środa, 25 marca 2015

"Barwy miłości" Kathryn Taylor | przedpremierowo

Recenzja przedpremierowa
Premiera książki: 8 kwiecień 2015



"Powinnaś bardzo uważać, czego sobie życzysz Grace. Bo twoje życzenie może się spełnić. A wtedy może być zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażasz.

Przepełniona marzeniami i wątpliwościami, 22-letnia studentka ekonomii, Grace Lawson, wyjeżdża ze swojego rodzinnego Chicago do Londynu, na 3 miesięczne praktyki w prestiżowej firmie "Huntigton Ventures". Firma ta należy do 30-letniego Jonathana Huntingtona - przystojnego, przedsiębiorczego i pracowitego arystokraty będącego współczesnym "księciem z bajki" :). Ich pierwsze spotkanie kończy się jednak groteskowym nieporozumieniem, gdy oszołomiona Grace wpada na szefa na lotnisku sądząc, że przyjechał odebrać właśnie ją... Tymczasem Jonathan odbierał stamtąd swojego przyjaciela i mentora Yutto Nagako. Po niejasnej rozmowie mężczyźni decydują się jednak podwieźć Grace do firmy. Dziewczyna nie ma pojęcia, że ta z pozoru zwyczajna podróż tak znacząco wpłynie na jej cały pobyt w Londynie... Spięcie z szefem to jednak nie koniec kłopotów pierwszego dnia w Anglii. Okazuje się, że właściciel mieszkania, w którym miała zamieszkać oszukał ją i tak naprawdę... nie istnieje. Z pomocą Grace przychodzi nowa przyjaciółka z pracy i oferuje jej nocleg, a następnie wspólne mieszkanie. Jednak Jonathan nie daje tak łatwo o sobie zapomnieć. Któregoś dnia, tak po prostu, przenosi Grace z niższego działu - do swojego biura czyniąc z niej swoją asystentkę. Między nimi iskrzy aż miło. Charyzmatyczny Jonathan sprawia, że Grace mimowolnie coraz głębiej wpada w sidła prowadzonej przez niego zmysłowej namiętności, w której obowiązują tylko trzy zasady: żadnych emocji, żadnych uczuć, żadnego zaangażowania. Tylko seks. Oszołomiona intensywnością erotycznych doznań Grace, nie przeczuwa, jak groźny może być świat mrocznych żądz i seksualnych fantazji Jonathana...

"Zmieszana i zdezorientowana staram się spojrzeć mu w oczy. Kiedy je widzę, znów zapadam się bezradnie w ich błękicie i jestem gotowa przysiąc, że jest w nich coś, czego wcześniej nie dostrzegłam. Ból.

Fabuła książki, może i jest podobna do "Pięćdziesięciu twarzy Greya", ale stylistycznie wypada o wiele lepiej - jest barwnie i interesująco. Ponadto Taylor po mistrzowsku buduje erotyczne napięcie, zabierając swoje czytelniczki do świata wyrafinowanych seksualnych fantazji. "Barwy miłości" to nasycona namiętnością opowieść o pragnieniu prawdziwego uczucia skrywanego za zasłoną pracoholizmu, szybkiego seksu i przypadkowych relacji. 

Niby to wszystko już było - On: zagadkowy, dominujący, bogaty, Ona: młoda, niedoświadczona, niewinna, a między Nimi tony tajemnic do rozwiązania - jednak tutaj to przyciąganie, ta iskra jest tak świetnie opisana, że niemal sama ją czułam. Jonathan, przyzwyczajony do zaspokajania swoich najśmielszych fantazji, budzi w Grace obezwładniające pożądanie, lecz ona podświadomie czuje, że za jego pogonią za przyjemnością kryje się jakiś niepokojący sekret - i to chyba jeszcze bardziej przyciąga do niego uwagę. Ja złapałam się na ten haczyk i nie mogę doczekać się dalszych losów, bo kończąc książkę miałam wrażenie, że to dopiero początek. Rewelacyjnie zapowiadająca się seria! Wciąga i uzależnia. Dużym plusem tej książki są też słowne przekomarzania bohaterów, które wywołują niejednokrotnie uśmiech na twarzy - szkoda tylko, że było ich tak niewiele.

Jeżeli chodzi o budowę - pierwsza połowa to raczej delikatny romans pozbawiony wątków erotycznych. Mamy tutaj wyraźne nakreślenie postaci, których usilne dążenie do osiągnięcia sukcesu wydaje się nieuchronnie prowadzić do zguby. Zaś druga połowa to już czysty seks - strony aż kipią erotyzmem, a żar pożądania bucha z każdego akapitu. Autorka wdzięcznie porusza się przez krainę zmysłów, dając niezwykle miły i przyjemny w odbiorze kąsek obłędnej namiętności, który po prostu się połyka. Czyta się świetnie. No i Taylor zdecydowanie dba o to by seks nie był schematyczny i niesmaczny, ubarwia go i urozmaica, nie dosładza też ogromem czułych słówek.

Kathryn Taylor w "Barwach miłości" daje swoim czytelniczkom całkiem pikantny romans, rodzący się pomiędzy szaloną i niewinną studentką, a przedsiębiorczym wicehrabią prosto z pierwszych stron gazet. Postaci z tła fabuły również budzą sympatię i mam nadzieję, że ich wątki zostaną wyraźniej nakreślone w kolejnych trzech tomach tej serii. Literatura erotyczna to idealny wybór, by oczyścić umysł po czymś ciężkim i angażującym uwagę. "Barwy miłości" można przeczytać dosłownie w dwie godziny i będą to chwile okraszone wypiekami na twarzy. Takie książki czyta się przede wszystkim dla przyjemności, a ta jest czystą przyjemnością, pobudza fantazję, czasami szokuje czasami zaskakuje - i to właśnie jest jej urok. Jestem pod wrażeniem - bardzo udany debiut i świetny początek serii. Chętnie sięgnę po kolejne tomy - tym bardziej, że ostatni rozdział pozostawił mnie w głębokiej konsternacji, mimo wszystko nie spodziewałam się takiego obrotu spraw... 

"O barwach miłości (...) Badam zależność między stosunkiem artysty do modelki a warstwą kolorystyczną dzieła. Chodzi o to, że kolory niosą znaczenia, a artyści, czasem świadomie, a czasem nieświadomie, potrafią oddawać nimi różne uczucia.




___________________________________________________________________
Kathryn Taylor, Barwy miłości, stron 350, Wydawnictwo Akurat, 2015
Przekład: Miłosz Urban


Barwy miłości | Entblößt | Verloren | Verführt 


Za udostępnienie przedpremierowego egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękuję 

43 komentarze:

  1. No nie wiem... Jakoś po Greyu mam uraz do takich książek, może kiedyś mi minie i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie Grey!
      tu jest naprawdę nieźle, i to nie tylko językowo :)

      Usuń
  2. Jak Alicja - mam uraz po Greyu. Stwierdziłam jednak, że spróbuję, zobaczymy, co z tego wyniknie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skusiłaś się?!
      ojj to ciekawa jestem co z tego wyniknie! :D

      Usuń
  3. Cieszę się, że czytam taką recenzję. Też ją dostałam i zabieram się za nią jak tylko skończę to, co teraz czytam;]. Cieszę się, że jest szansa, że moje nerwy nie zostaną zbytnio nadszarpnięte i być może będę się dobrze bawić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będzie dobrze :) a byłoby jeszcze lepiej gdyby było tutaj więcej humoru :) może autorka pokusi sie o to w kolejnych tomach

      Usuń
  4. Wiele podobieństw do Greya, który nie przypadł mi do gustu... Może kiedyś po nią sięgnę, kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. I historia i okładka bardzo podobne do Greya, tytuł słabo przyciągający... Ale skoro mówisz, że dobra, to mogę zaryzykować :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mogę z 90% pewności powiedzieć, że nie sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, choć porównanie do Greya mnie mimo wszystko odpycha. Niemniej nie skreślam tej książki, poczekam jedynie na inne recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie dla mnie. Nawet, jeśli to lepiej napisana wersja Greya:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Łoooo Grej nie Grej, ale z tego co piszesz, to na bank nie sięgnę :D Aż taką masochistką nie jestem XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi bardzo kusząco ;), jak tylko będę miała okazję to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hm. Niby nie dla mnie, ale ciekawa jestem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie potrafie sie przemoc...

    OdpowiedzUsuń
  13. Po Greyu, Crossie, Pięknym draniu i całej reszcie, nie mam ochotę na powtórkę z rozrywki, a tak właśnie brzmi opis "Barw miłości"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to taki gatunek ;) ale na erotyki trzeba mieć i chęć i odpowiedni moment, inaczej mogą rozdrażnić, a i przesyt też szkodzi ;) mi się udało trafić w odpowiednią chwilę :)

      Usuń
  14. Jak grzyby po deszczu powstają teraz takie książki;) Sztuka polega na tym, by wyłowić perełki w tym natłoku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. perełek jest niewiele ale myślę, że ta ma w sobie potencjał, no i porusza ciekawy problem (napisałabym, ale nie chcę spoilerować!) ;)

      Usuń
  15. Faktycznie, jak zaczęłam czytać Twoją opinię, sądziłam, że to o Greyu.
    Ale jeżeli powieść jest bardziej wartościowa, to może warto do niej zajrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wartościowa to może nie... ;) ale to idealna książka na chwilę relaksu, niewymagająca, przyjemna językowo, niesprośna ani niewulgarna, cud miód :)

      Usuń
  16. Teraz mi takie książki świetnie idą, więc oczywiście bardzooooo bym chciała:) Było, czy nie było - zawsze się dobrze czyta erotyki. Wczoraj skończyłam Na szczycie i chcę więcej. Przede mną jeszcze seria o Crossie, Za sceną i mam nadzieję Barwy miłości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rajuniu, to rzeczywiście masz tego teraz :) tylko się nie przesyć ;*

      Usuń
  17. Przeczytam, Grey czy nie, podobne książki lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie czytałam Greya, ale trochę się orientuję i naprawdę opis książki jest naprawdę podobny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak go pisałam to też mnie to uderzyło, a podczas czytania wcale nie miałam takiego wrażenia, a przynajmniej nie w takim stopniu, to dość ciekawe zjawisko :D

      Usuń
  19. Ta książka jest straszna, po prostu straszna. Nie wiem jak to rozwinę w recenzji, ale mam nadzieje, że poradzę sobie, ale wiem jedno. Grey był ........., a to jest marną podróbką dna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Również ją dostałam ;-) Już niedługo odpalam zapachową świeczkę i zagłębiam się w lekturze. Mam nadzieję, że też przypadnie mi do gustu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Językowo bije Greya na głowę ☺ jedno da się wyczuć od razu, książkę tłumaczył mężczyzna i może dlatego została pozbawiona tańczących wagin czy innych wojowników ☺
    Przeczytałam połowę i żałuję że już nie mam siły by skończyć teraz ☺

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie czekam na swój egzemplarz. Mam nadzieję, że dzisiaj listonosz mnie odwiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czekam aż do mnie przyjedzie. :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Widać, że w sumie fabuła nie jest tak bzdurna jak w Greyu :D To jednak książka nie dla mnie, bronię się rękami i nogami :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Nowość widzę! Autorka nie od razu wciska erotyczne elementy? Miło. :) Lubię poznać bohaterów zanim poczytam o ich wyczynach w łóżku. Powiem ci, że książka mnie bardzo, bardzo ciekawi, ale na razie nie na tyle bym ryzykowała zakupem. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak ci wcześniej pisałam napisałaś świetną recenzje <3 Nie mogę się doczekać, aż książka będzie dostępna :) Na pewno kupie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Fabuła wydaje się dosyć znajoma. Tak jakbym już czytała coś takiego. Może nie Greya, bo tutaj mamy romans w pracy, ale niestety to bardzo popularny temat w książkach tego typu. On bogaty właściciel firmy, ona jedyna w swoim rodzaju tylko na niego działa. Jednak jeśli mówisz, że jest dobra to może sama to sprawdzę ;) Na razie nie mam ochoty czytać o sekretarce i szefie, ale na pewno dopiszę tę serię do listy ''do przeczytania'' ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. A ile barwy miłości maja czesci ?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...