czwartek, 5 czerwca 2014

Billie - Anna Gavalda

Recenzja premierowa
Premiera książki: 5 czerwca!

"Oni [Franck i Billie] żyją życiem pokątnym. Nie nazwałabym ich społecznymi wyrzutkami, po prostu dzieciństwo ich pokaleczyło (to bardziej eleganckie określenie zamiast powiedzieć, że mieli „gówniane życie”), po czym nie doszliby do siebie, gdyby się ponownie nie spotkali. Lubię takich bohaterów. Nie chodzi o to, że to ludzie, którzy cierpią, ale że pod płaszczem ukrywają pewien skarb. Bogactwo wewnętrzne, tak się to nazywa. Bycie outsiderem to żaden wstyd. Czasem to przynależność do niewidocznego świata ludzi niepozornych, łagodnych, wrażliwych i znacznie bardziej podatnych na zranienie niż to okazują. Przekaz tej książki jest prosty: jakie to szczęście, że tacy ludzie chodzą po tym świecie!"
ANNA GAVALDA  
[zaczerpnięte ze strony Wydawnictwa Literackiego]




Dwoje nastolatków poobijanych przez życie w szkolnym teatrzyku wciela się w główne role w sztuce Musseta. Posiniaczona, niedomyta „Kozeta” i mały pédé przez tę jedną chwilę poczuli, że też są piękni. Potem Franck wyjeżdża do liceum, Billie zostaje na wsi i zarabia swoim ciałem. Lecz kilka lat później ich drogi znów się spotykają. Co z tego wyniknie – nowe wykluczenie, przyjaźń, miłość, a może wyzwolenie? Mocna, a jednocześnie niezwykle poruszająca opowieść o współczesnych dwudziestolatkach. A także o przyjaźni i o miłości w Paryżu i gdzieś na końcu Francji, gdzieś w „czwartym świecie”... Jak z kina niezależnego. 
[opis fabuły pochodzi ze strony Wydawnictwa Literackiego] 


Billie to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam i już wiem na pewno, że sięgnę po następne. Przyznaję, że musiałam się w nią najpierw "wgryźć" - żeby ją docenić, bowiem cała historia zaczyna się niejako od końca i jest faktycznie monologiem głównej bohaterki - przez co dość ciężko odnaleźć się w całej treści. Jednak z biegiem jak przekręcamy kolejne strony i zbliżamy się do głębi tych niezwykle ujmujących postaci - dajemy się ponieść, wsiąkamy, a historia wchłania nas bez reszty i dotyka serc. Dotyka tak głęboko i tak niepostrzeżenie, że po zamknięciu okładki okrutnie i doszczętnie trawi nas uczucie nienasycenia.
(...) rozpoznaliśmy się od razu, ale nieświadomie unikaliśmy się przez kolejne lata w poczuciu, że ta druga osoba też dźwiga ogromny ciężar i że ryzyko wzięcia na siebie chociaż miligrama męki więcej to zbyt duże ryzyko. [s. 26]
Anna Gavalda z mistrzowską precyzją nakreśliła pełną rozpaczy i bezsilności, chwilami brutalną i dosadnie gorzką, ale też niepozbawioną ciepła i mądrości książkę o dorastaniu. O wyswobadzaniu się z lęków dzieciństwa i narzuconych sobie ograniczeń "by przetrwać". O samotności tak ogromnej, że odechciewa się żyć, objawiającej się całkowitym odseparowaniem od ludzi, własnych marzeń lub nawet niekontrolowanymi wybuchami agresji. 
Bo ani jego uprzejmość i cierpliwość, ani uprzejmość Claudine i oranżada przeterminowana od dwa tysiące trzeciego, te wszystkie wafelki, soczki, jej ciepłe ręce na moim karku podczas przymiarek, cisza, która przed chwilą zapadła, szaleńcze oklaski, nauczycielka, która jeszcze nigdy nie zwróciła na mnie uwagi w celu innym niż upokorzenie (...) było niczym w porównaniu ze zdaniem, które właśnie wypowiedział... Ni-czym. "Szanuję jej decyzję". Ktoś szanował moją decyzję. (...) ja, której słowo "szanować" wydawało się tak puste, że nawet nie rozumiałam, po co je wymyślono. Myślałam, że to tylko jakaś głupawa formułka, którą trzeba dać na koniec listu. (...) O Boże. To było coś wielkiego. To było naprawdę coś... [s. 90]
Ta napisana niezwykle żywym, świeżym i współczesnym językiem powieść, przedstawiająca obraz życia dwojga młodych ludzi, dla których los nie był zbyt łaskawy - to swoisty apel budzący do życia i skłaniający do refleksji nad wszechobecną pogonią za pieniądzem, upadkiem wartości moralnych, brakiem celu, sensu i znaczenia wartości życia,  a co za tym idzie - postępującą destrukcją naturalnych więzi międzyludzkich. Reasumując: Anna Gavalda pokusiła się o skontrastowanie marzeń, miłości i przyjaźni z przeraźliwie współczesnym obrazem funkcjonowania świata.
 (...) patrzyła na nas jak kot ze Shreka, ale mnie to raczej zasmucało, zamiast schlebiać. Była dokładnie taka jak inni. Nic nie widziała. Nic nie rozumiała. Nie miała pojęcia o... o drodze, jaką musieliśmy przejść oboje. [s. 87]
Gavalda nie przedłuża ani nie ubiera w słowa tego, czego ubierać nie trzeba, a koncentrując się na emocjach - nie analizuje zachowań poszczególnych postaci - ona pozwala im żyć własnym życiem. Pozwala wyrzucić im z siebie całe zło i wszelki żal, ukryty gdzieś głęboko na dnie. Żal który jątrzy i żarzy nie pozwalając zakosztować szczęścia. Wzbogacając treść w barwne dialogi, często dowcipne, miejscami wulgarne i cięte i przetykając je trafnymi spostrzeżeniami sprawia, że historia zyskuje na autentyczności i dotyka duszy. 
(...) dajmy na to, nastukasz się masakrycznie jednego wieczoru, to tak jakby wylać wiadro wody na podłogę: trochę wstyd, ale nic to, wystarczy szybko przejechać mopem, podłoga wysycha i nie ma tematu, tymczasem alkoholizm, nawet ukrywany i pod kontrolą, to równia pochyła i krok po kroku, kropla za kroplą koniec końców wydrąży ci dziure w mózgu... Nawet najsilniejszym... No więc tak to było z moimi "klapsami" i małymi siniakami, które non stop pokrywały moje ciało od małego... (...) i dlatego byłam taka lękliwa: poczułam byle podmuch wiatru i juz mi się wszystkie śrubki odkręcały, jedna za drugą. [s. 97]
Najważniejsze w tej historii są stosunki międzyludzkie. Akceptacja, lojalność, tolerancja i życzliwość. Miłość i przyjaźń. A przede wszystkim bycie "dla kogoś". Autorka udowadnia, że naprawdę warto w dzisiejszym bezrefleksyjnym życiu przystanąć na chwilę i dostrzec wartości, o których istnieniu powoli zapominamy. Bardzo gorąco polecam lekturę tej książki - wszystkim, bez wyjątku.


Billie to hymn do wolności Anny Gavaldy  
[zaczerpnięte z okładki]


___________________________________________________________
Anna Gavalda, Billie, stron 224, Wydawnictwo Literackie, 2014

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +2 cm
Czytamy literaturę obyczajową

48 komentarzy:

  1. Lubię Gavaldę. Bardzo. I jestem strasznie ciekawa najnowszej powieści francuskiej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się naprawdę bardzo podobała, mimo że na początku miałam trochę wątpliwości co do samego stylu prowadzenia... ale koniec końców - oczarowała mnie i to tak bardzo, że z miejsca trafiła na półkę ulubionych i absolutnie niewymienialnych ;) Polecam!
      PS. i koniecznie daj mi znać o swoich wrażeniach po przeczytaniu ;)

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc nie słyszałam, ale może warto się rozejrzeć ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy o niej nie słyszałam, a przyznam, że zapowiada się strasznie ciekawa książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie taka jest.
      Koniecznie się za nią rozejrzyj, naprawdę warto! :)

      Usuń
  4. Nie słyszałem o tej książce, ale jestem ciekawy opisu tych stosunków międzyludzkich, gdyż właśnie to mnie najbardziej interesuje w literaturze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dość specyficzne, a to dlatego, że Gavalda "nie owija w bawełnę" ;) Ta książka jest zupełnie pozbawiona literackiego bełkotu, zbędnych słów i opisów - jest konkretnie i rzeczowo, ale jak to chwyta! Oj, chwyta! Polecam! :)

      Usuń
  5. Zawsze jestem ciekawa książek, których historia dzieje się "od tyłu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tutaj tak dokładnie jest! :) Kasiu myślę, że by Ci się spodobała :) Ta książka to coś przypominającego wyznania dobrej koleżanki, taka jej spowiedź, gdzie Ty jesteś osobą słuchającą. Coś niesamowitego... ;)

      Usuń
  6. Nie słyszałam o tej książce, ale skusiłabym się, nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Noooo i jestem zainteresowana, na pewno przeczytam jak znajdę czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba ;)
      Koniecznie poinformuj mnie o przeczytaniu ;)

      Usuń
  8. I mnie książka bardzo się podobała. Tak jak i dla Ciebie Anna Gavalda była odkryciem. Z chęcią sięgnę po wcześniejsze jej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę! Super :) Zdradzę Ci, że również mam takie plany ;)

      Usuń
  9. Miałam zamiar ją przeczytać, jednak dałam znajomej w prezencie, po recenzji troszkę żałowałam, ale chyba jakoś to przeżyję.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz pożyczyć od znajomej... ;)

      Usuń
  10. Pierwszy raz widzę na oczy tę książkę, ale po przeczytaniu twojej recenzji wnioskuje, że jest to pozycja warta uwagi, dlatego nie omieszkam się za nią rozejrzeć, ale to dopiero jak uporam się z moimi obecnymi lekturami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jak najbardziej warta uwagi :)

      Usuń
  11. Lubię tę autorkę nie tylko za to, że jest Francuzką :D Po książkę na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! :) Tak czułam, że Ciebie namówię na pewno ;p Koniecznie przeczytaj, uwierz mi - nie zawiedziesz się.
      No i daj mi znać... ;)

      Usuń
  12. Po takiej recenzji nie mogę nie przeczytać:) Często zastanawiam się nad problemem, który poruszyła autorka, tj. zanikaniem relacji międzyludzkim we współczesnym świecie i chętnie poznam jej stanowisko w tej sprawie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... tak domyślam się, że to komplement? ;)
      Wobec tego - zachęcam Cię do przeczytania jeszcze bardziej.
      Na początku możesz być zaskoczona, ale to trwa tylko chwilę, jak już wejdziesz do tego świata to ciężko wyjść. Aż chciałoby się żeby książka miała więcej stron... Tak, tak się chłonie Gavaldę. ;)

      Usuń
  13. Naprawdę bardzo ładnie przedstawiłaś pokrótce fabułę książki i swoje ciepłe odczucia wobec niej. Mnie, w każdym bądź razie, bardzo, bardzo przekonałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się moja droga :) Mam nadzieję, że zdobędziesz ją w swoje łapki i spodoba Ci się równie mocno jak mi :)

      Usuń
  14. Nie znam autorki, a nawet tytułu nie kojarzę. Bardzo chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł jest nowością, dopiero wyszedł na rynek, a Gavalda już jakiś czas pisze ;) Zachęcam do zapoznania się z jej twórczością. Ja do tej pory również jej nie znałam ;)

      Usuń
  15. Zazdroszczę Ci przeczytania tej książki. Mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awiolu, koniecznie :) Naprawdę ciekawa treść i forma. Forma przekazu przede wszystkim! To książka inna niż wszystkie...

      Usuń
  16. Czytałam Gavaldy "Po prostu razem". Mile wspominam tę książkę. Na pewno z chęcią sięgnę po kolejną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w planach zapoznać się z innymi dziełami autorki, nie omieszkam poznać "Po prostu razem" ;)

      Usuń
  17. Mam ją w planach ja również! Słyszałam, że książka jest tego warta! Oczekuję jej <3
    Pozdrawiam ciepło :*:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczekujesz? O jak świetnie! :) To koniecznie daj mi znać moja droga co o niej myślisz :) Mam nadzieje, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  18. No, no, no... Nawet okładka każe na siebie spojrzeć... A jak widać po Twoich słowach - treść nie jest gorsza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest przepiękna... Przepiękna! Całe szczęście, że Wydawnictwo zdecydowało się na zmianę z oryginalnej... ;)

      Usuń
  19. Sens i znaczenie wartości życia omówione żywym, świeżym i współczesnym językiem. Wystarczy, najlepsza rekomendacja.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wielokrotnie nazwisko autorki obiło mi się o uszy. Po przeczytaniu Twojej recenzji, rzeczywiście chcę przeczytać coś jej autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może więc zaczniesz od tej pozycji? ;)

      Usuń
  21. Mam wrażenie, że ta książka to dobre źródło ciekawych cytatów;) I przede wszystkim - dobra, wartościowa opowieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytatów tak samych w sobie to raczej nie... Ale na pewno jest źródłem życiowej mądrości. O tak, to na pewno :)

      Usuń
  22. Pierwszy raz słyszę o książce. Muszę się za nią rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest nowością, właśnie w czwartek miała swoją premierę :) Zachęcam do poszkiwania!

      Usuń
  23. Nie znam jeszcze żadnej książki Gavaldy, ale na pewno mam w planach "Po prostu razem". O tej książce nawet nie słyszałam, ale cytat super, więc się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gavaldy ponoć jakiś czas nie było w światku literackim i ta właśnie książka ma być jej powrotem - moim zdaniem, bardzo udanym! :)

      Usuń
  24. Jeśli wpadnie mi w ręce, to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

  25. Sentymentalna bajeczka o dwojgu młodych zagubionych, niedocenianych, niedostosowanych, między którymi powoli tworzy się osobliwa więź: uczucie zrazu szorstkie, z czasem nabierające tkliwości. Także o dążeniu do awansu społecznego; o aspiracjach, których spełnienie ułatwia program szkolny, przewidujący zaznajomienie uczniów z arcydziełem teatru romantycznego przez jego inscenizację. Jest aż tak bajkowo, a może nawet baśniowo, że autorka (zazwyczaj hołdująca w swojej twórczości realizmowi) serwuje nam tu zwierzenia czynione gwiazdce z nieba. Nota bene, Billie zwraca się do niej raczej w konwencji staropolskiej niż XXI-wiecznej: „I widzisz, pani gwiazdko…”, „…a może to byłaś ty, pani gwiazdko?’’. Sam pomysł nie grzeszy oryginalnością: nie darmo przekład powieści na włoski nosi tytuł, który tłumaczy się: „Mój mały książę”.
    Żeby jednak nie było zbyt rzewnie, należało tę historyjkę okrasić słownictwem, jakiego nie powstydziliby się u nas w biesiadnych, a upublicznionych konwersacjach pewni urzędnicy państwowi nie najniższego szczebla. Pod tym względem wersja polska chyba idzie dalej niż oryginał, szczególnie tam, gdzie wyrażenie dwuznaczne, sugerujące znaczenie przenośne, zastępuje się określeniem dosadnym. Przykład pierwszy z brzegu: gdzie po francusku mowa o okolicy, „w której nie ma zasięgu i nie uświadczysz nawet ogona owczego, a co dopiero pasterskiego”, po polsku powiada się krótko i węzłowato: „ciemna dupa krajobrazu”.
    Niekiedy dosłowna interpretacja prowadzi do nonsensu: czy można sobie wyobrazić choćby najbiedniejszych ludzi, kupujących tanią skażoną wołowinę by spożywać ją, ponosząc ryzyko zapadnięcia na chorobę Creutzfeldta-Jakoba? („U siebie byłam lwem, który żarł na okrągło mięso szalonych krów…”). W okresie występowania w Europie zachodniej epizootii gąbczastej encefalopatii bydła (zwanej też z angielska BSE), niekiedy w Polsce mylnie używano określenia „choroba wściekłych krów”. We Francji od razu mówiono o vaches folles (szalone krowy), gdyż od dawna istniało tam idiomatyczne wyrażenie manger de la vache enragée (dosłownie: jeść mięso wściekłej krowy), rozumiane w sensie przenośnym: ledwo wiązać koniec z końcem, cierpieć biedę, nie mieć grosza przy duszy. I tego właśnie frazeologizmu użyła młoda, do niedawna jeszcze nastoletnia narratorka.
    W tekście polskim zaskakuje raz po raz nieadekwatność stylistyczna, kiedy bohaterka, ochoczo „rzucająca mięsem”, skoro pochodzi ze środowiska społecznie dyskryminowanego, zdobywa się na wypowiedzi godne magistra nauk właśnie społecznych: „w kontekście wielkomiejskich blokowisk” (tu akurat chodzi o przedmieścia wielkich miast), „retrospektywnie patrząc…”, „niepokojący się na wizję zakłócenia grafiku”. Tu mamy w dodatku rażący błąd składniowy: czy należy naruszać zasady polszczyzny pod pretekstem niedostatków wykształcenia obcojęzycznej bohaterki?
    Głosy krytyki literackiej w kraju autorki były podzielone. Cytowane na okładce peany można było zrównoważyć (np. na skrzydełku) jakąś mniej entuzjastyczną opinią, ale widać przestrzeganie kanonów marketingu jest dla naszych wydawców (może nie wszystkich?) priorytetem.

    (-) Wkurzony

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...