niedziela, 17 stycznia 2016

"Farma" Tom Rob Smith


Chris i Tilde, wyjeżdżają z Londynu do Szwecji, by cieszyć się spokojną emeryturą i spędzić ostatnie lata życia na wsi, na łonie natury. Ich jedyny syn, Daniel, od dawna wybiera się do nich z wizytą, ale bez przerwy coś staje mu na przeszkodzie. Wszystko zmienia się w dniu, w którym do Daniela dzwoni załamany ojciec z informacją, że matkę zamknięto w szpitalu psychiatrycznym. Kilka godzin później, gdy Daniel czeka na lotnisku na odlot swojego samolotu do rodziców, odbiera kolejny telefon. Tym razem od matki, której jakimś cudem udało się wydostać ze szpitala i która jest już w drodze do Londynu... Tilde twierdzi, że celowo próbowano zrobić z niej wariatkę i nic nie jest takie, jak się wydawało. Znalazłszy się między młotem i kowadłem, Daniel musi się zdecydować, komu wierzyć. Ojcu czy matce? I co naprawdę wydarzyło się na farmie?

"Farma" to powieść, klasyfikowana jako thriller psychologiczny, jednak co ciekawe - zaskakująco mało w niej wspomnianego thrillera, a i suspensu szukać tu ze świecą. Wyraźnie wyeksponowano za to wątek psychologiczny, który chwilami wręcz zdominował ospałą fabułę. W tle pojawia się zatem intrygująca opowieść o zdradzie, przemocy, samotności, zbrodni oraz o próbie poradzenia sobie z koszmarną przeszłością. "Farma" jest więc powieścią niejednoznaczną, niejednoznaczną o tyle, że przykuwa uwagę wciągającą oraz iście gawędziarską narracją pełną różnorodnych... trolli i pszczół.

Dlaczego gawędziarska? Ponieważ praktycznie cała powieść to tylko (albo aż) rozmowa matki z synem. Nie ukrywam, że zawarta w tym specyficznym dialogu tajemnica, była kuszącym wabikiem i główną motywacją, dla której wciąż brnęłam przez tę książkę. Bardzo chciałam dotrzeć do odpowiedzi na podstawowe pytanie i rozwiązać zagadkę - o co tu tak naprawdę chodzi, czy o studium paranoi Tilde, czy może szeroko zakrojony spisek, którego padła ofiarą. Niestety, odkrywanie kolejnych mrocznych tajemnic następowało w bardzo powolnym tempie... Tak właściwie to jedynie zakończenie, czyli jakieś 100 ostatnich stron ma tu logiczny sens i objawia pełen tragizm tej historii. Wcześniej mamy do czynienia z relacją Tilde, która jest tak bardzo poukładana i powolna, że aż nienaturalna i do bólu chronologiczna. To właśnie te długie tyrady bohaterki, przełamywane miałkimi wtrąceniami Daniela, po pewnym czasie zaczęły mnie nużyć i irytować. Sukcesywnie zanikała też dynamika, klimat oraz pożądana przeze mnie - psychodeliczność wydarzeń. Prawdziwe emocje objawiły się dopiero na końcu powieści, kiedy to autor postanowił wreszcie odsłonić (wszystkie?) karty. 

Podsumowując: spotkanie z "Farmą" okazało się mniej ekscytujące, niż zakładałam. Zapowiadało się na świetną historię, ale mam wrażenie, że autor do końca sam nie wiedział jak cała historia ma się skończyć. To właśnie te zaniedbane i niewyjaśnione przez autora wątki pozostawiają uczucie sporego niedosytu. Mimo wszystko uważam, że warto przebrnąć przez tę powieść i dokopać się do odpowiedzi na pytanie jakie mroczne tajemnice kryje za sobą tytułowa farma, bo gruncie rzeczy to całkiem niezła historia z wciągającą narracją. Chociaż moim zdaniem, zbyt mało w niej zwrotów akcji oraz elementów zaskoczenia, by móc uznać ją za coś więcej, niż tylko przyzwoity thriller. Polecam głównie tym, którzy chcą przeczytać coś na szybko, bez wnikliwego wchodzenia w szczegóły.


________________________________________________________________________________
Tom Rob Smith, Farma, stron 384, Wydawnictwo Albatros, 2015
Przekład: Andrzej Szulc

Za książkę dziękuję Księgarni internetowej TaniaKsiazka.pl




19 komentarzy:

  1. Opis brzmi ciekawie, ale ta mała ilość zwrotów akcji? Hm, chyba jestem zbyt wymagająca by mogła mi ona przypaść do gustu.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomimo tego, ze uwielbiam zwroty akcji i dużą dawkę zaskoczenia to Twoja recenzja mnie zaintrygowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam System tego autora i byłam zachwycona! Dlatego gorąco Ci polecam, jeśli nie czytałaś. Po inne książki autora niby chciałabym sięgnąć, ale głównie napotykam się na takie recenzje jak Twoje - było okej, ale nic więcej. I nie porywa. I te zakończenie jakby na prędko wymyślone mnie nie przekonuje. Już zdarzyło mi się raz czy dwa naprawdę rozczarować książką przez kiepskie zakończenie bez pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię takie książki. Zazwyczaj wymagają one od czytelnika dużego zaangażowania i myślenia, dzięki czemu książka zyskuje na wartości. ;)

    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Super recenzja, ale książka mnie nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli sięgam po takie książki, to oczekuję że będzie to pełnowartościowy thriller. Szkoda że w tej książce brakuje emocji i dynamiki. Raczej sobie daruję, choć na początku zapowiadało się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam autora, ale oczywiście czuję sia zachęcona. Sam zarys fabuły mówi ,,przeczytaj mnie''... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zarys fabuły naprawdę mnie zaciekawił, wzbudził wręcz pewne poczucie strachu(?). Ale już wzmianka o rozwlekłości całej fabuły, miejscami wręcz wiejąca nudą, chyba jednak mnie skutecznie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakiś czas temu zrobiłam podejście, ale odpadłam. Nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja oceniam ją jako najlepszą, którą przeczytałam w 2015 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O jejku, poważna sprawa. A raczej: szarobura, a ja w takich nie gustuję... nie moja wina, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  12. Hm. Sama nie wiem, w sumie kuszą mnie te elementy psychologiczne i specyficzna konstrukcja...

    OdpowiedzUsuń
  13. Mogę tylko powiedzieć, że: kozacko! I chcę. Nie ma to jak kryminalne zagadki z psychologicznym zabarwieniem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm, tak szczerze to trochę się zastanawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyli, miał być thriler, a wyszło jak zawsze. "zbyt mało w niej zwrotów akcji oraz elementów zaskoczenia, by móc uznać ją za coś więcej, niż tylko przyzwoity thriller" - uważam, że nie ma sensu polecać książek, które są "takie sobie" - jest wiele innych, lepszych pozycji do czytania.

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurczę, to mnie zainteresowało!

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że autor zaniedbał pewne elementy, co spowodowało, że zakończenie nie było wielkim "wow". Kupiłam tę książkę bratu pod choinkę i jestem ciekawa jego opinii. Podoba mi się sama konstrukcja dialogu między bohaterami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Opis naprawdę ciekawy! Szkoda, że wykonanie trochę kuleje...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...