niedziela, 20 lipca 2014

Na krawędzi nigdy - J.A. Redmerski



Nie da się ukryć, że promocja tej książki była huczna, tak samo jak jej pochwalne recenzje, czy to na goodreads czy na innych czytelniczych portalach (wręcz zdumiewająco dobre), przez co to wszystko dodatkowo nakręcało i nakręca potencjalnego czytelnika jak machina. Podobnie było również ze mną. "Na krawędzi nigdy" trafiło na moją listę must read już w dniu premiery, a z każdą kolejną blogosferową recenzją - mój apetyt na tę książkę rósł. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że dadada.pl dało mi możliwość poznania tej historii, co więc myślę o niej po lekturze? 

J.A. Redmerski napisała opowieść o pokoleniu, któremu ciężko jest odnaleźć swoje miejsce w funkcjonującej rzeczywistości. Paradoksalnie, pomimo olbrzymich możliwości komunikacyjnych, ciężko jest dzisiaj utrzymać kontakt z drugim człowiekiem. Idąc dalej za tą myślą i wzorem wielu swoich rówieśników, a także rodziców, bohaterowie książki - boją się cierpieć, a nauczeni doświadczeniami (nie tylko swoimi) zdecydowanie częściej wolą odsunąć się na bok i schować w pancerzu własnych emocji, aniżeli pozwolić sobie na szczęście, miłość i porywy serca. Proponowana przez autorkę historia rodzącej się miłości pomiędzy dwojgiem młodych ludzi, jest prawdziwym apelem walki o samego siebie, a poprowadzenie narracji z punktu widzenia zarówno Camryn jak i Andrew - dzięki dopracowanemu studium emocji ich obojga - pozwala na wejście w ich świat i zrozumienie sytuacji o wiele intensywniej i głębiej. Podobało mi się także, że większość akcji osadzona została w drodze.

Autorka skupiła się generalnie na dwóch postaciach i to oni są główną osią tej książki, pozostałe postaci są tylko tłem, które jest bo powinno być, ale jakiegoś większego znaczenia tutaj nie ma. Ciekawym motywem okazało się jednak nawiązanie do mitologicznego uczucia Orfeusza i Eurydyki - ten krótki, ale jakże inspirujący fragment porównujący miłość dwojga głównych bohaterów do nieszczęśliwej miłości starożytnych ikon podnosi poziom powieści i daje inny punkt widzenia - jak najbardziej na plus. Jednakże uważam, iż kontynuacja losów bohaterów mija się z celem i absolutnie nie była konieczna. Zakończenie tej historii jest naprawdę dobre i zamknięte, przez co zupełnie nie widzę potrzeby tworzenia drugiego tomu, który jak wiemy - powstał. Tym bardziej jestem więc ciekawa co takiego autorka chciała przekazać w "Na krawędzi zawsze" i chociażby z czystej ciekawości - będę chciała poznać drugą część ;)

Może jednak przejdę do wad. Moim zdaniem w pewnym sensie zawiodło tutaj tłumaczenie i korekta. Napotkałam mnóstwo literówek, na które naprawdę starałam się przymykać oko, ale jednak nie toleruję takich nieścisłości i przyprawiają mnie o irytację. Uważam, że jak książka idzie już do druku w wersji ostatecznej to powinna utrzymywać odpowiedni poziom, a czytelnik, który wydał na książkę dosyć sporą kwotę nie chce widzieć w swoim egzemplarzu literówek czy innych błędów - no nie oszukujmy się. Jeżeli zaś chodzi o tłumaczenie to myślę, że ktoś podszedł do tematu zbyt "poważnie" i dosłownie przez co książka straciła właściwy przekaz, przykładem niech będzie chociażby ciągłe "cóż" (z ang. "well"), które naprawdę (!) tłumacz mógł sobie spokojnie odpuścić i po prostu je pomijać - przez to słowo dialogi często stawały się dziwnie poważne i to w momentach, gdy ich wydźwięk wcale nie miał taki być... To samo się tyczy przekleństw, rozumiem punkt widzenia autorki, która starała się wykreować postać "niegrzecznego chłopca", ale niestety do Andrew wcale taka wulgarna postawa nie pasuje...

Denerwowały mnie też fragmenty erotycznych uniesień a'la Grey - zbyt mocne i soczyste jak na powieść dla nastolatków. Po lekturze tej książki mam mieszane uczucia. Niestety nie spełniła ona moich oczekiwań. Owszem - jest tutaj kilka elementów, które mnie urzekły i które sprawiły, że mimo wszystko chciałam ją dokończyć, jednak z drugiej strony pojawiły się pewne nieścisłości i wątki, które powodowały znudzenie, bądź irytację. Miała to być "najpiękniejsza historia romantyczna" (jak głosi slogan na okładce) - cóż, w moim odczuciu niestety taka nie była. Nie czułam trzęsienia ziemi pod stopami, ani innych płonących iskier. Możliwe, że gdybym czytała ją w czasach gdy miałam lat naście - piałabym z zachwytu. Książka nie jest zła. Ma do zaoferowania czytelnikowi coś wartościowego i intrygującego co przekona i kupi młodych ludzi. Ale niestety od momentu, gdy para decyduje się na intymne zbliżenie - akcja zostaje zdominowana przez niezbyt romantyczne sceny erotyczne i dość perwersyjne rozmowy. Tutaj niestety pojawia się gorzka refleksja - czy współczesne "najpiękniejsze historie romantyczne" naprawdę muszą być tak wulgarne i wyuzdane? Nie potrafię zrozumieć dlaczego delikatne i subtelne, a przede wszystkim piękne sceny zbliżeń podczas pierwszej miłości zostały wyparte przez ostry i brutalny seks z dominacją i kilkoma orgazmami pod rząd w tle... Nie pojmuję dlaczego piękne "kocham cię" zostało zastąpione w tej książce przez jakieś niezrozumiałe "chcę być twoją własnością"... 

Czy to dobra książka? Rzecz gustu. "Na krawędzi nigdy" naprawdę miało potencjał na rewelacyjną historię przełamującą bariery, lecz niestety nie takie, jakie w efekcie (w moim odczuciu) przełamało.

_______________________________________________________________
J.A. Redmerski, Na krawędzi nigdy, stron 480 , Wydawnictwo Filia, 2014


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję dadada.pl


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +3,6 cm
Czytam Opasłe Tomiska: +480 stron
Klucznik: Tytuł w trzech słowach
Pod hasłem: kropka

26 komentarzy:

  1. New Adult jest teraz wszędzie, ale bardzo lubię ten gatunek, więc myślę, że am tej książce szansę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak napisałaś, rzecz gustu. Mi się bardzo podobała i już zacieram łapki na myśl o drugim tomie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spodziewałam się, że będzie fajniejsza.. Oj nie lubię literówek ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... dość surowa ta Twoja ocena. Mi, jak wiesz, książka bardzo się podobała. Na pewno nie dałabym jej 10, jak większość czytelników na LC, ale miała w sobie coś uroczego. Do tego lubię sceny erotyczne, nawet te mocne i "wyuzdane" zupełnie mi nie przeszkadzają. A Cam miała charakterek, które wyjaśniał jej otwartość ;) Literówek nie zauważyłam, więc nie będę się czepiać. Jednak historia wciągnęła mnie na tyle, że mimo ilości stron przeczytałam całość bardzo szybko, bez cienia znudzenia.
    Drugi tom chętnie przeczytam, choć słyszałam że jest nudnawy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio z Ajką chciałyśmy kupić tą książkę, ale była tylko druga część. Może dobrze, że nie było :)
    Nie lubię książek rodzaju Greya.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ochotę sięgnąć po tę pozycję, ale po przeczytaniu Twojej recenzji, nie jestem już taka tego pewna :)
    kawa-i-ksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planach tę książkę, gdyż dużo już o niej czytałam. Jestem ciekawa, czy przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też mam w planach tę książkę, zobaczymy, może nie będzie tak źle:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, zawsze jak przeczytam u Ciebie niezbyt pochlebną (czy negatywną) recenzję jakiejś książki, to nakręcam się na nią jeszcze bardziej ;) Niezmiennie chcę przeczytać "Na krawędzi nigdy". No i w dalszym ciągu mam te naście lat :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Łeee to już wiem,że nie dla mnie. Nie znoszę takich wulgaryzmów w scenach intymnych, już nawet w książkach nastolatkowie muszą być tacy byle jacy. Szkoda. Dobrze,że przeczytałam Twoją recenzje..

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytała wiele bardzo dobrych opinii. Teraz nie wiem zupełnie co myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam tę książkę , bohaterów , przesłanie , a porównanie do mitologicznych postaci było jak dla mnie przysłowiową "wisienką " na torcie , jest to jedna z lepszych książek , przeznaczonych od początku dla osób 18 + , ja mimo wszystko nie poczułam podobieństwa do Grey'a ,co jest ogromnym plusem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj coś czuję, że książka nie jest dla mnie. A jak piszesz, że jeszcze słabe tłumaczenie, to już całkiem. Temat tłumaczeń jest mi bliski i dobrze wiem, że nie jest to łatwe, ale także wiem, jak łatwo jest je popsuć i cała przyjemność, czy to czytania, czy oglądania filmu, przepada.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tego, co czytałam na innych blogach to książka nie jest skierowana do nastolatków tylko młodych dorosłych w myśl niedawno powstałego gatunku Young Adult. Ale moim zdaniem to nie jest wytłumaczenie jeśli chodzi o kiepskie sceny erotyczne. Nie czytałam tej powieści i przyznam, że nie mam ochoty po nią sięgać. Wydaje mi się, że nie trafi w mój gust zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak to jest, gdy się uczyło tłumaczenia przez translate google. Kalki językowe, wszędzie kalki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Literówki... Ech, to jakiś koszmar. Może się zdarzyć jedna, dwie, ale często jest i dużo więcej. W każdym razie - chciałabym próbować się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kusisz... A wolnego czasu tak mało...

    OdpowiedzUsuń
  18. Cóż, mimo wszystko jestem ciekawa tej książki, choć już wiem jedno - też nie dałabym przymknąć oczu na te wszechobecne literówki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Literówki często były w serii Niezgodna i po prostu dostawałam szału, gdy widziałam kolejną. Nie wiem, czy skuszę się na tę ksiązkę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kupiłam ją niedawno i mimo wszystko mam nadzieję, że mi przypadnie do gustu. Opinie są różne ale kierowałam się raczej swoim własnym gustem więc wiążę z pozycją spore nadzieje ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Czyli trzeba się samemu przekonać, bo każdy chyba inaczej reaguje na tę książkę:) Bardzo podoba mi się okładka, aczkolwiek usilnie nie szukam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja mimo wszystko CHCĘ. TĄ. KSIĄŻKĘ. Marzę o niej tak jak ty - od dnia premiery i choćby świat się walił, a na blogsferę wypływały same negatywne opinie - muszę ją kupić. ;) Po prostu muszę. Mam już nawet ebooka, ale postanowiłam, że nie będę go czytać, bo papierowa wersja może o wiele bardziej wzbudzić moją sympatię. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam w planach, ale liczyłam na to, że jest romantyczna, a nie wulgarna. Myślę więc, że nie będę na nią tracić czasu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda, myślałam, że to coś lepszego, ale być może i tak przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj Ami, Ami - krytykujesz Bestseller :D Podoba mi się Twoja recenzja, która mnie osobiście zachęca do spróbowania książki z ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam ochotę na tę książkę, choćby po to, żeby poznać New Adult...ale teraz już sama nie wiem :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...