niedziela, 7 czerwca 2015

"Maminsynek" Natasza Socha

"Matka Leandra wbiła we mnie spojrzenie, aż rozbolała mnie trzustka. Jej źrenice zrobiły się nienaturalnie wielkie, a długie palce postukiwały o filiżankę z kawą. Wwiercała się tak jeszcze z dziesięć minut, szczegółowo penetrując wszelkie zakątki mojego ciała, które mogłyby zdyskredytować mnie w jej oczach. Nierówne nerki? Koślawe serce? Zbyt zwinięte jelito cienkie? Zrozumiałam, że idealna kobieta, która mogłaby zaopiekować się jej synem, nie istnieje. Problemu nie stanowią trzy nowe pryszcze, które próbowałam ukryć pod pudrem, tylko ja sama. Ogólnie. Ja jako ja.

Jeżeli skupimy się tylko na zarysie fabuły, możemy odebrać tę książkę jako komedię. Jednak to tylko pozory. Leander, lat 38, szef dobrze prosperującego biura nieruchomości, przystojny, inteligentny, dobrze wychowany, podsumowując: ideał. I Amelia, lat 34, wspólnie z przyjaciółką prowadząca firmę związaną z hodowlą roślin. Z pasji projektująca ogrody na dachach. Gdy szczęście uśmiecha się do Amelii stawiając na jej drodze "wymarzonego" Leandra, kobieta postanawia uczynić wszystko, by tylko zechciał spędzić z nią resztę życia. Jak łatwo się domyśleć - Amelia, to chytra kocica, która do tej pory zbyt wielkiego szczęścia u Amora nie miała. Nie przewidziała tylko jednego: Leander jest dorosłym mężczyzną, którego nadal chroni opiekuńcza spódnica Mamusi. Owa Mamusia, jako oczywiście kobieta idealna i niezastąpiona, absolutnie nie pozwoli, by jakaś inna zabrała jej ukochanego synka. Co z tego wyniknie?


"Matka potrzebowała zaledwie kilkunastu sekund, by zdiagnozować charakter innej kobiety. Uwielbiałem ją za to. To chroniło mnie przed popełnieniem błędu. co więcej: nikt nie mógł mnie zranić. [s. 134]


"Maminsynek" to teatr trojga bohaterów: Matki, Leandra i narzeczonej Leandra, Amelii. Jest to też doskonała literatura kobieca. Pełna lekkości, zabawna, z dystansem i... drugim dnem. Natasza Socha stworzyła powieść, którą wspaniale się czyta i która dzięki lekko przerysowanej, ale dzięki temu pełnej niepokoju postaci Matki - otwiera nam oczy na otaczający świat. Zresztą każdy z bohaterów został tutaj trochę wyolbrzymiony, niemal skarykaturowany, ale oceniam to na plus. Ten sposób zarysowania postaci pochłonął mnie do tego stopnia, że w żadnym wypadku nie mogłam oderwać się od lektury zanim jej nie dokończyłam :)


" - Przepraszam, że dzwonię o tej porze, ale wieje halny i coś się ze mną dzieje - wyszeptała kiedyś moja Matka do słuchawki, a ja poczułem dreszcze. Miałem wprawdzie nocować u Lary, ale przecież nie w tej sytuacji!
- Masz zawroty głowy? - spytałem natychmiast.
- Jestem jakaś rozkojarzona i mam stany lękowe. Ale wystarczy mi, że z tobą porozmawiam, nie musisz przyjeżdżać.
Byłem u niej pół godziny później, mimo, że Lara znacząco popukała się w czoło i spytała, czy na Matkę wpływa również pełnia księżyca, przypływy oraz odpływy Morza Północnego, a także odlot ptaków do ciepłych krajów. [s. 129]


Nadopiekuńczość matki Leandra jest doprawdy rozbrajająca i chwilami wywołuje dreszcze. Czytając tę książkę nie mogłam przestać się zastanawiać, że facet będący w okolicach czterdziestki, może być aż taką ofiarą losu uzależnioną od mamusinej spódnicy. Dostaję gęsiej skórki na myśl, że gdzieś mogą istnieć mężczyźni pokroju Leandra i zarazem współczuję każdej kobiecie, która z takim maminsynkiem (i jego matulą) użerać się musi. Bardzo mi się jednak podobało, że autorka wyraźnie zwróciła tutaj uwagę, iż winę za występowanie takich traumatycznych relacji w dużej mierze ponosi niestety społeczeństwo i jego ogólna akceptacja dla "pokolenia maminsynków".

"Maminsynek" to niezwykle mądra historia będąca przestrogą dla każdej kobiety. Ciekawym zabiegiem jest podzielenie treści na dwie części z innym narratorem, dzięki czemu całą historię poznajemy zarówno z punktu widzenia Leandra jak i samej Amelii. Zmagania tych dwojga z Matką-Cykadą bardzo mnie bawiły, ale też wywoływały konsternację... Jednak jedno jest pewne - Natasza Socha jest fantastyczną obserwatorką, która tą powieścią trafiła na półkę moich ulubionych autorek. Jestem pod wrażeniem historii, którą wykreowała. Wnikliwe spostrzeżenia i trafne wtrącenia pozwalają odczuć, że Natasza, pod tą pozornie zabawną opowieścią, ukryła historię złożoną z ludzkich doświadczeń. Przyglądając się bliżej - zauważymy prawdziwe życie i realne problemy dotyczące nie tylko budowania prawidłowych relacji damsko-męskich, czy tego, jak bardzo dzieciństwo i stosunki rodzinne wpływają na nasze dorosłe życie, ale przede wszystkim tego, do czego może doprowadzić matczyna nadopiekuńczość i nadmiar miłości. Całości dopełnia zaskakujące i pełne niepokoju zakończenie, dzięki któremu powieść zyskuje niebanalny wydźwięk i zmusza nas do jeszcze głębszej refleksji.

Polecam "Maminsynka" każdej kobiecie. Powinny po nią sięgnąć wszystkie matki, żony i obecne narzeczone, które pragną swoim pociechom dać piękne dzieciństwo i zdrowe wzorce zachowań. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że to pozycja warta przeczytania i zapamiętania. Niebanalna fabuła, piękny język oraz styl, plus ironiczno-sarkastyczny humor, tworzą wspólnie wybuchową mieszankę, którą koniecznie trzeba mieć w swojej biblioteczce. Polecam gorąco tę słodko-gorzką i zarazem niepokojąco prawdopodobną opowieść. 


_____________________________________________________________________
Natasza Socha, Maminsynek, stron 382, Wydawnictwo Filia, 2015

Za możliwość przeczytania tej mądrej książki serdecznie dziękuję Autorce 

38 komentarzy:

  1. Ta książka jest genialna, szybko chcę skończyć swoją i wziąć się za tą :)

    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Baaardzo chcę przeczytać tę książkę :) Mam nadzieję, że dowiem się z niej czegoś ciekawego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już o tej książce wiele recenzji i bardzo chciałabym ją przeczytać. Porusza bowiem ważny temat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka często rekomendowana, jednak chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie wolę omijać temat maminsynków szerokim łukiem, mam złe wspomnienia:) Co nie znaczy, że cieszę się Twoim poleceniem, jak najwięcej kobiet powinno się dowiedzieć, że takie przywiązanie do siebie syna bywa mocno szkodliwe!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chociaż nie jestem narzeczoną, ani żoną to i tak ciągnie mnie do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! No tak! Mogłam to inaczej sformułować ;)
      Chciałam polecić ją wszystkim kobietom :)

      Usuń
  7. Chętnie zapoznam się z tą pozycją

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka jest ciekawa, słyszałam o niej z kilka miesięcy temu i mam na nią ogromną ochotę. Po twojej recenzji tym bardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja juz ja mam! Jes faktycznie super, no sa momenty nudnawe, ale fabuła rekompensuje dłużyzny https://sklep.kiwi ją tam kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada się ciekawie! Chciałabym złapać w swoje łapki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo jestem ciekawa, koniecznie muszę zdobyć jak najszybciej tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetna recenzja!
    i nominowałam Cię do tagu i byłoby cudownie gdybyś go zrobiła :D
    http://citeofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Być może przeczytam,ale jeszcze nie teraz ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zwróciłam uwagę na tę powieśc już jakiś czas temu, tylko wciąż nie mam czasu jej przeczytać. :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdzie wykonywany był banner? :3

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam ją w planach, bo coś mnie do niej strasznie ciągnie - może to dobry znak ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Akurat widziałam ją w bibliotece, więc bardzo chętnie przeczytam ;-)
    Pozdrawiam!
    P.S. Śliczny nagłówek!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale tacy mamisynkowie i takie matki na prawdę istnieją byłam świadkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moja mama właśnie czyta i z tego, co widzę po ilości przeczytanych stron, jest zadowolona :) Może i ja sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Zbyt często słyszy się określenie "mamisynek" w odniesieniu do współczesnych mężczyzn, dlatego trzeba przeczytać książkę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ta książka "chodzi za mną" już od jakiegoś czasu:) Muszę się w końcu na nią skusić, tym bardziej, że nie spotkałam jeszcze jej negatywnej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale gonisz z tymi recenzjami. Kolejna książka, która pewnie by mi się spodobała :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  23. Tyle znajomych blogerek już ją polecało, a teraz jeszcze ty, że nie mam już więcej przeciwskazań, by nie sięgnąć po tę pozycję. :) Chciałabym mieć okazję do jej przeczytania. :) Być może wkrótce moja biblioteka pozytywnie zaskoczy.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  24. To zadziwiające jak bardzo podobne mamy zdanie na temat tej pozycji. Czytając niektóre zdania miałam wrażenie, że dosłownie siedzisz w moim mózgu, jeśli wiesz co mam na myśli.
    To nieprawdopodobnie mądra historia, wcale nieśmieszna i zawierająca drugie dno. Autorka jest doskonałą obserwatorką i nie mogę się doczekać kiedy przeczytam jej kolejną powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie mamy bardzo podobne zdanie na temat tej książki. Być może czytając Twoją recenzję nieświadomie się czymś zasugerowałam i stąd taka zbieżność. Tak czy inaczej cieszę się, że odebrałyśmy ją podobnie, to znaczy, że mamy podobną wrażliwość ;)

      Usuń
  25. Mam zamiar w najbliższym czasie po nią sięgnąć. Całe szczęście, że powieść mam pod ręką. Odnoszę także wrażenie, iż autorka poruszyła ten temat ku przestrodze. Może coś w tym jest... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawe jak się kończy. Czy Leander zostaje w końcu prawdziwym facetem? Muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nóżki śmierdziuszki:) Fajna historia:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Popieram, co prawda zaśmiałam się kilka razy, ale to tak naprawdę prawdę powieść z drugim dnem.

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam w kolejce do przeczytania słyszałam o tej książce mnóstwo pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Chcę! Czytalam już kilka pozytywnych recenzji i mam coraz większą ochotę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Cieszę się, że książka zrobiła na Tobie dobre wrażenie, bowiem jest już w moim czerwcowym stosiku książek do przeczytania... już nie mogę się doczekać kiedy zacznę ją czytać!

    OdpowiedzUsuń
  32. Skoro polecasz, to muszę przeczytać;) Mam tylko nadzieję, że częściej będę się śmiała niż wkurzała na takiego faceta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zabraknie powodów do śmiechu, zwłaszcza w drugiej połowie ;)

      Usuń
  33. Na tą książkę już od jakiegoś czasu mam ochotę. Po przeczytaniu Twojej recenzji jestem pewna, że ta pozycja mi się spodoba i wywrze spore wrażenie :))

    OdpowiedzUsuń
  34. Niedawno skończyłam czytać i najzupełniej w świecie przepadłam! Jest jedną z moich ulubionych książek. I chyba rzeczywiście otaczają nas tacy maminsynkowie. Tylko się zastanawiam, czy to nie jest wina nas, kobiet że tacy oni są. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...