poniedziałek, 12 maja 2014

Nomen Omen - Marta Kisiel


Co to były za emocje! 
Wpadłam w dziki zachwyt i przysięgam uwielbienie do grobowej deski! 

Z twórczością Marty Kisiel spotkałam się po raz pierwszy i wiem, że nie ostatni. Nomen Omen czyta się niebywale dobrze. To powieść naprawdę przemyślana i dopracowana (dosłownie w każdym zdaniu), a nagromadzenie dość osobliwych postaci fantastycznych sprawia, że rozdziały pękają w szwach od wszelkiej maści zderzeń i konfrontacji, absurdalnych wypadków i pełnych groteski sytuacji przeplecionych niewielkimi momentami na złapanie oddechu (w trosce o nasze mięśnie brzucha). Bowiem podczas czytania nie sposób się nie uśmiechać, a nawet wybuchać śmiechem - tym samym wzbudzając konsternację otoczenia wszelkimi próbami wstrzymania chichotu.

Główną bohaterką Nomen Omen jest 25-letnia Salomea Przygoda - "dyżurna ofiara losu" , zwana po prostu Salką. Rudowłose dziewczę, ponadprzeciętnego wzrostu i nieprzeciętnej wagi, a przy tym niezwykle "subtelne" i pełne iście "gołębiej gracji":
"(...) zgnębiona przez własną matkę i los dwudziestopięcioletnia dziewczyna, wysoka jak dąb i niemal równie zwiewna, w pospinanej metoda partyzancką letniej sukience, brudnej i wymiętej, z potarganymi rudymi włosami i opuchniętą od płaczu twarzą. Z perkatego nosa zwisał czy raczej sterczał jej gil, teraz już zaschnięty na amen, oczy miała zaczerwienione, dłonie czarne od doniczkowej ziemi, a gołe nogi jak zwykle w sińcach i zadrapaniach, które przez całe życie kolekcjonowała z zapałem, acz mimowolnie, wpadając na co - nomen omen - popadnie." [s. 11]
Pewnego dnia, podsłuchawszy pieśń pochwalną wygłaszaną przez matkę rodzicielkę anonimowemu telemarketerowi, na temat buchającego w niej erotyzmu i rozłożystych bioder - zalana krokodylimi łzami ucieka z rodzinnego domu do Wrocławia i tutaj zamieszkuje u poczciwej staruszki w "niezwykle przytulnym" domostwie:
"Za pordzewiałym ogrodzeniem z metalowej siatki wyrastał rząd strzelistych drzew, między którymi przedzierała się wąska ścieżynka prowadząca do zdezelowanej furtki. Dalej, w głębi działki, wznosiła się piętrowa willa. Mury straszyły dziurami po tynku, który w końcu nie wytrzymał napięcia i odpadł. Podobne tendencje emigracyjne wykazywała niegdyś biała farba na stolarce dużych wysłużonych okien. Z jednej strony fasadę zdominowało coś na kształt ganku z balustradą, nad którym ciężko opierał się trącący lekko klasycyzmem balkon na piętrze, z drugiej zaś - i tu umysł Salki zaciął się na dłuższą chwilę, rozpaczliwie usiłując wyprzeć to, co podsuwały mu wybałuszone oczy - półokrągły narożnik willi, jak nic przypominający kiczowatą wieżyczkę z płaskim daszkiem. Całość wyglądała tak, jakby nikt tu nie mieszkał od co najmniej stulecia, odkąd ostatni lokator wyniósł się nocą w wielkim pośpiechu, odprowadzony przez życzliwych sąsiadów w blasku pochodni i przy akompaniamencie ostrzonych siekier. Przytulna stancja u starszej pani mogła z powodzeniem występować w horrorach klasy dowolnej. I to bez charakteryzacji." [s. 22]
Jak się okazuje - staruszka ma dwie siostry bliźniaczki (podobne do siebie jak krople wody) oraz współlokatora - papugę (gustującego w wafelkach). Przytłoczona przez żelazną dyscyplinę panującą na stancji oraz brak komunikacji ze światem, Salka znajduje pracę w księgarni i poznaje tam niegrzeszącego urodą i inteligencją młodego doktoranta z filologii, na którego widok wzbudzają się w niej niezłożone pokłady emocji:
"Z najgłębszych czeluści duszy, gdzie pierwotne instynkty kryły się po chaszczach, w ułamku sekundy wystrzelił przekaz prosty jak konstrukcja cepa, celując w centrum sterowania Salką i uruchamiając podstawowe dla przetrwania odruchy." [s. 52]
Gdy już wydaje jej się, że się w miarę zadomowiła - na głowę zwala się jej brat Niedaś (zakała rodziny), który pewnego dnia w ramach siostrzanej miłości postanawia utopić Salkę w Odrze, a na dodatek w mieście grasuje tajemniczy mężczyzna polujący na młode dziewczęta...


Fabuła powieści jest mocno zakręcona, pełna dziwacznych zwrotów akcji i zaskakujących rozwiązań. Pani Marta Kisiel ma niebanalne poczucie humoru (okraszone ironią z soczystą dawką sarkazmu) oraz niezwykłą zdolność do tworzenia humoru sytuacyjnego z licznymi aluzjami do czego się tylko da. Po przeczytaniu tej książki stałam się jej dozgonną fanką, a tą jej lekkość z jaką porusza się po języku polskim - kupuję w ciemno. 

Autorka stworzyła oryginalny świat pełen pełnokrwistych bohaterów i nadnaturalnych motywów, o których nie mogę powiedzieć zbyt wiele żeby nie popełnić grzechu spoilerstwa. Zdradzę jednak, że w Nomem Omen mamy do czynienia z treścią, która aż buzuje i bucha (!) od wszelkiej maści odniesień i powiązań, a na dodatek prawie co każde zdanie - przenosi nas w co najmniej kilka przestrzeni skojarzeniowych, dzięki czemu czujemy się jak na czytelniczym haju. Na wielkie brawa zasługują także tytuły rozdziałów, przesiąknięte humorystyczną grą słowem zachęcającą do lektury, a żeby nie być gołosłowną - kilka przytoczę:
  • "W którym na scenę wpada z rozpędu główna bohaterka, celując mniej więcej w Madagaskar" [s. 6]
  • "W którym pada jeden nieistotny widelec i jedno kluczowe pytanie" [s. 163]
  • "W którym pada wiele trudnych słów i nawet jeden cytat" [s. 218]
  • "W którym nic nie raczy wypełznąć" [s. 261]
  • "W którym bohaterowie zgodnie killują gada, a gad równie zgodnie killuje ich" [s. 308]

Nomen Omen polecam wszystkim tym, którzy cenią sobie ironię i dość specyficzny żart, a także cięte riposty pełne absurdu i groteski oraz grę słowem z (oczywiście) niezmierzonym dystansem do świata. Na przestrzeni tych ponad 300 stron świetnie odnajdą się również fani Monty'ego Pythona i Terry'ego Pratchetta. Gorąco polecam książkę Marty Kisiel, tym którzy mają ochotę na kawał zabawnej historii z dreszczykiem, poprowadzonej niebanalnym i świeżym stylem albo po prostu - na poprawę humoru. 

____________________________________________________________
Marta Kisiel, Nomen Omen, stron 336, Wydawnictwo Urobros, 2014

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +2,5 cm

44 komentarze:

  1. To już wiem, że muszę przeczytać tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W niezwykły sposób ją przedstawiłaś. Koniecznie muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, ale to bardzo ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje się super książka jak na mój sposób bycia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne te rozdziały tytułów! Muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle nie umiem pisać... chodziło oczywiście o tytuły rozdziałów:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o niej nigdy, poszukam

    OdpowiedzUsuń
  8. Można się pośmiać przy tej książce:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię specyficzne poczucie humoru, mam chęć na tę ksiązkę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Natychmiast muszę to mieć, Twój entuzjazm jest zaraźliwy, fabuła mnie przekonuje, okładkę już kocham, jestem po stokroć na tak :)
    PS. Tylko nie mów, że przepisywałaś te wszystkie cytaty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. klepałam własnoręcznie :) ale ja jestem kobieta wszechstronna ;D

      Usuń
  11. Niesamowite! Już po przeczytaniu tych kilku cytatów, wiem, że styl pani Kisiel jest oryginalny i ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znowu narobiłaś mi apetytu... Też nie miałam jeszcze przyjemności czytać żadnej książki Marty Kisiel i chyba najwyższy czas to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Już miałam sposobność czytać o tej książce. I mam na nią nieodpartą ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię książek "na poprawę humoru", ale ta zdaje się być interesującą. Już sam tytuł i okładka to gwarantują.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny tytuł :) cokolwiek on znaczy :D Mam przyjaciółkę, która ma takie poczucie humoru :D Odnalazłaby się tutaj idealnie :) ta książka nadawałaby się na prezent dla niej :) Ja sama nabrałam ochoty na przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Troszkę inna książka jak widzę! Chodzi mi o jej opis...hmm...interesująca ;]

    OdpowiedzUsuń
  17. Lekki styl, zabawna z humorem i sarkazmem, zakręcona fabuła - coś co lubię. Będę ją mieć na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie brzmi, przeczytam kiedyś :) Chyba jeszcze nie słyszałam nigdy o czymś podobnym, więc tym bardziej chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Napiszesz kiedyś posta o tym, jak wygląda współpraca z wydawnictwem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem upoważniona do udzielania takich informacji

      Usuń
  20. U mnie stoi i czeka na przeczytanie, ale już niedługo:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetna recenzja! Nie słyszałam o tej książce, ale mam ochotę poznać ją bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam ogromną ochotę na tę książkę, a po przeczytaniu Twojej recenzji już wiem co jako pierwsze powędruje do mojego koszyka przy następnej wizycie w empiku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę ;) Mam nadzieję, że jej lektura da Ci tyle samo przyjemności co mi :)

      Usuń
  23. Z jednym się zgodzę - fabuła bardzo zakręcona, bo czytając recenzję, zdążyłam się pogubić ;) ciekawią mnie te odniesienia i nawiązania, ale nie jestem pewna, czy książka trafi w moje poczucie humoru.

    OdpowiedzUsuń
  24. Brat, zakała rodziny :P
    Cytaty są świetne. Jeśli cała lektura jest utrzymana w podobnym klimacie, może być naprawdę ciekawie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest ;) A wszystko razem smakuje jeszcze lepiej! :)

      Usuń
  25. Ta książka mnie fastynuje od dawna. Jedni po niej jadąa drudzy wychwalają. Ja wiem że muszę ją przeczytać !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, zawsze najlepiej wyrobić sobie własne zdanie. Mam jednak nadzieję, że podobnie jak ja wpadniesz w zachwyt ;)

      Usuń
  26. Ironia, humor sytuacyjny, ja to kupuję. Będę pamiętać o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetna recenzja, piszesz na prawdę dobrze, a przy tym niezmiernie ciekawie, ale dość pochwał, żebyś się nam nie rozzuchwaliła haha (żartuję oczywiście) :D
    Zachęciłaś mnie i to bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Humor? Tak, tak, tak, po humorze w Dożywociu, Nomen omen w sumie biorę w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę się jej przyjrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Właśnie czegoś takiego szukałam- z dreszczykiem i do pośmiania :-) Bardzo chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo mi się spodobał opis postaci Salomei, który zamieściłaś w swojej recenzji. Świetny język!

    OdpowiedzUsuń
  32. Widzę, że miałaś podobne odczucia po lekturze, co ja. ;D

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudo, jak będę w PL, to pędzę kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Uwielbiam Martę Kisiel i jej "Dożywocie". Polecam Ci gorąco tę książkę. "Nomen omen" stoi na półce i czeka na lepsze czasy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Książkę mam, kupiłam. Trochę było to szalone z mojej strony, bo jestem sceptycznie nastawiona do polskich autorek i sam opis jakoś mnie nie zaciekawił. Ale powiedziałam "raz się życie" i może zostanę zaskoczona przez Martę Kisiel.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...