niedziela, 6 marca 2016

"Cztery sekundy do stracenia" K.A. Tucker




"Jesteśmy po prostu dobrymi ludźmi z brzydką przeszłością, szukającymi idealnej przyszłości. Myślę, że znaleźliśmy ją w sobie nawzajem."


Pokusiłam się na maraton z serią Ten Tiny Breaths i wcale tego nie żałuję. Powiem więcej: jestem oczarowana! Byłam bardzo ciekawa, czy Tucker stanie na wysokości zadania i utrzyma tak wysoko postawioną poprzeczkę jaką ustawiła w poprzednich tomach. I oczywiście się nie zawiodłam, ba, otrzymałam coś o wiele lepszego! Po niepowtarzalnych "Dziesięciu płytkich oddechach" (które z miejsca trafiły na półkę moich ulubionych książek) i trochę schematycznym, ale jednak świetnie napisanym "Jednym małym kłamstwie" przyszedł czas na "Cztery sekundy do stracenia" i... przyznam to otwarcie: trzecia część jest zdecydowanie najlepsza z całej serii. Poprzednie powieści Tucker podobały mi się. Bardzo. Ale ta bije je na głowę i w moich oczach zdetronizowała nawet "Dziesięć płytkich oddechów"!


"Wierzę, że niektórzy ludzie z natury są źli.
Wierzę, że poczucie winy jest silną motywacją.
Wierzę, że można dążyć do odkupienia, ale nigdy się go w pełni nie osiągnie.
Wierzę, że drugie szanse istnieją tylko w snach, nie ma ich w rzeczywistości.
Wierzę, że nie można w ciągu roku, miesiąca czy tygodnia wpłynąć na czyjeś życie.
Można to zrobić w sekundy.
Sekundy, by zjednać sobie kogoś.
Albo na zawsze go stracić."


Tym razem mamy okazję bliżej poznać Caina, tajemniczego właściciela klubu ze striptizem i byłego szefa zarówno Storm jak i Kacey, którego postać pojawiła się już epizodycznie we wcześniejszych dwóch tomach. Skryty, poukładany, silny i odpowiedzialny 29-letni Cain, głęboko wierzy, że zatrudnianie tych kobiet jest jego życiową misją:
"Wszystko, co w nich widzę, to dziewczyny potrzebujące drugiej szansy. Kobiety wymagające ochrony, ponieważ nikt im jej nie zapewnia."
Jednak pewnego dnia, mężczyzna będzie musiał wystawić swoje żelazne zasady na ciężką próbę. Bo oto w drzwiach jego klubu, pojawi się piękna, 22-letnia Charlie Rourke... Zdesperowana dziewczyna potrzebuje szybkich i dużych pieniędzy, by zniknąć, nim będzie za późno. Rozbieranie się na scenie nie jest jej wymarzoną pracą, ale czego się nie robi w imię wyższego celu... Dlatego z łatwością przybiera pozę: jest chłodna, tajemnicza, zdystansowana i trudna do rozszyfrowania. To wszystko jest tym prostsze, że całe życie Charlie opiera się na kłamstwie, bo... Charlie Rourke nie istnieje, a dziewczyna, która ją udaje, robi to bardzo dobrze. 
"Czasami czuję, jakbym się przedzierał przez zewnętrzną powłokę do osoby znajdującej się wewnątrz, wtedy zadaję sobie pytanie, czy to kolejna warstwa. Niejednokrotnie się zastanawiam, czy w ogóle coś o niej wiem. Czasami wątpię, czy ona sama wie, kim jest."
Niestety Charlie szybko odkrywa, że nie ucieknie przed uczuciem jakim darzy swojego szefa - seksownego i troskliwego Caina, o którym marzą wszystkie dziewczyny w klubie. Z drugiej strony, nie może sobie jednak pozwolić, na rozproszenie uwagi niechcianym romansem. Zwłaszcza, że strata Caina, gdy ten dowie się w co jest zamieszana, będzie bardziej bolesna niż którakolwiek z czekających ją kar...


"Obietnica w jego słowach sprawia, że staje mi serce, jakby ktoś położył rękę na wahadle i zatrzymał czas. Mój czas."


"Cztery sekundy do stracenia" to bardzo dobra a jednocześnie chyba najdoroślejsza do tej pory odsłona serii Ten Tiny Breaths. K.A. Tucker zupełnie zmieniła klimat i nadała treści o wiele mroczniejszy i poważniejszy ton: zaplątała miłość w świecie narkotyków, brudnych interesów, karteli i klubów nocnych. Osobiście nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu, a nawet jestem nim zachwycona. Umierałam z niecierpliwości, by przekonać się, jak autorka rozwinie traumatyczną przeszłość Caina i co takiego ukrywa Charlie. I chyba po prostu nie mogło być lepiej! Trzeci tom jest bardziej brutalny, ostry i mroczniejszy w porównaniu z pozostałymi i bez ostrzeżenia wprowadza w świat mafijnych porachunków, uprowadzeń, morderstw i podwójnych tożsamości, by potem wrzucić w emocjonalny sztorm i pozostawić w stanie książkowego kaca.

Cain i Charlie to para, której daleko do popularnego schematu studenckiego romansu czy pierwszej miłości tak chętnie powielanej w nurcie New Adult. Zapomnijcie o wątku dziewictwa, czy niewinnych "pierwszych razach" - "Cztery sekundy do stracenia" są wręcz przepełnione erotyzmem. Namiętność i pożądanie sączą się tutaj niemal z każdej strony, a treść aż kipi seksem. Wszechobecna nagość, zmysłowe tańce na rurze połączone ze striptizem, czy fantazje przeplatające się z myślami bohaterów stanowią nieodłączne elementy niemal każdego rozdziału, co jeszcze bardziej podkręca klimat powieści i potęguje emocje płynące z czytania ;)


"(...) gdy w milczeniu czekam, by móc uwolnić się od mojego życia, to, które mam teraz, zaczyna być piekielnie wciągającą grą."


Przyznam, że w tym tomie odnalazłam bardzo dobrze i że zżyłam się z bohaterami jeszcze bardziej, niż jak miało to miejsce w "Dziesięciu płytkich oddechach". Autorka nie zawodzi i trzyma w napięciu do końca. Jestem pod wielkim wrażeniem. Fabuła jest ciekawa, a bohaterowie wyraziści i co ważne - nieszablonowi. Z zainteresowaniem śledziłam ich mroczne perypetie i niejednokrotnie przeżywałam bałagan emocji - zmartwienia, bólu, strachu, fascynacji i ekscytacji. Burzliwa historia Caina i Charlie trzyma w napięciu niczym dobry kryminał lub film sensacyjny, błyskotliwe dialogi urozmaicają fabułę, a twist tłamszonych emocji i niebezpieczeństwa na końcu po prostu zwala z nóg!

Poza tym, "Cztery sekundy do stracenia" to zupełnie odrębna historia, choć to prawda, że postacie z poprzednich tomów wracają, jednak tylko sporadycznie, jako migawki spajające serię i nie odgrywają większej roli w historii. Dlatego książkę spokojnie mogą przeczytać również ci, którzy nie czytali poprzednich tomów. Dodatkowo, w tym tomie, narracja jest dwutorowa, a historia opowiadana jest zarówno z punktu widzenia Caina jak i Charlie.


"(...) dla mnie pozostanie Charlie - kobietą, która skradła mi serce, nim się zorientowałem, że ma je w swoich rękach."


W "Czterech sekundach do stracenia" Tucker udowodniła, że ma w sobie "to coś", dlatego jestem pewna, że każdą kolejną jej książkę wezmę całkiem w ciemno. Wystarczy mi świadomość, że to ona ją napisała. Uwielbiam tę pisarkę i od dzisiaj ma ona we mnie swoją wierną fankę. Szczerze w to wątpię, bym kiedykolwiek przestała być pod wrażeniem tego jak pisze. "Cztery sekundy do stracenia" sprawiły, że zatraciłam się w tej książce i nadal jestem nią oczarowana! Polecam, polecam, polecam!


"Chcę zapamiętać każdą chwilę, ponieważ nikt nigdy nie sprawi, że będę się czuła tak, jak teraz przy Cainie."



_______________________________________________________________________________
K.A. Tucker, Cztery sekundy do stracenia, stron 560, Wydawnictwo Filia, 2015
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek



Dziesięć płytkich oddechów | Jedno małe kłamstwo | Cztery sekundy do stracenia | Pięć sposobów na upadek



Za książkę dziękuję Księgarni internetowej TaniaKsiazka.pl




27 komentarzy:

  1. Erotyzm? Ble, to ja nie chce :P Romansidła to nie moja bajka.
    http://drewniany-most.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się naprawdę dobrze i z chęcią przeczytam. Na mnie czekają jednak dwa poprzednie tomy, którego trzeba przeczytać ;) U mnie na blogu konkurs z nagrodą!

    Pozdrawiam, Maniaczka książek!
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem jej ciekawa :-) Muszę gdzieś poszukać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się raczej nie skuszę na tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez Twoje recenzje muszę nabyć te książki, a mój portfel niestety chyba nie potrafi sam z niczego sie powiększyć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam pierwszy tom cyklu i przypadł mi do gustu, więc chętnie do niego 'wrócę"

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka wydaje się ciekawa, jednak nie czytam powieści z wątkiem erotycznym, tak więc raczej chyba nie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piątka, też kocham Caina :D Chociaż bardziej chyba Ashera, trudny wybór ^^ "Dziesięć płytkich oddechów" było wg mnie strasznie przewidywalne, na 150 stronie domyslilam się zakończenia :/ Po "Jedno małe kłamstwo" sięgnęłam tylko dlatego, że nie lubię nie kończyć zaczętych juz serii. Cieszę się, że to zrobiłam, bo każda kolejna część jest coraz lepsza. Wprost nie mogę się doczekać "Pięciu sposobów na upadek".
    Pozdrawiam,
    naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde, tak czytam i czytam, i się zastanawiam dlaczego ja jeszcze nie sięgnęłam po tą serię..! O.o

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba się zakochałam! Kolejna seria do przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzadko bywa tak, że kolejna część jest lepsza niż pierwsza czy druga - świetnie, że w tym przypadku nie ma tendencji spadkowej, a wręcz przeciwnie. Bardzo intryguje mnie ta seria, więc na pewno dam jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam już trochę dobrego o tej serii, więc kiedyś na pewno ją przeczytam ;) Kto wie, może pozytywnie się przy tym zaskoczę? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mogłam się od niej oderwać (-:

    OdpowiedzUsuń
  14. Muuuuuszę w końcu przeczytać te cztery części! Najpierw odkopać się od stosików zalegających od dłuższego czasu, do których przybywają często nowe pozycje i podkopują mnie mocniej. Ale cholerka, one są tak super z tego, co u Ciebie wyczytuje, że nie wiem, czy nie zrobić im pierwszeństwa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. To bardzo miłe zaskoczenie, jak trzeci część okazuje się tą najlepszą. Serię z chęcią przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Cztery sekundy do stracenia" czytałam w zeszłym roku, ale pamiętam, że zrobiła na mnie dobre wrażenie, dlatego inne książki tej autorki również przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się, że też będę oczarowana <3 Okładki... Coś wspaniałego ;)!

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam "Dziesięć płytkich oddechów" i spodobał mi się styl autorki, więc chętnie sięgnę po kolejne pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No to teraz została ci ostatnia część

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam tylko tę część, ponieważ nie wiedziałam o wcześniejszych, lecz jestem pewna, iż podobnie jak ty sięgnę po inne powieści, gdyż ta książka miała "to coś". :) Pozdrawiam, Tysiąc Żyć Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  21. Serii jeszcze nie poznałam, ale może warto :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Musisz mi wybaczyć, ale tylko przeleciałam recenzję wzrokiem. Trzecia część jeszcze przede mną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, chociaż muszę przyznać, że autorka i jej seria chodzi za mną, i śledzi mnie niemiłosiernie!

      Usuń
  23. O tak!!!Zgadzam się w 100% z opinią, ten tom był rewelacyjny!Niestety kolejny "Pięć sposobów na upadek" już mnie tak nie zachwycił...

    OdpowiedzUsuń
  24. Swego czasu głośno było o tej serii, mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać niebawem ;d

    OdpowiedzUsuń
  25. Okładki tych książek są fascynujące. Od New Adult mam przerwę, erotyki też niezbyt mnie kręcą, ale sama historia wydaje się być ciekawa. Szczerze mnie zainteresowałaś swoją recenzją. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam tę serię jednak nie mam jej jeszcze na swojej półce. Najbardziej z 3 części, 4 jeszcze nie miałam okazji przeczytać, do gustu przypadła mi pierwsza część, a najmniej druga część. Trzecia część jest równie ciekawa jak pierwsza jednak to "Dziesięć płytkich oddechów" podbiło moje serce :)
    http://domowerecenzjepauli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...