wtorek, 14 kwietnia 2015

"Bridget Jones. Szalejąc za facetem" Helen Fielding


"Jestem zapuszczona - niewydepilowana, krzaczaste brwi, zero ćwiczeń, peelingu, pedikiuru i medytacji, odrosty nietknięte, włosy niewymodelowane, nieubrana (fatalnie, bo zupełnie już o to nie dbam) - na dodatek kompensuję to obżeraniem się. Muszę się za siebie wziąć.


Neurotyczna i niekonsekwentna, mająca słabość do kalorycznego jedzenia, alkoholu i niewłaściwych facetów Bridget wróciła! Tyle, że ma już pięćdziesiąt lat, dwójkę dzieci i jest... wdową. Niestety nie doczekała się happy endu z Markiem Darcym, który zginął podczas wybuchu miny w Sudanie. Niemniej, Bridget to ta sama Bridget, tyle że "poszła z duchem czasu". Co to znaczy? To znaczy, że zamiast palić Silk Cuty, żuje gumę Nicorette, liczy kalorie i zmarszczki na twarzy, interesuje się Facebookiem, Twitterem i innymi internetowymi społecznościami oraz zastanawia się, czy zaprosić swojego 29-letniego kochanka na 60. urodziny swojej najlepszej przyjaciółki, a potem szuka opiekunki do dzieci, by móc wypuścić się z nim na erotyczne wakacje. Pije jak nastolatka, randkuje i uprawia clubbing. Czasem tylko tęskni za swoim zmarłym mężem dżentelmenem...



"Jak powiedział Oscar Wilde, trzydzieści pięć lat to znakomity wiek dla kobiety i dlatego tyle kobiet przez całe życie jest w tym wieku.



"Szalejąc za facetem" to trzecia po "Dzienniku Bridget Jones" i "W pogoni za rozumem" odsłona przygód tej nietuzinkowej bohaterki. Piętnaście lat po pojawieniu się na rynku drugiej części, która wydawała się być wielkim finałem w stylu "żyli długo i szczęśliwie" dowiadujemy się, że to wszystko wcale nie poszło tak, jak nam się wydawało... Owszem, Bridget i Mark Darcy wzięli ślub, później zostali rodzicami dwójki dzieci, a sam Daniel Cleaver został nawet ich ojcem chrzestnym (na stałe wchodząc do rodziny jako niezbyt odpowiedzialny wujek) - jednak później jak to w życiu Bridget bywa - wszystko się poplątało, a na dodatek autorka postanowiła uśmiercić obiekt westchnień większej części czytelniczek, czyli Marka! W "Szalejąc za facetem" spotykamy więc główną bohaterkę w momencie, kiedy jej życie jest jeszcze bardziej chaotyczne niż do tej pory - do tego stopnia - że będąca "w średnim wieku" Bridget musi zrozumieć, jak działa Twitter, dlaczego nikt jej tam nie śledzi i z jakiego powodu, zamiast zdjęcia profilowego, widnieje tam jakieś jajko. Musi też na nowo otworzyć się na miłość i jak łatwo się domyśleć - popełnia przy tym masę błędów...


"Czy lepiej umrzeć po przedawkowaniu botoksu, czy z samotności?

Co jest takiego w tej roztrzepanej i boleśnie nieogarniętej Bridget Jones, że kochają ją właściwie wszystkie kobiety? Birdget Jones po prostu nie da się nie lubić. W trzeciej części swoich życiowych perypetii jest jeszcze bardziej naiwna, zakompleksiona, zagubiona i chwiejna niż wcześniej. Nadal fabuła utrzymana jest w formie dziennika, nadal każdy kolejny rozdział wita nas informacją o aktualnej wadze bohaterki, ilości spożytego alkoholu itd. I choć często (bardzo często) powija jej się noga, to i tak - ku uciesze nas wszystkich - zawsze czeka ją szczęśliwe zakończenie. "Szalejąc za facetem" po raz trzeci zabiera nas w ten cudowny i beztroski świat niezobowiązującej, przyjemnej i pokrzepiającej lektury zapewniającej po prostu prawdziwą przyjemność czytania. Jasne, od książki Helen Fielding nie zmądrzejemy, nie pojawią się też żadne głębokie refleksje nad otaczającym nas światem, życiem, czy przyszłością - ale czy jest w tym coś złego? Oczywiście, że nie! Najważniejsze to zacząć ją czytać w odpowiednim momencie, w chwili gdy naprawdę będziemy potrzebowali odskoczni od rzeczywistości - a wtedy zasmakuje niczym Kinder Schoko-Bons, które są tak rozkosznie pyszne, że mimo nadmiaru słodyczy nie jesteśmy w stanie odmówić sobie ani kawałeczka.

"Lepiej umrzeć od botoksu niż z samotności, będącej skutkiem niepotrzebnie wyhodowanych zmarszczek.





____________________________________________________________________________________
Helen Fielding, Bridget Jones. Szalejąc za facetem, stron 584, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014
Przekład: Jan i Katarzyna Karłowscy

Dziennik Bridget Jones Bridget Jones. W pogoni za rozumem | Bridget Jones. Szalejąc za facetem

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

31 komentarzy:

  1. No nie wiem, chyba wolę zostać przy pierwszych tomach Bridget :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tylko pierwszą część przygód tej pani :) Mam drugą w domu, ale na razie nie mam jak po nią sięgnąć :) ale te nowe wydania - okładki - są nieziemskie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam dwóch pierwszych części, a jedynie obejrzałam filmy (hańba mi! Można mnie wybatożyć rzepą), ale z przyjemnością sięgnęłabym po książki o naszej roztrzepanej Bridget. W końcu to ikona kobiety, która odnajduje miłość bez zbędnych upiększeń u chirurga czy markowych ubrań. :)
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie czytałam, ale oglądałam i tak jak pierwszą część niemalże pokochałam, to druga mnie wkurzała. Jakoś nie mogłam strawić tego, że znowu c sami kolesie, znowu niezdecydowana, znowu... bla, bla, bla. Chciałam sobie kupić trzeci tom książki, ale jak sobie pomyślałam, że znowu będzie to samo, to chyba tego nie przeboleje. Tzn. przebolałabym, ale ja mam swoją Śliwkę (seria o Stephanie Plum) i chyba nie jestem w stanie przyjąć do swojego życia kolejnej takiej historii, bo tak jak piszesz (przynajmniej tak wywnioskowałam), że to jest czysta rozrywka, relaks totalny i ta cała słodkość jest do zjedzenia w całości! Ale dwie serie, to już za wiele, przy drugiej historii widziałabym chyba same niedorzeczności.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tej pory nie czytałam żadnej z książek o Bridget, jednak już od jakiegoś czasu mam na nie chrapkę :) Pamiętam, gdy pierwszy raz obejrzałam film o niej. Odrobinę zakompleksiona i szukająca faceta :) Sądzę, że jest tak jak piszesz, jej po prostu nie da się nie lubić. Jeśli chodzi o najnowszą część, to czemu nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jej nie kocham i nie pojmuję fenomenu, film mnie drażnił, nie znoszę tej aktorki, która wcielała się w jej rolę. No i ogólnie chyba jako jedyna jestem na nie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dwie wcześniejsze czytałam i muszę przyznać, że nawet mi się podobały. Jakoś nie mogę znaleźć wspólnej drogi z trzecią Bridget :)
    Ciekawi mnie, co jeszcze byś u mnie zmieniła. Szczerze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak tylko znajdę chwile wolnego to na pewno pożyczę z biblioteki pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cała trójka jest na mojej liście "muszę mieć teraz. jak najszybciej". Zabieram się za tą (i dwie pozostałe) część już od tak dawna, że to nieporozumienie i wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie mam w planach pierwszą część serii. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie czytałam o Bridget, oglądałam tylko film, który też jakoś szczególnie do gustu mi nie przypadł. Raczej nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale mi narobiłaś chęci - i na Bridget i na Kinder Szchoko-Bons;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie czytałam, ale przyznam, że na książki o Bridget mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jeszcze, ale wiele osób mi mówi, że niestety - to już nie to, co kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do tej serii, ale po twojej recenzji chyba zmieniłam zdanie.

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Widziałam tylko filmy, jednak w najbliższym czasie muszę przeczytać dwie poprzednie części.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam ją taaaaaaaaaaaaaaak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. oj marzy mi się Bridget, marzy ... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bridget znam, ale nigdy nie czytałam żadnej książki o niej. Muszę poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę w końcu poznać książki o tej wspaniałej kobiecie :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem właśnie na 505 stronie i stwierdzam, że to jedna z moich ulubionych serii. Masz rację: jej nie da się nie lubić! Zaraz lecę czytać dalej, bo jestem ogromnie ciekawa, jak tym razem się to wszystko skończy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mimo, że za filmami przepadam, to jednak każdą książkę o sławnej Bridget odsuwałam z myślą "to nie dla mnie". Jedno zdanie w Twojej recenzji przekonało mnie do sięgnięcia po całą serię "to wszystko wcale nie poszło tak, jak nam się wydawało". Uwielbiam, jak coś idzie nie tak. I nie obchodzi mnie wtedy, czy czytam ulubioną sensację, czy zakurzony na półce romans.
    Pojadę z tą kobietą na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  23. To samotność jest wynikiem zmarszczek (czyli starzenia się)? O nie, za takie mądrości to ja podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie Kinder Niepodzianka, u Ciebie Schoko Bons ;) Uroczo ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oczywiście znam bohaterkę, ale tylko ze słyszenia, bo jeszcze nie czytałam o niej książki. Muszę nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  26. Uch, daaaaaaawno temu to czytalam...

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytałam tylko pierwszą część i to już baaaaardzoooo dawno temu. Może warto zerknąć co dalej ...

    OdpowiedzUsuń
  28. Jejujeju już zdążyłam zapomnieć o co chodziło, już tak dawno czytałam 1 część :D

    http://ksiazkoweimperium-recenzje.blogspot.com/p/konkursy.html

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiedyś sięgnęłam po Dziennik ale główna bohaterka tak mnie denerwowała i irytowała swoim zachowaniem że nie skończyłam tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham, kocham, kocham! Zgadzam się z Tobą w 100 %, nie wiem jak można nie kochać Bridget, a trzeci tom jest chyba moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...