piątek, 16 maja 2014

Jakim jestem czytelnikiem?



Od jakiegoś czasu w blogosferze krąży nowa akcja, gdzie każdy opowiada o sobie i o tym jak czyta, gdzie czyta, co czyta, o swoich przyzwyczajeniach i różnych dziwactwach. 
Kilka dni chodziła mi po głowie myśl żeby się samej nominować, ale miło zaskoczyła mnie Doomisia - jeszcze raz Ci dziękuję! :)

No to ami. opowie teraz o sobie i o swoich czytelniczych mentalnościach:
  • Czytam codziennie i lubię mieć przy łóżku stosik książek do przeczytania - gdy nie ma w nim co najmniej 10 sztuk ogarnia mnie strach, że nadejdzie taki dzień, że nie będę miała co czytać...
  • Czytam od 2 do 4 książek w tym samym czasie.
  • Uwielbiam posiadać książki - w związku z czym już od dawna brakuje mi na nie miejsca. Leżą w stosach zasłaniając jedne drugie - co mi się bardzo nie podoba i nie mogę się doczekać kiedy zakupię nowy regał (obawiam się tylko, że jeszcze tego samego dnia cały będzie obłożony...)
  • Książki kupuję nałogowo - można o mnie śmiało powiedzieć, że znajduję się w przewlekłym stadium zakupoholizmu książkowego. Potrafię wydać na książki swoje ostatnie pieniądze (nie ważne, że będą się później kurzyły i czekały na przeczytanie nie wiem ile) i oczywiście kupuję więcej niż jestem w stanie przeczytać.
  • Książki kupuję jedynie w promocji i na wyprzedażach (najczęściej tych internetowych), no i uzależniam kupno książki od opinii wyszukanych w sieci. Poza blogosferą najczęściej korzystam z LC.
  • Często się zdarza, że nakręcam się na jakiś tytuł - żeby go mieć, najlepiej już, w tej chwili, a gdy już do mnie trafia - idzie na półkę i leży tam niemiłosiernie długo. To jakieś przekleństwo.
  • Uwielbiam odwiedzać księgarnie, a gdy do jakiejś wchodzę to tracę poczucie czasu i trzeba mnie wyciągać siłą. Jednak nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam jakąś książkę w księgarni. Po prostu tego nie robię - ceny okładkowe osiągają horrendalne wysokości...
  • Nie lubię kupować używanych książek (chyba, że jakiś tytuł został już dawno wycofany, albo jego zdobycie graniczy z cudem). Uwielbiam nowe książki - przez nikogo niedotykane, nieotwierane i nieczytane... :)
  • Nigdy nie zaginam stron, rogów, grzbietów. Nie pisze po marginesach, ani nie zaznaczam niczego ołówkiem - uważam te czynności za zbrodnię!
  • Uwielbiam papierowe książki. E-bookom mówię nie - nie czytam i nie będę czytała. Nie czuję nawet potrzeby posiadania czytnika, jest mi całkowicie zbędny.
  • Odkąd założyłam blog i na poważnie zajęłam się "recenzowaniem" - nie odwiedziłam biblioteki.
  • Dzięki blogosferze przekonałam się do polskiej literatury :)
  • Mam słabość do książek w twardych oprawach, bo twarda oprawa - to twarda oprawa, i już :) Jeżeli więc okazuje się, że kupiłam książkę, która ukazała się również w oprawie twardej, a ja o tym wcześniej nie wiedziałam (np. Wołanie kukułki) - jest mi bardzo przykro i żałuję.
  • Gdy czytam książkę - mam manię sprawdzania ile jeszcze zostało mi do końca.
  • Nie przywiązuję szczególnej uwagi do zakładek - zakładam tym co akurat mam pod ręką. 
  • Nie lubię satynowych okładek - okropnie się palcują...
  • Bardzo rzadko czytam ten sam tytuł ponownie.
  • Wzbraniam się jak tylko mogę przed pożyczaniem książek. Jeżeli pożyczam to z ogromnym lękiem i ciągle obawiam się tego w jakim stanie książka do mnie wróci...
  • Kiedyś zaznaczałam cytaty kolorowymi naklejkami, teraz ogranicza się to jedynie do odnotowania numeru strony, na której jest wybrany cytat i przeklepaniu go do recenzji.
  • Aktywnie prowadzę listę książek do kupienia czyli moją chciejkę (która tak naprawdę jest dużo dłuższa niż to co Wam tutaj pokazuję) prowadzę także listę pisaną odręcznie - książek, które uważam za konieczne do przeczytania :)
  • Cierpię na dziwactwo przyglądania się zdjęciu autora/autorki zawartego na okładce i doszukiwaniu się w tych twarzach - motywów napisania książki. Poza tym nie zgłębiam informacji o autorze.
  • Jestem ogromną sentymentalistką i kolekcjonuję dedykacje w książkach :) 
  • Jeżeli książka porusza temat śmierci, uzależnień, chorób psychicznych, bądź np. podróży w czasie - to bardzo prawdopodobne, że trafi w mój gust. Lubię też książki w narracji pierwszoosobowej i w formie monologu. Poza tym czytam także powieści obyczajowe, psychologiczne i erotyczne. Lubię dobre kryminały, thrillery i czasem powieści młodzieżowe. 
  • Zawsze mam ze sobą książkę w torebce - no bo przecież nigdy nie wiadomo kiedy będzie trochę czasu wolnego na czytanie ;)


Zapraszam do zabawy brać męską blogosfery ;)
Na pytanie "Jakim jesteś czytelnikiem?" proszę by odpowiedzieli:


Spokojnie - możecie odpowiedzieć w komentarzu ;)

Jeżeli ktoś z Was chciałby dołączyć do zabawy i podzielić się ze mną swoimi dziwactwami - serdecznie zapraszam! 
Bardzo chętnie się dowiem :)

79 komentarzy:

  1. No i teraz wiem o Tobie wszystko, tzn.o Tobie jako czytelniczce :) i muszę stwierdzić, że w wielu aspektach zgadzamy się w 100%. Ja obecnie walczę i to na szczęście z sukcesem z zakupoholizmem, bo naprawdę nie mam gdzie trzymać swoich książek (nowy regał niestety nie pomógł). Najgorsze jest to, że połowy tych książek nie przeczytałam i nie wiem, kiedy przeczytam :). Nie lubię się z książkami rozstawać, więc ich oddawanie u mnie raczej nie wchodzi w rachubę. A do biblioteki zaglądam i to dość regularnie - choć zdarza mi się oddać książki nieprzeczytane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała powalczyć z moim zakupoholizmem, ale mam chyba za słabą wolę... bo jeżeli co jakiś czas nie kupię jakiejś książki - co tak naprawdę zamienia się na co najmniej dwie książki, bo "przy okazji" - to czuję się chora. I naprawdę często nadwerężam swój budżet...
      Chciałabym nowy regał, ale właśnie obawiam się, że i to nie pomoże, a wtedy pomysłu już nie mam, no chyba, że książki pod sufit ;p I zauważyłam też że jesteśmy do siebie podobne pod względem oddawania książek - ja również nie lubię się z nimi rozstawać ;)

      Usuń
  2. No, no, widzę, że w wielu punktach się zgadzamy, między innymi kupowanie (nałogowe) książek w promocji i na wyprzedażach, nie zaginanie stron i nie mazanie czymkolwiek w książkach (wrrr...), uwielbienie dla wersji papierowej czy sprawdzanie ile stron zostało do końca. Natomiast ciekawe jest Twoje "dziwactwo" przyglądania się zdjęciom autorów i doszukiwania się w nich motywów powieści. Zaiste intrygujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też jest dziwaczne ;p ale to zawsze mi się zdarza, zawsze... o ile tylko jest zdjęcie ;)

      Usuń
  3. Powiem Ci, że powoli zastanawiam się nad zakupem czytnika, a to za względu na polskie książki, które są już niedostępne w wydaniach papierowych. Ale póki co dzielnie się trzymam i pozostaję tradycjonalistką, z resztą nigdy się w 100% na e-booki nie przeniosę. (: No i śmiało mogę podać Ci rękę w kwestii zakupoholizmu książkowego - to co dzieje się na mojej stancji w tym miesiącu, przekracza ludzkie pojęcie. Najgorsze, że nie zmieści mi się już kolejny regał..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tego czytnika nie mogę się przekonać, ale jak to mówią nigdy nie mów nigdy... tyle, że na chwilę obecną zdania nie zmienię. Długie czytanie przy komputerze (bo zdarzało mi się czytywać e-booki) męczy bardzo oczy, no i nie mam możliwości pogłaskać okładki ani nic takiego... ;)
      No to w takim razie - z niecierpliwością będę oczekiwała Twojego stosiku! ;D

      Usuń
    2. Ja nie jestem w stanie w ogóle czytać z komputera, bo właśnie oczy mi wysiadają. Próbowałam już na telefonie, ale to też męka, bo nawet w trybie "czytnikowym" promieniowanie ekranu jednak jest..
      W tym miesiącu znów nie będzie stosiska, bo wstyd nam się przyznać do choroby. ;p

      Usuń
    3. Długi czas broniłam się przed ebookami. Potem przekonałam się do czytania na ekranie - najpierw komputera, potem smartfona. Kilka tygodni temu zakupiłam czytnik. Zgadzam się - ekran to nie to samo, co książka. Ale nie zmienia to faktu, że zakup czytnika uważam za najlepiej wydane pieniądze ostatnich kilku miesięcy. Kaś - jeśli chodzi o bolące oczy, to czytnik uważam za mega dobry wybór - można swobodnie powiększyć czcionkę, nie trzeba wpatrywać się w literki. A wydania książkowe często mają czcionkę jak dla zegarmistrza - najlepiej czytać z lupą.

      Usuń
  4. Mam tak samo z twardą okładką i też czułam się rozczarowana, gdy po zakupie "Wołania kukułki" dowiedziałam się, że jest druga wersja. Mimo, że książka mnie nie oczarowała :-/
    Ja też zaznaczam tekst byle czym, ale tylko dlatego, że czytam zbyt wiele książek jednocześnie i nie mam wystarczającej ilości zakładek. W zakładki zaopatruję się za granicą, jeśli mam okazję wyjechać, i traktuję jako pamiątki.
    Dzięki komuś, kto zamiast zakładek używa czegokolwiek, znalazłam kiedyś 5 dych w książce z biblioteki ;-) i teraz przeglądam wszystkie wyporzyczone lektury, nawet jeśli ich nie czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Nigdzie nawet nie było informacji o tym, że "Wołanie kukułki" wyszło w twardej, dowiedziałam się zupełnie przypadkiem i aż się rozchorowałam... Jeszcze co prawda go nie czytałam, ale trochę mnie zasmucasz, że jednak nie zachwyca... No nic poczekamy do drugiego tomu, ale jak teraz kompletować serię? Trzeba w miękkich... Dobrze, że ta miękka jest całkiem znośna, bo jeszcze bardziej by było żal ;)
      Pieniędzy w formie zakładki jeszcze nie widziałam! ;D Ale miałaś farta! Nie dziwię Ci się, że teraz przeglądasz wszystkie ;p

      Usuń
  5. W dedykacjach i gromadzeniu książek widać chyba nasze największe podobieństwo :D Aż 4 książek na raz chyba bym nie mogła czytać. A pożyczam, tylko sprawdzonym osobom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzyło mi się nawet lecieć przez 6 w tym samym czasie ;D To był hardkor. A najśmieszniejsze jest to, że kiedyś się zarzekałam, że kilka czytać to w życiu nie będę, haha ;) Jak się człowiek zmienia, nie? W ogóle zauważam w sobie takie zmiany pod względem czytelnictwa, że pewnie za jakiś czas moje odpowiedzi na "Jakim jestem czytelnikiem?" wyglądać będą trochę inaczej ;)

      Usuń
  6. Kiedyś też kupowałam nałogowo! Ale staram się z tym walczyć i stwierdziłam, że nie kupię żadnej nowej książki (ewentualnie ktoś może mi podarować) dopóki nie przeczytam wszystkich, które mam na swojej półce :) Również potrafię spędzać godziny w księgarni, szczególnie gdy są ze mną znajome książkomaniaczki. Ja akurat lubię używane książki, w myśl stwierdzeniu z Cienia wiatru, że książki mają duszę tych, którzy je czytali :) Też sprawdzam ile stron zostało do końca. Zazwyczaj używam zakładek, chyba, że spadnie za łóżko, to często jej rolę przejmuje telefon, póki jej nie znajdę :) Kiedyś również przyglądałam się zdjęciu autora, ale gdy zobaczyłam, że Dan Brown wygląda jak przemiły staruszek, zaprzestałam tej praktyki i ewentualnie rzucę okiem :)
    P.S.: Czy jeśli w tytule jest słowo "książka", można uznać, że ma ona kolor i zalicza się do klucznika?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silne postanowienie - ja tak nie potrafię ;D Zawsze się skuszę, a skusić mnie łatwo ;) Księgarnia po prostu wchłania nie? Chodzi się godzinami pomiędzy tymi półkami, ogląda, dotyka... jak dziecko w sklepie z zabawkami, taka frajda! Mało co jest w stanie zapewnić mi tyle radości co wizyta w księgarni, a jak już wybieram się do jakiejś galerii to jest pewne, że odwiedze w niej wszystkie księgarnie jakie są ;D Telefon też mi służy jako zakładka, ale wczoraj tę rolę przejął pilniczek do paznokci ;D Zaliczę książkę do koloru ;)

      Usuń
  7. A już myslałam, że się za to nie weźmiesz :) Wszyscy czekaliśmy na Twoje odpowiedzi i zaskoczyłaś mnie tylko manią przyglądania się zdjęciom autorów :) Ja nie lubię twardych okładek, są ciężkie i nie da się czytać w łóżku... A "Wołanie kukułki" własnie takie mam i bardzo się z nim namęczyłam, czytając na przemian z e-bookiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzięłabym się nawet gdyby Doomisia mnie nie zaskoczyła swoją nominacją :) Już nawet planowałam jak napiszę ten post, że "postanowiłam nominować się sama, a co!" ;D No może twarde są trochę upierdliwe do czytania w łóżku, ale mają swój urok, powiedziałabym kolekcjonerski ;) Moja dumą są np. wszystkie dzieła Jane Austen w okładkach twardych i jestem z nich szalenie dumna głównie też dlatego, że są to wydania limitowane :) Poza tym posiadam jeszcze wiele innych w twardych, chociaż czasem walczę ze sobą odnośnie ceny, a różnice pomiędzy okładką miękką a twardą, jak wiesz - są czasami szokujące...

      Usuń
  8. Widzę, że myślimy podobnie. Natomiast ja często odwiedzam biblioteki. Jeśli chodzi o pożyczanie książek to zawsze pożyczam osobom, którym w miarę ufam : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również staram się pożyczać tylko tym, którym jestem w stanie zaufać, uprzednio oczywiście odpowiednio strasząc - co się stanie w przypadku, gdy książka trafi do mnie w złym stanie. A niestety nie raz zdarzyło się tak, że książka nie wróciła w ogóle...

      Usuń
  9. Ja czuję się dosłownie chora jeśli czegoś nie przeczytam :-P Ale mój zakupoholizm wdarł się już na taki poziom, że przy skromnych 4 książkach miesięcznie mam co czytać przez następne 3 lata... Nie żeby było mi źle z tego powodu :-D Ja też nie mam już kompletnie miejsca na książki kupiłam ostatnio dodatkowy regał: 6 półek i do samego sufitu. Niestety już nie ma na nim miejsca a przecież obok stoi drugi nieco niższy i 3 półki na ścianach! Mam naprawdę potężny zbiór ;-) Również nie lubię ebooków, ale używane książki kupuję bo można na tym sporo zaoszczędzić. Wybieram jednak tylko te niezniszczone książki bo serce mnie boli kiedy widzę takie zmaltretowane maleństwa :-(
    Również uwielbiam podróże w czasie! Szczególnie spodobała mi się seria Kerstin Gier ;-) i też noszę przy sobie książki- ale zawsze w foliowych torebkach, żeby nie stało się z nimi żadne nieszczęście ;-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że się z Tobą zgodzę! :) Również jestem chora jak czegoś nie przeczytam, jeszcze jakiś rok temu byłam ogromną serialomaniaczką, a teraz brakuje mi na to czasu (w takim stopniu jak poświęcałam wtedy) i porobiły mi się trochę zaległości, ale zdecydowanie bardziej wolę czytać! :) No to rzeczywiście masz potężną kolekcję, aż chciałabym obejrzeć! Może zrobisz jakie zdjęcia? Pocieszyłabym oczy :) W ostatnim czasie kupiłam jedną używaną książkę w antykwariacie za całe 6zł! A to dlatego, że umaniłam sobie we własnie tym wydaniu i koniec, a jak sobie już coś ubzduram to nie ma przeproś, i tak łaziłam i szukałam, aż w końcu trafiłam - moja radość jest wielka, tylko trochę ubolewam, bo książka ma widoczne ślady użytkowania i zabrudzony grzbiet :( Jeszcze nigdy nie widziałam by ktoś książki nosił w foliowych torebkach ;D niezwykłe.

      Usuń
  10. Kurczę, też uwielbiam się patrzeć na zdjęcia autorów na okładce. I zawsze się dziwię. Jak osoba z taką twarzą bez wyrazu mogła napisać taką genialną, emocjonalną książkę??? Co do cytatów, nigdy ich nie zapisuję - cytuję tylko słowa, które naprawdę utkwiły mi w pamięci, a jeśli mi utkwiły, to jasne, że o nich pamiętam. Też wszędzie mam ze sobą książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! To nie jestem sama ze swoim dziwactwem :p A czasem się zastanawiam, jak ktoś taki mógł napisać coś tak słabego...

      Usuń
  11. Dziękuję, że zachciałaś odpowiedzieć na tę nominację :D
    I choć w wielu kwestiach myślimy podobnie (np. co do zakładek- też zaznaczam tym co mam pod ręką), to są rzeczy, które całkiem nas różnią( to kupowanie nowych książek, miło jest mieć nową, ale starsza książka moim zdaniem posiada jakąś historię, ktoś ją już czytał i jakoś ta osoba jest mi bliższa), a również i takie które mogę u Ciebie podpatrzeć ( np. to o dedykacjach-jak tak teraz myślę, to miło byłoby dostać od kogoś książkę razem z dedykacją :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś podchodziłam do tych używanych książek tak jak Ty - ale to były czasy gdy nałogowo korzystałam z biblioteki i po prostu uwielbiałam stare książki. Bardzo się zmieniłam od tamtego czasu, ale rozumiem Twój punkt widzenia ;) Mam już kilka książek z dedykacjami - są moją dumą :) Kiedyś może się pochwalę na łamach bloga, ale jak zdobędę ich więcej ;) A Tobie życzę byś kiedyś takie też dostała - i to nie ważne, czy dedykacja autora czy dedykacja kogoś bliskiego - to niesamowita pamiątka i w takich przypadkach nie żal, że ktoś pisał po książce ;)

      Usuń
  12. W tej akcji najfajniejsze jest to, że u kogokolwiek to czytasz myślisz sobie "o ja też tak mam" :) zawsze znajdą się jakieś wspólne cechy :) u Ciebie również znalazłam ich mnóstwo, mogę je śmiało powiedzieć o sobie :) a z tej mniejszości, czyli tego co się nie zgadza to chyba tylko te satynowe okładki :D jeśli pisząc satynowe masz na myśli te aksamitne, takie gładziutkie (ja je tak nazywam) to ja je uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Dokładnie tak :) Książkoholicy są do siebie bardzo podobni i mają podobne mentalności ;) U jednych bardziej u innych mniej rozwinięte ale te same ;D Właśnie nie wiem czy to aksamitna czy satynowa i napisałam satynowa ;D Taka jakby pokryta czymś, nie jest gładka, tylko taka... nie wiem jak to wyjaśnić ;)

      Usuń
  13. Ja też mam tę manię sprawdzania ile zostało do końca. Ciągle patrzę na stronę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo - szczególnie gdy przepołowię książkę :)

      Usuń
  14. Kurcze, jakbym czytała o sobie. Też nie kupuję w księgarniach, za to w internecie i na wyprzedażach nałogowo, moje książki czekają na mnie, nigdy ale to prze nigdy nie zaginam rogów, nie piszę ani nic. I kocham sprawdzać, ile do końca...
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w internecie jest naprawdę o wiele taniej, nawet gdy koszty przesyłki wynoszą te 6zł to i tak się oszczędza. Są księgarnie, gdzie promocja trwa cały czas po -30%, -40% tylko trzeba dobrze szukać - nie ma co się nastawiać na księgarnie ;)

      Usuń
  15. Napiszę, co nas różni:)
    Nie przyglądam się autorom, bardzo dużo książek wypożyczam z biblioteki i zawsze mam zakładkę. Reszta praktycznie identyczna, chociaż ostatnio rzadziej coś kupuję ze względu na finanse.
    No i mam czytnik, z którego bardzo rzadko korzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znacznie łatwiej powiedzieć co różni niż wyliczać ile nas łączy :) Bibliofile mają podobne mentalności :) Kiedyś również wypożyczałam wiele książek z biblioteki - to w pewnym sensie chroniło mnie przed żalem, że wydałam na coś pieniądze co nie było w ogóle ich warte...

      Usuń
  16. W większości się zgadzam z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę ;) Bardzo miło mi to słyszeć! :)

      Usuń
  17. Ciekawy opis...i ciekawe ''dziwactwa'' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ich jeszcze kilka, ale nie będę się ze wszystkimi uzewnętrzniać ;p

      Usuń
  18. Fajnie się czytało :) pewne aspekty mam podobne do Twoich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Właśnie mole książkowe tak mają, że wiele ich łączy :)

      Usuń
  19. Odpowiedzi już u mnie na blogu ;)
    http://sniacy-za-dnia.blogspot.com/2014/05/jakim-jestem-czytelnikiem.html

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wziąłeś udział! :) Już biegnę czytać

      Usuń
  20. Ciekawa zabawa, z wieloma Twoimi cechami się utożsamiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, mam nadzieję, że przyłączysz się do zabawy ;)

      Usuń
  21. Jak skończyło mi się miejsce na regale, to wspomogłam trochę rodzimą bibliotekę i znowu mogę kupować książki :D Polecam, obie strony mają z tego korzyści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! nawet o tym nie pomyślałam, dziękuję za pomysł, przemyślę :) chociaż raczej nie zastosuję, bo nie lubię rozstawać się ze swoimi książkami ;)

      Usuń
  22. Jakbym pisała to ja! Rozumiem cię doskonale :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Widzę, że masz zupełnie inne podejście do czytania ode mnie (chyba tylko w kwestii ebooków i twardych okładek się zgadzamy :)), ale to dobrze, bo przecież chodzi o to, by każdy czytelnik przedstawiał własne, niepowtarzalne zwyczaje czytelnicze.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę - a to coś nowego, może opowiesz trochę więcej? Jestem szalenie ciekawa ;)

      Usuń
    2. Odnosząc się do Twojego postu... Zazwyczaj czytam codziennie, ale nie zawsze, zdarzają mi się dni przerwy. Stosiki mam zawsze dość spore, ale bardziej martwię się, że jak przybędą zamówienia z biblioteki, to mi się nie pomieszczą (trzymam je w osobnej szafeczce). Rzadko czytam więcej niż jedną książkę w tym samym czasie, wolę się skupić na tej jednej ;) Nie mam manii posiadania książek, to chyba rzadkie w blogosferze. Jasne, jak już mam, to się cieszę, ale nie muszę mieć ciągle nowych dostaw, w większości przypadków biblioteki mnie w pełni zaspokajają. Ale jak już kupuję to zazwyczaj na jakiś wyprzedażach w niskiej cenie. Och, i uwielbiam używane książki! Kiedy mają pozaznaczane cytaty czy jakieś inne, drobne ślady użytkowania, wydają mi się prawdziwsze, żywsze. Chyba dlatego lubię biblioteki, choć nie mam nic przeciwko ślicznym, nowiutkim książkom - jednak zdecydowanie bliższe są mi te starsze. Rogów nie zaginam, cytatów nie zaznaczam, ale nie uważam tego za coś złego, jak już pisałam, lubię znajdywać zaznaczone przez kogoś cytaty i zastanawiać się, dlaczego zaznaczył akurat ten... Zdarza mi się czytać ten sam tytuł ponownie, czasami po prostu mam ochotę do niego wrócić, więc wracam :) I lubię pożyczać książki - w ten sposób próbuję szerzyć czytelnictwo. Zazwyczaj książkę w plecaku mam, ale jak idę gdzieś, gdzie potrzebuję niedużej torebki, to z reguły rezygnuję z upychania w niej książki (chyba, że jest nieduża i się mieści). Dedykacje lubię, ale bez jakiegoś wielkiego szału. No, i ostatnio także robię listę książek, o których chcę pamiętać, chociaż niekoniecznie chcę je kupować :)
      Uuu, ale rozpisałam :D Wybacz, jak zacznę, to ciężko mi skończyć.

      Usuń
  24. Dobrze, że nie tylko ja jestem takim nałogowcem:) Też uważam za zbrodnię zaginanie kartek. I przez cały czas patrzę ile mi zostało do końca. Bardzo ciekawie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nas trochę więcej :) Trzeba się wspierać w swoich nałogach! ;D

      Usuń
  25. Fajne parę punktów by się nam zgodziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to coś ;) Cieszę się, że się dobrze czytało :)

      Usuń
  26. Zgadzam się z prawie wszystkim poza: czytnikiem e-booków oraz odwiedzaniem bibliotek :) Korzystam z każdej tej formy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteśmy podobne :) Tak naprawdę to moja osobowość czytelnicza ciągle ewoluuje ;) To, że teraz mówię czemuś nie, nie oznacza że wcześniej z tego nie korzystałam, albo, że dam sobie rękę uciąć że nie będę korzystała ;) Jeszcze bym została bez ręki ;p

      Usuń
  27. Chyba w większości mam tak samo! No, jedynie to, że nie lubię dźwigać w torebce książki. ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! :) A co do torebki - to zależy jaka książka ;p zazwyczaj dostosowuję ją do ciężaru tego co już posiadam w torebce ;) Raczej nie zabrałabym ze sobą np "Gry o tron" czy np. "Złodziejki książek" ;p

      Usuń
  28. Ja też zawsze mam książkę przy sobie, ale w przeciwieństwie do Ciebie lubię czytać książki kilka razy, oczywiście te, które lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzyło mi się czytać kilka razy tę samą książkę, ale bardzo rzadko to robię ;) Na półce ciągle czekają inne...

      Usuń
  29. Dziękuję za nominacje, bo tak to chyba należy nazwać. Z chęcią wezmę udział. A zatem:

    Jakim jestem Czytelnikiem?

    1. Czytam codzienni, w domu zazwyczaj w łóżku.
    2. Nigdy nie czytam kilku książek jednocześnie.
    3. Każde miejsce jest dobre, bym znalazł chwilę na książkę - tramwaj, autobus, szkoła, dworzec, park...
    4. Lubię kupować książki, choć podchodzę do tego bardzo przyziemnie. Kupuje tylko tyle, ile zdołam w najbliższym czasie przeczytać. Zazwyczaj, na początku każdego miesiąca, kupuję 5/6 książek.
    5. Rzadko sięgam po nowości. Książki kupuję zazwyczaj na promocjach, często w internecie.
    6. Lubię chodzić do księgarni i robię to bardzo często, co jest utrapieniem dla moich znajomych.
    7. Od jakiegoś czasu jestem zwolennikiem wymian, które często przeprowadzam.
    8. Oczywiście lubię, gdy książka, którą czytam, czy te, które stoją na regale, są w stanie idealnym - bez rogów, wygnieceń. Ale nie traktuje książki w magiczny sposób; zdarza się, że po niej piszę, przyklejam do nich mnóstwo zakładek itd.
    8. Nie czytam e-booków, zrobiłem to dwa razy i doszedłem do wniosku, że elektroniczna książka nie jest dla mnie.
    9. Często odwiedzam bibliotekę, ale ostatnio rzadko coś z niej wynoszę.
    10. Nie przepadam za przesadnie grubymi książkami, bojąc się, że będzie mnie nużyć. Lęk ten spowodowany jest faktem, że nigdy nie odkładam nieprzeczytanej książki (no, zrobiłem to 2 razy...).
    11. Nie czytam nigdy tych samych tytułów.
    12. Nie pożyczam nikomu książek.
    13. Jestem wściekły, gdy ktoś dotyka moje książki, pchając je wgłąb regałów (tak jak brata dzieci....)
    14. Nie przepadam za listami "musisz przeczytać". Czytam to, na co mam ochotę.
    15. Stronię od wszelkiego rodzaju romansideł, choć nie odkładam książki, gdy ten temat przewija się w tle.
    16. Nienawidzę wydań kieszonkowych, nie sięgam po nie, nawet nie oglądam...

    no, to tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, kilka błędów, literówek itd. mi się wkradło ;) Nie powinienem pisać tego tak wcześnie w sobotę.... ;)

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że wziąłeś udział w zabawie! :) Wybaczam Ci te literówki i inne pomyłeczki ;D
      Ja również od jakiegoś czasu czytam w komunikacji miejskiej czy w abutobusie/busie - jeżeli to jest jakaś dłuższa trasa to często :) Wyłączam się wtedy zupełnie i nie przeszkadza mi ani grające radio, ani rozmawiający ludzie - jeszcze jakiś czas temu było to dla mnie nie do pomyślenia! Musiałam mieć ciszę - a jakże! :) Podziwiam Cię, że kupujesz tyle ile jesteś w stanie przeczytać, też bym tak chciała, niestety nie potrafię... Cieszę się że pod względem e-booków mamy podobne zdanie. Ja również wolę mieć w ręku książkę - dotknąć, pogładzić, popatrzeć ile stron jeszcze do końca, elektroniczna nie daje mi tej możliwości w takim stopniu jak papierowa, poza tym jestem sentymentalna, lubię mieć coś na papierze :) Ta wściekłość dotykania przez obcych Twoich książek mnie rozbawiła :D U mnie to raczej jest lęk - że jak ktoś podejdzie do półek to jeszcze coś sobie wybierze i się uprze na pożyczenie i co ja wtedy zrobię? Nie mam w najbliższej rodzinie małych dzieci, więc nie mam takiego problemu co Ty, ale ciekawi mnie jak ja bym zareagowała ;) O wydania kieszonkowe - tak! Zgadzam się z Tobą! Również nie cierpię. Widzisz zapomniałam dodać do listy powyżej.. i jak tak sobie myślę to dodałabym jeszcze z parę punktów, ale może jeszcze będzie kiedyś okazja ;) Jeszcze raz dzięki, że dołączyłeś :)

      Usuń
  30. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award!
    Zapraszam tutaj: http://recenzjeopinieksiazek.blogspot.com/2014/05/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń
  31. Ciekawie się czytało. Po części mam podobnie ;) Też uważam za zbrodnie zaginanie rogów, aczkolwiek przed zaznaczaniem w książkach czegoś ołówkiem raczej się nie wzbraniam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nałogowe kupowanie książek to choroba, na którą cierpi większość moli książkowych. Uwielbiam biblioteki, ale posiadanie danej książki na własność to co innego :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Też uwielbiam kupować książki, też na promocjach i wyprzedażach. Potem biedne książki zalegają na półkach... Ja czasem zaznaczam różne rzeczy ołówkiem, ale wyłącznie w książkach ulubionych, takich które wpadły mi szybciutko do serca. Ale uwielbiam tez książki starocie - jakiś czas temu dorobiłam się własnej "Lalki" (wydanie z 1954 roku, twarda oprawa). Pożyczam książki, ale tylko zaufanej elitarnej grupie osób (są to może 4 osoby w sumie, zaufani książkoholicy). Na półkach książki układam pedantycznie - od linijki (dosłownie). Ach, posiadanie książek i ich czytanie jest świetną sprawą ^_^

    OdpowiedzUsuń
  34. Patrzę ami, że mamy wiele wspólnego :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kobieto, mam to samo ! :D czy to jest jakaś choroba ? :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Mój post został już dodany. Zapraszam do zapoznania się :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie potrafiłabym czytać paru książek naraz. Myliłyby mi się wydarzenia :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Podoba mi się ten tag :-) No i to, że tak bardzo jesteśmy do siebie podobne :-) Prawie we wszystkim się z Tobą zgadzam :-) Też czytam codziennie, tyle że nie w łóżku, a na podłodze! Bo puszczam moje świnki morskie, by sobie polatały po pokoju i w tym czasie mam chwilę na książkę ;-) Też mam słabość do książek w twardej okładce :-) W książki zaopatruję się zawsze na promocjach i to przeważnie takich co najmniej 50% :-) kupuję dużo więcej, niż czytam, choć co chwilę mówię sobie, że w tym miesiącu żadnej książki nie kupię... ale za każdym razem książkoholizm wygrywa ;-) No i uwielbiam narrację pierwszoosobową :-)

    OdpowiedzUsuń
  39. Zasmuciłaś mnie z tym nieodwiedzaniem biblioteki...jak tak można?;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Też uwielbiam papierowe książki, a e-bookom mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Wybacz, że tak późno odpowiadam, ale dopiero teraz udało mi się znaleźć czas i się zastanowić nad swoim czytelnictwem. ;) (cóż poradzić, maj miesiącem zaliczeń i kolokwiów...)

    A zatem:

    - Staram się czytać codziennie, aczkolwiek nie zawsze mi to wychodzi. Ale z reguły chociaż przed snem sięgam po książke, coby te kilka stron przeczytać.

    - Mam bieżący stosik czytelniczy przy łóżku, lecz znajdują się tam z reguły 2-3 pozycje (nie licząc książki aktualnie czytanej). No i w sumie i tak średnio się go trzymam i często sięgam po coś spoza stosiku. Kiedyś próbowałem sobie robic dłuższe plany czytelnicze i stworzyłem stosik z 10 książek, ale przez pół roku przeczytałem ledwie dwie z nich. I nie, nie były one ustawione pierwsze w kolejce.

    - Z reguły czytam jedną książkę od deski do deski, rzadko zdarza mi się chwycić za dwie pozycje w tym samym czasie. Aczkolwiek od jakiegoś czasu nie mam oporów przed odłożeniem rozpoczętej książki na półkę - jak jakaś mi akurat nie przypasuje chwytam po prostu za inną.

    - Tak, jestem nałogowcem. Tak, jestem tego świadom. Mam wrażenie, że im więcej mam książek, tym więcej ich potem kupuję. I powstało takie błędne koło.

    - Kiedyś książki kupowałem w niewielkich ilościach i czytałem je od razu po zakupie. Ale od jakiegoś czasu kupuję ich więcej, mając tony nieprzeczytanych powieści na półkach. Ale dzięki temu nie muszę sięgać po jedną jedyną posiadaną książkę, której nie przeczytałem, tylko zawsze mam szeroki wybór i mogę zdecydować się na to, na co akurat mam ochotę.

    - z reguły staram się kupować książki w promocjach, unikam płacenia za książkę ceny okładkowej. Aczkolwiek w przypływie nagłego wewnętrznego przymusu zdarza mi się coś kupić za standardową kwotę. (czego potem żałuję widząc promocje w innych sklepach..)

    - Kocham zapach książek. A także ich dotyk, fakturę, ciężar trzymania w dłoniach. Cenię sobie ich materialną formę, dlatego nie jestem fanem e-booków. w formie pdf przeczytałem całe 4 książki - wszystkie jednak mam już w wydaniach papierowych.

    - Nie jestem fanem czytników e-booków i jak dotąd byłem przeciwny temu wynalazkowi. Ale powoli skłaniam się ku temu, by zaopatrzyć się w takowe urządzenie - coraz więcej rzeczy wychodzi wyłącznie w formie elektronicznej, a na dodatek wiele starych książek jest już dostępna tylko jako e-book.

    - Nie korzystam z biblioteki. Uwielbiam nie tylko czytać książki, ale także je mieć - dlatego ciężko by mi było z myślą, że tę znakomitą książkę muszę zwrócić tam, skąd ją wziąłem..

    - Niegdyś zdarzało mi się czytać jedną książkę kilka razy. Jako dziecko niezliczoną ilość razy czytałem "Przygody Tomka Sawyera", później zaś z dziesięć razy pochłonąłem "Straż! Straż!" Terry'ego Pratchetta. Jednak od kąd mam duuużo większą ilość książek na półkach nie zdarza mi się chwycić po coś drugi raz. Aczkolwiek jest kilka książek, do których w przyszłości na pewno wrócę.

    - Poza przepływem książek między mną, a moją dziewczyną, nie pożyczam książek nikomu ani od nikogo. Raz, że lubię swoje książki i dbam o nie (a parę razy pożyczyłem komuś jeszcze nie czytane egzemplarze, które wróciły do mnie w fatalnym stanie), a dwa: mając czyjąś książkę bałbym się ją uszkodzić i wstyd by mi było ją później taką oddać.

    - Zbieram zakładki. Mam ich już jakieś 150 (i nie ma wśród nich dwóch takich samych!), a każdą z nich używam do przeczytania przynajmniej jednej książki, po czym odkładam do klasera (który się niedawno zapełnił...).

    - Kiedy twórczość jakiegoś autora wybitnie mi podpasuje, staram się zdobyć wszystkie jego książki.

    - Na bieżąco przeglądam nowości wydawnicze i uzupełniam listę książek, które chcę kiedyś przeczytać.

    To pewnie nie wszystko, ale więcej mi na chwilę obecną nie przychodzi do głowy. ;P

    OdpowiedzUsuń
  42. To ja jestem zupełnym przeciwieństwem. Rzadko kupuję nowe książki, przeważnie pożyczam z biblioteki lub od znajomych, ew. dostaję w różnych okolicznościach, czytam jedną książkę na raz i mam tylko jedną książkę obok (reszta czeka grzecznie w szafie na swoją kolej), wkładam małe-urwane karteczki w miejsce cytatu, który może mi się przydać do recenzji i często mam też w książce kartkę, na której zapisuję skojarzenia. Jak widać czytelnicy są bardzo różni :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...