piątek, 19 lutego 2016

"Ginekolodzy" Jürgen Thorwald



Pierwsze światowe wydanie najbardziej kontrowersyjnej książki Jürgena Thorwalda



"Ginekologów" przeczytałam z wielkim i niekłamanym zainteresowaniem. Więcej, zaczęłam czytać tę książkę, jeszcze tego samego dnia kiedy do mnie przyszła. Doprawdy, lektura artykułów Thorwalda jest tak bardzo wciągająca i pochłaniająca, że tekst czyta się jak najlepszą beletrystykę. A może raczej... horror. Niebywała lekkość pióra autora i jego soczyste dygresje stanowią bowiem swoisty kontrast z ciężkością treści.

"Ginekolodzy" składają się z dwóch części. Pierwsza z nich opowiada o początkach ginekologii, a druga poświęcona jest przede wszystkim leczeniu nowotworów. Thorwald pisze o momentach przełomowych takich jak chociażby wynalezienie wziernika, czy pierwsze operacje przetok pochwy, a to wszystko robi tak, że człowiek drętwieje, zastyga, ma dreszcze, przeżywa stan osłupienia, a później przychodzi ta cudowna świadomość - jak to dobrze żyć w XXI wieku, w czasach w których lekarze oferują znieczulenie, w których nikt nie dźga na ślepo prętem, ani nie przypala rozżarzonym żelazem. Ale "Ginekolodzy" to nie tylko opisy krwawych operacji, to również niekiedy wstrząsająca wiwisekcja środowiska ginekologicznego, w którym kobieta traktowana była (i nadal jest?) jak przedmiot. 


"Z biegiem czasu okazało się, że wzbudzające zachwyt operacje chirurgiczne i sprawne posługiwanie się skalpelem bardziej służyły sławie ginekologów niż zdrowiu pacjentek, które zbyt często, mimo uwieńczonych sukcesem zabiegów, trafiały na cmentarze."


źródło: marginesy.com.pl


"Jeżeli poród nie mógł się odbyć całkowicie naturalnie, kobiety nadal umierały lub do kresu swoich dni żyły z porozrywanymi pochwami, kroczami i odrażającymi przetokami między pęcherzem moczowym, odbytem a pochwą, których nikt nie potrafił zszyć. Do cierpiących ciężarnych, nieprzestrzegających nakazów kościelnych, powodowane litością akuszerki wzywały potajemnie chirurgów mężczyzn. Ci próbowali miażdzyć główki zakleszczonych dzieci za pomocą metalowych haków, wierteł i noży, wyciągać ich ciała po kawałku i w ten sposób ratować matki."

Ginekolodzy, czy jak ich nazywano "damscy rzeźnicy", prześcigali się w wykonywaniu zabiegów, które tylko pozornie przynosiły poprawę zdrowia pacjentek, a znacznie częściej prowadziły je na cmentarze. Autor z prawdziwą - i czasem wręcz niezrozumiałą dla mnie - pasją, opowiada na przykład o ówczesnym sposobie badań kobiet przez ginekologów, które to badania przede wszystkim "powinny być przyzwoite". Ojcowie Kościoła uznawali bowiem kobiece podbrzusze za nieczyste, a więc lekarz nie mógł złamać tabu i zobaczyć nagiej pacjentki. Kobiety badano więc po omacku(!), pod ubraniem i to najlepiej na stojąco. To samo dotyczyło także samego porodu - kobiety rodziły w pełnym ubraniu i w pościeli, poobkładane ze wszystkich stron poduszkami. Mało tego! Po takich badaniach lekarze rzadko się myli, a ponieważ nie wiedziano nic o infekcjach i bakteriach, czy pojęciu sterylności - ginekolodzy przenosili najzłośliwsze zarazki z jednego otworu do drugiego, na potęgę. 

"Wielu wczołgiwało się na czworakach do pokoju rodzącej - nie wychylając się ponad wysokość łoża - aby jej nie zobaczyć. (...) praktykowali albo z zawiązanymi oczami i w zaciemnionych pomieszczeniach, albo obwiązywali sobie szyję jednym końcem kołdry jak serwetą, podczas gdy ich ramiona i dłonie pracowały pod przykryciem, a niewieście łono było chronione przed ich spojrzeniami."

Autor opisuje także przypadki kobiet, które gorączka popołogowa powstała w wyniku zakażeń bakteryjnych, czy wypadające macice podtrzymywane różnymi dziwnymi urządzeniami montowanymi na ciele(!) - zaprowadziły na cmentarze. Wieje miejsca poświęca również niewyobrażalnym mękom jakie towarzyszyły kobietom, podczas pierwszych, prymitywnych zabiegów na stołach operacyjnych w czasie gdy ich ciała były żywcem cięte, gdyż nie znano żadnych skutecznych metod znieczulania. Doprawdy wstrząsające!

"Podczas porodu (...) doznała obrażeń, na skutek których nie trzymała moczu ani stolca. Podzieliła los tysięcy kobiet zdanych na grubiańskie dłonie akuszerek lub działających na oślep położników. Wszystkie mogły się uważać za szczęściary, jeżeli poród zakończył się tylko rozdarciem krocza. Gorzej było, kiedy z ran między pochwą, pęcherzem i odbytem powstawały niezamykające się przetoki. Takie kobiety, nieustannie przemoczone i zabrudzone, udręczone swoim zapachem, z wiecznym zapaleniem ud, unikane przez rodzinę i otoczenie, skazywane na samotność, wiodły żywot nie do pozazdroszczenia - obojętnie, czy były bogate, czy biedne."

Jednocześnie Jürgen Thorwald pisze o tych, którzy wbrew przeciwnościom uczyli się kobiecej anatomii na sztucznych miednicach i macicach, odważyli się ujrzeć kobietę nagą, czy zmniejszali śmiertelność rodzących przez wymyślenie cesarskiego cięcia, a nawet tak powszechnego dziś znieczulenia. Ci odważniejsi przeprowadzali pierwsze operacje przetok, guzów jajników i mięśniaków, leczyli nowotwory, a nawet wprowadzili badanie cytologiczne, czy położyli podwaliny pod współczesną antykoncepcję. Co jednak ciekawe i intrygujące, prekursorom współczesnej ginekologii wcale nie było łatwo, zaś lekarze chcący ulżyć chorym kobietom nie tylko stawali się tematem kpin, czy tracili prawo wykonywania zawodu - niektórych chciano wręcz wieszać, czy palono na stosie...

"Przez wieki absolutnego panowania Kościoła żaden lekarz nie dotknął nagiej kobiety i jej grzesznego podbrzusza, nie wszedł do izby porodowej. Hamburczyk Veit Völsch, nazywany doktorem Veitem, który spróbował tego w damskim przebraniu, został spalony na stosie."

Owszem, chwilami ten niezwykły wykład Thorwalda wydaje się nieco chaotyczny. Nie jest też oczywiste, dlaczego jedne kwestie są omawiane, a inne nie. Jednak, jak mniemam, jest to efektem tego, że "Ginekolodzy" są książką, która - jak podaje jej wydawca - nigdy nie została ukończona ze względu na śmierć autora. Jej treść stanowią zatem luźne artykuły, początkowo publikowane przez tygodnik "Der Stern", a później także "Los Angeles Times". 


źródło: marginesy.com.pl


"Ginekolodzy" to fascynująca i jedyna w swoim rodzaju opowieść o historii medycyny, która niejednokrotnie odkrywa pilnie strzeżone tajemnice i otwiera oczy. Jestem święcie przekonana, że podczas czytania tej książki nie unikniecie szoku i złości na to, jaka ciemnota panowała jeszcze niespełna dwa wieki temu, kiedy to z jednej strony konserwatyści wołali, że kobieta ma rodzić w bólu (bo tak napisano w Biblii), a z drugiej, lekarze próbowali leczyć i operować bez przestrzegania zasad higieny i wykorzystując do tego pręty, kleszcze czy metalowe zatrzaski! 

"Ginekolodzy" to książka, która składa się tylko i wyłącznie z rzetelnych faktów. Napisana w doskonałym pasjonującym stylu Thorwalda. Przerażająco wstrząsająca. Okrutnie wciągająca. Doskonała, choć boleśnie prawdziwa. Którą polecać będę nie tylko kobietom, ale także - a może przede wszystkim - zwłaszcza mężczyznom. By mieli świadomość!


____________________________________________________________________________
Jürgen Thorwald, Ginekolodzy, stron 392, Wydawnictwo Marginesy, 2016
Przekład: Anna Wziątek


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Marginesy





29 komentarzy:

  1. Lubię takie książki, więc przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przerażające są te ilustracje, które wstawiłaś. Spotęgowałaś moją chęć sięgnięcia po ten tytuł. Coś czuję, że polubimy się z Panem Thornwaldem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam dotychczas tego typu książek, zwłaszcza opartych na rzeczywistych faktach. Intrygują mnie takie fakty, przerażające i nie boję się o nich czytać, czy też oglądać. Będę jednak miała to na uwadze, bo książka rzeczywiście po cytatach i ilustracjach szokuje. Bardzo chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ciarki na całym ciele. Jednocześnie przepełnia mnie dziwna chęć poznania tej książki. Kontrowersyjna i zarazem prawdziwa, to może być dobre.

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie intryguje mię ta książka ale obawiam się że jestem zbyt wrażliwa by ją przeczytać. Po prostu nie mieści Mo się w głowie do czego zdolni byli (i nadal są) ludzie...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie sądziłam, że ginekologia może być tak zajmującym tematem ;) chociaż przeraża mnie to zdjęcie, brr!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam - na mnie ta książka zrobiła ogromne wrażenie. I od czasu jej przeczytania uwielbiam swojego ginekologa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę nas przeraża ta książka, ale sięgniemy, bo jesteśmy z drugiej strony jej mocno ciekawe. :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdzieś juz widziałam recenzje tej ksiązki, ale po twojej recenzji wiem, ze chociaz chciałabym to nie dam rady jej przeczytać;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytając o tej książce naprawdę mocno mnie zmroziło. Rzecz jasna wiedziałam, że jeszcze nie tak dawno kobiety bardzo często ginęły w skutek wszelakich powikłań porodowych, a lekarze nie mieli właściwej wiedzy i środków, by je ratować. Ale nie zdawałam sobie sprawy z tych tragedii, z którymi musiały żyć nawet te, którym się powiodło urodzić dziecko, ale utraciło na tym ich własne zdrowie. Przeczytałabym tę książkę, ale potem bym się długo nie mogła otrząsnąć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brrr! Jak dobrze, że jednak znajdowali się lekarze, którzy mimo grożących za to prześladowań, starali się rozwijać medycynę i pomagać swoim pacjentkom. Chyba w żadnej książce, ani filmie,ani artykule, Po prostu nigdzie nie dowiedziałam się, jak kiedyś traktowano kobiety, które nie były w stanie rodzić naturalnie... Czyżby kolejne tabu?

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż się boję za nią zabrać, choć medycyna bardzo mnie interesuje, w każdym, nawet archaicznym wydaniu. Jestem ciekawa, jakie okropności ten kontrowersyjny autor tam powypisywał.

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem jedno: MASAKRA :) Znam książki autora, posiadam wszystkie oprócz tej :) Jak dobrze, że już w tamtych czasach nie żyjemy, bo po prostu brak słów! Zdjęcie numer jeden - totalnie przerażające!

    OdpowiedzUsuń
  14. Od kilku dni czytam o tej książce i coraz bardziej jestem nią zainteresowana. Skrywa w sobie tyle tajemnic...ale nie mogę nie powiedzieć, że trochę się boję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. "Przez wieki absolutnego panowania Kościoła żaden lekarz nie dotknął nagiej kobiety i jej grzesznego podbrzusza, nie wszedł do izby porodowej. Hamburczyk Veit Völsch, nazywany doktorem Veitem, który spróbował tego w damskim przebraniu, został spalony na stosie." - właśnie to jest przerażające najbardziej kiedy czyta się ile zła wyrządziły głupie zabobony i chęć utrzymania wpływu i dominacji przez ludzi z chorą ambicją i będących jednocześnie ignorantami. Czytając Twoją recenzję przypomniały mi się podobne odczucia, które miałem w związku z książką "Cesarz wszech chorób. Biografia raka" Siddhartha Mukherjee. Już po tamtej lekturze miałem dość, choć książka bardzo dobra, ale nie na mój "żołądek". Nawet określenie "damscy rzeźnicy" jest delikatne przy tym co tu przytaczasz....

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie sięgałam po takie książki, dlatego nie wiem czy przypadłaby mi do gustu, ale tematyka bardzo mnie intryguje. Jestem trochę wrażliwym czytelnikiem, lecz mam nadzieję, że w tym przypadku dam radę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Straszne... naprawdę. Same cytaty, których użyłaś mnie przerażają, a co mówić o całej książce. Ciężko uwierzyć w dzisiejszych czasach, że coś takiego miało miejsce. Nie wiem, to chyba książka nie na moje nerwy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam dziwne wrażenie, że wszystko mnie boli! Równocześnie mam ochotę sama przeczytać, bo to wciągający temat, choć naprawdę przerażający. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Jejku, ta książka mnie tak straszliwie, totalnie przeraża! Nie wiem, czy byłabym w stanie czytać o tych wszystkich "praktykach" :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Taka prawda historyczna najbardziej mnie interesuje. Chciałabym przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałam Twoją recenzję z wielki zainteresowaniem jednak samej książki bym nie chciałą przeczytać - za miękka jestem. Pozdrawiam Pośredniczka z posredniczkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Pozostaje tylko cieszyć się, że żyjemy w XXI wieku. ;>
    Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, ale obawiam się, że mogłabym przez nią nie przebrnąć. Już czytanie samych cytatów było ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Książka taka trochę z hm, mojej dziedziny :D Może uda mi się ją gdzieś dorwać ;)

    Pozdrawiam
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Słyszałam w radio audycję na temat tej książki i muszę napisać, że... to jednak nie moje klimaty ;) Zbyt.... przerażające...

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie wiem, czy odważyłbym się przeczytać tę książkę w tej chwili - później miałbym mnóstwo dziwnych nerwów, gdy będziemy się z moją dziewczyną w przyszłości spodziewać dziecka :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę! Uwielbiam Thorwalda bardzo cenię jego pracę,a tutaj dodatkowo temat jest mega ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  28. Mną wstrząsnęła pierwsza ilustracja, którą zamieściłaś w poście... na pewno przeczytam tą książkę. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  29. Uff... a już myślałam, że ze mną jest coś nie tak! Buszowałam kiedyś na LC w poszukiwaniu... w sumie, bez żadnego głębszego celu, kiedy natknęłam się na tę powieść. Później znalazłam autora i jego pozostałe dzieła, a że interesuję się medycyną, mam ogromną ochotę na kilka z pozycji m.in. "Ginekolodzy" i "Stulecie chirurgów" ^^ teraz tylko czekać na cudowne rozmnażanie pieniędzy i na zakupy (i żeby rodzice nie wpadli z kontrolą na mojej biblioteczki xD)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...