czwartek, 30 lipca 2015

"Słowa pamięci" Rowan Coleman



Gdy czas ucieka coraz szybciej, każda chwila jest bezcenna…

Imię własnego dziecka. Twarz ukochanej osoby. Wiek. Adres zamieszkania. Co się dzieje, gdy takie informacje uciekają z pamięci? Czy tracąc je każdego dnia, można jakoś odbudować swoje życie? Dbać o rodzinę? Zakochać się na nowo? Gdy chora na Alzheimera niespełna czterdziestoletnia Claire zaczyna pisać swoją księgę pamięci, doskonale zdaje sobie sprawę, że ten album ze wspomnieniami będzie wkrótce jedynym śladem, jaki zostawi po sobie córkom i mężowi... Tylko jak wracać do przeszłości, gdy przyszłość przecieka przez palce?

Alzheimer spada na nią nagle i wywraca jej życie do góry nogami. Na początku Clarie starała się sama stawić czoło chorobie, jednak gdy najprostsze czynności sprawiały coraz większą trudność - uległa. Zaczęła doceniać pomoc matki, męża, dzieci oraz najbliższych. Wspólnie z Claire ten dramat przeżywa jej najbliższa rodzina - i właśnie o tym jest ta książka - o walce z chorobą i trudach jakie się z nią wiążą. Rowan Coleman zdecydowała się na narrację wieloosobową - co oznacza, że każdy rozdział pisany jest z perspektywy innego z bohaterów. Taki sposób narracji to strzał w dziesiątkę pozwalający na poznanie postaci o wiele intensywniej. Podczas lektury szybko okazuje się, że każdy z bohaterów inaczej reaguje na chorobę - jednak tylko czytelnik zna ich myśli i intencje. Z rozdziału na rozdział bohaterowie uczą się, jak otworzyć się na bliskich i uświadamiają sobie, jak wiele dobra mogą tym przekazać.  

Moim zdaniem głównym celem tej powieści jest ukazanie jak ważne jest bycie szczęśliwym tu i teraz. Autorka między słowami daje wskazówkę, że nie warto czekać na odpowiedni moment, bo on zazwyczaj nigdy nie nadchodzi. Claire stara się żyć normalnie choć wie, że nie zostało jej dużo czasu. Pozbawiona pracy i auta z matką, z którą do tej pory nie miała zbyt wiele wspólnego, musi zmierzyć się z chorobą, która okrada ją z najcenniejszych wspomnień. Ponad wszystko stara się poświęcić całą uwagę rodzinie - chce przekazać swoim bliskim jak najwięcej uczuć i wsparcia. Zachować godność, co zważywszy na okoliczności jest dość trudne. Jednak Claire nie użala się nad sobą, jest silna i dzielna, a każdą czynność wykonuje z dużą dozą optymizmu i energii. A gdy los na drodze Claire stawia przystojnego mężczyznę, przy którym czuje się jak kobieta - fabuła przechodzi diametralny zwrot - tylko czy jest możliwym w jej sytuacji się zakochać? Piękny język autorki oraz szczere i pełne wzruszeń sytuacje, w których Claire daje świadectwo matczynej miłości sprawiły, że zupełnie nie mogłam się zmusić, by przerwać czytanie i odłożyć tę książkę na półkę. Polubiłam główną bohaterkę - jej dystans do świata i własnej choroby. Bardzo podobała mi się także postać Grega, który pomimo choroby żony, okazał jej ogromne zrozumienie i wsparcie mimo, że wielokrotnie sprawiała mu ból, czy przykrość. Zawsze był delikatny i taktowny, zawsze traktował ją z wielką wrażliwością i oddaniem. Jestem urzeczona tym, jak pięknie autorka opisała ich związek - to bardzo wzruszający portret prawdziwej miłości.

"Słowa pamięci" to kolejna w klubie "Kobiety to czytają" powieść o walce z chorobą i utracie kontroli nad własnym życiem. Rowan Coleman w bardzo poruszający sposób przedstawiła schematy działania Alzheimera. W piękny sposób opisała emocje i uczucia targające bohaterami oraz ich wzajemne relacje. Przeczytałam tę powieść z największą przyjemnością. To pełna czułości i wielkiego smutku bardzo poruszająca historia opowiadająca o różnych rodzajach miłości. O (nie)zwykłej kobiecie, o jej miłości do dzieci i o braku miłości do męża, ponieważ... zapomniała o uczuciu do niego. 


Piękna powieść dotykająca duszy i wywołująca całą masę emocji. Niełatwo wyrazić, jak bardzo spodobała mi się ta historia. Pojawiły się łzy wzruszenia, ale również... śmiech. Może trudno w to uwierzyć, ale ta powieść jest niezwykle pokrzepiająca! To jedna z tych książek, która chwyta za serce swoją wrażliwością, przenikliwością i subtelnością autorki. Nie ma większego dramatu niż postępująca choroba osoby, którą kochamy, a Coleman tę tak trudną i skomplikowaną rzeczywistość opisała z niezwykłą prostotą i lekkością. Sprawiła, że śmiałam się przez łzy, czerpiąc z całości autentyczną otuchę i pocieszenie. Ciepła, zabawna, wspaniała lektura i zarazem czułe świadectwo matczynej miłości. Takie książki publikowane są u nas zdecydowanie zbyt rzadko! Dlatego właśnie tę polecam z całego serca, i to nie tylko fankom Klubu Kobiety to Czytają. Sama na pewno jeszcze wrócę do tej autorki.



_________________________________________________________________________________
Rowan Coleman, Słowa pamięci, stron 400, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015
Przekład: Agnieszka Barbara Ciepłowska

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

środa, 29 lipca 2015

"Pęknięte odbicie" Dawn Barker


Niezwykła historia choroby psychicznej i rozpaczy opowiedziana z odwagą i współczuciem.
"Newtown Review of Books"


Poznajcie Annę - młodą mężatkę z dwuletnim stażem, która wreszcie, przed sześcioma tygodniami została mamą. Po wielu miesiącach starań, męczącej ciąży i bardzo trudnym, długim porodzie wreszcie powitała na świecie upragnionego synka, Jacka. Jej teoretyczna wiedza o macierzyństwie jest celująca, wręcz książkowa. Już przed porodem wiedziała, w jaki sposób chciałaby pielęgnować swoje niemowlę, jak powinna je karmić i jak mogłaby spędzać z nim czas. Doskonale przygotowała również pokój i niezbędne rzeczy, jednak poporodowa rzeczywistość okazuje się zupełnie inna i z Anną dzieje się coś niepokojącego. Emocjonalny dobrostan błyskawicznie przeradza się w wyniszczającą nienawiść i zwątpienie w siebie. Mąż Anny, Tony, z obawą obserwuje zachowanie swojej żony, która nie dość, że nie radzi sobie z własnymi uczuciami i opieką nad maluchem to absolutnie nie przyjmuje żadnej pomocy z zewnątrz, tłumacząc, że nikt nie jest w stanie zająć się Jackiem tak, jak ona. Zapracowany mężczyzna początkowo bagatelizuje kolejne niepokojące symptomy. Koszmar rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy pewnego dnia Anna i Jack nagle znikają z domu... 


"Przekręciła głowę tak, że paskudna szczelina w rogu lustra znajdowała się teraz dokładnie pośrodku jej czoła, zniekształcając odbicie. Poruszyła się, a krzywa linia przecięła jej oczy, wargi, podbródek i znowu czoło. Zupełnie jak jakaś rysa: pęknięcie, rozdarcie.

"Pęknięte odbicie" to napisana z ogromną przenikliwością, niezwykła historia macierzyństwa i zarazem przerażający obraz konsekwencji, do jakich może doprowadzić nieleczona i bagatelizowana depresja poporodowa. Autorka świetnie opisała rozwój choroby oraz stany psychiczne głównej bohaterki łącznie z ogromnie bolesnym i powolnym procesem wychodzenia z depresji i dostosowaniem się do życia "po". Dawn Barker przekonuje, że zawsze warto szukać pomocy i mówić o swoich odczuciach. Apeluje żeby nie bać się prosić, żeby przełamać barierę wstydu i w żadnym wypadku nie dać sobie wmówić, że swoją troską krzywdzimy dziecko. 

Akcja powieści biegnie dwutorowo, dzięki czemu poznajemy wydarzenia sprzed tragicznych wydarzeń, jak i te, które nastąpiły po nich - taka konstrukcja powieści sukcesywnie buduje napięcie i nie pozwala oderwać się od lektury. Fabuła przeplatana jest więc dwoma strefami czasowymi: porodem Anny, który miał miejsce 6 tygodni temu oraz dniem zniknięcia Anny i Jacka aż po ostateczne zakończenie historii. Oczywiście można odczuć, że Dawn Barker bawi się z czytelnikiem, ponieważ z pełną premedytacją nie zdradza dokładnego przebiegu wydarzeń, ale wbrew pozorom - to właśnie dzięki takiemu rozegraniu historii poznajemy dramat wszystkich uczestników, zarówno Anny i Tony'ego, jak i dalszej rodziny czy bliskich przyjaciół. To właśnie osobiste doświadczenia bohaterów i plątanina ich emocji w reakcji na rozgrywające się wydarzenia pozwalają lepiej zrozumieć powagę konsekwencji depresji poporodowej. Na przykład taki Tony, który dopiero po tragedii uświadomił sobie wielkość problemu, który do tej pory lekceważył przymykając oczy na sytuację w domu - aż do momentu kiedy było już za późno. Jego postać, rozdarta pomiędzy gniewem, a poczuciem winy paradoksalnie także przestała radzić sobie z emocjami, co w pewnym sensie pozwoliło mu w końcu zrozumieć nastrój, w jakim znajdowała się jego żona.

Dawn Barker nakreśliła wyjątkowo prawdopodobny i wyczerpujący obraz destrukcji, jaką w umyśle kobiety może wywołać depresja poporodowa. Autorka czerpiąc z wiedzy i doświadczenia pracownika służby zdrowia (prywatnie jest psychiatrą dziecięcym), który wielokrotnie miał do czynienia z podobną chorobą swoim debiutem(!) oferuje czytelnikowi wgląd w niszczące skutki tej okrutnej przypadłości. Pozwala zwrócić powszechną uwagę na temat, który za sprawą ogólnych stereotypów niestety wciąż tylko niewielu potrafi zrozumieć.

Czy problem depresji poporodowej jest poruszany wystarczająco często? 
Czy łatwiej wybaczyć komuś, kto nie działał w pełni sił umysłowych? 
Jak, i czy w ogóle można, pogodzić się ze śmiercią dziecka? 

Odpowiedzi na te i inne pytania zostały zamieszczone na kartach powieści - serdecznie polecam. "Pęknięte odbicie" to przejmujący dramat matki zapędzonej w pułapkę własnego umysłu i zarazem jedna z tych książek, do których, moim zdaniem, tytuł został idealnie dopasowany względem opowiedzianej historii. Zdecydowanie mocna i wyrazista literatura, która porusza, wstrząsa i nikogo nie pozostawi obojętnym. Świetne studium emocji i równocześnie lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców spodziewających się dziecka.


_________________________________________________________________________________
Dawn Barker, Pęknięte odbicie, stron 504, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015
Przekład: Anna Kłosiewicz

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

poniedziałek, 27 lipca 2015

[zakończony] KONKURS z Daringham Hall


Pamiętacie moją recenzję "Powrotu do Daringham Hall"
"Powrót do Daringham Hall to wciągająca opowieść o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości, o bogactwie i rodzinnym imperium, ale przede wszystkim o wyborach, które mogą zaważyć na całym życiu. W tle wyjątkowa atmosfera angielskiej rezydencji, nad którą unosi się aura tajemniczości i skandalu. Świetny początek romantycznej trylogii, w której miłość może ocalić przyszłość. O bólu, o wielu tragediach, o rozczarowaniu i o prawdzie miłości do fortuny. - fragment recenzji, całość znajdziecie tutaj

Powiedzcie mi... bylibyście zainteresowani konkursem z tą książką w roli głównej? 

Jeśli tak to serdecznie zapraszam ;) 

Konkurs toczy się na mojej stronie na Facebooku. A oto co trzeba zrobić żeby wygrać nowy pachnący egzemplarz tej cudnej książki:



Zaproś do zabawy kilku znajomych, polub profil i udostępnij informację o konkursie oraz zostaw w komentarzu zdjęcie prezentujące kompozycję z książką, którą czytasz :)


Nagrodzę osobę, której zgłoszenie najbardziej mi się spodoba :)
Wyniki ogłoszę w niedzielę 2 sierpnia.


Klikając na poniższy baner zostaniecie przeniesieni bezpośrednio na post konkursowy:



sobota, 25 lipca 2015

7 książek, które powinien przeczytać każdy, nawet ten kto niczego nie czyta



Są takie książki, o których pamięta się do końca życia. Książki kultowe, które po prostu powinien znać każdy, ponieważ są świetne i ich przekaz potrafi wpłynąć na życie zmieniając światopogląd. Zapewne wielu z nas - pełnych pasji czytania blogerów książkowych - mogłoby przygotować taką listę ;) Może właśnie warto? 

W odpowiedzi na pytanie jakie książki powinien przeczytać każdy inteligentny człowiek na tej planecie zaproponujcie proszę maksymalnie do 7 tytułów. Podejmiecie wyzwanie? ;) 

Dodatkowo proszę by w Waszych propozycjach pojawiła się co najmniej jedna książka (maksymalnie 3), którą polecilibyście osobie kompletnie nieczytającej. Niestety często ktoś, kto nie czyta tłumaczy to faktem, że nie wie po jaką książkę sięgnąć by potrafiła rozkochać w czytaniu... Wyjdźmy więc temu na przeciw! Spróbujmy stworzyć listę 7 książek, które wciągną każdego antyksiążkowca ;)

Grupy wiekowe, czy płeć - nie mają tutaj znaczenia (chyba, że bardzo Wam na tym zależy - to proszę). Zaproponujcie coś w zgodzie ze sobą - z tym co Wy czujecie :) A ja to podsumuję i listę najlepszych propozycji dopiszę tutaj w niedzielę wieczorem - dzięki czemu mam nadzieję powstanie kompletnie subiektywna lista książek dla czytających i nieczytających :) 


Moje propozycje (kolejność bez znaczenia):
  • "Kubuś Puchatek" A. A. Milne
  • "Alicja w Krainie Czarów" Lewis Carroll
  • "Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow
  • "Ojciec Chrzestny" Mario Puzo
  • "Zbrodnia i kara" Fiodor Dostojewski
  • "Jane Eyre" Charlotte Brontë 
  • "Sto lat samotności" Gabriel Garcia Marquez
i dla antyksiążkowców:
  • mężczyzna: "Wilk z Wall Street" Jordan Belfort
  • kobieta: "Pora na życie" Cecelia Ahern
  • młodzież: "Zabłądziłam" Agnieszka Olejnik


Liczę na Wasze zaangażowanie i podjęcie wyzwania :)



__________________________________________________

Podsumowanie akcji: 26 lipca, godz: 23:30

Podczas czytania Waszych komentarzy niestety doszłam do wniosku, że niewiele osób faktycznie czyta post ;) Oczywiście bardzo dziękuję za to, że odnosiliście się do moich propozycji - jednak przede wszystkim zależało mi na Waszych! Niemniej przejdźmy do podsumowania :)

Celem niniejszego projektu było stworzenie wspólnej listy książek wartych przeczytania. 
Oto co polecaliście:

Propozycje dla antyksiążkowców:
(zdecydowałam się nie układać ich w kolejności zależnej od ilości zgłoszeń, ponieważ większość z nich zgłaszana była raz - z wyjątkiem Harry'ego Pottera - aż 8 głosów!)
  • Harry Potter (seria) J.K. Rowling
  • Percy Jackson (seria) Rick Riordan
  • "Oskar i pani Róża" Eric-Emmanuel Schmitt
  • "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins
  • Pratchett ("Mort", "Piekło pocztowe")
  • Jonas Jonassona ('Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął", "Analfabetka, która potrafiła liczyć")
  • Seria Niefortunnych Zdarzeń
  • "Posłaniec" Marcus Zusak
  • "Ania z Zielonego Wzgórza" L. M. Montgomery 
  • Gra o tron
  • Zwiadowcy
  • Fartowny pech Olgi Rudnickiej 
  • Pora na życie Ahern.
  • Selekcja (cykl) Keira Cass
  • Niezgodna (seria) Veronica Roth
  • John Green "Papierowe miasta" 
  • Romeo i Julia
  • Tristan i Izolda
  • Wiedźmińska saga
  • Chłopcy z Placu Broni
  • Baśnie i Bajki (Andersen, Brzechwa, Bracia Grimm)
  • "Weronika postanawia umrzeć" Paulo Coelho
  • "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell
  • "Bastion" Stephen King
  • "Hobbit" JRR Tolkien
  • "Ostatnia spowiedź" (trylogia)
  • Dziennik Cwaniaczka
  • Pamiętnik księżniczki

Propozycje dla czytających:
(tutaj już oddzieliłam tytuły, które zgłaszaliście najczęściej i stworzyłam z nich "siódemkę" - układając je na podstawie ilości zgłoszeń)
  1. Harry Potter (seria) J.K Rowling
  2. "Wichrowe Wzgórza" Emily Brontë
  3. Władca pierścieni (trylogia) J.R.R. Tolkien
  4. "Duma i uprzedzenie" Jane Austen 
  5. "Romeo i Julia" William Szekspir
  6. "Poczwarka" Dorota Terakowska
  7. "Oskar i pani Róża" Éric-Emmanuel Schmitt

Poza powyższą "siódemką" dla czytających zgłaszaliście również:


"Spóźnione wyznania" John Boyne, "Anna Karenina" Lew Tołstoj, "Wspomnienia z domu umarłych" Fiodor Dostojewski, "Złodziejka książek" Markus Zusak, "Pachnidło" Patrick Süskind, "Ptaki ciernistych krzewów" Colleen McCollough, "Czynnik miłości" Anna Łacina, "Portret Doriana Graya", "Gra o tron", "Cukiernia pod Amorem", Wielki Gatsby" F. Scott Fitzgerald, "Nostalgia anioła" Alice Sebold, "Służące" Kathryn Stockett, "Dracula" Bram Stroker, "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski, "Alchemik" Paulo Coelho, "Igrzyska śmierci" (trylogia) Suzanne Collins, "Dżuma" Albert Camus, Twórczość Anne Bishop, "Kamienie na szaniec" Aleksander Kamiński, 'Bez mojej zgody" Jodi Picoult, "Wilk z Wall Street", "Kubuś Puchatek", "Tajemniczy ogród", "Zbrodnia i kara", Dzienniki pisane w drodze (seria) Richard Paul Evans, "Posłaniec" Markus Zusak, "Polyanna" Eleanor H. Potter, "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery, "Hobbit" J.R.R. Tolkiena, "Eragon", "Bracia Karamazow" F. Dostojewski, "Miasto Śniących Książek", "Mistrz i Małgorzata", "Ojciec Chrzestny", "Dżuma", "Chłopiec w pasiastej piżamie", "Lot nad kukułczym gniazdem", "Anna Karenina", "Rzeźnia numer pięć", "Ostatnie życzenie", Mroczne Materie/Opowieści z Narnii , Opowiadania Poe, Opowiadania Topora, Biblia, "Mały książę", "Opowieść wigilijna"


Dziękuję Wszystkim za udział w projekcie i zapraszam do tworzenia własnych list na swoich blogach! Jak to zrobić?

Jeżeli chcecie stworzyć swoją listę na blogu - bardzo proszę! Skopiujcie sobie powyższą grafikę ode mnie jako organizatorki i stwórzcie własny post z Waszą listą (linkując grafikę tutaj). A gdy już go opublikujecie - wklejcie mi link w komentarzu, a ja przeniosę go do tego postu z opisem, by inni również mogli poznać Wasze propozycje :) Zachęcam - bierzcie udział w zabawie i wracajcie tutaj z linkami. Jestem bardzo ciekawa Waszych list - i z pewnością nie tylko ja! ;)

czwartek, 23 lipca 2015

Stosik #18 | Uroczy lipiec


Uroczy Lipiec przedstawiam Wam w postaci dwóch zdjęć, które przerobiłam w jednym z programów z ostatniej odsłony Bloga Książkowego w praktyce i... nie mogłam się zdecydować, które wyszło ładniejsze ;) Może sami rozstrzygniecie? 

Uwielbiam storczyki. Tylko spójrzcie jak bujnie kwitną! Niestety nie udało mi się uchwycić pełnej okazałości pierwszego z prawej, ale jest tak cudownie oblepiony kwiatem, że po prostu musicie mi uwierzyć na słowo ;)

Jak już wspominałam w lipcowej chciejce - w lipcu obchodziłam imieniny :) Co oczywiście zaprocentowało w powyższym stosiku i już za chwilę wszystko Wam opowiem!
Może zacznijmy od serii Inni Anne Bishop - przeczytałam na jej temat tak wiele pozytywnych słów na Waszych blogach, że oczywiście postanowiłam sprawdzić jej fenomen osobiście, a że obchodziłam swoje święto... Wykorzystałam je jako idealny pretekst :) Podobnie stało się w przypadku Origin - nie czytałam pozostałych tomów choć stoją na półce (wstyd!) ale pokusa była taka silna... No i ta okładka - czar! Niezauważalną podobnie jak Wypowiedz jej imię otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa YA! - może podpowiecie, którą z nich powinnam przeczytać najpierw? Niestety opublikowanie do tej pory opinie tej drugiej nie zachęcają... Cóż. Postaram się wykrzesać z niej pozytywne oblicze, może mi się to uda ;) Dziewczynę z zegarem zamiast serca oraz Co, jeśli... recenzowałam już na blogu - kto jeszcze nie czytał to szybciutko niech to nadrabia (tytuły podlinkowałam), bo obie książki są warte poświęconej chwili i obie bardzo mnie zaskoczyły, a dlaczego? Biegnijcie do recenzji! Każdego dnia postaram się by pojawiło się na blogu na początku sierpnia (na lipiec mam trochę inne plany i obawiam się, że mogłabym nie zdążyć) Ale ta okładka! Widzieliście? Bije na głowę te Bukowego Lasu ;) 
Przechodzimy do drugiego stosiku: recenzje Collide, Pięknego nieznajomego, Ty oraz Wbrew sobie już wiszą na blogu - zachęcam do lektury :) Kochając Pana Danielsa czytam w chwili obecnej i... nie pisnę słówkiem! ;) A Dotyk ciemności już przeczytany. Zbieram emocje, bo lektura rozkruszyła je na małe kawałki... Poniżej widzicie trzy tomy z Klubu kobiety to czytają - to już efekt rozpieszczania mojej czytelniczej duszy przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka :) Obłędnie uwielbiam powieści wydawane w seriach, czy to Seria z miotłą, czy Leniwa niedziela, czy Kobiety to czytają - książka oznaczona takim symbolem jest dla mnie gwarancją pewnej jakości - wiem, że poruszy mnie do głębi. Z kolei Przemilczenia to perełka, którą przedstawię Wam już niedługo :)

I jak? Coś zwróciło Waszą uwagę? Jeśli tak - powiedzcie co takiego!
Ach! No i koniecznie pochwalcie moje storczyki, bo będzie im smutno ;)

Uściski!



środa, 22 lipca 2015

"Ty" Caroline Kepnes


"Jeszcze nigdy nie czułem się tak zadowolony z tego, gdzie jestem i co robię, w pociągu, w tunelu, jadę do domu, do ciebie. Nie spieszę się, idę po schodach i wychodzę na ulicę. Chcę, żeby życie mijało powoli, chcę czekać na ciebie całym sercem, witać cię całym sercem, pieprzyć cię całym sercem i tęsknić za tobą całym sercem. Wybucham śmiechem, bo tekst brzmi jak z kartki z życzeniami dla napalonych. Ale zasłużyłem na to, na ciebie, na radość.

Narrator opowieści, Joe Goldberg jest niezwykle bystrym, inteligentnym młodym mężczyzną. Pracuje w księgarni w Nowym Jorku w modnej dzielnicy East Village i przypomina chodzące kompendium literatury - z ironiczną pasją ocenia klientów na podstawie tego co czytają ;) Jednak gdy pewnego dnia w księgarni pojawia się Guinevere Beck, a raczej Beck - bo tak woli siebie nazywać - Joe zupełnie traci dla niej głowę. Studentka odbywająca kurs pisania, kobieta obdarzona nieustępliwością i ciętym językiem, a przy tym olśniewająco piękna i seksowna - jest wszystkim, czego Joe pragnie. Po sprawdzeniu w Google jej nazwiska zaczerpniętego z karty kredytowej i kompulsywnym przeczesaniu profili w social mediach - urasta w nim poczucie, że są stworzeni dla siebie. Z dnia na dzień jego obsesja sukcesywnie nabiera na natężeniu. Kradnie jej nawet telefon, gdzie po odgadnięciu haseł (Beck używa naprzemiennie tylko trzech, które bezmyślnie zanotowała sobie w telefonie...) uzyskuje dostęp do profili społecznościowych, wiadomości e-mail i tekstowych. Śledzi jej korespondencję z chłopakiem, przyjaciółkami czy psychoterapeutą, a nawet rozwija w sobie specyficzną nienawiść do kilku osób z jej otoczenia. Następnie sam wkrada się w jej życie wciąż korzystając z maili i aktualizacji w social mediach aby dowiedzieć się więcej na temat jej upodobań i stać się mężczyzną jej życia... Oczywiście w umyśle Joego, to on zapewnia Beck bezpieczeństwo i chroni ją przed złem, utrzymując z daleka od wszystkiego, co potencjalnie postrzega jako zagrożenie. Dziewczyna wkrótce ulega czarowi mężczyzny. Przejście od stalkera do chłopaka przeobraża Joego w mężczyznę z marzeń Beck - jednocześnie uruchamiając w nim drapieżne i zaborcze instynkty. Mężczyzna wciąż potajemnie usuwa przeszkody, które stoją na ich drodze i nie cofnie się przed niczym, nawet jeśli ma to być morderstwo... 

Historia opowiedziana z perspektywy Joego, pozornie normalnego pracownika księgarni na Manhattanie, jest skonstruowana niczym długi monolog do tytułowej "ty", czyli młodej kobiety, która staje się obiektem jego obsesyjnego uczucia. Poznają się na tyle swobodnie w księgarni, że znajomość początkowo wydaje się naprawdę niewinna, a nawet słodka (te ich żarciki!). Do czasu. 

Caroline Kepnes sprawiła, że ​​jej główny bohater to misternie nakreślony beznadziejnie romantyczny prześladowca, którego jedynym celem jest uszczęśliwić wybrankę. Mimo oczywistych wad - postać Joego jest zniewalająca i nosi tę powieść. Naturalnie, nie ma nic romantycznego w trosce Joego nad Beck, ale Kepnes umieszcza czytelnika tak głęboko w głowie swojego prześladowcy, że urojenia zakrzywiają rzeczywistość. A co do Beck, czy naprawdę jest tak nieszkodliwa jak się wydaje? 

Fascynujący twist wydarzeń sprawia, że osoba prześladowana staje się znacznie bardziej niebezpieczna niż jej prześladowca. W miarę jak Joe dowiaduje się więcej na temat Beck i jej dziwactw - dzwonki alarmowe zaczynają dzwonić, bo Beck wcale nie jest aniołem. To kapryśna i egocentryczna manipulatorka, która zachęca a jednocześnie odpycha wtedy, gdy coś jest nie jest dla niej korzystne. Co ciekawe jej ciemną stronę może poznać tylko czytelnik ponieważ Joe jest kompletnie ślepy na jej wady. Debiut Caroline Kepnes to przerażające studium tego jak wszyscy jesteśmy narażeni na prześladowanie i manipulację. Przez postać Joego autorka bada logikę stalkingu, a poprzez Joego jako cel - manipulację Beck. 

"Ty" to powieść o mrocznej obsesji porównywana do "Zaginionej dziewczyny", "American Psycho", czy "Misery" Stephena Kinga. A jeżeli dodamy do tego wiedzę jaką dysponuje Joe na temat książek i autorów oraz wymieszamy to wszystko z częstotliwością z jaką myśli - mamy bardziej unowocześnioną wersję Hannibala Lectera - charyzmatycznego, inteligentnego, wrażliwego i zaskakującego mężczyzny, który nawet jeśli wiemy, że jest psychopatą, to jednak potrafi nas uwieść ;)

"Ty" jest tak pokręcone i wieloznaczne jak można by tego oczekiwać po opowieści o stalkerze. To błyskotliwa, fascynująca i przerażająca powieść wieku social media, którą dzięki sarkastycznemu humorowi możemy traktować nawet jak czarną komedię. Niezwykle obrazotwórcza w seksualności, języku i przemocy zdecydowanie nie jest lekturą dla każdego. To kąsek dla wytrawnego odbiorcy. Dla odbiorcy, który ceni sobie mroczne thrillery wywołujące dreszcze. W "Ty" miłość nabiera zupełnie innego znaczenia... Gorąco polecam i z niekłamaną niecierpliwością czekam na drugi tom!


________________________________________________________________
Caroline Kepnes, Ty, stron 416, Wydawnictwo PWN, 2015
Przekład: Jacek Żuławnik

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję DW PWN

poniedziałek, 20 lipca 2015

[zakończony] KONKURS Kiedy 300 000 wyświetleń?


WYNIKI - 26 lipca godz. 23:00

Nie przedłużając - oto osoby, które trafnie wytypowały 24 lipca, jako datę osiągnięcia 300 000 odsłon:
  1. Veroniqusia Waters
  2. Striped Dot
  3. by Sisley
  4. Natala
  5. Jane S
  6. Bohaterka Realna
  7. fortis
  8. Nadia
  9. Anastazja B.
  10. Grace Holloway
  11. Dakota
  12. Monika Płatek
  13. izabela81
  14. Book Worm

Konkurs wygrywa: Anastazja B.

Serdecznie dziękuję Wszystkim za udział w zabawie! 

Popularność tego typowania przeszła moje najśmielsze oczekiwania, dlatego już wkrótce spodziewajcie się nowego konkursu z podobnymi zasadami ;)


________________________________________________________________________

baner konkursowy


Kochani, liczba wyświetleń bloga coraz szybciej zbliża się do 300 000! Niesamowicie mnie to nakręca i motywuje do działania, dlatego z tej właśnie okazji przygotowałam dla Was trochę nietypowy konkurs-zgadywankę ;) Jako uczestnicy zabawy na chwilę zamienicie się we wróżki, jasnowidzów, wizjonerów i co tam chcecie, a Waszym zadaniem będzie wytypowanie dnia, w którym licznik wyświetleń bloga wskaże piękne 300 tysięcy. Pisząc "dzień" mam na myśli konkretną datę, np: "8 sierpień" ;) Proste? Proste! 

Tym razem nie ujawnię co jest do wygrania - nagrodą jest książka niespodzianka absolutnie warta poświęcenia ;) Podpowiedź: Czytałam i recenzowałam ją na blogu w tym roku wygłaszając pod jej adresem ochy i achy ;) Ale! Z uwagi, że bardzo mi zależy na Waszym samopoczuciu - zwycięzca konkursu zostanie mailem powiadomiony o tytule tajemniczej nagrody - i w przypadku, gdy nie będzie jej/go satysfakcjonowała (bo na przykład nie jest w guście lub już była czytana) zaproponuję wybór nagrody spośród mojej prywatnej biblioteczki angażując w nią wszystkie książki, które były recenzowane na blogu od chwili jego powstania. Mam nadzieję, że zasady wyboru nagrody są jasne? ;) 

W skrócie: Co trzeba zrobić aby wygrać? 
1. Zgłosić się w komentarzu podając swój adres e-mail
2. Udostępnić ten post na facebooku (lub powyższy baner konkursowy podlinkować do tego postu na swoim blogu - tutaj poproszę o link do miejsca umieszczenia)
3. Odpowiedzieć na pytanie konkursowe, a brzmi ono tak:

"Wytypuj dzień, w którym licznik wyświetleń bloga Recenzje Ami. osiągnie 300 000 odsłon" 

Zwycięzca zostanie wybrany spośród osób, które będą najbliżej prawidłowej odpowiedzi - lub - idealnie wytypuje dzień ;) Ale uwaga! Jeżeli osób, które odgadną datę będzie więcej - być może nagrodzę więcej osób, a być może zorganizuję losowanie ;) 

Dla tych, którzy nie widzą: na chwilę obecną licznik wskazuje 294 500 wyświetleń - i z tego miejsca rozpoczynamy zabawę ;)

Żeby wszyscy mieli równe szanse - zgłaszać się możecie do 26 lipca włącznie. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.

Żeby konkurs mógł się odbyć wymagam minimum 30 zgłoszeń, w przypadku, gdy ich liczba będzie mniejsza - zastrzegam sobie prawo do zmian w zasadach konkursu. Mam nadzieję, że reguły zabawy są jasne. 

Warunkiem otrzymania nagrody jest adres korespondencyjny na terenie Polski.

PS: Można robić printscreeny licznika i podsyłać je do mnie na maila recenzje.ami@gmail.com

Czas, start! Powodzenia :)

niedziela, 19 lipca 2015

Kreatywne narzędzia ułatwiające blogowanie



Zestawienie, które dla Was przygotowałam zawiera narzędzia, które własnoręcznie przetestowałam i z których namiętnie korzystam. Bardzo, ale to bardzo ułatwiają pracę nad wizualną częścią bloga i... uzależniają! Mam nadzieję, że znajdziecie tu również coś dla siebie. W zasadzie to jestem tego pewna ;)





Świetne darmowe narzędzie do tworzenia ładnych, barwnych i atrakcyjnych grafik. Spełnienie marzeń każdego kto z programami graficznymi szczególnie się nie lubi ;) Za pomocą aplikacji możemy: zaprojektować prezentację, kolaż, zdjęcie w tle na Facebooka, a nawet wizytówkę, czy grafikę na bloga. Możliwości jest mnóstwo! Mamy możliwość wgrania własnych zdjęć i dodania do nich różnych elementów graficznych, czy układów tekstu. Idealne dla osób, które prowadzą blogi i promują swoją stronę lub usługę w social mediach - wszystko działa bardzo intuicyjnie i nie wymaga absolutnie żadnych umiejętności graficznych. Czy to nie brzmi cudownie? :) Od Canvy jestem już trochę uzależniona ;) Dodatkowa zaletą jest to,  że z Canvy korzystamy z poziomu przeglądarki - dzięki czemu nasze projekty są zawsze z nami. Minusy? Niestety większość czcionek nie ma polskich znaków. 






Pixlr jest może trochę bardziej wymagający i zaawansowany w porównaniu z Canvą, jednak wcale nie trudniejszy w obsłudze ;) Pixlr oferuje zabawę z tłem, tworzenie warstw, dodawanie masek, filtrów i tekstów do własnych grafik. Jest to idealne rozwiązanie dla wszystkich, którzy mają serie tematyczne z grafikami na swoich blogach :)





Recite pozwala w łatwy i szybki sposób wkleić dowolny tekst w ładną ramkę czy tło ;) Wybór grafik jest naprawdę szeroki, a sam program to spełnienie marzeń dla graficznych leniuchów ;) Bardzo łatwy w obsłudze stanowi idealne rozwiązanie na urozmaicenie grafiki bloga, gdy po prostu brakuje nam na to czasu.







Photoscape to trochę taki Photoshop dla ubogich ;) Darmowy, łatwy w obsłudze, oferuje szeroką gamę filtrów, możliwość tworzenia prostych kolaży i gifów, sporo opcji edycji i obróbki zdjęć (m.in. jasność, światło, ekspozycja, kontrast) oraz możliwość pogrzebania przy retuszu. Photoscape pozwala również na konwersję zdjęć, czyli dostosowanie wielkości naszych obrazków ;)






Fotor to banalnie prosty edytor graficzny w wersji online. Oferuje w zasadzie wszystko to, co pozostałe ;) Więc gdy tylko będziecie potrzebowali poprawić zdjęcie, dodać do niego tekst, obrócić je czy też stworzyć kolaż - korzystajcie śmiało ;) 






Z tagami można robić wiele ciekawych rzeczy, oprócz tego, że potrafią wpłynąć na wyniki w wyszukiwarkach - możemy wykorzystać je bardziej kreatywnie - o czym przekonuje aplikacja Tagxedo. Mówiąc w skrócie: Taxedo to proste narzędzie, które stworzy z wybranych przez Ciebie słów kluczowych barwną chmurę tagów ;) Fajne? No jasne! Zabawa gwarantowana i do tego można go sprytnie wykorzystać w social mediach ;)





Polecam również:

  • Aplikacje do obróbki zdjęć w telefonie: VSCO Cam oraz Candy Camera. Za pomocą tych aplikacji obrabiam większość fotografii "na już" ;)
  • Darmowe fonty z polskimi znakami - cała lista darmowych fontów do wykorzystania przy okazji tworzenia różnych grafik.
  • Emotki do Facebooka do wykorzystania przy przerabianiu grafik na PC. 
  • Evernote - narzędzie, które służy mi głównie do zapisywania ciekawych linków, stron i artykułów, które dostrzegam w sieci, a nie jestem ich w stanie przeczytać na bieżąco. W takich chwilach wystarczy, że kliknę "Evernote" i link do strony ląduje w notatniku ;) W Evernote można również notować posty na bloga i robić wiele innych fajnych rzeczy. Aplikacja dostępna jest również w wersji mobilnej!


cdn.





piątek, 17 lipca 2015

"Wbrew sobie" Katarzyna Kołczewska


"Nawet nie wiesz, jakie to straszne, kiedy wszyscy wokół udają, że nic się nie stało. Myślą, że minął rok, to już da się zapomnieć. Pozamiatać i żyć dalej. A ja nie mogę tak żyć. Nie mogę (...)

Główni bohaterowie książki to małżeństwo 30+. Ewelina i jej mąż są ludźmi sukcesu - ona jest chirurgiem cenionym w zespole, on współwłaścicielem firmy marketingowej. Mają dobre wykształcenie, ciekawą dobrze płatną pracę i własne mieszkanie, które wygląda niczym z katalogu. Wspólnie zwiedzili już trochę świata, ustatkowali się, a w ich marzeniach i planach pojawiło się dziecko. Niestety niepłodność wystawia udane małżeństwo Eweliny i Adama na ciężką próbę - z tą różnicą, że to Ewelina pragnie tego dziecka bardziej. Skupiona na sobie i własnych pragnieniach angażuje męża w wieloletni maraton badań, zabiegów i wizyt w przeróżnych gabinetach lekarskich. Gdy szczęście się do nich uśmiecha i wszystko wskazuje, że wkraczają na najlepszą drogę, by spełnić się jako rodzina - życie niespodziewanie rzuca im kłody pod nogi. Z niewiadomej przyczyny płód obumiera w dwudziestym drugim tygodniu ciąży, a Ewelina musi urodzić martwe dziecko. Jej świat się wali. Skupiona na własnych przejściach, egoistycznie manipuluje bliskimi nie dostrzegając ich problemów. Zraża do siebie kochającego i oddanego męża, matkę, która za wszelką cenę chce chronić córkę przed problemami i siostrę - tę, która poświęciła dla Eweliny najwięcej. Ewelina przez całe życie była święcie przekonana, że wszystko jej się po prostu należy. Tymczasem boleśnie przekonuje się, iż świat może funkcjonować bez niej. I to całkiem nieźle. Kiedy ujawnienie skrywanej rodzinnej przeszłości i konsekwencje własnych zaskakujących decyzji zachwieją wiarą Eweliny w siebie i zburzą wygodne życie, zrozumie, jak bardzo musi się zmienić. Ale czy nie będzie już za późno?


Ile czasu i jak można opłakiwać utracone dziecko?
Czy to podlega jakiejkolwiek ocenie?


"Wbrew sobie" porwało mnie od samego początku - okazało się lekturą, która pochłonęła mnie bez reszty. Najnowsza powieść Katarzyny Kołczewskiej i jednocześnie najnowsza wydana w klubie "Kobiety to czytają" to lektura, która zawiera całą masę emocji. O czym jest ta książka? O zmaganiu się z samym sobą. O trudnych wyborach. O wewnętrznej walce. O miłości. O wybaczeniu i zrozumieniu. O życiu. Pełna niespodzianek i zawirowań z pewnością nikogo nie znudzi. Katarzyna Kołczewska jest dobrym obserwatorem i podczas tworzenia wykazała ogromną wrażliwość na to, co dostrzega w swoim otoczeniu. Dzięki staranności i dbałości o szczegóły zbudowała niezwykle dokładne i wiarygodne portrety swoich bohaterów - tym samym tworząc "Wbrew sobie" bardzo szczerą, autentyczną i życiową historią, której ponad siedemset stron czyta się w mgnieniu oka. 

Główna bohaterka, Ewelina, nie może pogodzić się z faktem, że podobnie jak innych ludzi ją również mogą dotknąć niepowodzenia czy trudności. Jednak dopóki nie odrobi swojej lekcji wybaczenia sobie i innym - nie osiągnie pełni szczęścia. Im więcej zawziętości głównej bohaterki, tym więcej trudności pojawia się na jej drodze. Na przykładzie Eweliny - oraz innych bohaterów - autorka pokazuje jak z pozoru błahe decyzje pociągają za sobą ogromne konsekwencje. Skłania do refleksji nad szczerością i dialogiem pomiędzy bliskimi, nad tym że nie zawsze wszystko jest tym, na co wygląda a przede wszystkim, że błędem jest zamykać się w swoim świecie i dostrzegać tylko swoje problemy. Powieść pokazuje siłę kobiet w ich słabości - ich dylematy, sytuacje bez wyjścia i trudne wybory skłaniające do poniesienia konsekwencji podjętych decyzji. Pani Katarzyna zwraca uwagę, że przez wywyższanie, skonfliktowanie czy różnego rodzaju żądania nie zyskujemy miłości, wsparcia i satysfakcji. Niezwykle ważna jest współpraca z innymi - to właśnie otwartość na ludzi potrafi pomóc zejść z życiowego zakrętu i uporać się z problemami. 

Realistyczna, pełnowymiarowa i niebanalna fabuła jest sporym atutem tej książki. Przy tym autorka absolutnie nie ucieka od trudnych kwestii - sprawną ręką, niepostrzeżenie porusza trudne tematy, takie jak: depresja, demony przeszłości, tajemnice rodzinne, gra pozorów, uzależnienie od alkoholu, poczucie niespełnienia, frustracje, znieczulica i egoizm czy wygodnictwo. "Wbrew pozorom" to powieść o miłości, dojrzewaniu i odpowiedzialności. Chwyta za serce i skłania do zastanowienia się co tak naprawdę jest ważne w życiu. Całkowicie wykorzystany potencjał oraz wielowątkowa i wciągająca narracja czynią tę książkę wyjątkową. 

Nie czytaj "Wbrew sobie", jeżeli oczekujesz historii o niezbyt rozgarniętej trzydziestolatce. Nie czytaj, jeżeli nie chcesz czytać o życiu, takim jakie jest i o ludziach, takich jakimi są - bez upiększeń, bez udziwnień, bez koloryzowania. "Wbrew sobie" to szczera, wartościowa i zajmująca historia o życiu - takim jakie jest naprawdę. Wzrusza i otwiera oczy. Zdecydowanie zasługuje na uwagę.

_________________________________________________________________________________
Katarzyna Kołczewska, Wbrew sobie, stron 760, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

środa, 15 lipca 2015

"Dziewczyna z zegarem zamiast serca" Peter Swanson


George jest zwykłym facetem, podobnie jak jego życie, które jest tak zwyczajne, że można nawet pomyśleć, że jest spowszedniałe. Jest w okolicach 40-stki, prowadzi księgi rachunkowe dla magazynu literackiego w Bostonie i od czasu do czasu... ma dziewczynę. Choć w tym przypadku pojęcie "mieć dziewczynę" jest niezbyt precyzyjne. George i Irene są przyjaciółmi od lat, w przeszłości przeżyli nawet epizod bycia razem, jednak nigdy nie udało im się pobrać. Dzisiaj łączy ich bardziej seks bez zobowiązań i luźna relacja polegająca na systematycznym spotykaniu się w barze i rozmowach na temat codzienności. Można powiedzieć, ich "związek" jest skomplikowany, ale tak naprawdę jest rutynowy i bardzo wygodny dla nich obojga. Nic więc nie zapowiada, że podczas kolejnego spotkania coś mogłoby pójść inaczej. Cóż... Życie bywa przewrotne ;) Gdy George idzie do baru na spotkanie z Irene - widzi ją. W jego barze. Dziewczynę, o której bezskutecznie starał się zapomnieć przez kilkanaście lat. Dziewczynę pełną zagadek, wywołującą dreszcze i pobudzającą fantazję - kobietę femme fatale, którą poznał jako Audrey i przypadkiem odkrył, że była nią Liana, która następnie popełniła samobójstwo, by dzisiaj przedstawić się jako... Jane. Jane, która doskonale wiedziała, gdzie go znaleźć i nie, nie wróciła tylko po ty by wspominać przeszłość. Jane jest w niebezpieczeństwie i potrzebuje jego pomocy... Od pierwszych chwil tajemnicza kobieta bez problemu wciąga George'a w swój pokręcony, mroczny świat. 

Motywy targające głównymi bohaterami poznajemy dzięki narracji dwupłaszczyznowej - wydarzenia współczesne przeplatają się ze wspomnieniami głównego bohatera z czasów studiów, co urozmaica fabułę i dodaje dreszczyku emocji. Z rozdziału na rozdział akcja się zagęszcza, a dziwne zdarzenia tylko się mnożą, by następnie historie przedstawione w niechronologiczny sposób połączyły się w zaskakująco spójną całość.

Powieść Swansona to historia dziwnie prawdziwa - mimo niektórych scen (które wydają się niemożliwe), mimo bohaterów (którzy, jak nam się wydaje - nie mogą istnieć) i mimo fikcji (wiszącej nad fabułą jak gradowe chmury). W treści nic nie jest przekoloryzowane czy nazbyt upiększone, zresztą - fabuła jako taka większego sensu nie ma ;) To, co najważniejsze, to fakt, że potrafi utrzymać czytelnika w zaciekawieniu przez kilka godzin. Peter Swanson bawi się konwencjami, stylami i humorem ukazując straszne sytuacje - w zabawny sposób. Tutaj bawi to, co powinno szokować. Wbrew pozorom "Dziewczyna z zegarem zamiast serca" to wcale nie jest grzeczna historyjka o niczym - mamy tutaj gangsterów, mamy morderstwa, ciemne układy i podejrzane romanse, ale czytelnik widzi to wszystko z przymrużeniem oka. Z jednej strony zdaje sobie dokładnie sprawę z powagi sytuacji, niemniej zaczyna wyczuwać w tym wszystkim pewną groteskowość, no bo dlaczego ustabilizowany George bez  jednego zająknięcia zdecydował się wplątać w to wszystko? Samo uświadomienie sobie tego wywołuje odbiorcy swoisty szok i dlatego też "Dziewczyna z zegarem zamiast serca" tak bardzo pozostaje w pamięci.

Owszem, po tytule spodziewałam się raczej intrygujących technologicznych wątków dotyczących mechanizmu serca, powrotu z zaświatów i wątpliwego przeznaczenia. Przyznaję, że z pełną świadomością opis okładkowy potraktowałam niczym zasłonę dymną, która opadając zaskoczy mnie nowatorskim pomysłem pełnym potencjału - tymczasem "Dziewczyna z zegarem zamiast serca" to świat broni, fałszywych tożsamości i kradzieży diamentów. Cóż, być może nie otrzymałam tego na co się nastawiłam, niemniej osobiście uważam, że powieść Swansona można odebrać na wiele sposobów i nie należy jej zbyt dogłębnie analizować, bo przecież po co analizować coś, co i tak zostało tak prosto przedstawione ;) 

"Dziewczyna z zegarem zamiast serca" to całkiem niezła literacka zabawa gwarantująca chwilę zapomnienia. Książkę czyta się bardzo dobrze, a fabuła osnuta w klimacie noir wciąga, nie dając jednoznacznej odpowiedzi na kluczowe pytania. Lecz niestety - minusem jest zakończenie, które sprawia, że chce się rzucić książką o ścianę... Puść wodze fantazji i pomyśl: jak byś się czuł, gdyby George obudził się na końcu tej historii i wtedy okazało się, że to wszystko było snem? Albo jeszcze lepiej: co by było gdyby to wszystko działo się tylko w głowie George'a, czyli nic z tego tak naprawdę się nie wydarzyło? Brzmi niesamowicie? Tak też mogło być. Odważę się więc stwierdzić, że Peter Swanson wygrał los na loterii Hollywood, ponieważ prawa do filmu zostały już sprzedane. Czy jednak Swanson podobnie jak Tarantino przy swoim "Pulp fiction" stworzy dzieło ponadczasowe? Cóż, mam chociaż nadzieję, że scenarzyści zadbają o efekt wow na finale ;)


_________________________________________________________________________________
Peter Swanson, Dziewczyna z zegarem zamiast serca, stron 320, Wydawnictwo Albatros, 2015
Przekład: Jerzy Żebrowski

Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros

wtorek, 14 lipca 2015

Zapętlone #4



Zapętlone
to cykl muzyczny, w którym informuję Was o tym, czego aktualnie słucham :)

odcinek 1: Zapętlone #1
odcinek 2: Zapętlone #2
odcinek 3: Zapętlone #3


*****

Dzisiaj będzie klimatycznie :)


Band of Horses "The Funeral"



XYLØ "America"



EXGF "We Are The Hearts"



Cuushe "Do You Know The Way To Sleep"



Desire "Under Your Spell"




Która z nich najbardziej wpadła Wam w ucho?
A może którąś znaliście już wcześniej? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...