piątek, 12 czerwca 2015

"Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953" Elizabeth Winder

"Ta książka jest próbą odczarowania zbanalizowanego wizerunku Plath jako dręczonej przez demony artystki. To opowieść o pełnej energii młodej kobiecie u progu dorosłego życia. O artystce, którą pociągała zarówno jasna, jak i ciemna strona, która miała nienasycony apetyt na nowe doświadczenia i zdobywanie wiedzy i która nie obawiała się tego, co może przynieść jej los. O tym, jak Nowy Jork poraził ją swoim morderczym pięknem. O wrażliwej i wesołej osobie, która kochała i zakupy, i czytanie książek. Ta Sylvia ma blond włosy, ciemną opaleniznę, jedną walizkę, kilku ukochanych, dwie czarne sukienki i bilet do Nowego Jorku. [ze wstępu]

W czerwcu 1953 roku dwudziestoletnia Sylvia Plath, przyjechała do Nowego Jorku i została redaktorką czasopisma o modzie "Mademoiselle". Zamieszkała w hotelu Barbizon, chodziła na przedstawienia baletowe, na mecze bejsbolu i tańczyła w West Side Tennis Club. Miała cudownie spędzić czas. Ale to, co nastąpiło, okazało się dwudziestoma sześcioma dniami bólu, przyjęć i pracy, które ostatecznie zmieniły bieg jej życia.

Sylvia Plath jest postacią, do której żywię intensywne, acz splątane uczucia. Każdą książkę, czy wzmiankę którą czytałam o niej - interpretowałam na podstawie wielu warstw doświadczeń i przede wszystkim emocji. Elizabeth Winder w swojej książce ukazuje świat Sylvii Plath, zanim ta niewinna dziewczyna stała się jedną z największych poetek, pisarek i eseistek XX wieku. Co ciekawe - nie jest to zwykła fabularyzowana biografia do jakich zdążyłam przywyknąć. Niniejsza pozycja, to utrzymana w nietypowej strukturze, przypominająca kolorowe pisma z bocznymi rubrykami pełnymi ciekawostek i plotek, uzupełniona pełnymi klimatu zdjęciami i szkicami wspaniała próba zrekonstruowania niezwykłego lata niezwykłej dziewczyny, które stało się źródłem jej przełomowej powieści pt. "Szklany klosz". 

Jaka była naprawdę Sylvia Plath? O czym marzyła? Do czego dążyła? Co ją cieszyło, a co wpędzało w smutek? Na te i inne pytania stara się odpowiedzieć autorka książki. Elizabeth Winder wiernie prześledziła listy i dziennik samej Plath, co więcej - zdołała dotrzeć do niektórych koleżanek Sylvii (także stażystek "Mademoiselle" z 1953 r.) - w efekcie czego, stworzyła niezwykle drobiazgową relację z pobytu Sylvii w pełnym życia Nowym Jorku. Ale to nie wszystko. Wydaje się, że Winder znalazła nawet źródło powieściowych inspiracji Plath - tworząc jej własny portret jako: dzikuski, misternej piękności, cierpliwej słuchaczki i książkowego mola. Ta pozycja jest doprawdy przebogata w treści, mnóstwo tutaj interesujących zestawień, typu: szczegółowe opisy jedzenia czy też garderoby m.in. wesołej wdówki (typ gorsetu), fragment z podania o pracę, wykaz ulubionych czerwonych szminek, lista gwiazdkowych prezentów, jak również lista mężczyzn, z którymi Plath umawiała się na randki. Największą perełką jest jednak słownik wieku dojrzewania, z którego dowiemy się, że jako nastolatka lubiła Louisa Armstronga, który śpiewał "głosem chropowatym od smutku", "Małego Księcia" i rysować tęcze na brzegach notesów, że lubiła przyglądać się plastrom miodu i zawsze przyjmowała zaproszenia na randki, że wierzyła w syrenki, uwielbiała jeść, robić zakupy i opalać się, była świetną gospodynią, ale kiepską kucharką i kelnerką.

Sylvia była osobą bardzo towarzyską, twórczą i pracowitą, ale jednocześnie potrafiła bardzo szczelnie odgrodzić się od otoczenia, nie zwierzając się nikomu ze swoich smutków czy niepokojów. Jej introwertyczna natura objawiała się w słowach pisanych w dzienniku, listach oraz w literaturze. Niewątpliwie "Sylvia Plath w Nowym Jorku..." jest niesamowitą okazją do bliższego poznania Plath, ale równocześnie, jest to lektura, która z pewnością okaże się bardzo atrakcyjna dla wszystkich tych, którzy interesują się przemianami kulturowymi w latach 50-tych ubiegłego wieku oraz oczywiście modą tej epoki. 

Elizabeth Winder świetnie oddaje klimat lat 50-tych i zachwyca estetyką tamtych czasów: szykownymi ubraniami, wykwintnymi potrawami i nowościami w makijażu. Jednak przede wszystkim próbuje odczarować mit Sylvii Plath. Czy jej się to udało? Odsyłam do lektury. "Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953" to pyszna książka opowiadająca o pełnej energii młodej kobiecie niebezpiecznie balansującej na krawędzi załamania.



________________________________________________________________________________________
 Elizabeth Winder, Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953, stron 320, Wydawnictwo Marginesy, 2015
Przekład: Magdalena Zielińska

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Marginesy

31 komentarzy:

  1. Autorka spędziła naprawdę dużo czasu, żeby znaleźć te wszystkie informacje.
    Przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też chętnie przeczytam latem o lecie Sylvii Plath, bardzo interesująca książka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie przeczytałabym coś takiego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka nie jest w moim typie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie kiedyś sięgnę po tę książkę, ale w pierwszej kolejności muszę zapanować nad swoimi półkami, bo tam nagromadziło się w ostatnim czasie mnóstwo książek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię amerykańskie lata 50., a o Plath chętnie się czegoś dowiem, szczególnie w takiej ciekawej formie. Będę się rozglądać za tą książką :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tą estetyką opisywanych czasów mnie przekonałaś. Czuję, że to lektura dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, wydaje mi się, że książka idealnie w moim guście ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super recenzja, a książka wydaje mi się, że będzie fajna ;)

    gabrysiekrecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie muszę przeczytać, parę dobrych lat temu przeżywałam ogromną fascynację Sylvią Plath i trochę mi jeszcze dawnego entuzjazmu i ciekawości zostało. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje ukochane lata 50-te, na pewno przeczytam!

    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/2015/06/moj-suga-ezra-maciej-zytowiecki.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka nie w moim stylu, jednak muszę przyznać, że struktura w jakiej została napisana ta biografa może być ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książki nie przeczytam, bo to nie są jednak moje klimaty, ale recenzja jest niewątpliwie zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, kim jest Path (poza tym, co ty o niej napisałaś :P).
    Forma książki też by mi się nie spodobała, ponadto nie czytuję biografii :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzmi kusząco, a szczególnie te lata 50 zachęcają mnie do sięgnięcia po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaciekawiłaś mnie!

    Zapraszam na nowy post! Jeśli Ci się spodoba będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz i zaobserwujesz mój blog. :)
    alexandrak-blog.blogspot.com KLIK!




    OdpowiedzUsuń
  17. Coś dla mnie! :D
    Dziękuję za recenzję - po raz pierwszy spotykam się z tym tytułem ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z twórczością Sylvii Plath miałam okazję zapoznać się na studiach, ale wtedy czytałam tylko fragmenty na zajęcia, ale myślę, że któregoś dnia to nadrobię i poznam jej powieści trochę lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam zamiar zapoznać się z twórczością Sylvii Plath. Wydaje się byc interesującą postacią, i ciekawią mnie jej książki. Mam nadzieję, że niedługo mi się udać sięgnąć po jej książki :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak już wielolrotnie móiwłam, nie czytam biografi ani żadnych pozycji inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami i osobami, zdecydowanie bardziej lubię czystą fikcję. Dzieje się tak dlatego, że taka lektura mniej obciąża psychicznie i nie muszę o niej zbyt długo myśleć. Jednak czasem zdarza sie sytuacja, że nie potrafię się oprzeć i sięgam po książkę o kimś, kogo znam i darzę uwielbieniem - Plath akurat nie należy do takich osób ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Postać Sylvii Plath bardzo mnie fascynuje, dlatego chętnie sięgnę po ten tytuł :).

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyznam szczerze, że ta postać aż tak bardzo mnie nie interesuje, ale ten klimat lat 50-tych kusi mnie strasznie;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hmm, raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Książka wydaje się być klimatyczna, a uważam że jest to jeden z ważniejszych elementów dobrych książek. Może niedługo skuszę się na tą pozycję, bo zapowiada się ciekawie :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam "Szklany klosz".
    Teraz raczej nie będę szukać książki Elizabeth Winder, ale może kiedyś się to zmieni. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Chętnie spędziłabym trochę czasu w tych latach 50-tych :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo interesująca książka się zapowiada, będę miała na uwadze:)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo lubię twórczość S.P, także książkę kupię na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo chcę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Twoja opinia bardzo mnie zaciekawiła więc z przyjemnością sięgnę po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...