnie światełko nadziei i gdy mam chandrę - to właśnie dzięki niej - ona znika.

Pora na życie jest przepełniona ironią, podsyconą szczyptą sarkazmu i bardzo przyjemnym humorem. Nie raz cieszyłam się sama do siebie czytając dygresje Lucy (albo jej dziwaczne porównania), a to jej "No dobra, skłamałam" sprawiało, że chciałam więcej i więcej. Połykałam te strony. Chłonęłam jej świat i razem z nią przeżywałam chaos, który powstawał. Polubiłam Lucy, no co Was będę oszukiwać - polubiłam i już. Świetnie skonstruowana postać z wadami i zaletami i jak to u Ahern bywa - z bijącym z wnętrza ciepłem. Ale poza Lucy mamy tutaj cały kalejdoskop barwnych postaci - zaczynając od szalonej grupy przyjaciół, przez roztargnionych współpracowników, po rodzinę z zasadami i na nietuzinkowych sąsiadach oraz samym Życiu kończąc. Każda osoba coś sobą wnosi, a niejednokrotnie skrywa intrygującą tajemnicę. 

Poza dopracowaniem stylistycznym i ujmującym warsztatem pisarskim, ta niesamowita powieść gdzieś między pomiędzy niesie w sobie piękne przesłanie, skłaniające do refleksji nad naszym życiem. Nad tym, czy przeżywamy dany nam czas we właściwy sposób i czy nie czujemy, że coś bezpowrotnie tracimy. Konfrontuje nas z naszymi głęboko skrywanymi bolączkami i często spychanymi gdzieś w świadomości obawami, które od dawna czekają na rozliczenie. Pora na życie - to bardzo poruszająca i przepełniona ciepłem opowieść o tym, co się może stać gdy zapominamy myśleć o sobie i przestajemy zwracać uwagę na marzenia.
"(...) twoje życie to ty: zawsze trzyma za ciebie kciuki i dopinguje cię nawet wtedy, gdy myślisz, że ci się nie uda." [s. 422]
Ta książka będzie idealna podczas gorszego dnia. Sprawdzi się również wtedy, gdy po raz kolejny sobie z czymś nie radzisz albo gdy czujesz, że życie wymyka Ci się właśnie z rąk. Gorąco polecam Porę na życie - gdy czujesz, że to jest właśnie ta chwila, by coś zmienić!
"Marzenia powinny skłaniać cię do stawiania sobie pytań w rodzaju: Gdybym się nie bała, gdybym nie przejmowała się tym, co ludzie powiedzą, to co bym zrobiła?" [s. 220]
Tak na sam koniec wspomnę jeszcze o moich wrażeniach odnośnie okładki - jest po prostu przepiękna. To dobranie kolorów, fiolet z odcieniami żółci, świetliki, motyl, cieniowanie... Jest prześliczna. Cudowna! 

_______________________________________________________________
Cecelia Ahern, Pora na życie, stron 424, Wydawnictwo Świat Książki, 2014

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +3,3 cm
Czytam Opasłe Tomiska: +424
Czytamy powieści obyczajowe

38 komentarzy:

  1. Jak pięknie tą książkę opisałaś! Chcę, nie, MUSZĘ ją mieć :) Przepiękna okładka i zachęcająca fabuła, a do tego nowe, intrygujące oblicze autorki - czego chcieć więcej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie muszę mieć ,,Pory na życie" wcale a wcale. Wcale nie muszę. Wcale mnie nie zachęciłaś, wccaaaaaaaleee...
    *leci pakować książkę do wirtualnego koszyka*
    No i klops. Po takiej recenzji nie da się nie chcieć tej książki :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, okładka zwraca uwagę. A w powieściach Cecelii Ahern rzeczywiście coś jest - te ostatnie są gwarancją literackich przyjemności i masy pozytywnej energii. ;) Chętnie sięgnę także do tej, którą opisujesz, no i cieszę się, że Świat Książki postanowił powydawać trochę jej dzieł w takich pięknych wydaniach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka jest niezwykła, a i opis w połączeniu z Twoją recenzją zadziałały na mnie niezwykle zachęcająco. To będzie moja pozycja obowiązkowa po maturach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka piękna, wcale się nie dziwie, że wiele razy wrzuciła mi się w oczy. Z autorką raz się spotkałam i owe spotkanie było udane, więc z pewnością sięgnę po "Porę na życie" po Twojej recenzji!

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka faktycznie piękna ;D polecę ją Lubej ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka przepiękna, nie można oderwać wzroku. Z chęcią przeczytam, po takiej świetnej recenzji:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka tej książki jest naprawdę piękna. Ostatnio mam coraz większą ochotę na lekturę powieści Ahern.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakiś czas temu czytałam "Sto imion" tej autorki (moja opinia o tej książce na moim blogu). Bardzo mi przypadł styl tej pisarki i dlatego po przeczytaniu Twojej pozytywnej recenzji chętnie sięgnę po tą pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak cudnie została przez Ciebie przedstawiona ta książka, że musze ją koniecznie przeczytać! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię książki tej autorki, więc przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojj tak, w pełni zgadzam się z każdym napisanym tutaj słowem co do tej książki :-) Sama skończyłam czytać ją niedawno i "pochłonęłam" ją błyskawicznie :-). Co do okładki to również uważam, że jest przepiękna :-) Szczerze polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna okładka i intrygujący pomysł. Ale ten cytat...o wiele lepiej brzmi w oryginalnej wersji;)
    Swoją drogą, dlaczego zawsze koty? Nikt już nie lubi psów?;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tą autorką miałem styczność, czytając "Pamiętnik z przeszłości". Teraz wiem, że nie jest to autorka dla mnie... ale nie twierdzę, że nie potrafi pisać. Pisze naprawdę dobrze, tylko tematy nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, a wydaje się interesująca. Okładka na pewno przyciąga wzrok. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na pewno przeczytam, bo czytałam jedną książkę tej autorki i przypadła mi do gustu ( ,,Pamiętnik z przyszłości" ) :>
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Straaaasznie bym chciała to przeczytać, uwielbiam niepowtarzalny styl C. Ahern :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hehe, to ja muszę KONIECZNIE mieć tą książkę, skoro jutro mam wyniki z kolokwium z fizyki, to przecież chandra gwarantowana:) Świetna recenzja, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne cytaty wybrałaś. Już od jakiegoś czasu mam w planie przeczytać tę książkę, a teraz mnie w tym utwierdziłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  20. No i mnie nakręciłaś na książkę, ludzieee skąd pieniędzy na nie wszystkie nabrać hihhi o czasie nie wspomnę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Autorka coraz modniejsza, głośniejsza, coraz bardziej wychwalana. Muszę i ja ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zacznę od okładki: jest piękna! Cudowna, bajkowa, aaaaah. Ahern jeszcze nic nie czytałam, ale coś czuję, że to będzie pierwsza książka od której zacznę swoją przygodę z nią :))
    Podoba mi się kreacja postaci i coś czuję, że ten polubię Lucy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. To coś dla mnie :) podoba mi się i cieszę się, że Tobie się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Okładka cudowną, zgadzam się w 110 procentach:-) i miałam dokładnie takie samo odczucie jak przeczytałam ten cytat:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię tego typu książki, a okładka zdecydowanie przyciąga wzrok.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zgadzam się, że okładka jest zachwycająca, aż chce się czytać :) Bardzo lubię Ahern, więc na pewno nie przejdę obok tej powieści obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kolory z okładki także do mnie przemawiają :) Czasem lubię sięgać po refleksyjne powieści, dlatego jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  28. Co do okładki muszę przyznać rację - naprawdę ma w sobie coś ;) I chyba skuszę się na powyższy tytuł, chociaż może nie jest mój ulubiony gatunek literacki, to przecież warto czasem dać szansę, żeby się miło zaskoczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kupiłam ostatnio tę książkę w Biedronce za 9,90 i bardzo się cieszę. To na pewno trafiony zakup.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale może pojutrze wybiorę się do Biedronki :D
    Piękna - jak zawsze zresztą - recenzja :)
    A o "Europie..." zapomniałaś? :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Na pewno będę chciała przeczytać tę książkę, czytałam do tej pory kilka książek autorki i bardzo podoba mi się jej styl.

    OdpowiedzUsuń
  32. Okładka faktycznie piękna. A co do książki to sięgnę po nią gdy tylko będę miała okazję. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetna recenzja. Pomysł naprawdę mi się podoba, z chęcią przeczytam :) Czuję, że moje pierwsze spotkanie z tą autorką może być całkiem udane.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ostatnio nadrabiam zaległości w czytaniu blogów i wcześniej przeczytałam jedna z twoich ostatnich recenzji tej autorki. Myślę, że tamta spodobałaby mi się bardziej. Tutaj fabuła nie jest dla mnie. Ale zgadzam się co do okładki: jest śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jest na mojej liście ciągle poszukiwana. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Byłam dzisiaj w Biedronce i jak tylko zobaczyła okładkę, uznałam, że muszę ją mieć! Niby nie ocenia się książki po okładce, ale cóż... Na swoją obronę mam to, że opis też był zachęcający. Na dodatek kosztowała tylko 9.99 zł, więc powiedziałam sobie: "Bierz ją. I tak nie masz co czytać." No i wylądowała w koszyku. Jeszcze jej nie otworzyłam, ale po twojej recenzji czuję, że to był dobry wybór (chociaż całkiem spontaniczny). Książka jednak będzie musiała poczekać jeszcze tydzień, gdyż planuję zabrać ją na obóz. Jednak jedno muszę przyznać. Zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam tę książkę w najbliższych planach. Ostatnio kupiłam sobie 3 książki Ahern, bo poczułam taką ogromną potrzebę przeczytania jakiejś jej powieści. :D Uwielbiam je, Ahern jest naprawdę wyjątkową pisarką. "Pora na życie" zapowiada się świetnie, a już najbardziej interesuje mnie ta postać Życia. :D Zresztą sama Lucy wydaje się ciekawie wykreowanym bohaterem. Co tu się dziwić, to Ahern. Na niej się nie da zawieść. :>

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...