poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Szept wiatru - Elizabeth Haran


Gorące namiętności, zwykłe ludzkie słabostki, miłość, nienawiść i zazdrość - a wszystko w egzotycznych, baśniowych plenerach dalekiej Australii.
[z okładki]



Australia, sierpień 1845 roku. Na pokładzie statku o wdzięcznej nazwie "Lady Rosalinda" pośród wielu innych pasażerów, płyną trzy kobiety: Sara, Amelia i Lucy. Każda z nich ma własny cel podróży, ale również - bolesną przeszłość. Sara, jest ubogą więźniarką, płynącą na farmę wdowca i ojca siedmiorga dzieci, celem odbycia ostatnich dwóch lat wyroku. Amelia, to rozkapryszona zamożna panna, nie umiejąca się odnaleźć po przedwczesnej śmierci rodziców, zaś Lucy to jej służąca. Wszystkie młode i pełne życia, ale także - pełne obaw o nadchodzącą przyszłość. Niestety w życiu nic nie jest takie jak może się wydawać, a życiowe plany weryfikują się bardzo szybko. W wyniku zderzenia z rafą koralową - statek tonie. Amelia podstępem zmusza Lucy, by ta oddała jej swoje miejsce w szalupie ratunkowej. Lucy ginie. Amelii udaje się przeżyć, podobnie jak Sarze. Jednak w wyniku uderzenia w głowę - Amelia traci pamięć. Sara zupełnie pozbawiona skrupułów, postanawia skorzystać ze sposobności i zabiera dziewczynie tożsamość w nadziei, że dokonane oszustwo pomoże jej zbudować nową, lepszą przyszłość. W efekcie - to Amelia trafia na farmę wdowca, zaś Sara do rezydencji państwa Ashbych i z powodzeniem wciela się w rolę. Przeznaczenie chce jednak inaczej i losy tych dwóch młodych kobiet splotą się ponownie... 

Przyznam, że zanim zaczęłam pisać tę recenzję, postanowiłam przejrzeć inne - te opublikowane już w blogosferze - celem porównania wzbudzonych emocji. I niestety, moja opinia odnośnie tej książki, znacznie będzie się różnić od większości tych obecnych. Otóż - jestem rozczarowana. Co nie zmienia faktu, że całą tę powieść czyta się naprawdę szybko. 

Niestety nie jest pozbawiona wad. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim ckliwość i naiwność całej tej historii z naciskiem na niektóre wydarzenia, które w moim odczuciu aż prosiły się o pominięcie. Za dosyć sporą wadę uważam także przewidywalność i słabą konstrukcję akcji, naciągane dialogi oraz wydumane i sztuczne postaci, które w niektórych momentach aż budziły we mnie głęboko skrywane pokłady irytacji... Niestety autorka trochę "zapętliła" się w nagminnym tłumaczeniu zachowań swoich bohaterów i przesadnie dosadnym motywowaniem ich decyzji - kreśląc przy tym w mocno męczący sposób, cały ich proces myślowy... Zupełnie jakby uważała swojego czytelnika za niezbyt inteligentnego i niezdolnego samodzielnie połączyć fakty w całość (?). Co ciekawe, postacie ewoluują, może nie wszystkie, ale na pewno dwie główne, jednak co z tego skoro kreacje pozostałych pozostają płytkie i równomierne. A szkoda. Zakończenie również nie pozostaje bez zarzutu.

Może więc przejdę do tego, co mi się podobało. Po pierwsze - okładka, która naprawdę urzeka, i to nie tylko subtelnością, ale również dopracowaniem graficznym. I tutaj chciałabym złożyć ukłon w stronę Wydawnictwa Akurat, które naprawdę się postarało - i uwierzcie - polska okładka jest dużo lepsza od tej oryginalnej (co się naprawdę rzadko zdarza). Po drugie - tło wydarzeń, mianowicie dziewiętnastowieczna Australia, niezwykle barwnie i szczegółowo przedstawiona, co wyraźnie wpłynęło na moją ocenę końcową. 

Podsumowując: "Szept wiatru" trochę mnie zawiódł, ale summa summarum jest to napisana z rozmachem powieść obyczajowa o wyraźnym (!) akcencie romansu. Niewymagająca i mimo wszystko wciągająca. Myślę, że jeżeli ktoś nie wymaga zbyt wiele od lektury to z powodzeniem znajdzie tutaj coś dla siebie. Pojawi się miłość i namiętność, zdrada i przeznaczenie, nienawiść i intryga, a nawet szczypta humoru. Autorka postawiła na silne emocje i poruszające sceny. Polecam na tę końcówkę lata - będzie idealna. 



_______________________________________________________________
Elizabeth Haran, Szept wiatru, stron 576 , Wydawnictwo Akurat, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękuję

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +3,9 cm
Czytam Opasłe Tomiska: +576 stron
Pod hasłem: 2w1
Grunt to okładka: sukienka

40 komentarzy:

  1. Już wiele recenzji przeczytałam na temat tej pozycji... Mam ją w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam na książkę ochotę, ale wady, które wymieniłaś są według mnie dość poważne i jeszcze się zastanowię czy przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie bardziej naiwna była np. "Miłość bez scenariusza";) "Szept wiatru" zaś pokochałam, bo ta naiwność w dawnych czasach miała swoją rację bytu:) Szkoda, że Ci się nie spodobała, tym bardziej, że gruba więc musiałaś troszkę czasu poświęcić na nią:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takiej opinii się nie spodziewałam :) myślę, że Twój szał na obyczajowki minął i stad ta surowa ocena. Mimo wszystko mam ochotę na tę pozycję i kiedyś ją zdobędę. A kolejną powieść autorki masz w planach, czy raczej nie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstępny opis książki mnie z miejsca zachęcił, a potem... poczytałam o jej wadach. Raczej ją wiec sobie podaruje. Ckliwość plus naiwność to za "ciężka" mieszanka jak dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka jest interesująca, ale nie lubię w książkach banalności, ckliwości i naiwności, o której piszesz. Na dodatek, że jest ona tak wyraźnie "wyeksponowana"... Zepsułoby mi to całą radość czytania :/

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam na nią wielka ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powieść nie ciastko, za dużo lukru nie można do niej bezkarnie dodać ;). Ckliwe i romantyczne są czasami dobre, ale zdecydowanie nie dla mnie. Chociaż może innych ten opis na odwrót - zachęci. Szczególnie, że piszesz, że rozrywkowe, poruszające sceny i emocje ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Obyczajówki akurat lubię, chociaż trochę za dużo wad w niej :) Okładka rzeczywiście jest bardzo ładna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okladka i opis zachęciły. Niestety czytając o wadach, myslę że mogłaby mnie bardziej zmęczyć niż zachwycić..

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś drugą osobą , której recenzję tejże książki mam dzisiaj okazję przeczytać . Szkoda ,że Cię nie zachwyciła ; troszkę zasmuciły mnie te naciągane dialogi oraz sztuczne postacie .. Już wiem ,że raczej będę omijać tę książkę z daleka , chyba ,że jakimś trafem napotkam ją w bibliotece , bo tak samo jak i Ciebie , urzekła mnie jej okładka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie w tej książce urzekła przede wszystkim Australia i chyba to przesłoniło mi wszystkie błędy;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czas i miejsce, w których rozgrywa się akcja tej powieści są dla mnie szalenie interesujące, ale martwi mnie trochę wyraźny akcent romansowy, o którym najprawdopodobniej wspomniałaś nieprzypadkowo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem dobrze jest przeczytać obyczajówkę, ale taka też powinna spełniać jakieś wymogi. Przewidywalność to coś, co psuje całą radość czytania - jaki jest jego sens, gdy po kilkudziesięciu czy nieco więcej ilości stron jestem w stanie się domyślić, co będzie dalej? Ckliwość też mnie raczej drażni. Coś czuję, że to jednak nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Po ckliwe książki również sięgam, a tu fabuła bardzo mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fabuła zapowiada się ciekawie, ale skoro dużo w niej ckliwości i powtarzających się informacji, to obawiam się, że będzie mnie irytować. Okładka rzeczywiście ładna, ale nie zgodzę się z tym, że rzadko kiedy polskie okładki są lepsze od oryginałów. Moim zdaniem właśnie zazwyczaj tak się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam już recenzję tej książki, ale chyba żadna nie będzie w stanie mnie przekonać, żeby nie czytać tej książki. Kiedyś uwielbiałam historie osadzone w tamtych czasach. No i ta okładka... :D

    OdpowiedzUsuń
  18. A mnie ciągle bardzo kusi ta książka. Bardzo,bardzo kusi, mimo, że początek historii brzmi trochę naiwnie. Bo akurat TEN statek się rozbija na morzu i akurat TA bogata bohaterka traci pamięć, którą machinalnie zastępuję biedna postać. :) P.S. Nie wiem, gdzie mam napisać, dlatego tu zamieszczam pytanie, czy można się wycofać z wyzwania klucznik? Przepraszam Cię, ale totalnie mi z tymi klucznikami nie jest po drodze. Czytam zupełnie inne tytuły, które mają się nijak z wprowadzanymi przez Ciebie hasłami.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trochę przypomina mi ,,W krainie białych obłoków", więc z chęcią przeczytam, bo tamta książka bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Może gdyby tylko w książce nie było tak wyraźnego romansu to byłaby lepsza.
    Ja sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niedawno czytałam tę książkę (recenzja u mnie na blogu) i mi się akurat bardzo podobała. Intrygi, romanse w XIX wieku na pięknej wyspie... Nic dodać, nic ująć :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Tło historyczne i Australia faktycznie przyciąga. Szkoda, że się rozczarowałaś. Zapowiadała się świetna książka, sądząc po takiej fabule. Nie wiem, czy się na nią zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapowiada się dość ciekawie. Zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Te minusy faktycznie zniechęcają...:(

    OdpowiedzUsuń
  25. Osobiście wolę gorszą okładkę, ale porywające wnętrze...

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie da się ukryć, że Twoja opinia o książce różni się od tych, które do tej pory miałam okazję czytać :) Niemniej jednak w dalszym ciągu jestem zainteresowana tą pozycją, a wszystko za sprawą Australii, która urzekła mnie we "Wzgórzu Dzikich Kwiatów" :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie są to do końca moje klimaty, i skoro nieszczególnie Cię zachwyciła, to raczej dam sobie spokój z tą książką. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Niewymagająca o silnym wątku romansowym.... w taki, razie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Książka, która znacznie odbiega od moich zwykłych lektur, ale ta XIX-wieczna Australia mnie kusi... Oj, kusi i może być tak, że się przełamię i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie powiedziałabym, że "niestety" Twoja opinia jest inna od większości recenzji w blogosferze. Oczywiście to źle, że książka nie spełniła Twoich oczekiwań. Ale przyda się inny punkt widzenia;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Takie powieści nie dla mnie, raczej podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  32. O, lubię takie zamiany miejsc, ta sympatia do motywu trwa jeszcze od przeczytanego w dzieciństwie Twaina. ;) Piszesz, że się rozczarowałaś, nie będę się więc nastawiać na wybitną powieść, jeśli/kiedy po nią sięgnę. I jak zawsze szkoda, kiedy autorka prowadzi odbiorcę za rękę, nie powala mu samodzielnie połączyć ze sobą faktów, na ogół wolę książki, przy których trzeba robić notatki, żeby się nie pogubić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Przeczytałaś pierwsza :) to dobrze, bo widzę po opinii, że moja jeszcze dłuuugo poleży zanim się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie lubię książek z wątkami romansu i nie będzie to moja książka must have ;). Czekam na inne propozycje.

    Pozdrawiam,
    coffeeinpoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Ta książka strasznie mnie zainteresowała. Na pewno chcę ją przeczytać . Lubie czasami takie historie .;) Szkoda że ty ją tak słabo oceniasz.

    OdpowiedzUsuń
  36. hmmm, nie wiem, ale chyba się wstrzymam z czytaniem tej książki, mam ciekawsze pozycje na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Teraz to mnie zaskoczyłaś! :o Nie tak dawno temu załatwiłam sobie ebooka tej powieści, ze względu na te wszystkie fantastyczne opinie o książce, a teraz trochę moja ekscytacja zmalała. :( No, ale. Mimo wszystko przeczytam, chcąc przekonać się, jak ja odbiorę tę książkę. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  38. Zaciekawił mnie ten klimat bijący od recenzji, z chęcią przeczytam, jeśli wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ach, namieszałaś mi teraz w głowie... Tyle było pozytywnych recenzji obu książek Haran, a tu co? Mam u siebie "Pod płonącym niebem", niebawem zabieram się za lekturę, mam nadzieję, że będzie to książka choć nieco lepsza. Ale przyznam Ci rację z tymi okładkami - są śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  40. ami ja w sprawie Pod hasłem - zaliczam jedynie Wiśniewskiego, od tej lektury aż do końca Twojej listy niestety nie mogę, ponieważ wszędzie napisałaś kropka + trup a w żadnym tytule trupa nie ma.
    Odpisz proszę u mnie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...