środa, 17 lutego 2016

"Aleja tajemnic" John Irving



Bardzo lubię twórczość Johna Irvinga. Choć jak dotąd poznałam tylko jedną jego książkę - pełen rozmachu, niezapomniany "Regulamin tłoczni win". Cóż mogę powiedzieć, "Aleją tajemnic" pisarz ponownie mnie zauroczył. Starałam się czytać ją jak najwolniej, żeby możliwie długo cieszyć się lekturą i oczywiście - nie mogłam się oderwać. Nowa powieść Irvinga to prawdziwy rarytas!

"Aleja tajemnic" to historia pisarza, który doznał w przeszłości wielkiej straty i teraz żyje w jej cieniu. Pięćdziesięciokilkuletni Juan Diego, bo o nim mowa, wychowywany na meksykańskim wysypisku śmieci, gdzie poprzez pasję do czytania książek nazywany był Czytelnikiem z Wysypiska, nigdy nie był typowym dzieckiem, o którym zapomniał los. On chciał go wziąć we własne ręce. I tak, jako 14-letni chłopak, wziął odpowiedzialność za zdarzenia, dzięki którym nie tylko znalazł prawdziwy dom w amerykańskim stanie Iowa, ale też stał się tym, kim jest dzisiaj. Teraz, po latach, dorosły już Juan Diego, żarliwie wspominający i tęskniący za przeszłością, wyruszy w podróż na Filipiny, gdzie będą mu towarzyszyć sny oraz niezapomniane chwile z dzieciństwa i czasów dorastania. "Aleja tajemnic" to więc nic innego jak opowieść o tym, co spotyka Juana Diego na Filipinach, gdzie wydarzenia z przeszłości, z Meksyku, ścierają się z tym, co ma dopiero nastąpić...

"Aleja tajemnic" jest niepowtarzalna. Jak zwykle do gustu przypadli mi bohaterowie, którzy są wykreowani po mistrzowsku i absolutnie nic nie mam im do zarzucenia. No może poza tym, że musiałam się z nimi pożegnać ;) Co prawda, zapewne nie każdemu spodoba się sposób pisania Johna Irvinga, który ze swym zamiłowaniem do dygresji, ironicznego humoru oraz pomieszania świata realnego z nieco baśniowym, sprawia wrażenie konkretnego ekscentryka, którego opowieści docenią tylko najwytrwalsi. Jego pisarstwo, może i chwilami sprawia, że powieść nieco się dłuży, ale taki już jest ten urok, a Irvinga - mimo wszystko - wciąż chce się słuchać. To swoisty gawędziarz, który w nieskończoność mógłby opowiadać te swoje historie, a jego niezwykły talent snucia opowieści niezawodnie przykuwa uwagę już od pierwszej strony. 

W "Alei tajemnic" pisarz niezwykle sugestywnie odmalowuje klimat biednego Meksyku i - jak to on - nie boi się poruszania drażliwych społecznie tematów. Wprost przeciwnie - pisze o nich w sposób otwarty i wręcz dosadny, sprowadzając wiele kwestii do absurdu. Zdecydowanie odradzam lekturę osobom o poglądach mocno konserwatywnych! "Aleja tajemnic" to między słowami książka o katolicyzmie i mniejszościach seksualnych. O antykoncepcji i aborcji. O dwuznacznych relacjach oraz o AIDS. Ale też o wadze miejsca, z którego pochodzimy oraz o tożsamości kształtowanej w dzieciństwie i modyfikowanej w późniejszym życiu. O ludzkiej samotności naznaczonej odejściem najbliższych oraz o tym, że wraz z nimi utraciło się część siebie. To książka przede wszystkim o tym, jak minione wydarzenia wpływają na nas i kiedy decydują o tym, jacy jesteśmy teraz. Może nie poruszyła mną tak bardzo jak "Regulamin tłoczni win" lecz to i tak literatura wysokiej klasy. A John Irving udowadnia, że nadal tworzy znakomite książki, warte uwagi i poświęcenia im czasu. Co więcej, przy okazji lektury możemy wyprawić się do upalnego Meksyku i poznać malownicze zakątki Filipin ;)

Wspomnienia z dzieciństwa Juana Diego, spędzonego na meksykańskim wysypisku śmieci w latach siedemdziesiątych, to jedne z najpiękniejszych scen w literaturze. "Aleja tajemnic" to iście irvingowska, nieco odrealniona historia o naznaczonym stratami wyobcowaniu i o niepewności tego, co kształtuje nasze życie. To niesamowita powieść o uświadomieniu sobie przeszłości i głęboko skrywanych emocji. A to wszystko w soczyście ironicznym i wieloznacznie dowcipnym stylu. Irving ponownie oczarowuje, łącząc baśniowość z tym, co prawdziwe. 


__________________________________________________________________________
John Irving, Aleja tajemnic, stron 512, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2016
Przekład: Magdalena Moltzan-Małkowska



Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


20 komentarzy:

  1. Bardzo lubię książki autora i mam absolutnie ogromną ochotę na recenzowany przez Ciebie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O autorze słyszałam wiele dobrego, a tą powieść bardzo chcę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie napisane na temat Irvinga. Szczególnie ten ostatni akapit takim mocnym i konkretnym akcentem. :) Irving chodzi mi po głowie od kilku miesięcy i pojawia się dosłownie wszędzie. Jeszcze nie czytałem żadnej książki, ale zamierzam sięgnąć po "Świat według Garpa", którą to książką może dla odmiany ja Ciebie zachęcę. ;)

    Nie pamiętam, czy czytałaś Steinbecka. A ja czytałem, że Irving pisze w podobnym stylu, co mój mistrz obyczajówek. Zgadasz się z tym, czy ciężko stwierdzić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno przeczytam, bo lubię pióro tego autora:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znan nic tego autora, skoro porusza takie tematy to zaczne od tej ksiązki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już od dłuższego czasu chcę sięgnąć po twórczość tego autora. Mam nadzieję, że w tym roku w końcu się do tego zbiorę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się przyznać, że nie słyszałam jeszcze o tym autorze i w sumie to nie wiem dlaczego. Widzę jednak, że bardzo dużo tracę, więc muszę przeczytać jakąś jego książkę. Być może zacznę właśnie od tej, bo jak najbardziej mnie do niej zachęciłaś. Uwielbiam motyw wspomnień w książkach. Można wtedy jeszcze bardziej poznać jego życie. Do tego jeszcze drażliwe tematy, które wręcz uwilbiam. No i sam Meksyk, który uwilbiam, nawet jeśli jest on pokazany od tej biednej strony. Tak więc na pewno po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam,
    czas-dla-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam pierwszą swoją książkę Irvinga - Regulamin tłoczni win - i jestem w niej zakochana, mimo, że to dopiero dwusetna strona ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam wcześniej styczności z tym autorem, ale chyba czas najwyższy to zmienić :D

    Pozdrawiam
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie zgadzam się ze wszystkimi komplementami w kierunku Irvinga, które tutaj umieściłaś. Jest on jednym z moich ulubieńców od "Regulaminu tłoczni win" właśnie i mam w planach dalszą z nim znajomość, zwłaszcza że bardzo dobrze mi się kojarzy i to nie tylko ze względu na twórczość. Natomiast co do jego dygresji i związanych z tym dłużyzn, to też jestem z tych co uwielbiają gawędziarstwo. Bardzo mi sie podobała Twoja recenzja, natomiast ja bym zachęcał wręcz konserwatystów do lektury Irvinga, bo właśnie taki " Regulamin.." bardzo dobitnie pokazuje negatywne konsekwencje trzymania się zbyt sztywnych zasad i norm dla życia pojedynczej jednostki. Gratuluje udanej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wypadałoby mi w końcu zapoznać się z twórczością Irvinga - tym bardziej, że zbiera tak pozytywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dodam bardzo płytki komentarz... wybacz mi. Ale paskuda na okładce :O Ale po wszystkich pochwałach zarówno w Twojej recenzji jak i w komentarzach, na pewno kiedyś przeczytam którąś z książek Pana Irvinga. Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  13. A wiesz, że to chyba moja pierwsza recenzja, którą czytam, dotycząca twórczości autora. I każdym zapisanym słowem, tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że dużo tracę i zdecydowanie muszę nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jeszcze nic Irvinga i długo zastanawiałam się, czy dać tej książce szansę, ale właśnie rozwiałaś moje wątpliwości i jeszcze w tym tygodniu zabieram się za lekturę tego utworu! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam taki dowcipny styl, o którym piszesz. Czuję się bardzo zachęcona Twoją recenzją. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chętnie dopiszę do swojej już chyba bardzo długiej listy..

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem tej książki bardzo ciekawa, mam nadzieję, że w miarę szybko pojawi się w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszałam o tej książce. Być może przeczytam. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio zauważyłam wielkie poruszenie twórczością Irvinga. Recenzje na blogach, zdjęcia na Instagramie... mimo całego tego zamieszania wokół jego osoby, na razie nie mam w planach jego twórczości (a na pewno nie w najbliższej przyszłości). Jest to spowodowane w większości tematyką, trudną i ciężką jak na mój wiek. Bohaterowie, którzy są kilka razy starsi ode mnie też nie wpływają dobrze na wrażenia wywołane lektorą, stąd moja decyzja o dołożeniu dzieł tego oto autora na później (czytaj: jak już będę koło trzydziestki xD)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...