niedziela, 22 lutego 2015

"My" David Nicholls



Czy jedne wakacje mogą naprawić to, co się psuło przez długie lata?


Podobnie jak popularny "Jeden dzień", "My", to opowieść o dość dziwnej parze, lecz tym razem bohaterami jest "stare dobre małżeństwo".  I tak, mamy tutaj Douglasa, 54-letniego biochemika o flegmatycznym usposobieniu, który na co dzień pochłonięty badaniami nad muszkami owocowymi zdaje się być, tak naprawdę zupełnie zagubiony w świecie emocjonalnych rozterek, zaś jego żona i zarazem kompletne przeciwieństwo, Connie, dzika, spontaniczna i niespełniona artystka, mająca za sobą burzliwą przeszłość, od pewnego czasu poszukuje nowej drogi życia. Kiedy więc Connie oświadcza mężowi, że ich małżeństwo dobiegło końca i że wkrótce się wyprowadzi, Douglas postanawia walczyć o związek, tym bardziej, że ich syn, Albie, wkrótce opuści rodzinny dom i wyjedzie na studia. Douglas nie potrafi zrozumieć, dlaczego uczucie Connie się "wypaliło", a tym samym pogodzić się z myślą o samotności. Chwyta się więc ostatniej deski ratunku i zaplanowaną już wcześniej rodzinną wycieczkę po Europie - postanawia zamienić w podróż życia. Ma wielką nadzieję, że czas spędzony razem, pozwoli jemu i Connie, znów zbliżyć się do siebie i sprawi, że żona pokocha go na nowo, a syn odzyska do niego szacunek. Bukuje więc hotele, kupuje bilety i wszystko starannie planuje. Czy więc coś może pójść nie tak? Okazuje się, że bardzo wiele. Podróż nie należy do udanych. Zainteresowana sztuką Connie, ma własny pomysł na to, co i kiedy zobaczyć, a Doug, jako kompletny laik artystyczny, próbuje za wszelką cenę sprawić żonie przyjemność, za to Albie najchętniej pozbyłby się rodziców i zwiedzał wszystko na własną rękę lub z kolegami. Decyzja o rozwodzie zostaje więc odłożona w czasie, a Douglas za wszelką cenę stara się uratować małżeństwo...

"Zastanawiać się nad życiem bez niej - to niewyobrażalne. Dosłownie. Nie byłem w stanie sobie tego wyobrazić. Dlatego uznałem, że nie można do tego dopuścić. 

Powieść składa się z dwóch równoległych narracji: rozdziały Connie i Douglasa, opowiadające o początkach ich znajomości i narodzinach miłości są przeplatane rozdziałami dotyczącymi poszczególnych etapów podróży życia. Balansując pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością poznajemy więc historię burzliwego związku pary. Jednak te dwa aspekty narracji zdają się stawiać to samo pytanie: Dlaczego Connie chce zostawić Douglasa, i dlaczego, do diabła, za niego wyszła? Co ciekawe, choć Douglas trzyma wszystkie karty (jak na pierwszoosobowego narratora przystało), jest tak owładnięty samodesperacją, że aż zaślepiony...

Podzielona na 180 krótkich rozdziałów książka, to zabawna, chwilami wyciskająca łzy opowieść o oddaniu, wierności i wierze w siłę miłości. "My" zachwyciło moje oczy okładką, ale nie tylko. David Nicholls, który już w powieści "Jeden dzień" dał się poznać jako zręczny pisarz, wytrawny gawędziarz i wnikliwy obserwator współczesnych obyczajów i tym razem zbudował trzy, pełnowymiarowe postaci oplecione siecią skomplikowanych pajęczyn emocjonalnych. Ta książka to świetnie napisana, przejmująca i jednocześnie zabawna odyseja człowieka, który za wszelką cenę i zdawałoby się, że w myśl staropolskiego przysłowia lepiej późno niż wcale, stara się zachować miłość swojej żony i syna. 

"My" to wspaniała, wielopłaszczyznowa i pełna gorzkiego humoru tragikomedia o miłości, która powinna trwać wiecznie, i której nic nie powinno zagrażać. Opowieść o rodzinie, o relacjach i o rozstaniach. I choć jest to mało prawdopodobne, by "My" mogło zaskoczyć lub zachwiać czytelnikiem, to uważam, że powinno sprowokować do spojrzenia na siebie z różnych perspektyw: bo może czasem, w codziennej pogoni, przytłoczeni pracą i nadmiarem obowiązków, po prostu jesteśmy zbyt zaślepieni, by dostrzec pierwsze sygnały? A może jednak, oszukując siebie, podświadomie wypieramy odczucie, że to, co się dzieje zbliża nas do nieuniknionego? Bardzo Wam polecam ten tytuł, nie tylko ku rozrywce, ale też ku własnym przemyśleniom.

Poza tym "My" ma jeszcze jedną zaletę - po tej książce będziecie chcieli wyruszyć na wycieczkę po Holandii, Francji, Włoszech, czy Hiszpanii ;)

Książka nominowana do Nagrody Bookera 2014.


___________________________________________________________________
David Nicholls, My, stron 480, Wydawnictwo Świat Książki, 2015
Przekład: Jan Kraśko


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki

31 komentarzy:

  1. Jestem zachęcona, skoro warto książkę przeczytać, ja na pewno to zrobię ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamówiłam tę książkę trochę w ciemno, ale po Twojej recenzji już zacieram łapki - nie mogę się doczekać, aż w końcu będę miała ją w rękach. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi cudownie wręcz :) chciałabym mieć okazje przeczytać! A przyznam, że początkowo jakoś mnie nie porwała

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w trakcie lektury "Dobrego początku" tegoż autora i nie jestem jakoś szczególnie zachwycona. Mimo to nie wypowiadam się jeszcze, gdyż liczę na to, że się rozkręci. Na razie powstrzymam się od kupna "Nas".
    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wczoraj zabrałam się za czytanie tej książki. Za mną dopiero kilka stron więc jeszcze swojego zdania na jej temat nie mam, ale liczę na to, że po jej przeczytaniu również będę mogła wystawić jej pozytywną opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie nie mam w planach tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam słynnego "Jednego dnia", ale "My" wydają mi się ciekawą powieścią i na pewno dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Proza Nicholsa nie jest mi znana. Może kiedyś natrafię na jakąś książkę w bibliotece. Bo przecież nie da się mieć wszystkich książek w domu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właściwie to książkę kojarzę dzięki bardzo pozytywnym opiniom, a i na facebooku gdzieś mignęła mi okładka ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tym autorem jeszcze nie miałam styczności, ale film na podstawie jego książki "Jeden dzień" należy do moich ulubionych, zatem i z jego wersją papierową planuję się zapoznać. A co do tej pozycji, to fabuła brzmi naprawdę ciekawie i choć przeraża mnie taka ilość krótkich rozdziałów (co w niektórych książkach dawało mi nieźle popalić), to możliwe, że jednak dam jej szansę. :) Szczególnie, że Twoja recenzja jest tak bardzo zachęcająca. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że "Jeden dzień" mną nie poruszył za bardzo. No... może na kilku stronach. Jednak Twoja zapowiedź / recenzja / zachęta zaciekawiła mnie i już teraz pozytywnie zapatruję się na ten tytuł. Może to być ciekawa książkowa przygoda:-)
    Pozdrawiam ciepło:-))

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem do końca przekonana czy mi się spodoba, ale może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam sobie w biedronce Jeden dzień :-) Zapoznam się z autorem i jeśli mi się spodoba kupię pewnie kiedyś powyższy tytuł :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sprawiłaś, że mam ochotę poznać twórczość tego autora:)

    OdpowiedzUsuń
  15. raczej nie sięgnę po nią, choć w przyszłości to kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już i bez tej książki chcę zwiedzić Holandię i Hiszpanię. Brzmi interesująco. Dodaję do listy TBR... Oj, lista się niebezpiecznie powiększa
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie byłam zachwycona książką "Jeden dzień", dlatego też na razie nowa książka Nichollsa nie jest w stanie mnie do siebie przekonać. Ale w przyszłości- kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostatnio nawiedza mnie dość duża ilość przemyśleń, więc dlaczego by książki nie przeczytać? Lubię jak są krótkie rozdziały- szybciej mi historia leci.

    OdpowiedzUsuń
  19. Historia wydaje się naprawdę ciekawa :) sądzę, że mogłabym się na nią skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czytałam książki "Jeden dzień", ale za to ta wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Stawiałam na to, że ta książka będzie synonimem nudy ☺ jednak tym razem intuicja mnie zawiodła, zaciekawiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj, informuję, że Twój blog został nominowany do LBA.

    Więcej tutaj:

    http://world-chinese-rat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Zaciekawiłaś mnie, będę wypatrywać tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pamiętam, że "Jeden dzień" spodobał mi się bardzo a swoim opisem sprawiłaś, że kolejny raz sięgnę po książkę tego autora. Swoją drogą lubię taką podróż przez życie i różne etapy związku...

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj, do wycieczki po Hiszpanii książka nie będzie musiała mnie przekonywać, bo to moje marzenie, ale okej. :D Skupmy się na książce. Ciekawi mnie. Ale postanowiłam, że nie będę jej brała na ślepo dopóki nie przeczytam "Jednego dnia", który już sobie czeka na półce, aż się za niego wezmę. ;) Także jak tylko mnie zauroczy, biorę się za poszukiwania "My". Nie ukrywam, że przedstawiałaś ten tytuł w taki sposób, że najchętniej zignorowałabym te niepewne odczucia, ale tym razem postaram się posłuchać rozsądku, zamiast serca ^^
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  26. "Jeden dzień" mnie wynudził :( Nie rozumiem fenomenu autora, więc raczej nie będę się mierzyć z nową powieścią ^^

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytałam ,,Jeden dzień" i byłam oczarowana. Oby podczas czytanie tej książki też tak było :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Już od jakiegoś czasu mam na nią ochotę i jak na razie zdania nie zmieniam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytałam kilka recenzji na temat pierwszej książki tego autora i mnie trochę zniechęciły. Ale skoro wcale nie taka zła to książka to może kiedyś sięgnę. :) Ojj, do Hiszpanii bym się wybrała, bo w pozostałych miejscach byłam, co prawda nie zwiedziłam całych - jeszcze, wszystko przede mną :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...