czwartek, 28 maja 2015

Wyniki konkursu z Sereną



Spośród wszystkich zgłoszeń musiałam wybrać jedno, które chciałabym nagrodzić nagrodą. 
Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to trudne... 
Podejrzewam, że nawet trudniejsze niż udzielanie odpowiedzi na konkursowe pytanie ;)


Konkurs z Sereną wygrywa: Zjadam Skarpety 




Twoja wypowiedź przekonała mnie, że "Serena" będzie idealną książką dla Ciebie.
Gratuluję i życzę miłej lektury :)


Serdecznie dziękuję za tak wiele zgłoszeń i za udział w zabawie! 

poniedziałek, 25 maja 2015

Zapętlone #3



Zapętlone
to cykl muzyczny, w którym informuję Was o tym, czego aktualnie słucham :)

odcinek 1: Zapętlone #1
odcinek 2: Zapętlone #2


*****


Dzisiaj będzie o konkursie Eurowizji 2015

Ktoś z Was może oglądał? :)


Tegoroczna Eurowizja to tak jak zwykle: głosowanie "po sąsiedzku", czyli przewidywalne noty dla poszczególnych państw przy wyraźnym uwzględnieniu zależności politycznych, nagminne wykorzystanie języka angielskiego zamiast ojczystego, który powinien być nakazany przy wykonywaniu piosenki, ale... pojawiło się też kilka zaskoczeń. 

W finale jubileuszowego 60. Konkursu Piosenki Eurowizji w Wiedniu, stolicy Austrii - z której ramienia w roku poprzednim startowała charyzmatyczna drag queen Conchita Wurst - pierwsze miejsce zajęła Szwecja. Ostatni raz ten skandynawski kraj wygrał konkurs w 2012 roku (a wcześniej wygrał go jeszcze 4 razy w: '74, '84, '91 i '99 roku). Przy okazji zwycięstwa Szwecji, nie obyło się jednak bez skandalu. Piosenkę Månsa Zelmerlöwa "Heroes" uznano za plagiat przeboju Davida Guetty, co pomimo fali krytyki internautów NIE przeszkodziło w zwycięstwie. Zelmerlow, który do ostatniej chwili walczył o pozycję lidera ostatecznie uzyskał 365 punktów, w tym "12" z Polski. Drugie miejsce zajęła Rosja (303 pkt.), a trzecie Włochy (292 pkt.)

Reprezentująca Polskę Monika Kuszyńska z piosenką "In The Name Of Love" otrzymała w sumie zaledwie 10 punktów i zajęła 23. miejsce na 27 możliwych. Niezmiernie zaskoczyła mnie informacja, że jury konkursu bardzo zaszkodziło naszej reprezentantce odbierając jej w sumie prawie 100 punktów! Według wyników, które po północy opublikowano na oficjalnej stronie Eurowizji, w finale Monice Kuszyńskiej jurorzy odebrali aż 36 punktów, a jeszcze więcej straciła w półfinale, bo aż 54 punkty. Tylko w dwóch(!) na 40 przypadków jury oceniło polską piosenkę wyżej niż telewidzowie. Gdyby o wyniku w finale decydowały tylko smsy i telefony, Polska dostałaby w sumie 45 punktów, co przełożyłoby się na 15. miejsce. Jeżeli chodzi o półfinał to nasze "In The Name Of Love" było jedną z najwyżej ocenianych kompozycji w głosowaniu telewidzów - dostało aż 112 punktów, w tym dwie "12". Taki wynik przełożył się na wysokie, 3. miejsce. Ostatecznie jednak, po zsumowaniu z ocenami jurorów, Monice Kuszyńskiej przyznano 58 punktów, co dało 8. miejsce... Niestety od 2009 roku na Eurowizji o wynikach w półfinałach i finale zdecydują jurorzy i telewidzowie. Taka kombinacja dla naszego kraju niestety po raz kolejny okazała się niekorzystna. Na forach internetowych Polonia narzeka, że jej głosy w ogóle nie mają znaczenia, bo decyduje głównie jury. Eurowizja wyraźnie potrzebuje zmian!

Poza tymi przykrymi incydentami tegoroczna Eurowizja to spektakl naprawdę silnych kobiecych głosów. Moją uwagę zwróciły przede wszystkim reprezentantki Łotwy (na którą oddałam nawet swój głos), Gruzji i Hiszpanii. Poniżej wszystkie trzy - zwróćcie uwagę zwłaszcza na refren Aminaty!


Łotwa (miejsce 6.)
Aminata "Love Injected"



Gruzja (miejsce 11.)
Nina Sublatti "Warrior"



Hiszpania (21. miejsce)
Edurne "Amanecer"





Piosenka reprezentująca Norwegię spodobała mi się ze względu na głos wokalistki, który bardzo przypomina Się, a nawet Lorde. Naprawdę! Poza tym melodia... Norwegia w tym roku naprawdę mnie oczarowała.

Norwegia (miejsce 8.)
Mørland & Debrah Scarlett "A Monster Like Me"





Reprezentacja Włoch - zachwycająca! Trzech tenorów z bardzo czystymi głosami to prawdziwy raj dla ucha. Nie dziwię się, że ich pierwsza płyta została sprzedana we Włoszech w nakładzie ponad 1 miliona egzemplarzy. Zresztą Il Volo są zdobywcami już całej rzeszy nagród - zasłużenie!

Włochy (3. miejsce)
Il Volo "Grande Amore"




Urokliwy Cypr przypomina trochę w wokalu Eda Sheerana, a może nawet Darrena Hayesa, którego swego czasu namiętnie słuchałam. Bardzo przyjemna ballada, która była po prostu za dobra na Eurowizję. Zaskakujące jest jej niezwykle niskie miejsce w ogólnej klasyfikacji... Posłuchajcie sami :)

Cypr (22. miejsce)
John Karayiannis "One Thing I Should Have Done"




I piosenka, która wygrała, czyli Szwecja i Måns Zelmerlöw
Zaskoczenia nie było. 
To był faworyt, nie tylko ze względu na piosenkę, ale też wykonanie i efekty wizualne samego występu :)

Szwecja (1. miejsce)
Måns Zelmerlöw "Heroes"




Na koniec opowiem trochę o Niemczech, które początkowo miał reprezentować Andreas Kümmert z naprawdę piękną piosenką "Home Is In My Hands", ale gdy dowiedział się o wygranej - zrezygnował - oddając swoje wyróżnienie zdobywczyni drugiego miejsca, czyli Ann Sophie i jej piosence "Black Smoke", która w efekcie uzyskała aż 0 punktów i zajęła zaszczytne ostatnie miejsce w ogólnej klasyfikacji łącznie z gospodarzem - Austrią i ich reprezentantem The Makemakes oraz może trochę nieczystą, ale miłą dla ucha piosenką "I Am Yours" zawierającą silny akcent w postaci płonącego fortepianu. To chyba największe zaskoczenie tego konkursu ;) Poniżej wszystkie trzy ww. piosenki.






sobota, 23 maja 2015

Upiększony szablon

Wiosna, lato - czas na zmiany :)

Chciałabym zapytać Was - jak czujecie się w "nowym" wyglądzie bloga? ;)


Poprzedni wygląd szablonu trochę mi się znudził i potrzebowałam zmiany... Odeszłam od ponurej czerni zmieniając nagłówek oraz tło. Podoba Wam się? :) Mi bardzo! Za pomoc i wsparcie serdecznie dziękuję Alex - współpraca z Tobą to była czysta przyjemność :)



sobota, 16 maja 2015

Stosik #16 | Majowe cuda




Nie tak dawno pokazywałam Wam tutaj kwietniowe nowości, ale początek maja mnie dosłownie zasypał :) Powinnam czuć się z tego powodu źle, bo ilość nowo pojawiających się książek ciągle przewyższa ilość tych czytanych... Ale tak przyjemnie patrzeć na nieograniczoność zapasów na półkach :) Inspiracje powyższego stosiku są przeróżne, od razu przepraszam za jakość zdjęcia, aparat trochę rozmazał niektóre tytuły, ale mam nadzieję, że nie utrudni to Wam dostrzeżenia tego co najważniejsze ;) I popatrzcie na gwiazdę zdjęcia, czyli na bukiet z bzów, który musiał się tutaj pojawić, bo... uwielbiam bez :) 

No to zaczynamy :) Zdjęcie przedstawia kilka nowości wydawniczych, kilka zakupów powodowanych wpisami w zaprzyjaźnionych miejscach i wielki efekt poszukiwań pod tytułem "chciałabym przeczytać coś głębszego". Ale od początku:

Jej wszystkie życia + Atlas chmur kupiłam na wyprzedaży blogowej za grosze ;) Od zawsze chciałam mieć te książki i przekonać się ile są warte, więc nie mogłam przepuścić takiej okazji. Od Szelmostw aż do samej góry - to efekt arosowych zakupów na chandrę, która mnie dopadła jakiś czas temu. Całe szczęście aros to idealny lek na całe zło i zawsze działa jak wybawienie :) Wiecie, że do końca maja mają promocję -35%? Link tutaj. Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki to jedna ze 100 książek, które chciałabym i muszę przeczytać. Tyle się o niej nasłuchałam i naczytałam, że nie mogę się zawieść. Poza tym chciałam ją mieć już od dawna, nawet bardziej niż dawna, ale wciąż było nam nie po drodze... Dla ciebie wszystko to książka z mojej chciejki, wciąż nie mogłam się zdecydować na okładkę (Albatros systematycznie zmienia grafikę dzieł Sparksa), ale ostatecznie mój wybór padł na tę filmową. Oczywiście filmu jeszcze nie oglądałam - jakżebym mogła przed czytaniem! Stąd książka. Ponoć jedna z najlepszych Sparksa :) Tajemnica Noelle i Milcząca siostra to pierwsze tytuły Chamberlain w moich prywatnych zbiorach. Nie czytałam żadnej z książek tej autorki i bardzo chciałabym to zmienić. Poszukiwałam w sieci informacji na temat tej najlepszej, bo jak zaczynać przygodę to z impetem i tak trafiłam na te dwie, a że nie mogłam się zdecydować... no to są dwie. Mam nadzieję, że popadnę w zachwyt ;) Dziewiętnaście minut to książka, którą pragnęłam mieć od zawsze. Starałam się ją kiedyś wygrać, ale zabrakło szczęścia, więc - mam swoją. Wreszcie. Tutaj podobnie jak w przypadku Chamberlain - kiedyś szukałam najlepszej książki Picoult i tak trafiłam na tę. Poza tym tematyka, którą tutaj porusza najbardziej mnie zaciekawiła. Ostatnie pięć dni to najnowsza książka w klubie "Kobiety to czytają", którego zakres staje mi się coraz bliższy. Ta książka to decyzja spontaniczna - miałam czekać na konkurs u zaprzyjaźnionej blogerki, ale po co czekać? ;) Między życiem, a życiem trafiło do mnie od Dreams, mam nadzieję, że pójdzie lepiej niż w przypadku pamiętnego Baśniarza ;) Nauczycielka od W.A.B. już przeczytana i... nie zdradzę więcej! Recenzja niebawem :) Wichrowe wzgórza, PS. Nie szukajcie mnie oraz Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta (które niestety nie załapały się na zdjęcie) to egzemplarze od mojego ulubionego wydawnictwa, czyli Świata Książki :) Przyjaciele zwierząt to przejmująca i niezwykle głęboka opowieść wydana nakładem Czwartej Strony, o której opowiem Wam już wkrótce :) Razem będzie lepiej mojej ulubionej Jojo Moyes tym razem od Między Słowami, Najdłuższa podróż, czyli przecudnej urody wydanie filmowe, którym dopieściło mnie Wydawnictwo Albatros :) Maminsynek od autorki za co szalenie dziękuję raz jeszcze :), a Tam, gdzie nie sięga już cień to bardzo dobrze zapowiadający się tytuł Wydawnictwa Literackiego, ktoś z Was już może czytał? :)


Coś już czytaliście? 
Polecacie/Odradzacie? 

czwartek, 14 maja 2015

Zachęcajka #13 | Dziennik panny służącej


Dziennik panny służącej
Octave Mirbeau
Wydawnictwo Marginesy
Data premiery: 6 maj 2015
Gatunek: literatura piękna obca
Liczba stron: 384


"Dziś powiedzielibyśmy, że ta powieść dozwolona jest od lat osiemnastu – nie żeby była szczególnie gorsząca, ale dlatego, że wcześniej trudno uchwycić jej głębsze intencje i docenić ten zgryźliwy humor.Joanna Żurowska



Pisałam Wam o tej książce już w majowej chciejce przedstawiającej najbliższe zapowiedzi, ale zdecydowałam się poświęcić jej zupełnie osobny "zachęcajkowy" wpis, dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że zarys fabuły, który przytoczyłam Wam wtedy, moim zdaniem nie przedstawia w pełni wyjątkowości tej książki. Poza tym filmowa adaptacja "Dziennika panny służącej" wejdzie na ekrany polskich kin już 22 maja! Niezmiernie się cieszę, że ta nominowana do Złotego Niedźwiedzia ekranizacja skandalizującej powieści Octave’a Mirbeau z Léą Seydoux w roli głównej stała się idealną okazją by Wydawnictwo Marginesy przypomniało jej literacki pierwowzór. Jestem bardzo zaintrygowana tą książką i nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ją przeczytać :)


"Adaptacja powieści Octave’a Mirbeau to odważny zapis doświadczeń młodej pokojówki. Zarówno w książce, jak i na ekranie seksualne perwersje splatają się z wyuzdaniem ocierającym się o patologię i sadyzm. Początek XX wieku. Célestine, śliczna młoda służąca oczekuje od życia więcej, niż los może jej zaoferować. Świadoma swojej seksualności dziewczyna zauważa, że jest obiektem fascynacji kolejnych panów domu. Odruchowo broni się przed tym, ale szybko uczy się czerpać przyjemność z coraz bardziej odważnych erotycznych przygód.Booklips


""Dziennik panny służącej" zaczyna się pod koniec XIX wieku. "Kusiło mnie, by jak zwykle, kiedy biorę na warsztat film historyczny, podważyć założenie, że kiedyś było lepiej. Nie, nie było. Nie było też gorzej. Było po prostu inaczej. Dzisiejsza perspektywa jest siłą współczesnych filmów. Nawet jeśli osadzone są w przeszłości, ona do nich przesiąka i dodaje pewnej świeżości. W książce Mirbeau jest dramaturgiczna i komiczna żywiołowość, która aż prosi się o adaptację. Célestine spotyka i konfrontuje się z całą paradą straszliwych, niedorzecznych, żałosnych bohaterów, to oni tworzą otaczający ją świat. - Booklips


***


Poniżej zwiastun "Dziennika panny służącej" z Léą Seydoux w roli głównej i w reżyserii Benoîta Jacquota, który do polskich kin wejdzie już 22 maja. 




I kilka kadrów z samego filmu:






Entuzjastów łaknących więcej ciekawostek - zapraszam do lektury świetnego artykułu, czyli tutaj :)

Zapraszam również do lektury rozpalającego ciekawość fragmentu "Dziennika panny służącej" tutaj :)


środa, 13 maja 2015

Wyniki konkursu "Poleć mi swoją recenzję!"


WYNIKI


Nie macie pojęcia jak ogromnie ciężko było wyłonić zaledwie 1 zwycięzcę spośród tych wszystkich świetnych tekstów. W mojej ocenie każda recenzja jest wyjątkowa i każda zasługuje na nagrodę. Bardzo mi przykro, że nie mam możliwości by obdarować Was wszystkich... Chciałabym bardzo, ale to bardzo podziękować osobom, które wzięły udział w moim konkursie - dzięki Wam poznałam naprawdę wiele świetnych książek, które oczywiście już trafiły na moją chciejkę ;) Tym bardziej, nie potrafiłam sobie poradzić z wyborem jednej osoby. Nie mogłam podjąć decyzji, czy powinnam nagrodzić tę najlepszą merytorycznie, czy tę najbardziej emocjonalną, tę najdłuższą czy kwintesencję esencji, tę bez zarysu fabuły, czy tę, która fabule poświęca największą część treści, recenzję książki, której jeszcze nie czytałam, czy recenzję książki, którą już znam... Ten konkurs wywołał w mojej głowie wielkie spustoszenie i uczucie smutku, że niestety nie mogę nagrodzić więcej osób. Ale przejdźmy do ogłoszenia wyników.



Chciałabym wyróżnić recenzje następujących osób:

Natalię P za piekielnie emocjonalną recenzję "Morza spokoju" Katji Milay, która uświadomiła mi jak wielki grzech popełniłam, że wciąż nie przeczytałam tej książki

Zjadam Skarpety za piękną recenzję "W słusznej sprawie" Diane Chamberlain

DomowąKsięgarnię za zachwycającą recenzję książki, o której istnieniu nie miałam pojęcia, a która idealnie wpasowuje się w mój czytelniczy gust

Niko N. za bardzo pochlebną i intrygującą recenzję debiutu, który zawsze spychałam gdzieś w otchłań "niechciejstwa"

Kasię Jabłońską za pełną emocji recenzję książki Katarzyny Michalak, której to autorki szczerze nie cierpię, ale tutaj byłabym skłonna zrobić wyjątek ;)

Radosława Kowalskiego za niezwykłą i bardzo klimatyczną recenzję "Trzydziestej pierwszej"

Martę Jac za bardzo wrażliwą recenzję książki pt. "Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk" opisującej dramat pewnego sportowca

Kingę G. za Pochłaniacza Bondy - najbardziej przekonującą recenzję tej książki z jaką miałam styczność

Patrycję Waniek za niesamowicie emocjonalną recenzję "Gwiazd naszych wina", którą czułam każdym zmysłem

Kolorową Kratkę za przepiękną recenzję "Jeźdźca miedzianego", która przypomniała mi jak bardzo chciałam (i chcę) poznać tę historię

Le Sherry za piękną i pełną świeżości recenzję "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen. Klasyki nad klasykę

Sylwię Węgielewską za fenomenalną recenzję bardzo ciężkiej książki, jaką niewątpliwie jest "Futu.re"

Doomisię za bardzo subtelną i osobistą recenzję "Aż po horyzont", która wzbudziła we mnie niesamowitą potrzebę podróży...

Alex x za spontaniczną i pełną ekspresji recenzję "Gry o tron", która przypomniała mi, że książka wciąż kurzy się na moim regale

Marthę Oakiss za absolutnie cudowną pełną uczuć opinię i videoopinię "Maybe Someday"

Fenko za świetną merytorycznie i pełną konkretnych argumentów recenzję poradnika Bondy, który nie wiedzieć czemu w sieci zbiera ostre cięgi...

by Sisley za recenzję, która ma w sobie "to coś" i jestem jej nawet skłonna wybaczyć to dośrodkowanie ;)

M.Poznańską za kwintesencję esencji w recenzji "W cieniu", która wyraża więcej niż tysiąc słów...

Dziewczynę z książkami za "Losing hope", która upewniła mnie w przekonaniu, że jednak warto kupić tę książkę

Kornelię Pikulik-Czyż za pełną świetnych argumentów recenzję "odradzającą" ;)

Klaudię za niezwykle wyczerpującą i emocjonalną recenzję "Wybranych" 





Konkurs "Poleć mi swoją recenzję!"
WYGRYWA:


Lustro Rzeczywistości 
za pełną uroku, dystansu i humoru, soczyście emocjonalną fantastyczną recenzję
pikantnych "Zaplątanych", którzy skutecznie zakręcili mi w głowie :)

Gratuluję !





A teraz przejdźmy do losowania:



Na obu tych listach pojawiły się osoby, które wzięły udział w konkursie i dopełniły jego warunków, czyli poleciły recenzję oraz dodały zgłoszenie w dniach od 10 do 30 kwietnia. 
Zgłoszeń po wyznaczonym terminie oraz tych bez recenzji - nie brałam pod uwagę.

Tak prezentują się wszystkie losy, jeszcze przed wycięciem:



A szczęście uśmiechnęło się do:


Alex x

Gratuluję !


Ze zwycięzcami skontaktuję się drogą mailową :)



Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział w konkursie i cieszę się, że ze mną jesteście :) 

wtorek, 12 maja 2015

"Wiedźmy z Savannah. Ród" J.D. Horn


Naprawdę nie mogłam się doczekać tej powieści. Okrzyknięta wielkim "wow" na blogach książkowych, musiała zwrócić moją uwagę, poza tym wiecie jak lubię motyw wiedźm i czarownic. No cóż. Odkąd skończyłam czytać - pozostaję w rozterce, bo zupełnie nie mam pojęcia skąd ten ogólny zachwyt... Owszem z jednej strony, była zabawna i niebanalna, pomysł na fabułę też był niczego sobie, ale z drugiej strony wywołała we mnie tak wiele sprzecznych emocji, że mam mętlik w głowie. Na pewno czytałam wiele lepszych. Ale od początku.

Co tutaj mamy? Savannah, klimatyczne miasteczko na południu Stanów Zjednoczonych, pełne tajemnic, magii i upiorów oraz "potężny" Ród Taylorów, który od wieków strzeże granicy pomiędzy światem ludzi, a światem demonów. W chwili gdy głowa rodziny ginie w tajemniczych okolicznościach, zaczynają się dziać niepojęte rzeczy. Pojawia się "silna" bohaterka skrzywdzona przez magię, która o ironio, dzięki magii stanie się potężna. Zaangażowana w miłosny trójkąt (na własne życzenie) z facetami, którzy lubią ją... właściwie nie wiadomo dlaczego wplątuje się w intrygę związaną z jej dziwną rodziną i czarnymi charakterami. Ideą jest zabawa, lecz fabuła całkiem leży.

Czytając niemal czułam jakby autor spisał sobie w notatniku listę chwytliwych elementów, z których chciałby stworzyć bestsellerową powieść - w efekcie otrzymując niesamowicie wtórną i stereotypową mieszankę "nie wiadomo czego". "Ród" to romans paranormalny, trójkąt miłosny, nadprzyrodzony świat, magia, osobliwa rodzina, melodramatyczne zwroty akcji i płascy bohaterowie upchani jakby na siłę. Doprawdy, mnogość postaci pojawiających się na pierwszych kilkudziesięciu stronach przytłacza i powoduje pewien chaos. Przez większość rozdziałów miałam problem z wczuciem się w fabułę - nie wiedziałam kto, kiedy i co do kogo mówi. Jednak - o zgrozo - pomimo nadmiaru nieznośnie długich monologów i dialogów, autor upodobał sobie także skakanie z wątku na wątek. To było irytujące i chyba dlatego czytanie tej powieści poruszyło we mnie tyle nerwów. Owszem język jest młodzieżowy, a utkanie treści w zasadzie na samych dialogach wzmaga akcję - ale bardzo męczący jest styl autora. Rozdźwięk pomiędzy nic nie wnoszącymi dialogami, a prawie że brakiem opisów (które byłyby tutaj bardzo mile widziane!) jest zdecydowanie zbyt duży, bym mogła to zignorować. W fabule pojawia się o wiele za dużo zwrotów akcji z bardzo, ale to bardzo małym (albo praktycznie żadnym) wyjaśnieniem każdego z nich. Pomimo kilku świetnych momentów, treść jest nienaturalna i dziwnie ciężka. Mam także zastrzeżenia co do głównej bohaterki, która mimo iż ma ponoć 20 lat - zachowuje się jak dwunastolatka. Jest tak impulsywna i lekkomyślna, że miałam ochotę wyrzucić ją z fabuły! W tej roli widziałabym jednak postać silną i dojrzałą, która mimo braku wsparcia ze strony rodziny potrafi nieść ciężar swojego daru, a nie idiotkę pokroju Mercy. Jedynym bohaterem, który mnie tutaj naprawdę zainteresował był ekscentryczny wujek głównej bohaterki, Oliver. Każda inna postać (a przez te niewiele ponad 300 stron przewija się ich tutaj całe grono) jest płaska i jednowymiarowa. Historia może i miała potencjał, ale wykonanie bardzo zawiodło. O rozegraniu zakończenia nawet nie chcę wspominać...

Podsumowując: naciągana fabuła, płascy bohaterowie, treść oparta tylko na dialogach, bez wytłumaczenia istotnych zależności. Jeżeli jesteś wystarczająco zdesperowany i nie żal ci będzie straconego czasu, który z powodzeniem możesz poświęcić na coś o wiele lepszego - czytaj. W innym przypadku odradzam. Jest wiele, naprawdę wiele lepszych pozycji o magii i czarownicach. A ja na pewno nie sięgnę po kolejne tomy. Nie mam zamiaru przechodzić przez tę udrękę ponownie. Nie czuję tej książki. Kompletnie stracony czas. 

________________________________________________________________
J.D. Horn, Ród, stron 336, Wydawnictwo Feeria young, 2015
Przekład: Jerzy Bandel

Egzemplarz książki do recenzji udostępniło Wydawnictwo Feeria

poniedziałek, 11 maja 2015

"Starter" Lissa Price


"Będziecie mogli wybrać dowolne ciało, wyposażone w zestaw preferowanych przez was cech i zachować je przez resztę życia. W efekcie staniecie się nową, tryskającą zdrowiem i energią osobą. Będziecie mogli budować trwałe związki. Żyć odtąd zgodnie z waszymi fantazjami.  

"Starter" przedstawia świat po wojnie bakteriologicznej, w którym nie ma ludzi między szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia. Młodzi, Starterzy, trafiają do zakładów dla nieletnich. Starzy, Enderzy, mogą sobie kupić wszystko, czego tylko zapragną. Dzięki firmie Prime Destinations i jej rewolucyjnemu chipowi - nawet drugą młodość w ciele obcego nastolatka... Szesnastoletnia osierocona Callie, która w wyniku wojny straciła swoich rodziców samotnie musi wychowywać swojego siedmioletniego brata. Ich codzienność polega na uciekaniu, życiu jako osadnicy i ciągłej walce z regenatami. Jedyną nadzieją Callie na lepszą przyszłosć dla nich obojga jest tylko Prime Destinations, niepokojące miejsce w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Stary Człowiek. Zatrudnia on nastolatków oferując niebagatelne kwoty, za wypożyczenie ich ciał Enders'om - seniorom, pragnącym znów być młodymi. Callie wie, że zarobione pieniądze bez problemu utrzymają ją i Tylera, więc zgadza się być dawcą. Jednak neurochip, który został umieszczony w jej głowie ma awarię i Callie przypadkiem odkrywa, że plany Prime Destinations są dużo gorsze niż mogła sobie kiedykolwiek wyobrazić…

"Przez niecały rok zmieniło się oblicze Ameryki. W morzu srebrzystowłosych Enderów, bogatych, sytych i bezmyślnych, ginęli nieliczni Starterzy. Tacy jak ja.


Czegoś takiego jeszcze nie było! "Starter" wyraźnie przebija się na tle innych, podobnych powieści. Styl autorki zachwyca, a sam pomysł na tę książkę zasługuje na ukłony i pochwałę przede wszystkim dlatego, że potencjał został w pełni wykorzystany. Fabuła jest spójna, przemyślana i co najważniejsze wciągająca. Książkę pochłonęłam jednym tchem w niecałe trzy godziny, czy było warto? Jak najbardziej! "Starter" to niepodważalnie świetny debiut. 

Lissa Price na bazie popularnego nurtu postapokaliptycznego utkała niezwykłą i zaskakującą historię świata, w którym ludzkość zmierza w bardzo złym kierunku. Ta książka to nie tylko powiew świeżości wśród thrillerów futurystycznych, ale przede wszystkim fascynująca mieszanka kilku gatunków, dopieszczająca czytelnika znudzonego popularną dystopią.

W powieści Lissy Price nie zabrakło nagłych zwrotów akcji, elementów zaskoczenia, dopracowanej intrygi, a przede wszystkim - świetnie wykreowanego świata po apokalipsieAż tłoczno tutaj od zniszczonych budynków zamieszkiwanych przez Starterów, kontrastujących z ekskluzywnymi dzielnicami Enderów. Ponura rzeczywistość dzieciaków w obozach w zestawieniu ze sterylną czystością ośrodka sprawia, że jest mrocznie i nieprzyjemnie. Autorka sukcesywnie podąża własną ścieżką przedstawiając świat, w którym istnieją tylko dwa odcienie, czarny albo biały. Zupełnie jakby nie było szarości. Dodatkowym atutem książki są postaciLissa bardzo dobrze nakreśliła bohaterów, a w szczególności główną bohaterkę. Widać w niej siłę, odwagę, determinację, odpowiedzialność i rozważne postępowanie. Bardzo lubię, gdy na korpus postaci składa się tak wiele warstw. Poza Callie silną osobowość ma Helena, Michael oraz Blake, zaś Stary Człowiek to chyba jedna z najbardziej zaskakujących osobowości z jakimi miałam do czynienia. Świetny intrygant i manipulator, który aż do końca pozostaje wielka tajemnicą. Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, by rozwiązać do końca jego zagadkę!

Naprawdę doceniam, że romans nie był tu głównym trzonem opowieści, a relacje pomiędzy bohaterami nakreślone zostały bardzo subtelnie i przyjemnie. Chociaż jestem trochę zmęczona miłosnymi trójkątami, tak ten wydawał się współgrać z fabułą doskonale i kupiłam go pod każdym względem. Autorka zadbała o to, by sceny miłosne działały na wyobraźnię i - uwaga - potęgowały niecierpliwość poziomem skomplikowania. 

Polecam tę powieść wszystkim, którzy szukają niebanalnej lekturysilnej osobowości głównej bohaterki i świetnie zawiązanej intrygi, która fantastycznie rokuje w następnych tomach serii. Jednak uprzedzam - zakończenie tej historii jest jak cliffhanger! Nie wierzę, że będę musiała czekać tak długo, aby wiedzieć, co dzieje się dalej! Lissa Price zaimponowała mi "Starterem", jak będzie w przypadku "Endera"?

"Niezamożni, pracujący Enderzy, nie mieli oczywiście zielonego pojęcia, że istnieje ekskluzywny bank ciał. Nie mogli wiedzieć, że młoda, apetyczna Reece jest naprawdę ponadstuletnią Lauren, a moja powalająca na kolana uroda nie jest dziełem matki natury, lecz najnowocześniejszej technologii.


______________________________________________________________
Lissa Price, Starter, stron 400, Wydawnictwo Albatros, 2015
Przekład: Elżbieta Piotrowska

Starter | Ender

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros

niedziela, 10 maja 2015

Jak upiększyć swój szablon?



Wiosna, lato - czas na zmiany :) Dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was bardziej techniczny post, o tym jak w prosty sposób pomajsterkować przy wyglądzie bloga. W niniejszym poście opowiem między innymi: jak dzięki prostym html'owskim sztuczkom i kilku kodom CSS'a samodzielnie upiększyć szablon, podam linki przydatne w kreowaniu strony i prawdziwe kopalnie przecudnych szablonów. Gotowi? No to zapraszam :)

Bardzo lubię przerabiać blogspotowe szablony i się nimi bawić. Jestem też przeciwna korzystaniu z gotowych szablonów, które narzucają wygląd i sieją spustoszenie w grafice, gdy tylko próbuję coś zmienić. Często też wyglądają koszmarnie w wersji mobilnej - a to tutaj najczęściej przeglądam blogi i zależy mi, by strona była czytelna, nie odchudzając drastycznie komentarzy, jak to jest w przypadku niektórych blogów. Szablon, który widzisz na moim blogu zmodernizowałam sama według własnego widzimisię. Jestem w pełni zadowolona z efektu, który uzyskałam i teraz jedyne co będę w nim zmieniała to pewnie tylko tło i nagłówek, ewentualnie kolory gadżetów :) Co zmieniłam? Dośrodkowałam tytuły postów i ich daty, dośrodkowałam gadżety, zaokrągliłam rogi zdjęć w postach i dodałam cień, zmieniłam kolory linków i wygląd czcionki. Najwięcej czasu poświęciłam jednak wyglądowi komentarzy, który w pełni mnie zadowala :) Tutaj zmieniłam wielkość awatarów, bawiłam się cieniem, który zza nich pada, dodałam też ramkę wypowiedzi. Uważam, że jest ładnie i czytelnie. Jestem pewna, że skoro ja potrafiłam się tego nauczyć i nic nie zepsułam - to Ty także to potrafisz. Grunt to wiedzieć czego się chce i wiedzieć z jakich kodów skorzystać ;)

Oczywiście, jak wiadomo "ładny" nie oznacza tego samego dla wszystkich. Jednak jest kilka reguł oraz sztuczek, które mogą pomóc. Hasłem przewodnim dzisiejszego wpisu niech będzie: "elegancja tkwi w prostocie" lub inaczej "mniej - znaczy lepiej".

Przejdźmy do meritum. O tym, że pstrokacizna w szablonie to zło i powinno się tego unikać pisałam w tym poście. Pisałam w nim też, że nadmierna ilość gadżetów ogłusza czytelnika, a muzyka w tle to grzech najcięższy. Jeżeli nie czytałeś - to odsyłam Cię do tego postu byś nadrobił zaległości. Nadrobiłeś? No to przejdźmy dalej.


1. Układ bloga 

W Bloggerze dostępne są 3 podstawowe układy bloga:
  • jednokolumnowy bez bocznych paneli, 
  • dwukolumnowy (szpalta główna plus panel boczny) 
  • trzykolumnowy (szpalta główna plus dwa panele boczne w różnych układach).

Zasady główne:
  1. Najlepiej by na główną szeroką szpaltę, na której będą pojawiać się publikowane kolejne wpisy przeznaczyć przynajmniej 60% całej szerokości bloga. Dzięki temu będzie on czytelny i bardziej przyjazny dla odbiorcy.
  2. Jeden panel boczny, najlepiej z prawej strony. Dlaczego z prawej? Czytamy od lewej do prawej, prawda? Jeśli więc po lewej stronie od głównego tekstu będzie jeszcze coś, np. zatłoczony panel boczny - nasz wzrok będzie mimowolnie zahaczał o to miejsce i rozpraszał się niepotrzebnie. Nieważne więc, ile na blogu jest kolumn - dobrze, jeśli główna szpalta jest pierwsza od lewej.
  3. Ważne by tekst nie był dośrodkowany, tylko wyrównany do lewej. W przypadku tytułów, nagłówków, stopek czy gadżetów nie ma to znaczenia, ale tekst czyta się łatwiej, gdy początki linijek są tam, gdzie się ich spodziewamy ;) O tym jak ważne jest formatowanie pisałam więcej w poście o podstawach, tutaj.



2. Porządek w panelach


Panel boczny to zbiór informacji o nas. Dobrze, by było gdyby był równy, a jego zawartość nieprzesadzona i pogrupowana. Jego wygląd powinien sprawiać, że blog będzie wyglądał na bardziej uporządkowany, dlatego koniecznie trzeba zrobić w nim porządek!
  • Te wszystkie banery konkursów i rozdawajek można wrzucić na osobną stronę, by niepotrzebne nie zaśmiecały bloga. Jeżeli jednak tego nie chcesz - zgrupuj je ze sobą tematycznie i zadbaj o jednakowy rozmiar. Staraj się też nie umieszczać ich zbyt wiele żeby nie zaśmiecić bloga i nie zrobić z niego tablicy ogłoszeń. 
  • Jeśli korzystasz z blogrollu, czyli gadżetu o ostatnich wpisach z ulubionych blogów - postaraj się ograniczyć ilość pokazywanych linków. Niekończąca się litania z blogami rozprasza. Poza tym, każdy potrafi kliknąć w "Pokaż więcej" :)
  • Postaraj się, by w panelach pozostało wyłącznie to, co najważniejsze, czyli to na co czytelnik powinien zwrócić uwagę, a nie od czego dostanie oczopląsu! Na przykład, jeżeli zależy Ci, by czytelnik polubił fanpejdża strony - umieść LikeBox w widocznym miejscu. O tym jak dodać LikeBox na bloga pisałam tutaj
  • O tym jak ważna jest obecność archiwum i etykiet w szablonie - również już wspominałam w poście o podstawach. Przypominam, że  brak archiwum + brak etykiet = organizacyjna katastrofa. Nie chcesz archiwum? Skorzystaj przynajmniej z etykiet. Jednak pamiętaj, by uporządkować je tematycznie. Nie ma chyba nic gorszego niż niekończąca się chmura tagów, w których nic nie można znaleźć
  • Dodaj na bloga gadżet "Obserwatorzy", by ułatwić odbiorcy dodanie Cię do ulubionych




3. Kolory szablonu


Ważne, by kolorów w szablonie nie było zbyt wiele - maksymalnie od 3 do 5. Najlepsze będzie jasne tło i ciemny tekst (czarny lub ciemnoszary). Schemat kolorystyczny dla strony można łatwo wykreować za pomocą stron, które pomagają dobierać odcienie. Jedną z takich stron jest Design Seeds® które podpowiada jakie kolory się lubią, a jakie się nie lubią ;) Znajdziecie tu wiele bardzo udanych palet kolorystycznych tworzonych na podstawie przepięknych zdjęć. Proponuję tam zajrzeć w poszukiwaniu inspiracji :)

DesignSeeds



4. Nagłówek

O tym jak można łatwo i bez płatnych narzędzi (typu Photoshop, który jest dość skomplikowany) zrobić własny nagłówek na blog - taki dodający szyku Twojemu  miejscu w sieci... postaram się napisać już niebawem ;)






Linki pomocne w tworzeniu wymarzonego szablonu


Hafija's Blogger Design 
Ta strona to moja kopalnia blogowego złota. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy korzystałam z wskazówek tu opublikowanych. 

U Hafiji dowiecie się m.in:


Tajemniczy ogród 
Tajemniczy ogród Margot to kolejne moje blogowe źródło wskazówek i pomocnych kodów. 

U Margot dowiecie się m.in:


Blokotek
To moje najnowsze odkrycie, na którym dowiecie się:



Piękne gotowe i darmowe tła na bloga znajdziecie na:



Gotowe szablony

A jeżeli nie chcesz grzebać w kodach i samodzielnie bawić się w modernizację, skorzystaj z gotowego szablonu, poniżej linki z kopalniami darmowych szablonowych piękności:

W przypadku korzystania z gotowego szablonu pamiętaj o dwóch zasadach:
  • Zawsze zeskanuj pobrane pliki programem antywirusowym.
  • Przed instalacją nowego szablonu - zrób kopię zapasową poprzedniego. O tym jak to zrobić przeczytasz tutaj



cdn.




PS: W bliższej lub dalszej przyszłości zamierzam zabrać Was w podróż po ładnych blogach blogosfery w poszukiwaniu inspiracji i… motywacji oraz przede wszystkim uświadomienia sobie tego, czego tak na prawdę chcemy i jaki ma być ten nasz wymarzony blog :) 






INNE ARTYKUŁY Z CYKLU:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...