sobota, 27 lutego 2016

"Jedno małe kłamstwo" K.A. Tucker



"Toksyczna atmosfera zaczyna nas dusić, wypływają kłamstwa, podczas gdy prawda (...) rozpływa się w nicość."


Zachwycona "Dziesięcioma płytkimi oddechami" niemal od razu sięgnęłam po drugi tom. Byłam bardzo ciekawa jak autorka poradzi sobie tym razem, bo z kontynuacjami bywa różnie. No i cóż, tym razem mogło być lepiej... 


"Odchodzę.
Zostawiam głosy, krzyki, rozczarowania.
Zostawiam złudzenia, błędy i żale.
Zostawiam wszystko, czym powinnam być i to, czym być nie mogę.
Wszystko to jest kłamstwem."


"Jedno małe kłamstwo" opowiada historię niewinnej Livie (młodszej siostry Kacey, głównej bohaterki poprzedniej części), która, no cóż, tutaj nie jest już taka niewinna ;) Ta zrównoważona i poukładana w najmniejszych szczegółach dziewczyna, którą poznaliśmy przelotnie w "Dziesięciu płytkich oddechach". Ta, która zaskakująco dobrze poradziła sobie z utratą rodziców i jednocześnie ze wszystkich sił starała się nie zawieść oczekiwań zmarłego ojca - zaczyna właśnie naukę w wymarzonym Princeton i pragnie po kolei realizować swoje cele. Podejmuje więc pracę w formie wolontariuszki na oddziale dzieci chorych na raka, ma zamiar pilnie się uczyć, a następnie pójść na medycynę, a dokładniej - pediatrię. Prywatnie zaś liczy na to, że znajdzie sobie jakiegoś poukładanego i grzecznego chłopaka i stworzy z nim dobry i 'właściwy' związek. Ta wizja przyszłości jak z obrazka, burzy się w chwili, w której poznaje Ashtona, mega-przystojnego kapitana uczelnianej drużyny wioślarskiej i jednocześnie największego podrywacza na kampusie. Livie w najśmielszych marzeniach nie przewiduje, że w Princeton czekają na nią współlokatorka-imprezowiczka, zakrapiane imprezy, przygodne znajomości i uczucie do chłopaka, a właściwie to dwóch, bo na horyzoncie poza Ashtonem, pojawia się też Connor - spełniający wszelkie wymagania Livie i mający potencjał na bycie 'tym' przyszłym mężem. Niestety Connor okazuje się nie tylko najbliższym przyjacielem Ashtona, ale też jego współlokatorem...


"(...) każdy w życiu ma taki dzień, który go definiuje, który kształtuje to, kim się stanie, który ustawia na nowym kursie."


Jak dla mnie ta część jest słabsza w porównaniu z "Dziesięć płytkich oddechów", w których - jak już pisałam - nie zmieniłabym dosłownie nic. Niestety, o ile w poprzedniej części naprawdę polubiłam Livie, tak tutaj średnio przypadła mi do gustu. Ze zrównoważonej, spokojnej i delikatnej dziewczyny autorka przeobraziła ją w zerwaną z łańcucha, momentami głupiutką i ciągle zawstydzoną dziewicę, której tok myślenia chwilami mocno mnie drażnił. Irytowało mnie też to, że sprawiała wrażenie klona Kacey - to raz, a dwa, że gdy tylko zaczęła naukę w Princeton, to od razu u jej stóp pojawili się adoratorzy i lgnęli do niej, a ona do nich, mimo, iż wcześniej była ponoć taka nieśmiała... No i ten kulejący schemat w postaci 'ona jedna i ich dwóch', jeden grzeczny z dobrego domu, a drugi - wydziarany, ze skłonnościami do zaliczania dziewczyn. Zgadnijcie którego wybierze? Oh, c'mon Tucker, really? Przecież wiem, że stać cię na coś lepszego! W treści pojawia się też paczka kumpli, licytujących się swoimi pijackimi przygodami, i tournee w stylu alkohol, seks, impreza... Czy to nie brzmi jak deja vu? Fabułę ratuje jednak wątek dwóch słodkich bliźniaków, mroczna przeszłość Ashtona (zdecydowanie najciekawszy charakter powieści, brawa za jego kreację!) i fakt, że powracają wątki postaci, które poznaliśmy w "Dziesięciu płytkich oddechach". 

"Jedno małe kłamstwo" z jednej strony jest przewidywalne i to bardzo, bo przecież nie trudno zgadnąć, że dobrą dziewczynę pociągają źli chłopcy. Ale z drugiej - naprawdę nie rozumiem, dlaczego Tucker zdecydowała się na aż taką metamorfozę tej bohaterki, i w istocie sprawiła, że zbyt często przypominała swoim zachowaniem Kacey... Niestety, o ile "Dziesięć płytkich oddechów" stało się jedną z moich ulubionych książek, o tyle drugi tom pozostaje daleko w tyle. Co prawda historia jest wciągająca, ale po pierwsze - to nie to, na co liczyłam, a po drugie - uważam, że autorka za bardzo spłyciła niektóre wątki. Niemniej, uważam jednak, że warto czekać na zakończenie i wyjaśnienie mrocznej przeszłości Ashtona, bo właśnie tym wątkiem autorka nadrabia - przynajmniej w moim odczuciu - większość niedoskonałości tej historii

No cóż, nic mnie tutaj nie porwało i na kolana też nie padłam, ale nie zmienia to faktu, że to nadal jest dobra książka i godny polecenia reprezentant nurtu New Adult. Znajdziecie tu nie tylko trafne spostrzeżenia i ciekawie przedstawioną traumę z przeszłości, ale też solidną dawkę humoru (choć już nie tak fantastyczną jak w przypadku pierwszego tomu), chemię między bohaterami i mnóstwo ciekawych doświadczeń (nie tylko erotycznych). Akcja toczy się szybko, a piętrzące się tajemnice i kłamstwa tylko podkręcają zainteresowanie aż nie sposób się oderwać. Poza tym K.A. Tucker naprawdę dobrze pisze, przez co powieść wciąga od pierwszych stron i w zasadzie czyta się sama. Sprawdźcie sami.



"To zabawne jak niektóre przypadkowo stworzone relacje mogą być jednocześnie tak idealne i trwałe."


_______________________________________________________________________________
K.A. Tucker, Jedno małe kłamstwo, stron 432, Wydawnictwo Filia, 2014
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek



Dziesięć płytkich oddechów | Jedno małe kłamstwo | Cztery sekundy do stracenia | Pięć sposobów na upadek



25 komentarzy:

  1. Pierwsza też wydawała mi się najlepsza, zżyłam się z bohaterką pierwszej części. Ale chętnie poznałam losy jej siostry. W trzeciej sporo się dzieje zachęcam do sięgnięcia. :)
    Pozdrawiam cieplutko, super recenzja

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że masz podobne odczucia jak ja. Ja też nie byłabym w stanie zmienić czegokolwiek w "Dziesięciu płytkich oddechach", tutaj natomiast... cóż, ja zmieniłabym sporo. Ale nie Livie! Ta metamorfoza, którą sama zresztą doskonale podkreśliłaś, była zbyt gwałtowna i zniszczyła dla mnie cały urok tej postaci... Wcześniej była o wiele lepsza. Ale w sumie dla mnie z tych trzech tomów tylko ten pierwszy był cudowny, a reszta średniaczki, więc może się nie znam. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałabym w końcu powieść, w której bohaterka wybiera nie "bad boya" tylko kogoś normalnego...
    Szkoda, że kontynuacja nie utrzymuje tego samego poziomu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze "Dziesięciu płytkich oddechów", chociaż naprawdę wszyscy wokoło mnie do tego kuszą. Kiedyś muszę przeczytać tę książkę, bo jest naprawdę popularna.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam pod wrażeniem poprzedniej książki autorki i mimo minusów jestem gotowa zaryzykować

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się "Dziesięciu płytkich oddechów" nie podobało i już raczej po Tucker nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo szkoda, a zastanawiałam się czy kupić czy nie kolejną część... i dalej będę się zastanawiać. Słyszałam już wcześniej opinię, że jest słabsza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zasmuciła mnie Twoja opinia gdyż bardzo chcę przeczytać tą powieść i tylko czekam aż wpadnie w moje ręce. Mimo tego że nie wszystkim się podoba, nadal będę jej poszukiwać i mam nadzieję że mi się spodoba.
    Pozdrawiam :)
    In my different World

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze, a ja jestem bardzo ciekawa tej książki :) Chyba po nią sięgnę, żeby zobaczyć jak się prezentuje w moim odczuciu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Druga część... to chyba muszę najpierw pierwszą przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko fajnie, ale jeszcze nie czytałam pierwszej także.. :D

    pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Raven http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ciekawa całej serii. Mam nadzieję, że takie spłycenie i schematyczność nie zbytnio nie przerazi, gdy ja będę miała okazję w końcu przeczytać te powieści. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na mojej półce czeka pierwszy tom tej serii i nie ukrywam, że strasznie nie mogę się go doczekać :)

    Alex pozdrawia :)
    zksiazkawfotelu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się drugi tom nieco słabszy, ale i tak bardzo mi się podobał. Pokazał mi, że w życiu warto iść swoją ścieżka, a nie tą jaką wybiorą dla nas inni. Z całego cyklu musze nadrobić cześć 4 i 5.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten pierwszy cytat dał (daje!) mi do myślenia i zastanawiam się, który to dzień mnie tak ukształtował... Oj raczej nie był to jeden dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A mi ta część podobała się bardziej, może dlatego, że to od niej zaczęłam tą serie

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam pierwszej cześci, wiec i tej na razie nie bede czytać.
    Co do złych chłopcow-dlaczego my tak ich lubimy?;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam autorkę za tę serię. Jeśli chodzi o tę część to bardzo mi się podobała. Nie wiem czy bardziej od pierwszej, ale na pewno bardziej od trzeciej. Przede mną jeszcze ostatnia 4 część i mam nadzieję, że również mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie też ta część podobała się nieco mniej, ale trzecia troszkę nadrabia. W pierwszej też nie zmieniłabym niczego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda, że drugi tom nie dorównuje pierwszemu, ale mimo wszystko na zechcę się z nią zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze się zastanowię, nie miałam okazji czytać żadnej pozycji autorki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem ciekawa pierwszego tomu i mam go w najbliższych planach. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  23. Mamy podobne zdanie, jak dla mnie to też była słabsza częśc, ale za to dwie kolejne trzymają poziom i zaskakują pozytywnie :) trójka jest o Cainie, którego wielbię <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Książkę naprawdę chcę przeczytać i z pewnością to zrobię. :) No i okładka tego tomu podoba mi się najbardziej spośród wszystkich okładek do książek tej autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Takie przeciętne powieści są wprost idealne na weekendy po długim i ciężkim tygodniu ^^ szkoda, że "Jedno małe kłamstwo" nie utrzymało poziomu poprzednich posesji autorki, ale zawsze zdarza się jakieś potknięcie, nawet najlepszym ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...