środa, 24 lutego 2016

"To przez ciebie" Mhairi McFarlane



Jak donoszą źródła, debiutancka powieść Mhairi McFarlane, "Nie mów nic, kocham cię" ponoć natychmiast stała się hitem i obecnie trwają pracę nad jej filmową adaptacją. Natomiast wydana rok później, "Uwaga! To może być miłość" od razu po premierze znalazła się na liście bestsellerów Sunday Times'a... Cóż, żadnej z tych książek nie czytałam, choć bardzo bym chciała, zwłaszcza tę pierwszą, bo opowiada nową wersję Bridget Jones, do której osobiście mam słabość ;) Ale, wracając do Mhairi, tyle się naczytałam na temat tej autorki, tego jak potrafi pisać, tego że jej książki są zarówno zabawne jak i romantyczne, że świetnie kreuje historie i że potrafi wpleść w fabułę niesamowity urok, przez co podczas czytania naprawdę odczuwa się te motyle w brzuchu, że gdy tylko dowiedziałam się o nowej książce - postanowiłam sprawdzić na sobie to całe "łał". No i... trochę się zawiodłam. 

Czy jeden esemes może wywrócić świat do góry nogami? Jeszcze jak!

Trzydziestotrzyletnia Delia postanawia coś zmienić w swoim długim związku z Paulem i nieoczekiwanie oświadcza mu się na moście. Paul jest kompletnie oszołomiony. W pobliskim barze ukradkiem wysyła esemes, który trafia do Delii – przez pomyłkę. Esemes przeznaczony dla Tej Drugiej… A to dopiero początek serii niepowodzeń, porażek i wpadek. 

Akcja generalnie rozgrywa się w Londynie. Tam, po gorzkim rozstaniu Delia zatrzymuje się u przyjaciółki, znajduje pracę w agencji PR i... zostaje wciągnięta w pewną aferę. Oczywiście pojawia się i zamieszanie i nieoczekiwane sytuacje, a także - oczekiwany wątek miłosny. Delia poznaje bowiem pewnego dziennikarza, który za pomocą sprytnego szantażu zmuszą ją do współpracy, tyle że później wszystko się komplikuje. Brzmi całkiem nieźle, prawda? I tak by było, gdyby nie to, że oczekiwałam trochę więcej. "To przez ciebie" to książka może i ciepła, lekka i przyjemna, bohaterowie też są całkiem nieźle nakreśleni, akcja zabarwiana czarnym humorem, a w tle pojawia się intryga - ale całość jest niestety nudna, cała fabuła rozciągnięta, a sytuacje i dialogi wyglądają czasami na wymuszane. 


Interesującym dodatkiem są za to czarno-białe ilustracje przedstawione w formie komiksu - ubarwiające treść książki i podkręcające wyobraźnię. Pojawiają się tutaj dlatego, że pasją Delii było rysowanie. Przed poznaniem Paula, tworzyła ona komiks o kobiecie - lisicy (alter-ego Delii) mieszkającej w tajnej kryjówce, podróżującej na superszybkim rowerze, rozmawiającej z lisem i ratującej świat poprzez walkę z przestępcami. Jaki to ma związek z fabułą książki, tego już nie zdradzę ;)


"To przez ciebie" to dość przeciętne połączenie trzech gatunków: obyczajówki, romansu i komedii. Lecz mimo tej przeciętności, książka niesie ze sobą mądry przekaz dotyczący tego, że na zmiany, nigdy nie jest za późno, a jeśli tylko damy sobie szansę - to i los może nas pozytywnie zaskoczyć, bo dystans do siebie i poczucie humoru pozwalają pokonać niejeden życiowy zakręt. Reasumując: choć lektura nie wzbudziła we mnie wybuchów śmiechu (jak obiecuje okładka), ani też nie podniosła do lotu motyli w moim brzuchu (na co liczyłam), to mimo to, i tak wierzę w potencjał Mhairi McFarlane, i jeżeli tylko będę miała możliwość - przeczytam pozostałe jej książki. A "To przez ciebie" polecam zainteresowanym, bo przecież każdy z nas czasem potrzebuje lektury pokrzepiającej i odrobinę naciąganej.


_______________________________________________________________________________
Mhairi McFarlane, To przez ciebie, stron 464, Wydawnictwo HarperCollins, 2015
Przekład: Elżbieta Regulska-Chlebowska

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins




17 komentarzy:

  1. Faktycznie, książka nie jest wybitna. Ale miło się ją czyta, a główna bohaterka to sympatyczna osobowość. ;)

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż książkę pewnie sobie podaruje, to trochę Cię połechtam, bo Twoja recenzja ma w sobie taki luz, który po wizycie u dentysty ( traumatyczne przeżycie za każdym razem :D ) jest w stanie szybko mnie zresetować i przywrócić do żywych :D No cóż, ma się ten dystans i poczucie humoru, nieprawdaż ? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej to nie książka dla mnie, ale cieszę się, że się przy niej dobrze bawiłaś :) Pozdrawiam
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami trudno odmówić sobie takiej mniej lub bardziej naciąganej lektury. Z chęcią przeczytam powyższą propozycję. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, szkoda, że historia ciut naciągana, ale w sie lubię takie lekkie opowieści. Na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma nic gorszego niż nuda i wymuszone dialogi, pas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja oceniłam książkę znacznie lepiej niż Ty, bo świetnie się przy niej bawiłam. :) Choć Twoja nie jest całkiem negatywna, a i prawdą jest, że niesie ze sobą ważne przesłanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie się tam całkiem spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zachęca mnie to jakoś szczególnie. Ale te komiksowe dodatki wyglądają fajnie ;D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. No proszę! Tamte dwie lektury za mną, a do tej jeszcze nie dotarłam. Nie wiedziałam, że planuje sfilmować powieść, a to ci niespodzianka! Cóż, jeżeli będę miała okazję, na pewno skuszę się na tą książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno przeczytam z samej ciekawości, bo ilustracje mi się podobają. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  12. O ile ilustracje jakoś mnie nie zaskoczyły, bo pojawiają się już w kilku książkach, to pomyśl na okładkę wydaje mi się cudowny (gdyby tylko dopracować go graficznie i...ee... zmienić tę kobietę [no chyba, że ma tozzwiązek z książką, to przepraszam], bo do złudzenia przypomina mi serię Jeżycjada [za którą jakoś w szczególności nie przepadam]). "To przez ciebie" raczej mnie nie zainteresowało,, za to wspominane przez Ciebie na początku "Nie mów nic, kocham cię" przywołało wielkiego banana na mojej twarzy. Kocham Bridget Jones! Ta zwariowana blondyna po prostu wymiata! Może ta lektura okaże się lepsza ;) daj znać, kiedy uda Ci się ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A moje serducho podbijają jakoś te ilustracje. W ogóle uwielbiam ilustrowane wydana wszelakich książek. Ale nie można oceniać książki po okładce i... ilustracjach (?). Skoro fabuła jest naciągana...
    Ale każdy faktycznie czasem potrzebuje czegoś takiego. Może potrzebuję i ja?
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję książki "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam jeszcze o autorce, muszę sięgnąć po jej książki, które są tak zachwalane. Nad tą się później zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mnie zainteresowały te ilustracje komiksowe, ale książkę raczej sobie odpuszczę, skoro jest raczej przeciętna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Raczej nie dla mnie, ale ostatecznie nie mówię ,,nie" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...