piątek, 6 czerwca 2014

Śmierć moja - Mikołaj Więckowski


Mimo spotykających nas niedorzeczności i niespodzianek, u kresu drogi każdego z nas czeka Ona – jedyna niechybna rzecz w naszym życiu. Dla jednych jest bezlitosna, okrutna i niesprawiedliwa, dla innych zaś jest wybawczynią, niosącą ulgę w znienawidzonej gehennie. Czy śmierć rzeczywiście przychodzi po nas niezależnie od naszej woli? Czego może doświadczyć dusza balansująca na granicy życia i snu wiecznego ciała? Czy w zaświatach można spotkać ludzi takich jak my?
[opis fabuły pochodzi ze strony internetowej Wydawnictwa]


Intrygujący opis i niebanalna okładka zachęciły mnie do bliższego zapoznania się z tą pozycją. Przyznam, że oczekiwałam czegoś fajnego, czegoś nowatorskiego, jakiegoś "łał" które pochłonę na bezdechu, tym bardziej, że książka obejmuje zaledwie 122 strony. Niestety nic takiego nie odnalazłam.

Śmierć moja to debiut Mikołaja Więckowskiego, a jak wiemy - z debiutami różnie bywa. Ten młody chłopak (rocznik '94) jak sam przyznaje, rozpoczął tworzenie swojego dzieła "od środka". Najpierw wymyślił głównego bohatera zawieszonego gdzieś pomiędzy światami, będącego"wpół trupem", a następnie - siłą rzeczy - musiał go tam jakoś "umieścić". No i niestety to umieszczenie niekoniecznie mu się udało, ponieważ o ile pomysł samego trafienia w zaświaty nawet mi się spodobał, to jego późniejsze przygody oraz poprowadzenie "akcji" już niekoniecznie.

Ale zacznijmy od początku. Główny bohater trafił w zaświaty dość niespodziewanie i na skutek ironii losu. Owe miejsce okazało się pokojem bez okien, takim wiecie: ani przytulnym, ani wielkim, ale paraliżująco przytłaczającym. Nie myślcie sobie jednak, że będzie tutaj zupełnie sam. Nie, nie. Poza naszym bohaterem w tymże pomieszczeniu pojawia się Śmierć, ale nie jako paralityczny szkielet, a śliczna i naga(!) lewitująca kobieta... Pokój to oczywiście dopiero początek wędrówki naszego mężczyzny, w takcie której napotka on na swojej drodze różne dziwne stworzenia i będzie świadkiem mnóstwa nadprzyrodzonych zjawisk. Niestety nikt z naszych zaświatów uciec nie może, samobójstwa popełnić również się nie da - choć niektórzy nieustannie próbują jednak te próby kończą się fiaskiem. Jedynym sposobem na ucieczkę jest wykupienie duszy od Handlarza, ale to nie takie proste... 

Pomimo ciekawego pomysłu powieść sama w sobie jest... nudna. Po za tym, drażnią wszelkie wtrącenia na temat terminów operowych charakteryzujących rodzaje głosów, czyli różnorakie barytony, soprany itp. oraz łacińskie nazwy rozdziałów(!). Tak. Wiem, że na końcu książki znajduje się słowniczek tłumaczący je na język polski, ale no dlaczego? W jakim celu nazwy rozdziałów były po łacinie? Skoro już jesteśmy przy żalach to pozwolę sobie wyrazić jeszcze swoje niezadowolenie odnośnie głównego bohatera, i jego nałogu, mianowicie nikotyny. Tak. W zaświatach papierosy są dostępne i oczywiście można palić. Ba! Mało tego, do palenia zachęca sama Śmierć (o, ironio).

Poszukując w sieci informacji o tej książce natknęłam się na recenzję znajomej blogerki Agi CM (dostępna tutaj) i po jej przeczytaniu zaczęłam się zastanawiać, czy czytałyśmy tę samą książkę... No cóż. Moja przygoda z pozycją Śmierć moja nie była zbyt udana, ale może Wasza będzie lepsza. Sami zdecydujcie czy macie ochotę na taki obraz zaświatów.


________________________________________________________________________
Mikołaj Więckowski, Śmierć moja, stron 122, Wydawnictwo Novae Res, 2014

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Innowacyjnemu Novae Res

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +0,8 cm
Klucznik: Autor jest mężczyzną
Pod hasłem: TRUP
Czytamy literaturę obyczajową

38 komentarzy:

  1. Jeśli jest to "początek kariery" autora, to pewnie dam tej książce szansę, bo lubię czytać debiuty, szczególnie polskich autorów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że moja przygoda z Tą książką skończyłaby się podobnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że moja przygoda z tą książką zakończyłaby się jeszcze gorzej. Nic mi tu do siebie nie pasuje, wszystko z kilku świat połączone w całość... Nie, nie, nie. Nie muszę czytać książki, aby ocenić, że jest kiepska, a nawet bardzo kiepska. Takie przedstawienie śmierci, plus nałóg nikotynowy, plus nuda? To najgorsze, co może spotkać. Trzymam jednak kciuki za autora, aby następne jego powieści były bardziej przemyślane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć autor już pracuje nad kolejną książką - miejmy nadzieję, że będzie lepsza ;)

      Usuń
    2. Nie wiem czy wypowiedz "nie musze czytac zeby ocenic "traktowac w kategorii zartu czy moze glupoty? Prosze, nie wypowiadaj takich sadow, bo to malo profesjonalne.

      Usuń
  5. Chciałabym dać szansę książce, ale bałabym się wynudzenia :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że opis faktycznie zachęca i chciałoby się po nią sięgnąć. Jednak po twojej recenzji, tych dziwnych zjawach, nałogach, nagich kobietach, kupowanych duszach, stwierdziłem, że to nie dla mnie. W ogóle nie dla mnie. Pozdrawiam i dziękuję za recenzję, która powstrzyma mnie od wydania pieniędzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysł był, co widać po opisie, ale jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Odpuszczę sobie i poczekam, aż Mikołaj napisze coś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie, przynajmniej do połowy Twojej recenzji, a później to już kurcze sama nie wiem, te łacińskie nazwy połączyłabym z tym, ze łacina i śmierć są silnie związane, takie tam dance makabre itp., ale chyba jednak zrezygnuję, a poza tym lekko ponad sto stron, zwykle, kiedy sięgałam po takie krótkie książki, moja przygoda kończyła się źle, więc teraz z przestrogi wybieram nieco dłuższe lektury :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomysł rzeczywiście intrygujący. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też początkowo pomyślałam, że to ciekawa książka...

      Usuń
  10. Nie no, po przeczytaniu całości recenzji stwierdzam, że ani pomysł nie jest intrygujący, ani wykonanie. Dobrze że nie sięgnęłam po tę książkę, bo, jak widzę, żałowałabym swojej decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  11. O, nie, nie - zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zastanowię się nad tą pozycją. Kochana, znam z własnych przykładów, że niektórzy czytając książkę tę samą, są nią całkowicie oczarowani, choć np. Tobie się nie podobała. Tu chodzi o gusta ;;)
    Pozdrawiam ciepło :*:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak dlatego napisałam, że może komuś akurat przypadnie do gustu... ;)

      Usuń
  13. A ja miałam ochotę przeczytać tę książkę. Ale jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pomysł na fabułę uważam za świetny i przyznam, że pod wpływem recenzji Agi CM miałam ochotę poznać tę książkę, ale teraz po przeczytaniu twojej opinii mam mieszane uczucia. Czy rzeczywiście fabuła mocno kuleje, czy może to indywidualna rzecz gustu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że chodzi tutaj o indywidualne podejście. Każdemu podoba się co innego, mi akurat ta książka się nie podobała, ale może komuś się spodoba ;)

      Usuń
  15. Może być ciekawie. Zwłaszcza tytuł przyciąga uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chociaż tym razem mnie do książki nie ciągnie, to Twoją recenzję jak zwykle przeczytałam z ogromna przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O mamciu, jak mi się okładka spodobała :D

    Pomysł rzeczywiście bardzo ciekawy, ale skoro nudno to się jeszcze zastanowię nad przeczytaniem książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł owszem i to streszczenie, które przedstawiłam również wyszło nieźle ;p Niestety cała powieść wypada blado i nudnawo...

      Usuń
  18. Hmm, w takim razie mam nadzieję, że autor wydał lub wyda więcej książek. Być może po wyrobieniu się, w jakiś sposób się obroni. Zwłaszcza, że dzisiaj ciężko jest dla debiutantów, nie zagubić się w gąszczu wydawanej literatury. Z drugiej jednak strony wydaje się tego teraz tyle, że odnoszę wrażenie, iż każdy, kto ma trochę pieniędzy na współfinansowanie, może wydać książkę.

    Za to okładka faktycznie jest ogromnym plusem, świetny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się zorientowałam to autor pracuje już nad nową książką, a więc możliwe, że jeszcze o nim usłyszymy... ;)

      Usuń
  19. O książce nigdy wcześniej nie słyszałam. Nigdy. I w sumie chyba dobrze, bo skoro twoje zdanie jest takie a nie inne, to ja nie mam zamiaru ryzykować. W dodatku... ilość stron, a taki pomysł na fabułę?! Przecież nie da się w pełni wykorzystać potencjału historii, w 122 stronach! :o
    Także podziękuję :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaskoczę Cię i powiem jeszcze, że autor treść podzielił na dwie części... ;)

      Usuń
  20. Śmierc pozwalała palić bo była śmiercią :) A tak poważnie to chyba nie moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  21. Z debiutami bywa różnie, a ten człowiek jest tak młody, że jeszcze wszystko przed nim. Od jakiegoś czasu ufam Twemu osądowi i czytać nie zamierzam ;)
    PS. Zapraszam Cię do BKK (bener odsyłający do bloga Carrie u mnie na blogu)

    OdpowiedzUsuń
  22. Opis i okładka zachęcają do przeczytania, ale nie jestem pewna, czy pokusiłabym się o taką lekturę. Do tematu zaświatów, aniołów czy nawet wampirów ciężko jest mi się przekonać, a autor musi być naprawdę dobrym pisarzem, by mnie zainteresować swoim dziełem. A wszyscy wiemy, jak to jest z debiutami ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Autorowi życzę powodzenia, jednak ja się na książkę nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  24. I mnie rzuciła się okładka w oczy, szkoda że nic więcej sobą nie prezentuje...

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie recenzja Agi nie zachęciła, a Twoja to potwierdziła :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Nieźle namieszałaś mi w głowie tą recenzją, ponieważ opis tej książki był naprawdę zachęcający, ale Twoja opinia sprawiła, że raczej nie mam ochoty po nią sięgać. Poza tym bardzo nie lubię przedstawienia palenia papierosów jako czegoś ,,cool".

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak mówisz, z debiutami jest różnie. Są kiepskie, jak i bardzo dobre. Np. moją ulubioną książką jest właśnie debiut (Dziedzictwo Adama) :) Raczej po tę książkę nie sięgnę, bo mimo wymienionych przez Ciebie wad, opis nie świadczy o treści, która może mnie zaciekawić.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zaiste nasze opinie są bardzo różne ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...