poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Książki w "Pani domu" (18/2015) - od dzisiaj w kioskach!


Już od 31 sierpnia jako dodatek do "Pani Domu" (18/2015) za 12,99 zł będzie można kupić jedną z 6 książek:
  • "Życie na później" Marta Rivera De La CRUZ
  • "Szkodliwy pakiet cnów" Mariola Zaczyńska
  • "Rodzinka do zwrotu" Claire LaZebnik
  • "Serce tygrysicy" Aisling Juanjuan Shen
  • "Rodzina na pokaz" Kevin Wilson
  • "W cieniu drzewa Banianu" Vaddey Ratner

Coś z powyższych Was zainteresowało i skusicie się na kupno? ;)


A tak prezentuje się moja zdobycz z numeru 17/2015 (o którym pisałam Wam tutaj)
Jodi Picoult "To, co zostało" za jedyne 12,99zł!



niedziela, 30 sierpnia 2015

"Królewna Śnieżka"


"Królewna Śnieżka" - jedna z najpiękniejszych klasycznych baśni, spisana i wydana po raz pierwszy przez braci Grimm ponad 200 lat temu, doczekała się zachwycającego wznowienia. W tej pięknie wydanej, opowiedzianej na nowo historii, powtórnie mamy okazję spotkać się z dobrze znanymi bohaterami, m.in śliczną i dobrą królewną, siedmiorgiem krasnoludków, dzielnym królewiczem oraz złą macochą i jej magicznym zwierciadłem. 

Giada Francia, podobnie jak w przypadku "Czarnoksiężnika z Krainy Oz" (o którym pisałam tutaj) na nowo opracowała klasyczny tekst jednej z baśni - tym razem braci Grimm, który w tłumaczeniu Ewy Tarnowskiej zyskał świeżość, stał się bardziej przystępny dla dzieci  i na nowo pozwala docenić urok tej wyjątkowej i ponadczasowej opowieści - oddziałując na wyobraźnię nie tylko dzieciom ;) Szczerze zachęcam do sięgnięcia po każdy z tytułów wydanych nakładem Wydawnictwa Olesiejuk z przepięknymi ilustracjami Manueli Adreani!




Wielokrotnie nagradzana, zachwycająca swymi pracami włoska artystka Manuela Andreani tworzy w sposób, który nikogo nie pozostawi obojętnym. Smukła postać Śnieżki o delikatnych rysach i smutnym wyrazie twarzy - tak różna od postaci stworzonej w studiu Disneya - przyciąga uwagę i skłania do refleksji nad nieszczęściem dziewczynki tak ciężko doświadczonej przez los. Co jeszcze się zmieniło względem powszechnie znanej wersji? Giada Francia uczyniła Śnieżkę przede wszystkim nieco starszą niż w pierwowzorze, podkreśliła także magiczne umiejętności macochy i dodała zabawną scenę nadawania imion krasnoludkom przez Śnieżkę. Ale to nie wszystko! Autorka oszczędziła scen makabrycznych dając w zamian m.in. opowieść o balu, który poprzedza zniknięcie tytułowej bohaterki i uprawdopodabnia uczucia księcia, który potem ratuje Śnieżkę. 

Wydanie tej książki zasługuje na wielkie brawa i uznanie. Ta piękna pozycja wręcz zachęca do sięgania po nią w celu podziwiania talentu i wyobraźni Manueli Andreani, która z prawdziwą pasją stworzyła obrazy zachwycające ujęciem tematu, niebanalnym sposobem widzenia i wysmakowaną kolorystyką. Dodatkowo zachwyca wielki format książki (25,5x34 cm), oprawa twarda wypełniona gąbką i wysoka jakość kredowego papieru, które w połączeniu sprawiają, że pochłania się ją z zachwytem! "Królewna Śnieżka" jest w stanie zachwycić niejedno czytelnicze serce :) Szczerze polecam jako prezent dla każdego dziecka!




Do tej pory w serii pojawiły się już:
  • Pinokio, na motywach powieści Carla Collodiego 
  • Alicja w krainie czarów, na motywach bajki Lewisa Carrolla
  • Czarnoksiężnik z Krainy Oz, na motywach tekstu L. Franka Bauma 




    Natomiast już we wrześniu do sprzedaży trafią kolejne trzy książki:
    • Królowa Śnieguna motywach baśni Hansa Christiana Andersena
    • Piękna i Bestiana motywach bajki Jeanne-Marie Leprince De Beaumont
    • Mały Książęna motywach powieści Antoine De Saint-Exupery 


    Ilustracje Manueli Adreani pochodzące z wnętrza "Królewny Śnieżki":






    ____________________________________________________________________
     Królewna Śnieżka, stron 80, Wydawnictwo Olesiejuk, 2015
    Tekst: na motywach baśni braci Grimm - Giada Francia
    Ilustracje: Manuela Adreani
    Przekład: Ewa Tarnowska

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Olesiejuk

    "Czarnoksiężnik z Krainy Oz"


    Ubrana w płaszcz bajki dla dzieci, tak naprawdę jest niezwykłą filozoficzną opowieścią dla dorosłych o tym, co w życiu jest najważniejsze.

    Główną bohaterką tej historii jest Dorotka i jej wierny piesek Toto. Tę niezwykła parę poznajemy w chwili kiedy nad miasteczko, w którym mieszkają nadciąga tornado. Dziewczynka i jej pies wraz z całym domem zostają porwani przez trąbę powietrzną. Tornado porzuca ich w krainie Manczkinów. Jej mieszkańcy uznają Dorotkę za swoją wybawicielkę, ponieważ dom spadając unicestwił złą czarownicę, która przez wiele lat nękała ich krainę. Zaczyna się niesamowicie? Oczywiście! Jednak to dopiero początek niezwykłych przygód jakie spotkają Dorotkę i Toto. Aby wrócić do rodzinnego Kansas, dziewczynka musi odnaleźć Czarnoksiężnika. W trakcie swoich poszukiwań spotyka nowych przyjaciół: Blaszanego Drwala, który bardzo pragnął mieć serce, Stracha na Wróble poszukującego rozumu oraz strachliwego Lwa marzącego o tym, by stać się odważnym... 

    Wspólna droga zbliża towarzyszy do siebie, a obecność przyjaciół sprawia, że każdy z bohaterów dokonuje wielkich czynów, za co spotyka ich nagroda. Dzięki niezwykłym ilustracjom świat, w który przeniosła się Dorotka staje się jeszcze bardziej fantastyczny a zarazem pełen czarów i magii. Z zachwytem przewracamy kolejne strony i przyglądamy się postaciom: nieco uczłowieczonego Lwa w oryginalnym stroju, Stracha, który niby jest ze słomy, ale ma także bardzo ludzką postać, dzielnego, zawsze pomocnego Drwala oraz samej Dorotki - tak usilnie pragnącej wrócić do domu. Coś niezwykłego!




    Wydanie tej książki zasługuje na najwyższą ocenę. Wielki format (25,5x34 cm), oprawa twarda wypełniona gąbką, wysoka jakość papieru i piękne artystyczne ilustracje Manueli Adreani, sprawią, że poczujecie się wyjątkowo trzymając tę książkę w dłoniach. Włoska artystka w niezwykły sposób wykreowała zaczarowany świat, w którym żyje potężny i straszliwy Oz oraz uchwyciła magię opowieści należącej już do kanonu literatury dziecięcej. "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" to jedna z pozycji, które skradną serce nie tylko dzieci ale i dorosłych.

    Powieść dla dzieci autorstwa L. Franka Bauma po raz pierwszy została wydana w Chicago w 1900 roku. "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" to pierwszy utwór fantasy w amerykańskiej literaturze dziecięcej. Jest on zaliczany do klasyki światowej literatury dla dzieci. Giada Francia na nowo opracowała klasyczny tekst L. Franka Bauma, który w tłumaczeniu Barbary Szymanek zyskał świeżość i pozwala czerpać ogromną przyjemność z czytania - oddziałując na wyobraźnię nie tylko dzieciom ;) Szczerze zachęcam do sięgnięcia po każdy z tytułów wydanych nakładem Wydawnictwa Olesiejuk z przepięknymi ilustracjami Manueli Adreani ;) 




    Do tej pory w serii pojawiły się już:
    • Pinokio, na motywach powieści Carla Collodiego 
    • Alicja w krainie czarów, na motywach bajki Lewisa Carrolla
    • Królewna Śnieżka, na motywach baśni braci Grimm 



    Natomiast już we wrześniu do sprzedaży trafią kolejne trzy książki:
    • Królowa Śnieguna motywach baśni Hansa Christiana Andersena
    • Piękna i Bestiana motywach bajki Jeanne-Marie Leprince De Beaumont
    • Mały Książęna motywach powieści Antoine De Saint-Exupery 


    Ilustracje Manueli Adreani pochodzące z wnętrza "Czarnoksiężnika z Krainy Oz":






    ____________________________________________________________________
     Czarnoksiężnik z Krainy Oz, stron 80, Wydawnictwo Olesiejuk, 2015
    Tekst na motywach powieści L. Franka Bauma: Giada Francia
    Ilustracje: Manuela Adreani
    Przekład: Barbara Szymanek

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Olesiejuk

    sobota, 29 sierpnia 2015

    "Elementarz współczesny" Anna Boboryk


    Czym się różni "Elementarz współczesny" od Elementarza Falskiego, który znamy wszyscy? 

    Przede wszystkim grafiką i formą, które mimo, że nawiązują do tradycji, to ich konstrukcja stanowi ciekawą odmianę. Ponadto książce towarzyszy niewielki zeszyt do  ćwiczeń grafomotorycznych i nauki pisania liter, wyrazów czy zdań. Utrzymany w tej samej szacie graficznej dziecięcy notatnik pozwala dziecku praktycznie od razu rozpocząć przygodę ze stawianiem pierwszych literek. Dlaczego? Ponieważ dzieci nie lubią długo czekać na efekty swojej pracy, chcą widzieć je szybko, niemal natychmiast - to właśnie one dają im energię do dalszej pracy i zapobiegają przedwczesnemu zniechęceniu. 

    "Elementarz współczesny" wydany w serii "Czytam sobie" pokazuje świat, jaki otacza nas dziś. Opracowany zgodnie z najnowszymi odkryciami pedagogiki i psychologii rozwojowej, przejrzysty, nowoczesny i czytelny stanowi niezwykłą naukę czytania w klasycznej i sprawdzonej formie. Co więcej - we wnętrzu tej książki dziecko może odnaleźć znanych i lubianych bohaterów serii "Czytam sobie", ponieważ to własnie oni zapraszają do nauki czytania ;) 

    Co jest ważne w "Elementarzu współczesnym"? Świetnej jakości papier (matowy, dość sztywny), twarda oprawa, 160 stron pięknie zilustrowanych i pełnych przemyślanej treści, a dodatkowo absolutny brak chaosu, który mógłby budzić zniechęcenie dziecka i rodzica. Kolejne litery wprowadzane są na pomysłowych planszach zwanych "Zabawy z literą", które są ciekawym zaproszeniem do poznawania alfabetu oraz ćwiczeniem na spostrzegawczość. Dział: "Poznawanie liter" wygląda podobnie, jak w tradycyjnym elementarzu: na pierwszym miejscu jest prezentacja litery  następnie wyraz podstawowy (wraz z ilustracją), później przykłady wyrazów zawierających daną literę (bazują na poznanych już literach) oraz prosty tekst. Obok tekstu pojawia się analiza i synteza wyrazu - czyli rozkładanie na głoski i składanie oraz wyrazy podzielone na sylaby. Taki układ sprawia, że dziecko praktycznie od początku samodzielnie może czytać całe teksty. Oczywiście wraz z opanowaniem kolejnych liter - teksty stają się coraz trudniejsze i ciekawsze. Dzieci dowiedzą się na przykład: czym jest Amazonka oraz kto odkrył biegun południowy, ale tylko niektóre teksty oparte są na faktach, większość to fikcyjne opowiadania, nierzadko zabawne, które na pewno wciągną małych czytelników :) 

    "Elementarz współczesny" prowadzi dziecko od poznawania pierwszych liter przez czytanie pierwszych słów i zdań aż po ćwiczenie sprawnej lektury dłuższych tekstów.  Za opracowanie merytoryczne elementarza odpowiadała Anna Boboryk, która jest także współtwórcą i koordynatorem merytorycznym pakietu podręczników dla klas 1–3 zatytułowanych "Tropiciele" (WSiP), nagrodzonego Złotą Nagrodą BESA Best European Schoolbook Award 2013 Targów Książki we Frankfurcie dla najlepszego cyklu edukacyjnego w Europie w kategorii wiekowej 6–9 lat. 

    "Elementarz współczesny" wydany nakładem Wydawnictwa Egmont to nowocześnie zilustrowana, przystępna w formie i treści książka, która uczy, bawi, a przede wszystkim stwarza pierwszą więź z literami, historyjkami, czytaniem oraz pisaniem. Dla pierwszoklasistów prezent idealny.






    ____________________________________________________________________________
     Anna Boboryk, Elementarz współczesny, stron 160, Wydawnictwo Egmont, 2015
    Opracowanie graficzne: Dorota Nowacka

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Egmont

    piątek, 28 sierpnia 2015

    "Człowiek z czerwoną chorągiewką" Paweł Beręsewicz



    "Człowiek z czerwoną chorągiewką" Pawła Beręsewicza” to opowieść o początkach motoryzacji i pierwszych samochodach. Ta niepozorna książeczka to prawdziwa skarbnica wiedzy dla małych czytelników, którzy mogą dowiedzieć się na przykład: że kiedyś nie istniały stacje paliw, a benzynę kupowało się w aptekach, albo, że do samochodów, nazywanych automobilami, należało wlewać wrzącą wodę, aby auto mogło ruszyć z miejsca ;) 

    Bohaterem historyjki jest kilkuletni chłopiec, którego tata pracuje jako tytułowy człowiek z czerwoną chorągiewką, czyli osoba, która wiele lat temu ostrzegała przechodniów przed nadjeżdżającym pojazdem. Jakie były więc początki motoryzacji? W tej niewielkich rozmiarów książeczce można znaleźć szereg faktów związanych z pierwszymi pojazdami i ich rozwojem. Co więcej - "Człowiek z czerwoną chorągiewką" może spodobać się nie tylko chłopcom, ale również dziewczynkom, bo i one z pewnością będą chciały dowiedzieć się czegoś więcej o pojazdach, które widzą na co dzień :)

    Treść książki została przygotowana w taki sposób, by zainteresować najmłodszych czytelników oraz poszerzyć ich wiedzę - w tym przypadku z motoryzacji. Duża, bardzo czytelna czcionka ułatwia czytanie, a czarno białe ilustracje idealnie ją uzupełniają i przyciągają uwagę. W książce nie zabrakło także miejsca na notatki, kolorowe naklejki powiązane z tematyką historyjki oraz - podobnie jak w przypadku "Basi i kasku" Zofii Staneckiej - dyplomu sukcesu dla malucha po ukończonym czytaniu :) 

    Publikacja pojawiła się księgarniach w ramach akcji Wydawnictwa Egmont "Czytam sobie" mającej na celu wspieranie czytelnictwa wśród najmłodszych. Program ten złożony jest z trzech poziomów. "Człowiek z czerwoną chorągiewką" reprezentuje poziom trzeci serii, który charakteryzuje się tekstem zawierającym od 2500 do 2800 wyrazów oraz użytymi wszystkimi głoskami. Poziom 3 jest poziomem najwyższym, dlatego w trakcie czytania mogą trafić się również trudniejsze wyrazy oznaczone gwiazdką. Jednak bez obaw - ich objaśnienie znajduje się w inspirującym słowniczku na końcu książki :)



    Grafika pochodzi ze strony głównej akcji: czytamsobie.pl


    Wydawnictwo Egmont jako inicjator akcji "Czytam sobie" rozbudza w dzieciach miłość do książek. Dostosowana do wieku książeczka pozwala dziecku uwierzyć we własną siłę oraz w to, że łączone z mozołem głoski układają się w wyrazy, a te w fascynujące zdania. Radość z obcowania z mądrą, dobrą, pięknie wydaną, dobrze zilustrowaną i oczywiście pasjonującą książką to najlepsza droga na związanie młodego czytelnika z pięknym światem literatury. Ludzie, którzy czytają, roztaczają wokół siebie piękno i harmonię - uczmy więc czytać najmłodszych! 






    ____________________________________________________________________________
     Paweł Beręsewicz, Człowiek z czerwoną chorągiewką, stron 64, Wydawnictwo Egmont, 2015
    Ilustracje: Tomasz Kozłowski

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Egmont



    ***

    Zapraszam do lektury recenzji innej książki z tej serii, wystarczy kliknąć na poniższą okładkę:


    "Basia i kask" Zofia Stanecka


    Wydawnictwo Egmont jako inicjator akcji "Czytam sobie", objęło sobie za cel główny rozbudzanie w dzieciach miłości do książek. Ta akcja czytelnicza ma oczywiście także drugi cel - zaangażowanie rodziców ;) Nie zapominajmy, że to właśnie dorośli mają być przewodnikami w podróży przez magiczny świat książki - to właśnie oni mają zarażać dziecko miłością czytania.

    Ogólnie rzecz biorąc jestem pod wrażeniem dobrze przemyślanego pomysłu podejścia do nauki czytania, które oferują właśnie książeczki z serii "Czytam sobie". Dzięki tym niepozornym historyjkom - dzieci niepostrzeżenie wciągają się w sztukę czytania, która tylko na początku  może wydawać się trudna. Samodzielne czytanie jest czymś niezwykle istotnym dla malucha - jest nobilitacją. Dlaczego? Ponieważ, gdy dziecko nauczy się umiejętności zarezerwowanej dla dorosłych (mam tutaj na myśli czytanie) - czuje się wtedy dowartościowane i spełnione. Radość z obcowania z mądrą, dobrą, pięknie wydaną, dobrze zilustrowaną i oczywiście pasjonującą książką to najlepsza droga na związanie młodego czytelnika z dużym światem literatury. Przeglądając te barwne książeczki dziecko nie tylko zaczyna traktować książkę jako propozycję przyjemnego spędzania czasu, ale również dodatkowo - mimowolnie zwraca uwagę na ortografię i interpunkcję. Oczywiście ważne jest samodzielne czytanie, ale żeby było ono naprawdę skuteczne i żeby dziecko chciało spędzać w ten sposób czas - rodzice muszą się trochę w to zaangażować. Dorosły także odniesie korzyści ze wspólnego głośnego czytania. Jakie? Poprawi swoją dykcję i pogłębi relację z pociechą. Same plusy, czyż nie? ;) Uczmy czytać najmłodszych! W przyszłości, kiedy dorosną, to właśnie one przekażą tę umiejętność swoim dzieciom.



    Grafika pochodzi ze strony głównej akcji: czytamsobie.pl


    "Basia i kask" reprezentuje poziom pierwszy serii "Czytam sobie" składający się z krótkich, prostych zdań (150-200 wyrazów w tekście) bez ogonków i 23 podstawowych głosek w tekście. Fabuła opowiadania skupiona jest na dziewczynce, która widząc swojego brata w nowym kasku, za wszelką cenę chciałaby też mieć kask na głowie. Wypróbowuje więc wiele opcji, niestety mało udanych ;) Dziecięca wyobraźnia nie zna granic, ale kiedy bałagan staje się coraz większy - w porę zjawia się mama, która ratuje Basię.

    Książeczka jest dość zabawna i pozytywnie wpływa na dziecięcą wyobraźnię. Pełna energii, kolorowa Basia, zilustrowana przez Mariannę Oklejak przykuwa uwagę. Myślę że dziecko 4-, 5- lub 6-letnie z wielką ochotą będzie chciało spróbować przeczytać historyjkę samodzielnie. Seria "Czytam sobie" to naprawdę wspaniały początek nauki czytania. Wydawnictwo Egmont regularnie publikuje nowe tytuły adekwatne do wieku i potrzeb początkujących czytelników. Bardzo duża czcionka ułatwia czytanie, a zamieszczone po bokach stron ramki - ćwiczą głoskowanie. Dodatkowo we wnętrzu tylnej części okładki znajduje się symboliczny dyplom sukcesu i kilka naklejek, którymi można obdarować pociechę w ramach nagrody :) Czy to nie fajne? ;) Oczywiście, że tak!




    ______________________________________________________________________
     Zofia Stanecka, Basia i kask, stron 32, Wydawnictwo Egmont, 2015
    Ilustracje: Marianna Oklejak

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Egmont

    czwartek, 27 sierpnia 2015

    "Pulse" Gail McHugh | przedpremierowo

    Recenzja przedpremierowa
    Premiera książki: 7 październik 2015


    " Dedykowane kobietom, które dopiero mają odnaleźć swój głos, siłę i odwagę. Nigdy nie pozwól, żeby odebrano ci to wszystko, z czym się urodziłaś. Odzyskaj to. [dedykacja autorki]

    Emily podejmuje bardzo trudną decyzję, żeby być z mężczyzną, który zdobył jej serce. Niestety nie ma pewności, że Gavin naprawdę ją kocha. Zdruzgotana i bardzo samotna, idąc za głosem serca, rusza więc w podróż do Playa del Carmen w Meksyku, by ratować związek z mężczyzną swojego życia. Niestety Gavin nie jest zachwycony jej wizytą. Dążący do autodestrukcji, zamknięty we własnym ponurym świecie wystawia Emily na ciężką próbę. To jednak nie koniec emocji! W tle wciąż obecny jest Dillon, który uparcie nie daje o sobie zapomnieć, i który z pełną premedytacją wtrąca się w życie głównych bohaterów. Powieść rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym skończyła się akcja Collide. Autorka nie szczędzi swoim bohaterom trosk i zmartwień notorycznie rzucając im kłody pod nogi. W tym tomie Gavin i Emily stają przed trudnymi wyborami. Gdy oboje robią krok naprzód, zaraz muszą zrobić dwa w tył, a w pewnym momencie wydarzenia tak się komplikują, że serce pęka na miliony małych kawałków, i łzy płyną strumieniem... 

    " Wiesz, jakie to straszne, gdy pragniesz czegoś tak bardzo, że dla tego czegoś chcesz zmienić całe swoje życie?


    O. Mój. Boże!
    Pozwolę sobie zacząć tę recenzję podobnym zwrotem co ostatnio, chociaż nie. Powinnam to napisać inaczej - użyć więcej emotikonek, więcej Caps Locka, więcej kropek czy wykrzykników, tchnąć w te słowa więcej emocji, ponieważ ta książka nie tylko trzyma poziom "Collide" - ona jest od niego lepsza! Pamiętacie moją recenzję "Collide", tę w której pisałam o tym jak zarwałam dla niej noc? O tym, że kochałam i nienawidziłam ją jednocześnie. O tym, że śmiałam się i wzruszałam, smuciłam i złościłam. O tym, że doprowadziła mnie na wyżyny czytelniczego odurzenia? Cóż więcej mogę powiedzieć - w przypadku "Pulse" było dokładnie tak samo. Chociaż, co ja piszę! Było znacznie lepiej. Po raz kolejny Gavin wstrząsnął moim światem!

    Gavin Blake to multimilioner o złotym sercu. Słodki, zabawny, uwodzicielski, zaborczy, inteligentny, "szmeksy", a przy tym niezwykle romantyczny i czuły. Doskonały. Tak, jego czułość i miłość do Emily przemawiała do mnie i myślę, że przemówi do wielu kobiet. Gavin kocha Emily w sposób, o jakim większość z nas może tylko pomarzyć. Jest w 100% zaangażowany i byłby gotów oddać za nią wszystko. Drogie Panie, uwierzcie mi na słowo - każda z nas chciałaby spotkać takiego mężczyznę w swoim życiu :) Takiego, który rozpieszcza, słucha, i który samymi słowami potrafi sprawić, że serce bije szybciej... 

    " Gavin zrozumiał, że nigdy nie zdoła zapomnieć o Emily. Pijany czy trzeźwy, zawsze będzie świadom jej braku w swoim życiu. Kochał ją. Oddychał nią jak powietrzem... Powietrzem, którego właśnie pozbawiono go na zawsze.

    "Collide" & "Pulse" to duologia, która odbiera oddech, która całkiem obezwładnia myśli i rozbudza marzenia. Czytając te książki myślisz tylko o tym, aby chociaż na chwilę móc się stać Emily Cooper i być kochaną przez takiego mężczyznę jak Gavin Blake. Autorka pisze tak pięknie, tak wymownie, i tak plastycznie, że każda strona jest niczym karuzela doświadczeń, niezwykła podróż pełna niezapomnianych wrażeń. "Pulse" to miłość, która pokona wszystko, wspaniałe wsparcie i siła, a przy tym wiele emocjonujących momentów i humoru. Niepewność, strach, uczucie i determinacja do walki, która przezwycięży wszystko. Relacja głównych bohaterów pokazuje, jak ważna jest bliskość drugiego człowieka i zaufanie, szczególnie w tych najcięższych chwilach.

    Brak mi słów, by wyrazić to, co czuję po lekturze. Dzięki "Pulse" odpłynęłam do całkiem innego świata. Starałam się nie czytać tej książki zachłannie, lecz moje wszelkie próby spełzły na niczym. Tę powieść się pochłania dosłownie upijając słowami. "Pulse" jest jeszcze bardziej wulgarna, bardziej erotyczna i bardziej odważna. Bardziej skomplikowana i emocjonalna. Absolutnie warta każdej chwili oczekiwania! Autorka wdzięcznie porusza się przez krainę zmysłów, dając niezwykle miły i przyjemny w odbiorze kąsek obłędnej namiętności, który po prostu się połyka. Czyta się świetnie. Gail McHugh napisała nasycony namiętnością romans erotyczny, który zdecydowanie wyróżnia się na tle innych podobnych powieści. Nie jest to naiwna historyjka - ale historia poruszająca tematy poważne i trudne, bowiem miłość jest jednym z najwspanialszych uczuć, które mogą nas spotkać. Przypomina powiew chłodnego powietrza w upalny dzień, najbardziej oczekiwany prezent. Posiadając ją uważamy się za osoby najszczęśliwsze na świecie. To ona daje nam poczucie bezpieczeństwa i bliskości drugiej osoby. Niestety, nie każda kończy się słowami z bajki "...i żyli długo i szczęśliwie." Przemoc w związku jest niewątpliwie jednym z największych problemów dzisiejszych czasów. Wszystkie akty przemocy mają jeden wspólny mianownik - emocjonalne i psychologiczne piętno, które pozostawia we wnętrzu niemalże zgliszcza odbierając człowiekowi najcenniejszy skarb - jego godność, poczucie własnej wartości i mocy sprawczej. Rany przemocy emocjonalnej tworzą blizny, które mogą być znacznie głębsze i bardziej trwałe niż fizyczne. I o tym również jest ta książka. Historia Emily to tak naprawdę historia o poszukiwaniu własnej równowagi, siły, wiary w siebie i asertywności. Gail McHugh zdecydowanie pisze o tym, że toksyczne relacje, nie są już tematem tabu. Coraz częściej stają się przedmiotem troski i działań profilaktycznych oraz naprawczych. I za to należy jej się ukłon! 

    Jestem pod wrażeniem i bez wątpienia zakochałam się w tej historii! No a poza tym, McHugh zdecydowanie dba o to by seks nie był schematyczny i niesmaczny, ubarwia go i urozmaica - jest intensywnie, namiętnie, kreatywnie i... zabawnie ;) Całość wzbogacają postaci drugoplanowe, cięte dialogi i cenne rady wplecione gdzieś między pomiędzy całą tę historię. 

    "Pulse" to kontynuacja z całkowicie wykorzystanym potencjałem. To pełna namiętności powieść rozpalająca zmysły, która bez ostrzeżenia wchłania w misternie utkaną esencję uczuć, których nie jest w stanie zniszczyć nawet najgorszy scenariusz. To obraz pełen chwil, które poruszają wyobraźnię i sprawiają przyjemność. "Collide" & "Pulse" to wprost wymarzony pomysł na prezent dla romantyczek i kobiet poszukujących pikantnego realnego romansu! 

    " Odrzucił niepewność. Odepchnął wątpliwości. I poniósł ją na skrzydłach swojej niezaprzeczalnej, niewątpliwej miłości.

    ___________________________________________________________________
    Gail McHugh, Pulse, stron 400, Wydawnictwo Akurat, 2015
    Przekład: Ewa Skórska

    Collide | Pulse

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji serdecznie dziękuję 

    środa, 26 sierpnia 2015

    "W krainie kolibrów" Sofia Caspari


    Latem 1863 roku Anna i Viktoria zaprzyjaźniają się na statku do Buenos Aires – ówczesnej ziemi obiecanej dla tysięcy Europejczyków. Młode kobiety dzieli prawie wszystko. Zakochana Viktoria płynie do swego męża Humberto, syna bogatego plantatora. Nie martwi się o swój los, rozkoszuje się luksusową podróżą, śmieje się głośno i odważnie patrzy życiu w oczy. Anna jest służącą – ma dołączyć do bliskich, którzy już od roku mieszkają w Argentynie. Jej serce wypełnia obawa przed nieznanym. W odległym kraju, z którym obie kobiety wiążą wielkie nadzieje, ich drogi z początku się rozchodzą. Przyszłość Viktorii będzie pełna zaskoczeń, Annę zaś czekają złe wieści…



    Świat Sofii Caspari pochłonął mnie bez reszty. 

    Porwał i oczarował. 

    Z niekłamaną przyjemnością przepadłam w dzikiej i upalnej Argentynie. 


    "W krainie kolibrów" to pełnowymiarowa historia o ludziach, którzy uwierzyli w mit Nowego Świata. Mamy tu dziki kraj z całym jego pięknem i okrutnością, smutek, szczęście i nigdy nie gasnącą nadzieję. To powieść o emigracji, walce o lepsze życie i miłości. Książka-podróż, która zabiera nas do innego miejsca, do świata zupełnie nam nieznanego odległego o wiele lat. 


    Autorka bardzo sugestywnie przedstawiła tło obyczajowe i społeczne tamtych czasów z niezwykłą wrażliwością wplatając w nie również trochę historii regionu. Sofia Caspari to tak właściwie pseudonim Kirsten Schützhofer, autorki niemieckich poczytnych powieści historycznych, która wiele podróżowała po Ameryce Środkowej i Południowej - co niewątpliwie zaprocentowało w tej książce. Wyraźnie widać, że autorka włożyła ogrom pracy w dopracowanie tej historii. Nie ma tutaj miejsca na niedopowiedzenia czy nierozwiązane sytuacje. Sofia Caspari przemyślała całą powieść dzięki czemu cała fabuła zyskała ujmującą głębię. 


    Są takie książki, w których aż kipi od emocji, które są wiarygodne i które mają prawdziwy klimat. "W krainie kolibrów" to właśnie jedna z takich książek. Książek, które nie nudzą, a w ciekawy sposób przedstawiają wszystkie relacje między głównymi bohaterami. Całość ubarwiają niesamowite plenery argentyńskiej panoramy, które zapierają dech w piersiach i poruszają wyobraźnię. Sofia Caspari czaruje swoją opowieścią o pięknej miłości i jeszcze piękniejszej przyjaźni. 


    Chyba na dobre zakochałam się w sagach rodzinnych. Odpowiada mi styl, w jakim są pisane tego typu książki zręcznie portretujące życie bohaterów na przełomie nawet kilkudziesięciu lat. Uważam, że pod względem fabularnym ta powieść jest naprawdę świetna. Sofia Caspari potrafiła wciągnąć mnie w akcję tak mocno, że czytałam tę książkę dniami i nocami i przyznam, że nawet nie poczułam kiedy minęło te ponad 600 stron. Co we mnie po niej pozostanie? Niezwykły obraz życia w Argentynie, rozległe tereny, pustynie solne, zachwycające Andy, rdzenni mieszkańcy tego przepięknego kraju, lokalne potrawy i yerba mate. W tej książce jest naprawdę wszystko i wydaje mi się, że każda czytelnicza dusza znajdzie tu coś dla siebie. Niespodziewanie Caspari dołączyła do grona moich ulubieńców. Wierzę, że tom drugi, czyli Kraina Srebrnej Rzeki utrzyma poziom i mnie nie zawiedzie. 


    Chcesz przeczytać kilka słów ode mnie prosto do Ciebie na temat tej książki? 

    "W krainie kolibrów" w tłumaczeniu Pauliny Filippi-Lechowskiej zabierze Cię w podróż pełną dramatycznych zwrotów akcji, barwnych postaci i namiętnych historii miłosnych. Koniecznie zajrzyj do księgarni i skuś się na tę idealną lekturę opowiadającą o życiu równie barwnym co tętniąca słońcem Argentyna!



    ______________________________________________________________________________
     Sofia Caspari, W krainie kolibrów, stron 632, Wydawnictwo Otwarte, 2015
    Przekład: Paulina Filippi-Lechowska

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte

    wtorek, 25 sierpnia 2015

    "Złączeni" Carol Cassella


    Do szpitala w Seattle trafia niezidentyfikowana kobieta - ofiara wypadku, którego sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia. Lekarze walczą o jej życie, ale mijają dni i nie zjawia się nikt, kto pomógłby ustalić jej tożsamość. Czuwa nad nią Charlotte, lekarka, której nie daje spokoju los pacjentki i która stopniowo odkrywa, że łączy je więcej, niż przypuszczała. Postanawia zgłębić zagadkę przeszłości tajemniczej kobiety, co doprowadzi do nieuchronnego zderzenia jej życia zawodowego z osobistym, a ceną prawdy może się okazać jej szczęście.

    " We wszechświecie obowiązuje tylko jedno niezmienne prawo: wszystko się zmienia i nic nie jest wieczne.

    "Złączeni" to przejmująca historia skłaniająca do refleksji na temat tego, kto ma prawo decydować o dalszym życiu lub śmierci osoby w śpiączce i co to znaczy być lekarzem z powołania. "Złączeni" to również najnowsza powieść w klubie "Kobiety to czytają!" i jednocześnie lektura z ogromnym potencjałem. Dlaczego? Trudny przypadek medyczny, anonimowa poszkodowana którą poturbowaną znaleziono w rowie, trudne decyzje, a w tle - personel medyczny nie potrafiący oddzielić życia zawodowego od prywatnego. Brzmi zachęcająco i trochę kontrowersyjnie? Oczywiście. Wymarzony temat na genialną powieść. Niestety, wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Brak tempa akcji, kreatywności i dopracowania pomysłu doprowadziły do tego, że się rozczarowałam.   

    Uwielbiam intrygujące tytuły książek. Uwielbiam rozwiązywać zagadkę pochodzenia tytułu. W przypadku tej książki - już sam jej tytuł sugerował, że bohaterki będzie coś łączyć, jednak gdy wreszcie okazało się co to jest... Wow. To był najlepszy moment całej tej historii. Jako plus odbieram również to, że rozdziały pisane były na przemian: raz z perspektywy Raney, a raz Charlotte. Co do bohaterek jeszcze - to Charlotte od początku przypadła mi do gustu. Z niecierpliwością oczekiwałam na jej punkt widzenia i to ona przekonała mnie do tej książki. Niestety nie polubiłam pozostałych bohaterów. Mam także wrażenie, iż Carol Cassella wplotła w swą historię zbyt wiele wątków, by móc je wszystkie doprowadzić do końca. Odczuwałam wiele tarcia pomiędzy równoległymi opowieściami. Owszem, Carol Cassella stworzyła świetne studium zderzenia prywatnego i zawodowego świata lekarki zaangażowanej w sprawę N.N., ale jednak "Złączeni" to nie tylko powieść o tematyce medycznej - to przede wszystkim powieść obyczajowa pełna dylematów etyczno-moralnych. Niestety nudna. Przyznam szczerze, że nie porwała mnie ta historia tak jak tego oczekiwałam, mimo, że jest ważna, trudna, i tak dalej. Zabrakło przede wszystkim napięcia i konsekwencji fabularnej autorki. "Złączeni" nie są książką doskonałą, a szkoda, bo mogli nią być. Mimo tych niedoskonałości, będę ją polecać, głównie ze względu na opis wymagającego zawodu lekarza oraz rzadkie występowanie wątku sztucznego podtrzymywania życia w literaturze. 

    Carol Cassela napisała poprawną merytorycznie, ważną powieść o moralności, tajemnicy, utracie i poszukiwaniu własnej tożsamości. Stworzyła ciekawe studium zderzenia prywatnego i zawodowego świata lekarki zaangażowanej w sprawę kobiety w śpiączce, która nie ma nikogo, kto mógłby podjąć niełatwą decyzję o odpięciu jej od respiratora podtrzymującego życie. Historię, która potrafi skłonić do refleksji nad wartością życia i jego zagrożenia, ale również historię, która swoją wymową stawia ważne pytania dotyczące istoty małżeństwa. "Złączeni" to książka zupełnie inna od tych wszystkich nowości jakie obecnie możemy znaleźć na rynku - skłaniająca do refleksji, choć nieidealna. Warto po nią sięgnąć i poświęcić jej czas chociażby ze względu na część medyczną fabuły, która wypadła tu bardzo wiarygodnie.


    _______________________________________________________________________
    Carol Cassella, Złączeni, stron 416, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

    poniedziałek, 24 sierpnia 2015

    "Miłość przychodzi z deszczem" Mila Rudnik


    Czy naprawdę można okłamać bliską osobę dla jej dobra?

    Marek i Marcin, jak to bliźniacy, byli nierozłączni. Do czasu. Marek rzuca pracę i wyjeżdża bez słowa. Drugi z braci milczy. Po kilku miesiącach Marek decyduje się wrócić. Przyjeżdża z Anią, dziewczyną, którą uważa za tę jedną jedyną, wymarzoną. Jest przerażony, gdy odkrywa, że jego bratowa jest w ciąży. Nim zdąży podjąć decyzję, co zrobić, ginie w wypadku. Kilka lat po tym tragicznym wydarzeniu Ania wraca do Poznania i spotyka drugiego z braci. Tylko czy na pewno? 

    " Patrzenie w przyszłość nie oznacza zapomnienia o przeszłości. Nie znaczy też, że jest mniej ważna. Ale nie można spędzić życia, wciąż oglądając się za siebie, bo pewnego dnia może się okazać, że przed tobą nic już nie ma.

    W tej opowieści zawarte zostały głębokie życiowe prawdy - o ludzkich słabościach i uczuciach, o ludziach i o relacjach którymi są związani, a także o tym, że intencje prawie nigdy nie są krystalicznie czyste. Autorka stworzyła poruszającą, niebanalną i niesamowicie realną historię o wpływie kłamstwa na nasze życie. To świetny, dopracowany debiut literacki, który wciąga w swoją fabułę, zaskakuje gruntownie zarysowanymi postaciami, i w którym akcja toczy się w dwóch przestrzeniach czasowych - w przeszłości i w teraźniejszości, która przypada na pięć lat po tragicznym w skutkach wypadku. Wprost nie mogłam oderwać się od tej historii, ponieważ jej poszczególne elementy układają się w spójną, logiczną całość dopiero z czasem, a rozstrzygnięcie pozostaje zagadką aż do ostatniej strony.

    "Miłość przychodzi z deszczem" opowiada o wielkiej miłości, o braterskiej lojalności, i o trudnych życiowych wyborach, których podjęcie zaważyło o losach wielu osób. To historia bardzo dramatyczna i pełna wielu zwrotów akcji, które mocno zaskakują. To labirynt pełen tajemnic, które doskonale pokazują zawiłości ludzkiej duszy. Autorka stara się odpowiedzieć na pytanie, jak bardzo należy się poświęcić dla rodziny i jak wielkie znaczenie mają więzy krwi. Cała fabuła (łącznie z retrospekcjami) jest bardzo spójna, a sukcesywne odkrywanie zdarzeń z przeszłości potęguje napięcie. Cóż więcej mogę powiedzieć - pozostaje mi tylko trzymać kciuki za autorkę, by wciąż pisała :)

    "Miłość przychodzi z deszczem" to idealna powieść na ciepłe, letnie wieczory, albo chwile kiedy jesteśmy zbyt zmęczeni na ciężką, bardziej ambitną literaturą. To także jedna z tych lektur, które czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeśli więc lubicie lekkie, niezobowiązujące i miłe w odbiorze lektury gwarantujące odskocznię od rzeczywistości lub jeżeli po prostu lubicie sięgać po udane i sprawdzone debiuty, których potencjał został całkowicie wykorzystany - to idealna pozycja dla Was. 


    _______________________________________________________________________________
    Mila Rudnik, Miłość przychodzi z deszczem, stron 280, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015

    Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...