poniedziałek, 23 lutego 2015

"Przeznaczeni" Holly Bourne



Gorące uczucie, nadciągający kataklizm, wyścig z przeznaczeniem i brak logiki

Stało się. Wiedziałam, że dobra passa nie może trwać aż tak długo. Oto trafiłam na książkę, która nie wzbudziła mojego zachwytu, ale za to przyjemnie połechtała wewnętrzną ironistkę ;)

możliwe spoilery

Ona, Poppy Lawson, siedemnastoletnia dziewczyna, notorycznie nadużywająca mascary, która nie jest "tą typową nastolatką" (jak o sobie mówi), czyli nie wierzy w miłość i uważa, że mężczyźni wcale nie są jej potrzebni do szczęścia - pewnego dnia poznaje niegrzecznego gitarzystę - no i z miejsca trafia ją strzała amora, ale tak, że aż mdleje. Dosłownie. A jakże. Noe, gorący i oczywiście mega tajemniczy gitarzysta niejakich "Nerwobóli" (nazwa zespołu, sic!) rwący laski na swój buntowniczy look i kasę starych, z miejsca zmienia życie Poppy o 180 stopni postanawiając przy okazji okazać gest i porzucić barwny żywot chama i dziwkarza, no bo Poppy jest oczywiście tak wyjątkowa, tak piękna i tak powalająco wspaniała, że aż wstrząsa całym poukładanym światem Noego, notabene systematycznie korzystającego z pomocy psychologa (zresztą podobnie jak Poppy). Czyli historia jest prosta, tak? A jednak nie! Ich miłość i słodka sielanka prawdopodobnie doprowadzi do zagłady świata wywołując przy okazji serię kataklizmów naturalnych i zwracając uwagę... Kogo? FBI! Śmiać się czy płakać? "Przeznaczeni" są po pierwsze: banalni, a po drugie: kompletnie nielogiczni. Ta książka to bzdurna historia, beznadziejne postaci i niekończące się pasmo niezrozumiałych rozwiązań!

Wszystkie bohaterki tych współczesnych pseudoromansideł dla Młodych Dorosłych są jak odbite z jednego wzorca: zaprzysiężone dziewice i życiowe sieroty zagubione w świecie imprez i depresji, którym palma odbija na widok "seksownych i tajemniczych buntowników" z problemami psychicznymi. Oczywiście są książki lepsze, chociażby J. Lynn, która ratuje się humorem, ale są też gorsze i tak oto tutaj mamy "Przeznaczonych", czyli debiut literacki pisarki i dziennikarki Holly Bourne, która na co dzień (uwaga) pomaga młodzieży radzić sobie z problemami natury emocjonalnej... Może dlatego te wszystkie dramy Noego i Poppy dostarczają świetnej rozrywki? Poza tym, przez większą część książki, okropnie wieje nudą. Sytuacji nie ratuje nawet podkoloryzowany spisek (szczerze mówiąc liczyłam tutaj na jakiś element pozaziemski, a nie zwykłe FBI!). Ale dość. Basta. Grupą docelową tej powieści jest rzecz jasna młodzież, jednak język, jakim posługują się bohaterowie powieści, momentami zdaje się być zbyt przesadzony, i uważam, że zawiodło tłumaczenie, no bo: Nerwobóle, albo Kucyki, jako grupy rockowe? Czy "Ulewa" jako imię? No sami powiedzcie!

Zdaję sobie sprawę, że książka spodoba się pewnie wielu nastolatkom, może nawet gdybym sama była ciut młodsza zareagowałabym inaczej, ale jest jak jest. Nie kupuję tej historii, nie przemawiają do mnie bohaterzy ani tym bardziej fabuła.  Na plus zasługuje zakończenie, które swoją nieschematycznością ratuje w moich oczach tę powieść, no i fenomenalna okładka. Pod każdym innym względem - jest słabo. 



_________________________________________________________________________
Holly Bourne, Przeznaczeni, stron 448, Wydawnictwo YA!, 2014
Przekład: Filip Makowiecki

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękuję
Wydawnictwu YA! oraz Grupie Wydawniczej Foksal

29 komentarzy:

  1. Szkoda, że Ci się nie podobało, bo chciałam książkę przeczytać. Zgadzam się, że nazwy zespołów czy imiona są fatalne, ale okładka piękna:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już słyszałam dobre opinie o tej książce, ale jeśli sama nie wpadnie mi w ręce, to pouszkiwać jej nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że Cię nie zachwyciła, to mi wydaję się na tyle ciekawa, że mam ją w planach :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka super, a ja lubię takie młodzieżówki ;) Może się skuszę! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, brzmi naprawdę tragicznie. Zresztą zazwyczaj od młodzieżówek staram się trzymać z daleka.
    "Nerwobóle"? Cóż to za nazwa... nie wiadomo nawet czy śmiać się czy płakać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście okładka świetna. co do reszty to faktycznie wieje nudą. Na razie podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety tak jest, że kiedy pojawi się boom na konkretną tematykę książek, to autorzy piszą je według skrzętnie opracowanego schematu, co powoduje, że wszystkie napisane są na tzw. jedno kopyto. Dobrze, że w tym przypadku chociaż zakończenie ratuje tę lekturę - tylko czy to nie jest za mało...? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - schemat, schemat i schemat, to dla mnie słowo określające NA i YA, niestety ten gatunek mi się nie podoba i nie przeczytam nigdy więcej nic z tego gatunku... :)

      Usuń
  9. Dostałam nerwobólu czytając tę recenzję. W sensie - nie, że recenzja jest zła! Recenzja jest super :) Tylko ta powieść brzmi jak niezła przyczyna bólu głowy i oczu.

    OdpowiedzUsuń
  10. ...zaprzysiężone dziewice i życiowe sieroty zagubione w świecie imprez i depresji, którym palma odbija na widok "seksownych i tajemniczych buntowników" z problemami psychicznymi - hahahahha pośmiałam się czytając, dzięki;):)

    OdpowiedzUsuń
  11. To raczej nie jest lektura dla mnie, więc spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie podoba mi się ta książka..

    OdpowiedzUsuń
  13. Od Ciebie po raz pierwszy dowiedziałam się o tej książce i jak widzę - mam nadzieję, że ostatni.
    PS. Chyba częściej powinnaś czytać takie chłamy, bo recenzja jest wspaniała. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No w końcu trafiłam na recenzję, która tak jak i moja, jest krytyczna :) Mi też ta książka nie podeszła. Zjechałam ją u siebie. Ale oczywiście większość recek to peany na jej cześć...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli wpadnie w moje ręce przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No to cóż, pewnie odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Spotykam mieszane opinie, jednak chciałam dać szansę tej powieści. Ale teraz zwątpiłam. Jeśli to ma być znowu tego typu główna bohaterka jak piszesz, to chyba nie mam sił się męczyć z tym.

    OdpowiedzUsuń
  18. Z tym tłumaczeniem nazw to rzeczywiście dziwna sprawa;)
    A cała historia... proszę, więcej logiki!;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj tam, czepiasz się ;) wcale nie było tak źle jak na debiut. Ja miałam tylko jedno ale, by wczuć się w historię odjęłam sobie jakieś 17 lat i zapomniałam o jakiejkolwiek logice ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. W takim razie z pewnością nie sięgnę, tyle jest ciekawych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam chęć na tę książkę, ale jakoś mi przeszła i o niej zapomniałam. Może to dobrze;))

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie przepadam za tymi książkami dla "młodych dorosłych" :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie o książce słyszałam same dobre opinie i chciałam ją przeczytać, teraz zdecydowanie ta chęć przeszła.

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetna okładka, ale widzę, że to jedyny plus tej pozycji. Kucyki jako zespół rockowy wymiatają ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Właśnie dlatego, tak żadko sięgam po takie pozycje :D Kucyki najlepsze xd
    No cóż, mam nadzieję, że chociaż przynajmniej trochę się uśmiałaś podczas lektury :D
    Ściskam i czekam na kolejne recenzje :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Okładka rzeczywiście fenomenalna i szczerze pisząc miałam niesamowitą ochotę na tę książkę, troszkę ostudziłaś mój zapał :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeśli liczy się na zwykły romans, jest to książka w sam raz.
    Zakończenie jest okropne i psuje wszystko co zbudowała opowieść. Wszystko. Każde motylki w brzuchu, śmiech bohaterów, czy ten banalny, a mimo to pożądany, romans. Gdybym mogła cofnąć czas, przy 395 stronie wyrzuciłabym lekturę przez okno, by nie psuć sobie uśmiechu po lepszych stronach.
    Szczerze? Ponieważ dla mnie jest to genialne romansidło, polecam wyszukanie wszystkich czarujących scen a resztę... reszta psuję czarujące sceny, więc zostawić, zakopać, lub spalić.

    OdpowiedzUsuń
  28. Kilka miesięcy temu sięgnęłam po tę powieść, książka bardzo mi się spodobała, jednak zakończenie ostudziło mój zapał.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...