poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Grand - Janusz Leon Wiśniewski



Magia przeważnie jest smutna. Inaczej nie byłaby magią. [s. 27]


Pan Janusz Leon Wiśniewski przechodzi właśnie renesans na moich półkach ;) Zapomniałam o nim na kilka lat, by teraz: skruszona i (ponownie) zupełnie zafascynowana powrócić do pasji zgłębiania jego słowa. Całkiem niedawno mogliście czytać tutaj recenzję "Śladów" - zbioru krótkich opowiadań, publikowanych kiedyś na łamach miesięcznika Pani. Nie mogę ukrywać, że jestem pod wrażeniem pióra tego autora i chłonę całą sobą jego styl upajając się  niemal każdym zdaniem... Do "Granda" mam jednak trochę zastrzeżeń. Jakich? Wiśniewski to niestety jeden z tych autorów, którzy nie ewoluują. Autorów, którzy pokazali już niemal wszystko, a teraz - po prostu na tym bazują. Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, czy mam do tego jakieś obiekcje... Może to po prostu ta niebotyczna "ilość" Wiśniewskiego w moim ostatnim "czytelniczym haju"? 


Bo miłość (...) w ogóle bezwarunkowa nie bywa. Jest w niej całe mnóstwo egoizmu, głównie przez tę niedającą się opanować ochotę posiadania kogoś na własność. [s. 74]

Moje oczekiwania co do tej książki były zupełnie inne. Wyobrażałam sobie historię miłosną pełną silnych wątków psychologiczno-miłosnych pomiędzy kobietą, a mężczyzną, którzy  (być może) swoją miłość zapoczątkowali właśnie w sopockim Hotelu Grand. Liczyłam na to, że do głównej pary bohaterów dostanę kilka osób stanowiących tło, ale w gruncie rzeczy - mających niewielką siłę przebicia, w sensie, że na samym końcu Pan Janusz ze znanym nam wszystkim wdziękiem - wszystko pięknie scali, dając swoim czytelnikom, powieść godną następcy "S@motności". Powieść ściskającą za serce, pełną wzruszeń, mądrości i - co najważniejsze - intymnej prawdy. Szczerze mówiąc, darowałam sobie szczegółowe czytanie zarysu fabuły na okładce (podobnie jak i w sieci) i dałam się w pełni ponieść lekturze... Co więc otrzymałam? No niestety niekoniecznie to na co liczyłam.


Hotel to także budynek pełen obcych sobie osób, które oprócz walizek, plecaków i toreb przywiozły także swoje biografie, tak samo nieznane innym gościom jak ich nazwiska i imiona. Być może to właśnie ta tymczasowa anonimowość powoduje, że w hotelach ludzie stają się często zupełnie inni, niż są we własnych domach, mieszkaniach i biurowcach, w których pracują. Niektórzy zachowują się jak spuszczone z łańcucha psy, inni jak wypuszczeni z aresztu więźniowie, jeszcze inni jak rekruci na pierwszej przepustce po przysiędze. [s. 105]

"Grand" to opowieść, a raczej kilka opowieści przeplatających się ze sobą - ich punktem kulminacyjnym jest pewien weekend w hotelu. Przyznam, że bardzo zaskakujący jest wstęp tej książki i jej początkowe rozdziały... Zupełnie jakby autor pogrywał sobie z czytelnikiem, jakby dał mu kawałek sznurka i pokazał jak go ciągnąć - wobec czego, kolejno przekręcając karty, czytelnik staje się czynnym uczestnikiem wydarzeń. Chętnie pozwoliłam się poprowadzić przez te wszystkie pokoje, historię z nimi związaną, przez plaże i ogrody... a nawet, miałam wrażenie, jakbym czytała tomik opowiadań - łączących się ze sobą w jedną powieść.

Hotele przemieniają także w inny sposób. Kuszą, prowokują i popychają do przekraczania granic i robienia rzeczy nienormalnych. Niekoniecznie szlachetnych lub godziwych. Są to rzeczy obsesyjnie dla ludzi istotne, ale takie, na które nie pozwoliliby sobie nigdy w swoich domach ani w ich pobliżu. Ze strachu, ze wstydu, z obawy przed utratą reputacji. [s. 107]

Ta książka pozostawiła we mnie jednak pewien niedosyt. Mam kłujące poczucie przykrej niedokładności w "Grandzie", a może nawet jakiegoś pośpiechu? Szczerze mówiąc najbardziej skradł moje myśli wątek dziennikarki i księdza oraz sprzątaczki, a szczególnie moment, gdy okazało się, że jej ukochany ma żonę... - dopracowany, zakończony, pełen wysmakowanego i wytrawnego Wiśniewskiego. Pełen Janusza znanego z S@motności. Szkoda, że tak mało go tutaj... Mam wręcz wrażenie, że autor chciał zbyt wiele przekazać w tej książce. Zbyt wiele historii i przeszłości, zbyt wiele różnorakich dialektów i postaci, zbyt wiele wątków które pod koniec - zamiast zaspokoić w pełni odbiorcę - spowodowały mętlik w jego głowie i nie do końca usatysfakcjonowały. A poza tym ta miłość... taka nieczysta, zakłamana i brudna. Często niesmaczna, pozbawiona subtelności i obsceniczna. Erotyka w "Grandzie" jest niestety brutalnie odarta z piękna... pełna spermy, śliny, kału i potu - i niestety - często nie ma uzasadnienia dla fabuły. Panie Wiśniewski - cóż więc się stało? Nie oceniam tej książki źle - absolutnie! Oceniam ją dobrze. Uwielbiam tego autora i obcowanie z tą pozycją dało mi naprawdę niesamowitą przyjemność, taki trochę powrót do przeszłości ;) "Grand" jest pełny Wiśniewskiego, którego znamy, ale Wiśniewskiego w tej "średniej formie" - oczywiście da czytelnikowi emocje, wzruszenia i miłość. Miłość nietypową i bolesną, pełną żalu i złości. Da historie zwykłych ludzi i mroczne tajemnice, które każdy z nas gdzieś chowa przed światem. Jednakże, gdzieś między pomiędzy, wkrada się pewien smutek i mimo wszystko zawód... Polecam tę książkę czytelnikom, którzy poszukują w literaturze klimatu i silnych oraz trudnych emocji. "Grand" to zdecydowanie nie jest książka do czytania na szybko...

Do hotelowych pokoi i łóżek wracać nie trzeba. Można je omijać z daleka i w końcu zapomnieć. O wiele łatwiej wyrzucić z pamięci miejsca, które zaistniały dla nas tylko na kilka godzin jednej nocy. W domu - wspomnienia umierają o wiele dłużej albo pozostają na zawsze... [s. 109]


__________________________________________________________________
Janusz L. Wiśniewski, Grand, stron 320, Wydawnictwo Wielka Litera, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +2,5 cm
Klucznik: Literatura europejska
Grunt to okładka: sukienka
Pod hasłem: 2w1
Europa da się lubić
Czytamy powieści obyczajowe

45 komentarzy:

  1. Książka raczej nie dla mnie, ale recenzja ciekawa :).

    Zapraszam do mnie na konkurs: pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka niestety nie dla mnie...
    www.blog-ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dziewczyny wyżej również nie widzę siebie przy tej książce, jednak jedno trzeba jej przyznać-graficy spisali się na medal. Piękna okładka♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam Cię do nowej blogowej zabawy- http://czytelniadominiki.blogspot.com/2014/08/wymarzone-czytadeko.html
      chętna? :D

      Usuń
  4. Wiśniewskiego trzeba sobie dawkować, niepotrzebnie czytasz wszystko na raz ;) Słusznie zauważyłaś, że on nie ewoluuje, on daje nam to, co najlepiej mu wychodzi - poetykę i ciekawe spostrzeżenia dotyczące kobiecej duszy i prostej rzeczywistości. Grand ciągle przede mną, czekam na niego, dotykam, głaszczę i nastrajam się ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No widzisz, Ty go czytasz z przyjemnością, a ja wręcz znieść nie mogę jego stylu :) Poczytałam chyba z 3 książki (w tym "S@motność...") i wiem, że to literatura nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze. Nie przepadam za kilkoma opowieściami zamkniętymi w jednej książce:/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Wiśniewskiego. Ta pozycja wydaje się ciekawą propozycją.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmierz się z "Grandem" jesienią. Mam obiecaną pożyczkę od koleżanki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio mam chęć na odskocznie od tego, co zwykle czytam. Poszukam, więc w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak mnie kusisz tym Wiśniewskim i kusisz. Ale od tej pozycji raczej nie zacznę przygody z jego twórczością. Nie podoba mi się ta brutalna erotyka, którą pokrótce przedstawiasz. Wolę ją jednak w wydaniu nieco łagodniejszym:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wrażenie, że książki tego autora nie są dla mnie. Żadnej nie czytałam, ale jakoś nie mogę wykrzesać z siebie nawet iskierki zainteresowania jego dziełami, więc na razie daję sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja nadal planuję swoje spotkanie z "S@motnością w sieci" i nie mogę się przybrać. Niby ciągnie bardzo, żeby przeczytać, ale tyle innych książek jeszcze czeka na przeczytanie, a ja od wczoraj cierpię na "depresję poopowiadaniową" (bo co jak co, ale w Polsce mamy bardzo dobre amatorskie opowiadania!) i muszę chociaż na kilka dni zrobić sobie wolne od czytania i pozbierać myśli.
    P.S. Wczoraj dotarła nagroda -dziękuję bardzo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie zachwyciła mnie S@motność w Sieci, dlatego nie sięgam po resztę książek Winiewskiego. Podświadomie czuję, że nie spodobają mi się jego piśmidła... Zostawiam jednak jego pozycje w kolejce, jako "przyszłe" zobaczymy jednak, czy "doszłe" :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię Wiśniewskiego. Na pewno kiedyś przeczytam i tę jego ksiązkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam wrażenie, że ,,Grand" to dziwaczna powieść. Nie wiem, czego mogę się po niej spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze, szkoda, że książka nie jest tak dobra jak "Samotność...", bo ja też pokochałam go właśnie za nią! Niewykluczone, że jednak kiedyś sięgnę po tę powieść. Intryguje mnie ten wstęp, o którym wspomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja go lubię - Samotność... przeczytałam, kiedy nikt już jej nie czytał, kiedy jej echo przebrzmiało i mogłam zrozumieć jej fenomen, po "Bikini" byłam chora, tę historię nosiłam w sobie jak wirus, wywiad-rzekę z Wellman przeczytałam z zaciekawieniem (choć jakieś ego pisarza z niej bije), wiec i na tę się w końcu skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba nie jest to pozycja dla mnie, nie zainteresowała mnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Silne emocje w książce. I to mnie ostatecznie przekonało :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam przyjemności poznać tego autora, ale myślę, że swoją przygodę z nim, wolałabym zacząć od S@motności, bo "Grand" mówiąc szczerze, nie do końca do mnie przemawia. Może kiedyś. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja dziś właśnie wypożyczyłam "S@motność w sieci", chociaż długo się przed nią wzbraniałam i mam nadzieję, że się na niej nie zawiodę.
    Szkoda, że trochę rozczarowałaś się tą książką, ale może to też wynika ze zbyt wysoko stawianej poprzeczki. W końcu każdy pisarz ma w swoim warsztacie lepsze i trochę gorsze pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj, też dawno nic jego nie czytałam, myślę, że muszę to zmienić i po raz kolejny powrócić do "Samotności w sieci".

    OdpowiedzUsuń
  23. Na razie mam okres samych szybkich książek, więc w tym momencie spasuję :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja mam pierwsze spotkanie z autorem za sobą i muszę przyznać, że Samotność wywarła na mnie duże wrażenie, więc kolejną pozycją spod jego pióra raczej nie będzie ta przedstawiona przez Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. mi również Grand się podobał, ale prawdą jest, że trochę za dużo tu historii, przez co gubi się ich piękno.

    OdpowiedzUsuń
  26. W pełni Cię rozumiem, mam związane z tym Panem podobne odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubię autora, trochę za mlaźgaty, ale czyta się fajnie, a recenzję zachęciłaś mnie do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  28. lektura nie dla mnie. :)
    ale wiem komu mogę ją polecić. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wstyd mówić, ale najpierw muszę przeczytać "Samotność w Sieci", bo to przecież najlepsza powieść tego Pana. Później zastanowię się, czy przeczytać "Grand"
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten autor ma wielu zwolenników i przeciwników, jeszcze nic nie czytałam jego, ale chciałabym się dowiedzieć, po której stronie barykady jestem, dlatego pewnie nie długo zdecyduję się na jakąś jego książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Okładka taka ładna :) Ale twój opis miłości w tej książce mi nie podpasował...
    Pozdrawiam.
    moje-poczytajki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Wiśniewskiego jeszcze nie czytałam, a sporo ostatnio się o nim znów pisze, właśnie z okazji "Granda". Hm, nie wiem czy się skuszę akurat na tę jego pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ta książka znajduje się na mojej liście 'must read', jednak szukam jej gdzieś na promocji, więc to może potrwać zanim wpadnie w moje ręce. Czujesz niedosyt? Mam nadzieję, że ja nie będę żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wiśniewski jeszcze przede mną - tak, wiem, wiem jestem troszkę w tyle, ale z pewnością go nadrobię i kto wie być może właśnie zacznę od "Granda".

    Pozdrawiam i przepraszam, że tak długo mnie tu nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nieprzepadam za polskimi autorami a jak juz to musza mnei naprawde wciagnac te killka stron ktore gdzies ot tak znajde - jak sie uda to wezme z biblioteki moze sie przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. nie wiem czy chce ją przeczytać czy nie. Niby mnie do niej ciągnie ale jak juz jest okazja jej kupna to wolę co innego. Sam juz nie wiem. hahahahha po prostu trudne sprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja nadal mam mieszane uczucia co do Pana Wiśniewskiego, choć posiadam nawet jego książkę z autografem. A tak na serio... nie czytałam tej pozycji, ale może.. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Koniecznie muszę przeczytać :) !

    OdpowiedzUsuń
  39. Muszę w końcu zapoznać się z autorem!

    OdpowiedzUsuń
  40. Autor, który nie ewoluuje, hm. Takie bazowanie na własnych dokonaniach, wspomniane przez ciebie na początku wpisu, niby nie jest złe, ale ostatnio bardziej interesują mnie twórcy, którzy po jednym skończonym dziele wyznaczają sobie następne (nowe) cele artystyczne. ;)
    Fajny cytat wybrałaś, ten o posiadaniu kogoś na własność. Gorzkie słowa, ale często prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  41. Podoba mi się Twoja recenzja - fajnie rozpracowałaś tę książkę :) Z autorem jeszcze nie miałam okazji się spotkać, ale jeżeli to nastąpi - zdecyduję się najpierw jednak na inny tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetna recenzja. Jestem fanką opowiadań Wiśniewskiego, ale ta książka zdecydowanie nie jest jedną z najlepszych. Nawiązując do Twojej recenzji uważam, że "brudna miłość" celowo została tak pokazana - przedstawienie brudnej prawdy, która kryje się za drzwiami hoteli, prawda o której się nie mówi, ani nie pisze - trochę jakby przełamanie konwenansów. Rozczarowałam się w podsumowaniu/zakończeniu - autor jakby "na szybko" dopisywał koniec - kontrastując z wcześniejszymi szczegółowymi opisami. Jednak książki Wiśniewskiego mają to do siebie, że albo są świetne, albo tylko dobre...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...