niedziela, 8 marca 2015

"Moje historie prawdziwe" Janusz L. Wiśniewski

Recenzja przedpremierowa
Premiera książki: 18 marca 2015


"Poza fikcją literacką znajduje się przestrzeń prawdziwego świata. Bez granic. Przez ponad dekadę łapczywie czerpałem z tej prawdy. Tak powstawała ta antologia. Spoiwem wszystkich historii są ludzkie emocje – uniwersalne, zrozumiałe dla wszystkich, niezależne od geografii, koloru skóry, wyznawanej religii czy uwarunkowań kulturowych. Wiem to z pewnością, ponieważ przez dziesięć lat teksty z tego zbioru – tłumaczone na wiele języków – odbyły dalekie podróże. Tęsknota, smutek, osamotnienie, pogarda, podziw, zemsta, czułość, rozpacz, euforia, pycha, chciwość, wyuzdanie, skromność, obojętność, pożądanie i przede wszystkim miłość są na kartach tej książki wszechobecne. One były dla mnie najważniejsze dziesięć lat temu i są takimi dzisiaj.

Janusz Leon Wiśniewski




"Moje historie prawdziwe" to ponad pięćset stron opowieści - ułożonych tematycznie według zasady: ONA, ON, ONI - które zawierają w sobie wszystkie teksty pisarza wydane wcześniej w dziewięciu osobnych zbiorach (m.in. Ślady, Moja bliskość największa, Sceny z życia za ścianą). W "Moich historiach prawdziwych" autor po raz kolejny udowadnia, że jest naprawdę świetnym słuchaczem ludzkich historii, z których z wrodzonym sobie urokiem, potrafi wycisnąć kwintesencję esencji - bo Wiśniewski, jako jeden z niewielu pisarzy, potrafi w minimalistycznej formie utworu oddać maksymalną ilość emocji i uczuć. Jego teksty są inteligentne, błyskotliwe i pełne intymności, poza tym Wiśniewski ma też jedną cudowną manierę - poprzez urwanie powieści w "momencie kulminacyjnym" pozwala na własną interpretację i własne zakończenie, bo nie ma jednej jedynej i ostatecznej prawdy. Jest ona tak samo względna, jak wszystko inne w otaczającym nas świecie. [Epilog, s. 548] 

"Albo wtedy, w szesnastą miesięczną rocznicę. Spacer i piknik w czasie oberwania chmury w parku, w pobliżu szpitala. Spijał krople deszczu z jej podbrzusza. A teraz? Teraz odbywają spacery tylko w niedziele. Dokładnie o piętnastej trzydzieści wychodzą z psem i łażą wokół osiedla, ale tylko wtedy, gdy w telewizji nie zapowiedzą zachmurzenia. [s. 388]


Opowiadania Wiśniewskiego nie zaskakują - są dokładnie tym, czego od niego oczekujemy - wzruszającym opisem uczuć, relacji między kobietą a mężczyzną, usytuowanych bardzo często w zaskakujących okolicznościach. "Moje historie prawdziwe" zachwycają i urzekają, a powielanie schematów w przypadku Wiśniewskiego, to jak przypomnienie tego, co już znamy, ale jednocześnie uwielbiamy. Z całą pewnością nie należy jednak podchodzić do tego zbioru jak do każdej innej książki, przez którą chcemy przejść szybko i odłożyć na półkę. Opowiadaniami Wiśniewskiego powinno się delektować, powinno się po nie sięgać w odpowiednim czasie - w chwili poszukiwania inspiracji, w najtrudniejszym momencie, w chwilach samotności. Powinno się zatrzymać nad każdym z osobna, tak, żeby żadne słowo nie umknęło naszej wyobraźni. 

"Najpierw tęskniłam za nim. Tak do bólu, uśmierzonego litrową butelką taniego wina i snem. Potem, gdy mnie zostawił, tęskniłam do dnia, kiedy za nim nie tęskniłam. Gdy nie mogłam sobie przypomnieć takiego dnia, to piłam z rozpaczy i bezsilności jeszcze więcej i jeszcze tańsze wino. [s. 188]

"Moje historie prawdziwe" to prawdziwa uczta skierowana do wiernych i oddanych czytelników Janusza L. Wiśniewskiego - i to właśnie tym miłośnikom szczególnie ją polecam. Idealna okaże się również na prezent. Przejmujące historie Wiśniewskiego skłaniające do refleksji i przemyśleń - teraz zebrane w jedną całość. Czego chcieć więcej? ;)


"Za granicą fikcji literackiej znajduje się świat, który nie ma żadnych granic: świat prawdy. Opowiedziany prawdziwymi historiami prawdziwych ludzi staje się czasem tak nierealny lub tak nieprawdopodobny, że zbliża się do granicy fikcji. Nie potrzeba wymyślać i układać w całość skomplikowanych fabuł. Wystarczy słuchać, obserwować, zachwycać się, wzruszać, zastanawiać lub z przerażeniem po prostu uwierzyć. Wszystkie historie opisane w tej książce są prawdziwe. [Epilog, s. 547]

_________________________________________________________________________________
Janusz L. Wiśniewski, Moje historie prawdziwe, stron 560, Wydawnictwo Literackie, 2015

Za udostępnienie przedpremierowego egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękuję 

18 komentarzy:

  1. Mam inną książkę tego Autora na półce, więc najpierw wezmę się za tamtą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje zachwyty nad tym autorem powoli działają na mój mózg i teraz za każdym razem jak jestem w bibliotece to patrzę czy przypadkiem nie ma jakiejś jego książki. :) Kiedyś się przemogę - serio! :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio głośno o tej książce, ale na razie nie mam jej w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze nic tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię Wiśniewskiego, ale znam już wiele z jego opowiadań, więc wolałabym nie ryzykować, zaopatrzając się w ten zbiór, bo mogłoby się okazać, że większość już znam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe, chociaż nie jestem przekonana co do opowiadań, są dla mnie za krótkie nie czasami nie do końca autorzy wykorzystują ich potencjał. Ale kiedyś spróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubie Wiśniewskiego, ale tak od czasu do czasu;) Boję się, że po przeczytaniu tej książki czułaby przesyt;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora... być może ta będzie pierwszą :) Chociaż nie sięgam raczej po książki, których tematem przewodnim jest miłość i relacje między kobietą i mężczyzną... ale być może powinnam spróbować :) Recenzja z pewnością zachęca do przeczytania tej pozycji...
    Pozdrawiam serdecznie :)
    http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet nie wiem czy to nie dzięki Tobie skusiłam się na Wiśniewskiego, kiedy miałam propozycję pożyczenia książki od znajomej. Na niej Samotność w sieci nie wywarła szczególnego wrażenia, ale ja już zdążyłam zauważyć, że ma nieco mniej dojrzały gust czytelniczy ode mnie. Wiśniewski jedną pozycją wkupił się w moje łaski, więc jestem pewna, że i kolejne jego książki, nawet ta, przypadną mi do gustu. Już zapisuję tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może się skusze :) Twórczość Wiśniewskiego nie jest mi obca :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Autora pokochałem po przeczytaniu "Na Fejsie z moim synem". Niesamowita książka, więc ta pewnie też taka będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam, że bardzo czekałaś na ten tom, więc tym bardziej ciekawiła mnie twoja recenzja :). Wiśniewskiego znam tylko z "Bezsenności w sieci", która kilka lat temu nie zrobiła na mnie wrażenia, ale nie zamierzam całkowicie skreślać autora, co to, to nie :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem oddaną fanką Wiśniewskiego, ale i tak mnie zachęciłaś do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio wszyscy o niej piszą, takie mam wrażenie :) Na pewno kiedyś przeczytam, na razie nie jest mi dane :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Z autorem dopiero zaczynam swoją przygodę i zacznę od wcześniejszych jego powieści.

    OdpowiedzUsuń
  16. A tutaj nie mam wyjścia, muszę to mieć ;) Tym bardziej, że Wiśniewskiego uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szukam dobrej książki dla mojej przyjaciółki chcę wybrać coś z Wiśniewskiego .Co mam wybrać ?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...