czwartek, 20 sierpnia 2015

"Lody dla królowej" Anthony Capella


Wersal, rok 1671. Carlo Demirco jest mistrzem w sztuce przygotowywania lodów. Jego techniki – skradzione z dworu Medyceuszy we Florencji, gdzie się wychował – są ściśle strzeżoną tajemnicą. Przyniosły mu bogactwo, pozycję na dworze Ludwika XIV i uwielbienie kobiet. Jedyną, która zdaje się odporna na jego urok, jest Ludwika de Keroualle, piękna, zielonooka, inteligentna i błyskotliwa, ale niestety, niemajętna dama dworu. Zrządzeniem losu Ludwika i Carlo stają się trybikami w maszynerii wielkiej polityki, gdy oboje trafiają na dwór Karola II Stuarta, króla Anglii. Carlo jako prezent przypieczętowujący pakt militarny, Ludwika jako królewska nałożnica. Ona walczy o swoją pozycję na dworze, rywalizując o względu monarchy z innymi jego kochankami. On nadal doskonali swą sztukę, nie tracąc nadziei, że kiedyś zasłuży na względy ukochanej. W świecie wielkiej polityki wszystko, nawet umiejętności cukiernika, może posłużyć za narzędzie do osiągnięcia celu. Czy wśród dworskich tajemnic, spisków, knowań i zdrad jest jeszcze miejsce na czystą miłość?

Autor podarował książce dwie narracje, zatem akcję powieści możemy śledzić zarówno z punktu widzenia Carlo, jak i samej Ludwiki. Taki zabieg pozwala obserwować wszystkie wydarzenia, sytuacje rodzinne, materialne, jak i samą pozycję głównych bohaterów z dwóch perspektyw. A dzięki temu, że Anthony Capella ma niebywały talent do opisywania uczuć i przemyśleń bohaterów - powieść okazuje się idealnym obrazem tego, jak wyglądało życie XVII-wiecznej elity francuskiej i angielskiej. Och jak ja lubię takie powieści!

Ogólnie rzecz ujmując "Lody dla królowej" obfitują w niezwykle romantyczny wątek miłosny, który w połączeniu z różnicami w mentalności Francuzów i Anglików plus niezwykle smacznymi opisami lodów spowodował w mojej głowie swoiste oszołomienie. Niezwykle podobał mi się również język powieści - klimatyczny, nastrojowy, który w ciekawy sposób ukazywał intrygi, spiski i romanse, dworu francuskiego i angielskiego. Autorowi bezsprzecznie udało się oddać klimat i realia ówczesnych czasów. Nie mamy do czynienia z suchymi faktami historycznymi tylko z ciekawie skonstruowaną opowieścią, która pozwala nam odtworzyć XVII-wieczny dwór. Plotki, knowania, i potajemne układy to tylko kilka elementów, które sprawiają, że akcja toczy się niezwykle szybko. Jesteśmy wręcz wchłonięci przez fabułę.

Jestem przekonana, iż ta zmysłowa powieść podbije niejedno czytelnicze serce :) Ponoć inspiracją dla autora była książka Elizabeth David, w której opisała ona fascynującą historię o tym, jak w Europie pojawiły się lodowe desery - właściwie dostępne jedynie władcom, ich jedzenie było więc manifestem statusu i zamożności. Autor pięknie wykorzystał ten pomysł i przeobraził go w coś niezwykle pysznego. Kunszt opisywanych w tej książce deserów przenosi w świat smaków i zapachów. Autor ukazuje jak złożoność osobowości, doznań i zjawisk, wpływa na smak deseru. Smaki mają tu niezwykle bogatą strukturę. Poza tym wyraźnie widać, że pracując nad książką Anthony Capella korzystał z materiałów źródłowych ponieważ tło historyczne odwołuje się do wielu powszechnie znanych faktów. Zatem "Lody dla królowej" są nie tylko przyjemną opowieścią o uczuciu zdolnego cukiernika i damy dworu, ale również prawdziwą perełką dla wszystkich pasjonatów historii.

Tę lekką, smakowitą, romantyczną historię idealną na letnie czytanie, mogę polecić nie tylko romantycznym duszom ale również tym, którzy chcą odkryć prawdziwość powiedzenia - "przez żołądek do serca". "Lody dla królowej" to pasjonująca i urocza powieść dopracowana w szczegóły realiów życia końca epoki baroku

______________________________________________________________________________
 Anthony Capella, Lody dla królowej, stron 464, Wydawnictwo Marginesy, 2015
Przekład: Ewa Penksyk-Kluczkowska

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Marginesy

15 komentarzy:

  1. Ostatnio czytam coraz więcej książek o takiej tematyce i muszę przyznać, że ogromnie mi się podobają. "Lodów dla królowej" jeszcze nie miałam okazji czytać, ale recenzja jest naprawdę zachęcająca, więc myślę, że niedługo po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawi mnie ta pozycja, sięgnę w wolnej chwili:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście wolę raczej coś z dreszczykiem emocji :) prawdopodobnie kiedyś będę chciała od tego odpocząć, aczkolwiek jak na razie nadal pozostanę przy wyrywaniu włosów z głowy i przyśpieszonym rytmie serca :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O, był już idealny kucharz, pan od perfum (oczywiście chodzi mi tu o "Pachnidło" ;) ) a teraz przyszedł czas na lody! :D robi się smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkowicie nie dla mnie :( wole książki, których akcja toczy się we współczesnym świecie, ewentualnie w okresie drugiej wojny światowej inne do mnie nie przemawiają
    ksiazkomiloscimoja.blog spot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa sceneria. Ostatnio po takie lekkie powieści częściej sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz jakie słowo mnie przekonało ? "Oszołomienie" :D Dawno już żadna książka mnie nie oszołomiła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lektura nie dla mnie. Nie lubię książek, która akcja dzieje się w dalekiej przeszłości ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Może to być ciekawe, ale chyba nie w moim guście :/
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie jestem fanką historii i na razie mam dość romansów, ale może kiedyś przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi świetnie, uwielbiam historię, a o tym jak lody trafiły na stoły, także te królewskie, jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. O, no proszę. Czyli jednak nie trzeba pisać drugi raz tego samego, tylko z innej perspektywy, można dać podwójną narrację w jednej książce -.-. (Bo ostatnio ciągle widzę same kontynuacje, które są tym samym, ale z pesrspektywy drugiego bohatera xd.)
    "Lody dla królowej" wydają się naprawdę ciekawe. Ja tam całkiem lubię historię, ale trochę mi brak motywacji do nauki, więc może takie książki byłyby fajnym rozwiązaniem - uczą i bawią ;).
    Co prawda za romansami nie przepadam, ale takimi średniowiecznymi nie pogardzę ^^.
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  13. Marginesy robią zabójcze okładki a Ty idealnie dopasowałaś zdjecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze lubiłam filmy z "takich" czasów..a czy książki..nie wiem..może warto się przekonać..

    OdpowiedzUsuń
  15. Ehh kolejna zachęcająca książka, gdy będę miała więcej czasu koniecznie muszę się z nią zapoznać, może jesienią się uda :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...