niedziela, 20 września 2015

"Rosół z kury domowej" Natasza Socha


Viktoria po rozwodzie ucieka na niemiecką wieś. Chce zatracić się w depresji, ale przypadkowo poznaje trzy różne kobiety, które łączy jedno - są nieszczęśliwymi kurami domowymi. Razem wpadają na niecodzienny pomysł: będą gotować topless i kręcić filmy z kuchennych przygód! Kurze pióra opadają, a w stłamszonych gospodyniach budzi się kobiecość i seksualność.

Chciałoby się rzec: genialna! Cóż, moi drodzy śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Natasza Socha stworzyła kolejną przemyślaną i skłaniającą do refleksji historię, którą po prostu po prostu się pochłania i to jednym tchem! Żałuję tylko, że była tak krótka, bo nim się obejrzałam, trzymałam w dłoni już ostatnią kartkę. 

"Rosół z kury domowej" to nieszablonowa słodko-gorzka powieść, która opowiada o procesie "ukurzania", czyli inaczej tresury żony/partnerki. Najlepiej i najtrafniej zobrazuje to poniższy fragment:
" Tresura żony jest bardzo podobna do tresury psa. Metodą kar i nagradzania należy wymusić posłuszeństwo i wyeliminować warczenie na pana oraz wszelkie przejawy dominacji. Doprowadzić do stanu, w którym żona bez mrugnięcia okiem będzie wykonywać polecenia typu "siad", "waruj" lub "biegaj na rozkaz". Po kilku miesiącach tresury powinna też na zawołanie przychodzić do nogi i pozostawać bez przewodnika w żądanej pozycji. Może się też czołgać.

Zaczyna się niewinnie, od codziennych czynności czyli prania, sprzątania, gotowania, czy pieczenia - dlatego trudno się tak od razu zorientować. W późniejszym etapie dochodzą inne, a kończy na tym, że kobieta potulnie wykonuje wszystko, nawet to, co tak naprawdę powinien wykonywać mężczyzna. Co więcej - paradoksalnie czuje się spełniona, bo uważa to za swoją powinność i absolutnie minimum niezbędne do "właściwego" prowadzenia domu. Zaślepiona sukcesywnie dąży do perfekcji, by zadowolić męża, który przestaje postrzegać ją jako atrakcyjną fizycznie, a tylko "kurę", której zadaniem głównym jest zaspokajanie jego potrzeb i zajmowanie się domem... Stop! Czasy kiedy kobieta była tylko cieniem własnego egoistycznego męża już dawno minęły. Moim zdaniem "Rosół z kury domowej" to najlepsza powieść Nataszy Sochy. Poza tym autorka sprytnie wplotła w treść, także kąśliwe i niewątpliwie prawdziwe uwagi dotyczące stereotypowego postrzegania relacji polsko-niemieckich. Powszechnie wiadomo, że stereotypy żyją swym podskórnym życiem, i tak: Polacy uważają, że Niemcy są bogaci, skąpi i gburowaci, a Niemcy wyobrażają sobie Polskę - jako mało interesujący kraj, gdzie żyją miliony malkontentów i pesymistów mających pociąg do kradzieży i alkoholu...

Natasza Socha po raz kolejny udowodniła, że jest fantastyczną obserwatorką ludzkich zachowań i otoczenia. "Rosół z kury domowej" to przede wszystkim oryginalna powieść, której przesłaniem głównym jest akceptowanie samego siebie, łącznie z wadami czy kompleksami wywołującymi lęk, niepokój, czy poczucie bycia gorszym. Kompleksy szkodzą, zatruwają życie i nie pozwalają osiągać wyznaczonych celów, bo nie wierzy się w możliwość ich realizacji. A przecież nie ma ludzi idealnych! Natasza Socha mówi w swojej powieści, że trzeba zmienić sposób myślenia. Każdy człowiek jest wyjątkowy, niepowtarzalny i w tym tkwi jego piękno. Najważniejsze by pokochać samego siebie.

Barwne postaci, niebanalna fabuła, lekki język oraz styl, szybkie tempo plus ironiczno-sarkastyczny humor, zaskakujące spostrzeżenia, czy ukryte gdzieś między pomiędzy dobre rady to ogromne plusy tej powieści, wspólnie tworzące wybuchową mieszankę, którą koniecznie trzeba mieć w swojej biblioteczce. "Rosół z kury domowej" to książka, którą powinna przeczytać każda kobieta, bez względu na wiek czy stan cywilny, bo powieść Nataszy Sochy to przede wszystkim przestroga przed tym, by nie dać się zamknąć w złotej klatce. Przeczytajcie konieczne tę pozycję, bo daje do myślenia. Poza tym zapewniam, że bardzo miło spędzicie z nią czas :)


___________________________________________________________________
Natasza Socha, Rosół z kury domowej, stron 304, Wydawnictwo Pascal, 2015

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Pascal

28 komentarzy:

  1. Właśnie skończyłam czytać tę książkę. Była to pierwsza książka Nataszy Sochy, po którą sięgnęłam i z ręką na sercu muszę przyznać, że nie spodziewałam się czegoś takiego. Po prostu niesamowita! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o niej zbyt wiele ale Twoja recenzja zachęciła mnie do tego, by zainteresować się tą powieścią :)
    I ten tytuł - bardzo mi się podoba <3
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie czytam takich książek, ale być może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę taka świetna? a ja mam jakieś opory przed tą książką ;) Tak czy inaczej planuję poznać twórczość pani Sochy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na dzień dzisiejszy odpuszczę sobie tą lekturę. Ale może kiedyś się zapoznam z tą książką. :)
    Pozdrawiam.
    Między Stronami

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie jestem w trakcie czytania,bo udało mi się kupić tą książkę w Biedronce i również uważam,że jest genialna,pomimo tego,że za mną dopiero 128strona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna książka! Podsuwam teraz po kolei moim kobietom w rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach tę książkę, ale troszkę się jej boje, bo cóż... Ostatnio na polskich autorkach się przejechałam, więc troszkę mi do ich powieści nie pod drodze, ale może warto jeszcze raz zaryzykować? Myślę, że dam szansę "Rosołowi..."

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy tytuł i sporo pozytywnych opinii przeczytałam na temat tej książki. Coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy to jest książka dla mnie, ale zaciekawiłaś mnie bardzo. Może skuszę się w najbliższym czasie.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że to książka raczej nie dla mnie. Może kiedyś po nią sięgnę.
    Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi ciekawie, więc czemu nie? Jesienią podobne lektury zawsze są bardziej doceniane ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam ją ostatnio w Biedronce, serce mówiło "kup" a rozum" opanuj się już kupiłaś w tym miesiącu sporo książek" Posłuchałam rozumu i kurcze teraz żałuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie również bardzo przypadła do gustu, a sarkastyczne uwagi wplecione w fabułę były bezbłędne. Tylko muszę dodać, że nie wszystkim kobietom może przypaść do gustu, moja mama zaczęła czytać i obyło się bez jakichkolwiek fajerwerków. Raczej w jej oczach cała powieść wypadła dość średnio. A szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo, bardzo chętnie ją przeczytam!

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  16. "Rósł " był ostatnio w biedronce, chyba powinnam sięzzapoznać z twórczością autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam "Maminsynka" i już większej zachęty chyba mi nie potrzeba :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, dość ciekawa powieść, swoją recenzją tylko bardziej zachęciłaś mnie do tej lektury! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Nataszy Sochy, ale skoro ta jej książka jest najlepsza to właśnie od niej zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ją już na półce, z pewnością niebawem przeczytam :) Cieszę się, że Tobie też się podobała i że ją polecasz :) Dokonałam dobrego zakupu ;) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę to przeczytać! Nawet wczoraj kupiłam tylko, że... nie dla siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Marzę o tej książce! Z resztą moim marzeniem jest zapoznania się z wszystkimi książkami tej autorki :) Cieszę się, że tak dobrze ją oceniasz, mam nadzieję, że w końcu sobie ją zakupię :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiedziasłam, że pokochasz Sochę ;) Ona jest mistrzynią sarkazmu, obserwatorką kobiecej duszy i po prostu mądrą kobietą ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mało książek przeczytałam w moim życiu.Mąż, potem dzieci. Praca poszła w odstawkę.Kiedyś jadąc samochodem usłyszałam tytuł "Rosół z kury domowej" byłam ciekawa o czym pisze autorka.Wiedziałam ,że to nie książka kulinarna (jak pomyślała sprzedawczyni w księgarni kiedy padł tytuł)
    Kiedy w końcu udało mi się kupić przez przypadek połknęłam można rzec jednym tchem.Niestety nie w ciągu jednego dnia bo dzieci też wymagają opieki.
    Już na początku wydawało mi się ,że opisuje ona moje własne doświadczenia życiowe.Jest niesamowita.Chyba zacznę zbierać muchomory sromotnikowe.Pozdrawiam wszystkie kobiety bo większość z nas jest zdominowana przez "samców"

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo zachęcające do przeczytania książki. Do bycia żoną nie szczególnie :)
    Podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
  26. Już od dłuższego czasu poluję na tę książkę w bibliotece :) Może w końcu się uda... :) mam nadzieję, że również i mi przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...