czwartek, 25 lutego 2016

"Dziesięć płytkich oddechów" K.A. Tucker



Kuszona dobrymi recenzjami (w końcu!) zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę. I teraz... Teraz aż po prostu nie wiem, jak mam zacząć pisać jej opinię. Takiej historii w nurcie New Adult, z takimi emocjami i z takimi głównymi bohaterami nie czytałam już dawno, ba!, nie wiem czy czytałam kiedykolwiek. Dla takich książek jak "Dziesięć płytkich oddechów" zarywa się noce, dni i każdą wolną chwilę... 


Jak sobie poradzisz kiedy na Twoich oczach świat rozsypuje się na kawałki?
Co zrobisz kiedy wszystko idzie źle?
Kiedy ból rozsadza Twoją duszę?
Po prostu oddychasz.

Dziesięć płytkich oddechów…


Kilka lat temu Kacey przeżyła coś strasznego. Jako nastolatka uczestniczyła w wypadku w wyniku którego straciła cztery najważniejsze dla niej osoby i choć lekarzom udało się wyleczyć jej ciało, to trauma po tym wydarzeniu była zbyt wielka, by zaleczyć jej rany w sercu i duszy. Gdy próby ucieczki w alkohol, narkotyki i seks nie przynosiły już pożądanych rezultatów - poddała się i wypracowała swój własny sposób na życie: zamknięta w sobie nie chce niczego czuć, bo uważa, że tak jest bezpieczniej. Skupiając się tylko na młodszej siostrze, Livie i jej dobrym starcie w przyszłość, swoją osobę zminimalizowała do minimum, a piętrzący się gniew i frustrację wyładowywała na siłowni. To wszystko miało sens dopóki w jej życiu nie pojawił się Trent i życzliwa sąsiadka, Storm, którzy sprawiają, że jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę... Taki właśnie bywa los - przewrotny i kierujący się tylko sobie znanym torem.

"Dziesięć płytkich oddechów" to prawdziwa perełka wśród książek z gatunku New Adult. Historia tutaj opisana dotyka trudnych tematów i przedstawia etapy radzenia sobie z traumatycznymi przeżyciami, a przy tym jest: dopracowana, fascynująca, emocjonująca i po prostu - niepowtarzalna. Wzrusza, rozczula, i - co ważne - daleko jej do ckliwych historyjek o miłości, którymi karmią nas teraz wszelkie wydawnictwa. Nic bym tu nie zmieniła. Dosłownie nic. Napięcie wzrastało z każdą kolejno przekręcaną stroną, by w końcu wybuchnąć i połamać mi serce. I wiecie co? Było warto.

K.A. Tucker stworzyła powieść, absolutnie nie płytką jak tytułowe oddechy, lecz ciekawą, skłaniającą do refleksji książkę o cierpieniu, zmaganiu się z własnymi demonami i ucieczce przed życiem. Książkę, która niszczy i doprowadza do głębin smutku, a potem sprawia, że zaczynasz odzyskiwać wiarę we wszystko co cię otacza. Ta powieść jest nie tylko wielopłaszczyznowa i zachwyca kreacjami bohaterów - tak tych głównych jak i drugoplanowych - ona jest po prostu świetnie napisana, okraszona ironicznym humorem i błyskotliwymi dialogami. Posiada też mądre przesłanie ostrzegające przed skutkami lekkomyślnych decyzji.  

Relacja Trenta i Kacey była piękna a zarazem niepokojąca. Podszyta pożądaniem, morzem kąśliwości i wzajemnych złośliwości, wzajemną fascynacją i ciężarem tajemnic, który w pewnej chwili po prostu ogłusza. Fakt, domyśliłam się finału już gdzieś w połowie książki, ale wcale mi to nie przeszkodziło w lekturze. Powiem więcej, czytałam z niecierpliwością, by dowiedzieć się, czy moje przypuszczenia okazały się trafne. Poza tym, Kacey jest bohaterką, z którą w pewien sposób się utożsamiam. Bardzo się z nią zżyłam i odnalazłam w niej część siebie, przez co pozostanie w mojej pamięci...



"Jakimś cudem udało mu się wsunąć dłoń pod mój tytanowy płaszcz i dotknąć mnie w sposób, w jaki nikt nigdy mnie nie dotknął."


"Dziesięć płytkich oddechów" jest poruszające, intensywne i przejmujące. To piękna historia o bólu po stracie najbliższych i piętrzącej się nienawiści. To powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć. O mierzeniu się z problemami, które przerastają. O radzeniu sobie z wyrzutami sumienia i konsekwencjami tragicznych wydarzeń oraz o winie, której nie da się odkupić i o tlącej się nadziei, która sprawia, że znajdujemy w sobie wystarczająco dużo siły, by zrozumieć i przebaczyć nawet największe zło. "Dziesięć płytkich oddechów" to książka, która zniewala. Oby kolejne tomy w serii były tak samo dobre!


"Minęło bardzo dużo czasu, odkąd tak się czułam. Właściwie nigdy się tak nie czułam. (...) Trent dokładnie wie, co robi i całkiem dobrze mu to wychodzi. I po prostu z Trentem jest inaczej. Smakuje jak arbuz po życiu w pragnieniu. Jest jak powietrze po latach spędzonych pod wodą. Jest jak życie."


_______________________________________________________________________________
K.A. Tucker, Dziesięć płytkich oddechów, stron 424, Wydawnictwo Filia, 2014
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek


Dziesięć płytkich oddechów | Jedno małe kłamstwo | Cztery sekundy do stracenia | Pięć sposobów na upadek



40 komentarzy:

  1. Wiesz ja też zgadłam finał gdzieś w połowie, potem pomyślałam że chyba jednak się mylę, a końcówka kompletnie mnie rozwaliła :) tak to niezła książka mi też bardzo się podobała!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skończyłam czytać tę książkę w zeszłym tygodniu. Kompletnie mi się nie podoba, nie spełniła moich oczekiwań. ;/ Niedługo dodam recenzję na swojego bloga, gdzie wyjaśnię, dlaczego ta książka mnie nie zachwyciła.

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam wszystkie 4 części.. Jedna z moich ulubionych serii, która po prostu podczas czytania wbija w fotel. Mi najbardziej przypadła do gustu historia numer 2. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi nie przypadła do gustu. Była przeciętna i denerwował mnie zbyt prosty styl pisania. Sama historia również mnie nie urzekła. A czytając takie recenzje jak Twoja, zastanawiam się, czy my na pewno czytałyśmy tę samą książkę. Ale cóż, są różne gusta. ;)

    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam szczerze, że ta seria na kolana mnie nie powaliła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno ją zamówiłam i czeka sobie na przeczytanie. Już nie mogę się doczekać aż się za nią zabiorę :) ♥

    zksiazkawfotelu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo się nasłuchałem o tej serii :D Muszę w końcu sięgnąć, a twoja rekomendacja jeszcze bardziej mnie do tego przekonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo się nasłuchałem o tej serii :D Muszę w końcu sięgnąć, a twoja rekomendacja jeszcze bardziej mnie do tego przekonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że książka Ci się spodobała, ponieważ jest jedną z moich ulubionych. Choć ,,jedno małe kłamstwo" było odrobinę słabsze to jednak seria bliska memu sercu. ,,Cztery sekundy do stracenia" jeszcze przede mną, ale pokładam w niej wielkie nadzieje. A ,,pięć sposobów na upadek" już zamówiłam i czekam, aż dotrze:) Choć tytuł piątej części brzmi trochę jak poradnik ,,jak zostać ciamajdą" to i tak wierze, że mi się spodoba :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ pozytywna opinia! Tyle dobrego już czytałam o powieściach K. A. Tucker. Twoim opiniom niezmiernie ufam, więc jak tylko zniknie mój stosik do przeczytania postaram się sięgnąć po "10 płytkich oddechow"

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, przesuwam na początek kolejki. Dzięki za impuls. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię tą serię. Ja już jestem po czwartym tomie i mam nadzieję, że niedługo uda mi się sięgnąć po "Pięć sposobów na upadek" :D
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie miałam okazji przeczytaj tej serii, jednak muszę szybko to zmienić. Bardzo zachęcająca recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  14. :) bardzo lubię tę serie :) jak najbardziej polecam pozostałe tomy. Już nie mogę się doczekać aż sięgnę po 4 część. :D
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  15. Sama od dawna mam ochotę na tę serię, ale nie mogę się zebrać :) Po Twojej recenzji wiem, że muszę to zrobić jak najszybciej!
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam wielkiej ochoty na przeczytanie tej książki, ale tak piękniej ją opisujesz, że chyba jednak się skuszę. Chyba jednak chcę sprawdzić, co takiego stało się w życiu Kacey.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi niestety nie było jeszcze dane spotkać się z twórczością autorki. Mam jednak nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się to zmienić, bo naprawdę jestem jej bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam te książki od dawna na czytniku, ale jakoś nie mam czasu się za nie zabrać. A wszyscy mnei do tego zachęcają, więc trzeba nadrobić. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam trzeci tom, ale wiem, że to nie bardzo przeszkadza, by nadrobić kolejne, a wiem, że to zrobię. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czekałam z ogromną niecierpliwością na tę recenzję i w końcu się doczekałam! Ja po prostu wiedziałam, że ta książka Cie uwiedzie! Ja sama jestem pod jej wpływem i to moje ukochane NA, pierwsze, które aż tak pokochałam... Finału się nie domyśliłam, dlatego był dla mnie mega zaskoczeniem! Szkoda tylko, że kolejne części nie były aż tak dobre...

    OdpowiedzUsuń
  21. Czuję, że książka mogłaby mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam ogromną ochotę na tą serię, mam nadzieję, ze wkórtce uda mi się ją przeczytać.

    http://recenzjeparabatai.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie takie recenzje budzą we mnie natychmiastową chęć poznania książki, której zakup i przeczytanie niechcący odłożyłam na bliżej nieokreślony czas ^^

    OdpowiedzUsuń
  24. Chcę, chcę, bardzo chcę przeczytać! Muszę w końcu dorwać tę książkę- zwłaszcza po takiej recenzji :)
    Apteka Literacka

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej :) Nominowałam Cię do LBA i byłoby mi bardzo miło gdybyś zechciała odpowiedzieć na moje pytania. Pozdrawiam!

    http://ksiazkowy-termit.blogspot.com/2016/02/liebster-blog-award-7.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo mi się spodobały ''Cztery sekundy do stracenia'' oraz zakochałam się w ''Jedno małe kłamstwo''. ''Dziesięć płytkich oddechów'' jeszcze przede mną, ale jeśli utrzyma się ta tendencja wzrostowa to kompletnie przepadnę w tej historii ;) (jakoś tak zaczęłam prawie od końca). Autorka kompletnie mnie zauroczyła swoim stylem pisania i tym w jaki sposób porusza wszystkie ważne tematy. No i przede wszystkim tym, jak to wszystko było naturalne i niewymuszone, a nie sztuczne jak w większości wypadków, jeśli chodzi o wszelakie New Adult.

    OdpowiedzUsuń
  27. Uuu ale mnie zachęciłaś, nie czytałam jeszcze tej książki ale jak najszybciej muszę ją kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie się marzy cała seria :) Pewnie kiedyś, w przypływie gotówki, zaopatrzę się w cały komplet :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Te okładki są piękne i jeszcze piękniejsze. Z pewnością po książki będę chciałam sięgnąć. :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Strasznie chcę to przeczytać, muszę polecieć po to do biblioteki! ♥
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  31. Zazdroszczę tych trzech książek! Ja jak narazie nie miałam okazji przeczytać ani jednej z nich, ale nie spocznę, póki tak się nie stanie tym bardziej, że praktycznie wszystkie recenzje są bardzo zachęcające. ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo dużo tych pozytywnych epitetów :) Z chęcią sięgnę po tę pozycję, zachęciłaś mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. O tak, doskonale rozumiem Twoje emocje, bo miałam identycznie. Co ta książka robi z naszymi sercami... ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytałam 3 tomy i bardzo mi się podobały, mimo że niewiele czytam NA (-:

    OdpowiedzUsuń
  35. Po tych wszystkich tytułach mam wrażenie, że autorka miała jakieś lekkie zboczenie na punkcie liczb (takie tam obserwacje xD)... szczerze powiedziawszy, nie czytałam jeszcze nic z pod pióra Tucker, ale jeżeli miałabym wybierać, to chyba postawiłabym na "Cztery sekundy do stracenia" :D poszperam jeszcze za innymi recenzjami książek tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jeśli jest to książka, dla której warto nawet zarwać noc, to chyba nie mam innego wyjścia i sama muszę po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytałam trzy książki pani Tucker i myślę, że ta pierwsza była najlepsza - tak jak piszesz: poruszająca i bardzo intensywna. Kolejne części są dobre, ale nie aż tak :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiedziałam,że się zachwycisz :)
    Najlepsze w tej serii jest to,że każdy tom jest inny, ale każdy cudowny! Właśnie kończę "Pięć sposobów na upadek" i już wiem, że Tucker nie obniża lotów :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Chyba nie mam wyjścia i muszę sięgnąć po tę powieść :) Dziękuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Chyba jestem jakaś dziwna, bo mnie zupełnie nie urzekła ta książka... a tu tyle pozytywnych komentarzy i Twoja recenzja taka entuzjastyczna... hmm... tłumaczy mnie chyba tylko to, że nie jestem zwolenniczką NA ;)) Mimo, że mnie nie oczarowała rozumiem, że mogła podobać się innym:) Życzę kolejnych pozytywnych emocji podczas lektury kolejnych części :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...