środa, 15 października 2014

Miniaturzystka - Jessie Burton | przedpremierowo

Recenzja przedpremierowa
Premiera książki: 6 listopada 2014


T'can vekeeren. 
Wszystko się może zmienić. 
[s. 434]

Holandia, październik 1686 roku. Osiemnastoletnia Petronella Oortman przybywa do Amsterdamu. Zaledwie miesiąc wcześniej poślubiła poznanego korespondencyjnie Johannesa Brandta, amsterdamskiego kupca, starszego od niej o prawie dwadzieścia lat i zgodnie z umową, pojawia się teraz pod drzwiami jego domu. Zamiast wyczekiwanego małżonka - w wielkim holu wita ją chłodna i niemiła, Marin, siostra Johannesa, i służba. Pierwsze spotkanie małżonków również nie jest udane i daleko odbiega od wyobrażeń niewinnej dziewczyny, która pouczona przez matkę o powinnościach żony, jest gotowa na wszystkie obowiązki małżeńskie. Mąż jednak nie pojawia się w jej sypialni ani pierwszej nocy, ani kolejnej. Dni mijają i Nella spostrzega, że zachowanie Johannesa wobec niej daleko odbiega od tego, na jakie przygotowała ją matka. Gdy więc pewnego popołudnia, ten, w ramach prezentu ślubnego i swoistego zadośćuczynienia podaruje dziewczynie nietypowy prezent - kredens, okazałą drewniana replikę ich domu, którą umebluje dla niej tajemniczy miniaturzysta, dziewczyna jest zdezorientowana.
Wreszcie Johannes sięga po kotary i rozsuwa je teatralnym, zamaszystym gestem. Kobietom zapiera dech. Odsłania się wnętrze kredensu, podzielone na dziewięć segmentów- jedne wyłożone wytłaczaną złotem tapetą, inne drewnianą boazerią. (...) Dokładność z jaką odtworzono wnętrze domu jest niesamowita - jak gdyby ktoś pomniejszył ich kamienicę i przekroił na pół, odsłaniając wnętrzności. [s. 57]
Nie ma w mieście przyjaciół ani krewnych, którzy mogliby przyjść i wydawać okrzyki zachwytu na widok kredensu - to pomnik jej niemocy, jej powstrzymanej kobiecości. "To twój dom" powiedział jej mąż - ale kto może mieszkać w tych maleńkich pokoikach, w tych dziewięciu ślepych zaułkach? [s. 59]
Dbałość o detale i zręczność artysty (artystki?) stanie się jedyną prawdziwą radością w życiu Nelli i sensem istnienia, lecz na krótko, bowiem zrodzi też lęk, spowodowany nie tylko tym, że drobiazgi wyposażenia i figurki przedstawiające domowników odsłaniają ich głęboko skrywane tajemnice, ale także - przewidują wydarzenia, które niebawem staną się ich udziałem. Pytanie - skąd artysta wie o sekretach rodziny Brandtów?
(...) jest w nich coś, co wykracza poza ramy normalności, są jak komentarz do jej życia, którego nie potrafi do końca zinterpretować. To coś więcej niż proste naśladownictwo. [s. 199]
Najważniejszym znaczeniem powieści jest dojrzewanie Nelli, która z niewinnej dziewczyny przeistacza się w pewną własnej wartości kobietę, potrafiącą sięgnąć po to co jej się należy, jednak ten proces dojrzewania, idzie ponuro w parze z cierpieniem osób, które przyszło jej kochać. Autorka utrzymała swoją powieść w narracji sukcesywnej, przywodząc niekiedy na myśl thriller, lecz faktem jest, że jej proza przekazuje znacznie głębsze i ważniejsze treści. "Miniaturzystka" to przede wszystkim dobrze skonstruowana powieść historyczna, która odzwierciedla pełnię życia w ówczesnych czasach, dając wręcz czytelnikowi możliwość wejrzenia w głąb amsterdamskich zaułków.
Tutaj czuje się marionetką, naczyniem, w które inni wlewają swoje myśli. I nie mężczyznę poślubiła, lecz świat. Złotnicy, szwagierka, dziwne znajomości, dom, w którym czuje się zagubiona, i ten w miniaturze, napawający ją przerażeniem. [s. 118]
Dla tak młodej pisarki jak Jessie Burton, stworzenie tak zawikłanej i poplątanej powieści, w której na końcu wszystko się wyjaśnia, było nie lada wyzwaniem. W imponujący sposób pokazała mądrość wykraczającą daleko poza jej wiek, wystawiając na światło dzienne błędne wyobrażenia zwykłych ludzi, którzy mają je o sobie nawzajem. Każdy z nas ma przecież jakieś tajemnice, warstwy, na których przędzie złoto i inne, tak pełne ciężaru "pożyczonej" radości. Burton wywołuje w czytelniku żywe poczucie niepokoju, gdzie nic nie jest takie jak się wydaje... Historia Nelli złożona z takich elementów jak obsesja czy percepcja prawdy, genialnie opisuje jak uczy się być "kochanką" własnego losu, w tym ograniczonym, klaustrofobicznym świecie. Burton znakomicie przygotowała się do stworzenia tej książki, jej badania i umiejętności pisarskie w sposób imponujący przywołują opresyjność i religijną nietolerancyjność złotego wieku miasta zbudowanego na wodzie i czerpiącego swe bogactwo z zamorskiego handlu, a pod jej piórem ożywiają wnętrza i pejzaże wielkich mistrzów. 

Ta pasjonująca i jednocześnie debiutancka powieść Jessie Burton, absolwentki uniwersytetu w Oxfordzie, była najbardziej rozchwytywanym tytułem podczas Targów Książki we Frankfurcie, a sama Jessie pisała ją ponoć potajemnie, ukrywając ten fakt przed rodziną i znajomymi, na co dzień pracując jako aktorka i menedżerka. Ta niecodzienna publikacja, inspirowana jednym z najcenniejszych zabytków Rijksmuseum i postacią autentycznej Amsterdamki, Petronelli Oortman, przeniesie was w czasy złotego wieku Holandii, rozkwitu handlu i sztuki oraz pozwoli zajrzeć w serca postaci, które spoglądają na nas z obrazów Vermeera, czy chociażby Rembrandta. "Miniaturzystka" to doprawdy zachwycająca książka, która spodoba się poszukiwaczom niebanalnych treści i historycznego tła, obfitego w pasjonujące szczegóły z epoki. Jestem pod wrażeniem i absolutnie polecam!


Dom dla lalek Petronelli Oortman, Rijksmuseum – ok. 1686 – 1710, twórca nieznany


Odmierzały rzeczy, o których ludzie woleliby nie pamiętać. Śmiertelność, złamane serca. Głupotę i ignorancję. Na cyferblatach zamiast godzin malowała twarze klientów, przesyłała im wiadomości, które wyskakiwały z zegara, kiedy wskazówka docierała do dwunastej. (...) mówiła, że to dlatego, że potrafi wejrzeć w ich dusze, w ich wewnętrzny czas, który nie uwzględnia godzin i minut. [s. 407]


__________________________________________________________________________________________
Jessie Burton, Miniaturzystka, Przekład: Anna Sak, stron 464, Wydawnictwo Literackie, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji 
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

Wyzwania:
Czytam Opasłe Tomiska: +464 stron
Klucznik

34 komentarze:

  1. Brzmi niezwykle interesująco, będę pamiętać o tej książce, bo chciałabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powieści historyczne to zdecydowanie coś dla mnie! I jeszcze ten motyw z domkiem dla lalek - coś nowego ;) Zapisuję sobie tytuł i na pewno kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna recenzja. Już jestem pewna, że będę musiała zobaczyć książkę w swoich zbiorach...

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie udane debiuty kocham. Narobiłaś mi ochoty na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet zanim przeczytałam ten fragment o niepokoju, to mi to słowo na myśl przyszło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Urocza okładka, a fabuła jest zupełnie nieoczekiwana. Czegoś takiego jeszcze nie miałam w ręku i być może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezwykła książka, będę musiała po nią sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie podoba mi się okładka tej książki ;) I choć nie przepadam za historycznymi pozycjami to chyba tym razem się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się świetnie i okładka jest fantastyczna!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczna okładka i jaka ciekawa fabuła ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, jaka intrygująca pozycja! To mieszkanie w mieszkaniu (czy może nie-życie w nie-życiu), motyw lalek, dojrzewanie i niepokój wyzierający spomiędzy twoich opisów - wszystko to mnie zaciekawiło. :) Zapisałam tytuł, na pewno po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka jest świetna i przyciąga wzrok :) Powieść wydaje się być bardzo interesująca i godna uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale piękna okładka, zawartość też mnie pociąga, z recenzja najmocniej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki, okładka faktycznie bardzo ciekawa. Może znajdę czas na lekturę tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawa tematyka, moje klimaty :) Jeśli kiedyś mi wpadnie w ręce ta książka, to na pewno przeczytam.

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja to bym sobie chętnie czasem taką o książkę przeczytała :) Choć ogólnie unikam tego typu historii...

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka już czeka na swoją kolej na mojej półce do przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapowiada się naprawdę ciekawie, stanowczo muszę mieć na oku ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta okładka mnie urzekła, tytuł na pewno będę mieć na uwadze przy ewentualnych książkowych zakupach ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetna okładka! Zachęciłaś mnie do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślałam, że to nie dla mnie, ale po Twojej recenzji nie jestem już tego taka pewna. Zaintrygowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem urzeczona! Naprawdę. Historia wydaje się bardzo ciekawa, aż chce się poznać losy bohaterów :) Odnotowuję tytuł z miłą chęcią!

    OdpowiedzUsuń
  23. Mimo tak dobrej recenzji ja jednak się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękny jest ten domek dla lalek :) Przypuszczam, że gdybym była małą dziewczynką, chciałabym taki mieć, jednak teraz pewnie trochę by mnie przerażał - za dużo horrorów :D
    Dobry materiał na tajemniczą, niepokojacą książkę. Chyba się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  25. To brzmi naprawdę dobrze :) Pomysł na fabułę świetny, bo unikalny. Muszę przyznać, że jestem niemiernie ciekawy tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię takie przedpremierowe recenzje :) A ta książka ma śliczną okładkę *o*

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  27. Rany. Ja powinnam zrezygnować z czytania twoich pozytywnych recenzji na temat jakichś książek, bo moja lista powiększa się z każdym nowym postem! Kiedy ja to wszystko przeczytam?! :D W każdym razie, sama książka oczywiście właśnie wylądowała na mojej liście, ale odnośnie samego elementu miniaturki domu, to skojarzył mi się jeden odcinek z Supernatural - bodajże z sezonu drugiego. :D Sam i Dean wylądowali w nawiedzonej (jak się okazuje) wiktoriańskiej willi i tam też jest miniaturka willi. I też... powiedzmy... ma wpływ na to co się dzieje z mieszkańcami domu. Niesamowita zbieżność ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeszcze jestem przed lekturą "Miniaturzystki", ale już się nie mogę doczekać, kiedy zacznę czytać :) Gdybym nie miała już tej powieści, poczułabym się zachęcona Twoim tekstem :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Czy książka spodobałaby się 15-16 latce, fance twórczości Quicka, Greena i Terakowskiej?
    Z góry dziękuję za odp.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...