poniedziałek, 17 listopada 2014

"Dom róż" Sarah Harvey


(...) dystans stwarza bliskość. 
[s. 311]



Liam i Lily mieszkają i pracują w Londynie. On jest architektem, ona poświęca się malowaniu i pracuje w galerii sztuki. Pewnego dnia ich wspólny przyjaciel, Peter, składa Liamowi kuszącą propozycję współpracy przy prestiżowym projekcie. Po wielkich rozterkach, Lily decyduje się poświęcić dla męża, i rezygnując z ukochanej pracy oraz wygodnego miejskiego życia decyduje się przenieść z nim na prowincję. Od tej chwili ich poukładane życie ulega całkowitej odmianie. Przeprowadzka do Kornwalii i kupno starego opuszczonego domu osadzonego na klifie to decyzje dalekosiężne w skutkach. W samotnym Domu Róż wymagającym gruntownego remontu i mnóstwa pracy, Lily i Liam stają się sobie coraz bardziej obcy. Niestety Liam coraz więcej czasu poświęca pracy, a projekt nad którym pracuje pochłania go całkowicie. Coraz rzadziej bywa w domu, nie wywiązuje się ze złożonych obietnic, i coraz mocniej zaniedbując żonę paradoksalnie wciąż oczekuje od niej wyrozumiałości. Sytuacja staje się nieprzyjemnie napięta, a Lily w końcu nabiera podejrzeń, że w jego życiu pojawiła się inna kobieta. Pojawiają się kłótnie i silne nieporozumienia. Małżeństwo przechodzi poważny kryzys. Pewnego dnia tragiczny wypadek zmienia wszystko… 



(...) każdy co jakiś czas powinien dawać drugą szansę rzeczom, których nie lubi. Można w ten sposób przeżyć niejedną niespodziankę. A przecież wspaniale, kiedy coś miło nas zaskoczy, prawda? [s. 117]
Tak było też ze mną - "Dom róż" bardzo mile mnie zaskoczył. Być może przeczytałam go w odpowiednim momencie, a być może ta książka taka właśnie jest? Nie oczekiwałam od niej niczego nadzwyczajnego. Raczej umilenia deszczowego popołudnia, i tutaj muszę przyznać spełniła się doskonale. 

"Dom róż" Sarah Harvey to książka zawierająca w swoim wnętrzu historię, która zmusza do refleksji nad tym, co w życiu najważniejsze, i nad tym, że czasem to czas jest najlepszym sprzymierzeńcem. Bywa bezinteresowna i daje dobry przykład tego, że dobro wyzwala dobro, wzniecając korzystne przemiany. Pisarce udało się stworzyć szereg bardzo ciekawych postaci, z których każda jest nietuzinkowa. I to one są moim zdaniem największym atutem tej lektury. Większość z nich budzi sympatię, jak choćby szalony fizjoterapeuta potrafiący w nietuzinkowy sposób dotrzeć do zżędliwego, chorego człowieka, czy bardzo pozytywna właścicielka prowincjonalnej galerii i jej bliski przyjaciel, wyborny kucharz innej orientacji. Takie książki są potrzebne - dają chwilę wytchnienia w życiowym pędzie, pomagają zrozumieć podstawy udanego związku i przede wszystkim - przywracają wiarę w szczęście. 

Fabuła oparta jest na wydarzeniach z życia codziennego, więc opisane tu sytuacje mogą zdarzyć się każdemu z nas. To opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca, miłości i troski. O budowaniu związku, walce o siebie nawzajem i o poświęceniu. O kompromisach i o wybaczeniu. Opisuje następstwa "zatajenia" wydarzeń z przeszłości, a także porusza temat rekonwalescencji i pogrążania się w smutku najbliższej osoby - dotykając przy tym nie tylko emocji jakie targają chorym, ale też bliskimi, którzy zajmują się nim na co dzień. "Dom róż" to ciekawa i jednocześnie w dziwny sposób realna historia. Poruszająca i przepełniona ciepłem opowieść o tym, co się może stać, gdy pojawia się dystans, i gdy "ja" zaczyna znaczyć więcej niż "my". O wsparciu i o wytrwałości, o chorobie i o żalu. Dużo tutaj życiowych rad i otuchy, a także brak scen erotycznych. Poza tym książka zawiera również wiele zabawnych dialogów i sytuacji, które dodają rumieńców całej treści. Niestety o samych różach było tutaj niewiele ;) 
Dziwne - jak wyraźnie człowiek dostrzega i ocenia problemy innych, podczas gdy we własnym ogródku błądzi jak dziecko we mgle. [s. 161]


"Dom róż" Sarah Harvey to książka pełna życiowej mądrości, lekka i niezobowiązująca, a jednak wywołująca wiele emocji. Dla kobiet wrażliwych i dla tych, którzy lubią obyczajowe opowieści o związkach i walce o siebie nawzajem. 

_______________________________________________________________________________
Sarah Harvey, Dom róż,  Przekład: Agnieszka Hofmann, stron 384, Wydawnictwo Ole, 2014

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

27 komentarzy:

  1. Lubię lekkie i niezobowiązujące historie, ale ,,Dom róż" do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może być ciekawie:) gdy kiedyś wpadnie mi w ręce z chęcią przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem do końca pewna, czy przeczytam, ale na pewno będę mieć jej dobry obraz w głowie i jak się gdzieś z nią spotkam, to przygarnę :D
    Uwielbiam takie zabawne dialogi, trochę scen erotycznych nie zaszkodzi, a ostatnio w sumie mam taki okres, że mogłabym ciągle czytać o miłości :D Tyle za! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nietuzinkowe postacie są dla mnie wielkim plusem tej lektury i może również pozytywnie mnie zaskoczy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie mam dosyć powieści obyczajowych i takich lekkich lektur, więc z tą dam sobie spokój. Może kiedyś ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie u mnie pada deszcz, więc powinnam się rozejrzeć za tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chwilowo mam przesyt podobnej tematyki, szukam czegoś ostrzejszego i liczę na to, że teraz zrecenzujesz coś w ami-stylu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio każda książka jaką recenzujesz jest idealna dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak tak tak! Ostatnimi czasy mam ochotę na dobrą obyczajówkę. Bohaterzy są wprost z mojej głowy - ulubione imiona, zamiłowanie do sztuki i rysunku. Zapisuję na liście Must Have :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytam książek obyczajowych, może to tylko moje widzi misie, ale każdy lubi coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze mówiąc, czuję się bardziej niż "bardzo" zachęcona do tej pozycji! Refleksyjna treść, walka o związek, o miłość... Coś czuję, że bardzo sympatyczne klimaty się tutaj tworzą. Lubię takie historie. :) Takie życiowe, pełne jakiejś mądrości ;) Bardzo chciałabym dać tej książce szansę!
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja ja uwielbiam obyczajówki i już mam chęć na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. No i mam chrapkę na tę książkę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak kobieca, to niestety, ja podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam takie lektury ;) nieczęsto sięgam po "niezobowiązujące" - to już jak mam przemęczenie z powodu ambitnych - ale naprawdę mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Podoba mi się ta 'wersja maxi i mini' na Twoim blogu :)
    a książka mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię takie książki, szkoda tylko, że nie przyniosła większych emocji. Ale w ramach relaksu czemu nie, nada się idealnie, jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię kiedy problemy życiowe są ujmowane w książce w sposób lekki, pozbawiony patosu, ale jednak prawdziwy. Po tym opisie wydaje mi się, że taka właśnie jest ta książka. Ostatnio bardzo się zraziłam do powieści traktujących o emocjach, ale ta wygląda na porządną. :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyglada na typowe czytadło niedzielne dla kobiet:) lubię takie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mimo bardzo zachęcającej recenzji to jednak mam wrażenie, że książka nie jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapomniałam powiedzieć, że podział na wersje: mini i maxi bardzo mi się podoba. Sprawia, że wpis jest przejrzysty. Skąd Ty bierzesz takie świetne pomysły?
    A książka chyba tym razem nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. O to zdecydowanie coś dla mnie, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale fajny podział na wersje :D Jak zauważę tę książkę, to chętnie ją przeczytam, wydaje się być ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  24. sugerując się okładką myślę, że raczej nie sięgnęłabym po Dom róż, ale czytając recenzje coraz bardziej się przekonywałam i teraz wiem, że jeśli tylko będę miała możliwość na pewno przeczytam:)

    Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
  25. Wydaje się bardzo ciekawą książką, lecz na razie mówię NIE. Problemy innych raczej mi nie pomogą w tę depresyjną porę roku. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...