środa, 18 maja 2016

"Pięć sposobów na upadek" K.A. Tucker


Czwarta część cyklu, a nadal trzyma poziom! Autorka po raz kolejny mnie nie zawiodła ani nie pozwoliła oderwać się od czytania. I choć może "Pięć sposobów na upadek" nie okazało tak dobre jak "Cztery sekundy do stracenia" (mój prywatny faworyt), to i tak, to wciąż bardzo dobra książka, którą postawiłabym na równi z "Dziesięć płytkich oddechów". 

Tym razem powieść opowiada historię Bena Morrisa - czarującego ochroniarza z Pałacu Penny i pewnego siebie playboya, który po trzech długich latach studiowania prawa (a raczej imprezowania w bractwie z seksownymi laseczkami) oraz pracy jako ochroniarz w Pałacu Penny, jest gotów zacząć dorosłe życie. Pech albo szczęście sprawia, że już w pierwszy dzień swojej nowej pracy trafia do biura pyskatej, zwariowanej i seksownej Reese, którą poznał w Cancún i z którą przeżył jednonocną przygodę. Dziewczyny, o której wciąż nie potrafi zapomnieć... Przeznaczenie? Bynajmniej. Ben powinien trzymać się od Reese z daleka i to nie tylko dlatego, że jest pasierbicą szefa, który bardzo wyraźnie zaznaczył, że biurowy romans to podstawa do zwolnienia z pracy. Po prostu Reese prześladują kłopoty, ale problem w tym, że Ben uwielbia kłopoty, zwłaszcza gdy są aż tak pociągające.

Czytając tę książkę uśmiech nie schodził mi z twarzy. Główna bohaterka jest chodzącą zagadką, Ben nie grzeszy urokiem osobistym, a między nimi czuć chemię, która aż parzy przez strony i to od samego początku. Dogryzają sobie na każdym kroku, przedrzeźniają się, ale jednocześnie są dla siebie świetnymi przyjaciółmi. Polubiłam postać Bena już podczas poprzednich tomów i byłam szalenie ciekawa co ten zadziorny chłopak w sobie kryje, teraz już mogę to przyznać - Ben nie stracił charakteru ;) Oczywiście nie zabrakło też w treści upojnych i czułych chwil tej dwójki. Czego więc chcieć więcej? ;)

"Pięć sposobów na upadek" to świetnie nakreśleni bohaterowie, zabawne perypetie, a w tle trochę mrocznej przeszłości. Bo jak na New Adult przystało, historia dwójki głównych bohaterów nie jest wolna od dramatów. W wątek miłosny po cichu wkrada się tragedia, kłamstwo, mały szantaż, zdrada i nienawiść, a jednak K.A. Tucker potrafi tak to wszystko ubrać w słowa, że mimo pojawiającego się smutku i tak bywa radośnie. Absolutnie nie ma też znaczenia, że fabuła jest schematyczna, czy przewidywalna, a zakończenie oczywiste, bo całość wciąga i czyta się bardzo dobrze!

Według mnie jest to jedna z lepszych (jeśli nie najlepsza) serii New Adult: szalona, zabawna, romantyczna i jednocześnie wzruszająca. K.A. Tucker udowodniła, że potrafi pisać dobre, życiowe historie, w których bohaterowie pragną lepszego życia i walczą z własnymi demonami. Jednym słowem - polecam, i z niecierpliwością czekam na kolejne powieści autorki.

_______________________________________________________________________________
K.A. Tucker, Pięć sposobów na upadek, stron 544, Wydawnictwo Filia, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek



Dziesięć płytkich oddechów | Jedno małe kłamstwo | Cztery sekundy do stracenia | Pięć sposobów na upadek


Za pasjonującą lekturę dziękuję Księgarni internetowej ferdico.pl
(kliknij w grafikę by przenieść się do strony z książką)




14 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę serię i autorkę. Pisze po prostu fantastycznie :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę koniecznie zakupić pierwszą część, bo okrutnie intryguje mnie ta seria. A okładki są fenomenalne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już dawno sobie obiecałam, że muszę koniecznie zdobyć całą serię. :) I masz niemały wkład w tę decyzję. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej książce, ale na razie się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu "Dziesięciu płytkich oddechów" nie miałam ochoty kontynuować tej serii - pierwsza część, pomimo ciekawego stylu Tucker, była dla mnie tak przewidywalna, że już na mniej więcej 100 stronie znałam zakończenie. Jednak miałam już w domu "Jedno małe kłamstwo" i jakoś tak głupio byłoby go nie przeczytać, więc... przeczytałam. I bardzo się cieszę, bo dzięki tej części przekonałam się, że K.A.Tucker potrafi napisać coś nowego i ciekawego. Każda kolejna część jest coraz lepsza i nie mogę się doczekać, aż przeczytam "Pięć sposobów na upadek"".
    Pozdrawiam ;)
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mojej koleżance z klasy również bardzo się podobało! Ja sama czekam, aż ubędzie mi nieco powieści z polki i będę mogła od niej pożyczę ten egzemplarz. :]

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dużo słyszałam o tej serii.Niestety nie miałam jeszcze okazji czytać i bardzo przez to żałuję.Ostatnio było głośno o tych książkach i może ja powinnam też się skusić. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jak na razie mam za sobą wyłącznie tom pierwszy. Tak dużo książek, tak mało czasu :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Po przeczytaniu "Dziesięciu płytkich oddechów", które strasznie mi się nie podobały, jestem sceptycznie nastawiona do twórczości tej autorki. Ale być może kiedyś wrócę do tej serii. ;)

    Pozdrawiam. ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tylko powtórzę to co pisałam przy innych recenzjach tej serii: UWIELBIAM! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Niewiele czytam New Adult, ale książki K. A. Tucker uwielbiam (-: Dialogi bohaterów sprawiały, że podczas lektury uśmiech nie schodził mi z ust (-: Żałuję, że to już koniec serii )-:

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę się za tę serię w końcu zabrać, bo same pochlebne opinie o niej słyszę :)
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie osobiście "Cztery sekundy do stracenia" wiodą prym. Jednak reszta równiez zasługuje na uwagę :) K.A.Tucker uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje odwiedziny. Będzie mi bardzo miło, jeżeli swoją obecność potwierdzisz pozostawionym komentarzem ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...