niedziela, 18 maja 2014

Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding


Bridget Jones - niekonsekwentna, nierozgarnięta i absolutnie niedoskonała.
Trzydziestokilkuletnia, pełna kompleksów kobieta, marząca o prawdziwej miłości i szczęściu. 
Kto z nas nie słyszał o Bridget? 

Po prawie dwudziestu latach od ukazania się jej Dziennika po raz pierwszy (miało to miejsce dokładnie w 1996 roku) - możemy śmiało stwierdzić, że Bridget Jones wpisała się w szereg ikon popkultury. Jeszcze dziś pamiętam, jak w telewizji i we wszystkich stacjach radiowych, w ramach promocji adaptacji filmowej (rok 2001), puszczana była piosenka Geri Halliwell "It's raining man". Och, co to były za czasy! Wszyscy wtedy chcieli poznać Bridget - jedni ją polubili, inni wręcz przeciwnie. Ja - głównie dzięki niesamowitej roli Renee Zellweger - pokochałam ją całym sercem. A jej urocze roztargnienie, absurdalne pomysły i skłonność do wszelkich gaf sprawiły, że stała się moim niezastąpionym poprawiaczem humoru. I jest nim do dziś. Oglądałam ten film już tyle razy, że nie jestem w stanie zliczyć, śmiem nawet twierdzić, że znam go na pamięć. Gdy nadarzyła się więc okazja poznania jego literackiego pierwowzoru - nie wahałam się ani chwili! 
"(...) w dzisiejszych czasach droga do serca mężczyzny prowadzi nie przez urodę, jedzenie, seks, czy charakter, lecz poprzez umiejętność ignorowania facetów." [s. 94]
Lektura Dziennika była dla mnie dużym zaskoczeniem. Może oczekiwałam tego samego co otrzymałam w filmie? Pisemnego zarysu wersji filmowej? Jako absolutna maniaczka Renee w roli Bridget (mistrzowska kreacja!) - prawdopodobnie tak było. Do czego zmierzam - otóż wersja papierowa drastycznie odbiega od wersji filmowej. Zaczynając od odmiennej chronologii zdarzeń, przez zupełnie inne rozegranie kluczowych scen, a na pojawieniu się "obcych" wątków kończąc. To nie jest tak, że historia mi się nie podobała - nie! Po prostu to była w pewnym sensie inna Bridget... 
"(...) błąkałam się bez steru, nie mając faceta, wchodziłam w dysfunkcyjne związki i tkwiłam na mieliźnie życia zawodowego." [s. 101]
Styl autorki jest bardzo lekki, a pomysł na poprowadzenie treści sprawia, że powieść czyta się zaskakująco szybko. Pojawia się też tutaj mnóstwo zwrotów akcji, niebanalnych perypetii i czarnego angielskiego humoru, który niejednokrotnie wprawił mnie w salwy śmiechu. Helen Fielding stworzyła bohaterkę, która jest kobietą z krwi i kości - z całym mnóstwem wad i przyziemnych problemów, ciągle walczącą ze swoją wagą, nałogami i poszukującą księcia z bajki. Może lekko przerysowaną, ale na pewno bardzo sympatyczną, dzięki czemu łatwo się z nią utożsamiać. Ale gdzieś pomiędzy słowami Dziennik to też metafora współczesnego świata - dość gorzki obraz życia osób samotnych i postrzegania ich przez społeczeństwo, a także rodzinę i znajomych. Jednak poprzez swoją konstrukcję i przesympatyczną, trochę naiwną fajtłapowatą bohaterkę - mimo wszystko dający nadzieję na lepsze jutro, bo Bridget to idealny wzór do autoterapii i poprawiacz nastroju. Może jej papierowa wersja nie jest tak dobra jak filmowa, ale na pewno godna uwagi i bardzo miło spędziłam z nią czas. Polecam osobom potrzebującym pociechy i poszukiwaczom lektury na leniwy weekend, a także wszystkim tym, którzy Bridget jeszcze nie poznali. 
"Wtedy wyjął mi kieliszek z dłoni (...) i zrobił wszystko to, co sprawia, że od tej pory na widok swetra w romby z wycięciem w serek będę spontanicznie wybuchać płomieniem wstydu. (...) już wiem, w jaki sposób osiąga się szczęście z mężczyzną." [s. 363]

Cieszę się, że przeczytałam - spełniłam swoje marzenie :)

____________________________________________________________________________
Helen Fielding, Dziennik Bridget Jones, stron 368, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014


Dziennik Bridget Jones | Bridget Jones. W pogoni za rozumem | Bridget Jones. Szalejąc za facetem

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +2,5 cm
Czytam Opasłe Tomiska: +368
Czytamy literaturę obyczajową
Europa da się lubić

43 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ją kiedyś, kiedyś czytałam... Ale mam zamiar zakupić wszystkie 3 części, bo nowe wydanie niezmiernie mi się podoba :) A Bridget to taki damski antydepresant, więc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziennik Bridget czytałam już wiele razy i lubię do niego wracać, bardzo fajnie się go czyta i jest mimo wszystko pełen humory.
    Obecnie jestem na etapie czytania najnowszej części Bridget Jones... czyli Szalejąc za facetem :o)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, fajna książka, miło spędza się z nią czas

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka, która w ostatnim czasie robi dużo zamieszania ;) Mimo to nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę gdzieś znaleźć i się za nią wziąć, choćby dlatego, że znajduje się na liście 100 bestsellerów BBC, którą mam nadzieję kiedyś przerobić. Na pewno się nie rozczaruję, bo nigdy nie oglądałam tego filmu (ja nie przepadam za Renee Zellweger, a Hugh Granta wręcz nie cierpię), więc nie mam jeszcze obrazu sytuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację. Ja najpierw obejrzałam film, potem przeczytałam książkę i film do tej pory jest mi bliższy. Pewnie gdybym poznała te dzieła w odwrotnej kolejności, byłoby inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Dziennik Birdget Jones" czytałam, choć najpierw widziałam film. I książka, i film mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio bardzo głośno jest o Bridget, którą znam jedynie z filmu. I chyba tak pozostanie, bo wielkie wydawnicze boom już opadło( i nie chcę - przynajmniej na razie - czytać tej ksiażki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety książki nie miałam okazji przeczytać. Oglądałam jedynie film, przez co nie miałam już ochoty sięgać po tą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta książka wciąż przede mną, ale jestem przekonana, że wcześniej czy później po nią sięgnę:) Wersja filmowa idealnie wpasowuje się w atmosferę leniwego piątku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że spełniłaś swoje marzenie, a choć masz rację, że film odbiega od książki, to i tak ta ostatnia bardzo lubię i czasami do niej wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W końcu muszę ją przeczytać,bo już długi czas się do niej przymierzam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwieeeeeeeeeelbiam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zamierzam zapoznać się z Bridget w wakacje, bo wtedy zazwyczaj czytam takie lekkie książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie Dziennik jest lekturą na leniwy weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O, ja właśnie też ciągle myślę o tym. Filmy oczywiście widziałam. Co zobaczę książkę, to zawsze stwierdzam, że już zaraz, za moment, na pewno przeczytam. I klops. Do dzisiaj tego nie zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja tych czasów nie pamiętam. I z tego, co widzę mam czego zazdrościć:P
    Książkę chciałabym przeczytać, tym bardziej, że to kolejna pozytywna opinia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam jeszcze, ale mam ogromną ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze nie miałam okazji spotkać się ani z filmem, ani z książką. Czy jest ona napisana w formie dziennika - jako opis poszczególnych dni z datą? Jeśli tak, najprawdopodobniej kiedyś sięgnę, bo od podstawówki uwielbiam czytać pamiętniki, dzienniki itp. Może dlatego, że sama prowadzę pamiętnik? :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajnie, że przeczytałaś i spełniłaś swoje marzenie. Kiedyś również chciałam przeczytać tę książkę, jednak z czasem stwierdziłam, że to już nie dla mnie. Może za jakiś czas zmienię zdanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam pierwsze dwie części - uwielbiam Bridget! <3 Darzę ją wielką sympatią, genialny poprawiacz humoru! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie lubię Bridget Jones ..;/

    OdpowiedzUsuń
  24. W sumie chciałam przeczytać, ale jak usłyszałam o tej trzeciej części, to w sumie mi się odechciało :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Książki nie czytałam, ale kilka razy oglądałam film i to mi wystarczy:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam:) do książki i filmu wracam zawsze jak chce się pośmiać :]

    OdpowiedzUsuń
  27. Mój ukochany Darcy! <3 Rzecz jasna, filmowy:), bo książki nie miałam jeszcze okazji przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo nie jestem sama :D uwielbiam tego aktora, jest wypisz wymaluj w moim typie, a ta rola mnie powaliła, osobowościowo mój ideał!

      Usuń
  28. Czytałam dawno temu, uwielbiam książkę, ale film jest lepszy! I mój cudowny Mark, ideał!

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam Bridget, ale książkę czytałam tak dawno, że zupełnie jej nie pamiętam. Byłam przekonana, że nie odbiega od filmu, a tu proszę... Chyba pora na powtórne spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Myślę już nad tym kilka dni, ale ciągle nie mogę sobie przypomnieć, czy czytałam tę książkę. Może jednak nie, bo pamiętałabym o tym? ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytałam i oglądałam. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  32. W której z nas nie ma choć trochę z Bridget :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Taka klasyka a ja jeszcze nie czytałam :C

    OdpowiedzUsuń
  34. Bridget Jones jeszcze przede mną, ale z przyjemnością nadrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja tylko oglądałam. Może jak nie będe pamietać szczegółów filmu to przeczytam książkę, bo to na pewno pozycja dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  36. Jeszcze nie czytałam, ale to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Książka jest w moich planach, bo do tej pory oglądałam tylko film :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ale mam zaległości - ten wstrętny brak czasu na wszystko :(
    Film widziałam podobnie jak Ty wiele razy i bardzo lubię do niego wracać. Może w przyszłości skuszę się na książkę, ale najpierw muszę przeczytać inne - te wcześniej zaplanowane :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie podobała mi się ta książka. Fakt, czytała się lekko, ale mnie nie porwała. Z kolei film lubię :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja się za nią muszę zabrać jeszcze w 2015 roku, bo widzę, że film nie nie zaspokoi mimo, że go uwielbiam. Jeden z filmów które się nie nudzą i do których się wraca z uśmiechem na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...