środa, 26 sierpnia 2015

"W krainie kolibrów" Sofia Caspari


Latem 1863 roku Anna i Viktoria zaprzyjaźniają się na statku do Buenos Aires – ówczesnej ziemi obiecanej dla tysięcy Europejczyków. Młode kobiety dzieli prawie wszystko. Zakochana Viktoria płynie do swego męża Humberto, syna bogatego plantatora. Nie martwi się o swój los, rozkoszuje się luksusową podróżą, śmieje się głośno i odważnie patrzy życiu w oczy. Anna jest służącą – ma dołączyć do bliskich, którzy już od roku mieszkają w Argentynie. Jej serce wypełnia obawa przed nieznanym. W odległym kraju, z którym obie kobiety wiążą wielkie nadzieje, ich drogi z początku się rozchodzą. Przyszłość Viktorii będzie pełna zaskoczeń, Annę zaś czekają złe wieści…



Świat Sofii Caspari pochłonął mnie bez reszty. 

Porwał i oczarował. 

Z niekłamaną przyjemnością przepadłam w dzikiej i upalnej Argentynie. 


"W krainie kolibrów" to pełnowymiarowa historia o ludziach, którzy uwierzyli w mit Nowego Świata. Mamy tu dziki kraj z całym jego pięknem i okrutnością, smutek, szczęście i nigdy nie gasnącą nadzieję. To powieść o emigracji, walce o lepsze życie i miłości. Książka-podróż, która zabiera nas do innego miejsca, do świata zupełnie nam nieznanego odległego o wiele lat. 


Autorka bardzo sugestywnie przedstawiła tło obyczajowe i społeczne tamtych czasów z niezwykłą wrażliwością wplatając w nie również trochę historii regionu. Sofia Caspari to tak właściwie pseudonim Kirsten Schützhofer, autorki niemieckich poczytnych powieści historycznych, która wiele podróżowała po Ameryce Środkowej i Południowej - co niewątpliwie zaprocentowało w tej książce. Wyraźnie widać, że autorka włożyła ogrom pracy w dopracowanie tej historii. Nie ma tutaj miejsca na niedopowiedzenia czy nierozwiązane sytuacje. Sofia Caspari przemyślała całą powieść dzięki czemu cała fabuła zyskała ujmującą głębię. 


Są takie książki, w których aż kipi od emocji, które są wiarygodne i które mają prawdziwy klimat. "W krainie kolibrów" to właśnie jedna z takich książek. Książek, które nie nudzą, a w ciekawy sposób przedstawiają wszystkie relacje między głównymi bohaterami. Całość ubarwiają niesamowite plenery argentyńskiej panoramy, które zapierają dech w piersiach i poruszają wyobraźnię. Sofia Caspari czaruje swoją opowieścią o pięknej miłości i jeszcze piękniejszej przyjaźni. 


Chyba na dobre zakochałam się w sagach rodzinnych. Odpowiada mi styl, w jakim są pisane tego typu książki zręcznie portretujące życie bohaterów na przełomie nawet kilkudziesięciu lat. Uważam, że pod względem fabularnym ta powieść jest naprawdę świetna. Sofia Caspari potrafiła wciągnąć mnie w akcję tak mocno, że czytałam tę książkę dniami i nocami i przyznam, że nawet nie poczułam kiedy minęło te ponad 600 stron. Co we mnie po niej pozostanie? Niezwykły obraz życia w Argentynie, rozległe tereny, pustynie solne, zachwycające Andy, rdzenni mieszkańcy tego przepięknego kraju, lokalne potrawy i yerba mate. W tej książce jest naprawdę wszystko i wydaje mi się, że każda czytelnicza dusza znajdzie tu coś dla siebie. Niespodziewanie Caspari dołączyła do grona moich ulubieńców. Wierzę, że tom drugi, czyli Kraina Srebrnej Rzeki utrzyma poziom i mnie nie zawiedzie. 


Chcesz przeczytać kilka słów ode mnie prosto do Ciebie na temat tej książki? 

"W krainie kolibrów" w tłumaczeniu Pauliny Filippi-Lechowskiej zabierze Cię w podróż pełną dramatycznych zwrotów akcji, barwnych postaci i namiętnych historii miłosnych. Koniecznie zajrzyj do księgarni i skuś się na tę idealną lekturę opowiadającą o życiu równie barwnym co tętniąca słońcem Argentyna!



______________________________________________________________________________
 Sofia Caspari, W krainie kolibrów, stron 632, Wydawnictwo Otwarte, 2015
Przekład: Paulina Filippi-Lechowska

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte

36 komentarzy:

  1. Czuję, że ta książka mi się spodoba! Uwielbiam rodzinne sagi.
    ttp://nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dopiero pierwszy tom, tylko sobie wyobraź co może być dalej ;)

      Usuń
  2. Wszyscy to czytają, a ja nie... powinnam coś z tym zrobić :) Widzę tylko jedno wyjście... kupić książę i czytać :D
    Pozdrawiam ksiazko milosci moja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak! Lepszego rozwiązania znaleźć nie mogłaś :)

      Usuń
  3. Wszyscy bardzo zachwalają powieść Caspari. Ja mam jednak jakieś małe opory ;)
    Słyszałaś, że Sofia Caspari będzie na Targach Książki w Krakowie? *.*
    Pozdrawiam serdecznie ^.~
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Sofia Caspari odwiedzi w tym roku Polskę, mam potwierdzenie z Wydawnictwa :) Jeszcze będę o tym pisała na blogu - już zapraszam do śledzenia nowych postów ;)

      Co do oporów - całkiem niesłusznie!
      "W krainie kolibrów" oferuje dokładnie ten sam rodzaj literatury co "Ptaki ciernistych krzewów" czy "Czas miłości" Collen McCullough. Saga, która przenosi do innego świata i pozwala na literacką podróż :)

      Usuń
  4. Czytałam już kilka pozytywnych opinii na tem tej książki, ale średnio mnie ona interesuje.
    Sagi rodzinne średnio lubię...

    Pozdrawiam
    Blog książkoholiczki

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka raczej nie dla mnie więc na razie po dziękuję. Muszę jednak powiedzieć że ma cudowną okładkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Eee, czytałam to niedawno i powiem tak: naiwne romansidło, żadna rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. joly, wiesz że Twoje zdanie bardzo sobie cenię, ale w tym przypadku nasze odczucia diametralnie się różnią ;) być może porwał mnie wakacyjny oddech, ale Caspari naprawdę trafiła na półkę ulubionych autorek :)

      Usuń
  7. Ta Argentyna przyda mi się na zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam już wiele bardzo pozytywnych opinii na temat tej książki i koniecznie muszę ją prędzej czy później przeczytać. Na pewno będę równie zadowolona jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie jedna z ciekawszych powieści. Choć jest obszerna objętościowo to nie odczuwa się tych stron. Bardzo wciągająca historia, dobrze napisana, z ciekawym tłem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nie czytałam żadnej książki osadzonej w Argentynie. Jak będę miała większą ochotę na romans to po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta powieść kusi przepiękną okładką. Bardzo bym chciała ją przeczytać i mam nadzieję, że niebawem poznam tę egzotyczną, tajemniczą krainę i głównych bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta okładka jest taka piękna, że mogłabym się na nią patrzeć godzinami. A samą książkę muszę koniecznie kiedyś kupić!
    Papierowe strony

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że dam szansę tej książce, lubię sagi...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale świetna recenzja! Lubię takie wielowymiarowe powieści. I jakie piekne wydanie...

    OdpowiedzUsuń
  15. A ostatnio w Empiku przeglądałam tę książkę, przyszłam po inne, a fundusze ciągle protestują ;) Następnym razem koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta Argentyna mnie kusi ;) Do tego klimatyczna okładka i tytuł - z przyjemnością poznałabym tę historię ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak już wspomniałaś o Argentynie, to zapragnęłam mieć tę książkę, a gdy czytałam o emocjach... Muszę, po prostu muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
  18. czytając recenzje mialam wrazenie ze juz kiedys spotkalam sie z ta ksiazka, ale to chyba niemozliwe:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czuję, że i mnie ta książka oczaruje.:) Przy najbliższej okazji muszę ją koniecznie kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka wydaje się idealna na upalne lato lub wakacyjną podróż, chyba ją sobie zostawię na wiosnę albo wakacje w przyszłym roku :).
    Czasem lubię sobie odskoczyć do obyczajówek, bo przecież nie samą fantastyką człowiek żyje ;).Niby romansów nie trawię, ale takie historyczne jak najbardziej :P. Co prawda do historii jako przedmiotu nie pałam wielką miłością, ale tym lepiej dla książek - nauka i zabawa ^^.
    Swoją drogą - prześliczna okładka *-*
    City of Dreaming Books

    OdpowiedzUsuń
  21. Kusząca Argentyna! Muszę przyznać, że mam ochotę na tak porywającą powieść, przydałoby mi się zatracić w ekscytującym, trochę egzotycznym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kupiłam ją ostatnio koleżance, choć nie powiem, że nie kusiło wziąć i egzemplarz dla siebie. Cóż, po Twojej recenzji pozostaje mi tylko naprawić ten błąd jak najszybciej :).

    OdpowiedzUsuń
  23. Już sama okładka niesamowicie kusi :) A skoro każda czytelnicza dusza znajdzie w książce coś dla siebie, to chętnie kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie ma nic lepszego od dopracowanych książek. Nieźle Cię historia wciągnęła :) Jeszcze nie czytałam żadnej sagi rodzinnej, więc muszę nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękna okładka i cudowna treść! Chętnie zapoznałabym się z życiem rodziny w Argentynie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Książka z gatunku zdecydowanie nie przeznaczonego dla mnie, za to świetnie sprawdzi się jako lektura dla mojej mamy, Ona uwielbia sagi rodzinne :) A okładka (ah, to bycie wzrokowcem) jest po prostu obłędna!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czy tylko ja jestem zakochana w tych obłędnych okładkach? Muszę koniecznie przeczytać te książki!

    OdpowiedzUsuń
  28. Chcę przeczytać!! Wprost dla mnie, bardzo chętnie spojrzę na obraz życia w Argentynie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zdecydowanie namówiłaś mnie do tej książki, choć do dnia dzisiejszego jeszcze się wahałam :) No i ta okładka - jest przeboska! ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...