wtorek, 30 września 2014

Zła krew - Sally Green


"Zła krew" to książka, która szturmem wbiła się na rynek literacki, osiągając przy tym uwaga (!) Rekord Guinnessa jako "Najczęściej tłumaczona przed premierą książka debiutującego autora" - 47 języków! Z natury raczej podejrzliwie patrzę na takie doniesienia, ale w przypadku tej właśnie publikacji postanowiłam zaryzykować i sprawdzić - czy mnie również zachwyci, poza tym owa powieść miała w sobie coś jeszcze, ale o tym za chwilę. 

Gdy wspomniałam o "Złej krwi" w swojej chciejce#8 wklejając zarys fabuły (który na samym początku pojawił się na stronie wydawnictwa): 
Współczesny świat, w którym obok ludzi żyją wiedźmy – dobre białe oraz złe czarne. Piętnastoletni Nathan jest mieszańcem obu zwaśnionych, ściganym i wyalienowanym, lecz zdecydowanym przetrwać za wszelką cenę. Pierwsza część trylogii, która zostanie przetłumaczona w kilkudziesięciu językach.
Miałam nadzieję na... wiedźmy! Tajemne uroki, klątwy, ukryty pod ziemią świat magów i czarownic, pełen tajemnych sił, mocy i zaklęć działają na mnie jak magnes. Uwielbiam o tym czytać. W imię dobrej czarodziejskiej uczty byłabym nawet w stanie znieść nastoletniego głównego bohatera. Może nie odrobiłam pracy domowej, może źle się przygotowałam i zbyt pochopnie zdecydowałam się na tę książkę, może gdybym miała tę decyzję podjąć teraz wcale bym jej nie chciała? Krótko mówiąc - jestem rozczarowana.

Książka wydaje się niedopracowana, niespójna i chwilami nawet pisana na siłę. Już pomijając fakt, że główny bohater, który miał być siedemnastolatkiem - przez początkowe kilkadziesiąt stron był ośmiolatkiem, później jedenastolatkiem, największą część książki był piętnastolatkiem, a lat siedemnaście skończył dopiero na stronie 380 z 400 (!) to cała jego kreacja nie przemówiła do mnie w żadnym aspekcie. Wyraźnie też widać, że autorka wzorowała się na Harrym Potterze i Mieście kości: osierocone dziecko, wychowywane przez babcię, którego ojcem był najczarniejszy z czarnych charakterów i którego bali się wszyscy pozostali. Półkod - pół biały, pół czarny, pół czarodziej, pół czarownik, zrodzony z białej matki i czarnego ojca. Prześladowany przez Radę Białej Magii i... Łowców. Czy nie macie wrażenia, że gdzieś już to było? 

Choć sam pomysł na powieść był dość nietypowy i obiecujący - to budowa i kształt pozostawiają wiele do życzenia. To co pierwsze rzuciło mi się w oczy to spis treści - powieść podzielono na 6 części, a te z kolei na tytułowane rozdziały - razem 53(!). Pięćdziesiąt trzy rozdziały w zaledwie 400-stronicowej książce to dość zastanawiające prawda? Fabuła również kuleje. Zdania utrzymane są w prostej stylistyce, bez większych upiększeń, a nawet niestety - humoru. To czego mi tutaj najbardziej brakowało, to tego, by chociaż jeden bohater był skłonny zaskarbić sobie moją sympatię żartem i błyskotliwością. Niestety nic takiego nie miało miejsca - wręcz przeciwnie, powaga była aż nienaturalna. Wszystko jak na złość było drętwe, a przez to nużące i sprawiało wrażenie ciężkiej atmosfery. Moim zdaniem zawiodło tłumaczenie - było zbyt dosłownie, a przez to - zbyt gęsto. 
Zaciskam zęby. Mam uczucie, jakby ktoś oddzielał mi mięso od kości jak kurczakowi. Trzyma się zaskakująco mocno. [s. 388]
Przyjechali tu by mnie zabić, to jasne. Może każą mi przejść na koniec pola i tam mnie zgładzą, a może nie zadadzą sobie nawet tyle trudu i skończą sprawę  przy klatce. Pogrzebią mnie w ziemniakach. [s. 209]
Krótki łańcuch i obroża skazują mnie na leżenie we własnych wymiocinach. (...) Zasikany, unurzany w rzygowinach, nie mam nawet siły podnieść głowy. [s. 155]
Ze swojej strony nie doszukałam się w tej powieści nic co by mnie zauroczyło lub kupiło, żadnego morału lub życiowej wartości. Nie przeczytałabym jej też młodszemu rodzeństwu (gdybym takowe miała) ze względu na bestialską brutalność i zbyt szczegółowe opisy tortur piętnastoletniego (!) chłopaka. Jednak co ciekawe - książkę czyta się dobrze. Naturalnie wszystko jest rzeczą gustu, jednak nie każdemu powieść będzie pasować. Czytając, często miałam wrażenie, że autorka "znudzona życiem", któregoś dnia spojrzała w niebo i powiedziała - o! napiszę książkę. A potem siadła i napisała - ot, tyle. Zresztą moje przypuszczenia paradoksalnie mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości ponieważ pani Green, w swoich podziękowaniach napisała: Zaczęłam pisać dość późno i stosunkowo niedawno, w 2010 roku, starając się ukryć tę nową obsesję przed przyjaciółmi i rodziną biorąc pod uwagę, że moje wcześniejsze dokonania literackie ograniczały się do napisania kilku słów do mleczarza (...) Zebrałam się na odwagę i wyjawiłam prawdę. - Piszę powieść. [s. 395]. Mam trochę żal do twórczyni dzieła, mam żal do osoby, która je przełożyła, żal do tego całego szumu, który trwa obecnie wokół, a największy mam chyba żal do samej siebie - że dałam się tak skusić. 


_______________________________________________________
Sally Green, Zła krew, stron 400, Wydawnictwo Uroboros, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękuję
Grupie Wydawniczej Foksal

Wyzwania:
Czytam Opasłe Tomiska: +400 stron
Klucznik: Wydana w serii

sobota, 27 września 2014

Mara Dyer. Tajemnica - Michelle Hodkin



Balansowałam na krawędzi koszmaru i pamięci, niezdolna rozstrzygnąć, co jest czym... [s. 320]

Mara budzi się w szpitalu. Boli ją głowa i nie wie gdzie jest. Nie pamięta także co takiego stało się poprzedniego wieczoru. Okazuje się bowiem, że przeżyła tragedię - stary budynek szpitala psychiatrycznego, do którego wybrała się wraz chłopakiem i koleżankami - zawalił się - a ją, jako jedyną ocalałą odnaleziono w gruzach. Teraz widzi rzeczy, których nie powinna widzieć i słyszy słowa, których nie powinna słyszeć... Czy to tylko uparty umysł płata jej figle, czy może naprawdę nawiedzają ją postacie martwych przyjaciół? Coś ewidentnie jest nie tak. Mara sądzi, że zmiana otoczenia dobrze na nią wpłynie, ale przecież przeszłości nie da się tak po prostu "zostawić za sobą"...

Może wiedział więcej, niż chciał mi powiedzieć, a może nie. Może to był tylko senny koszmar, a może nie. Ważne, że znajdowałam się w jakiejś rzeczywistości. [s. 297]

Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Niewątpliwą siłą tej książki jest właśnie klimat - lekko oniryczny, mocno psychodeliczny i skrajnie tajemniczy, a jednocześnie wywołujący silne emocje absolutnej fascynacji i uwielbienia. To zdecydowanie jedna z tych powieści, które nie pozwalają oderwać się od stron. Wciąga do tego stopnia, że nie można przestać czytać, a odkłada się ją dopiero po zamknięciu okładki. Mroczne tajemnice, niejasna przeszłość, nadprzyrodzone zjawiska i sukcesywnie narastające napięcie - tak w skrócie mogę scharakteryzować tę właśnie książkę. Na wielki aplauz zasługuje szczególnie pierwsza połowa powieści, w której nie wiadomo co jest jawą, a co snem, co jest prawdą, a co halucynacją... Właśnie ten zabieg daje całej historii niewątpliwą siłę i powiew świeżości podnosząc ją tym samym ponad poziom powszechnie panującego New Adult. I mimo, że książka jest jednak wyraźnie utrzymana w nurcie paranormal romance (co trochę zaszkodziło jej drugiej połowie) to przez wzgląd na naprawdę precyzyjnie budowane napięcie i świetnie nakreślone postaci - powstały niesmak traci na intensywności. 

Powieść Michelle Hodkin to wyraziście nakreślone studium umysłu osoby chorej, a raczej niespójnej psychicznie. Rozróżnienie rzeczywistości od halucynacji głównej bohaterki jest tym bardziej ekscytujące, że powieść jest wprost przesiąknięta atmosferą gęstą od niedopowiedzeń i fałszywych tropów podrzucanych przez autorkę. Ta oryginalna historia o psychozie, duchach i wszelakich omamach, przewija też w tle połączenie dość popularnego i niestety już mocno przejedzonego schematu "przypadkowej i stuprocentowej" miłości dwojga nastolatków - z elementami czegoś nowego - sprawiającego czytelnikowi niemałą przyjemność. 


- O Boże, prześladujesz mnie jak zaraza! - warknęłam.
- Kunsztownie wymyślona, koronkowo subtelna i totalnie epicka alegoria dysonansu poznawczego - orzekł. - Cóż, dzięki. To jeden z najbardziej wyszukanych komplementów, jakie usłyszałem. [s. 85]

Nakreślony wątek miłosny może niekiedy drażnić, i faktycznie często wydaje się schematyczny, ale jeżeli docenimy inne zalety powieści - zapewniam, że nie będzie tak raził, a wręcz wyblaknie. Poza tym relacja Mara-Noah gdzieś około 300 strony przeskakuje na inny poziom (bynajmniej nie erotyczny) i cała akcja książki wyraźnie się przeobraża - pełen ukrytych znaczeń i podpowiedzi mroczny nastrój zyskuje na znaczeniu potęgując niecierpliwość, a napięcie towarzyszy przez cały czas!

Mara Dyer. Tajemnica jest niesamowicie klimatyczna. Ta swoista mieszanka thrillera i suspensu, połączona z nutką psychozy i oniryzmu niejednokrotnie wywołała u mnie dreszcze, a nawet - paraliż. Autorka nakreśliła silną i zdeterminowaną bohaterkę, której traumatyczna i niejasna przeszłość sprawia, że strony wręcz się połyka, nienasycenie chłonąc przy tym treść, zaś zakończenie pozostawia po sobie ten specyficzny niedosyt... ;) Jestem pod silnym wrażeniem - powieść do absolutnego przeczytania!

Jeszcze na koniec chciałabym złożyć ukłon w stronę Wydawnictwa YA!, że zachowało oryginalną, niezwykle fascynującą okładkę, która pod odpowiednim kątem padania promieni słonecznych dodatkowo pięknie się mieni odcieniami złota i szmaragdu... Spotkałam się z wypowiedziami jakoby okładka była za ciemna - jednak ja tak nie uważam - jest absolutnie zachwycająca, a swoim mrokiem daje poczucie przeszywającej tytułowej tajemnicy... Poza tym - treść wnętrza ubrano w piękną i niespotykaną czcionkę, przyjemnie cieszącą oczy. Mam nadzieję, że pozostałe dwa tomy, również ją otrzymają.

Aha! I pod żadnym pozorem nie zerkajcie na ostatnie strony - ja tak niestety zrobiłam, bo cierpię na chroniczną przypadłość czytania podziękowań "w trakcie" czytania książki i zepsułam sobie większą część efektu wow... - więc - nie zerkajcie! ;) Przyjemnej lektury!


Polecam!




*zazwyczaj staram się być zachowawcza, ale tym razem potrzebowałam emotek i wykrzykników by wyrazić wzbudzoną ekspresję :)

_______________________________________________________________
Michelle Hodkin, Mara Dyer. Tajemnica, stron 412, Wydawnictwo YA!, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękuję
Wydawnictwu YA! oraz Grupie Wydawniczej Foksal

Wyzwania:
Czytam Opasłe Tomiska: +412 stron
Klucznik: Okładkowe love, Wydana w serii
Grunt to okładka: erotyzm

czwartek, 25 września 2014

Girls




Girls to serial produkcji HBO, ukazujący życie czterech przyjaciółek z Nowego Jorku. 

Ich przeróżne problemy, wzloty i upadki, są jednocześnie alegorią przedstawiającą obraz współczesnych dwudziestokilkulatków, którzy poza wchodzeniem w dorosłość, poszukują tak naprawdę sensu w swoim życiu.



Girls kładzie nacisk na studium psychologiczne bohaterek i ich relacji

Ambitna i dbająca o pozory Marnie (lekko przewrażliwiona i naiwna), wygadana i niesamowicie skupiona na sobie Hannah (często przejawiająca oznaki egocentryzmu), niezależna Jessa (jedna wielka tajemnica) i słodka, ale nieco szalona Shoshanna (sprawiająca wrażenie zdecydowanej, ale wewnętrznie - pełna zaprzeczeń) - są świetnie wykreowane, a ich osobowości skrywają jeszcze większy potencjał, niż mogłoby się wydawać. Girls to po prostu serial z naprawdę dobrze nakreślonymi postaciami, a jeżeli dodamy do tego błyskotliwe dialogi i niewymuszony (często czarny) humor otrzymamy istną mieszankę wybuchową ;). Ten zuchwały obraz, pełen niuansów i dygresji, jest zdecydowanie najbardziej oryginalnym i pozbawionym tabu odzwierciedleniem upierdliwej codzienności współczesnych Młodych Dorosłych, która w rzeczywistości niezmiernie rzadko przerywana jest pięknymi chwilami... 





Lena Dunham będąca odtwórczynią roli Hannah, jest także reżyserką, scenarzystką i producentką całego serialu. 


Dunham w swoim obrazie dotyka trudnych kwestii, ale nie bawi się w przesadne moralizowanie. Girls są dowcipne, bezwstydne i do bólu szczere. To właśnie ich bezpośredniość jest najmocniejszą stroną tego serialu, i prawdopodobnie dlatego wzbudza też dość skrajne kontrowersje - ukazane tutaj relacje damsko-męskie, seksualność czy intymność mogą odstręczać i krępować, weźmy np. takie podejście do seksu. Media wokoło tłamszą nas „przyjemną dla oka nagością”, a tymczasem sama Dunham - która w swojej produkcji, odkrywa się raczej najczęściej - jest zupełnym zaprzeczeniem tej teorii. Jej Hannah, ze swoją specyficzną figurą, widoczną nadwagą, nieopalonym ciałem i małymi, mało zgrabnymi piersiami służy właśnie realistycznemu przedstawieniu scen miłosnych. Nie oszukujmy się, ale kobiety wcale nie mają wtedy na sobie kompletu powabnej bielizny, mężczyźni nie wyglądają jak z rozkładówki, a i cały akt także nie prezentuje się szczególnie atrakcyjnie. Jednak sytuacja, gdy widz może zobaczyć np. taką serialową Hannah, bez cenzury i w tego typu sytuacjach, niewątpliwie dodaje jej postaci kolorytu i umacnia więź między nią, a odbiorcą - bo - czy główna bohaterka, chodząca po swoim mieszkaniu w starych majtkach i przetłuszczonych włosach, mająca ciało dalekie od ideału i podobne do ciał wielu milionów kobiet na całym świecie, nie staje się motorem zwiększającym dystans do samej siebie potencjalnej odbiorczyni? Hannah Leny Dunham, może i chwilami męcząca w swoim egocentryzmie, ale też przyciągająca humorem i inteligencją, w połączeniu z jej niezbyt trafnym stylem ubierania oraz incydentami społecznego nieobycia i trudnościami w znalezieniu atrakcyjnej posady, tworzy niezwykle silną kontrę dla wizerunku nowojorskich kobiet chociażby z pamiętnego „Seksu w wielkim mieście” – w którym dla wielu z nas - seks był spełnieniem marzeń, a bohaterki niedoścignionym wzorem do naśladowania.


Dodatkowym i niezaprzeczalnym atutem tego serialu jest także to, że mimo, iż fabuła skupia się głównie na życiu kobiet, to mężczyźni są w nim równie interesujący, a nawet - elektryzujący. Role panów są zróżnicowane i wielowymiarowe, dając tym samym prawdziwie unikalne spojrzenie na sytuacje i problemy roztrząsane przez kobiece bohaterki. To oni najczęściej wypowiadają te najbardziej sarkastyczne, przenikliwe i urzekające w swej prostocie komentarze, stanowiąc tym samym intrygującą przeciwwagę dla (może momentami) przesadnie dramatyzujących dziewczyn.




To na co jeszcze wypada zwrócić uwagę, zanim się rozpocznie emisję, to fakt, że Girls uznaje się powszechnie za obraz utrzymany w nurcie mumblecore (ang. mumble – mamrotać). Mumblecore to nic innego jak niezależny nurt filmowy, charakteryzujący się niskimi budżetami, z przeważnie dwudziestoletnimi bohaterami i przesadnym skupianiem uwagi odbiorcy na ich problemach, trwających relacjach, czy codziennym życiu. Nurt ten, eksponujący nudę i poniekąd banał, właściwie składający film z tego, co zapewne inni by wycięli - wręcz doskonale portretuje ludzi, którym życie przecieka przez palce - nieumiejących kochać, niezdolnych do działania, niemających pasji, ani własnego zdania, ukrywających wewnętrzną pustkę za nieustannym mówieniem o niczym, uzależnionych od internetu i całej rzeszy serwisów społecznościowych - jednym słowem - mumblecore jest idealnym odzwierciedleniem zjawiska popularnie występującego w naszych czasach, i zapewne dlatego tak trafia do współczesnego potencjalnego widza.

Girls nie jest jednak serialem dla wszystkich, zapewne wielu z Was odrzuci go już po pierwszym odcinku, ale jeżeli lubicie - twory o rzeczach najważniejszych, czyli sile przyjaźni, miłości, zranionych uczuciach oraz wszelkich trudnościach z podejmowaniem właściwej decyzji, i jeżeli cenicie ironię, sarkazm, a także oglądanie filmów tak rzeczywistych, jakby pochodziły z krzywego zwierciadła, no i dystans do siebie nie jest Waszą piętą Achillesową - to polecam. Według mnie warto!


Dotychczas powstały 3 sezony serialu.
Każdy sezon to około 10 odcinków, po 30 minut każdy.
Zapowiedziane zostały już sezony 4 oraz 5.





***
Znacie, oglądacie? 
Która postać jest Waszą ulubioną?

wtorek, 23 września 2014

Czarne skrzydła - Sue Monk Kidd


Recenzja przedpremierowa
Premiera książki: 25 wrzesień!

Hałas znajdował się na liście niewolniczych grzechów, którą znaliśmy na pamięć. Numer jeden: kradzież. Numer dwa: nieposłuszeństwo. Numer trzy: lenistwo. Numer cztery: hałas. Niewolnik miał być jak Duch Święty - nikt go nie widział, nikt go nie słyszał, ale zawsze krążył w pobliżu, gotowy do wykonania polecenia. 

XIX-wieczna Ameryka, Karolina Południowa. Sara Grimké jest ulubionym dzieckiem sędziego Sądu Najwyższego, przedstawiciela najwyższych elit Charlestone. To za jego pozwoleniem, dziewczynka może czytać książki z bogato zaopatrzonej biblioteki, a także brać udział w dysputach, jakie ten toczy z synami. Owe zachowanie wyraźnie wpływa na poczucie własnej wartości Sary i powoduje, że w jej głowie kiełkuje myśl, by w przyszłości zostać prawnikiem i mieć prawo do decydowania o samej sobie - co w czasach ówczesnych jest dość radykalnym posunięciem. Jednak zanim to nastąpi –  na swoje jedenaste urodziny, Sara dostanie od matki niecodzienny "prezent" – obwiązaną lawendowymi wstążkami czarnoskórą Hetty, zwaną Szelmą – będącą w podobnym wieku, swoją własną służącą. Panna Grimké nie jest zadowolona z prezentu, ponieważ czuje, że drugiego człowieka nie można "posiadać na własność", dlatego też, nie chce przyjąć podarunku matki. Niewiele ma jednak do powiedzenia w tej kwestii... Czas mija, a między nią a Szelmą nawiązuje się specyficzna więź – poza tym, że "właścicielka" uczy swoją niewolnicę czytać i pisać, to składa jej też pewną obietnicę, o której już zawsze obie będą pamiętać, i która pewnego dnia wyraźnie o sobie przypomni... 
Może i ciałem jestem niewolnicą, ale nie umysłem. Z tobą jest na odwrót.

"Czarne skrzydła" obejmują swoim rozmachem trzydzieści pięć lat z życia Hetty, Sary, a także młodszej siostry Sary - Niny. Ta składająca się z sześciu części, imponująca powieść utrzymana w narracji obu dziewcząt, pozwala czytelnikowi być czujnym obserwatorem kolejnych etapów z ich życia: dorastania, dojrzewania, a także budzenia w sobie ducha niezależności. Rozdziały Sary (przeplatane głosem Niny) ukazują świat przedstawicieli białej elity, dla których posiadanie na własność drugiego człowieka było w czasach ówczesnych jak najbardziej naturalne i słuszne. Z drugiej jednak strony - za sprawą Szelmy - odzywa się głos biernych i owładniętych poczuciem niemocy niewolników, dla których często tym najwłaściwszym wyjściem okazywało się absolutne poddanie swojemu losowi - nawet w obliczu bestialskiej kary. Te dwa, tak zupełnie różne od siebie światy: "białych" i "czarnych", gdzie wszystkie reakcje regulowane były przez mocno apodyktyczny system praw i obowiązków egzekwowany z iście katońską surowością - ukazują bezgraniczny ból i cierpienie próbujących zachować resztki godności niewolników, wobec panoszących się "wyższych sfer", których jedynym problemem były typowe rozterki "bywania na salonach". 

Jednak, gdy zajrzymy w treść głębiej, okazuje się, że ta poruszająca i zarazem fascynująca bogactwem treści historia, to tak naprawdę powiew bolesnej przeszłości prawdziwych sióstr Grimké, które sprytnie przywołane przez autorkę, ożywają na kartach powieści i przywołują swoją bolesną walkę o prawa. Fabuła książki zmusza do chwili refleksji, przede wszystkim nad tym - jak kiedyś wyglądało życie, niepozbawiona jednak metaforycznego i duchowego odniesienia, jest niczym pean pochwalny wobec potrzeby wolności człowieka. Co za tym idzie - ta przepełniona walką o człowieka powieść, gdzie to kobiety - istoty tak kruche - znajdują w sobie siłę by wskrzesić bunt i tym samym odejść od sztywnych reguł oraz wszechobecnego bestialstwa - zasługuje na podziw i uznanie. 

"Czarne skrzydła" autorstwa Sue Monk Kidd to bardzo mądra lektura, która pokazuje, że droga do szczęścia i prawdziwej wolności nigdy nie była łatwa, że zawsze będą towarzyszyły nam bolesne klęski i różne przeciwności losu. Owszem, wzięcie sterów w swoje ręce jest trudne, ale jeżeli uświadomimy sobie, że gdzieś tam, daleko, czeka na nas upragniony cel - będzie lżej. To wyłącznie od nas samych zależy, czy będziemy chcieli go osiągnąć. Gorąco polecam tę poruszającą, a zarazem wstrząsającą i wyjątkową lekturę, której treść zostaje jeszcze na długo w umyśle czytelnika i na pewno nie kończy się w momencie zamknięcia okładki. Naprawdę warto!


_________________________________________________________
Sue Monk Kidd, Czarne skrzydła, stron 488 , Wydawnictwo Literackie, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

Wyzwania:
Czytam Opasłe Tomiska: +488 stron
Klucznik: Okładkowe love
Czytamy literaturę amerykańską

niedziela, 21 września 2014

Pracownia naprawiania życia - Valérie Tong Cuong


Recenzja przedpremierowa
Premiera książki: 23 wrzesień!




Troje życiowych rozbitków niespodziewanie dostaje od losu drugą szansę.


Wszyscy robimy te same błędy. Uciekamy od naszych demonów, zamiast nauczyć się z nimi żyć. [s. 248]
Mariette - nauczycielka w gimnazjum i żona narcystycznego polityka, przeżywa kryzys małżeński i zawodowy, poniżana przez męża i szykanowana przez uczniów pewnego dnia, po kolejnej prowokacji, traci panowanie nad sobą i posuwa się o krok za daleko... Millie - dwudziestokilkulatka, pracująca dorywczo jako sekretarka, jest rozpaczliwie samotna i przygnębiona bezbarwnym życiem. Kiedy pewnej nocy, w jej kamienicy wybucha pożar, uciekając przed ogniem, skacze z okna... Pan Mike - mieszkający na ulicy dezerter z wojska, załamał się po porzuceniu przez ukochaną i stracie domu. Pewnego ranka zostaje napadnięty i pobity... W chwili gdy Mariette, Millie i Mike sięgają dna, na ich drodze staje ktoś, kto podaje im pomocną dłoń. Nazywa się Jean Hart i zaprasza ich do swojej "Pracowni", gdzie – jak twierdzi – dokonuje cudów.

(...) większość ludzi uwierzy we wszystko, co im się powie, jeśli tylko zrobi się to z wystarczającym przekonaniem. [s. 141]

"Pracownia naprawiania życia" to francuski i europejski bestseller, który w 2013 roku, niedługo po publikacji, uhonorowany został wieloma nagrodami literackimi, w tym - Prix de l’Optimisme (Nagrodą Optymizmu). Ta naprawdę niepozorna i dość mała obszernościowo książka, zaskoczyła mnie swoją potężną treścią. Jestem absolutnie urzeczona jej mądrym i jakże bogatym wnętrzem, które myślę, że odwiedzę jeszcze nie raz, bo jestem wręcz przekonana, że jest to jedna z tych książek, do których warto wracać, i w których każdy znajdzie dla siebie coś bardzo ważnego.
(...) trzeba być twardym, to jedyny sposób, trzeba iść przed siebie, pomimo ciosów, pomimo zdrad, kiedyś musi przecież wyjść słońce... [s. 145]
Uwierzcie mi - naprawdę dawno nie czytałam nic, co uświadomiłoby mi tyle rzeczy, które (na pozór) oczywiste, są na co dzień - paradoksalnie - tak trudno uchwytne lub zwyczajnie się o nich nie myśli. Przede wszystkim uzmysłowiłam sobie, że warto cieszyć się życiem, każdą jego sekundą, i że nie wolno się poddawać, nawet gdy zdarza nam się gorszy dzień, trudniejszy okres w życiu, czy zwyczajne wypalenie - to wszystko minie, a my powinniśmy iść dalej do przodu, z wiarą i optymizmem patrząc w przyszłość. To niesamowita opowieść, która zrobiła na mnie przeogromne wrażenie. Niby tak proste historie, zwykłych ludzi, którzy z powodzeniem mogliby okazać się jednymi z nas, a jednak tak głębokie i zmuszające do refleksji. 
Czy wie pani, że ludzie samotni wcześniej umierają? Umierają, bo z nikim nie rozmawiają. Umierają, bo nikomu nic nie mówią. O nic nie proszą, więc nic nie dostają i umierają. [s. 116]
Książka Tong Cuong nie jest naiwną, czy płytką "pisaniną", nie jest też obyczajową lekturą dla prze-ambitnych, którzy doszukują się w niej filozoficznych prądów czy nowatorskich tez. To krótka, prosta i nader przyjemna w przekładzie (wielkie brawa dla tłumaczki!) wzruszająca historia kilkorga życiowych rozbitków, która chwyta za serce, obnaża ludzkie słabości i wytyka bezczynność. Z naciskiem zwraca uwagę, że czasem wystarczy rozmowa i okazanie zrozumienia, czy zainteresowania drugim człowiekiem i jego problemami. Bo najważniejsza jest wiara i poczucie, że nie jesteśmy sami, i że szklanka jest do połowy pełna, a nie pusta. Człowiek jest tylko człowiekiem, istotą społeczną, a przecież każdy z nas bywa czasami słabszy, czy ulega zwątpieniu we własne siły, wtedy już tylko krok dzieli od załamania. Wszystko ma swoje źródło w psychice. „Pracownia naprawiania życia” to publikacja, która wyraźnie uświadamia nam, że notorycznie tracimy czas i nie wierzymy w siebie tak do końca. Autorka poprzez wyraźne przykłady pokazuje, że nie warto niczego odkładać na później, bo nie ma nic ważniejszego niż spełnienie i szczęście. Bez sentymentalizmu, nudnych wywodów, kiczu, czy zbytecznej dramaturgii, ale z uśmiechem, ironią, soczystą dygresją i życiową mądrością. Ku pokrzepieniu dusz, a także - ku przestrodze - by nie marnować czasu. 
My wysłuchamy pani, a pani wysłucha nas - ot i cała tajemnica powodzenia. Nauczymy panią widzieć siebie taką, jaka jest pani naprawdę, bez zniekształceń, które narzucają pani inni lub pani dotychczasowe doświadczenia. To właśnie te zniekształcenia są dla nas mordercze. Trzeba je dostrzec i wyeliminować. Nauczymy panią cieszyć się każdą chwilą. Przestanie pani czuć się niekompletna, kulawa, smutna i przygnębiona, a nawet, wie pani co? Poczuje się pani tak dobrze, że pewnego dnia zapragnie pani sama pomagać innym. [s. 82]
Wszystkim wątpiącym we własne siły, wszystkim poszukującym złotego środka i leku na całe zło, wszystkim zmęczonym codziennością i potrzebującym odmiany, wszystkim tym, którzy wciąż boją się zawalczyć o siebie, a także tym, którym wydaje się, że mają już wszystko. Serdecznie polecam!


______________________________________________________________________
Valérie Tong Cuong, Pracownia naprawiania życia, stron 250, Wydawnictwo Amber, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Amber



piątek, 19 września 2014

[zakończony] Konkurs z okazji 100 000 wyświetleń!



Zapraszam na konkurs z okazji 
100 000 odsłon bloga!



Moi drodzy! 
Nie spodziewałam się, że to nastąpi tak szybko :) 

Zaledwie 2 miesiące temu świętowaliśmy wspólnie pół roku istnienia bloga, a już dzisiaj chciałabym Was zaprosić na kolejne święto, tym razem wyświetleniowe! 
Jakże piękne i ważne, nie tylko dla mnie ;) 

Konkurs, który właśnie przygotowałam to moje podziękowanie dla Was - czytelników mojego bloga i wiernych obserwatorów za to, że jesteście ze mną i poświęcacie mi swój czas, myśli i uwagę. To także podziękowanie za tę każdą cyferkę w liczniku odsłon... 
Dziękuję Wam serdecznie! To dzięki Wam mam chęci i motywację do tworzenia tej strony! :)



Żeby wziąć udział w konkursie należy: 
na adres recenzje.ami@gmail.com przesłać odpowiedzi na pytania konkursowe z zaznaczeniem wybranej grupy i wyborem jednej preferowanej nagrody.
W tytule wiadomości wpiszcie "100 000" :)

Pytania nie są trudne, a wszystkie odpowiedzi zapewniam, że są umieszczone na blogu, wystarczy tylko poszukać ;) Mała podpowiedź: zachęcam do korzystania z zakładki "Spis Recenzji A-Z" oraz etykiet w stopce bloga ;)
Mam także cichą nadzieję, że takie poszukiwanie sprawi Wam frajdę i przyjemność ;)

I jeszcze jedna ważna informacja: można odpowiedzieć na pytania do wszystkich grup i tym samym wziąć udział w losowaniu większej ilości nagród - maksymalnie 3 - po jednej z każdej grupy ;)

czyli, mówiąc w skrócie:
wybierasz nagrodę, odpowiadasz na pytania z jej grupy, przesyłasz odpowiedzi do mnie mailem i już! a, no i możesz tak zrobić do kilku grup ;) 
Ale uwaga! Jedna osoba może się zgłosić tylko jeden raz do tej samej książki.



grupa I
"Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski
"Zabłądziłam" Agnieszka Olejnik
"Szeptem" Becca Fitzpatrick
"Sekret Julii" Tahereh Mafi


Pytania dla grupy I:
  1. Jak nazywa się kot Lucy Silchester, jednej z głównych bohaterek powieści Cecelii Ahern?
  2. Numer 21 to bohater jednej z książek Quicka, której?
  3. Hazel Grace, bohaterce "Gwiazd naszych wina" zawsze wiernie towarzyszyła butla tlenowa o wdzięcznym imieniu. Jak brzmiało to imię?
  4. Na Blue, głównej bohaterce Króla Kruków ciąży klątwa, jaka?
  5. Salla Simukka stworzyła barwną trylogię o Lumikki Andersson. Dlaczego nazywana jest "barwną"?
  6. Emmici i Refaici to bohaterowie pewnej 7-tomowej serii, której akcja dzieje się w Londynie. Jak brzmi tytuł pierwszego tomu tego cyklu?


grupa II
"Zatoka tajemnic" Rosanna Ley
"Dzień dobry, kochanie" Elisa Amoruso
"Moja cesarzowa" Da Chen
"Szept wiatru" Elizabeth Haran



Pytania dla grupy II:
  1. Główna bohaterka "Samolotu bez niej" miała dwa imiona, jakie?
  2. W książce "Wrócę po ciebie" G. Musso kilkukrotnie powtórzył jeden dzień, jaki to był dzień?
  3. Aidan Cross, bohater "Rozkoszy nocy" był Strażnikiem ... (czego?)
  4. Jaki kolor włosów ma Salomea Przygoda, główna bohaterka "Nomen Omen"?
  5. Tytuł jedynego e-booka który zrecenzowałam na tym blogu, to?
  6. Autorka Joyce Maynard, w wieku 18 lat była związana ze znacznie starszym od siebie autorem. Jak nazywał się ten autor?


grupa III
"Łosoś norwesko-chiński" Michał Krupa
"Jedenaście" Mark Watson
"Pierwszy śnieg" Jo Nesbo
"Szczęśliwa ziemia" Łukasz Orbitowski


Pytania:
  1. Filmowy Wilk z Wall Street to? (imię i nazwisko aktora)
  2. Michał, bohater jednej z książek Michała Krupy długotrwale leczył uzależnienie od...? 
  3. Od jakich słów pochodzi nazwa serii "eXst eXiste", której pierwszym tomem jest "Krwawy umysł"?
  4. Jak ma na imię "Ona" tytułowa bohaterka książki H. Ridera Haggarda?
  5. "Cisza. Otula mnie. Miękka. Lepka. Straszna. - Boję się..." - to cytat wprowadzający do jakiej książki? 
  6. Komu przypisuje się zasługę stworzenia wizerunku Sherlocka Holmesa w czapce z dwoma daszkami i pelerynie?



Kto wygra?
Dla każdej grupy przygotuję losowanie i wylosuję jedną osobę, 
a więc - będzie 3 szczęśliwców! :)



Będzie mi bardzo miło, jeżeli dodasz mój blog do obserwowanych i udostępnisz informację o konkursie na swoim blogu, facebooku, google+ i innych tym podobnych miejscach w sieci :) 
Jako baner proszę o wykorzystanie poniższego zdjęcia i podlinkowanie go do tego postu:



Konkurs trwa od dzisiaj do 21 października do północy. 

Wyniki ogłoszę w ciągu trzech dni od daty zakończenia konkursu.

Nagrody prześlę na mój koszt listem poleconym.
Warunkiem otrzymania jest adres korespondencyjny na terenie Polski.

Powodzenia! 

czwartek, 18 września 2014

Opętana - Niki Valentine


Żal to podróż, którą musimy odbywać w samotności.
[s. 77]



Czas jakby się zatrzymał i ten moment zdawał się trwać w nieskończoność. Wyobraziła sobie, że wszystkie wspomnienia tkwią w jej głowie tylko po to, by uwierzyła, że istnieje coś, co nazywa się życiem, chociaż to kłamstwo. [s. 71]

Pamiętam jak pisałam o "Opętanej" w jednej ze swoich chciejek, a dokładniej w #5 (klik), tak pragnęłam mieć wtedy tę książkę, że aż zwątpiłam w inne. Gdy więc wreszcie, po tylu miesiącach moje marzenie się spełniło, oczekiwałam zachwytu i emocji, a co otrzymałam? Sami oceńcie.

Przytoczę może opis zarys fabuły z okładki:

Komu masz zaufać, gdy nie możesz już ufać samej sobie?
Życie Emmy zawsze było ciężkie, więc teraz, gdy została przyjęta do prestiżowej szkoły muzycznej, ma zamiar się wyróżniać. Jednak w jej życie wkraczają z impetem niesamowicie szykowne bliźniaczki, pewna siebie Sophie i cicha Matilde. Fundują jej szampana, zapraszają na przyjęcia i oczekują, że Emma poświęci im całą swoją uwagę. 
Kiedy nieśmiała Matilde popełnia samobójstwo, jej identycznie wyglądająca siostra Sophie, rozkwita. Emmie zaczynają się przydarzać osobliwe rzeczy: ma zaniki pamięci, budzi się w zaskakujących miejscach, nękają ją dziwaczne sny. Coś albo ktoś pożera jej umysł. Przerażona Emma zaczyna wątpić we wszystko i we wszystkich ludzi, którzy ją otaczają. Nie dowierza zwłaszcza pięknej Sophie… 
Czy Emma traci zmysły, czy traci samą siebie?

A teraz przejdę do własnej opinii:

"Opętana" miała mi dać uwikłaną w niewytłumaczalne i nadprzyrodzone zjawiska bohaterkę, próbującą rozwiązać niebezpieczną tajemnicę związaną z tajemnymi siłami. I owszem, fabuła została nakreślona w taki sposób, że całość czytało się bardzo szybko, jednak myślę, że było to spowodowane raczej stylem, aniżeli skrupulatnie budowanym suspensem. To co jest jednak zaskakujące w tej książce to fakt, że autorka nie wprowadza nas w nudny wstęp, a od razu wrzuca w sam środek akcji - ale - chociaż bardzo ciekawiła mnie cała ta otoczka tajemnicy łącznie z ogarniętą obsesją i zaburzeniami psychicznymi główną postacią, to jakoś nie mogłam się do końca przebić... Być może miał na to wpływ kompletny brak emocji w treści - albo inaczej - całe mnóstwo emocji "wytłumaczonych przez autorkę", bowiem Niki notorycznie tłumaczy zachowania i odczucia swoich bohaterów odbierając tę przyjemność czytelnikowi... Jeżeli zaś chodzi o samą konstrukcje postaci, to poza faktem, że występuje ich tutaj niewiele (żeby nie powiedzieć, że dwie) to za plus muszę przyznać, że są dość wielowymiarowe, jednak główną bohaterkę raczej ciężko polubić. 

Ukryta pod pseudonimem autorka, chciała zaproponować czytelnikom opowieść balansującą na granicy grozy i thrillera psychologicznego, której niestety zabrakło wymaganego pazura. Cóż, w gruncie rzeczy pomysł na fabułę był naprawdę zachęcający i z potencjałem, ale wykonanie trochę poległo. Jednak trzeba pamiętać o tym, że cała powieść, kierowana jest raczej dla młodzieży - jeśli więc tak do tego podejdziemy, to cały obraz powieści będzie jawił się już w żywszych kolorach. Poza tym, rozróżnienie rzeczywistości od omamów w tej naprawdę dusznej i gęstej atmosferze tajemnicy było na tyle ekscytujące, że czas poświęcony lekturze wspominam naprawdę dobrze - na co prawdopodobnie wpłynęło także zakończenie (które jest tutaj prawdziwą wisienką na torcie). 

Co prawda, może miałam cichą nadzieję na atmosferę bardziej weird&creepy, jednak uważam, że to co książka ma sobą do zaoferowania jest zupełnie wystarczające by zadowolić młodszych fanów gatunku. Myślę także, że treść powieści idealnie sprawdziłaby się jako scenariusz filmowy, gdzie scenografia, muzyka i światło dodałyby jej oczekiwanego efektu wizualnego wzbudzając w odbiorcy charakterystyczne doznania. "Opętaną" polecam więc każdemu kto ma ochotę na chwile napięcia i trochę oczekiwania, a szczególnie młodszym fanom thrillerów oraz amatorom wszelkich wątków stylu creepy, wydaje mi się jednak, że bardziej wymagający czytelnicy, po ukończonej lekturze mogą odczuć pewien niedosyt. 



________________________________________________________________________
Niki Valentine, Opętana, stron 352 , Wydawnictwo Ole/GW Foksal, 2014


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję dadada.pl


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +2,6 cm
Klucznik: Okładkowe love

środa, 17 września 2014

Powitajmy Wydawnictwo Czwarta Strona!



Czwarta Strona to nowo powstały imprint Wydawnictwa Poznańskiego. 

Publikować będzie literaturę popularną, biografie, a także... książki z wyższej półki ;)

Leniwe, jesienne popołudnia z kubkiem herbaty, poranki w ogrodzie oraz długie podróże pociągiem to prawdopodobnie tylko jedne z niewielu chwil, jakie będziecie chcieli spędzać w towarzystwie książek tego wydawnictwa, bo jak głosi slogan na głównej stronie: 
"Każde miejsce jest dobre, by zapomnieć się – choć na chwilę."



Witamy i życzymy samych sukcesów! ;)


A co ma w swojej ofercie Czwarta Strona na dzień dzisiejszy?



"Dworek Longbourn"
Jo Baker

Książka, którą pokochali wielbiciele Jane Austen i serialu Downton Abbey. Pięknie osadzona w realiach XIX – wiecznej Anglii opowieść o sile marzeń i łamaniu konwenansów.


Zapraszamy do dworku Longbourn na spotkanie z Elizabeth, Jane, panem Darcym. Postaci znane z kart Dumy i uprzedzenia są jednak tylko tłem dla nowej historii. Głównymi bohaterami są tutaj władcza, aczkolwiek wyrozumiała gospodyni ­– pani Hill, chodząca z głową w chmurach pokojówka Sara oraz tajemniczy służący James, którego pojawienie się w Longbourn diametralnie zmienia życie dziewczyny. Czy na przeszkodzie rodzącego się uczucia staną tylko duma, uprzedzenie i status społeczny?

Książka Jo Baker to pełna pasji i niespodziewanych zwrotów akcji opowieść, będąca swoistym rewersem kultowej powieści Jane Austen. W świecie pod schodami Bennetów jest ciekawie i wywrotowo, nie ma sfery tabu, a dowcipne dialogi oraz plastyczne opisy przyrody dodają smaku lekturze książki.

 ***



"Ostatnia wola Sonji"
Asa Hellberg


Wyobraź sobie, że w Twoim życiu pojawia się dobra wróżka, która zna wszystkie Twoje niespełnione marzenia, lęki i troski. I nie spocznie, dopóki nie zaczniesz uśmiechać się do siebie w lustrze. Brzmi nierealnie?

Sonja Gustavsson nigdy nie była zwykłą kobietą, niezwykły był też jej testament. Jej przyjaciółki są zaskoczone zarówno jej niespodziewaną śmiercią, jak i ostatnią wolą. Czy zaryzykują i wyruszą w podróż po marzenia? Susanne, Rebecka i Maggan prowadziły dotąd spokojne życie w Sztokholmie, jednak Sonja miała co do nich zupełnie inne plany. Wykwintna restauracja w Paryżu, luksusowy hotel w Londynie i malowniczy dom na Majorce to miejsca, które po śmierci przyjaciółki stają się ich codziennością. Na kobiety czeka również miliardowy spadek, jednak najpierw muszą wykonać niełatwe zadania, które na zawsze odmienią ich życie.

Trzy kobiety, trzy różne charaktery i trzy wyjątkowe miejsca w Europie, w ciepłej i przezabawnej opowieści.



***

"Toń"
Anya Lipska

Współczesny Londyn. Tamiza wyrzuciła na brzeg ciało młodej dziewczyny. Jedyną wskazówką mogącą pomóc w ustaleniu jej tożsamości jest tatuaż w kształcie serca. Kim jest i dlaczego zginęła?

Janusz Kiszka i Natalie Kershaw ruszają w ślad za mordercą. On – znana postać wśród londyńskiej Polonii, chojrak i niespełniony intelektualista, z solidarnościową przeszłością. Ona­­ – młoda i ambitna pani detektyw. I choć pochodzą z dwóch różnych światów, muszą zjednoczyć siły, żeby złapać mordercę.

Londyn staje się areną śmiertelnej gry, której stawką jest ludzkie życie. Morderca czai się tuż za rogiem. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Czy jednak nie jest za późno, by ocalić kolejną dziewczynę?


 ***


"Masters of sex"
Thomas Maier

Telewizyjna adaptacja ich historii stała się przebojem, ale kim są prawdziwi Masters i Johnson? Biografia autorstwa Thomasa Maiera odkrywa sekrety pary, której niezwykłe odkrycia naukowe – oparte na obserwacji czternastu tysięcy orgazmów – wywołały rewolucję seksualną.

Mastersi zaczęli badać ludzką seksualność w czasach, kiedy uważano, że masturbacja prowadzi do impotencji, książki z biblioteki z „pornograficznymi” rysunkami genitaliów mógł wypożyczyć tylko profesor zwyczajny, a pomysł badania kobiety, eksplorowania jej fizjologii i reakcji seksualnej, brzmiał jak prosty przepis na pogrzebanie własnej kariery. Nikt nie miał dość odwagi, by wyjść poza badania królików i małp.



________

strona internetowa wydawnictwa: Czwarta Strona.pl  
fanpejdż: FB



*post przygotowany na podstawie materiałów zaczerpniętych ze strony wydawnictwa.

wtorek, 16 września 2014

Chciejka #8 | Niezwykle kuszące zapowiedzi wydawnicze

Na samym początku chciałabym Wam Wszystkim podziękować 
za wyrazy współczucia odnośnie mojej nieszczęsnej złamanej nóżki i za życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. 
Wasze ciepłe słowa otuchy i troski podniosły mnie na duchu i dały niesamowity zastrzyk energii - bardzo, bardzo Wam Wszystkim dziękuję!!! 
Jesteście cudowni! :) 



A teraz zapraszam na garść zapowiedzi:



"Jedno małe kłamstwo"
K.A. Tucker

Seria: Dziesięć płytkich oddechów #2

Wydawnictwo Filia

Premiera: 17 wrzesień 2014



"Intensywna, seksowna, wzruszająca... Nikogo nie pozostawia obojętnym." 
Colleen Hoover, autorka Hopeless

"Mocno prawdziwa, ta książka wykręciła moje serce i podała mi je na tacy. Z pewnością nie chcecie przegapić tej historii." 
Courtney Cole,  autorka If you stay

Livie zawsze była tą bardziej zrównoważoną z sióstr Cleary. Poradziła sobie z tragiczną śmiercią rodziców. Jednak pod zewnętrzną powłoką twardej i silnej młodej kobiety, kryje się mała dziewczynka, uczepiona ostatnich słów ojca: „Spraw, bym był dumny”. Obiecała, że się postara... Przez ostatnie siedem lat każda decyzja, słowo i czyn przybliża ją do wytyczonego celu.
Livie trafia do Princeton z życiową misją: uczęszczać na zajęcia, zdać na medycynę i poznać dobrego, porządnego faceta, za którego pewnego dnia wyjdzie za mąż. Nie planuje jednak: galeretkowych shotów, sympatycznej współlokatorki-imprezowiczki, której nie potrafi odmówić i Ashtona - przystojnego kapitana uczelnianej osady wioślarskiej. Jego zdecydowanie NIE planuje. Ashton jest aroganckim dupkiem, który rozpala zwykle uśpiony temperament Livie, ponadto uosabia wszystkie cechy, których dziewczyna pragnie u faceta uniknąć. Co gorsza, jest przyjacielem i współlokatorem Connora, który, jak się akurat składa, idealnie spełnia wymagania Livie. Dlaczego więc dziewczyna cały czas wraca myślami do Ashtona?
Czy obowiązkowa i przykładna dotąd Livie zostanie zmuszona, by zrezygnować z ostatniej obietnicy, jaką złożyła ojcu? A wraz z nią z jedynej drogi życiowej, którą zna?

~ * ~

"Jedno małe kłamstwo" jest kontynuacją "Dziesięciu płytkich oddechów", o których pisałam w chciejce#5 pod pozycją 32. (klik) oraz którymi chwaliłam się w stosiku 6/2014 (klik). Mimo, że nadal nie czytałam oddechów to okładka kłamstwa jest tak piękna, że nie mogę przestać o niej myśleć... ;)

___________________________________________


"W śnieżną noc"
Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle

Wydawnictwo Bukowy Las

Premiera: 19 listopad 2014






Trzy gwiazdy literatury młodzieżowej, z kultowym pisarzem, Johnem Greenem na czele, napisały na czas Gwiazdki trzy połączone ze sobą opowiadania. 


Punktem wyjścia jest burza śnieżna, która w Wigilię kompletnie zasypuje miasteczko Gracetown. Na tle lśniących białych zasp pięknie prezentują się prezenty przewiązane wstążeczkami i kolorowe światełka połyskujące w nocy wśród wirujących płatków śniegu. Śnieżyca zamienia małe górskie miasteczko w prawdziwie romantyczne ustronie. A przynajmniej tak się wydaje... Bo przecież przedzieranie się z unieruchomionego pociągu przez mroźne pustkowia zazwyczaj nie kończy się upojnym pocałunkiem z czarującym nieznajomym. I nikt nie oczekuje, że dzięki wyprawie przez metrowe zaspy do Waffle House uda się odkryć uczucie do wieloletniej przyjaciółki. Albo że powrót prawdziwej miłości rozpocznie się od nieprzyzwoicie wczesnej porannej zmiany w Starbucksie. Jednak w śnieżną noc, kiedy działa magia Świąt, zdarzyć może się wszystko...

~ * ~

John Green, ah John Green... kto mu się oprze? A wiecie, że Wydawnictwo Bukowy Las poinformowało na swoim fanpage’u, że już na początku przyszłego roku wyda książkę duetu John Green & David Levithan, pt. „Will Grayson, Will Grayson” - premiera zapowiedziana jest na luty!  


___________________________________________



"Białe jak śnieg"
Salla Simukka

Seria: Lumikki Andersson #2

Wydawnictwo YA! / GW Foksal

Premiera: 8 październik 2014




Po raz kolejny Salla Simukka udowadnia, że skandynawska sensacja nie ma sobie równych. Lumikki, niczym Sara Lund ze słynnego filmowego „Dochodzenia”, tropi sektę w samym sercu zabytkowej Pragi. Tym razem bohaterka trylogii Salli Simukki próbuje uratować młodą kobietę ze szponów niebezpiecznej grupy. W scenerii starego miasta, wśród krętych uliczek, rozgrywa się dramat, którego stawką jest życie. Czy Lumicce uda się ocalić dziewczynę, która twierdzi, że jest jej siostrą? Czy pokona szajkę planującą zbiorowe samobójstwo członków sekty?

~ * ~

Lumikkę Andersson miałam już okazję poznać podczas lektury pierwszego tomu z cyklu o fińskiej Śnieżce, pt. "Czerwone jak krew" - moją recenzję możecie przeczytać tutaj (klik). Już pomijając fakt, że tytuły kolejnych części tej serii są niezwykle fascynujące ze względu na aluzję do popularnej baśni, a okładki pięknie cieszą moje oczy, to przyznam, że jestem niezmiernie ciekawa co takiego autorka zaplanowała w drugim tomie, i czy pozwoli czytelnikom poznać Lumikkę bardziej... 


___________________________________________



"Black Ice"
Becca Fitzpatrick

Wydawnictwo Otwarte / Moondrive

Premiera: 5 listopad 2014






Nie daj się zwieść pozorom.

Britt długo przygotowywała się do wymarzonej wyprawy wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Niespodziewanie dołącza do niej jej były chłopak, o którym dziewczyna wciąż nie może zapomnieć. Zanim Britt odkryje, co tak naprawdę czuje do Calvina, burza śnieżna zmusza ją do szukania schronienia w stojącym na odludziu domku i skorzystania z gościnności dwóch bardzo przystojnych nieznajomych. Jak się okazuje, obaj są zbiegami. Britt staje się ich zakładniczką. W zamian za uwolnienie zgadza się wyprowadzić ich z gór. Gdy dziewczyna odkrywa mrożący krew w żyłach dowód na to, że w okolicy grasuje seryjny morderca a ona może stać się jego kolejnym celem, sprawy przybierają dramatyczny obrót…

~ * ~

Szczerze? Nie mam pojęcia co takiego kusi mnie w tej pozycji, bardziej mroźne i pełne grozy wnętrze, nazwisko autorki, a może ta okładka? Owszem, spotkałam się już z opiniami, że jest co najmniej "paskudna", ale mi coś się w niej podoba, niekoniecznie jestem w stanie określić co takiego, może to to natężenie czerni i jej kontrast z bielą? Uwielbiam kontrasty... A Wam się podoba? Okładka?


___________________________________________


"Miasto cieni" 
Ransom Riggs

Seria: Pani Peregrine #2

Wydawnictwo Media Rodzina

Premiera: listopad/grudzień 2014




"Miasto cieni" to kontynuacja "Osobliwego domu pani Peregrine", Akcja powieści rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia. Jest rok 1940. Jacob i jego nowi przyjaciele opuszczają wyspę, na której znajdował się dom pani Peregrine i udają się do Londynu. W czasie podróży czekają ich liczne niespodzianki i przygody.

"Miasto cieni" to niepowtarzalna, magiczna powieść, która przenosi czytelników w świat wyobraźni, telepatii, pętli czasowych, zmiennokształtnych i niesamowitych zwierząt.

~ * ~

Na "Osobliwy dom pani Peregrine" mam już ochotę od dawna. Wspominałam o nim także w chciejce#3 pod pozycją 15. (klik) jak więc mogłabym nie chcieć poznać kontynuacji? Trochę to szalone, ale co tam ;)


___________________________________________


"Zła krew"
Sally Green

Seria: Half Bad #1

Wydawnictwo Uroboros / GW Foksal

Premiera: wrzesień 2014



Rekord Guinnessa: Najczęściej tłumaczona przed premierą książka debiutującego autora.

Współczesny świat, w którym obok ludzi żyją wiedźmy – dobre białe oraz złe czarne. Piętnastoletni Nathan jest mieszańcem obu zwaśnionych, ściganym i wyalienowanym, lecz zdecydowanym przetrwać za wszelką cenę. Pierwsza część trylogii, która zostanie przetłumaczona w kilkudziesięciu językach.


~ * ~

Dlaczego umieściłam ją w swojej chciejce? Wiedźmy! Wszelkiej maści czarownice, tajemne siły, moce, zaklęcia i uroki działają na mnie jak magnes. Uwielbiam o tym czytać. Poza tym książka całkiem niedawno miała swoją światową premierę i dość szybko trafiła do nas ;)
Jestem tylko zawiedziona, że polska okładka ukazała się w odcieniach szarości, dla porównania zobaczcie okładkę w czerni - i jak uważacie, nie byłaby lepsza? Szczerze mówiąc, to jak tak dłużej zaczęłam się przyglądać wersji czarnej - dostrzegłam, że zarys krwi tworzy tutaj profil twarzy człowieka, dziwne, ale w wersji szarej tego wcześniej nie zauważyłam ;)


___________________________________________



"Endgame. Wezwanie"
James Frey

Seria: Endgame #1

Wydawnictwo SQN

Premiera: 7 październik 2014




Książka? Nie, to przyszłość rozrywki! Projekt Endgame to multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją. Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy. No i 3 000 000 $ nagrody!

Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero Endgame ją zweryfikuje.

W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza… W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie. W ich rękach znajduje się los świata. Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi. Nadszedł czas. Usłyszeli wezwanie. Rozpoczyna się Endgame!

Czytaj książkę. Odszukuj wskazówki. Rozwiązuj łamigłówki.
Zwycięzca może być tylko jeden!


~ * ~

Dlaczego chcę ją przeczytać? James Frey. Autor uwielbionych przeze mnie "Miliona małych kawałków". Autor, który totalnie uwiódł mnie sposobem w jakim pisze, jego styl, ironia, spostrzegawczość i ten prąd, który wyzwala w czytelniku od pierwszych stron, prąd, który nie pozwala się oderwać - to jest TO. Czekam z niecierpliwością! Podejmę wyzwanie.


___________________________________________



"Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety"
Mark Helprin

Wydawnictwo Otwarte

Premiera: październik 2014





Oscar Progresso siada codziennie w ogrodzie na szczycie góry (uzbrojony w walthera P88, z którym się nie rozstaje), spogląda na Rio de Janeiro i spisuje swoje wspomnienia, po czym skrzętnie upycha je w mrówkoszczelnej kasecie. To, co przeżył, wydaje się nieprawdopodobne: zabójstwo w obronie własnej, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, małżeństwo z cudowną milionerką, rozwód z okrutną milionerką, obrabowanie największego banku na świecie, dwukrotne zestrzelenie przez Luftwaffe, rozmowy z papieżem w stylu: „cześć, właśnie się do ciebie wybieraliśmy”, oświadczyny po pięciu minutach znajomości i ślub z trzykrotnie młodszą Brazylijką... Aż trudno uwierzyć, że największy wpływ na życie tego ekscentrycznego Amerykanina miała... kawa, „siła nieczysta”, z którą obsesyjnie walczy.

Helprin funduje czytelnikom chwile intelektualnej rozrywki na najwyższym poziomie – krytyczne spojrzenie na wiek XX, zabawę słowem i obłędnego bohatera. „Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety” jest kpiarski i wzruszający, nostalgiczny i krzepiący, dramatyczny i arcyzabawny – to powieść, od której trudno się oderwać.

~ * ~

Okładka? Tytuł? Autor? Wnętrze?
Intelektualna rozrywka? Zabawa słowem? Obłędny bohater?
Hmm. Czy coś jeszcze muszę tłumaczyć? ;)



***
No to która z powyższych trafi i na Waszą chciejkę?
Piszcie! 
Jestem bardzo ciekawa :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...