czwartek, 17 kwietnia 2014

Rówieśnik komputera - Alan Bielecki


"Idąc do domu, rozmyślał. Czy to możliwe? Takie świństwo? To niewiarygodne. I po co? Ale mówili, że to się zwykle robi z dziewczynami. Ja na pewno nigdy czegoś takiego nie zrobię." [s. 76]

Książka zaczyna się w czasach rozkwitającego PRL-u, kiedy to młody Władysław postanawia przenieść się ze wsi do miasta w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Tak trafia do Poznania. Tutaj zostaje radiotechnikiem, zakłada rodzinę, a także, jako jeden z niewielu, szybko staje się właścicielem samochodu i telefonu. Później fabuła skupia się bardziej na synu Władysława - Mirku. Mirek, ku uciesze ojca, od dzieciństwa garnie się do wszelkich nowinek technicznych. Jednak w okresie dojrzewania pomiędzy nim, a ojcem rodzi się konflikt. Wszystko dodatkowo pogarsza fakt, że Mirek wdaje się w zażyłe relacje z męskim koleżeństwem...

Biorąc do ręki książkę, której autor ukrywa się pod pseudonimem pojawia się pytanie dlaczego? Jakie powody nim kierowały, że podjął się właśnie takiego rozwiązania. W przypadku tej właśnie publikacji odpowiedź zdaje się nasuwać sama, ponieważ traktuje ona o nietolerancji i braku zrozumienia dla osób o preferencjach homoseksualnych. 

Książka, mimo swoich niewielkich rozmiarów, przedstawia dzieje trzypokoleniowej rodziny na przestrzeni ponad 20 lat. Tym rozstrzeleniem fabuły w czasie i przydługim wstępem przedstawiającym dzieje Władysława, autor prawdopodobnie chciał nakreślić portret psychologiczny głównego bohatera, by wyjaśnić jego późniejsze zachowanie wobec preferencji seksualnych syna. Niestety zabrakło tutaj umiejętności stylistycznych i walorów językowych, bowiem poprowadzenie wątków jak i osobowości bohaterów zostało potraktowane nazbyt pobłażliwie, co niejako sprawia trudność w zrozumieniu motywów targających późniejszymi poczynaniami, szczególnie Władysława. 

Szkielet psychologiczny Mirka nakreślony został już precyzyjniej. Wyraźnie widać, że chłopak jest nadwrażliwy i gubi się w swoich uczuciach. Rodzice zajęci pracą nie poświęcają mu należytej uwagi i nie tłumaczą, a wręcz unikają edukacji na polu uczuciowym. Widać także jak wielki ból zadają mu nauczyciele i rówieśnicy, którzy ograniczeni swoimi skostniałymi komunistycznymi poglądami o tym, że inność  należy piętnować i wystawiać na publiczne wyśmianie, kaleczą go wewnętrznie. 

Zakreślone w treści błędy wychowawcze oraz brak umiejętności rozmawiania z dziećmi uważam za jedną z głównych zalet tejże publikacji. Natomiast wybranie dla fabuły tła w postaci czasów komunistycznych, gdzie każda odmienność traktowana była jako anomalia i trzeba było z nią walczyć, okazało się naprawdę ciekawym rozwiązaniem i zarazem niezwykłą metaforą dzisiejszych czasów. Całkiem zgrabnie wpleciono tutaj także fizykę, matematykę, tranzystory, kondensatory, jak i techniczne nowinki tamtego okresu. 

Niestety oparcie fabuły głównie na dialogach, często drętwych i nużących, brak dbałości o stylistykę, a także mocno szczegółowe opisy przypadkowych pocałunków, pieszczot oraz masturbacji - w przypadku, gdy cała treść książki snuta jest bardzo delikatnie - w moim odczuciu mocno zaszkodziły. Podsumowując: poprowadzenie akcji, włączając w to jej tragiczny koniec, nie wzbudziło we mnie krzyku przeciwko homofobii (jak to zostało zaznaczone na okładce), a jedynie zasygnalizowało genezę stereotypów. Pragnę jednak podkreślić, że w moim subiektywnym odczuciu Rówieśnik komputera - to niezwykle dramatyczna historia młodego chłopaka zagubionego w labiryncie własnych myśli, a także ciekawe studium relacji ojciec - syn. Jest to też barwne przedstawienie czasów wczesnego PRL-u, łącznie z prześladowaniami i szantażem ze strony SB oraz początkiem rozwoju techniki i życia społecznego.


_____________________________________________________________________
Alan Bielecki, Rówieśnik komputera, stron 192, Wydawnictwo Labiryntus, 2013

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +1,1 cm
Klucznik: Śmierć w rozdziale, Autor jeszcze nieczytany

22 komentarze:

  1. Temat nietolerancji warty jest poruszania, ale szkoda, że autor nie podołał.

    I jeszcze jedno - skąd ten tytuł i okładka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rówieśnik komputera" to taka metafora odnosząca się do roku urodzenia głównego bohatera, który to rok był jednocześnie rokiem "narodzenia" pierwszego polskiego komputera.

      Usuń
  2. Jakoś nie za bardzo zainteresowała mnie książka, nie przyciąga do siebie. Jeszcze fakt,że autor nie sprostał wyzwaniu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeraziłaś mnie trochę tymi dialogami i mocnymi opisami. Owszem, fabuła zapowiada się ciekawe, ale jakoś nie czuję potrzeby, zaznajamiania się z tą książka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat trudny i niepopularny, autor nie miał żadnych wzorców na których mógłby się oprzeć. Być może dlatego nie do końca podołał. Jestem przeciwna pisaniu takich książek, mogą zdecydowanie bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Moim zdaniem trzeba delikatnie i precyzyjnie "ugryźć" ten temat, jeśli nie posiada się warsztatu, lepiej nie próbować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam już kiedyś o tej książce, ale jakoś mnie nie zainteresowała, teraz też nie zmieniam zdania, choć może kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że nie porwała mnie zbytnio ani fabula, ani perspektywa przebijania się przez otoczkę techniczną. Chyba jednak podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również raczej daruję sobie lekturę tej książki. Z tego samego powodu, co moja przedmówczyni.

      Usuń
  7. Ja też raczej odpuszczę sobie czytanie książki. Jeszcze nużące dialogi- książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię czytać o problemach dotyczących nietolerancji. Szkoda tylko, że autorowi zupełnie to nie wyszło. Książka miała potencjał, ale nie będę się katować kiepskim wykonaniem mimo moich szczerych chęci. Nie mam ochoty także czytać o szczegółowych opisach pocałunków, masturbacji etc....

    OdpowiedzUsuń
  9. Nietolerancja jest tematem, w którym chętnie byś sie zagłębiła powiesciowo, ale chyba nie w tym przypadku.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie miałam okazji czytać książki poruszającej temat homoseksualizmu, jak napisano wyżej, niewiele chyba jest takich wokół.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sięgnęłabym po tę pozycję, aby sprawdzić, jak wygląda w niej kompozycja. Świta mi kilka tytułów, które były zbudowane w ten sam sposób, robiąc na mnie fenomenalne wrażenie. Chciałabym sprawdzić również i tę pod tym kątem ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo tak wielu różnych zdań sięgnęłabym po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdy znajde w bibliotece to chetnie przeczytam, jednak nie mam zamiaru szukac jej na wlasna reke. Jestem przeciw homoseksualizmowi, jednak nie potepiam. Hm, jak to powiedziec? O, wiem! Toleruje, ale nie popieram. Tak czy siak, jakos nie spieszy mi sie do takiej pozycji. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ami, cóż mogę powiedzieć.. Jak na chwilę obecną, nie jest to tematyka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam, dramatyzm był widoczny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś mi się wydaje, ze nie jste to książka, którą chętnie bym przeczytała... Tematyka jakoś mi nie leży ^^ Dziwi mnie tylko dosyć mała objętość książki - 193 strony to prawie nic :)
    Zostałaś przeze mnie do LBA. Jeśli masz ochotę wziąć udział po raz kolejny w zabawie, to zapraszam ^^
    http://biblioteczka-zienki.blogspot.com/2014/04/i-znowu-troche-o-mnie.html
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Bardzo ciekawie ją zrecenzowałaś. Mimo kilku mankamentów myślę, że chciałabym ją kiedyś przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hm....zapowiada się ciekawie, ale ja sobie odpuszcze. No ale ''nigdy nie mów nigdy'' więc może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wyszło mu? To ja sobie daruję.

    Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...