niedziela, 19 kwietnia 2015

Jak powinna wyglądać dobrze napisana recenzja?


Pisałam, że coraz częściej nurtują mnie myśli dotyczące funkcjonowania książkowej blogosfery - dlatego w swoim niedzielnym cyklu postów okołoksiążkowych postanowiłam popełnić serię takich wpisów. Pierwszy odcinek, czyli podstawy prowadzenia bloga książkowego już poznaliście - serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze i ciekawą dyskusję. A dzisiaj chciałabym się przyjrzeć publikowanym tutaj recenzjom. Zachęcam do zastanowienia się nad poniższymi czerwonymi pytaniami, a następnie dzielenia się w komentarzach swoimi wnioskami, radami, spostrzeżeniami i doświadczeniami :)


___________________________


W blogosferze książkowej określenia "recenzja" używa się w pewnym sensie umownie. Funkcjonująca u nas "recenzja" rozluźnia granice formalne tej formy wypowiedzi, ponieważ i blog jest miejscem formalnie luźniejszym. Poza tym profesjonalne recenzje rozbierające tekst na części pierwsze i dokonujące dogłębnej analizy dzieła - nie przyjęłyby się w blogosferze, bo po pierwsze: byłyby za długie, a po drugie: zawierałyby zbyt dużo spoilerów, a przecież chodzi o to, aby do przeczytania tej czy innej książki zachęcić, nie zniechęcić. 


Jak powinna wyglądać dobrze napisana recenzja?

Z czego powinna się składać? 

Co jest ważne oprócz samej treści? 


  1. Nigdy nie streszczaj, ani nie spoileruj. Recenzja nie jest skrótem książki, nie opowiadaj więc całej treści, a już z całą pewnością nie zdradzaj jej zakończenia! Krótki zarys fabuły ma na celu wprowadzenie czytelnika w ogólny zamysł utworu, więc gdy piszesz swoje spostrzeżenia, staraj się ująć je w taki sposób, aby nie zdradzić najważniejszych informacji.
  2. Nie kradnij. Nie plagiatuj. Nie "zapożyczaj". Nie masz weny do pisania? Odłóż to na inny dzień. Blog ma być tworzony z pasji, inaczej szybko się wypalisz i stracisz przyjemność z recenzowania.
  3. W swoich recenzjach powinieneś być subiektywny - nie obiektywny. Bloger to nie dziennikarz, ani żaden krytyk literacki, więc nie musi silić się na obiektywizm i męczący patos. Bloger powinien pisać po ludzku, ciekawie i niesztampowo.
  4. Pisz szczerze. Autentyczne wrażenia i emocje to coś, co cenią czytelnicy - nie szczędź więc książce zarówno pochwał jak i słów konstruktywnej krytyki, a przede wszystkim - nie bój się publikować własnego zdania. Masz do niego pełne prawo. 
  5. Pamiętaj o argumentach. Ludzie wchodzą na Twojego bloga, bo chcą wiedzieć, co Ty sądzisz o danej książce! Chcą wiedzieć co Ci się podobało, a co Ci się nie podobało. Dlatego ważne są argumenty, czyli: co Ci się podobało i dlaczego, co Ci się nie podobało i dlaczego, czy warto daną książkę przeczytać i dlaczego, czy nie warto i dlaczego. 
  6. Wzbogać tekst recenzji o cytaty lub fragmenty pochodzące z danej książki. To zawsze przykuwa uwagę i wiele osób to lubi, bo dzięki temu może na własnej skórze doświadczyć w jakim stylu książka jest prowadzona.
  7. Nazwisko tłumacza jest bardzo istotne - każdy szanujący się bloger książkowy powinien to wiedzieć i o nim informować. Zwłaszcza jeżeli w recenzji pojawiają się cytaty, bo przecież cytujesz z polskiej wersji książki, a nie z oryginału, tak? Bolesne jest to, że tłumacz to zawód wciąż niedoceniony, niezauważony i w pewnym sensie dyskryminowany. Wyimaginuj sobie jak wygląda praca tłumacza, który często musi szukać złotego środka pomiędzy: dążeniem do poprawności językowej za cenę poważnego odkształcenia tekstu, a oddaniem ducha oryginału (co też nie zawsze jest takie proste, bo jednak ilość synonimów jest ograniczona). Bądź więc świadom jego żmudnej pracy i doceń go, jeżeli tekst Ci się podoba, ale też wiedz, że to, iż przekład jest niewierny, dialogi wyszły suche, a książka w polskiej wersji wypadła zupełnie inaczej - nie jest winą autora, który tak często niesłusznie zbiera za to cięgi!
  8. Napisz o "innych" wadach lub zaletach. Zauważyłeś, że okładka znacznie odbiega od grafiki krążącej w sieci? Czcionka męczy wzrok albo książka jest kiepsko sklejona? Koniecznie umieść te informacje w swoim tekście. Wielu z nas kupując książki dla siebie lub na prezent, robi to "na odległość", w sieci, a takiej informacji nie znajdzie nigdzie indziej, niż właśnie na blogu z recenzjami. To samo dotyczy oczywiście sytuacji odwrotnej - pięknie wydana książka zasługuje na pochwałę :)
  9. Suche notki biograficzne dotyczące autorów to nuda. Zrezygnuj z nich - nikogo to nie obchodzi, a tylko sztucznie nabija obszerność tekstu. 
  10. Informacje szczegółowe, czyli notatka dotycząca: wydawnictwa, które książkę wydało, danych tłumacza, ilości stron, daty wydania, czy tytułu oryginału powinna znaleźć się w recenzji. Zdziwiłbyś się jak wiele osób zwraca uwagę na liczbę stron, czy chociażby wydawnictwo, którego marka często jest gwarantem pewnej jakości.
  11. Koniecznie pamiętaj o podsumowaniu! Ta część powinna być stosunkowo krótka, zsumowująca wrażenie jakie na Tobie zrobiła książka, jednocześnie zachęcając lub zniechęcając do jej przeczytania. Podsumowanie to też tzw. skrót dla opornych. ;)
  12. Przed opublikowaniem przeczytaj tekst przynajmniej 3 razy, aby zniwelować wszelkie błędy gramatyczne, ortograficzne, interpunkcyjne i stylistyczne. Drobne literówki i potknięcia interpunkcyjne może nie mają większego znaczenia, ale rażące błędy ortograficzne i niepoprawna składnia - już tak. Więc czytaj, poprawiaj, skracaj. Niech tekst będzie spójny i przejrzysty.
  13. Czytaj pokrewne blogi, szukaj inspiracji - sprawdzaj, jak piszą inni! Najważniejsze żeby się rozwijać cały czas, nieważne, czy dopiero zaczynasz.



cdn.

111 komentarzy:

  1. Dopiero zaczynam i myślę, że skorzystam z Twoich pomocnych informacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że zwróciłaś uwagę na umowność tych recenzji. Trafiałam nieraz na autorów, którzy mienili siebie profesjonalnymi blogowymi recenzentami, sztucznie siląc się na obiektywność w postach, jakby myśleli, że właśnie to sprawia, że ich tekst naprawdę jest "recenzją" a nie opinią. Pisanie recenzji ma swoje kryteria i własną formę, a niektórzy o tym zapominają. Fajnie, że ty nie. Zresztą widać to po twoim blogu i między innymi dlatego odnosisz sukcesy - wiesz co robisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam się kiedyś z przekonaniem (niestety nie pamiętam gdzie, nie mogę więc przywołać źródła), że blogerzy książkowi nie powinni określać się mianem recenzentów, ani tym bardziej powszechnie twierdzić, że piszą recenzje, bo właściwych recenzji nie piszą, a ich wywody przypominają raczej opinie - trudno mi się z tym nie zgodzić, zwłaszcza gdy przed oczami widzę definicję "recenzji" ze słownika języka polskiego.
      Jednakże "recenzja" tak wpasowała się w blogosferę książkową, że bez niej to miejsce nie byłoby tym samym ;) Stąd fragment o umowności tego słowa. Ważne, by każdy z nas zdawał sobie z tego sprawę ;)

      Usuń
  3. Fajnie że zwróciłaś uwagę rownież na samą treść, jaką powinien zawierać blog książkowy. Wstyd się przyznać, ale sama nie zwracałam nigdy uwagi na dodanie nazwiska tłumacza, sądziłam, że to nieważne i nikogo nie interesuje. Zamierzam dodawać od następnej recenzji nazwisko osoby odpowiedzialnej na przełożenie tekstu na język polski, masz racje, to naprawdę ważne.

    Co do cytatów, to ja często boję się ich wstawiać, bo nie wiadomo, czy ktoś nie uzna tego za spoiler, zależy jeszcze oczywiście co to za cytat. Zwykle wstawiam je przy książkach, które podobały mi sie najbardziej albo są ostatnim tomem trylogii/serii.

    Notek biograficznych chyba nikt nie lubi. Ja ich nie umieszczam, bo sama uważam za zbędne i nikogo nie interesujące, szczególnie jeśli jest to autor/autorka znana dosłownie wszystkim i na każdym kroku słyszy sie o ich twórczości.

    Ja przyłapałam się ostatnio na tym, że jeśli w poście nie ma zdjęć, to od razu niechętnie się za niego zabieram lub wcale go nie czytam, tylko zamykam kartę. Wiem, że to nie ma znaczenia co do treści, ale jednak ładniej wyglada recenzja z obrazkiem okładki lub własnym zdjęciem ksiazki, przynajmniej moim zdaniem :)

    Bardzo fajne te Twoje b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogowe posty, wiele można sie dowiedzieć, poprawić na swoim blogu i zobaczyć na co inni zwracają uwagę :)

      PS. Przepraszam, że dwa komentarze i jeden w dodatku ucięty, ale piszę na tablecie i coś poszło nie tak, komentarz został dodany zanim go skończyłam pisać.

      Usuń
    2. alinka malinka, zgadzam się z Tobą, jeśli chodzi o recenzję z choćby jednym zdjęciem (bo nadmiaru to ja jeszcze bardziej nie lubię). Taki tekst czyta się dużo przyjemniej, to fakt. :)

      Usuń
    3. Racja, co za dużo to niezdrowo. W końcu to głownie tekst, a nie post ze zdjęciami :)

      Usuń
    4. alinka malinka:
      Miałam pewne obawy przed publikacją tego postu, bo nie chciałam nikogo "umoralniać", ani bawić się w nauczycielkę, jednak z drugiej strony zależało mi, żeby zwrócić uwagę na pewne rzeczy - chociażby znaczenie tłumacza, który notorycznie jest pomijany. Nie proszę, by pisać o nim w treści recenzji (bo sama rzadko to robię), ale w informacjach ogólnych należałoby o nim wspomnieć, pamiętajmy, że książka to nie tylko dzieło autora i wydawcy, ale też tego, kto dokonał przekładu. ;)
      Z cytatami masz słuszność - źle dobrany cytat może odebrać przyjemność z lektury, ale gdy dobierane są właściwie - mogą zachęcić ;) Tutaj należałoby poruszyć kwestię tego "jak dobierać cytaty", a taka dyskusja chyba nie miałaby końca ;)
      Co do notek biograficznych - to są ciekawe jedynie jeżeli mówią o czymś, czego nie znajdziemy wpisując imię i nazwisko autora w Google. Ciekawe informacje o autorze wzbogacają recenzję, to prawda, ale suche notki z wikipedii.... nie, tego nie lubimy ;)
      Też lubię zdjęcia książki :) Miałam nawet o nich wspomnieć, bo sama też czasem takie robię :) Ale tutaj jest drugie dno - nie każdy potrafi zdrobić dobre zdjęcie i nie każdy ma do tego odpowiednie urządzenie. Moim zdaniem, nie można dyskwalifikować i zamykać karty z blogiem kogoś, kto nie ma zdjęć, bo może się okazać, że jego opinie są 100 razy lepsze niż kogoś, kto tych zdjęć ma wiele ;)

      Usuń
  4. I wszystko pięknie napisałaś, nic tylko stosować się do Twoich rad :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W 100% się z Tobą zgadzam. Spoilery i "zapożyczanie", jak zostało to przepięknie ujęte, jest chyba najgorszym, co można znaleźć w naszej książkowej blogosferze. Jeśli chodzi o cytaty z książki... Ja ich nie lubię i zawsze pomijam. Naprawdę, denerwują mnie cytaty wrzucone w środek recenzji. Dlatego też sama ich nie umieszczam na swoim blogu. ;) Nie umieszczam też nazwiska tłumacza, ale akurat to zmienię! Masz rację, przecież tłumacz odwala ogromną robotę. Dzięki Ci za ten tekst! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego z przeczuciem napisałam powyżej, że nie "wszyscy", a "wiele osób" lubi cytaty i fragmenty ;)

      Usuń
  6. Świetny poradnik! Muszę przyznać, że po jego przeczytaniu odetchnęłam z ulgą, bo widzę, że w swoich recenzjach nie popełniam tak wiele błędów jak sądziłam. Nie zgodzę się jednak z punktem dotyczącym tłumacza. Uważam się za "szanującą się blogerkę" jak Ty to ujęłaś, ale jakoś nie mam w zwyczaju informować swoich czytelników o nazwisku osoby, która książkę przetłumaczyła, bo po pierwsze - nikogo to nie interesuje, a po drugie - może i tłumacz jest zawodem niedocenianym, ale kiedy nie zna się oryginału, ciężko jest stwierdzić czy winę za słabą książkę ponosi autor czy właśnie tłumacz. Informacje o książce staram się ograniczać do minimum i moim zdaniem rok wydania, projekt okładki, ISBN, czy właśnie nazwisko tłumacza, nie są aż tak istotne, żeby mogły zachęcić kogoś do kupna. Takie jest moje zdanie co do tego, zaś z resztą punktów rzeczywiście ciężko się nie zgodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam sie tu zgodzić w kwestii tłumacza. Też nie zamieszczam jego nazwiska i nie uważam, by było to konieczne. Uważam, ze jest to ważne w przypadku tylko uznanych dzieł, które maja kilka tłumaczeń i wtedy staje się istotne z którą wersją mamy do czynienia. Na przykład tak jest ze sztukami Szekspira, czy też ostatnio wynikła sprawa z tłumaczeniem powieści Dostojewskiego. Czasem faktycznie można sie zastanawiać, czy książka napisana jest kiepsko, czy to wina kiepskiego tłumaczenia, ale ponieważ nie czytam ksiazki w dwóch wersjach, oryginalnej i polskiej, wiec nie jestem w stanie tego ocenić.
      I jeszcze jedno - zapomniałaś o tym, żeby dodawać we wszyskich opiniach zwrot "moim zdaniem". Może wydawać sie to oczywiste, ale chyba ludzie o tym zapominają. I zapominają tez, że czyjś tekst jest też tylko subiektywną opinią, a nie niepodważalnym nakazem, z którym trzeba sie zgodzić.

      Usuń
    2. O znaczenie przekładu i uznanie dla tłumaczy BĘDĘ walczyć. I stawiam to sobie za punkt honoru.
      Od pewnego czasu zupełnie inaczej patrzę na rolę tłumacza, przywiązuję też o wiele większą wagę do przekładów książek, które czytam i kupuję. Nieliczne tytuły, na punkcie których mam obsesję, muszę mieć na półce w jedynych słusznych przekładach, przykładowo: jak Szekspir to tylko Barańczak, jak Tolkien to tylko Skibniewska, a jak Nabokov to tylko Stiller. Stillera i Barańczaka kupuję już w ciemno.
      Możliwe, że w przypadku nowszych dzieł, które na rynku polskim posiadają jedno tłumaczenie - nie ma porównania, ale zły przekład się czuje. I nikt nie wmówi mi, że jest inaczej.
      O ISBN nie pisałam ani słowa - dla mnie taka informacja jest bezużyteczna. Co do projektu okładki bym się spierała, bo np. kogoś takiego jak Mistrz Dark Crayon - trzeba doceniać! Ale rok wydania, liczba stron - to informacje ważne i potrzebne.

      Usuń
  7. Ami, bardzo dobry tekst. Myślę, że sporej liczbie blogerów się przyda.
    Umieszczam informacje szczegółowe i okładkę. Czasami kilka słów o autorze, zwłaszcza jeśli piszę o jego książce po raz pierwszy. Natomiast co do cytatów - to ja ich mega nie lubię. Omijam je w recenzjach u innych i nie umieszczam u siebie. Chyba, że jest już wielkie święto to raz na ruski rok cytuję. Albo gdy książka jest w stylu, który to wymaga cytowania, bo nie da się tego opisać. Cytaty mnie nudzą i psują dobrą przyszłą lekturę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odniosę się jeszcze do wypowiedzi przede mną: tłumacz, rok wydania i wygląd okładki są ważne, ważniejsze niż ISBN! Jak dla mnie.
      Po co mi ISBN?
      Bardzo dużo osób kieruje się wyborem poprzez wygląd okładki.
      Dużo zaś rokiem wydania - czy książka jest z roku bieżącego czy sprzed 5 lat.

      Usuń
    2. Chodziło mi raczej o autora projektu okładki, bo i takie informacje spotykałam czasem w recenzjach. Liczy się efekt końcowy, czyli to, czy książka podoba mi się od strony wizualnej czy raczej nie. Bądźmy szczerzy, na finalny egzemplarz książki składa się mnóstwo etapów, pracuje przy tym sztab ludzi i moim zdaniem bez sensu jest umieszczać ich wszystkich w recenzji. Jak kogoś to interesuje, to i tak znajdzie i sobie przeczyta. Recenzja jest po to, aby dać czytelnikowi ogólny obraz danej powieści, zachęcić, bądź zniechęcić do przeczytania, a nie rozwodzić się nad każdym jej aspektem i kolejnymi etapami jej powstania.

      A kierowanie się przy wyborze rokiem wydania, moim zdaniem jest bardzo krzywdzące w stosunku do starszych powieści. Niestety bardzo często czytelnik widząc, że książka wydana jest np. przed 2005 rokiem, od razu spisuje ją na straty. Tym sposobem automatycznie zmniejsza się szansę na odkrycie prawdziwych literackich perełek!

      Usuń
    3. No, kierowanie sie rokiem wydania to mega wąskie patrzenie, bo co- wartościowe są tylko nowości? Dobra książka nie ma daty przydatności. W ten sposób nikt nie czytał by klasyki.

      Usuń
    4. Ja cytaty lubię i zamieszczam, bo od zawsze miałam małego hopla na ich punkcie i tak mi zostało. Informacje o autorze dla mnie nie są nudą, ale to kwestia gustu.

      Usuń
    5. joly_fh:
      Zgadzam się z Tobą - odrzucanie książki ze względu na rok jej wydanie to bardzo przykre zjawisko. Dla mnie rok wydania ma znaczenie głównie przy książkach wydawanych przez Wydawnictwo Albatros, które co średnio 2 lata wydaje te same pozycje w innych szatach graficznych (tudzież inny grzbiet) - to po pierwsze, a po drugie: papier też jest wtedy innej jakości. W związku z moją słabością do kolekcjonowania jest dla mnie ważne - czy książka będzie mi pasowała, czy też nie, a gdy kupuję ją w sieci nie jestem w stanie rozpoznać "co kupuję" do póki nie poznam roku wydania.

      Usuń
    6. Olicjo, myślałam że chodzi Ci po prostu o okładkę. Twórców jej i innych twórców książki można poczytać w środku - masz rację.

      Rok wydania nie jest dla mnie, może i dla innych wyznacznikiem wyboru książki, ale nie ukrywam, że jest dla mnie ważny. Klasyków nie czytuję raczej, ale o tym pisałam już wielokrotnie i wyjaśniałam dlaczego. Są osoby, które po prostu skupiają się na nowościach i wolno im, wolny kraj i wolny wybór. Dlaczego więc nie mogą czytać co chcą. Zatem rok wydania jest ważny.

      joly - ja nie mówię, że mamy nie czytać klasyki i że te starsze są gorsze. Ale dzięki tej informacji dajemy każdemu tylko czyste dane - on dokonuje wyboru.

      Usuń
  8. Cudowny poradnik.Spoilerów nienawidzę,zawsze odbierają przyjemność z dalszego czytania.Do reszty raczej się stosuje,więc nie jest ze mną tak źle ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Ci za ten post, mam nadzieję, że dotrze on do jak największej liczby blogerów (zwłaszcza tych, którzy dopiero zaczynają). Blogowa recenzja to nie wypracowanie na polski, wystarczy jeśli o fabule napiszemy 4-5 zdań ;)
    Wspomniałabym jeszcze o kilku rzeczach:
    - nie należy używać specjalistycznego żargonu, nadmiar skomplikowanych słów, który ma sprawiać profesjonalne wrażenia tylko drażni i zniechęca.
    - co do notki biograficznej, nie zgodzę się, pisząc o nieznanym autorze warto wspomnieć o nim kilka słów. To zbliża ;)
    - nie należy nadmiernie używać słów "genialna", "arcydzieło" itd. Potem okazuje się, że 3/4 książek recenzowanych na blogu to arcydzieła, nawet jeśli są wsód nich "Rywalki"...
    - lubię też, gdy recenzja jest dla mnie tak samo wartościowa przed przeczytaniem ksiązki, jak i po by porównać wrażenia. Niewielu blogerów potrafi pisać taie teksty ;)

    Poradnik ląduje w czasoumilaczach za tydzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię też, gdy recenzja jest dla mnie tak samo wartościowa przed przeczytaniem ksiązki, jak i po by porównać wrażenia. Niewielu blogerów potrafi pisać taie teksty ;) Podpisuję się pod tym.

      Usuń
    2. Lustro Rzeczywistości:
      a ja lubię ten, jak to nazwałaś "specjalistyczny żargon" i czasem go "upycham" w swoich tekstach ;)
      co do wartości recenzji - pięknie to ujęłaś

      Usuń
  10. Świetny pomysł na taką serię. Człowiek uczy się na błędach, tylko że warto wiedzieć co jest błędem. ;) Ja na przykład w życiu nie pomyślałam, żeby wspomnieć coś o tłumaczu. I w sumie racja - za błędy obwiniam autora! :D Czas wprowadzić zmiany w swoim życiu ;)
    Czekam na więcej postów z tej serii. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta seria jest gienialna...(zaczne uwzgledniac tłumaczy) dziekuje ci za te cenne wskazówki!
    Mam tylko pytanie czy buźki itp. są mile widziane w recenzjach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. emotikonek staram się wystrzegać ;)
      czasami korzystam z buźki ";)" lub ":)" celem rozluźnienia atmosfery recenzji, albo mrugnięcia okiem do czytelnika, ale nie przesadzam
      uważam, że wszelkie inne emotki typu "xD", ":P" lub inne - nie powinny być stosowane w recenzjach, to nie jest tekst tego typu ;)

      Usuń
  12. Większość z tych rad stosuję. Muszę się chyba dostosować do napisania tłumacza i liczy stron, bo teraz uświadomiłam sobie jakie to ważne. Będę się musiała wtedy też również zająć poprawianiem reszty recenzji, by w każdej się to pojawiło.
    Pomocne rady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz poprawiała opublikowane posty? To żmudne i czasochłonne zajęcie, może jednak lepiej zastosować zmiany już w nowych tekstach? ;)

      Usuń
  13. Staram się stosować większość przedstawionych przez ciebie rad. Nadal staram się znaleźć swój własny styl, ale już widzę poprawę w porównaniu z moimi pierwszymi recenzjami. Zwróciłaś moją uwagę na kilka ważnych aspektów, które powinnam zawrzeć w pisanych przeze mnie opiniach, chociażby to, że powinnam wypowiadać się również na temat ogólnego wizualnego wyglądu książki, czcionki jaką napisany jest tekst i innych technicznych sprawach. Świetny poradnik, jak najbardziej przyda się wszystkim blogerom książkowym :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do tytułu oryginału, to mam mieszane uczucia. W informacjach szczegółowych zabrakło mi tytułu serii i numeracji tomów. To ważne przy seriach wydawniczych, żeby czytelnik wiedział, który tom czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym tytułem oryginału to miałam wątpliwości... Spodziewałam się, że ktoś zwróci na to uwagę ;)
      Ale tytuł serii i numer tomu - jak najbardziej! Że też mi to wyleciało z głowy ;) Brawo za czujność :)

      Usuń
    2. Czujność wynika z faktu, ze ja te dane podaję :)

      Usuń
  15. Nie kradnij. Nie plagiatuj. Nie "zapożyczaj" TO powinno byc na czerwono wielkimi literami i z rozga na przywitanie dla kazdego klamczucha oszusta i z kifoza moralna! brrrr
    A wiesz ze ostatnio myslalam wlasnie o tych informacjach szczegolowych skiakzi typu nie tylko autor ale i wiecej? Hmm ale tutaj mnie uswiadamiasz ze myslenie dobre tylko brak dzialan. Chyba bedzie trzeba zaczac. Co do tlumacza - przyznaje ze czasami o nim wspomne jak narpawde powala mnie tresc, a czasami zapominam. A prawda ze maja niezly ciezki orzech do zgryzienia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze napisany post, wiele rozjaśnia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobra, od teraz będę w każdej recenzji umieszczać nazwisko tłumacza :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post. Zaczynam się zastanawiać, czy moje recenzje naprawdę mogę tak nazwać. Są nieco inne i niesztampowe. Być może poświęcam zbyt dużą jej część na przemyślenia, ale moim zdaniem książka jest od tego, by je wywoływać. Informacji o wydawnictwie, tłumaczu i liczby stron raczej nigdy nie umieszczałam (bo robią to wszyscy), ale chyba zacznę... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie zamieszczałam nazwiska tłumacza i racze nie będę, bo jest to jak dla mnie zbędne. Notka o autorze jest strasznie nudna w recenzji. W końcu informacji o autorze możemy poszukać w internecie. Chyba tylko raz czy dwa dodałam cytat i stwierdziłam, że jednak wolę zostawić potencjalnemu czytelnikowi trochę więcej przyjemności :3
    Ale bardzo fajny i pomocny post :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Punkt 3 i 4 SUPER:) Zawsze trzeba napisać szczerze i po swojemu, myślę, że wtedy cały tekst nabiera innego wydźwięku. Co do tłumacza to przyznam szczerze, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam, wiec uświadomiłaś mi ważną rzecz. Czasem mi głupio, jak piszę, że książka ma białe, grube kartki, bądź większy format, ale skoro piszesz, że to ważne to dobrze! Dla mnie też takie info jest przydatne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też informacje dotyczące wyglądu książki i jej wnętrza są ważne :) Gdy nie miałam bloga - szukałam tego w recenzjach ;)

      Usuń
  21. Ja też zawsze zapominam o tłumaczu. Nigdy nie zastanawiałam się nad jego pracą, a rzeczywiście jest on bardzo ważny. Czasami książka jest dobra, a liche tłumaczenie może ją popsuć, innym razem wprost przeciwnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! To własnie chciałam przekazać ;)

      Usuń
  22. Subiektywne spojrzenie na książkę to według mnie podstawa, w końcu na tym ma recenzja polegać;) Strasznie mnie denerwuje streszczanie książek. Sama bardzo tego unikam i daję zazwyczaj tylko zarys fabuły, by przyszłym czytelnikom nie zabrać przyjemności z czytania:) Ostatnio spotkałam taką recenzję najnowszej książki Katarzyny Michalak, że mi się niemal włos na głowie zjeżył - streszczona od początku do końca... A jeśli chodzi o błędy i styl - no cóż jeśli ktoś nie umie korzystać chociażby ze słownika w komputerze, to może nie powinien pisać i męczyć tym innych? A tłumacza od tej pory będę dodawać:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najgorsze co może być to spoilery w przypadku kryminału i thrillera - za to powinny być kary ;)
      kiedyś trafiłam na taki spoiler już w tytule! szczyt szczytów... a najgorsze jest to, że tę książkę naprawdę chciałam przeczytać... teraz złudnie czekam aż spoiler wyleci mi z głowy (chociaż szanse są marne)

      mogę Ci zdradzić jaką książkę i jaki spoiler mam na myśli, chcesz? ;)

      Usuń
    2. No pewnie, że chcę;) Teraz rozbudziłaś moją ciekawość;)
      A co do tych kar - to z pewnością by się niektórym przydały;)

      Usuń
    3. cytuję: "Czy naprawdę zaginęła? "Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn" ...myślałam, że wybuchnę.

      Usuń
  23. Wiedziałam, że okaże się, że nie piszę dobrych recenzji. ;D

    OdpowiedzUsuń
  24. W 99% się zgadzam. Oprócz, wspomnianych już wcześniej, szczegółów dotyczących książek. Rok wydania, tłumacz i inne tego typu informacje, moim zdaniem, nie wzbogacają istotnie opinii i stanowią element pomijany podczas lektury takiej recenzji.Poza tym - rozwijający post ;)

    Ponadto.. zaskoczyło mnie pewne sformułowanie.. :'popełnić serię'? Chyba słowo 'popełnić' nie funkcjonuje w takim znaczeniu, w jakim je użyłaś. Czy może się mylę? :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "popełnić serię" to taka moja wariacja słowna, czasem mam takie sformułowania ;)
      może powinnam pisać je kursywą, albo wziąć w cudzysłów, by uniknąć łapania za słówka? ;)

      Usuń
    2. "popełnić" może być pełnoprawnie używane jako synonim "stworzyć" i niejednokrotnie używa się sformułowania "popełnić dzieło", więc nie musisz tego nijak zaznaczać. ;)

      Usuń
    3. a zatem - z pełną świadomością "postanowiłam popełnić serię takich wpisów" :)
      dobrze, że ktoś tutaj czuwa :)

      Usuń
  25. W swoich recenzjach zwracam uwagę na każdy punkt... oprócz tłumacza. Jakoś nigdy nie zwracałam na to odwagi.
    Teraz już wiem, jaki to był błąd.
    Zmienię to!

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak zacznę od początku to się potem nie pogubię. :)
    Pkt 1. Szczerze powiedziawszy nie wiem czy już się tego oduczyłam, czy jeszcze sypie spoilerami. Staram się tego nie robić, ale czasem nie widzę innego wyjścia, jak napisać co się działo, żeby wyjaśnić o co mi chodzi. Mam nadzieję jednak, że nie jest to aż tak rażące by uznać to za streszczenie bądź też spoiler.
    Pkt 2. Ten ma zaliczony :) nie tyle dlatego, że wiem co sama chce napisać – bo czasem nie wiem co mam ująć w swej opinii, by wyrazić swoje zdanie, ale dlatego, że sumienie by mnie gryzło gdybym sobie „wzięła” kogoś text do siebie… to ja napisanie rozprawki na język polski, a w zasadzie jej przepisanie od koleżanki razem z jej błędami… trzeb być chyba totalnym bezmózgiem, żeby nie mieć nic własnego do powiedzenia.
    Pkt 3. Oj czasami subiektywizm aż wylewa się ze mnie uszami :D
    Pkt 4. Piszę. Doskonałym przykładem na to jest moja recenzja „Fionavarski Gobelin”, która do dziś śni mi się po nocach :D Co prawda czasem zbyt potocznie, ale nie lubię utrzymywać swoich własnych odczuć na poziomie formalnym :P
    Pkt 5. Uważam, że czasem coś napomknę o tym co mi się podobało, a co nie :P ale tylko „uważam” ! :D
    Pkt 6. Z tym już troszkę gorzej;/ jak nie zacznę od początku zaznaczać sobie kolorowymi karteczkami cytatów, które mnie zaintrygowały tak du*a blada…, a czasem po prostu nie widzę nic co mogłabym uważać za godne zwrócenia uwagi.
    Pkt 7. Nie wiedziałam o tym… serio! Nawet nigdy nie zwracałam uwagi na tłumacza. Czytałam jedynie na forach gdzie sprzedaje się książki, że ludzie zwracali uwagę kto przetłumaczył Władcę Pierścienia, a tak to nie brałam tego pod uwagę… Chyba czas zacząć… może z nadejściem zmian wyglądowych na blogu? Hmmm
    Pkt 8. Jak okładka mi się podoba to na pewno o tym wspominam :P większość książek, które posiadam są z drugiej ręki więc nie wiem czy jest sens pisać o odklejających się stronach – nie wiadomo jak dbał o nie poprzedni właściciel, jednakże postaram się o tym również pamiętać.
    Pkt 9. Nie zdarzyło mi się bym pisała biografię autora :D Przynajmniej nie sięgam pamięcią do takowych recenzji.
    Pkt 10. To mam :P dokładnie tytuł książki, autor, wydawnictwo, gatunek typu fantasy, romans, oraz ilość stron ^^ dopnę tam tłumacza :D niektórzy piszą nawet numer ISBN ale wydaje mi się to nie potrzebne (czy to jest komuś potrzebne? Proszę odpowiedzieć jeśli się mylę )
    Pkt 11. Taaaaa moje podsumowanie zwykle brzmi chyba „Książkę tę polecam…” lub po prostu zlewa się z zakończeniem rozwinięcia. :D
    Pkt 12. Przyznaję bez bicia. Nie czytam. Nie poprawiam. Piszę na żywca. Tak jak ten komentarz.
    Pkt 13. Czytam. Przynajmniej staram się to robić! :)
    No to tyle :)
    Czekam na kolejny post tego typu, może się czegoś nauczę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam to uczucie, gdy po prostu musisz napisać w zarysie fabuły to coś - bo inaczej recenzja nie będzie miała oczekiwanego efektu :)
      jeżeli przekład Władcy Pierścieni to tylko Skibniewska! pamiętaj to dniem i nocą ;)
      a ISBN też pomijam - to bezużyteczne

      PS. lubię te Twoje komentarze, są takie wyczerpujące ;)

      Usuń
    2. Moje komentarze są zależne od mojego humoru. Jeśli mam dobry humor i mi się chce to właśnie takie cuda wychodzą :D może to też uznam za swój znak rozpoznawczy? :D kursor w postaci literek i niezrozumiały lub czasem zrozumiały bełkot, którego nawet nie czytam drugi raz by sprawdzić czy wszystko trzyma się kupy :)

      Usuń
  27. Recenzje piszę już od bardzo dawna, jednak wiem, że jeszcze wiele muszę się nauczyć, by nie popełniać zbyt wielu błędów. A co w kwestii poprawek to lepiej dać to komuś do przeczytania, niżeli samemu to robić setki razy, bo my wiemy, co miało być w danym miejscu, a ktoś prędzej wyłapie jakikolwiek błąd, gdyż nie siedzi w naszej głowie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja jestem przeciwna dawaniu recenzji komuś do sprawdzenia, bo uważam, że całkiem zmieni mój zamysł i wszystko poprzekręca ;)

      Usuń
  28. Nie zamierzam zakładać bloga bo to chyba nie dla mnie, ale porady są naprawdę świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten post bardzo mi pomógł! Spisałam sobie kilka rad, ponieważ zastanawiam się nad zmianą sposobu recenzowania :) Dziękuję! ♥
    Pozdrawiam serdecznie :)
    isabellin5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczyno!!!!!! Jesteś niesamowita <3 Ten poradnik jest zajebisty i gdybyś mi nie powiedziała, że niedawno twój blog skończył rok pomyślała bym że prowadzisz go już od wielu lat. Na prawdę bardzo fajnie piszesz, zwięźle i na temat <3 Kocham czytać to co piszesz nie ważne czy to o książkach czy nie. Potrafisz zachęcić czytelnika nawet jeżeli nie jest zainteresowany kupnem książki to po twoich recenzjach pragnie je mieć na swoich półkach <3 Jesteś zajebista <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż nie wiem co napisać... :) DZIĘKUJĘ :*

      Usuń
  31. Faktycznie, fucha tłumacza nie jest zbyt bardzo doceniana. Jak zwykle czegoś się nauczę. Czekam na ciąg dalszy:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo przydatny post, opisałaś wszystkie najważniejsze rzeczy i myślę, że pomoże on wielu osobom :)

    http://ksiazkoweimperium-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam twoje posty okołoksiążkowe, są mega inspirujące i bardzo pomagają w pisaniu :)
    Już nie mogę się doczekać kolejnego wpisu. :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetny post! Ostatnio nawet się nad tym zastanawiałam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zgadzam się prawie ze wszystkim :) poza punktem, że nazwisko tłumacza jest ważne. Owszem, to zawód niedoceniony i też nad tym ubolewam, bo sama się zastanawiam, czy tak nie skończę, ale czytelnika nie interesuje tłumacz, tylko sam autor. Kto napisał i jak, bo jeśli jedna jego książka się spodoba, to i druga może się spodobać, choć drugą przetłumaczy już kto inny. Ja nigdy nie wpisuję nazwiska tłumacza, myślę, że to niepotrzebna dla czytelnika informacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "czytelnika nie interesuje tłumacz, tylko sam autor" - właśnie! i to jest błąd. chciałabym zmienić to podejście, ale to jak porwanie się z motyką na słońce... :(
      a sytuacja, gdy jeden tom tłumaczy X, a drugi Y - jest wyczuwalna. i nie rozumiem takiego zagrania ze strony wydawcy.

      Usuń
  36. Dziękuję Ci za ten tekst, dzięki Tobie mogę teraz co nieco zmienić lub ulepszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  37. A ja lubię w tej naszej blogosferze właśnie tę otwartość i zezwolenie czytelników na to, by autorzy mogli swobodnie pisać o książkach. Ja zauważyłam dwa typy autorów: 1. to ci, którzy próbują utrzymywać swoje teksty w jak najbardziej formalnym i zbliżonym do tradycyjnej formuły recenzji, 2. tacy, którzy piszą przede wszystkim o swoich odczuciach. Nie ukrywam, że tych drugich czyta mi się lepiej i chętniej sięgam po opisywane przez nich tytuły.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ami, pierwszy post był rewelacyjny ale ten drugi sprawił że masz w 100% we mnie wierną czytelniczkę.
    Dziękuję i czekam na cdn.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  39. Jakiś czas temu, po paru latach publikowaniu recenzji w końcu nauczyłam się pisać recenzję po swojemu, nie musząc trzymać się żadnego wzorca i jestem szczęśliwa, że to się stało. Wcześniej starałsm się trzymać schematu. Najpierw coś o okładce - wydaniu - autorce/autorze - fabuła - bohaterowie i tak dalej. W tej chwili plączę myśli, plączę wydarzenia i chyba taka forma recenzji jest bardziej ceniona. Tak mi się wydaje. W porównaniu z tym jak pisałam kiedyś, do dziś, zaszła wielka zmiana, z której jestem dumna. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sherry, dobrze że jesteś wierna sobie i że masz swój styl. To się liczy i to jest ważne. Ten post miał na celu głównie przestrzeżenie blogowiczów przez spoilerowaniem, plagiatowaniem, brakiem argumentów i jeszcze kilkoma innymi rzeczami. W efekcie powstał post dużo obszerniejszy - wyszło jak wyszło ;) Nie nakazuję nikomu, by się stosował do moich rad, lecz jeżeli komuś rozszerzę horyzonty - już będę spełniona.

      Usuń
  40. Bardzo się cieszę, gdy blogosfera zastanawia się nad formą i poprawnością swoich tekstów i dostrzega, że jednak teksty często nazywane recenzjami wcale nimi nie są z formalnego punktu widzenia. Brawa za podjęcie tematu, bo twój pis patrząc po wpisach bardzo przysłużył się:)
    Mam wrażenie, że trochę pomyliłaś pojęcia, "recenzje rozbierające tekst na części pierwsze i dokonujące dogłębnej analizy dzieła: to recenzje naukowe. Recenzje dziennikarskie są często podobne do tych, które można przeczytać na co lepszych blogach.
    Piszesz też, że "[b]loger to nie dziennikarz, ani żaden krytyk literacki, więc nie musi silić się na obiektywizm i męczący patos". Ani dziennikarze, ani krytycy nie powinni się silić na patos. Na obiektywizm, jak najbardziej, ale patos nie ma nic wspólnego z obowiązkowymi elementami profesjonalnej recenzji.
    Wielki plus należy Ci się za podkreślenie wagi tłumacza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cenię konstruktywne komentarze i dziękuję Ci za Twoją wypowiedź, ale na te nieścisłości, które zauważyłaś można przymknąć oko ;) Uważam, że najważniejszy jest sam przekaz postu. Co się zaś tyczy definicji przywołanych przez Ciebie, to rodzajom recenzji można by poświęcić osobny post rozbijając właściwą "recenzję" na artystyczną, naukową, informacyjną, wydawniczą itp. Jednak wątpię w słuszność publikacji takiego postu w blogosferze.

      Usuń
  41. Te rady bardzo mi się przydadzą, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo ważne wskazówki. Czekam na więcej.

    Aha zmieniła, domenę. Teraz to www.figlarneczytanie.pl

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że przechodzenie na własną domenę jest coraz popularniejsze :)

      Usuń
  43. Jeśli chodzi o noty autorskie, zawsze wrzucam je tak, aby ciekawi czytelnicy mogli sobie przeczytać a Ci, którzy nie chcą, wcale nie muszą czytać. Dla mnie to też jest w pewnym rodzaju pogłębienie wiedzy, bo często informacji o autorach szukam sama. Zastanowiłam się jednak nad miejscem tej noty, powinnam chyba zmienić go i zamiast na samym początku, dawać na samym dole? Dzięki za post, dał mi do myślenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie - sama też czytając recenzje w sieci omijam w treści niektóre informacje, ale wiem, że są osoby, które chcą je czytać. dlatego może jednak warto wrzucać informacje szczegółowe chociażby? :)

      na samym dole będzie idealnie :)

      Usuń
  44. Super! Wiele osób powinno wziąć sobie te rady do serca.

    OdpowiedzUsuń
  45. Punkt trzeci rozwijam trochę bardziej, zgodnie z przekazem, który zawarłaś - blogger to nie dziennikarz czy krytyk. Dlatego w moich recenzjach omijam nawet kwestię korekty. :) Oczywiście czytam przed publikacją całość starając się wychwycić rażące błędy, literówki czy bardzo idiotyczne składnie, ale nie przykładam do tego większej uwagi - w końcu jakby ktoś chciał przeczytać idealnie skomponowany tekst, to nie trafiłby na mojego bloga, tylko szukałby raczej oficjalnych recenzji. :) Jak się pojawią błędy, to według mnie będzie to bardziej swojskie i ludzkie, bez śladów pracy robotów. Musi dać się czytać, nie może być naklepane jakby to dziecko z przedszkola pisało, ale nie popadajmy w paranoję i nie twórzmy kilka razy redagowanych tekstów, które najlepiej by było dać jeszcze do zewnętrznej korekty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są osoby, które nie muszą czytać po raz kolejny swojego tekstu, ale są też takie, które powinny... ;) i do nich kieruję ten punkt :)

      Usuń
  46. Lubię czytać takie posty - czekam na kontynuację!

    OdpowiedzUsuń
  47. Bardzo przydatny post :) Na to, żeby zamieszczać informację o tłumaczu to nawet nie wpadłam. Ja sama nie zwracam uwagi na to :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Jak dla mnie to jest bardzo przydatny post. Nigdy nie zwracałam większej uwagi na tłumacza,ale teraz to zmienię.

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo przydatne, na pewno skorzystam , bo dopiero zaczynam :)

    dziękuję za rady i pozdrawiam : http://reading-is-my-escape.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  50. Dopiero zaczynam, więc te rady na pewno mi się przydadzą :)
    love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  51. Uwielbiam Cię!!! :) Bardzo przydatny artykuł :) Wydaje mi się, że jeszcze brakuje jednego punktu "pisz często - a z pewnością Twoja stylistyk i argumentacja się wzbogacą" :) Chociaż recenzuję od niedawna, to widzę, że poprawiłam się w recenzjach, na początku były to bardziej streszczenia niż recenzje (wydaje mi się, że jest to podstawowy błąd u początkujących recenzentów). Mam nadzieję, że z każdą kolejną napisaną recenzją będę lepsza :) Tego życzę sobie i innym blogerom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "trening czyni mistrza" ;)
      masz słuszność - w miarę jak istniejemy tutaj dłużej to i teksty stają się "inne", lepsze :)

      Usuń
  52. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  53. Zgadzam się, że powinniśmy pisać subiektywnie, ale ten subiektywizm powinien być jednak kontrolowany. Nierzadko bloger trafia na książkę z gatunku, którym się niespecjalnie interesuje, ale decyduje się książkę zrecenzować. I co? Książka mu się nie podoba, no w sumie nie ten styl ani nie ta tematyka - czy w takiej sytuacji ma prawo książkę zjechać od góry do dołu? No nie. Powinien napisać uczciwie, że to nie jego typ, że książka go nie wciągnęła, ale OBIEKTYWNIE patrząc, lektura od strony literackiej ma takie a takie cechy. I ze może się spodobać takiej a takiej osobie. Niestety dziś recenzje albo są mega pochlebne, albo mega negatywne. Zdarza mi się trafić na książki nie do końca w moim typie, ale jeśli literacko jest to dzieło całkiem znośne, nie jadę po nim jak po szmacie tylko dlatego, że recenzja ma być subiektywna. Odrobina obiektywizmu nikomu nie zaszkodzi ;) A niestety często spotykałam się z opiniami bardzo niesprawiedliwymi - negatywnie oceniano książki specyficzne, dobre, nieco bardziej wymagające. Ślepy subiektywizm jest wrogiem dobrego recenzenta. Oceniając coś musimy wiedzieć, czy innej osobie się dane dzieło może spodobać (nawet, jeśli sami nie lajkujemy w/w dzieła).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i swoją wypowiedzią podsunęłaś mi pomysł na kolejny punkt - by oceniając książkę spojrzeć na nią ze strony, która mogłaby zachwycić kogoś innego :)
      to celne spostrzeżenie!

      Usuń
  54. Recenzja w zasadzie nie należy do form trudnych ale...nie przerabiamy jej w szkole, prawda? Tylko te rozprawki, rozprawki...A prawda jest taka, że niejednemu przydałby się powrót do źródeł wiedzy elementarnej.
    Ale z punktem o sprawdzaniu to się nie zgadzam. OK, zgadzam się, ale nie zgadza się moja natura. Żadnej pracy, ani opowiadania, ani recenzji, ani pracy na studiach nie czytam ponownie...Jakoś tak...Ach i naturalnie ponoszę potem konsekwencje popełnionych "baboli"...:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Dopiero zaczęłam swoją przygodę z blogiem o tematyce książkowej, zobaczę co z tego wyniknie. Jestem dobrej myśli, choć nie ukrywam - nie mam doświadczenia w pisaniu jakichkolwiek tekstów :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to się nie martw - doświadczenie się zdobywa :) najważniejsze to pisać pisać i pisać :)

      gdybyś miała jakieś pytania - pytaj, służę pomocą :)

      Usuń
  56. Generalnie nic nowego, ale zwięźle, czytelnie i konkretnie wytłumaczone. :) Każdy blogger powinien to mieć ostro zakodowane w głowie, zwłaszcza ten punkty, gdzie poruszasz wątek subiektywizmu i plusów/minusów, bo niestety jest wiele osób, które piszą same plusy nie chcą "urazić" kogoś tymi minusami, jakie blogger widzi.
    Poza tym myślę, że to dobry post, aby go dodać do zakładki i zerkać od czasu do czasu, bo będąc bloggerem od niedawna sam dobrze wiem, jak czasem człowiek oddala się od tych punktów przez różne czynniki, które wpływają na pisanie, ot chociażby poczucie humoru, czy pogodę.

    OdpowiedzUsuń
  57. Brakowało mi dawno takiej dobrej rady na temat pisania recenzji. Pisze od jakiś czterech miesięcy i takie rady na pewno się przydadzą mi i początkującemu recenzentowi :)
    Pozdrawiam :)
    zawsze-usmiechniete.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  58. Świetny tekst! Chyba zacznę umieszczać szczegółowe informacje o książkach. Przy okazji, zgadzam się ze zdaniem o tłumaczach. Sama przechodzę teraz przez piekło tłumaczeń ustnych i pisemnych i myślę, że niektórzy nie zdają sobie sprawy jaką wiedzę trzeba mieć...

    OdpowiedzUsuń
  59. Dla mnie najważniejsze jest to, aby recenzja była szczera i przede wszystkim, abym wiedziała, co jej autor czuł podczas czytania (po co potrzebny mi jest szczegółowy opis fabuły, kiedy nie ma nic o emocjach?). Ostatnio zauważyłam też, że lepiej czyta mi się krótsze i konkretniejsze recenzje. Sama też staram się takie pisać, ale czasami mnie poniesie, wiem, że innych też może, więc to nie jest jakieś istotne wymaganie :D

    OdpowiedzUsuń
  60. Dziękuję za rady :) Bardzo mi się przydadzą, dopiero zaczynam i dobrze jest poczytać rady "profesjonalistów".

    OdpowiedzUsuń
  61. Uważam to samo co ty, bo jest dużo recenzji książek w internecie, które są tak długie, że zupełnie odciągają od czytania ;) Prowadzę bloga książkowego z moją koleżanką i sama nie jestem jeszcze doświadczona w ich pisaniu, ale na pewno dzięki twoim radom będziemy pisać je coraz lepiej
    I nasz blog: http://recenzjeksiazekdlamlodziezy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  62. Hmmm... Nie sprawdzam w ogóle, nie dodaję też niestety informacji o książce :p Co do tego pierwszego, to nie zamierzam tego zmieniać, ale te informacje już od jakiegoś czasu próbuję wprowadzić, niestety nie wiem, jak je wkomponować :/

    OdpowiedzUsuń
  63. Super rady:) masz rację, że o tłumaczu ciągle sie zapomina (oj sama to robię). Ostatnio wspomniałam o nim przy wpisie na temat Metro 2033 bo książka językowo jest wspaniale dograna. :) muszę jednak częściej zauważać i doceniać tłumaczy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  64. Jak dobrze, że trafiłam na Twojego bloga! Naprawdę chyba nic lepszego nie mogło mnie spotkać. Mój blog nie ma całego miesiąca, więc Twoje rady okazują się dla mnie być niesamowicie cenne. Wiem teraz nad czym muszę popracować, ale także uświadomiłaś mnie o moich mocnych stornach. Bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się stworzyć taką serię, bo dla początkujących blogerów jest to bardzo przydatne. Z chęcią i wielkim zaangażowaniem będę korzystać z Twoich porad i mam nadzieję, że dzięki temu jakość moich recenzji znacznie się poprawi :D Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  65. W końcu znalazłam konkretne wskazówki co do recenzji. Na pewno z nich skorzystam. Twoje rady są konkretne, zawsze znajdowałam same długie i nudne rady. Spadłaś mi z nieba, dzięki.

    http://chanelbabeblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  66. Na Twojego bloga trafiłam przypadkiem, a jakie cenne rady tu znalazłam. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...