niedziela, 26 października 2014

100 000 | Wyniki!


w y n i k i !

Moi drodzy! :)

Zapraszam Was na wyniki konkursu ogłoszonego tutaj: 100 000 wyświetleń!

Konkurs, który wtedy przygotowałam, był moim podziękowaniem dla Was - Czytelników mojego bloga za to, że jesteście ze mną i poświęcacie mi swój czas, myśli i uwagę. Otrzymałam wiele, wiele naprawdę świetnych zgłoszeń! Do każdego z Was wysłałam także wiadomość zwrotną z informacją, czy zgłoszenie zostało przyjęte czy też nie - niestety zdarzyło się kilka zgłoszeń z nieprawidłowymi odpowiedziami - ale w takich przypadkach znalazłam rozwiązanie zadowalające (mam nadzieję) obie strony ;) Serdecznie Wam dziękuję za tak żywy odbiór konkursu, a także za wszystkie ciepłe słowa, wyrazy uznania i gratulacje które od Was otrzymałam - to właśnie dzięki Wam mam chęci i motywację do tworzenia tej strony! Cieszę się przeogromnie, że poszukiwanie i przygotowywanie odpowiedzi na pytania konkursowe dało Wam tyle radości - taki właśnie był mój zamysł ;) Czytanie ich było moim niezastąpionym poprawiaczem humoru. Jesteście absolutnie fenomenalni i bardzo żałuję, że nie mogę tych nagród rozlosować więcej... ale - do rzeczy!


Przejdźmy do ogłoszenia zwycięzców!

Za maszynę losującą posłużyła moja dłoń wraz z różnymi wieczkami pudełek ;)
Nie przedłużając - zapraszam na przebieg losowania. 

Poniższe zdjęcia przedstawiają poszczególne jego etapy: 

Wszystkie 124 zaakceptowane zgłoszenia wydrukowane i przygotowane do cięcia ;)



Tak prezentują się wszystkie już wycięte losy:


Posegregowałam je do poszczególnych grup:


Przygotowałam maszyny losujące ;)



I przeszłam do losowania!

Wybaczcie to "zażółcenie" ale z uwagi na porę dnia, światło słoneczne przestało być zadowalające ;)
Mam nadzieję, że nie sprawi to żadnej trudności z oczytaniem zwycięzców...

grupa I


grupa II


grupa III



Serdecznie Wam Gratuluję! 

I już ślę do Was maile ;)
Na adresy pocztowe oczekuję 3 dni od daty ogłoszenia wyników.


Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział w konkursie i cieszę się, że ze mną jesteście! :) 

środa, 22 października 2014

Chciejka #9 | Premiery, zapowiedzi i dwa starocie ;)

Zapraszam Was na kolejną, już dziewiątą porcję moich książkowych pragnień!

Dzisiejszy zbiór nazwałabym mocno jesiennym, czyli raczej trochę "ponurym", ale jak już kiedyś wspominałam - jesienią mam większą ochotę na ciemniejsze i jednak cięższe klimaty ;) 
Poniżej przedstawiłam 11 książek pochodzących z nowości i z zapowiedzi + dwa tytuły dość zamierzchłe, ale równie interesujące :)

Może niniejszy cykl sprawi, że któraś pozycja trafi też na Waszą chciejkę? ;)

Wszystkie opisy pochodzą z portalu Lubimy Czytać lub stron Wydawnictw.


Na granicy zmysłów
Przemek Kossakowski
Wydawnictwo Otwarte
Premiera: 17 listopad 2014


Zakopywano go w grobie, obkładano wnętrznościami barana, podcinano mu język, wmawiano choroby i nieślubne dzieci. Rzucano na niego klątwy i odprawiano egzorcyzmy nad jego autem. Kossakowski dotarł do granicy zmysłów. Teraz zabiera nas w podróż w głąb swojego ciała i umysłu poddawanych szaleństwu znachorów z Ukrainy, Rosji, Bałkanów i Polski. Tego nie mogła uchwycić telewizyjna kamera. To książka, która uświadamia, jak mało wiemy o świecie.




Trupia Farma
Bill Bass
Wydawnictwo Znak litera nova
Premiera: 5 marca 2012


Zapraszamy w leśne ostępy Tennessee. Na niewielkim obszarze leżą tu ludzkie zwłoki: zakopane w ziemi lub zanurzone w wodzie, zatopione w bagnach oraz ukryte w bagażnikach samochodów. To słynna Trupia Farma, wyjątkowy projekt naukowy Billa Bassa, który bada, co dzieje się z ludzkimi ciałami po śmierci, gdy natura bierze sprawy w swoje ręce. Jak blisko trzeba być rozkładającego się ciała, żeby je poczuć? Gdzie ciało rozkłada się dłużej: w ciężarówce czy na tylnym siedzeniu samochodu? W jaki sposób ślady małych owadów przyczyniły się do wysłania na krzesło elektryczne pewnego „morderczego” staruszka? Bill Bass zabiera nas w przyprawiającą o ciarki na plecach podróż po zakątkach Trupiej Farmy, miejsca, które zrewolucjonizowało współczesną medycynę sądową. Nie tylko odkrywa przed nami fascynujące tajemnice ludzkich zwłok, ale też opowiada o swych najbardziej pasjonujących śledztwach.



Psychopaci są wśród nas
Robert D. Hare
Wydawnictwo Znak
Premiera: 26 wrzesień 2006

Większość z nas reaguje odrazą, ale i ciekawością na doniesienia o bezlitosnych, pozbawionych sumienia zabójcach, którzy coraz częściej pojawiają się w filmach, programach telewizyjnych i prasie. Seryjni mordercy pokroju Teda Bundy'ego i Johna Wayne'a Gacy'ego, bezwzględnie łamiący zasady społeczne, stanowią szczególnie dramatyczne przykłady psychopatów. Ludzie z tym zaburzeniem osobowości są w pełni świadomi konsekwencji swoich czynów, znają różnicę pomiędzy dobrem i złem, a jednak wykazują przerażający egocentryzm, brak skrupułów i niezdolność do troszczenia się o los innych. Szczególnie zaś przeraża, że osobom postronnym wydają się zwykle całkiem normalni. Doktor Robert D. Hare przedstawia charakterystykę tych niebezpiecznych mężczyzn i kobiet opartą na dwudziestopięcioletnich badaniach naukowych, barwnie opisując świat oszustów, kanciarzy, gwałcicieli i najrozmaitszych drapieżców, którzy oczarowują, kłamią i brutalnie torują sobie drogę przez życie. Czy powinniśmy uważać ich za ludzi chorych, czy po prostu złych? Jak możemy ich rozpoznać? I jak mamy się przed nimi chronić? Książka doktora Hare dostarcza wiarygodnych i nieraz zaskakujących informacji wszystkim, którzy pragną zrozumieć to destrukcyjne zaburzenie psychiczne.  



Okna
Anna Kozak
Wydawnictwo Akurat
Premiera: 15 październik 2014

Krzesło, które staje się obiektem religijnego uwielbienia, anioły z krótkimi, owłosionymi nogami, zawody w łyżwiarstwie bez łyżew na zamarzniętym stawie, ordynator zdominowany seksualnie przez siostrę oddziałową i pacjent, który słyszy głos Boga wydobywający się z jego zęba – to codzienność oddziału psychiatrycznego w prowincjonalnym szpitalu. Codzienność bolesna, rozpaczliwa i zawirowana, żadna postać nie jest do końca określona, bo żadna nie jest do końca tylko sobą; lekarz bywa przekonany o tym, że jest muchą, pacjentka zamienia się w figurkę z kapliczki, lekarka miewa anielskie skrzydła, pacjent uzdrawia, zmarli ożywają, żywi jakby nigdy się nie urodzili, niebo mieści się w zagraconym składziku na zapleczu. A wszędzie są okna, przez które widać roztrzaskane, czasem kuszące, częściej groźne, chaotycznie porozrzucane fragmenty rzeczywistości i złudzeń. W miarę rozwoju wydarzeń czytelnik coraz częściej zadaje sobie pytanie, co jest jawą, a co sennym marzeniem, koszmarem lub wytworem chorej wyobraźni bohaterów. Identyczne pytania zadają sobie postaci z książki, uparcie poszukujące tożsamości, miłości i odrobiny bezpieczeństwa w rozbitym na ostre fragmenty, boleśnie kaleczącym świecie.




Nie puszczaj mojej dłoni
Michel Bussi
Wydawnictwo Świat Książki
Premiera: 22 październik 2014

Para zakochanych wypoczywa na rajskiej wyspie La Réunion. Rozleniwienie, palmy, słońce i turkusowe morze tworzą doskonały koktajl. Nagle sielanka zamienia się w koszmar. Kiedy Liane znika z hotelu, jej mąż Martial Bellion staje się podejrzanym numer jeden. Tym bardziej, że ucieka razem z ich sześcioletnią córką. Policja organizuje blokadę dróg, nad wyspą kołują helikoptery. Rozpoczyna się szaleńczy pościg wśród najbardziej mozaikowej społeczności świata. A jeśli za tym usianym trupami polowaniem na człowieka kryje się przerażającą manipulację?




Posłaniec
Markus Zusak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Premiera: październik 2014

Poznajcie Eda Kennedy’ego – przeciętnego taksówkarza, kiepskiego karciarza, pechowca w miłości. Mieszka w ruderze na przedmieściach, dzieli się kawą ze swoim psem Odźwiernym i darzy uczuciem koleżankę Audrey. Jego życiem rządzą spokojna rutyna i brak perspektyw – do chwili, gdy pewnego dnia niechcący powstrzymuje napad na bank. I wtedy pojawia się pierwszy as. Wtedy Ed zostaje Posłańcem. Tak oto wybrany, wędruje przez miasto, pomagając i cierpiąc (jeśli to konieczne), aż pozostanie już tylko jedno pytanie – kto stoi za jego misją?




Impuls
Eve Silver
Wydawnictwo Uroboros
Premiera: 5 listopad 2014

Gra tak prawdziwa, że staje się rzeczywistością. Alternatywny świat, w którym bohaterka budzi się po wypadku samochodowym, znacznie różni się od tego, do którego przywykła. Musi brać udział w grze, w której walczy na śmierć i życie z okrutnymi obcymi. Piorunująca mieszanka science fiction i gier, a jej bohaterowie nie przejmują się zasadami.




Pandemia
Jana Vagner
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Premiera: październik 2014

Grypa to ostatnia niekontrolowana plaga ludzkości. Jednak wielu ją lekceważyło, a wybuch pandemii wirusa H1N1 był tylko kwestią czasu. Z całego świata napływają informacje o masowych śmiertelnych zachorowaniach. Społeczeństwa rozpadają się w chaosie i anarchii, odcięte od lekarstw, prądu i wody... W konającej Moskwie resztka ocalałych wegetuje w strachu przed chorobą i jej nosicielami. Tylko nieliczni mają odwagę żyć poza wojskowymi strefami kwarantanny. Anna z rodziną i przyjaciółmi wie, że aby przetrwać, trzeba przejąć inicjatywę. Ucieczka jak najdalej od epicentrum wydaje się najlepszym rozwiązaniem, w odległe miejsce z dostępem do świeżej wody i żywności, gdzie można nauczyć się żyć od nowa. Wybór pada na małą chatkę na wysepce jeziora Wong w Karelii przy granicy z Finlandią. Jednak przedarcie się tam to karkołomne zadanie, ponieważ nic już nie jest takie jak przedtem. Zwarta grupa wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż przez upiorny świat wyniszczony globalną zarazą. Do czego posuną się, by przetrwać i jak wiele poświęcą dla tych, których kochają najbardziej? Połączenie thillera, powieści drogi i dramatu psychologicznego.



Bądź mi nożem
Dawid Grosman
Wydawnictwo Świat Książki
Premiera: 8 październik 2014

„Nie obawiaj się – nie chcę się z Tobą spotkać ani przeszkadzać w Twoim zwyczajnym życiu, chciałbym jednak, abyś zgodziła się otrzymywać ode mnie listy” – tak po raz pierwszy pisze Jair do nieznanej sobie Miriam, którą dostrzegł na zjeździe szkolnym i jej widok przeszył mu serce. Powieść „Bądź mi nożem”, której tytuł Dawid Grosman zaczerpnął z „Listów do Mileny” Franza Kafki, opowiada o niezwykłym, łamiącym wszelkie stereotypy romansie. W swym liście Jair proponuje Miriam wolny związek, pozbawiony otoczki życia codziennego, równolegle do ich życia u boku współmałżonków i dzieci. Upiera się jednak, aby związek ten istniał wyłącznie w formie pisanej. Jego propozycja, niemal desperacka, przeszywa ją w sposób jej nieznany; odpisuje mu, lecz ma nadzieję, że uda jej się przemienić słowo pisane w rzeczywiste, żywe ciało – jej pojmowanie intymności jest prostolinijne, bardziej zasadnicze. I tak oboje odkrywać będą rolę wyobraźni w związku międzyludzkim oraz seksualność ukrytą w słowach. Pytanie dlaczego zaangażowali się w taki związek otrzymuje wciąż na nowo różne odpowiedzi od każdego z nich. Indywidualne zmagania kochanków przeradzają się w odrębne, osobiste opowieści. Oboje piszą, aby być.



W obronie pozycji misjonarskiej
Wolf Haas
Wydawnictwo Burda Publishing Polska
Premiera: 5 listopad 2014


Kiedy zakochałem się po raz pierwszy, byłem w Anglii, i wtedy właśnie wybuchła choroba wściekłych krów. Kiedy zakochałem się po raz drugi, byłem w Chinach, i wtedy wybuchła ptasia grypa. A trzy lata później zostałem pierwszą zarejestrowaną ofiarą świńskiej grypy. Gdybym kiedykolwiek zaczął znów okazywać objawy zakochania, natychmiast zawiadom stację epidemiologiczną. Obiecaj mi to. Benjamin Baumgartner cały czas walczy o to, aby się nie zakochać. Jednakże na próżno, ponieważ ta epidemia i tak go dopada i całkiem traci głowę. Innym problemem tego młodego człowieka jest jego pochodzenie. Matka, dawna hipiska, powiedziała mu, że jego ojciec był Indianinem z plemienia Hopi, stąd jego indiański wygląd, a jedyną pamiątką po ojcu jest srebrny pierścień. Opowieść matki zrobiła na młodzieńcu duże wrażenie. Podróżuje więc po świecie w poszukiwaniu śladów ojca, wplątuje się w rozmaite nieprawdopodobne sytuacje, aby tylko dowiedzieć się prawdy. Benjamin ma również obsesję na punkcie imion. Nie chce znać imion nowo poznanych osób. Wmówił sobie, że jeśli tylko będzie znał imię danej osoby, czar znajomości pryśnie.



Niekochana
Katarzyna Misiołek
Wydawnictwo MUZA SA
Premiera: 29 październik 2014


Agnieszka jest z pozoru szczęśliwą mężatką. Z pozoru, bo poznajemy ją w momencie,w którym zastanawia się, czy mąż jeszcze ją kocha... On jest idealny, ale tylko dla postronnych świadków. W domu zmienia się nie do poznania - chłodny, obojętny na potrzeby żony i nieskory do kompromisów, oddala się od niej coraz bardziej, w końcu niemal zupełnie ją ignoruje. Ona kocha, więc walczy, prosząc o dobre słowo, czuły gest, czy odrobinę wspólnie spędzonego czasu. Dopiero kiedy przypadkiem dowiaduje się o zdradzie męża, unosi się honorem i odchodzi. Szybko jednak wraca przerażona niespodziewaną samotnością, zagubiona we własnych emocjach, stęskniona. On zaczyna bardziej się starać, chociaż ciężko wzniecić pożar uczuć na zgliszczach. Agnieszka jednak świetnie potrafi oszukiwać samą siebie. Tyle, że on wcale się nie zmienił... Któregoś dnia bohaterka odkrywa pewne skrzętnie do tej pory skrywane mężowskie upodobania i daje się wciągnąć w grę, która od samego początku jest dla niej upokarzająca - wtedy pojmuje, że nie ma sensu dłużej ciągnąć tego związku. Odchodzi na dobre i zaczyna wszystko od nowa. Ale czy znajdzie szczęście?



Bellagrand
Paullina Simons
Wydawnictwo Świat Książki
Premiera: 19 listopad 2014

Zrezygnowali ze wszystkiego, by być razem, lecz miłość była tylko początkiem... Gina, imigrantka z Włoch, niezależna, wrażliwa i silna, rozpaczliwie pragnie założyć rodzinę. Pochodzący z bostońskich wyższych sfer Harry, idealista i działacz polityczny, chce stworzyć lepszy świat. Połączeni namiętnością, miotają się, kłócą i łamią sobie serca, by w końcu stanąć w obliczu ostatecznego wyboru, który na zawsze przypieczętuje ich los. Wspólna podróż prowadzi ich przez cztery dekady i dwa kontynenty, przez chwile triumfu i zamętu, od nękanych strajkami uliczek Lawrence w stanie Massachusetts po wykładane marmurem sale i sekretne drzwi tajemniczej rezydencji o nazwie Bellagrand.



Tak krucho
Tammara Webber
Wydawnictwo Jaguar
Premiera: 29 październik 2014


Drugi tom bestsellerowego "Tak blisko. . . " Tamary Webber.  Będąc dzieckiem, Lucas Maxfield z ufnością czekał na kolejny dzień. Po tragedii, która dotknęła jego rodzinę, Lucas zwątpił we wszystko, w co kiedyś wierzył. Gdy spotkał na swej drodze Jacqueline, po raz pierwszy od dawna odważył się do kogoś zbliżyć.





***
No to którę z powyższych trafią i na Waszą chciejkę? ;)

poniedziałek, 20 października 2014

Tajemnica morskiej latarni - Santa Montefiore


Ellen Trawton ma trzydzieści lat, mieszka w Londynie i pochodzi z cenionej i zamożnej rodziny. Nie posiada problemów z jakimi muszą mierzyć się współczesne dziewczyny, a na dodatek już za kilka miesięcy ma poślubić wybranka z wyższych sfer. Jednym słowem Ellen to prawdziwa szczęściara, ale czy na pewno? Pewnego dnia decyduje się na desperacki krok - bez słowa wyjaśnienia ucieka z Londynu. Potrzebuje czasu dla siebie i miejsca, w którym mogłaby odnaleźć spokój i ukojenie z daleka od swojej toksycznej matki. W tym celu udaje się do ciotki Peg, z którą lady Trawton od prawie 30 lat nie utrzymuje kontaktów. Dziewczyna jest przekonana, że rodzinne miasteczko matki w Irlandii jest ostatnim miejscem na ziemi, gdzie ktoś miałby jej szukać. Jednak dzikość i piękno irlandzkiej Connemary, skrywają niewyjawione od lat tajemnice i zagadkę z przeszłości, której nikt dotąd nie rozwikłał. Co takiego stało się przed laty, że matka Ellen uciekła z domu i nigdy nie dała znaku życia? O jak bolesnej przeszłości siostry starają się zapomnieć? 

"Tajemnica morskiej latarni" to także opowieść o Conorze Macausland, który przed kilkoma laty w skutek tragicznego wypadku w starej latarni morskiej, stracił swoją ukochaną żonę, Caitlin. Obecnie samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Kiedy ścieżki Conora i Ellen krzyżują się, rodzi się między nimi uczucie, którego oboje tak bardzo potrzebują. Jednak niespokojny duch Caitlin zawieszony pomiędzy życiem a śmiercią, jest gotów zrobić wszystko, by Conor już nigdy nikogo nie pokochał...

(...) miłość jest wszystkim - to nasze jestestwo, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. [s. 13]

Santa Montefiore jest jedną z moich ulubionych pisarek. To właśnie jej powieściami zaczytywałam się w wieku lat nastu, jeszcze dziś pamiętam emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury "Szkatułki z motylem", "Sonaty o niezapominajce", "Spotkajmy się pod drzewem ombu" czy "Jaskółki i kolibra". Jako jeszcze klubowiczka Świata Książki namiętnie kolekcjonowałam powieści tej autorki i wielokrotnie do nich powracałam. Do dzisiaj żywię do niej swego rodzaju sentyment. Czytanie "Tajemnicy morskiej latarni" było dla mnie niczym taki powrót do przeszłości... Zatopienie się ponownie w jej magicznym stylu kreowania wydarzeń. Miło jest powracać do pisarzy, których się ceniło i do których odczuwa się tęsknotę. Uwielbiam tę autorkę i polecam ją wszystkim kobietom łaknącym dobrej powieści obyczajowej z nutką pięknie nakreślonej scenerii. 

"Tajemnica morskiej latarni" to wielopłaszczyznowa historia z wątkiem paranormalnym o dwóch kobietach desperacko poszukujących miłości, której tak bardzo potrzebują, jednak klucz do odnalezienia tego uczucia mogą znaleźć jedynie w sekretach przeszłości... Jednak ze smutkiem muszę przyznać, że na tle wcześniej poznanych przeze mnie książek tej autorki "Tajemnica morskiej latarni" wypadła dość blado. Niestety nie wzbudziła we mnie aż tak intensywnych odczuć i emocji jak miało to miejsce wcześniej. Być może mają na to wpływ lata, które upłynęły, a być może słabość tej historii ma związek z jej główną bohaterką - mało wyrazistą, rozpieszczoną i egoistyczną, która w wieku lat trzydziestu nadal mieszka z rodzicami i nie musi za nic ponosić odpowiedzialności, co jest dość niedojrzałe. Ta historia potrzebowała moim zdaniem bardziej "iskrzącej" postaci, głębszej, charyzmatycznej i sprytniejszej. Tutaj niestety tak nie było, ale nawet ta Ellen którą Santa wykreowała w połączeniu z jej lirycznym i często poetyckim sposobem pisania tchnęła życie i ciepło w strony powieści, wzbudzając we mnie sympatię oraz odsuwając daleko w cień wszelkie wątpliwości.

To, co jest niekwestionowaną zaletą tej historii, to przede wszystkim pięknie opisana Irlandia. Santa Montefiore specjalizuje się w opisach tła swoich powieści i za to także ją cenię - nie tylko za to jak przedstawia miłość swych bohaterów, ale przede wszystkim za to, na jakim tle to robi. Dzięki niej odbywam swoistą "wycieczkę" w dalekie miejsca, których nie dane mi było jeszcze zobaczyć, ale wiem, że dzięki niej - bardzo bym chciała. Takim miejscem jest również wybrzeże Connemara - poprzez te piękne opisy czułam jakbym niemal tam była! "Tajemnica morskiej latarni" to barwna, porywająca i niezwykle plastyczna opowieść. Santa wzrusza, czaruje i urzeka przyrodą w swoich powieściach.

Podsumowując "Tajemnica morskiej latarni" to wciągająca, zaskakująca i klimatyczna opowieść o tajemnicach przeszłości, które nieuporządkowane kładą cień na drogę ku szczęściu w teraźniejszości. To opowieść o prawdziwej miłości, skrywanych sekretach i drugich szansach. A może dusze zmarłych naprawdę nas odwiedzają? Po tej książce nie jestem już taka pewna, czy tak nie jest... 


______________________________________________________________________________________________________
Santa Montefiore, Tajemnica morskiej latarni, Przekład: Joanna Dziubińska, stron 480, Wydawnictwo Świat Książki, 2014

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki

niedziela, 19 października 2014

Testy - Joelle Charbonneau


Cia, nie ufaj nikomu. [s. 57]

Wojna Siedmiu Faz obróciła Ziemię w jałowe zgliszcza. Trzęsienia ziemi, tornada, powodzie i skażenia gruntu to tylko niektóre z kataklizmów jakie napotkały planetę. Najpierw były Cztery Fazy zniszczeń, które ludzie sprowadzili na siebie sami, a później kolejne Trzy Fazy, w trakcie których to Ziemia dokonała odwetu... By przetrwać, Zjednoczona Wspólnota podzieliła społeczeństwo na wiele kolonii, z których każda pełni swoistą funkcję, a przyszłość zależy teraz od nielicznych wybrańców, którzy by odbudować świat zostają wyłonieni spośród najlepszych absolwentów szkół średnich i muszą przejść specjalne Testy w Centrum Egzaminacyjnym. 
(...) jedynym sposobem zagwarantowania, że Zjednoczona Wspólnota nie powtórzy błędów przeszłości, jest poddanie testowi naszych przyszłych przywódców i upewnienie się, że odznaczają się cechami które pozwolą im nie tylko doprowadzić nasz kraj do rozkwitu, lecz także zapewnić bezpieczeństwo jego obywatelom. [s. 169]
Testy składają się z czterech etapów: pierwszy z nich to dwudniowy egzamin pisemny sprawdzający wiedzę teoretyczną z zakresu historii, przyrody i umiejętności logicznego myślenia, drugi etap to seria sprawdzianów praktycznych, trzeci jest egzaminem sprawdzającym zdolność do pracy w zespole, natomiast czwarty, zarazem najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny jest etapem mającym sprawdzić zdolności przywódcze przyszłych liderów. Dla wielu spośród szczęśliwych wybrańców - otrzymanie możliwości wzięcia udziału w Testach, a później, być może, kontynuowania nauki na Uniwersytecie, jest spełnieniem najskrytszych marzeń. Taką osobą jest Cia Vale, szesnastoletnia mieszkanka Kolonii Pięciu Jezior, która wraz z trojgiem znajomych została wybrana i z całej siły pragnie dowieść, że jest tego godna. Jednak w noc przed wyjazdem, jej ojciec i zarazem były uczestnik Testów dzieli się z nią kilkoma niepokojącymi tajemnicami, które sprawiają, że jej punkt widzenia odnośnie funkcjonowania tajemniczego systemu diametralnie się zmienia... Dlaczego uczestnikom Testów wymazuje się pamięć odnośnie ich przebiegu i jak długo właściwie trwają? Co się dzieje z tymi, którzy z nich nie wracają i dlaczego minęło prawie dziesięć lat odkąd do Testów zakwalifikowano absolwenta z Pięciu Jezior? Na te i inne pytania Cia będzie musiała znaleźć odpowiedź sama, ale czy aby na pewno?

Po sukcesie takich książek jak "Igrzyska śmierci", "Niezgodna" czy "Więzień labiryntu" przyszła pora na "Testy". "Testy" są pierwszą częścią kolejnej dystopijnej trylogii "The Testing" (następne tomy: "Independent study" i "Graduation day" już niebawem w Polsce) - więc jeżeli jesteś fanem tych wspomnianych wcześniej - "Testy" przypadną ci do gustu, ba, śmiem nawet pokusić się o stwierdzenie, że obezwładnią cię i na czas lektury zupełnie znikniesz z rzeczywistości. Ta książka ma w sobie coś niesamowitego - po prostu wciąga. Wsysa. Pochłania. Absorbuje. Czytasz, czytasz i czytasz i nie zdążysz zauważyć, a trzymasz w ręku ostatnią stronę zadając sobie pytanie: kiedy kolejna część?! Tak, ogłaszam "Testy" godnym następcą "Igrzysk śmierci" i rekomenduję - it's so good!

Owszem, wyczuwalna jest tutaj silna inspiracja Igrzyskami, aczkolwiek zostało to tak dobrze dopracowane i przemyślane, że zupełnie mi nie przeszkadzało. Joelle Charbonneau napisała książkę, którą naprawdę ciężko odłożyć - świetnie skonstruowana fabuła, ciekawa, intrygująca, fascynująca, pełna morderczych pościgów i nadnaturalnych zmutowanych istot, która oprócz grozy i niepewności spowita jest także wieloma tajemnicami i niedopowiedzeniami dostarczającymi czytelnikowi więcej pytań niżeli odpowiedzi. Muszę przyznać, że autorka umiejętnie buduje napięcie przez całą książkę, a zwroty akcji niejednokrotnie przyprawiały mnie o szybsze bicie serca. Klimatyczny suspens i potęgowanie niejasności wypływa tutaj niemal z każdego rozdziału. Jeżeli zaś chodzi o zakończenie książki - to śmiało mogę je uznać za paraliżujący pstryczek w nos czytelnika! Jest zaskakujące i prognozujące doskonałą kontynuację w kolejnych dwóch tomach tej trylogii. Aaah! Już nie mogę się doczekać!


_________________________________________________________________________
Joelle Charbonneau, Testy, Przekład: Janusz Maćczak, stron 384, Wydawnictwo YA!, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękuję
Wydawnictwu YA! oraz Grupie Wydawniczej Foksal

Wyzwania:
Czytam Opasłe Tomiska: +384 stron
Klucznik: Mroczny klimat
Czytamy literaturę amerykańską

piątek, 17 października 2014

Okruchy wieczności - Andrzej Borun


"Okruchy wieczności" to ciekawa i dość nietypowa lektura będąca swoistym dziennikiem z bardzo intrygującymi spostrzeżeniami i radami. Za każdym razem gdy ją otwierałam - zawsze udawało mi się znaleźć coś nowego i ciekawego. To taka "mapa" dobrych wskazówek i życiowej mądrości. Czytałam ją z prawdziwą przyjemnością i wiem, że jeszcze nie raz do niej wrócę. Skłaniająca do refleksji, nie tylko nad życiem, ale także nad wiarą - otwiera oczy na świat i skłania do wprowadzania zmian w codzienności. 

Możemy odkryć na nowo naszą tożsamość, kim tak naprawdę jesteśmy i wykorzystać pełnię naszych możliwości. [s. 33]

Objętościowo raczej niewielka, lecz te zaledwie 122 strony, to tak naprawdę tylko złudne pozory, bowiem w swoim wnętrzu kryje bogate treści. Ukazując bolesną ulotność życia w swoich maleńkich rozmiarach - stara się ścieśnić szerokie spectrum tematyczne. Podzielona na wiele rozdziałów, takich jak Determinacja, Ego, Doskonałość, Współczucie czy chociażby - Eksperyment, stawia niezwykle istotne pytania egzystencjalne przede wszystkim o sens tego "jak żyjemy". 

Lepiej jest zrobić jeden krok we właściwym kierunku niż sto w niewłaściwym. jak znaleźć, wiedzieć, który kierunek jest właściwy? Właściwy kierunek i właściwe doznania pojawią się same. Gdy uspokoisz umysł. [s. 91]

W treści tego niewielkiego poradnika zawarte zostały także próby odpowiedzi na kwestie nurtujące ludzkość od zarania dziejów, jak np. w jakiej części wykorzystujemy swoje zasoby umysłowe i w jakiej wielkości znamy wszechświat? Otwierając okładkę czytelnik przeniesie się w inny wymiar - odkrywania tego, czego jeszcze o sobie nie wie. Ta swoista podróż w głąb siebie, pomaga znaleźć odpowiedź w kwestii sensu istnienia i nikogo nie pozostawi obojętnym. 

To, co przychodzi w tej właśnie chwili, jest najodpowiedniejsze. [s. 54]

Ciekawym rozwiązaniem są fragmenty dotyczące anegdot, aforyzmów i duchowego doświadczenia autora, który odważnie otwiera przed czytelnikiem swój umysł i poniekąd także duszę - jego książka zaprasza do życia w harmonii, emanując przy tym prawdziwym ciepłem i dobrą życiodajną energią. Polecam na gorsze dni i chwile zwątpienia, a także w chwilach gdy nurtują nas życiowe problemy. "Okruchy wieczności" to książka wymagająca, do czytania powoli, do wracania i kontemplowania. Autor w jednym z rozdziałów prosi o czas. Dajmy mu ten czas i pozwólmy otworzyć sobie oczy.


________________________________________________________________________
Andrzej Borun, Okruchy wieczności, stron 122, Wydawnictwo Novae Res, 2014

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Innowacyjnemu Novae Res

środa, 15 października 2014

Miniaturzystka - Jessie Burton | przedpremierowo

Recenzja przedpremierowa
Premiera książki: 6 listopada 2014


T'can vekeeren. 
Wszystko się może zmienić. 
[s. 434]

Holandia, październik 1686 roku. Osiemnastoletnia Petronella Oortman przybywa do Amsterdamu. Zaledwie miesiąc wcześniej poślubiła poznanego korespondencyjnie Johannesa Brandta, amsterdamskiego kupca, starszego od niej o prawie dwadzieścia lat i zgodnie z umową, pojawia się teraz pod drzwiami jego domu. Zamiast wyczekiwanego małżonka - w wielkim holu wita ją chłodna i niemiła, Marin, siostra Johannesa, i służba. Pierwsze spotkanie małżonków również nie jest udane i daleko odbiega od wyobrażeń niewinnej dziewczyny, która pouczona przez matkę o powinnościach żony, jest gotowa na wszystkie obowiązki małżeńskie. Mąż jednak nie pojawia się w jej sypialni ani pierwszej nocy, ani kolejnej. Dni mijają i Nella spostrzega, że zachowanie Johannesa wobec niej daleko odbiega od tego, na jakie przygotowała ją matka. Gdy więc pewnego popołudnia, ten, w ramach prezentu ślubnego i swoistego zadośćuczynienia podaruje dziewczynie nietypowy prezent - kredens, okazałą drewniana replikę ich domu, którą umebluje dla niej tajemniczy miniaturzysta, dziewczyna jest zdezorientowana.
Wreszcie Johannes sięga po kotary i rozsuwa je teatralnym, zamaszystym gestem. Kobietom zapiera dech. Odsłania się wnętrze kredensu, podzielone na dziewięć segmentów- jedne wyłożone wytłaczaną złotem tapetą, inne drewnianą boazerią. (...) Dokładność z jaką odtworzono wnętrze domu jest niesamowita - jak gdyby ktoś pomniejszył ich kamienicę i przekroił na pół, odsłaniając wnętrzności. [s. 57]
Nie ma w mieście przyjaciół ani krewnych, którzy mogliby przyjść i wydawać okrzyki zachwytu na widok kredensu - to pomnik jej niemocy, jej powstrzymanej kobiecości. "To twój dom" powiedział jej mąż - ale kto może mieszkać w tych maleńkich pokoikach, w tych dziewięciu ślepych zaułkach? [s. 59]
Dbałość o detale i zręczność artysty (artystki?) stanie się jedyną prawdziwą radością w życiu Nelli i sensem istnienia, lecz na krótko, bowiem zrodzi też lęk, spowodowany nie tylko tym, że drobiazgi wyposażenia i figurki przedstawiające domowników odsłaniają ich głęboko skrywane tajemnice, ale także - przewidują wydarzenia, które niebawem staną się ich udziałem. Pytanie - skąd artysta wie o sekretach rodziny Brandtów?
(...) jest w nich coś, co wykracza poza ramy normalności, są jak komentarz do jej życia, którego nie potrafi do końca zinterpretować. To coś więcej niż proste naśladownictwo. [s. 199]
Najważniejszym znaczeniem powieści jest dojrzewanie Nelli, która z niewinnej dziewczyny przeistacza się w pewną własnej wartości kobietę, potrafiącą sięgnąć po to co jej się należy, jednak ten proces dojrzewania, idzie ponuro w parze z cierpieniem osób, które przyszło jej kochać. Autorka utrzymała swoją powieść w narracji sukcesywnej, przywodząc niekiedy na myśl thriller, lecz faktem jest, że jej proza przekazuje znacznie głębsze i ważniejsze treści. "Miniaturzystka" to przede wszystkim dobrze skonstruowana powieść historyczna, która odzwierciedla pełnię życia w ówczesnych czasach, dając wręcz czytelnikowi możliwość wejrzenia w głąb amsterdamskich zaułków.
Tutaj czuje się marionetką, naczyniem, w które inni wlewają swoje myśli. I nie mężczyznę poślubiła, lecz świat. Złotnicy, szwagierka, dziwne znajomości, dom, w którym czuje się zagubiona, i ten w miniaturze, napawający ją przerażeniem. [s. 118]
Dla tak młodej pisarki jak Jessie Burton, stworzenie tak zawikłanej i poplątanej powieści, w której na końcu wszystko się wyjaśnia, było nie lada wyzwaniem. W imponujący sposób pokazała mądrość wykraczającą daleko poza jej wiek, wystawiając na światło dzienne błędne wyobrażenia zwykłych ludzi, którzy mają je o sobie nawzajem. Każdy z nas ma przecież jakieś tajemnice, warstwy, na których przędzie złoto i inne, tak pełne ciężaru "pożyczonej" radości. Burton wywołuje w czytelniku żywe poczucie niepokoju, gdzie nic nie jest takie jak się wydaje... Historia Nelli złożona z takich elementów jak obsesja czy percepcja prawdy, genialnie opisuje jak uczy się być "kochanką" własnego losu, w tym ograniczonym, klaustrofobicznym świecie. Burton znakomicie przygotowała się do stworzenia tej książki, jej badania i umiejętności pisarskie w sposób imponujący przywołują opresyjność i religijną nietolerancyjność złotego wieku miasta zbudowanego na wodzie i czerpiącego swe bogactwo z zamorskiego handlu, a pod jej piórem ożywiają wnętrza i pejzaże wielkich mistrzów. 

Ta pasjonująca i jednocześnie debiutancka powieść Jessie Burton, absolwentki uniwersytetu w Oxfordzie, była najbardziej rozchwytywanym tytułem podczas Targów Książki we Frankfurcie, a sama Jessie pisała ją ponoć potajemnie, ukrywając ten fakt przed rodziną i znajomymi, na co dzień pracując jako aktorka i menedżerka. Ta niecodzienna publikacja, inspirowana jednym z najcenniejszych zabytków Rijksmuseum i postacią autentycznej Amsterdamki, Petronelli Oortman, przeniesie was w czasy złotego wieku Holandii, rozkwitu handlu i sztuki oraz pozwoli zajrzeć w serca postaci, które spoglądają na nas z obrazów Vermeera, czy chociażby Rembrandta. "Miniaturzystka" to doprawdy zachwycająca książka, która spodoba się poszukiwaczom niebanalnych treści i historycznego tła, obfitego w pasjonujące szczegóły z epoki. Jestem pod wrażeniem i absolutnie polecam!


Dom dla lalek Petronelli Oortman, Rijksmuseum – ok. 1686 – 1710, twórca nieznany


Odmierzały rzeczy, o których ludzie woleliby nie pamiętać. Śmiertelność, złamane serca. Głupotę i ignorancję. Na cyferblatach zamiast godzin malowała twarze klientów, przesyłała im wiadomości, które wyskakiwały z zegara, kiedy wskazówka docierała do dwunastej. (...) mówiła, że to dlatego, że potrafi wejrzeć w ich dusze, w ich wewnętrzny czas, który nie uwzględnia godzin i minut. [s. 407]


__________________________________________________________________________________________
Jessie Burton, Miniaturzystka, Przekład: Anna Sak, stron 464, Wydawnictwo Literackie, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji 
serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

Wyzwania:
Czytam Opasłe Tomiska: +464 stron
Klucznik

niedziela, 12 października 2014

Mój przyjaciel Meaulnes - Alain-Fournier


"Mój przyjaciel Meaulnes" to jedyna ukończona powieść Alaina-Fourniera, a właściwie - Henriego Albana Fourniera - francuskiego powieściopisarza, który w wieku zaledwie 28 lat zginął podczas I wojny światowej. Opublikowana w Polsce po raz pierwszy w 1936 r., a po wojnie jeszcze dwa razy: w 1948 i 1958 roku jest jedną z najważniejszych powieści początku XX wieku i należy do arcydzieł literatury francuskiej. Sam pisarz nawiązał w niej ponoć, do własnego epizodu miłosnego z lat młodzieńczych. 


Opowiada historię nie tylko pierwszej prawdziwej miłości - tak pięknej i jednocześnie tak trudnej, pełnej obaw i rozterek, ale także - prawdziwej przyjaźni. Narratorem jest piętnastoletni Francois i to z jego punktu widzenia przypatrujemy się poszczególnym wydarzeniom. Chłopiec bardzo szczegółowo i z niezwykłym taktem opisuje perypetie oraz własne - i nie tylko własne - związane z nimi odczucia. Jednak trzeba przyznać, że to nie Francois, ale Augustyn Meaulnes odgrywa w tej powieści kluczową rolę. 
Przyjazd Augustyna Meaulnes'a, który zbiegł się z moim ostatecznym powrotem do zdrowia, stał się dla mnie początkiem nowego życia. [s. 15]
Tytułowy bohater pojawia się pewnego dnia w szkole Sainte-Agathe i tym samym burzy jej spokój. Jest tajemniczy i dziwny, przy tym starszy i większy niż pozostali chłopcy przez co z miejsca zaskarbia sobie sympatię, zaufanie i respekt żądnych przygód młodzieńców, natychmiast stając się samozwańczym liderem i przywódcą wszystkich zabaw. Na prawdziwego przyjaciela wybiera jednak młodszego o dwa lata Francoisa - cichego i spokojnego syna wiejskich nauczycieli. Mimo dzielących ich różnic chłopcy zaprzyjaźniają się i odczuwają do siebie nawzajem wielki szacunek. Pewnego dnia jednak Meaulnes znika i błądząc dociera do "tajemniczej krainy" gdzie przeżywa przygodę swego życia i wraca odmieniony na zawsze. Francois trafnie domyśla się, że za sprawą tej nagłej odmiany stoi dziewczyna - niejaka Yvonne de Galais, piękna i powabna niewiasta, w której to Meaulnes zakochał się do szaleństwa miłością młodzieńczą i nieznająca żadnych granic. Wspomnienie dziewczyny wpływa na całe życie bohatera, który za punkt honoru poprzysięga sobie jej odnalezienie… 
Z jakim wzruszeniem wspominał potem Meaulnes tę chwilę, kiedy tak stał blisko nieznajomej i patrzył na jej delikatny profil, patrzył tak długo i tak uporczywie, aż oczy zaszły mu łzami. [s. 87]
Kiedy skupimy się uważniej na fabule książki, zauważymy, iż widać wyraźnie, że to nie Augustyn Meaulnes, ma tutaj najważniejsze znaczenie, a Francois, który mimo, że uważnie przedstawia wszystko co wokół Meaulnesa się dzieje, to wpływ owych wydarzeń oraz samo zakończenie tej pięknej i dość smutnej historii odnosi się przede wszystkim do niego samego. 

Utrzymana w baśniowej atmosferze, pełna poetyckiego czaru i uroku powieść Alaina-Fourniera ukazuje bohaterów w tym momencie ich życia, kiedy ich młodzieńcze marzenia zderzają się z rzeczywistością burząc dziecięcą beztroskę i przynosząc w zamian powagę dorosłości. Szczerze przyznam, że uległam czarowi Alaina-Fourniera i niezwykle się cieszę, że powieść napisana ponad wiek temu wychodzi zwycięsko z próby czasu i nawet dzisiaj zachwyca świeżością ujęcia oraz głębią dramatycznych doświadczeń młodych ludzi. Pięknie napisana, skrupulatnie wykreowana i przede wszystkim przyjemna w odbiorze, swój charakter i ton zawdzięcza mistrzowskiej dłoni Fourniera i jego niezwykle barwnemu, chwilami wręcz poetyckiemu językowi. Jestem pod niesłabnącym wrażeniem, że powieść napisana ponad sto lat temu jest tak piękna. To książka dla tych, którzy lubią sentymentalne podróże i spokojną, miarową akcję, a także dla tych którzy cenią sobie romantyczne uniesienia i bez względu na wiek czują w sobie młodość. Pełna wdzięku i ciepłych uczuć, spokojna i urokliwa jak wakacyjna miłość, która pojawia się i znika zostawiając ślad wyłącznie we wspomnieniach, głęboko i na zawsze. Serdecznie polecam.

Zachęcam ciepło do poznania Meaulnesa w najnowszej szacie graficznej proponowanej przez Wydawnictwo Zysk i S-ka, którą miałam okazję czytać - piękna twarda oprawa z obwolutą przyjemnie pieści wizualne zmysły najbardziej wybrednego czytelnika. Gdybym miała przyznawać punkty za wydanie, bez wahania byłoby to 10/10 ;) I tak jeszcze poza recenzją książki chciałabym polecić film zrealizowany na jej podstawie, pt. "Mój przyjaciel Meaulnes" z 2006 roku.



______________________________________________________________
Alain-Fournier, Mój przyjaciel Meaulnes, stron 304, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014

Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Zysk i S-ka

Wyzwania:
Klucznik: ąćęłńóśźż
Okładkowe Love

piątek, 10 października 2014

Smak miłości - Iga Adams



Jak smakuje miłość? 

Główną bohaterką "Smaku miłości" jest Weronika. Dwudziestodziewięcioletnia pracownica spółdzielni mieszkaniowej, aktualnie desperacko próbująca zapomnieć o obiekcie swojej największej miłości. Na jej (nie)szczęście, wspomniany obiekt, notorycznie jej to utrudnia, pojawiając się w najmniej oczekiwanych momentach... Jednak Weronika, uparcie przedzierając się przez gąszcz wyzwań czyhających na współczesnego singla, pod naporem rodziny i przyjaciół rozpoczyna intensywne poszukiwania nowej wersji drugiej połówki, w tym też celu odkrywa bezkresną głębię Internetu, a tam - portale randkowe - i tym sposobem trafia wreszcie na Tego Jedynego, ale czy będą żyli długo i szczęśliwie? I kim jest Monika? O, tego już musicie dowiedzieć się sami... ;)
Zadzwonię do niego wieczorem, powiedzmy koło dwudziestej, i zapytam mimochodem: "Co porabiasz? Co tam u ciebie?". A potem zaproszę go do domu. Olśnię, oczaruję... pozna Weronikę, jakiej dotychczas nie znał. Będę zniewalająca, tajemnicza i zimna. Oszaleje na moim punkcie! Trzeba brać sprawy we własne ręce. [s. 68]
Oto pełna humoru kronika zdarzeń z życia niezwykle zwariowanej Weroniki. Cudowny antydepresant. Rzadko śmieję się na głos podczas lektury, a tutaj, muszę przyznać, że moje struny głosowe nieznośnie często przyjemnie drgały. Weronika jest po prostu rozbrajająca, a przy tym nie traci hartu ducha. Czy jednak z Weroniką można się utożsamić tak jak to było w przypadku Brigdet Jones, którą chcąc nie-chcąc kusi blurb okładki? To już pozostaje w interpretacji czytelnika, ja ze swojej strony muszę przyznać, że nieźle się uśmiałam obserwując skłonność do wpadania w tarapaty tej nietuzinkowej bohaterki, a szczególnie jej potrzebę znalezienia partnera, która była tak silna, że przysłoniła zdrowy rozsądek ;) 

Wstąpiliśmy do jubilera, gdzie mój chłopak kazał mi wybrać pierścionek. Potem wyciągnął świnkę skarbonkę i ku przerażeniu ekspedientki rozłupał ją na ladzie. Można śmiało powiedzieć, że sypnął kasą, bo pięcio- i dwuzłotówki rozsypały się po całym sklepie. Rzuciliśmy się na kolana i zaczęliśmy je zbierać. Byłam spocona, zgrzana i wściekła. [s. 106]
Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny. Całość wzbogacają cięte dialogi i celne spostrzeżenia absurdów obecnych w społeczeństwie, bowiem Iga Adams stworzyła bohaterkę, która jest iście karytkaturalnym odzwierciedleniem trosk i problemów współczesnej trzydziestolatki. Może lekko przerysowaną, chwilami irytującą, ale na pewno bardzo charyzmatyczną, dzięki czemu łatwo się z nią oswoić. Poza tym "Smak miłości" to też dość gorzka metafora współczesnego świata, a konkretniej - życia osób samotnych i postrzegania ich przez społeczeństwo. Mimo, że wybornie drwi z wielu spraw, zachowań i relacji międzyludzkich jest raczej bolesnym odzwierciedleniem rzeczywistości i dosadnie niesie ze sobą pewną mądrą refleksję: czy miłości naprawdę trzeba szukać na siłę? Czy jeżeli coś od początku jest nie takie jak powinno, to czy warto w tym trwać? I jak smakuje miłość, ta prawdziwa?

Zaprosił mnie do obskurnej, zadymionej knajpy, gdzie, przekrzykując muzykę i dusząc się od gryzącego dymu, prowadziłam z "wybrankiem" konwersację. Może jakoś wytrzymałabym beznadziejny lokal, liche piwo i inne przeciwności losu, ale nie mogłam przymknąć oczu na jedno: Wojtek miał najprawdziwszy na świecie złoty ząb! Jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w bijący z jego szczęki imponujący blask. Złoty ząb! O, matko! [s. 45]
Uczucia nie trzeba szukać, ono przychodzi samo, trzeba tylko cierpliwie poczekać - a "Smak miłości" to zabawna, miejscami irytująca i trochę naiwna książka, od której ciężko się oderwać, bo czyta się ją zaskakująco dobrze. Ta coś idealnie lekkiego na oderwanie się od codzienności. Polecam na poprawę humoru!


_______________________________________________________
Iga Adams, Smak miłości, stron 240, Wydawnictwo Damidos, 2014

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce 

Wyzwania:
Klucznik: ąćęłńóśźż
Czytamy powieści obyczajowe

czwartek, 9 października 2014

Zaczekaj na mnie - J. Lynn




Są rzeczy, na które warto czekać…
Są rzeczy, których warto doświadczyć…
Są rzeczy, których nie powinno się przemilczać…
Ale są rzeczy, o które warto walczyć...


Ta powieść to emocjonalne mistrzostwo! Zanim przejdę do wyrażania swoich "ochów" i "achów" na temat tej cudnej historii - pragnę zaznaczyć, że z wielką przyjemnością przeczytałabym ją jeszcze raz. Jest sympatyczna i zabawna, wzruszająca i pełna ciepła, poza tym wsysa już od pierwszych stron. "Zaczekaj na mnie" to naprawdę przyjemna historia z humorem, Nie jestem w stanie opisać jak często się przy niej uśmiechałam. Połykałam te strony. Chłonęłam ten świat i razem z bohaterami przeżywałam wydarzenia, które miały miejsce. Po moim zawodzie przy "Na krawędzi nigdy" i niedosycie nad "Tylko Ty" - zwątpiłam w nurt New Adult, już nawet przykleiłam mu łatkę, że "mnie nie zachwyca". O jakże się myliłam! Znalazłam perełkę, która ugłaskała moje wszelkie pragnienia. Perfekcyjne New Adult! J. Lynn ma niesamowitą zdolność do pisania o rzeczach pozornie błahych, ale jednak istotnych z podszytym humorem i urokiem. To dopiero pierwsza jej książka jaką miałam okazję czytać, ale jestem pewna, że sięgnę po kolejne. No a poza tym - te dialogi! Och, dialogi. Jak Ona pisze, JAK pisze! Tak lekkie, tak pełne humoru i ironii, tak przeszyte emocjami, tak realne i niesamowicie swobodne - to właśnie tego szukam w tym nurcie. Uwielbiam cię J. Lynn.


Mimo, że swoje "naście" lat mam już za sobą, to historia Pani Lynn (a właściwie - Armentrout, tej od "Obsydiana") poruszająca problemy dwojga "młodych dorosłych" bardzo mi się spodobała. Na pewno nie jest to płytka historia o niczym, historyjka o banalnej miłości i równie banalnej treści - nie. To piękna opowieść o radzeniu sobie z samym sobą, którą czyta się jednym tchem. Pozwala zrozumieć, że czasem warto jest poczekać na miłość, na tę prawdziwą, której nie da się przyspieszyć. To książka o osiąganiu szczęścia i walce o lepszą przyszłość połączona z zamykaniem bolesnej przeszłości. Ona i on - mają swoje przykre tajemnice, ukryte gdzieś w czeluściach duszy, które nie pozwalają im zaufać, i chronią przed doznaniem porażki. Cienie przeszłości zawsze mają niebagatelny wpływ na teraźniejszość, ważne jest by odnaleźć w sobie siłę do walki o lepsze jutro, w innym przypadku pozostaje tylko przyglądanie się jak twoje "dzisiaj" się wali. "Zaczekaj na mnie" to piękna historia o dokonywaniu wyborów i pokonywaniu własnych słabości, o determinacji i dążeniu ku lepszemu, a także - przede wszystkim - o pięknej miłości.

Cała fabuła jest oparta na przykrych przeżyciach głównej bohaterki, Avery, która szczerze dzieli się tym, co się dzieje w jej psychice. Po wielu przejściach przechodzi też coś na kształt metamorfozy. A to wszystko dzięki wsparciu grupki przyjaciół i... Camerona, który także skrywa niemiłą tajemnicę. Jednak Avery i Cam to idealne połączenie, przynoszące obopólną korzyść. Polubiłam głównych bohaterów, polubiłam bohaterów drugoplanowych i całą tę otoczkę - no co Was będę oszukiwać - polubiłam i już. Świetnie wykreowane postacie, które z miejsca wzbudziły moją wielką sympatię (no może poza kilkoma czarnymi charakterami). Stanowią wzorowy przykład na to, że warto walczyć, warto zaufać i pielęgnować nadzieje, że każdy samodzielnie jest odpowiedzialny za własne życie, i że nikt nie przeżyje go za niego, pewnych wyborów trzeba dokonać osobiście - no a poza tym - znajdziemy tutaj niejedną scenę, która przyspieszy bicie serca, i pobudzi rozszalałe fantazje, tym samym wciągając jeszcze bardziej ;) Ta książka nie tylko relaksuje, ale także uczy, jest prawdą o ludzkiej słabości i sile, nie tłamsząc treści niesmaczną erotyką, która dzięki piórze Pani Lynn jest po prostu - piękna. 

Często bywa tak, że blurb okładki potrafi zwieść czytelnika w szczere pole - jednak nie tym razem. Moje oczekiwania co do tej książki zostały nie tylko spełnione, ale też dopieszczone pod każdym względem. Jednak, muszę z przykrością przyznać, że korekta się nie spisała: zdarzały się błędy i literówki, które bywały dość irytujące, lecz przez wzgląd na fakt, że książka o „miłości” była tak dobra jestem w stanie przymknąć na to oko ;)

Szukasz idealnej książki o miłości w nurcie New Adult, a tej jeszcze nie czytałaś? To biegnij do księgarni/biblioteki/koleżanki, gdziekolwiek gdzie jest ta książka, zdobądź ją i czytaj! Szybko, szybko :) Daj się porwać tej przepięknej historii. Gorąco polecam!

I dla tych, który już czytali i wiedzą o co chodzi: cupacabra istnieje! Widziałam na własne oczy! Naprawdę :)



______________________________________________________________________
J. Lynn, Zaczekaj na mnie, stron 384, Wydawnictwo Amber, 2014

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Amber



Wyzwania:
Czytam Opasłe Tomiska: +384 
Czytamy literaturę amerykańską

środa, 8 października 2014

Deadline Maślany!

Kochani!

Jakiś czas temu, a dokładniej - tutaj - informowałam Was o ciekawej akcji mającej na celu - co tu dużo mówić - materializację Maślany! Maślana to bohater (trzeciej ogólnie - poprzednie to: "Cześć, mam na imię Michał" moja recenzja (klik) oraz "Łosoś norwesko-chiński" moja recenzja (klik)pierwszej z trzytomowego cyklu książki Michała Krupy - pod tytułem "Maślana-czas pokoju". Jak sam autor przyznał w pewnym wywiadzie*: "(...) stworzenie głównego bohatera tej książki jest efektem przeczytania wszystkiego co pojawiło się w Polsce Miroslava Zambocha. Podjąłem także współpracę z młodym, ale bardzo zdolnym grafikiem, który już zaprojektował okładkę. Reasumując. Dzieje się wiele, nawet bardzo wiele. Piszę dużo, a jeszcze więcej tworzę w głowie" - jednym zdaniem: Michał Krupa to pisarz, który nie boi się odważnie sięgać po swoje marzenia! Takie akcje jak projekt Maślany zasługują na odzew i wsparcie ze strony kulturalnego światka. Zatem pomóżmy! :)

Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak:



Podsumowując: Maślana zmaterializował się już w 90%! 
super/świetnie/cudownie tak? TAK! Ale na taką pełną radość jeszcze za wcześnie, bo...
...jest też druga strona medalu - zostało 5 dni do końca akcji i brakuje 10%!

Zatem pomóżmy! 

Do osiągnięcia zamierzonego celu zostało już tak niewiele, nie pozwólmy by przez tak znikomą liczbę czyjeś marzenie legło w gruzach!

Szczerze Was zachęcam do udziału w tej świetnej akcji. Autor poniósł naprawdę wielkie ryzyko tworząc ten projekt i zasługuje na wsparcie. Wbrew pozorom wydanie własnej książki łatwe nie jest... a w tym przypadku każda, nawet najmniejsza, symboliczna suma może zdziałać cudaNo a poza tym, czy wspominałam Wam, że każdy kto zasili projekt - niezależnie od kwoty - dostanie opowiadanie pdf o dodatkowych przygodach Maślany oraz otrzyma podziękowania drogą mailową, a także pojawi się na liście darczyńców ogłoszonej na profilu FB oraz blogu autorskim? :)

Pozostało zaledwie kilka dni projektu, cel jest już niemal na wyciągnięcie ręki, brakuje tak niewiele... Pozwolę sobie zacytować słowa autora: "Ta książka to coś więcej, niż tylko następna. Mam nadzieję, że się uda"Ja również mam nadzieję, że się uda! Proszę prześlijcie i udostępnijcie tę informację gdzie tylko się da - pomóżmy Michałowi i Maślanie!


Ja już wsparłam Maślanę, a Ty? ;)

link do projektu na platformie wspieram.to: klik


* link do wspomnianego wyżej wywiadu - klik
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...