środa, 2 lipca 2014

Szczęśliwa ziemia - Łukasz Orbitowski



Zanim jeszcze zdecydowałam się na ten tytuł, przeczytałam gdzieś w sieci, że Orbitowski w wywiadzie dla jednej ze stacji radiowych wyznał, iż "pisanie tej książki było dla niego męką porównywalną z porodem". Ponoć przepisywał ją na nowo cztery razy i za każdym wciąż coś mu nie pasowało, więc gdy wreszcie oddawał skrypt wydawcy, był pewien, iż recenzenci nie potraktują go zbyt łagodnie. A jak się stało? Książka w efekcie okazała się istnym objawieniem i wychwalona pod niebiosa piastowała czołowe miejsca na listach bestsellerów. Została nawet nominowana do nagrody Nike 2013 oraz Nagrody im. Janusza A. Zajdla również za rok 2013. O czym więc jest Szczęśliwa ziemia?

Szczęśliwa ziemia to powieść o dorastaniu i o budowaniu przyjaźni na tle małego miasteczka. To powieść o marzeniach, tych większych i tych całkiem małych, które jednak nigdy się nie spełnią. Jestem pełna podziwu dla autora i dla jego umiejętności tworzenia tak misternej konstrukcji spajającej w sobie dwa światy - ten rzeczywisty i ten nadnaturalny, bowiem pod tą fasadą pozornej obyczajówki kryje się odrobinę przerysowane, ale jednak uzasadnione tło fantastyczne. Przeplatanie przeszłości z przyszłością dzięki tajemniczej legendzie o byku spełniającym życzenia, przebywającym w podziemiach pewnego zamczyska sprawia, że fikcyjne Rykusmyku, czyli miejsce w którym rozgrywa się cała akcja powieści, zostawia po sobie gorzki posmak rzeczywistości. Szczęśliwa ziemia to przede wszystkim historia kilkorga przyjaciół, którzy na pewnym etapie życia i za sprawą wspomnianego byka - podejmują decyzję o tym by zostać w rodzinnej miejscowości lub z niej wyjechać w poszukiwaniu szczęścia, jednak bez względu na podjętą decyzję - po latach powrócą w rodzinne strony, jako przegrani, pełni goryczy z pokiereszowanymi życiorysami i wyrytą w psychice mantrą, że jednak nic w życiu nie jest za darmo, a karma wróci bez względu na wszystko. 

Orbitowski jest zachwycający w opisywaniu miasteczek przepełnionych brakiem nadziei i stagnacją. To zdecydowanie jedna z najmroczniejszych i najbardziej przygnębiających książek jakie czytałam w tym roku. Przesycona fatalizmem i sugestywną poetyką horroru odciska na czytelniku piętno, które mimo, że przybiera na znaczeniu dość dyskretnie, to znacznie utrudnia percepcję całej historii. Czyta się ją dość powoli ponieważ jest wymagająca i zmusza do wytężonej uwagi, jednakże ten nakreślony przez autora duszny świat tajemnic i rozgoryczenia jest wstrząsającą opowieścią o bólu istnienia i poszukiwaniu tego, czego nie można odnaleźć. Książkę polecam poszukiwaczom psychodelicznych klimatów i fanatykom gęstej atmosfery, która poprzez nagromadzenie środków wyrazu i wielorakich sugestii okrutnie zmaltretuje czytelnika i skonfrontuje go z konsekwencjami nieprzemyślanych decyzji...


_____________________________________________________________________
Łukasz Orbitowski, Szczęśliwa ziemia, stron 384, Wydawnictwo SQN, 2013

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +2,9 cm
Klucznik (przeczytana w czerwcu więc zaliczam do czerwcowych): Autor jest mężczyzną, Wydana w 2013 roku

33 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie, może kiedyś sięgnę po tę książkę, jeśli będę miała możliwość. Zaciekawiła mnie wzmianka z początku posta. Może jestem tylko amatorką, ale przy pisaniu czasami odczuwam podobne "męki". Chcę coś bardzo napisać, mam w głowie pomysł, a weny starcza jedynie na fragment. I reszta wydaje się być niepełna, bez 'tego czegoś'.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy jestem gotowy na tak przygnębiającą książką na lato. Raczej nie teraz. Dziękuję jednak za recenzję bo gdy już ujrzę takową okładkę na półce w księgarni to myślę ,że kupie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie kiedyś przeczytam. Ciekawi mnie ta książka, szczególnie, że autor tak długo ad nią pracował.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł obił mi się już kiedyś o uszy, ale nie jestem do końca przekonana czy chcę sięgnąć po niego. Nie wykluczam, ale też nie będę usilnie poszukiwać tej pozycji. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczęśliwą ziemię mam i nie mogę się doczekać lektury. Liczę, że będzie dla mnie takim samym wyzwaniem, jakim była dla autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam wiele pochlebnych recenzji tej książki i tak koło niej chodzę...bo lato jest, a ona przygnębiająca, ale skoro dobra...chyba się w końcu skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje recenzje są coraz bardziej zachęcające, szkoda, że troszkę nie mam teraz humoru na wymagające książki, wracam z pracy i mam ochotę jedynie na coś lekkiego:o

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę w końcu zabrać się szczerze za prozę rodzimą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka jak najbardziej dla mnie, choć nie wiem, czy wakacje to dobra pora, by oddawać się tak refleksyjnej lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zacznę poszukiwać jej na gwałt, ale jeżeli wpadnie w moje ręce, przysięgam, że przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydaje się być naprawdę interesująca. Rozejrzę się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie, nie i jeszcze raz nie. To książka, która na pewno do mnie nie trafi. Za to czekam na Twoją recenzję książki pani Reber, czytałam gdzieś w komentarzu, że Ci się podobała.
    PS. Mail czeka na odzew ;) wiem, wiem, jesteś zapracowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A to ciekawostka - po raz pierwszy słyszę o tej książce.
    Na razie nie mam na nią ochoty, ale kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiedziałam, że taka jest geneza powstania tej książki :) Na wymagającą myślenia powieść obecnie nie mam ochoty przez sesję, ale może jak już odpocznę umysłowo po egzaminach to po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Orbitowskiego znam tylko z Tracę Ciepło, ale kolejne jego książki też wyglądają zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo tego, że książka nie należy do najłatwiejszych to mimo wszystko mam na nią ogromną ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam o tej książce i raczej nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam o Orbitowskim, wydaje mi się, że jego książki były rzucone przez wydawnictwo na wymianę na Targach Książki w Krakowie. Lubię czytać przytłaczające książki, więc zapisuję sobie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oszukałam się tytule i okładce tej książki. Byłam pewna, że jest ona o czymś zupełnie innym. Cieszę się jednak z tej pomyłki, ponieważ rzeczywistość bardzo mile mnie zaskoczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ta okładka. Twoja recenzja. Porównanie autora... znaczy, serio? Porównał tworzenie tej ksiązki do porodu? Na Zeusa! :o Zdecydowanie muszę sięgnąć! :D Aczkolwiek nieco obawiam się rozgoryczenia, dlatego myślę, że poczekam na jakąś zniewalającą promocję. Ale naprawdę - potrafisz zaciekawić czytelnika! Jak tak czytałam twoją recenzją, to z każdym zdaniem myśli w mojej głowie typu "chcesz tą powieść bez względu na cenę" coraz głośniej domagały się uwagi ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam o niej dużo dobrego, poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. oj, męczyłam się z Orbitowskim okrutnie. W rezultacie w końcu nie doczytałam i chyba nie żałuję. Chyba odczułam te jego męki pisarskie ;) Toporna książka.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wydaje mi się, że spotkałam już coś tego autora i nawet mi się podobało. Więc chyba się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Może nie w ten letni okres, ale pewnego dnia po nią sięgnę, bo mnie zaintrygowała :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Książka czeka na półce, muszę się wreszcie za nią zabrać. Trochę mnie zmartwiłaś, że jest przygnębiająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja jakoś kompletnie nie mogę się do niej przekonać, nie wiem dlaczego ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie słyszałam nic o tej książce, jednak psychodeliczne klimaty to nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Brzmi obiecująco. Kocham klimat małych miasteczek i powieści osadzone właśnie w takich realiach (szczególnie, jeśli są odpowiednio mroczne;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Widzę, że okładka bardziej niż tytuł odzwierciedla nastrój książki ;) Ostatnio wszystkie książki pokazują sielankowe wiejskie życie, a przecież tak nie jest- chętnie sięgnę po tę historię, jak kiedyś wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Słyszałam już dużo na temat powieści Łukasza Orbitowskiego i skusiłam się na nią na tegorocznym Pyrkonie. Plan przewiduje przeczytanie jej jeszcze zanim dostanie Zajdla (bo podejrzewam i mam nadzieję, że tak właśnie będzie. ;)).

    OdpowiedzUsuń
  31. Cholera pamiętam pod jakim wrażeniem byłem po przeczytaniu tej książki, ktorej bym nie kupił, ale była promocja w Publio chyba i można było ją zgarnąć za darmo :)Książka mocno mi dała po głowie i to się jej chwali. Powiem Ci jednak, że gdybym przeczytał tą recenzję to na pewniaka bym ją zakupił i przeczytał. Oddaje doskonale to z czym się spotykamy w "Szczęśliwej ziemi", a przynajmniej oddaje moje odczucia po jej lekturze. Szacun za tą recenzję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...