środa, 14 października 2015

"Sałatka ze smerfów"



Decyzja o wzięciu do recenzji komiksu to jakieś totalne szaleństwo! Ale biorąc pod uwagę, że Smerfy to jedna z moich ulubionych bajek dzieciństwa, i że wspominam ją z wielkim sentymentem, i że pamiętam, że zawsze pilnowałam aby jej nie przeoczyć - dlatego, choć nie jestem fanką komiksów - dla Smerfów zrobiłam wyjątek i bez wahania sięgnęłam po jeden z nich :)


Jak Smerfy podbiły serca dzieci na całym świecie?


Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że cykl filmów animowanych o Smerfach jest jedną z najbardziej znanych bajek na świecie. Nim jednak niebieskie ludki zaistniały w filmach, zdobyły miliony czytelników występując właśnie w komiksach!

Komiksowe Smerfy zostały powołane do życia pod koniec lat 50. XX wieku przez belgijskiego rysownika Pierre’a Culliforda (1928-–1992), używającego pseudonimu Peyo. Co ciekawe, postacie smerfów po raz pierwszy ukazały się na potrzeby zupełnie innego komiksu, ale tak spodobały się czytelnikom, że ich autor postanowił poświęcić im oddzielną serię. Na efekty nie trzeba było długo czekać - już kilka lat później stały się tak popularne, że Peyo otworzył własne studio filmowe, a Smerfy podbiły serca dzieci na całym świecie. Po śmierci twórcy - kontynuacji serii podjęli się następcy artysty, w tym również jego syn Thierry.


"Sałatka ze Smerfów" to komiks, na kartach którego wiele się dzieje


Niespodziewanie do wioski Smerfów wkrada się niezgoda. Niebieskie ludki uwielbiają warzywa Farmera, lecz pewnego dnia potrawy z jarzyn przygotowywane przez Kucharza stają się niesmaczne! Badania Papy Smerfa wykazują, że rośliny zostały zaatakowane przez pasożyta - mikroskopijnych rozmiarów grzybki, które nie pozwalają im rosnąć a w dodatku sprawiają, że rośliny wyglądają bardzo źle i tak samo też smakują... Papa Smerf jest bardzo przejęty całą tą sytuacją i decyduje się wyruszyć w podróż, w celu uzyskania specyfiku na całkowite pozbycie się tej uciążliwej choroby roślin. Przed odjazdem oferuje jednak Farmerowi tymczasowe rozwiązanie - środek, który chwilowo powinien podnieść jakość pielęgnowanych przez niego warzyw. Niestety Smerfy, jak zwykle gdy Papy nie ma, pakują się w poważne tarapaty... Z powodu splotu niesprzyjających okoliczności wszyscy zapadają na przedziwną przypadłość - po kolei zamieniają się w warzywa. Zamiast Ważniaka jest groszek, zamiast Poety - cukinia, zamiast Zgrywusa - Pomidor, a zamiast Lalusia - Ogórek. Istna warzywna apokalipsa!


Po przygody małych niebieskich ludków z równym zainteresowaniem sięgają dorośli jak i ich pociechy


Ilustracje wewnątrz komiksu są naprawdę barwne, wesołe i udane. W niczym też nie różnią się od tych, które znamy z ekranu telewizora. Dialogi w dymkach są natomiast krótkie, czytelne i zrozumiałe, przez co sprawiają, że przez historyjkę aż się frunie. Nie brak jest także wartości dydaktycznych. Do tego dużo humoru, sporo akcji i mnóstwo dobrej zabawy. Ale uwaga - w tym komiksowym odcinku Gargamel pojawia się tylko na jednym obrazku! Zatem Ci, którzy kochają Smerfy głównie z powodu ich zażartego wroga, mogą być rozczarowani. Jednak zanim zwątpicie pamiętajcie, że "Smerfy" już od wielu lat cieszą się niesłabnącą popularnością wśród kolejnych pokoleń czytelników - zarówno tych małych jak i tych całkiem dużych ;)

Polecam Waszej uwadze całym sercem, Zarówno tym najmłodszym czytelnikom, jak i tym, którzy na Smerfach się wychowali. Ci pierwsi poznają wspaniały świat pełen równie wspaniałych bohaterów, drudzy natomiast choć na chwilę powrócą do beztroskich lat, kiedy wszystko było prostsze a magia jeszcze istniała.






______________________________________________________________________
 Sałatka ze smerfów, stron 48, Wydawnictwo Egmont, 2015
Scenariusz: Luc Parthoens, Thierry Culliford
Ilustracje: Ludo Borecki, Jeroen De Coninck
Przekład: Maria Mosiewicz
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka

Za komiks dziękuję Wydawnictwu Egmont

8 komentarzy:

  1. A to mnie zaskoczyłaś! Nie wiedziałam, że Smerfy są w wersji komiksowej. Też byłam ich fanką i nawet gdzieś mam widokówki z tymi niebieskimi istotkami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak Smerfy :D W wersji komiksowej nigdy nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż stęskniłam się za Smerfami ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie czytałam żadnego komiksu i chyba wybiorę się dzisiaj do Empiku i poczytam o perypetiach niebieskich stworków. ;)
    http://world-by-ous.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam komiksów kilka(naście) lat! Przyjemnie byłoby do nich wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Komiksy nie należą do moich ulubionych.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry horror mógłby mieć taki tytuł :D
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...