czwartek, 7 kwietnia 2016

"Worek kości" Stephen King


Cztery lata po tragicznej śmierci żony, autor bestsellerów, Mike Noonan, przeżywa kryzys twórczy. Niezdolny do pisania, wypalony psychicznie i prześladowany wspomnieniami, postanawia wrócić do miejsca, w którym kiedyś spędził z żoną najszczęśliwsze dni życia, do domu nad jeziorem we wschodnim Maine. Wkrótce po przyjeździe zostaje wciągnięty w pewien konflikt. Dramatyzmu sytuacji nadaje atmosfera w domu… najwyraźniej nawiedzanym. 

"Kiedy człowiek obdarzony wyobraźnią wpada w tarapaty psychiczne, linia podziału między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyimaginowane, bywa niekiedy, trudno dostrzegalna."

Co mnie skusiło żeby porwać się na tę książkę? Po pierwsze fantastyczna okładka, która, jak się okazało jest filmowa (w 2011 roku na podstawie powieści nakręcono miniserial telewizyjny, z Piercem Brosnanem w roli głównej), a po drugie fakt, że inspiracją do jej powstania była słynna "Rebeka" Daphne du Maurier, na którą mam chrapkę już od dawna. Taka kompilacja po prostu musiała się udać. I tak właśnie się stało.

Warto poznać tę książkę. Nie tylko dlatego, że znajdziemy w niej mocno rozbudowaną warstwę obyczajową z wątkiem kryminalnym, czy rzetelnie skonstruowanych bohaterów, łącznie z ich rozterkami i problemami psychologicznymi, ale przede wszystkim dlatego, że ma naprawdę przemyślaną fabułę, w której dosłownie wszystko ma znaczenie. Poza tym "Worek kości" jest książką zaskakującą i trzymającą w napięciu. Co prawda pierwsze sto stron ciągnęło się niemiłosiernie przez gawędziarstwo Kinga, ale tak już z tym Kingiem jest ;) Żeby dojrzeć geniusz w tej książce (a może raczej w jakiejkolwiek książce Kinga), trzeba najpierw zapałać miłością do jego moralizatorstwa i zajmujących opisów, których zadaniem jest zawsze wprowadzenie w osobliwy klimat historii. A "Worek kości" taki osobliwy klimat niewątpliwie ma.

"Worek kości" to książka odpowiedniej perspektywy o tym, jak bezwzględni potrafią być ludzie. To także książka o dylematach, która przy okazji wydaje się być rasowym ghost story z wątkami paranormalnymi - wydaje się być, ale tak naprawdę nim nie jest. Duchy wcale nie są osią główną fabuły. Jest nią raczej powieść obyczajowa i romantyczna historia miłosna. King pokazuje, jak wielką determinacją potrafi wykazać się człowiek, który pragnie zmienić stan rzeczy oraz jak można "wykorzenić" smutny ślad z przegranego życia... Śledząc zmagania Michaela z niemocą twórczą, i przyglądając się jego rozpaczy po stracie ukochanej żony, nie mogłam pozbyć się wrażenia, melancholii i swoistej depresyjności, którą ta książka wręcz ocieka. Podczas lektury czuć ciągły niepokój, wzmagany przez garść sukcesywnie podrzucanych niedopowiedzeń, tajemniczy dom nawiedzany przez nadprzyrodzone moce i zagęszczającą się ze strony na stronę duszną atmosferę... 

"Worek kości" to znakomity thriller i poruszająca historia okraszona typowym dla Kinga czarnym humorem. To także wielowątkowa powieść o szaleństwie, rozpaczy, zemście i duchach, podana w iście przygnębiającym klimacie i potęgowana osobliwą zagadką małego miasteczka, w którym przed laty popełniono pewną zbrodnię... 

Stephen King, jak prawdziwy mistrz grozy, potrafi zafundować wspaniałą czytelniczą ucztę obfitą w emocje. Bardzo spodobał mi się pomysł na tę książkę, nie tylko dlatego, że King mówi dosadnie i gorzko o tym, jaki jest świat i jacy są ludzie, ale też dlatego, że "Worek kości" jest po prostu dobrą książką. I to pod każdym względem.


_________________________________________________________________________
Stephen King, Worek kości, stron 608, Wydawnictwo Albatros, 2015
Przekład: Krzysztof Sokołowski


Za książkę dziękuję Księgarni internetowej lovebooks.pl


(kliknij w grafikę aby przenieść się do strony produktu)

20 komentarzy:

  1. lubię takie książki i od początku czytając recenzję widzę, że spodobałaby mi się :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że prędzej czy później się na nią skuszę ;) Pozdrawiam Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Kinga w każdym wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no więc... to była jedna z kilku książek Kinga, którą przeczytałam i kompletnie mnie do twórczości tego autora nie przekonała. zupełnie nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mistrz King!<3 Aktualnie czytam "Christine" aczkolwiek po "Worek kości" na pewno sięgnę jak tylko będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W tym momencie już wiem, że książkę muszę przeczytać, bo w swojej recenzji pokazałas mi, że książka w klimacie może być zbliżona do Joyland, który też tylko z pozoru jest ghost story, a w rzeczywistości to powieść obyczajowa :) i zgadzam się z Tobą,że King is King! Poza tym to bardzo dobrze świadczy o dziewczynie jeśli jest fanką Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami naprawdę żałuję, że nie czytam Kinga, i może mogłabym spróbować z tą książką, choć i tak boję się że byłoby zbyt strasznie;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż wstyd się przyznać, ale nie czytałam jeszcze żadnej książki autorstwa Kinga ;) Chciałabym jednak zmienić to w najbliższej przyszłości, a Twoja recenzja dodatkowo mnie do tego zachęciła.
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Kinga,ale jeszcze nie czytałam tej pozycji.Muszę to nadrobić :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś mi się o tej książce kiedyś obiło o uszy, ale do tej pory właściwie nie wiedziałam czy ją przeczytam. Teraz wiem, że prawdopodobnie to zrobię, bo niezwykle mnie Worek kości intryguje! No i bardzo lubię pióro Kinga :))
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze Kinga (choć kilka jego książek czeka na mojej półce), ale jestem pewna, że ta książka mi się spodoba! Ostatnio mam ochotę na jakieś duchy czy nawiedzone domy, więc to idealna pozycja dla mnie! Buziaki :*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Stephen King to prawdziwy mistrz grozy. Uwielbiam jego pióro, to mój ulubiony autor, a po jego książki sięgam w ciemno :) http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedna z moich ulubionych książek. Klimat nad jeziorkiem z cichym, odosobnionym domkiem kapitalny. Scena z dzwoneczkiem Butlera i dyktafonem mnie ruszyły, lekki dreszczyk był. Fajnie, że CI się King spodobał. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę powiedzieć, że zaintrygowałaś mnie tą recenzją. Aż mam ochotę od razu sięgnąć po tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę jeszcze raz przeczytać tę książkę, bo to od niej zaczynałam przygodę z Kingiem, a było to dobre pięć lat temu, już mi trochę uleciało z głowy. :D W każdym razie musiała być dobra, bo była to moja miłość od pierwszego przeczytania, jeśli chodzi o Kinga. :3

    OdpowiedzUsuń
  16. I pomyśleć, że ja jeszcze NIGDY nie sięgnęłam po żadną książkę Kinga! :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Twórczość Kinga mnie przeraża, a jedyną książką, którą chciałabym przeczytać od niego, jest "Zielona Mila". Reszta raczej nie na moją psychikę. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mroczny tytuł, jak to u Kinga. Dawno jego książek nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam na swoim koncie dwie książki Stephena Kinga. Słabiutko ;) Jestem świeżo po lekturze "Lśnienia" i już powoli zastanawiam się nad kolejną lekturą tego autora. Trudno się zdecydować, taki jest wybór ;) Worek kości na pewno kiedyś przeczytam, ale w pierwszej kolejności muszę upolować "Cmętarz zwieżąt" :D
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Napisałam do Ciebie maila, będę wdzięczna za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...