poniedziałek, 28 marca 2016

"Prawda o dziewczynie" T.R. Richmond




Okładkowy blurb krzyczy, że "Prawda o dziewczynie" to elektryzujący thriller dla fanów "Zaginionej dziewczyny" i "Dziewczyny z pociągu". Jako, że czytałam te dwie ostatnie, i obie przypadły mi do gustu (jedna mniej, druga bardziej) to bez wahania postanowiłam sprawdzić jaką prawdę kryje w sobie tytułowa dziewczyna z debiutu T.R Richmonda. 

Ten thriller psychologiczny zapowiadany jako dreszczowiec XXI wieku, okazuje się rzetelną i ciekawie nakreśloną literaturą w swojej klasie. Niebanalną, bo przedstawiającą niepokojący obraz generacji współczesnych dwudziestolatków (uzależnionych od Facebooka i innych social mediów). I w dodatku tak zarysowaną, że po lekturze trzeba ją sobie dobrze przemyśleć, aby docenić wszystkie zagrania autora. Richmond zresztą celnie punktuje wszystkie wady pokolenia wychowanego w wirtualnym świecie.

Intrygująca jest już sama konstrukcja tej książki. Dość nietypowa, bo tytułową prawdę poznajemy dzięki zaangażowaniu niejakiego Cooke'a. Otóż profesor Cooke (postać dość irytująca) z niejasnych powódek rozpoczyna własne śledztwo zaraz po tym, gdy z rzeki wyłowione zostają zwłoki tytułowej dziewczyny (i zarazem jego dawnej studentki, z którą łączyły go, co najmniej mętne i dwuznaczne relacje). 25-letnia Alice Salmon - zdolna dziennikarka, pilna uczennica, dobra córka, ukochana dziewczyna, lubiana koleżanka - komu mogło zależeć na jej śmierci? Tego właśnie nie wiemy, ale możemy liczyć na Cooke'a, który nachalnie grzebiąc w przeszłości dziewczyny, skrupulatnie odtwarza sylwetkę ofiary ze strzępów informacji, które po sobie zostawiła. Obsesyjnie przekopuje się przez setki smsów, e-maili, statusów na Facebooku, tweetów, i łączy je z transkrypcjami przesłuchań czy wspomnieniami bliskich, po to, by zrozumieć ostatnie chwile jej życia i dotrzeć do sedna tego, kim rzeczywiście była. Pytanie: dlaczego tak bardzo mu na tym zależy?

T.R. Richmond z pełną premedytacją rzuca nam garść nieposegregowanych informacji i wymaga byśmy sami dociekli prawdy. Między stronami trzeba więc dostrzec praktycznie wszystko. A nie jest łatwo, bo cała książka to jeden wielki kołtun niedopowiedzeń i sekretów ludzi, którzy mieli coś wspólnego z tytułową dziewczyną, a niekoniecznie chcą przyznać co takiego. Fabuła jest świeża, pomysł sklejenia treści z różnorakich wpisów - również. I choć nie mrozi krwi w żyłach zawrotnym tempem, to łamie schematy i daje nadzieję na nowy nurt w gatunku thrillerów. Jest jednak pewne "ale". Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie to, że Cooke to po pierwsze - bohater, któremu ciężko zaufać. A po drugie - przywłaszcza sobie zbyt wiele uwagi i wręcz tłamsi tę historię swoją osobą. Mogę wręcz pokusić się o stwierdzenie, że Cooke ukradł tę książkę tytułowej dziewczynie.


"Prawda o dziewczynie" to książka o tym, jak niewiele możemy wiedzieć o drugim człowieku i jego emocjonalności. To także błyskotliwie skonstruowana, mozolna próba oddzielenia prawdy od kłamstw, z której wnętrza wydobywa się przejmujące przeświadczenie, że nawet w obliczu tragedii każdy myśli tylko o swojej korzyści, a świat i tak pozostanie niewzruszony. Bardzo dobrze napisana, świetnie przemyślana, ale czy rzeczywiście tak fascynująca i elektryzująca jak głosi okładka? Dobrze mi się to czytało, połknęłam całość w dwóch podejściach, ale pozostawiła mnie z uczuciem niedosytu i obawiam się, że za parę miesięcy nie będę o niej pamiętała. 



_________________________________________________________________
T.R. Richmond , Prawda o dziewczynie, stron 400, Wydawnictwo Otwarte, 2016
Przekład: Joanna Dziubińska

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Otwarte



23 komentarze:

  1. Już gdzieś słyszałam o tej książce, ale dopiero po Twojej recenzji sobie o niej przypomniałam. :)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcie do recenzji, "Prawda o dziewczynie" zawsze wymieniana jest w kontekście "Dziewczyny z pociągu" i "Zaginionej dziewczyny" ;) Do tej pory podchodziłam do tej książki z obawą. Flynn mnie oczarowała i omotała swą powieścią, Hawkins nie czytałam - odstrasza mnie cała zbudowana wokół niej otoczka (kiedyś pewnie ją nadrobię, gdy sytuacja się trochę, hm, uciszy), aczkolwiek słyszałam dużo niemiłych słów na jej temat. Obawiałam się, że "Prawda o dziewczynie" to taki gniocik, który jedzie na dobrej opinii dwóch pozostałych, napisanych w podobnej konwencji, książek. Okazuje się jednak, że może nie nie będzie to powieść mojego życia, ale warto spędzić z nią chwilę. Dziękuję Ci za tę recenzję! ;)
    Swoją drogą sposób poznania okoliczności zbrodni nieco przypomina mi ten z "Wielkich kłamstewek" Liane Moriarty. Jeśli ich nie czytałaś to polecam ;)
    Pozdrawiam,
    Paulina z Półka na książki

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam już tę książkę na półce i chętnie przeczytam, ale przyznam, że trochę obawiam się, że okaże się rozczarowaniem. "Dziewczyna z pociągu" też była reklamowana jako druga "Zaginiona dziewczyna", a bez lekkiego zawodu się nie obeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to jest, że niekiedy to, co czytamy na okładce, nie ma zbyt wiele wspólnego z treścią powieści. Ta książka jednak intryguje mnie na tyle, że chętnie zabrałabym się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że jednak nie jest tak oszałamiająca jak "Zaginiona dziewczyna". "Dziewczyny z pociągu" jeszcze nie czytałam, ale już czekam do niej w kolejce w bibliotece :D
    Mimo tego i tak pewnie przeczytam "Prawdę o dziewczynie". Przecież nie każda książka musi zostawać w głowie na długo :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo, że nie utkwi Ci w pamięci na dłużej, i tak chętnie po nią siegne. Temat internetowego pokolenia i thriller to wystarczająca zachęta:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam się nad nią ostatnio w księgarni, ale jednak odłożyłam ją i kupiłam coś innego - po przeczytaniu Twojej recenzji zaczęłam troszkę żałować ;) Na pewno jeszcze będzie jakaś okazja i wtedy z radością po nią sięgnę.
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka wydaje się ciekawa, ale jednak nie za bardzo w moim stylu.
    Pozdrawiam,
    Ania z
    KsiążkujemyTV

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem właśnie w trakcie czytania, bo skusiła mnie okładka i intrygujący opis. Jak na razie jest ciężko, bo właśnie postać Cooke'a mnie denerwuje (tak jak i Ciebie, jak wnioskuję z recenzji ;)), ale koncepcja książki jest dosyć oryginalna, więc na pewno dotrwam do końca i postaram się o napisanie parę słów o tej pozycji u siebie.

    Pozdrawiam ;)
    AmandaaSays.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka jakoś mnie nie przekonuje, myślę, że nie znajdę dla niej czasu. Wydaje mi się być w sumie dość przeciętną lekturą i dość typowym thrillerem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka bardzo kojarzy mi się z "Zaginioną dziewczyną", co mimo Twojej pozytywnej recenzji skutecznie mnie odstrasza, bo katorgi z pierwszą i jedyną książką autorstwa pani Flynn, którą przeczytałam, nigdy nie zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam ogromnie ciekawa tej książki. Twoja recenzja naświetliła mi ją nieco. Po jej przeczytaniu jednak wstrzymam się z zakupem i poczytam inne recenzje. Znów mam wrażenie, że jak przy "Dziewczynie z pociągu" szum (reklama) może być większy od jej wartości. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, brzmi naprawdę ciekawie. Lubię thrillery, podczas czytania których trzeba trochę pogłówkować, a rozwiązanie nie przychodzi samo. Poza tym z twojej recenzji wywnioskowałam, że nie jest to tradycyjny dreszczowiec, a połączenie kilku różnych gatunków, co także mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tematyka jak najbardziej dla mnie i muszę sięgnąć po tą książkę :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Dałam szansę Dziewczynie z pociągu więc i tej książce dam szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam już, że wspomniany Cooke stłamsił swoją osobą fabułę, ale mimo to chcę przeczytać tę książkę, ponieważ bardzo lubię literaturę epistolarną, a ta tutaj bardzo mnie intryguje! :))
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo głośno o tej książce. Nie czytałam jej, a jednak mam wrażenie, że już dobrze zdążyłam ją poznać. A tu takie zaskoczenie. Jednak nie jest tak idealna, jak przypuszczałam. To trochę ugasiło mój apetyt na nią.

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że bohaterowi trudno zaufać, ale podoba mi się całokształt, o którym piszesz. Przeczytam z chęcią. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam na nią sporą ochotę, ale chyba poczekam jeszcze na jakieś recenzje ;)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zastanowię się jeszcze nad nią. Z jednej strony bym przeczytała, z drugiej jakoś nie mam przekonania :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie czytałam, ale myślę, że książka by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  22. Początkowo byłem dość sceptycznie nastawiony do tej pozycji, jednak po Twojej recenzji zacząłem na nią patrzeć trochę inaczej. Uwielbiam zarówno Zaginioną dziewczynę, jak i Dziewczynę z pociągu, dlatego (jeśli wierzyć hasłom reklamowym) ta powieść powinna mi się spodobać. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie ;)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie przepadam za tego typu książkami. Nie czytałam również poprzednich dwóch, ale chyba należy zabrać się za "Dziewczynę z pociągu" i dopiero potem sięgnąć po "Prawdę o dziewczynie". Chcę zostać delikatnie wprowadzona w wir książek tego typu, a nie zaczynać tak intensywnie.
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Hopeless",
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...