sobota, 29 marca 2014

Liebster Blog Award #3


Tym razem do zabawy zaprosiły mnie: BetkaAnna T i Beti G.

Bardzo dziękuję i cieszę się, że o mnie pomyślałyście! :)



Pytania od Betki:

1. Podaj swojego ulubionego autora/kę.
Jeszcze jakiś czas temu bez wahania odpowiedziałabym, że Terry Pratchett, ale teraz już nie jestem taka pewna... i chyba wolę odpowiedzieć, że nie posiadam.

2. Czy lubisz czytać biografie/autobiografie?
Hm. Lubię, ale jedynie osób, których jestem faktycznie ciekawa, np. Marilyn Monroe.

3. Jaką przeczytałaś/eś najbardziej dziwną książkę?
Biorąc pod uwagę moje ostatnie dokonania czytelnicze, będzie nią "Krwawy umysł" Adriana Zawadzkiego.

4. Co wolisz najpierw przeczytać książkę a później obejrzeć film czy na odwrót?
Niestety należę do tego grona osób, które najpierw ogląda film, a dopiero później czyta książkę. Trzema największymi wyjątkami, które mocno utkwiły mi w pamięci, były jednak książki "PS. Kocham Cię" Cecelii Ahern, "I wciąż ją kocham" Nicholasa Sparksa i "Jeden dzień" Davida Nichollsa - gdzie najpierw przeczytałam książkę, a dopiero później obejrzałam film. I oczywiście - we wszystkich trzech przypadkach - filmem zawiodłam się przeogromnie.

5. Z czym kojarzy Ci się biblioteka?
Z popołudniem. Ciszą, spokojem i pełną wewnętrznego ciepła starszą panią, skłonną odpowiedzieć na każde zadane pytanie.

6. Jaką literaturę najchętniej czytasz?
Lubię dramatyczną i taką poruszającą wyobraźnię. Wybieram przede wszystkim nietypowe książki mające w sobie głębię oraz takie, które poruszają umysł i problemy, najczęściej natury psychicznej. Ale sięgam też po klasykę - bo klasyki wstyd nie znać, staram się też śledzić wszelkie nowinki i literaturę młodzieżową, no i czasem mam ochotę na literaturę kobiecą albo erotyczną ;)

7. Czy lubisz czytać poradniki?
Czasem tak, czasem nie. To zależy czego one mają dotyczyć. 

8. Czy pomimo, iż książka Cię nie interesuje, nudzi czytasz ją do końca?
Tak, bo ciągle mam nadzieję, że jednak coś się stanie, że zaskoczy.

9. Poleć trzy książki innym.
"Niezbędnik obserwatorów gwiazd" Matthew Quick 
To piękna, zapierająca dech w piersiach opowieść o nadziei, prawdziwej pasji, więzach rodzinnych, sile przyjaźni i lojalności, która niesie też ze sobą ważne przesłanie: czasem trzeba się zgubić, żeby się odnaleźć, czasem trzeba porządnie oberwać od życia, żeby zrozumieć co jest tak naprawdę ważne. Że trzeba mieć cele i wartości, i że nigdy nie wolno się poddawać.

"Milion małych kawałków" James Frey
Bardzo mocna i porywająca, oparta na motywach autobiograficznych historia człowieka, który wychodzi z uzależnienia od alkoholu i narkotyków. Bez wątpienia jedna z najlepszych książek jakie czytałam, pierwsza tego typu. Świetny oryginalny język, krótkie konkretne zdania, dynamiczna narracja. Książka, przy której w każdej chwili można wpaść w złość, frustrację, śmiech i płacz. Dogłębnie wzrusza! Pozwala zajrzeć w umysł i psychikę człowieka uzależnionego, zrozumieć go i polubić. Pomimo tak trudnego tematu jaki podejmuje jest optymistyczna i do końca nie pozwala stracić nadziei. 

"Gwiazd naszych wina" John Green
John Green w sposób niezwykle intensywny i wiarygodny opisał uczucia i problemy nie tylko dotkniętych chorobą nastolatków, ale także ich rodziców, którzy w swojej bezsilności i bezradności muszą na co dzień zmagać się ze świadomością zbliżającej się śmierci swoich ukochanych dzieci. Ale wątek śmierci nie jest tutaj jedyny - jest to też książka o nadziei, dojrzewaniu, prawach młodości i charakterystycznych problemach pierwszej miłości. 

10. Czy lubisz chodzić do teatru?
Tak naprawdę to ostatni raz byłam w nim niestety (chyba) w podstawówce.

11. Jakie są Twoje zainteresowania?
Literatura, psychologia, ezoteryka, seriale, film i... mnóstwo innych ;)


Pytania od Anny T:

1. Ulubiona rymowanka/wierszyk z dziecięcych lat?
Najpierw było tak: bociana dziobał szpak.
Potem była zmiana i szpak dziobał bociana.
Potem były dwie zmiany.
Kto był więcej dziobany?

2. Gdybyś mogła/mógł wziąć ze sobą na bezludną wyspę tylko 3 rzeczy, co to by było?
Szkoda, że to rzeczy bo na pierwszym miejscu zabrałabym osobę do towarzystwa ;) 
Ale skoro to mają być rzeczy to: książkę, śpiwór i zapałki (dorzuciłabym jeszcze nóż)

3. Ciekawe, pełne przygód życie i śmierć w młodym wieku czy spokojne, nudne życie i śmierć na stare lata?
Ta pierwsza wersja.

4. Racuchy czy naleśniki?
Naleśniki!

5. Pod presją twoje umiejętności rozkwitają czy raczej chowają się jeszcze głębiej?
Raczej się chowają. Nie lubię jak ktoś na mnie naciska.

6. Masz jakiś ulubiony cytat dotyczący książek? Jeśli tak, to jaki?
Ten z nagłówka ;)

7. Jak ustosunkowała/ustosunkował byś  się do tego: "- Czy ty nie za dużo wydajesz na książki? - Nie rozumiem pytania..."
Byłabym tą odpowiadającą osobą, zdecydowanie zbyt wiele wydaję na książki, ale nie uważam tego za coś złego.

8. Aktywnie spędzone wakacje np. wycieczki rowerowe, odpoczynek na plaży czy zwiedzanie nowych miejsc?
Zwiedzanie nowych miejsc.

9. Wolisz pójść do kina czy do teatru ( zamiast teatru może być opera albo balet albo wszystko razem wzięte)?
Do kina.

10. Lubisz chodzić na koncerty? Jeśli tak to są to tylko koncerty ulubionych wykonawców czy jesteś otwarty/otwarta na nowe propozycje? Dlaczego lubisz chodzić na koncerty?
Jedyne koncerty na których byłam to te juwenaliowe...

11. Jak wyglądałby twój wymarzony dzień wolny?
Aktywne zwiedzanie nowego miasta/miejsca ;)


Pytania od Beti G.:

1. Ile godzin dziennie spędzasz przez komputerem?
Aż boję się je liczyć ;)

2. W jakiego książkowego bohatera chciałbyś/chciałabyś się zamienić?
Najchętniej to bym chciała podróżować w czasie, ale chyba nie chciałabym się w nikogo zamieniać :)

3. Gdybyś mógł/mogła wybierać to w jakiej książkowej krainie chciałbyś/chciałabyś żyć?
Nie mam pojęcia. Może jak poznam więcej książkowych światów to będę w stanie odpowiedzieć na to pytanie ;)

4. Co skłoniło Cię do założenia bloga? 
Zakładając bloga miałam nadzieję na poznanie podobnych do siebie osób i wymianę zdań, a także bliższe zaznajomienie się z godnymi uwagi (często wcześniej nieznanymi) pozycjami.
I też na wtrącenie swoich trzech groszy do środowiska blogosfery ;)

5. Twoja ulubiona potrawa?
Wszystkie dania serowe :)

6. Czy jest taka osoba, która jest Twoim największym fanem i wsparciem w pisaniu bloga?
Tak.

7. Twoje ulubione warunki do czytania?
Cisza i spokój. Najlepiej noc i to taka późna noc, np 23-2.

8. Czy oprócz czytania masz jakieś inne hobby?
Mam kilka różnych zainteresowań. Ale odkąd założyłam bloga, to on pochłania zdecydowanie najwięcej mojego czasu :)

9. Co Cię denerwuje w innych ludziach? A co w nich lubisz?
Nie lubię naciągania faktów, chamstwa i nachalności.
Lubię dystans do siebie i zdolność do autoironii. 

10. Czy jest coś czego czytelnicy Twojego bloga jeszcze o Tobie nie wiedzą, a nie było wcześniej okazji, aby o tym napisać?
Prowadziłam już kiedyś blog, to było ładnych kilka lat temu (może nawet 7?). Umieszczałam na nim własne opowiadania i wiersze, cieszył się nawet sporą popularnością, ale pewnego dnia w przypływie autodestrukcyjnego szału, skasowałam i niestety wszystko przepadło. Czasem po prostu trzeba zamknąć coś za sobą, rzucić w niepamięć. Ale tęsknię, tęsknię do pisania... ;) 


Tym razem niegrzecznie wyłamuję się z regulaminu zabawy i nie nominuję nikogo.
Ale Wy, jeżeli nie wiecie kogo nominować - nominujcie mnie, ja się chętnie zgodzę ;)

czwartek, 27 marca 2014

Wilk z Wall Street - Jordan Belfort


"Ta książka to wspomnienia, prawdziwa historia oparta na wydarzeniach z mojego życia." 

[Od autora, s. 7]


 "Chuj z tym, chuj z tamtym. Kurwa tu, kurwa tam. Tak mówiło się na Wall Street." [s. 60]

Wilk z Wall Street to bardzo wulgarna i sarkastyczna opowieść o niezwykle burzliwym i kontrowersyjnym życiu (takim przez wielkie "Ż") człowieka legendy, bo tak należy o nim mówić - Jordan Belfort to człowiek legenda. Ten majestatyczny broker, uwielbiający wydawać potężne ilości pieniędzy na narkotyki, seks i dalekie podróże, zasłynął nie tylko swoim talentem do zatracania się w rozrywce, ale przede wszystkim tym, że jako najbardziej poważany finansista, w latach 90. doprowadził swoich inwestorów do strat w wysokości ponad 200 milionów dolarów, co w efekcie jego samego zaprowadziło za kraty więzienia.


"Brokerka to jedna wielka chujoza. Nie zrozum mnie źle: forsy jest jak lodu, i w ogóle, ale niczego nie tworzysz, niczego nie budujesz. Po pewnym czasie robi się monotonnie. (...) nie jesteśmy lepsi od tych wszystkich szmatławych straganiarzy. Nikt z nas nie wie, kiedy akcje pójdą w górę! Po prostu bierzemy garść strzałek i rzucamy nimi do tarczy, sramy, dmuchamy i mieszamy." [s. 18]

Gdy po raz pierwszy zjawił się na Wall Street miał 24 lata i zaledwie 7 dolarów w kieszeni, ale miał też ambicję i cel: stać się panem wszechświata. Dzięki swojej inteligencji, zdolności myślenia strategicznego oraz niesamowitym darze przekonywania - osiągnął cel w ciągu jedynie kilku lat, a jego życie przeobraziło się w amerykański senAutor opowiada w tej książce o sobie i swoim życiu z perspektywy zdobytego doświadczenia, a także z punktu widzenia człowieka, który stojąc nad brzegiem przepaści, w ostatniej chwili znajduje w sobie dość odwagi, by z niej zawrócić i zacząć nowe życie, tym razem takie przez małe "ż". 

Imponujące jest to, jak potrafił zmanipulować tych wszystkich ludzi - po prostu w nich wierząc, a oni odwdzięczali mu się dozgonną wdzięcznością, i byliby nawet skłonni skoczyć za niego w ogień, bo chcieli "być tacy jak on". Ta autobiografia to swoiste studium kultu jednostki - jego firma z powodzeniem mogłaby zakrawać o sektę; wyrobił sobie autorytet szefa i lojalność pracowników o jakiej inni mogliby tylko marzyć.


"Agresja w tej pracy to mus. Ludzie nie kupują akcji: akcje im się sprzedaje. (...) telefonowanie to syf. Robiłem to przez siedem miesięcy i codziennie miałem ochotę się zabić. Dlatego zdradzę ci mały sekret (...) rób sobie dużo przerw. Jeśli musisz, idź do kibla i sobie zwal. Ja tak robiłem i działało jak czary. (...) walenie konia to klucz. Bardzo zalecam również prochy, zwłaszcza kokainę, bo po koce będziesz szybciej dzwonił i więcej zarobię." [s. 14]

Talentu pisarskiego Belfortowi odmówić nie można, ale posiada on jeszcze jedną fascynującą cechę, którą przede wszystkim docenią amatorzy czarnego humoru - zdolność do inteligentnej autoironii. Jordan w Wilku z Wall Street przedstawił swoje życie jako komedię usianą ogromną ilością wyolbrzymień i świetną zabawą, ujmując przy tym - w absolutnie błyskotliwy sposób - absurdy funkcjonującego świata. 

Książka jest idealnym uzupełnieniem filmu, w którym wiele wątków zostało zupełnie pominiętych, bądź brutalnie skróconych (ewentualnie przerysowanych). Z całym moim uwielbieniem dla DiCaprio i jego naprawdę brawurowo zagranej roli - podczas seansu możemy jedynie stwierdzić, że Jordan to krętacz, pochłaniający dziennie ilości narkotyków zdolne powalić słonia, uzależniony od seksu i prostytutek oraz ktoś, kto właściwie nie musi zajmować się niczym, bo wszystko robią za niego ślepo oddani podwładni. A tymczasem dzięki książce, dowiemy się że Belfort to postać dużo bardziej wielowątkowa i interesująca - bo to zwykła ludzka istota, ciągle zmagająca się ze swoimi demonami: problemami, błędami i decyzjami oraz facet, który de facto - sam nie potrafi odnaleźć się we własnym amerykańskim śnie.

"Miałem mnóstwo przydomków (...) ale moim ulubionym był Wilk z Wall Street, bo to byłem ja, co do joty. Wilk w owczej skórze, wilk doskonały: wyglądałem jak młody chłopak, zachowywałem się jak młody chłopak, ale nim nie byłem. Miałem trzydzieści jeden lat, czułem się jak sześćdziesięciolatek i starzałem się jak pies - siedem lat na rok. Ale byłem również bogaty i potężny (...) wszystko grało i wszystko się układało." [s. 29]

Wilk z Wall Street to paranoiczny monolog wewnętrzny. Prawdziwe pomieszanie z poplątaniem myśli: ćpuna, seksoholika, geniusza i nieśmiałego wrażliwca, który myślał, że pieniądze tylko zwiększą poczucie jego własnej wartości. Czyta się dobrze i lekko, ale gdzieś tam wewnętrznie pojawia się wykrzyknik, że jednak za dużo tutaj tego "wow" i niekoniecznie we wszystko da się wierzyć, bo ile umieścił prawdy w tej prawdzie? Ale człowiek jest tylko człowiekiem i mimo, że po pochłonięciu tych pięciuset stron doskonale zdajemy sobie sprawę, że Jordan to prawdziwy mistrz manipulacji, a swoim urokiem osobistym potrafiłby oczarować dosłownie każdego, to ślepo dajemy mu się prowadzić za rękę i chłoniemy ten świat dolarów, rozrywki i tętniącego brawurą życia, bo zwykły szary zjadacz chleba, też ma marzenia o życiu przez wielkie "Ż". 


"Oto moja historia. Nie jest zbyt piękna. Wiodę najbardziej dysfunkcyjne życie, jakie tylko można wieść. Jestem udanym nieudacznikiem." [s. 181]


____________________________________________________________________
Jordan Belfort, Wilk z Wall Street, stron 512, Wydawnictwo Świat Książki, 2014

Wilk z Wall Street | Polowanie na Wilka z Wall Street


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: + 3,8 cm 
Czytam Opasłe Tomiska: + 512 stron
Europa da się lubić

wtorek, 25 marca 2014

Chwalipięctwo, czyli łupy marcowe


Tak właśnie prezentują się moje własne zakupione zdobycze marcowe :]
Patrzenie na to zdjęcie sprawia mi tyle radości, że nawet nie jestem jej w stanie opisać, jednak
w trosce o kondycję mojego serca - tym razem oszczędzę sobie podliczania ile na co wydałam.
Wybaczcie ;p

Tak więc, zaczynajmy!

Od góry:

Paskuda & Co - Magdalena Kozak
Tonąca dziewczyna - Caitlin R. Kiernan
Baśniarz - Antonia Michaelis
- upolowane na Aros.pl podczas urodzinowych zniżek -40%

Wszystkie pochodzą z mojej chciejki, czyli marzeń książkowych numer: #2
Z tej trójki jestem naj naj najbardziej zadowolona. Nie żałuję ani jednej wydanej złotówki! 
Jak zapewne widać z Baśniarza już wystaje zakładka, nie mogłam się powstrzymać, zaczęłam czytać zaraz po rozpakowaniu przesyłki :)


Piękny kraj - Alan Averill
- wygrana w konkursie urodzinowym na blogu Czworgiem Oczu 

Moja pierwsza konkursowa wygrana :) jeszcze nigdy w życiu nic nigdzie nie wygrałam, wiecie jak się cieszę? Taaaaak się cieszę! ;D


Krwawy umysł - Adrian Zawadzki recenzja klik
Pachnidło. Historia pewnego mordercy - Patrick Suskind recenzja klik
- upolowane na Fabryka.pl

Obie już czytane i zrecenzowane, jeżeli ktoś nie widział, a chciałby - zapraszam na recenzje :)


Za sceną - Olivia Cunning recenzja klik
Mroczne cienie - Lara Parker
Córka dymu i kości - Laini Taylor
Dni krwi i światła gwiazd - Laini Taylor
Sprzedana - Sophie Hayes
Porwana i sprzedana - Sarah Forsyth
Sorry - Zoran Drvenkar
- upolowane na allegro

Za sceną już przeczytane, link do recenzji powyżej - zapraszam :)
Sorry pochodzi z chciejki #2, czyli kolejne marzenie chciejkowe - spełnione!
Na Córkę dymu i kości czaiłam się już jakiś czas, a że oba tomy były w pakiecie i niedrogo to hmm. ;)
Seria Moja historia bardzo mnie intryguje, zaczęłam już nawet czytać Sprzedaną.
A Mroczne cienie można wygrać w moim konkursie o tutaj - na zgłoszenie macie jeszcze czas do 2 kwietnia do godziny 23:59 - zapraszam! Żadnych pytań i ukrytych haczyków - wystarczy się zgłosić i polubić fanpage bloga - w kolejnym konkursie wymagania regulaminu będą już inne ;p


Cyrk nocy - Erin Morgenstern
Chłopiec z sąsiedztwa - Irene Sabatini
- upolowane w jednym z super-hipermarketów na wyprzedaży 

Obie po szalone 8zł ;D Żal nie brać, tym bardziej, że na Cyrk nocy od dłuższego czasu polowałam ;)

poniedziałek, 24 marca 2014

Chciejka, czyli marzenia książkowe #3

Kolejny w tym miesiącu post w serii: chciejkaczyli książki, na które mam wielką ochotę!
(oj, za dużo w tym miesiącu mam tych marzeń ;p)
[opisy pochodzą z LC]


11. Dopóki śpiewa słowik - Antonia Michaelis Wydawnictwo Dreams, 2014

Jari ma osiemnaście lat i w porównaniu z najlepszym przyjacielem, Mattim, jest nieporadny w kontaktach z dziewczętami. Nic dziwnego. Żył dotąd w uporządkowanym świecie stałych norm i krochmalonych koszul – brakuje mu doświadczenia. To wszystko zmienia się, gdy spotyka Jaschę. Ta wywierająca niezwykłe wrażenie dziewczyna prowadzi go ze sobą do domu w samym środku leśnej pustelni. Tam Jari odkrywa świat piękna, finezyjnych ornamentów i zmysłowego upojenia. Ale wkrótce okazuje się, że Jascha skrywa pewną tajemnicę. I że za pięknymi złudzeniami kryje się porażająca prawda. Dom na odludziu. Błądzący wędrownik. Las, skrywający zbyt wiele grobów I niebezpieczeństwo, które wychodzi poza granice wyobrażeń.



Jakby ktoś jeszcze nie wiedział - Antonia Michaelis - to ta sama kobieta, która jest odpowiedzialna za "Baśniarza". 
Mimo, że jeszcze nie czytałam "Baśniarza" (którego swoją drogą umieściłam w chciejce #2), to i tak mam przeczucie, że "Dopóki śpiewa słowik" idealnie wpisze się w mój gust :)


12. Złodziejka książek - Marcus Zusak Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2009

Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie.









W całej blogosferze chyba nie ma ani jednej osoby, która nie słyszałaby o tej pozycji, a jeżeli takowa jest, to niech lepiej się do tego nie przyznaje, bo wstyd! ;p


13. Dożywocie - Marta Kisiel Wydawnictwo Fabryka Słów, 2012


Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy niej komórka na graty.



Gotycka rozpusta budowlana, spełniony sen szalonego stolarza, a w środku: zasmarkany anioł stróż, tajemniczy Krakers z tiramisu na dokładkę, jakieś tragiczne widmo i utopce w łazience. Jeszcze nigdy w życiu Konrad Romańczuk nie czuł się równie bezradny.





Strasznie ciężko dostępna w wersji papierowej... 
Ma ktoś może namiary na jakąkolwiek księgarnie, która ma w swojej ofercie tę właśnie książkę? 
Jeżeli tak, to bardzo proszę o informację! 
Przetrząsnęłam wszystkie internety i nic! Nic! Nie ma.


14. Czas żniw - Samantha Shannon Wydawnictwo Sine Qua Non, 2013

Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha. Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.


Czytał ktoś? Poleca? A wiecie, że to dopiero pierwszy tom z 7?! 
W głowę zachodzę, jak można od razu przewidzieć, że seria będzie tylo-tomowa ;p


15. Osobliwy dom pani Peregrine - Ransom Riggs Wydawnictwo Media Rodzina, 2012


Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło…

Jacob wyrusza na odciętą od świata wyspę, by zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem? 



Czytał ktoś?
Sama okładka już mi mówi, że nie będę żałować (o ile wnętrze jest faktycznym odzwierciedleniem okładki ;) ) 



***
A Was, która z wyżej wymienionych pozycji zachęciła?
A może już jakąś czytaliście? Jeżeli tak to poproszę o komentarz z wrażeniami :)

niedziela, 23 marca 2014

Mąż zastępczy - Joanna M. Chmielewska


Było to moje pierwsze spotkanie z Joanną M. Chmielewską, aż wstyd się przyznać, ale do tej pory nie miałam pojęcia, że oprócz Joanny Chmielewskiej (autorki m.in. "Lesia") istnieje jeszcze inna autorka o tym samym nazwisku. Joanna M. Chmielewska, mieszkanka Szklarskiej Poręby, jest autorką takich powieści jak: "Poduszka w różowe słonie", "Sukienka z mgieł" i "Kaszmirowy szal" oraz wielu książek dla dzieci. 19 marca tego roku miała miejsce premiera jej najnowszej powieści pt. "Mąż zastępczy".



"Najwidoczniej coś w naszym związku się zepsuło, a ja głupi nie miałem o tym pojęcia. To normalne, że coś działa, a potem przestaje działać, nieważne co to jest, trzeba temu zaradzić. Ale najpierw należy rozpoznać awarię, stwierdzić na czym polega uszkodzenie i jak do niego doszło" [s. 77]

Piotr to dobry, uczynny, trzydziestokilkuletni mężczyzna, któremu wszelkie remonty, naprawy i budowa, tudzież obróbka skrawaniem absolutnie nie są obce. Z powodu pracy w odległym miejscu, zmuszony jest do częstego opuszczania domu i nieustającej tęsknoty za ukochaną żoną, Karoliną. Jednak któregoś dnia Karolina go opuszcza, odchodząc do innego mężczyzny, którym (paradoksalnie) okazuje się jego szef  - "Wypłosz". W jednej chwili świat Piotra się wali, a on sam porzuca pracę i zamykając się w otoczeniu poradników psychologicznych, pogrąża w masochistycznym rozdrapywaniu przeszłości i poszukiwaniu złotego środka na zrozumienie kobiety. Tak mija dokładnie dziewięćdziesiąt dwa dni, gdy z marazmu wywołuje go sąsiadka prosząc o nietypową przysługę. Pochłonięty przepychaniem kanalizacji, słyszy w radiu audycję o mężach do wynajęcia, i to bynajmniej nie tych w celach erotycznych, ale typu złota rączka. 

"Jeśli zmienisz życie w pasję, całe życie będziesz miał wakacje." [s. 23]

Brzmi to jak objawienie i jeszcze tej samej nocy, Piotr zakłada firmę "Mąż zastępczy" oferując w jej zakresie swoją męską pomoc przy wykonywaniu różnych domowych typowych i nietypowych czynności. Ku jego zdumieniu, owa praca staje się dla niego czymś więcej, niż wykorzystaniem swoich naturalnych zdolności w celach czysto zarobkowych. Dzięki niej poznaje różne osoby, ich różne światy - te smutne i te radosne, a ich historie na chwilę splatają się z jego historią. Ci pozornie obcy sobie ludzie stają się na chwilę bliżsi, aniżeli wcześniej by się to mogło wydawać, a Piotr chwilami jak ten dobry duch, pozostawia w ich życiach miły ślad, często budząc pozytywną odmianę i jednocześnie zmieniając sam siebie.

"(...) od ciebie zależy co z tym życiem zrobisz." [s. 120]


Akcja powieści skupia się na Piotrze, jego rozmyśleniach, wrażeniach, przygodach. To z jego punktu widzenia przyglądamy się kolejnym osobom, którym pomaga, ich historiom i sposobom na życie, i to dzięki jego wspomnieniom z przeszłości możemy ogrzać serce. Piotr to postać naprawdę bardzo wiarygodna i niejednokrotnie myślałam o tym, że chciałabym go spotkać w swoim życiu. Nie jest nieczułym samcem alfa, ani przezroczystym fajtłapą, nie jest też nieomylnym mądralą - jest facetem, który wie, że nie zrobił wszystkiego co mógł by ratować małżeństwo i rozumie, że zbyt często obojętnie przymykał oczy na relacje pomiędzy nim, a Karoliną. Poza tym, jest też dokładnym i pracowitym fachowcem w swoim fachu (a może raczej kilku fachów). 

Wielkim plusem tej książki jest poczucie humoru pisarki i jej dystans do świata. Naprawdę, rzadko mi się zdarza śmiać się głośno przy czytaniu, a w przypadku tej powieści śmiałam się często i szczerze. Mąż zastępczy to prawdziwy kalejdoskop postaci nietuzinkowych. Bardzo polubiłam Józefinę Klepacką na taboreciku z wątróbką nadzianą na kij i jej Hrabiego; Jagodę i małą Antosię, potrafiącą zadać najbardziej zawstydzające pytanie w najmniej odpowiednim momencie; a także (chyba najbardziej) szalone pomysły Jolanty Czernik, szczególnie ten z wersalką! Podobał mi się też pomysł z nietoperzem, sylwestrowe przygody Aldony Ptaszyńskiej oraz chytra przebiegłość Henryka Śrubki. Piotr poprzez jedno ze zgłoszeń trafił również do Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem, co dla osób czytających poprzednie powieści Chmielewskiej, będzie pewnie miłym powrotem do ulubionych postaci, lecz mimo że ja nie miałam wcześniej takiej sposobności, odebrałam ten wątek niesamowicie pozytywnie. Śmiałam się i wzruszałam wprost pochłaniając kolejne strony. 

Autorka wdzięcznie porusza się po trudach normalnego życia, ukradkiem, pomiędzy wersami, upychając nadzieję na lepsze jutro. Mąż zastępczy jest bardzo ciepłą, przyjemną i wartościową powieścią o tym, że warto brać życie w swoje ręce i że zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte, bo gdzieś obok może czyhać nadzieja. To też pochwała dla prawdziwej pasji, siły więzów rodzinnych i międzyludzkiego wsparcia, a także tego, jak bardzo człowiek człowiekowi potrzebny jest do szczęścia.

Napisana przystępnym i lekkim językiem, pełna żartów i mądrości, ale nie pozbawiona odrobiny napięcia, dzięki czemu chce się czytać i czytać o pełnej przygód profesji męża zastępczego. Z czystym sercem polecam na ciepłe wiosenne wieczory, dobra na chandrę i każdą życiową niepogodę.

Lektura tej książki była dla mnie tym bardziej przyjemna, że sama studiowałam na Wydziale Mechanicznym w związku z czym, procesy obróbki ubytkowej, tutaj skrawaniem, a bliżej toczenie i rozmieszczenie płaszczyzn na powierzchni noża tokarskiego nie są mi obce. Obsługa wiertarki również ;)



________________________________________________________________
Joanna M. Chmielewska, Mąż zastępczy, stron 288, Wydawnictwo MG, 2014


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: + 2 cm
Klucznik
Czytamy powieści obyczajowe

środa, 19 marca 2014

Krwawy umysł - Adrian Zawadzki


Lubię poszerzać swoje horyzonty, lubię nowe doznania i doświadczenia, więc nie mam oporów przed różną literaturą ani debiutami, tym bardziej, że nie posiadam ściśle zdefiniowanego gustu literackiego. Często ulegam więc niebanalnym pozycjom, a Krwawy umysł taki właśnie jest - niebanalny. 

Przyznam, że było mi bardzo ciężko napisać tą recenzję, bo właściwie nie wiem co mam o tej książce myśleć. Ale to, co należy powiedzieć już na samym początku, to fakt, mimo swojej niepozornej obszerności, na pewno nie jest lekkim tworem - wymaga od odbiorcy całkowitego oddania i skupienia, bo wystarczy chwila nieuwagi, a zgubi się wątek. 

Zarys fabuły pochodzi z okładki:


Życie członków trzeciego pokolenia eXst eXiste to uzależnienie od środków odurzających, seksu, zniszczenia i zatracenie własnej osobowości. Młodzieńcza naiwność i ufność wobec wizji zmiany świata odwodzi bohaterów od tego, co najprostsze i osiągalne - miłości, rodziny i spokoju. Główny Przewodniczący widzi i kontroluje wszytko ze swej siedziby ∆DQ. Organizuje podziemne, ukryte przed oczami świata, spotkania do czasu, kiedy pojawia się szkodnik - Krwawy Umysł - nieznajome i nieprzewidywalne zło. Niszczy życie członków eXeX, dokonując w ostatecznym ruchu drastycznej, masowej zbrodni. Powieść ukazuje, jak jednostka może mieć wpływ na życie wielu oraz jak niszczycielską siłą jest zła interpretacja własnych snów, lęków i reakcji na bodźce z zewnątrz i wewnątrz.


Generalnie to historia bardzo dopracowana i naprawdę czuje się, że autor spędził nad nią długie godziny. Chwilami jednak miałam wrażenie, że tych wszystkich opisów jest tutaj zbyt wiele... W efekcie - w moim odczuciu - dało to wyolbrzymienie zupełnie niepotrzebnych wątków, a czasami (paradoksalnie) infantylność pewnych sytuacji. Naprawdę niejednokrotnie chciałam skończyć zdanie na przedostatnim słowie, bo to ostatnie powodowało mętlik w mojej głowie, albo przesyt. 

Co do samego stylu prowadzenia historii, to j sam jej początek przypadł mi do gustu. Lubię opowieści które zaczynają się od końca, takie z nutką dramatyzmu i tajemnicy, podobnie było też tutaj:
"Z niewidocznego gnijącego w cieniu sufitu zwisały cztery łańcuchy. Nie łączyły się jednak ciężko z czarną taflą wody w basenie... Na zimnych sznurach perfekcyjnie zawisły cztery ciała młodych mężczyzn (...) wiszące w bezruchu za nogi, zaledwie głowami sięgały pod wodę." [s. 7]

Seria eXst eXiste (nazwa zaczerpnięta z "sex existance", czyli seks egzystencja) to w zamyśle twórcy, trylogia odpowiadająca kolejno słowom: Piekło, Czyściec, Raj. Krwawy umysł to rzeczywiście "piekło" mające - chyba - zwrócić uwagę czytelnika na samotność wśród tłumu, złamanie zasad moralnych i przewagę namiętności nad logiką życia. Przyczepiłabym się jednak do tej całej erotyki, opis na okładce, wypowiedzi autora i sama wspomniana wcześniej nazwa obiecują jej tutaj dużo, a tymczasem jest niewiele i to dość "specyficznej", zainteresowanych odsyłam do tworu, a ja podsumowując powiem, że nie potrafię jej jednoznacznie sklasyfikować. 
"Którejś nocy decyduje się zrobić mi fellatio. Jest delikatna, choć ma język jak papier ścierny. Sprawia mi lekki ból. Czuję jej zęby i mam obawy, że w ramach protestu lub kolejnego focha odgryzie mi prącie. (...) Liże go powoli, jest tak wielki, że opiera się mu nawet jej głębokie gardło. (...) Kończę. Ona podnosi się i całuje mnie. Nie połknęła, przelała to w moje usta." [s. 84]

Same postaci są wyraziste, a ich portrety psychologiczne intrygujące. Miejsce akcji - niesprecyzowane - więc nie wiemy gdzie i czy to realne, czy też nie... Dużo tutaj retrospekcji i świata snów, a każda część książki, skupia się na innym aspekcie, narracja również prowadzona jest inaczej. Nie raz otwierałam oczy ze zdumienia nie wierząc w to co czytam i uważam, że przydałby się swoisty przewodnik po tym świecie (a może instrukcja obsługi?), albo chociaż jakiś głębszy wstęp, bo nie wiadomo co jest prawdą, a co kłamstwem. Wszystko poddawałam w wątpliwość. A może to tylko gra ze strony autora?
"Otwórz umysł, daj sobie zamieszać." [s. 44]

A może zwykła chęć wstrząśnięcia polskim światem literackim. Tak czy inaczej, uważam, że książka jest do powtórnego przeczytania, a jeśli nie, to mam nadzieję, że kolejny tom pozwoli mi bardziej zrozumieć co zaszło w tej części i dlaczego to się stało w ten, a nie inny sposób.

Graficznie absolutnie nie mam zastrzeżeń. Pięknie podana, pięknie złożona. Czcionek sama nie wybrałabym lepszych, i tym razem nawet nie przeszkadzało mi nagromadzenie rozdziałów i wprowadzeń. Nie wiem, czy to zasługa wydawnictwa, czy sam autor miał w tym jakiś udział, jednak - podsumowując - przyjemne to wszystko w odbiorze (o ile przyjemne to właściwe słowo w przypadku tej właśnie publikacji), ale nie ulega wątpliwości, że panuje tutaj ogólna harmonia i wizualna spójność. 

Tak na sam koniec dodam jeszcze, że zastanawiam się dlaczego Krwawy umysł zaliczono w szeregi fantastyki? Moim zdaniem to bezbłędny thriller psychologiczny z elementami sci-fi.




_______________________________________________________________________________
Adrian Zawadzki, eXst eXiste: tom 1 Krwawy umysł, stron 278, Wydawnictwo Novae Res, 2014

seria: eXste eXiste
Krwawy umysł | Imię Kruka | TBA

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +1,8 cm
Czytam Opasłe Tomiska: +278 stron

poniedziałek, 17 marca 2014

Chciejka, czyli marzenia książkowe #2


Kolejny post w serii: 
chciejka, czyli książki, które (jestem pewna) prędzej czy później trafią w moje łapki, bo kuszą mnie niezmiernie.
[opisy pochodzą z LC]



6. George R.R. Martin - Światło się mroczy Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014

Wezwany przez Gwen, swą dawną ukochaną, Dirk t Larien przekonuje się, że świat Worlorn, chluba światów zewnętrznych, bardzo się zmienił i jest teraz umierającą planetą. Worlorn podejmuje samotną wędrówkę przez mrok międzygwiezdnych otchłani. Dumni Kavalarowie władają swym światem zgodnie z opartym na przemocy kodeksem. Jednak ich brutalna cywilizacja zaczyna chylić się ku upadkowi… 




7. Caitlin R. Kiernan - Tonąca dziewczyna Wydawnictwo MAG, 2014

India Morgan Phelps - dla przyjaciół Imp - to schizofreniczka. Nie ufa już własnemu umysłowi, albowiem święcie wierzy, że wspomnienia w jakiś sposób ją zdradziły, zmuszając do zakwestionowania własnej tożsamości. Zmagając się ze swą percepcją rzeczywistości, Imp musi odkryć prawdę na temat spotkania z bezlitosną syreną albo bezradnym wilkiem, który przybył do niej pod postacią dzikiej dziewczyny - albo może z żadną z tych istot, lecz czymś znacznie, znacznie dziwniejszym...

8. Antonia Michaelis - Baśniarz Wydawnictwo Dreams, 2012

Anna i Abel – historia miłości, rozwiewająca wszelkie wątpliwości. Abel Tannatek, outsider, wagarowicz, handlarz narkotykami. Mimo to Anna zakochuje się w nim do szaleństwa, gdyż wie, że Abel ma jeszcze inne oblicze: łagodnego, smutnego baśniarza, opiekującego się młodszą siostrą. Niezwykła opowieść, którą snuje Abel, fascynuje Annę do tego stopnia, że dziewczyna nie może o niej zapomnieć. Granica między rzeczywistością a fantazją stopniowo się rozmywa. A jeśli jej fabuła wcale nie jest fikcją i obawy Anny są uzasadnione? Ten, którego kocha, może okazać się równocześnie jej największym wrogiem…

9. Magdalena Kozak - Paskuda & Co Wydawnictwo Fabryka Słów, 2012

Za górami, za lasami, w niedostępnej krainie król srogi córę swą nadobną w brylantowej wieży z kości słoniowej uwięzić kazał. Niezwyciężonego rycerza, o czarnym sercu, dla ochrony przed chmarą zalotników jej przydał i smoka srogiego przy wieży ulokował. Jednak piękny i mężny królewicz niczego się nie uląkł... Tyle można przeczytać w oficjalnych kronikach, ale wiemy przecież kto płaci kronikarzom. Naprawdę było tak: Król, owszem srogi, córa... o całkiem miłej aparycji, wieża – średni standard niedofinansowanego dewelopera, niezbyt kwalifikowany strażnik, a smok... A smok był faktycznie srogi. I paskudny…

10. Zoran Drvenkar - Sorry Wydawnictwo Telbit, 2011

Ogłoszenie tej agencji wywraca do góry nogami świat biznesu - przeprosiny za występki firm, wsparcie dla winowajców i pomoc ofiarom. Dzięki pomysłodawcom przedsięwzięcia, czwórce młodych berlińczyków, coraz więcej ludzi śpi spokojnie, a w dodatku przyjaciele zarabiają na tym niezłe pieniądze. Jednak wszystko zmienia się w dniu, w którym ktoś zleca im odwiedzenie pewnej kobiety – z przeprosinami za niewyobrażalne męki, w których umarła… Pułapka się zamyka, a lekcja, której pragnie udzielić im zleceniodawca, ocieka mrocznym przesłaniem. Bohaterowie natychmiast wpadają w błędne koło okrucieństwa i poruszają się jak pionki na szachownicy, gdzie nie ma już przebaczenia ani prostego rozróżnienia na sprawców i ofiary… 

***
A Wy, czytaliście którąś w wyżej wymienionych pozycji? Polecacie/odradzacie? 

A może coś Was skusiło, bądź chcielibyście polecić mi coś innego?

piątek, 14 marca 2014

Za sceną - Olivia Cunning


35-letnia Myrna Evans, wykładowca uniwersytecki od seksualności człowieka, przebywa właśnie na konferencji w Chicago. Wracając wieczorem, po jednym z nudnych wykładów, zauważa w hotelowym, barze grupę energicznych młodych mężczyzn oddających się właśnie upojeniu alkoholowemu. Znudzona zalotami kolegów "po fachu" postanawia podejść; mężczyźni w skórze, z tatuażami i kolczastą biżuterią - istny "zwierzęcy magnetyzm" - to właśnie to, czego jej teraz potrzeba. Okazuje się też, że to jej ulubiony heavymetalowy zespół - Sinnersi. 
Inteligentna i intrygująca Myrna w swoim eleganckim kostiumie, umiejąca się zachować i tak różna od rozjuszonych fanek, wzbudza wśród chłopaków duże zainteresowanie, po chwili każdy z nich zaczyna o nią zabiegać. Ale jej uwagę przyciąga jedynie Brian, genialny "Mistrz Sinclair", zapijający właśnie kolejne rozstanie z dziewczyną. Myr zaprasza go do swojego pokoju mówiąc, że ma lekarstwo na jego dolegliwość - oczywiście Brian jest pewien, że chodzi o łóżkowe igraszki i pluje sobie w brodę, że tak się uchlał - ale niestety, ku jego zaskoczeniu kobieta wręcza mu jedynie witaminę B i C, napój energetyczny oraz banana. Po czym on za chwilę zasypia. Nad ranem jednak udowadnia jej, że jego palce są zwinne nie tylko mknąc po gryfie gitary. Pomiędzy tym dwojgiem wybucha namiętność jakiej się nie spodziewali. Od tego poranka, spędzają ze sobą każdą wolną chwilę uprawiając gorący seks, a Myr staje się miłością i muzą Mistrza Sinclaira. Wyrusza z nimi w trasę koncertową, poznaje życie kapeli zza kulis i uczestniczy w koncertach.  
Ale nad ich związkiem pojawiają się wichry gradowe, niosąc niestarty kurz z przeszłości...  

"Usiadł i przewiesił nogi przez krawędź łóżka. Potarł dłonią twarz.- Która godzina?- Koło siódmej, chyba.- Siódmej rano? - Położył się i przykrył kołdrą. - Wracaj do łóżka, Myrno. Od trzech lat nie widziałem siódmej rano na zegarku." [s. 170]


Pierwsza połowa książki to czysty seks - strony kipią erotyzmem, a żar pożądania wprost bucha z każdego akapitu. Różne pozycje, różne natężenie, różne miejsca i okoliczności. Ale nie jest to seks, który zniesmacza, absolutnie. Autorka wdzięcznie porusza się przez krainę zmysłów, dając niezwykle miły i przyjemny w odbiorze kąsek, który po prostu się połyka. Czyta się świetnie. Nic nie denerwuje, nie drażni. Może kuleje fabuła i postaci "twardych facetów" są czasami za miękkie wewnątrz, ale generalnie jest dobrze. 

Cunning zdecydowanie dba o to by seks nie był schematyczny, ubarwia go i urozmaica, dodaje erotyczne zabawki, a także wątki z sosem czekoladowym, keczupem i piórkami, ale nie kusi się na ostre BDSM, ani zwierzęce orgie, nie dosładza też ogromem czułych słówek - co uważam za wielki plus - bo tego w erotykach wprost nie potrafię zdzierżyć. W treści oczywiście pojawia się kilka momentów, gdzie do zabaw pary głównych bohaterów dołącza się ktoś jeszcze, ale zazwyczaj trwa to chwilę i nie jest mocno akcentowane. Jest tu też wątek homoseksualny, ale przedstawiony krótko i zabawnie.

Druga połowa to zdecydowanie więcej przygód szalonej kapeli w trasie koncertowej niżeli wątków erotycznych. Poza tym mamy tu również - czarną przeszłość zarówno Myr jak i Briana. Ją prześladuje były mąż, a on ma problemy z rodzicami. Oboje oczywiście pięknie się wspierają i ze wszystkim sobie ładnie radzą. Ale o ile wątek męża Myr był interesujący i naprawdę wciągał to wątek Briana i iluś-letnich narastających żali w jego rodzinie był potraktowany zbyt pobieżnie i infantylnie, a sam sposób w jaki Myr pomogła mu się z tym uporać to jakaś kompletna bzdura.

Ale poza tymi małymi minusami - autorka podaje nam na tacy ładną miłość, rodzącą się pomiędzy znudzoną profesorką od seksu z mnóstwem erotycznych fantazji, a chłopczykiem ze sceny, który ma już dość niedojrzałych fanek. Same postaci członków zespołu są ciekawe i wyraźne, tło niebanalne, a autorka rewelacyjnie porusza się w nurcie muzycznym. Całość nie wypada mdło, a barwnie i interesująco. Książka mile mnie zaskoczyła. Myślę, że chętnie sięgnę po kolejne tomy z serii, w których Olivia Cunning przedstawia łóżkowe ekscesy kolejnych członków z zespołu.



_________________________________________________________________________
Olivia Cunning, Sinners on Tour: tom 1 Za sceną, stron 368, Wydawnictwo Amber, 2012

seria: Sinners on Tour 
Za sceną | Ostra gra | Gorący rytm | Mocne uderzenie | Double time

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: + 2,5 cm
Czytam Opasłe Tomiska: +368 stron
Klucznik
Czytam literaturę amerykańską 

wtorek, 11 marca 2014

Wrócę po ciebie - Guillaume Musso


"Biegu niektórych rzeczy nie da się zatrzymać. (...) To co ma nastąpić, następuje, bez względu na to, co robimy, aby tego uniknąć." [s. 82]

Nowy Jork. Manhattan. Ethan Whitaker przemierza gwarny Times Square z dziewczyną i przyjacielem u boku. Przyjechali tutaj starym, rozpadającym się mustangiem aż z Bostonu. Ten wypad to forma prezentu na jego urodziny - chcieli mu sprawić frajdę. Prawda jest taka, że Ethanowi nigdy się nie przelewało. Rodzice całe życie ciężko harowali, a i tak nie byli w stanie posłać go na studia - teraz jego codzienność to ciężkie worki z cementem, rusztowania i pot. A wolny czas? Piwo po pracy, albo wypad z dziewczyną do centrum handlowego. Zero perspektyw na przyszłość. Dzisiaj, tu - na Manhattanie, kończy 23 lata. Wśród tłumu, korków, ogromnych billboardów i na widok okładki "New York Timesa" kiełkuje mu w głowie absurdalny pomysł: "kiedyś to moje zdjęcie znajdzie się na pierwszej stronie tej gazety". Gonitwa myśli. Jedna decyzja. Teraz albo nigdy. Odwraca się i zagubiony w tłumie korzystając z zielonego światła - przechodzi na drugą stronę ogromnej alei. Odchodzi. Znika. 
Mija piętnaście lat. Ethan jest znanym psychoterapeutą z milionami na koncie i czarno-srebrnym dwudrzwiowym maserati w garażu. Dorobił się na wmawianiu ludziom tego, co pragnęli usłyszeć, poza tym umiał ich motywować, chociaż sam ma ze sobą duże problemy. Pewnego dnia, a dokładniej 31 października - w dniu w którym jego marzenie sprzed lat miało się ziścić i najsłynniejsza gazeta chciała dać mu okładkę - budzi się na swoim ekskluzywnym jachcie obok pięknej rudowłosej kobiety i zupełnie nie pamięta wydarzeń z poprzedniej nocy. Ale to dopiero początek. W gabinecie czeka na niego przestraszona nastolatka, chwila nieuwagi i dziewczyna strzela sobie w głowę. Wracając z komisariatu, tajemniczy taksówkarz zawozi go na ślub jego dawnej miłości, którą w niezrozumiałym akcie desperacji kilka lat temu brutalnie porzucił. Po przyjęciu zostaje napadnięty i bestialsko pobity, ostatkiem sił trafia do szpitala w cudowne ręce azjatyckiego lekarza, ale niestety ginie tutaj od kul mordercy(!). Chwilę przed śmiercią resztkami świadomości wspomina to, co stracił. 
Następnego dnia budzi się na jachcie obok pięknej rudowłosej kobiety i znów jest 31 października... 

"Musimy mieć odwagę się zmienić, odważyć zagrać główną rolę w sztuce naszego własnego życia" [s. 43]

Szukając kiedyś obiecujących tytułów w Internecie, trafiłam na właśnie ten. To było moje pierwsze spotkanie z Musso i od razu wpadła mi w oko okładka. Co ja się namęczyłam żeby znaleźć tą książkę w księgarni właśnie w tej okładce (obecnie jest wznowienie z inną szatą graficzną), aż w końcu się udało. 

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy - aż pozwolę sobie poświęcić temu osobny akapit - to bardzo specyficzny sposób pisania. Nie wiem czy to tylko przekład, czy Musso po prostu w ten sposób pisze? Ale na dosłownie każdej stronie pojawiał się jakiś graficzny ozdobnik, zmieniały się czcionki, ba, nawet były obrazki! Powieść podzielono na części, części na rozdziały, rozdziały na podrozdziały, a te z kolei na gwiazdki, gwiazdki na podgwiazdki, pogrubienia, pochylenia, przypomnienia itd. - ale! - jakby tego było mało - na początku każdego(!) z 36 rozdziałów pojawiał się cytat wprowadzający, numer oraz tytuł. Uwierzcie mi, po pewnym czasie stało się to mocno nużące.


No a treść? 
To taki koktajl "Dnia świstaka" z "Efektem motyla" - wstrząśnięty i niestety - zmieszany.



Główny bohater przeżywa ten sam dzień trzykrotnie (za każdym razem oczywiście inaczej niż ostatnio), przez cały czas tocząc walkę z Przeznaczeniem (taksówkarz) i Karmą (lekarz) i próbując przy tym naprawić popełnione wcześniej błędy. Mocno zaskakujące jest zakończenie - mimo, że książka kończy się "pozytywnie" to pozostaje wielka pustka gdzieś pomiędzy.

Całe wnętrze jest utrzymane w porządku achronologicznym. Wszystko się przeplata - przeszłość z teraźniejszością i odwrotnie, a skonstruowana przez Musso atmosfera tajemnicy utrzymuje się do ostatniej strony, mimo że sama akcja nabiera tempa dość powoli. Ale o ile część pierwsza sprawia wrażenie naprawdę dopracowanej i szczegółowo przemyślanej, to kolejne były coraz słabsze. I tak, w dniu ostatnim (zaspoileruję, a co!) Ethan płynie sobie jachtem, jak gdyby nigdy nic przygotowując deser "z banana, jogurtu i skórek migdałów", kontemplując przy tym fruwające mewy (!), gdy powinien robić trylion innych rzeczy! Absurd w czystej postaci. 

Choć sam pomysł na powieść był dość nietypowy i obiecujący (naprawdę, pierwsza część - chylę czoła) - to budowa i kształt pozostawiają wiele do życzenia. Mamy tutaj elementy poradnika, obyczajówki, romansu, dramatu, a nawet thrillera, kryminału i fantastyki - wszystko w jednym, czyli tak naprawdę - całe nic. Portrety psychologiczne postaci są bardzo płytkie (że o poziomie dialogów już nie wspomnę), a powieść momentami przesadnie sentymentalna i naiwna. Przykłady:

"(...) współczucie sprawia, że stajesz się podatny na emocje, a więc słaby; aby osiągnąć coś w życiu, trzeba myśleć przede wszystkim o sobie." [s. 337]
"A jeśli prawdziwa miłość zaczyna się dopiero, gdy kończy się namiętność?" [s. 369]

Już chwilami miałam ochotę postawić ją na półkę obok Coelho. Naprawdę - całe mnóstwo tutaj życiowych mantr, frazesów, sentencji i melodramatycznych wyznań, więc - jeżeli komuś podobał się Alchemik - śmiało polecam. Myślę, że książka trafi też w gusta ckliwych romantyczek (nikogo nie obrażając). 

Mimo wszystko czytało się dobrze i szybko. I nie przeszkadzały mi wszędzie wetknięte marki i blichtr i ukłony wobec American glamour. Historia wyraźnie pisana pod "bestseller" w celu zaspokojenia popkulturowych potrzeb, ale w sumie nie żałuję, że ją kupiłam.

"Nasze życie jest jak książka: kiedy pan czyta stronę sześćdziesiątą szóstą, sześćdziesiąta siódma i ósma są już napisane." [s. 79]



________________________________________________________________
Guillaume Musso, Wrócę po ciebie, stron 400, Wydawnictwo Albatros, 2011


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: + 2,8 cm
Czytam Opasłe Tomiska: + 400 stron
Grunt to okładka
Europa da się lubić
Czytamy powieści obyczajowe
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...