wtorek, 12 maja 2015

"Wiedźmy z Savannah. Ród" J.D. Horn


Naprawdę nie mogłam się doczekać tej powieści. Okrzyknięta wielkim "wow" na blogach książkowych, musiała zwrócić moją uwagę, poza tym wiecie jak lubię motyw wiedźm i czarownic. No cóż. Odkąd skończyłam czytać - pozostaję w rozterce, bo zupełnie nie mam pojęcia skąd ten ogólny zachwyt... Owszem z jednej strony, była zabawna i niebanalna, pomysł na fabułę też był niczego sobie, ale z drugiej strony wywołała we mnie tak wiele sprzecznych emocji, że mam mętlik w głowie. Na pewno czytałam wiele lepszych. Ale od początku.

Co tutaj mamy? Savannah, klimatyczne miasteczko na południu Stanów Zjednoczonych, pełne tajemnic, magii i upiorów oraz "potężny" Ród Taylorów, który od wieków strzeże granicy pomiędzy światem ludzi, a światem demonów. W chwili gdy głowa rodziny ginie w tajemniczych okolicznościach, zaczynają się dziać niepojęte rzeczy. Pojawia się "silna" bohaterka skrzywdzona przez magię, która o ironio, dzięki magii stanie się potężna. Zaangażowana w miłosny trójkąt (na własne życzenie) z facetami, którzy lubią ją... właściwie nie wiadomo dlaczego wplątuje się w intrygę związaną z jej dziwną rodziną i czarnymi charakterami. Ideą jest zabawa, lecz fabuła całkiem leży.

Czytając niemal czułam jakby autor spisał sobie w notatniku listę chwytliwych elementów, z których chciałby stworzyć bestsellerową powieść - w efekcie otrzymując niesamowicie wtórną i stereotypową mieszankę "nie wiadomo czego". "Ród" to romans paranormalny, trójkąt miłosny, nadprzyrodzony świat, magia, osobliwa rodzina, melodramatyczne zwroty akcji i płascy bohaterowie upchani jakby na siłę. Doprawdy, mnogość postaci pojawiających się na pierwszych kilkudziesięciu stronach przytłacza i powoduje pewien chaos. Przez większość rozdziałów miałam problem z wczuciem się w fabułę - nie wiedziałam kto, kiedy i co do kogo mówi. Jednak - o zgrozo - pomimo nadmiaru nieznośnie długich monologów i dialogów, autor upodobał sobie także skakanie z wątku na wątek. To było irytujące i chyba dlatego czytanie tej powieści poruszyło we mnie tyle nerwów. Owszem język jest młodzieżowy, a utkanie treści w zasadzie na samych dialogach wzmaga akcję - ale bardzo męczący jest styl autora. Rozdźwięk pomiędzy nic nie wnoszącymi dialogami, a prawie że brakiem opisów (które byłyby tutaj bardzo mile widziane!) jest zdecydowanie zbyt duży, bym mogła to zignorować. W fabule pojawia się o wiele za dużo zwrotów akcji z bardzo, ale to bardzo małym (albo praktycznie żadnym) wyjaśnieniem każdego z nich. Pomimo kilku świetnych momentów, treść jest nienaturalna i dziwnie ciężka. Mam także zastrzeżenia co do głównej bohaterki, która mimo iż ma ponoć 20 lat - zachowuje się jak dwunastolatka. Jest tak impulsywna i lekkomyślna, że miałam ochotę wyrzucić ją z fabuły! W tej roli widziałabym jednak postać silną i dojrzałą, która mimo braku wsparcia ze strony rodziny potrafi nieść ciężar swojego daru, a nie idiotkę pokroju Mercy. Jedynym bohaterem, który mnie tutaj naprawdę zainteresował był ekscentryczny wujek głównej bohaterki, Oliver. Każda inna postać (a przez te niewiele ponad 300 stron przewija się ich tutaj całe grono) jest płaska i jednowymiarowa. Historia może i miała potencjał, ale wykonanie bardzo zawiodło. O rozegraniu zakończenia nawet nie chcę wspominać...

Podsumowując: naciągana fabuła, płascy bohaterowie, treść oparta tylko na dialogach, bez wytłumaczenia istotnych zależności. Jeżeli jesteś wystarczająco zdesperowany i nie żal ci będzie straconego czasu, który z powodzeniem możesz poświęcić na coś o wiele lepszego - czytaj. W innym przypadku odradzam. Jest wiele, naprawdę wiele lepszych pozycji o magii i czarownicach. A ja na pewno nie sięgnę po kolejne tomy. Nie mam zamiaru przechodzić przez tę udrękę ponownie. Nie czuję tej książki. Kompletnie stracony czas. 

________________________________________________________________
J.D. Horn, Ród, stron 336, Wydawnictwo Feeria young, 2015
Przekład: Jerzy Bandel

Egzemplarz książki do recenzji udostępniło Wydawnictwo Feeria

52 komentarze:

  1. Na pewno autorowi wyszło jedno - stworzył bestseller patrząc na ostatnią popularność "Rodu". :) Sam zresztą mam ochotę przeczytać tę książkę, ale jak widać chyba muszę się jeszcze zastanowić... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No stworzył. To co się dzieje chociażby na goodreads przyprawia mnie o zawrót głowy... Może zwyczajnie jestem za stara na tę książkę :P

      Usuń
  2. Mnie sam opis jakoś nie zachęcał. Okazuje się, że czasami mam przeczucie XD Jestem osom!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi w takim razie jesteśmy we dwie ;)

      Usuń
    2. A ja uległam nie tyle samemu opisowi co tym ochom i achom na większości blogów.
      Szukałam w książce tego klimatu - ale nie znalazłam :P

      Usuń
  3. Mnie do tej książki zupełnie nie ciągnęło. Teraz jestem już o tym przekonana na 100%, że nie sięgnę po nią. Dzięki za opinię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od początku nie było mi po drodze z tą książką. Nie zaintrygowała mnie ani opis ani okładka ani nawet te wszystkie pochlebne recenzje. Nie wiem czemu tak się stało, ale chyba moje trzecie oko miało nad tym kontrolę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz. No a ja się pospieszyłam... Rozochociłam się za bardzo :)

      Usuń
  5. Też zastanawiam się dlaczego, na przekór negatywnym opiniom, książka ta jest rozpowszechniona jako dzieło idealne. Również wiele od niej oczekiwałam, ale nie będę znów marnować czasu na błahych bohaterów i główną bohaterkę o rozwoju myślowym zdecydowanie zacofanym. Przeżyłam to już z 12 książkami Charlaine Harris, więc możesz być pewna, że nie sięgnę po ten "Ród."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak są jakieś negatywne opinie? O proszę. To miło, że nie tylko ja odniosłam takie wrażenie :)
      Cieszę się, że Cię przekonałam :)

      Usuń
  6. Tak też myślałam, że książka może być przereklamowana. Nie mniej jednak spróbuję ją przeczytać, a nóż mi się spodoba :)
    Pozdrawiam, Mz.Hyde

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka nigdy mnie nie ciekawiła, to zwyczajnie nie mój gatunek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie się podobał ten pewien... dystans? do pewnych informacji. Zazwyczaj w książkach jest napisane czarno na białym: "Jestem czarownicą, mam moce takie i takie etc." A tutaj fajnie przekazano informacje, jakby od niechcenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to była pewna świeżość, ale poza tym, takie to wszystko pogmatwane!

      Usuń
  9. No widzisz. Ja też gdzie bym nie spojrzała to same pozytywne recenzje. Udowodniłaś mi, że może nie ma co się za dobrze nastawiać, najwyżej będę zaskoczona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same pozytywne! Tak właśnie. I przez nie dałam się wciągnąć w ten wir zachwytu, niestety zbyt pochopnie.

      Usuń
  10. No to jesteś chyba pierwszą osobą, której ta książka się nie spodobała. Tak myślę. Przynajmniej nie kojarzę, abym się natknęła na inną tak zniechęcającą opinię na temat tego tytułu :) Cóż na moim przekonaniu
    "chcę przeczytać" pojawiła się mała rysa, ale mimo wszystko chcę zobaczyć o co tyle szumu. I wiem jak to jest gdy książka zawodzi na całości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak, bo nie znalazłam dotąd stricte negatywnej opinii tej książki, przynajmniej u nas na polskim LC ;)

      Usuń
  11. Naprawdę myślałam, że ta książka jest dużo lepsza. W końcu wszyscy się nią tak zachwycali. Nie jestem pewna, czy zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi jak najgorszy książkowy koszmar... na pewno po nią nie sięgnę.
    Ale muszę Cię pochwalić za jedną (moim zdaniem cenną) rzecz: potrafisz zachować obiektywizm, nawet w wypadku egzemplarzy recenzenckich, a to duża sztuka, bo wielu blogerów/recenzentów traktuje egzemplarze recenzenckie jako zobowiązanie do reklamy;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko było mi napisać tę recenzję, ale jak mogłabym pochwalić coś takiego? Może gdybym się uparła to znalazłabym w niej jeszcze kilka innych plusów i wyszłaby z nich a'la "pozytywna" opinia, ale po co okłamywać siebie i innych? Zawiodłam się. Musiałam to opisać by nie mieć później wyrzutów sumienia.

      Usuń
  13. Tak myślałam, że mimo tych wszystkich ochów i achów to pewnie jednak nic specjalnego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tego przeczucia. Oszczędziło by mi dużo nerwów ;)

      Usuń
  14. A już myślałam, że przeczytam kolejną pochwałę dla książki, do której mnie nie ciągnie :P Zaskoczyłaś mnie Ami! Cieszę się, że jesteś szczera, i nie interesuje Cię to, że to jest egzemplarz recenzencki. W końcu to ma być TWOJE zdanie. Super ♥

    Pozdrawiam
    Isabel Czyta - mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Klimat Południa - tu byłam na tak, już miałam sięgać... ale zrezygnowałam. Dziesiąty zmysł czytelnika zadziałał :))

    OdpowiedzUsuń
  16. A slyszalam tyle dobrych slow! No coz przynajmniej szczerze napisalas. Tez lubie tego typu klimaty i az jestem zdziwiona ze taka recenzja! czytalas moze "zaginiona ksiega z salem?" jestem nia zachwycona moze ta powiesc odpokutuje? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam, ale tytuł brzmi zachęcająco :)

      Usuń
  17. Każdy ma prawo do własnego poglądu i Twój jak najbardziej szanuję. Jednak "Ród" przypadł mi do gustu. Nie jest to dzieło wybitne, nie jest nawet bardzo dobre. Ale bacząc na to, że jest to debiut pozostaje mi mieć nadzieję, że autor się rozkręci i kolejny tom będzie lepszy. To nie jest książka, która uczy czy dostarcza niesamowitych przeżyć. To pozycja czysto rozrywkowa, dzięki której można miło spędzić czas. Ja nie uważam, że go straciłam i z chęcią przeczytam drugą część.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurczę :C Mimo wszystko chyba zaryzykuję. Ale będę się mieć na baczności.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zastanawiałam się nad tą książką, ale... chyba ją sobie daruję;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam chętkę, ale mnie ostudziłaś.Aczkolwiek jeśli kiedyś na nią trafię to pewnie jednak sięgnę :P.Kurczę, a tak miałam ochotę na coś dobrego, mocnego z czarownicami!Jak widać niektóre "bestsellery" są teraz pisane z myślą o zarobku :/.
    cityofdreamingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo chciałabym przeczytać, niemalże pragnęłam tego, jednak po twojej recenzji mój zapał nieco się ostudził. Skoro twierdzisz, że bohaterowie są płascy, brak jest opisów oraz akcja jest... niezrozumiała. Będę musiała przemyśleć, czy chcę ją przeczytać.
    Świetna recenzja, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałam przeczytać tę książkę, ale po twojej recenzji stanowczo sobie odpuszczę. ;/ Tak jak mówisz, lepiej poświęcić czas na porządne powieści.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ałał. Inne recenzje mnie ciekawiły, mimo, że pozycja sama w sobie by nie zwróciła mojej uwagi (to właśnie te recenzje "pokazały" mi ją) i w ten sposób "mam ją na liście", ze średnim priorytetem. Mimo wszystko chcę sama przekonać się, czy to aż takie złe. Może dołączę do tych osób, którym się podoba :D
    kieleckoowszystkim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Książka była mi jakoś tak obojętna. Zauważyłam ją na blogach niedawno, ale jakoś nie przyciągnęła mnie do siebie nawet tym jak popularna się stała... Po prostu pomyślałam, że kiedyś może po nią sięgnę, ale nie chciałam nawet zagłębiać się w jej opis. . Czasem tak mam i przeważnie dobrze na tym wychodzę, a czasu zdecydowanie nie chcę tracić... :o

    OdpowiedzUsuń
  25. Przyznam szczerze, że pierwszy raz słyszę o tej powieści nie czuję się jakoś zachęcona. Chyba sobie ją podaruję.

    OdpowiedzUsuń
  26. Odpuszczę sobie tę książkę.Szkoda na nią czasu.

    OdpowiedzUsuń
  27. Tyle już o niej słyszę, że muszę poczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  28. A mi się nawet podobało, było mało wymagająco, szybko i tak "luźnie"? Książka wysokich lotów nie jest, ale nawet miło ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jednym słowem: przedobrzył. Chciał jak najlepiej, ale coś nie wyszło... Będę unikać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wydanie bardzo mi się podoba, ale tak poza tym - nigdy mnie do niej nie ciągnęło. Czytałam wiele recenzji, że książka lekka, miła, ale mam już tego dosyć.
    Bohaterowie płascy? To nie dla mnie. Dużo dialogów? Jak najbardziej, ale nie w wypadku, gdy stanowią główną część książki. Uważam, że to powinno być odpowiednio wyważone. Brak logiki i domysły, dlaczego świat właśnie przekręcił się na drugą stronę? Znów mi to nie podchodzi. Nie cierpię, gdy autor robi coś i raczej tego nie wyjaśnia. Czytam i czytam, a po skończeniu nadal nie wiem, dlaczego tak musiało być. -,- Takie wrażenie miałam czytając "Łzę" Lauren Kate i nie, nie zamierzam tego powtarzać.
    Więc dziękuję za tak jasne podanie mi przynajmniej pięciu solidnych dowodów, że dobrze zrobiłam odpuszczając sobie tę lekturę. Oszczędziłam właśnie czas i przynajmniej trzydzieści złotych. xD

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja na pewno czułabym, że zmarnowałam czas po lekturze takiej książki. Motyw czarownic itp. już mi się znudził jakiś czas temu, więc nie przeczytam. Szkoda, że to kolejna książka, która jest wszędzie, a wcale do tych dobrych i zachwycających nie należy.

    OdpowiedzUsuń
  32. Fakt, książka nie należy do najlepszych, ale jak dla mnie nie jest również najgorsza. Ot lekkie, odmóżdżające czytadełko :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo doceniam takie recenzje które ratują mnie przed marnowaniem czasu.
    Dziękuję Ami

    OdpowiedzUsuń
  34. nareszcie odnalazłam jakąś niepochlebną opinię na temat tej pozycji.
    od początku fabuła w pewnym sensie mnie odpychała, ale mimo wszystko zastanawiałam się czy po nią nie sięgnąć. teraz jestem przekonana, że tego nie zrobię. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zastanawiałam się na tą książką. Już się nie zastanawiam.

    OdpowiedzUsuń
  36. Tylko nie treść oparta na dialogach... Niedawno czytałam książkę, która właśnie taka była - i obiecałam sobie, że NIGDYNIGDYNIGDY więcej czegoś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  37. Czekałam chyba z miesiąc na premierę tej książki i niestety przeliczyłam się. Zgadzam się w 100% ze stwierdzeniem, że fabuła jest zbyt naciągana - miało być fajnie, tajemniczo i romantycznie, a wyszło jak zawsze.... Szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo mnie ta książka kusi, bo tęsknię za magią... Teraz mam mętlik w głowie.. Może jednak postawię na Magisterium? Ponoć fajne. Sama nie wiem:(

    OdpowiedzUsuń
  39. No to pojechałaś po bandzie ;) A ja się tak na ten Ród napaliłam, tylko okładka jest paskudna (jak to u Feerii bywa) i dlatego zwlekałam z zakupem. Płascy bohaterowie, zmarnowany czas? To mocne słowa...

    OdpowiedzUsuń
  40. W pewnym momencie miałam chęć poświęcić chwilę i przeczytać "Wiedźmy z Savannah. Ród"- ale cenię swój czas, więc może jednak sobie odpuszczę ;)
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...