niedziela, 15 lutego 2015

"Serena" Ron Rash


Powieść ma miejsce pod koniec lat 20. XX wieku. Kiedy to Serena, młoda, piękna i osierocona córka bogatego handlarza drewnem z Kolorado, przyjeżdża wraz ze swym świeżo poślubionym mężem, Pembertonem, w góry Karoliny Północnej. Tutaj, młodzi małżonkowie, przy wykorzystaniu naturalnych zasobów lasów, pragną rozwinąć swoje imperium drzewne. Wydawałoby się, że to powieść jakich wiele, ale czy aby na pewno? 
"Kiedy Pemberton wrócił w góry Karoliny Północnej po trzech miesiącach spędzonych w Bostonie, gdzie porządkował sprawy związane z ojcowskim majątkiem, wśród tych, którzy czekali na niego na peronie, była młoda kobieta nosząca w łonie jego dziecko. Towarzyszył jej ojciec, który skrywał pod wytartym surdutem nóż myśliwski; naostrzył go tego ranka z wielką starannością, by ostrze wbiło się możliwie głęboko w serce Pembertona. [s. 11]
Serenę spotykamy po raz pierwszy, kiedy kilka dni po ślubie, ona i Pemberton docierają na dworzec kolejowy w Północnej Karolinie, i tutaj spotykają szesnastoletnią brzemienną dziewczynę wraz z jej rozwścieczonym ojcem, łaknącym zemsty w cenie honoru. Niemniej, Pemberton, który ma wyraźne problemy z przypomnieniem sobie imienia dziewczyny, nie ma wątpliwości, jeżeli chodzi o jego domniemane ojcostwo. W tej otwierającej całą powieść scenie widzimy także wyraźnie, że Serena, która mimo, że wywodzi się ze znamienitej rodziny i otrzymała najlepsze wykształcenie jakie mogła otrzymać dobrze urodzona panna - zdecydowanie nie jest delikatną kobietą, a przez to raczej nie będzie zwyczajną, potulną żoną...

"Serena spojrzała na ojca i córkę, którzy siedzieli teraz razem na ławce, czujni i milczący jak aktorzy, którzy czekają na sygnał inspicjenta.
- Nie znam was - powiedziała Serena.
Córka wciąż spoglądała na nią ponuro. Odezwał się ojciec, głos miał trochę bełkotliwy.
- Nie mam do pani żadnej sprawy. Mam sprawę do tego, który stoi obok pani.
- Jego sprawa jest moją sprawą - oświadczyła Serena. - A moja jego.
Harmon wskazał ruchem głowy brzuch córki, potem znowu zwrócił się do Sereny.
- Ale nie ta sprawa. Ta się zaczęła, zanim pani tu przyjechała.
- Sugeruje pan, że córka nosi dziecko mojego męża.
- Niczego nie sugeruję - odparł Harmon.
- Więc jest pan szczęściarzem - oznajmiła mu Serena. - Nie znalazłby pan lepszego ojca dla jej przychówku. Wielkość jej brzucha tego dowodzi. - Zwróciła się do córki. - Ale to jedyne dziecko, jakie będziesz z nim miała. Inne będzie miał ze mną. [s. 16]


Serena zdecydowanie bardziej woli skórzane bryczesy i czarne wygodne buty niż suknie balowe, zupełnie nie przeszkadzają jej też spartańskie warunki, ani nie boi się ciężkiej pracy. Wraz z mężem wytrwale nadzoruje pracę drwali i nie szczędzi starań, by ta była jeszcze bardziej wydajna. Na białym arabie, z nieodłączną orlicą na ramieniu, stoi na straży rodzinnego interesu, i bez cienia litości eliminuje wszystko i wszystkich, którzy ośmielają się stanąć jej na przeszkodzie. 


"Wilkie zbladł. Szeryf zwrócił się do Pembertona i Harrisa, którzy wciąż siedzieli na koniach.
- Kto go zastrzelił?
- Ja - odrzekł Pemberton. - Był w sadzie. Miał się trzymać z dala, czekać przy stodole. Inaczej bym nie strzelał.
- Ktoś był z panem? - spytał McDowell.
- Nie.
Szeryf popatrzył na martwego człowieka.
- Interesujące, że pański strzał ugodził go prosto w serce. Powiedziałbym, że to bardzo zdumiewający przypadek.
- Powiedziałbym, że to wysoce nieszczęśliwy przypadek - powiedział Pemberton, zsiadając z konia, podobnie jak Harris.
Szeryf podniósł wzrok, patrząc nie na Pembertona, tylko na Serenę, która stała na ganku ich domu; w prawej ręce trzymała but, który akurat polerowała, w lewej ubrudzoną na czarno szmatkę.
- Pani Pemberton nie wydaje się szczególnie poruszona śmiercią pańskiego wspólnika.
- Okazywanie uczuć nie leży w jej naturze - wyjaśnił Pemberton. [s. 185]


Tym sposobem ich przedsiębiorstwo rośnie w siłę, a porośnięte lasem wzgórza Karoliny Północnej z zawrotną prędkością przeistaczają się w ogołocone i ziejące pustką przestrzenie. Jej ambicje sięgają jednak dalej. Serena nieustannie marzy, że pewnego dnia przeniosą się do Brazylii, by podobnie jak tutaj, i tam czerpać bogactwo z rozległych lasów tyle, że mahoniowych. Niestety przyszłość imperium składów drewna Pembertona staje pod znakiem zapytania, kiedy okazuje się, że żona potentata nie będzie mogła dać mu potomka. Wszystko wskazuje na to, że spadek przypadnie nieślubnemu synowi męża, którego istnienie Serena dotychczas tak uparcie ignorowała. Bezlitosna kobieta jednak nie zamierza pogodzić się z takim stanem rzeczy i wydaje na nieślubne dziecko swego męża wyrok...


"Serena" Rona Rasha jest powieścią, której poświęca się noce


Ta hipnotyzująca i niezwykle fascynująca historia osadzona w surowej scenerii Karoliny Północnej pierwszej połowy XX wieku, zachwyca głębią i pięknem natury, a równocześnie wzbudza niepokój i swoisty lęk pozbawionym litości klimatem. To ostatnie jest zasługą doskonale nakreślonych bohaterów, a przede wszystkim głównej i zarazem tytułowej bohaterki: Sereny Pemberton. Kobiety tak skomplikowanej, wyrachowanej, bezwzględnej i tak cielesnej. Tak świadomej swojej wartości i potrafiącej bez wahania sięgnąć po to co sobie zamierzyła, że - jestem zachwycona! To ona tworzy tę historię i to ona nadaje jej rytm. Ron Rash stworzył Serenę z wyjątkową starannością i zaskakującą wnikliwością. Nie spotkałam w swojej czytelniczej przygodzie drugiej tak silnej i jednocześnie tak nikczemnej bohaterki, która wzbudziłaby we mnie tak skrajne odczucia...

"Serena" to hipnotyzująca i dziwnie przyciągająca powieść, która pomimo, iż toczy się raczej niespiesznym rytmem (głównie przez dramatyczne i przejmujące opisy natury), jest przede wszystkim - świetnie napisana i pozwala czytelnikowi dogłębnie wniknąć w swój klimat oraz opisywane wydarzenia. Ron Rash jest w swojej prozie niezwykle wytrawnym poetą. Jego język tak zwięzły, a jednocześnie tak sugestywny, że stanowi niekwestionowaną siłę tej powieści - w rezultacie czego - wszystkie sceny i rozmowy ciągle sugerują więcej, niż de facto pokazują. To realne niebezpieczeństwo kiedy piękna morderczyni kroczy po lesie z orłem na nadgarstku i z jednorękim sługą po swojej stronie chwilami wydaje się śmiertelnie poważne, tak samo jak niewidoma wiedźma, która przewiduje przyszłość, szalony kaznodzieja ostrzegający o zbliżającej się karze, czy nawet złowieszcze zaćmienie księżyca - wszystkie te szczegóły działają na wyobraźnię i nie pozwalają oderwać się od lektury. Ta technika, która czyni je intrygującymi, czasami wywołuje dreszcz przyjemnego podniecenia, a czasami wręcz przerażenia. Specyficzna maniera autora w postaci jego swoistej powściągliwości jest tutaj koniecznością, by utrzymać całą tę powieść w ryzach. 

"Serena" jest zbyt magnetyzująca, by się od niej oderwać, nawet jeżeli niewinni ludzie są w niebezpieczeństwie, czy nawet, jeżeli wydaje się, że nie do powstrzymania jest nadchodzące nieszczęście. Ta książka to jedna z najmocniej zapadających w pamięć i niebezpiecznych powieści jakie czytałam. Mistrzowsko napisana i przejmująca w swym przekazie opowieść o ludziach i tym, do czego potrafią być zdolni. A ostatni rozdział wprawia w zdumienie... 

Jeżeli więc lubisz mroczne powieści i jeżeli nie masz nic przeciwko książce, w której pozytywne wydarzenia praktycznie nie mają miejsca - nie wahaj się. Wydaje mi się również, że Jennifer Lawrence i Bradley Cooper mimo wszystko są jednak zbyt jednowymiarowi i nie będą w stanie udźwignąć TAKICH postaci. Dlatego - przeczytaj książkę. Zdecydowanie polecam. Warto!



___________________________________________________________________
Ron Rash, Serena, stron 440, Wydawnictwo Świat Książki, 2015
Przekład: Jan Kabat

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki

44 komentarze:

  1. Lawrence i Cooper chyba już do końca świata będą grać razem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech grają. Dobrze im to wychodzi. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie w tym przypadku.

      Usuń
    2. Jeden z najciekawszych duetów :D Ja tam uwielbiam film w których grają razem .
      Świetna recenzja Ami ;) Z chęcią przeczytam jak będę miała czas ,

      Usuń
    3. niestety mam dziewczyny złe wiadomości - ponoć w tym filmie wypadli blado :(
      dlatego polecam najpierw przeczytać! :)

      Usuń
    4. Btw. dodam, że Twoja recenzja jest tak zachęcająca, że miałam ochotę tę powieść przeczytać ZARAZ, NATYCHMIAST

      Usuń
  2. Mam ochote kupic to w ciemno - i tak zrobie jak mi fundusze na to pozwola <3 Recenzja jest genialna. Czyta sie tak dobrze, ze nie wiem nawet kiedy skonczylam. Ba! to po prsotu czuc ze i Tobie sie podobalo i to naprawde bardzo bo inaczej tylu zdan i to w nacechowanych w zyiu nie wydusila z siebie - ugh warto warto <3 i to w ciemno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobała mi się :) chociaż miała przydługie momenty opisów natury, ale generalnie była świetna, zwłaszcza kreacja postaci Sereny - dałabym prywatnego Oscara :)
      a zakończenie! kochana jakie ta książka ma zakończenie! zawału dostaniesz na miejscu :D

      Usuń
  3. Na pewno przeczytam, jak nadarzy mi się ku temu okazja :) Mam na swojej liście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to pchnij ją na tej liście wyżej :P

      Usuń
  4. Książkę planuję przeczytać, film sobie daruję, bo czytałam, że jest kompletnym niewypałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również słyszałam podobną opinię, ale na książkę też bym się skusiła.

      Usuń
    2. no ja też niestety słyszałam o filmie i wielka szkoda! te role były Oscarowe, szczególnie Serena...
      ale książkę warto poznać, warto :)

      Usuń
  5. O tak, tę książkę mieć muszę. Już dopisuję do listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa zarówno książki jak i filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam wrażenie, jakbym skądś znała tę historię, jednak z pewnością tak nie jest. Zaciekawiła mnie ta książka i z pewnością po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach, tak jak i film :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To mnie zachęciłaś ogromnie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja Jennifer Lawrence za bardzo kojarzę z Igrzyskami śmierci, więc przeszkadzałoby mi to w oglądaniu filmu. Dlatego przeczytam książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo bym chciała ją przeczytać i dodatkowo mieć w swojej biblioteczce. :D Nie wspomnę już o filmie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Przymierzałam się własnie do obejrzenia filmu. I znowu popełniłabym ten sam co zawsze z braku wiedzy. Dzięki Tobie mogę zapoznać się z nią jeszcze przez seansem, bo zapowiada się niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham takie wyrachowane, silne, wyraziste bohaterki. Cytaty świetne! Okładka boska:) Muszę przeczytać, teraz w Stokrotce chyba jest, muszę się wybrać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ mnie ta powieść kusi. Nie odpuszczę, na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiedziałam, że jest film, ale że na podstawie książki? Jej. Teraz to czuję się sobą - jako czytelniczką - mocno rozczarowana ^^ W każdym razie, nie miałam w planach w najbliższym czasie oglądać filmu, ale ty sprawiłaś, że historią jestem maksymalnie zainteresowana, także będę się rozglądać za powieścią! :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  16. Chcę "Syrenę" na mojej półce! Nie wiem jak to zrobię, ale to mi się uda! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W tym przypadku okładka filmowa to złooooo. O samej "Serenie" - filmowej i powieściowej do tej pory niczego nie wiedziałam. Nadal nie jestem w pełni przekonana, ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też uważam, że okładka filmowa tutaj to zły pomysł :(
      oczy Lawrence mnie prześladowały przez całą lekturę!

      Usuń
  18. Piękna, wspaniała recenzja. Wcześniej o tej książce nie czytałam i to ty mnie do niej przekonałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę przeczytać tę książkę, nim obejrzę film :)

    Pozdrawiam,
    Alpaka

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeżyki... Jeżyki... Wszędzie Jeżyki... :D
    A co do książki, to nie dla mnie. Niestety. Ja wolę smoki i te sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mogę się doczekać, kiedy wpadnie w moje łapki ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Twoja recenzja niesamowicie zachęca... I teraz nie wiem czy najpierw "Gniew" czy "Serena";)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ostatnio czytałam o wrażeniach z filmu, który był nudny, słaby i po prostu beznadziejny (podobno ;)) To mnie trochę odstraszyło do Sereny w wersji papierowej. Ale wierzę Twojej ocenie i wierzę też, że to nie będzie strata czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. film niestety ponoć taki jest nad czym ubolewam :( bo książka świetna!!

      Usuń
  24. Mnie przerażają opisy przyrody i "złowieszcze zaćmienie księżyca". Szybko się nudzę, lubię jak w książce jest więcej akcji niż opisów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie dla Ciebie Serena :P
      chociaż zakończenie mogłoby Ci się spodobać... ;)

      Usuń
  25. Z chęcią sięgnę po książkę, tylko błagam nie w 'filmowej' okładce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety z tego co wiem dostępna jest tylko w filmowej :(

      Usuń
  26. O książce usłyszałam przy okazji filmu "Serena". Widziałam zwiastun, który bardzo mi się podobał. Zaintrygowałaś mnie dialogami, które mówią więcej niż mogłoby się wydawać. Jestem ciekawa jak wyszło to w książce. Mam nadzieję, że jak najszybciej znajdę w jakiejś bibliotece tę pozycję i będę miała okazję ją przeczytać, a potem koniecznie obejrzeć również film :).
    Pozdrawiam,
    Książkowe Wyzwania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście polecam książkę, zanim obejrzysz film! :)

      Usuń
  27. Już wiem co przeczytam w przyszłym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...