poniedziałek, 29 lutego 2016

Podsumowanie miesiąca: luty 2016



Dzisiaj 29.02, ostatni dzień najkrótszego miesiąca w roku i zarazem jedyna taka data raz na cztery lata, a więc gorąco zapraszam na podsumowanie lutego!


CZYTANE W LUTYM:

2. "aż do DNA" Renata Chaczko ★★★★★★★★★✩ - recenzja
3. "Linia serc" Rainbow Rowell ★★★★★★★★★★ - recenzja
4. "Aleja tajemnic" John Irving ★★★★★★★★✩✩ - recenzja
5. "Tajemna historia" Donna Tartt ★★★★★★★★★★ - recenzja
6. "Ginekolodzy" Jürgen Thorwald ★★★★★★★★★✩ - recenzja
7. "Chcę Cię usłyszeć" Diane Chamberlain ★★★★★★★★✩✩ - recenzja
8. "Wszystko czego wam nie powiedziałam" Celeste Ng ★★★★★★★✩✩✩ - recenzja
9. "To przez ciebie" Mhairi McFarlane ★★★★★✩✩✩✩✩ - recenzja
10. "Dziesięć płytkich oddechów" K.A. Tucker ★★★★★★★★★★ - recenzja
11. "Jedno małe kłamstwo" K.A. Tucker ★★★★★★★✩✩✩ - recenzja


KSIĄŻKA MIESIĄCA:

Miałam problem, bo w lutym, ku mojej radości - czytałam tylko dobre książki :) Nie było więc łatwo wyłowić tę jedną jedyną najlepszą, dlatego będą trzy ;) A są nimi: "Tajemna historia", "Linia serc" i "Dziesięć płytkich oddechów". Pod każdą z nich jestem z stanie wygłaszać peany pochwalne i jednocześnie padać na kolana. Kochani, powiem krótko: polecam, namawiam, nakłaniam! Dajcie się porwać, bo wszystkie mają 'to coś'. :)


CZYTELNICZY ZAWÓD MIESIĄCA:

W tym miesiącu zawiodłam się na "To przez ciebie", które w mojej opinii jest niestety majaczącym synonimem przeciętności i... cóż - muszę to napisać! - rozczarowałam się "Jednym małym kłamstwem" w przypadku którego (mimo świetnego stylu Tucker) liczyłam na zdecydowanie więcej. Zachęcam do lektury obu recenzji.



O LUTYM, czyli mniej lub bardziej składnych słów kilka:

Pod względem czytelniczym, luty w porównaniu ze styczniem wypada znacznie lepiej. Jestem zadowolona ze swojego wyniku czytelniczego, choć miałam nadzieję na jeszcze lepszy (ah, te ambicje!). Oby w marcu było lepiej, a mam wrażenie, że będzie ;) Póki co cieszę się jednak, że udaje mi się sukcesywnie realizować punkt pierwszy z postanowień czytelniczych na rok 2016, mówiący o czytaniu tylko dobrych książek. Brawo ja! Oby tak dalej ;)

Co do blogowania, to LUTY, był przede wszystkim miesiącem miłości :) Bez oporów dałam się kusić uczuciom, emocjom i szybszemu biciu serca, a kilkakrotnie poczułam nawet motyle w brzuchu :) Dziękuję wszystkim, którzy polecali mi książki i podsyłali swoje recenzje, jestem w trakcie aktualizowania postu i wkrótce wszystko się w nim pojawi! Mam także nadzieję, że będziecie z niego korzystać w poszukiwaniu inspiracji dla siebie ;) A ja się cieszę, bo dzięki tej akcji poznałam wiele fantastycznych książek, które umiliły mi wieczory i prawdopodobnie umilą jeszcze nie jedno popołudnie :)

Poza miesiącem tematycznym, na blogu pojawił się także post, w którym trochę się uzewnętrzniłam i zdradzałam Wam sekrety z mojego życia, czyli 50 faktów o mnie :) Do dzisiaj nie rozumiem, jak się zdobyłam, by opisać Wam te fakty, ale stało się i mam nadzieję, że moja osoba jest Wam teraz trochę bliższa ;) Dziękuję wszystkim za soczyste komentarze i pasjonujące dyskusje, nie tylko pod postem, ale także te mejlowe :) I cieszę się też, że kilkoro z Was podłapało pomysł i przygotowało na swoich blogach coś podobnego :)

W tym miesiącu popisałam sobie też okołosiążkowo, co - jak doskonale wiecie - bardzo lubię :) I przygotowałam 2 zestawienia, oczywiście tematyczne - o miłości. Pierwsze z nich dotyczyło moich ulubionych książek o miłości, ever, czyli osobiste TOP10, a drugie zawiera listę ośmiu absolutnie historii romantycznych z wątkiem miłości nastolatków. Kto nie czytał, to serdecznie zapraszam, wszystko jest podlinkowane ;) Tak tak, powiem to jeszcze raz - jestem romantyczką! Wprost uwielbiam współczesną literaturę o miłości, bo zawsze mnie rozczula. A romantyczne historie sprawiają, że czas spędzony przy lekturze staje się o wiele piękniejszy, czyż nie? 

Standardowo w lutym podzieliłam się z Wami też swoją chciejką, czyli przeglądem zapowiedzi lutego. Bezwstydnie powiem, że była to chyba największa chciejka w historii bloga (czyżby gust mi ewoluował?) :D I, że wkrótce przewiduję też stosik, bo dawno się Wam nie chwaliłam co przybyło na moje półki, a "trochę" tego jednak jest :P

Zgodnie z obietnicą, w lutym na blog wskoczyły także wyniki konkursu urodzinowego oraz wyniki pierwszego rozdania u Ami. Jeszcze raz gratuluję zwycięzcom i cieszę się, że konkursy przypadły Wam do gustu. Zapraszam też na drugą odsłonę rozdania, tym razem z jedną najgorętszych premier marca, książką "W ramionach gwiazd", o której napiszę Wam już wkrótce ;) Och, w ogóle muszę się Wam przyznać, że mam bardzo ambitne plany na marzec, i że jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w najbliższym miesiącu na blogu pojawią się same czytelnicze perełki! Tak, tak, tak! Już nie mogę się doczekać kiedy Wam to wszystko opublikuję!

I na koniec najważniejsze: 
W lutym miały miejsce trzy ważne wydarzenia. Po pierwsze: liczba obserwatorów bloga przekroczyła 800, po drugie: liczba fanów na facebooku 1300, a po trzecie: licznik wyświetleń bloga przekroczył cudowne 600 000 odsłon za co szalenie dziękuję! Kochani, milion coraz bliżej <3 Jeżeli chodzi o sam luty, to też poszaleliśmy, bo po pierwsze - post, który właśnie czytacie jest 500(!) postem opublikowanym na blogu, a po drugie - przerzuciliśmy 35 000 wyświetleń :) Bosko! Cieszę się, że mogę się z Wami dzielić swoja pasją :) Dziękuję, że jesteście! Dziękuję, dziękuję, dziękuję.


Cudownie zaczytanego MARCA Wam życzę! 




I na koniec "coś lutowego" na rozluźnienie ;)



Luty... ach! 
Jako najwierniejsza fanka, po prostu, nie mogę się powstrzymać, by w miejscu grafiki miesiąca nie wstawić TEGO:


Widok wzruszonego DiCaprio z Oscarem jest bezcenny <3



Udało się! 
Piąta nominacja i pierwszy upragniony Oscar! 
Wyczekana statuetka dla Leonardo DiCaprio za rolę w '"Zjawie". 

Choć, prawdę mówiąc, to Leonardo DiCaprio powinien już odbierać swojego trzeciego (minimum) Oscara, a nie pierwszego... No, ale - najważniejsze, że jest i że znowu nie odszedł z niczymSpójrzcie tylko na tych kilka tysięcy ludzi stojących przed Leonardem i bijących brawo... Bezcenny i głęboko poruszający widok. Popłakałam się ze szczęścia. Brawo Leo!!! 





I coś do posłuchania...
"Horses" Brodki oraz "Love, love, love" Of Monsters And Men
Znacie którąś z nich? ;)










* * *

A jaki dla Was był ten luty?

Czym się zachwycaliście, a czym niekoniecznie i co wspominacie najlepiej? :)





sobota, 27 lutego 2016

"Jedno małe kłamstwo" K.A. Tucker



"Toksyczna atmosfera zaczyna nas dusić, wypływają kłamstwa, podczas gdy prawda (...) rozpływa się w nicość."


Zachwycona "Dziesięcioma płytkimi oddechami" niemal od razu sięgnęłam po drugi tom. Byłam bardzo ciekawa jak autorka poradzi sobie tym razem, bo z kontynuacjami bywa różnie. No i cóż, tym razem mogło być lepiej... 


"Odchodzę.
Zostawiam głosy, krzyki, rozczarowania.
Zostawiam złudzenia, błędy i żale.
Zostawiam wszystko, czym powinnam być i to, czym być nie mogę.
Wszystko to jest kłamstwem."


"Jedno małe kłamstwo" opowiada historię niewinnej Livie (młodszej siostry Kacey, głównej bohaterki poprzedniej części), która, no cóż, tutaj nie jest już taka niewinna ;) Ta zrównoważona i poukładana w najmniejszych szczegółach dziewczyna, którą poznaliśmy przelotnie w "Dziesięciu płytkich oddechach". Ta, która zaskakująco dobrze poradziła sobie z utratą rodziców i jednocześnie ze wszystkich sił starała się nie zawieść oczekiwań zmarłego ojca - zaczyna właśnie naukę w wymarzonym Princeton i pragnie po kolei realizować swoje cele. Podejmuje więc pracę w formie wolontariuszki na oddziale dzieci chorych na raka, ma zamiar pilnie się uczyć, a następnie pójść na medycynę, a dokładniej - pediatrię. Prywatnie zaś liczy na to, że znajdzie sobie jakiegoś poukładanego i grzecznego chłopaka i stworzy z nim dobry i 'właściwy' związek. Ta wizja przyszłości jak z obrazka, burzy się w chwili, w której poznaje Ashtona, mega-przystojnego kapitana uczelnianej drużyny wioślarskiej i jednocześnie największego podrywacza na kampusie. Livie w najśmielszych marzeniach nie przewiduje, że w Princeton czekają na nią współlokatorka-imprezowiczka, zakrapiane imprezy, przygodne znajomości i uczucie do chłopaka, a właściwie to dwóch, bo na horyzoncie poza Ashtonem, pojawia się też Connor - spełniający wszelkie wymagania Livie i mający potencjał na bycie 'tym' przyszłym mężem. Niestety Connor okazuje się nie tylko najbliższym przyjacielem Ashtona, ale też jego współlokatorem...


"(...) każdy w życiu ma taki dzień, który go definiuje, który kształtuje to, kim się stanie, który ustawia na nowym kursie."


Jak dla mnie ta część jest słabsza w porównaniu z "Dziesięć płytkich oddechów", w których - jak już pisałam - nie zmieniłabym dosłownie nic. Niestety, o ile w poprzedniej części naprawdę polubiłam Livie, tak tutaj średnio przypadła mi do gustu. Ze zrównoważonej, spokojnej i delikatnej dziewczyny autorka przeobraziła ją w zerwaną z łańcucha, momentami głupiutką i ciągle zawstydzoną dziewicę, której tok myślenia chwilami mocno mnie drażnił. Irytowało mnie też to, że sprawiała wrażenie klona Kacey - to raz, a dwa, że gdy tylko zaczęła naukę w Princeton, to od razu u jej stóp pojawili się adoratorzy i lgnęli do niej, a ona do nich, mimo, iż wcześniej była ponoć taka nieśmiała... No i ten kulejący schemat w postaci 'ona jedna i ich dwóch', jeden grzeczny z dobrego domu, a drugi - wydziarany, ze skłonnościami do zaliczania dziewczyn. Zgadnijcie którego wybierze? Oh, c'mon Tucker, really? Przecież wiem, że stać cię na coś lepszego! W treści pojawia się też paczka kumpli, licytujących się swoimi pijackimi przygodami, i tournee w stylu alkohol, seks, impreza... Czy to nie brzmi jak deja vu? Fabułę ratuje jednak wątek dwóch słodkich bliźniaków, mroczna przeszłość Ashtona (zdecydowanie najciekawszy charakter powieści, brawa za jego kreację!) i fakt, że powracają wątki postaci, które poznaliśmy w "Dziesięciu płytkich oddechach". 

"Jedno małe kłamstwo" z jednej strony jest przewidywalne i to bardzo, bo przecież nie trudno zgadnąć, że dobrą dziewczynę pociągają źli chłopcy. Ale z drugiej - naprawdę nie rozumiem, dlaczego Tucker zdecydowała się na aż taką metamorfozę tej bohaterki, i w istocie sprawiła, że zbyt często przypominała swoim zachowaniem Kacey... Niestety, o ile "Dziesięć płytkich oddechów" stało się jedną z moich ulubionych książek, o tyle drugi tom pozostaje daleko w tyle. Co prawda historia jest wciągająca, ale po pierwsze - to nie to, na co liczyłam, a po drugie - uważam, że autorka za bardzo spłyciła niektóre wątki. Niemniej, uważam jednak, że warto czekać na zakończenie i wyjaśnienie mrocznej przeszłości Ashtona, bo właśnie tym wątkiem autorka nadrabia - przynajmniej w moim odczuciu - większość niedoskonałości tej historii

No cóż, nic mnie tutaj nie porwało i na kolana też nie padłam, ale nie zmienia to faktu, że to nadal jest dobra książka i godny polecenia reprezentant nurtu New Adult. Znajdziecie tu nie tylko trafne spostrzeżenia i ciekawie przedstawioną traumę z przeszłości, ale też solidną dawkę humoru (choć już nie tak fantastyczną jak w przypadku pierwszego tomu), chemię między bohaterami i mnóstwo ciekawych doświadczeń (nie tylko erotycznych). Akcja toczy się szybko, a piętrzące się tajemnice i kłamstwa tylko podkręcają zainteresowanie aż nie sposób się oderwać. Poza tym K.A. Tucker naprawdę dobrze pisze, przez co powieść wciąga od pierwszych stron i w zasadzie czyta się sama. Sprawdźcie sami.



"To zabawne jak niektóre przypadkowo stworzone relacje mogą być jednocześnie tak idealne i trwałe."


_______________________________________________________________________________
K.A. Tucker, Jedno małe kłamstwo, stron 432, Wydawnictwo Filia, 2014
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek



Dziesięć płytkich oddechów | Jedno małe kłamstwo | Cztery sekundy do stracenia | Pięć sposobów na upadek



piątek, 26 lutego 2016

Wyniki rozdania u Ami z książką "Życie i śmierć"



WYNIKI


Dziękuję Wszystkim za udział w rozdaniu :) Do zabawy zgłosiło się aż 113 osób! Bardzo się cieszę, że taka forma konkursu przypadła Wam do gustu :) Korzystając z okazji - zapraszam do udziału w nowej odsłonie, w której tym razem do wygrania jest "W ramionach gwiazd". Szczegóły >tutaj<

A tymczasem przejdźmy do wyników:

Spośród zgłoszeń zamieszczonych pod postem konkursowym wybrałam te, które spełniły warunki konkursu określone w regulaminie i ułożyłam je w kolejności chronologicznej, co dało poniższą listę od 1 do 113. Następnie za pomocą programu na stronie Losowe.pl, który generuje szczęśliwe liczby spośród przedziału 1-113 wygenerowałam szczęśliwą liczbę, do której posiadacza trafi konkursowa nagroda, tj. książka pt. "Życie i śmierć" ufundowana przez Wydawnictwo Dolnośląskie.


Lista uczestników (chronologicznie):
  1. Dziewczyna z książkami
  2. BJNails
  3. maleficent.
  4. Lex McCartney
  5. dobra.ksiazka
  6. magda
  7. Lucyna Adamska
  8. Niko N.
  9. J.M.K. Janas
  10. Martha Oakiss
  11. Magia słowa
  12. Ola K.
  13. Dagmara Janicka
  14. Grażyna Wróbel
  15. Klaudia M
  16. Yelle
  17. Wioleta Sadowska (awiola)
  18. Randaksela
  19. AsiaB
  20. Katherine Parker
  21. Booksofme world
  22. Bookland Dawid' s
  23. Alvah Serpens
  24. Mitchelia Vitamo
  25. Alek
  26. Dominika Dziedzic
  27. Naomi Stark
  28. Layla A.
  29. by Sisley
  30. Marta Jac
  31. Czytanie Naszym Życiem
  32. Adriana Ostaszewicz
  33. Agusia__
  34. Beata Lewandowska
  35. Gosia Krak
  36. Małgorzata J
  37. Iwona Krak
  38. JoAnna Polska
  39. CassieM
  40. Beata Kandzia
  41. Koneko x
  42. SunFlower
  43. karolina mojsa
  44. Victoria z Czytelniczych myśli
  45. Kociara
  46. Carrie Vandenis
  47. Cassandra De Lune
  48. Rose Belle
  49. Smileee :D
  50. Anemone
  51. bukroom
  52. Malwina
  53. Huntey
  54. Pani Lecter
  55. Wiktria S
  56. Katarzyna Janik
  57. Marta Tadych
  58. Piętaszek
  59. Books World
  60. Pani Komoda
  61. Karolina Kepusta
  62. Tina Black
  63. Birdy Rhodes
  64. Łukasz Iżak
  65. posredniczkaa
  66. izabela81
  67. DeVi102
  68. Magdalena W.
  69. Patrycja 'Pyciaaa'
  70. Joanna Bednarska-Grabiec
  71. Ksiazkomaniacy N
  72. Lexi D.
  73. madmad
  74. Monika Wasiluk
  75. Izabela Wolanin
  76. Ewelina Wiśniewska
  77. Magda Styles
  78. Aleksandra Kaminska-Gisder
  79. Caroline Livre
  80. Małgorzata Górna
  81. Wei rdo
  82. aga h
  83. Karolina Klekowska
  84. Grace Holloway
  85. Gab riela
  86. Mea Culpa
  87. xtheisabellex
  88. Sylwka S.
  89. Patka
  90. Moguren
  91. Patrycja Sudoł
  92. Beti G.
  93. megi94
  94. Wercenzentka
  95. Julia Bagińska
  96. Olu sia
  97. Zuzia M.
  98. Anna De
  99. Księgarz Cmentarny
  100. Agnieszka Wójcik
  101. Rentilka
  102. Katarzyna Kwiatkowska
  103. OnlyOne
  104. little black
  105. Another Desire
  106. Do Ostatniej Strony
  107. Dorota Wysocka
  108. Melisa Anonim
  109. Mylene 17
  110. Nely
  111. Radosław Gabinek
  112. Katrina
  113. Kamil Glinka


Zrzut ekranu z losowania:



Wygrała osoba, której szczęśliwa liczba to: 92 czyli Beti G. Gratuluję! 

Za chwilę napiszę do Ciebie mejla w sprawie odbioru książki :)



Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział w zabawie i zachęcam do śledzenia bloga, wkrótce nowe konkursy ;)



Zachęcajka #18 | "Układ"


Układ
Elle Kennedy

Wydawnictwo Zysk i S-ka

Data premiery: 29 lutego

Gatunek: romans\erotyka\młodzieżowa
Liczba stron: 464



Moi Drodzy,
przedstawiam Wam zapowiedź książki, która ma wielką szansę okazać się prawdziwym hitem tej wiosny, a może i całego roku!

O "Układzie" Elle Kennedy po raz pierwszy usłyszałam na Booktube przeglądając zestawienia najlepszych książek 2015 roku i od razu się zakochałam! 

Poniżej wkleiłam jedną z najlepszych videorecenzji tej książki, byście sami mogli się przekonać jak wspaniała lektura już niebawem ukaże się w Polsce dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka :) 




Jako smaczek dodam, że "The Deal" królowało w zestawieniach TOP10 najlepszych książek 2015, zostało okrzyknięte najlepszym romansem według iBooks Store i było jedną z najchętniej czytanych powieści według goodreads! Mało tego, na naszym rodzimym lubimy czytać zbiera same pozytywne opinie :)
To o czymś świadczy, tak? 
Tak?! 
No pewnie, że tak! Biegiem do księgarni. Ale już! ;)


A jeśli macie wątpliwości, to już niebawem na blogu pojawi się moja recenzja tej książki - zapraszam! :)



Zarys fabuły:

Ona ma właśnie pójść na pewien układ z niegrzecznym studentem…

Hannah Wells w końcu znalazła chłopaka, który rozbudził jej namiętność. Wydaje się, że ta dziewczyna jest pewna siebie w każdym aspekcie życia… ale jeśli chodzi o seks i uwodzenie okazuje się, że ciągnie za sobą dotkliwy bagaż doświadczeń. Żeby zwrócić uwagę swojego wybranka, będzie musiała porzucić kokon bezpieczeństwa i sprawić, by to on się nią zainteresował. By osiągnąć swój cel, gotowa jest pójść na pewien układ i w zamian za udzielenie korków nieznośnemu, wkurzającemu i zadufanemu w sobie kapitanowi drużyny hokejowej, idzie na fałszywa randkę…

On bez wahania przyjmuje niemoralną propozycję…

Garrett Graham od zawsze marzył o zawodowej karierze hokejowej, ale gdy średnia jego ocen gwałtownie spada, wszystko na co tak ciężko pracował do tej pory, staje pod znakiem zapytania. Decyduje się pomóc pewnej brunetce z ciętym językiem wzbudzić zazdrość w innym chłopaku, bo w zamian za to może zabezpieczyć swoją pozycję w drużynie. Ale jeden nieoczekiwany pocałunek rozpala żar dwojga ciał i Garrett szybko uświadamia sobie, że udawanie nie wchodzi w grę. Musi teraz przekonać Hannah, że mężczyzna jej marzeń wygląda dokładnie tak jak on...






czwartek, 25 lutego 2016

"Dziesięć płytkich oddechów" K.A. Tucker



Kuszona dobrymi recenzjami (w końcu!) zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę. I teraz... Teraz aż po prostu nie wiem, jak mam zacząć pisać jej opinię. Takiej historii w nurcie New Adult, z takimi emocjami i z takimi głównymi bohaterami nie czytałam już dawno, ba!, nie wiem czy czytałam kiedykolwiek. Dla takich książek jak "Dziesięć płytkich oddechów" zarywa się noce, dni i każdą wolną chwilę... 


Jak sobie poradzisz kiedy na Twoich oczach świat rozsypuje się na kawałki?
Co zrobisz kiedy wszystko idzie źle?
Kiedy ból rozsadza Twoją duszę?
Po prostu oddychasz.

Dziesięć płytkich oddechów…


Kilka lat temu Kacey przeżyła coś strasznego. Jako nastolatka uczestniczyła w wypadku w wyniku którego straciła cztery najważniejsze dla niej osoby i choć lekarzom udało się wyleczyć jej ciało, to trauma po tym wydarzeniu była zbyt wielka, by zaleczyć jej rany w sercu i duszy. Gdy próby ucieczki w alkohol, narkotyki i seks nie przynosiły już pożądanych rezultatów - poddała się i wypracowała swój własny sposób na życie: zamknięta w sobie nie chce niczego czuć, bo uważa, że tak jest bezpieczniej. Skupiając się tylko na młodszej siostrze, Livie i jej dobrym starcie w przyszłość, swoją osobę zminimalizowała do minimum, a piętrzący się gniew i frustrację wyładowywała na siłowni. To wszystko miało sens dopóki w jej życiu nie pojawił się Trent i życzliwa sąsiadka, Storm, którzy sprawiają, że jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę... Taki właśnie bywa los - przewrotny i kierujący się tylko sobie znanym torem.

"Dziesięć płytkich oddechów" to prawdziwa perełka wśród książek z gatunku New Adult. Historia tutaj opisana dotyka trudnych tematów i przedstawia etapy radzenia sobie z traumatycznymi przeżyciami, a przy tym jest: dopracowana, fascynująca, emocjonująca i po prostu - niepowtarzalna. Wzrusza, rozczula, i - co ważne - daleko jej do ckliwych historyjek o miłości, którymi karmią nas teraz wszelkie wydawnictwa. Nic bym tu nie zmieniła. Dosłownie nic. Napięcie wzrastało z każdą kolejno przekręcaną stroną, by w końcu wybuchnąć i połamać mi serce. I wiecie co? Było warto.

K.A. Tucker stworzyła powieść, absolutnie nie płytką jak tytułowe oddechy, lecz ciekawą, skłaniającą do refleksji książkę o cierpieniu, zmaganiu się z własnymi demonami i ucieczce przed życiem. Książkę, która niszczy i doprowadza do głębin smutku, a potem sprawia, że zaczynasz odzyskiwać wiarę we wszystko co cię otacza. Ta powieść jest nie tylko wielopłaszczyznowa i zachwyca kreacjami bohaterów - tak tych głównych jak i drugoplanowych - ona jest po prostu świetnie napisana, okraszona ironicznym humorem i błyskotliwymi dialogami. Posiada też mądre przesłanie ostrzegające przed skutkami lekkomyślnych decyzji.  

Relacja Trenta i Kacey była piękna a zarazem niepokojąca. Podszyta pożądaniem, morzem kąśliwości i wzajemnych złośliwości, wzajemną fascynacją i ciężarem tajemnic, który w pewnej chwili po prostu ogłusza. Fakt, domyśliłam się finału już gdzieś w połowie książki, ale wcale mi to nie przeszkodziło w lekturze. Powiem więcej, czytałam z niecierpliwością, by dowiedzieć się, czy moje przypuszczenia okazały się trafne. Poza tym, Kacey jest bohaterką, z którą w pewien sposób się utożsamiam. Bardzo się z nią zżyłam i odnalazłam w niej część siebie, przez co pozostanie w mojej pamięci...



"Jakimś cudem udało mu się wsunąć dłoń pod mój tytanowy płaszcz i dotknąć mnie w sposób, w jaki nikt nigdy mnie nie dotknął."


"Dziesięć płytkich oddechów" jest poruszające, intensywne i przejmujące. To piękna historia o bólu po stracie najbliższych i piętrzącej się nienawiści. To powieść o bliznach, o których nie można zapomnieć. O mierzeniu się z problemami, które przerastają. O radzeniu sobie z wyrzutami sumienia i konsekwencjami tragicznych wydarzeń oraz o winie, której nie da się odkupić i o tlącej się nadziei, która sprawia, że znajdujemy w sobie wystarczająco dużo siły, by zrozumieć i przebaczyć nawet największe zło. "Dziesięć płytkich oddechów" to książka, która zniewala. Oby kolejne tomy w serii były tak samo dobre!


"Minęło bardzo dużo czasu, odkąd tak się czułam. Właściwie nigdy się tak nie czułam. (...) Trent dokładnie wie, co robi i całkiem dobrze mu to wychodzi. I po prostu z Trentem jest inaczej. Smakuje jak arbuz po życiu w pragnieniu. Jest jak powietrze po latach spędzonych pod wodą. Jest jak życie."


_______________________________________________________________________________
K.A. Tucker, Dziesięć płytkich oddechów, stron 424, Wydawnictwo Filia, 2014
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek


Dziesięć płytkich oddechów | Jedno małe kłamstwo | Cztery sekundy do stracenia | Pięć sposobów na upadek



środa, 24 lutego 2016

"To przez ciebie" Mhairi McFarlane



Jak donoszą źródła, debiutancka powieść Mhairi McFarlane, "Nie mów nic, kocham cię" ponoć natychmiast stała się hitem i obecnie trwają pracę nad jej filmową adaptacją. Natomiast wydana rok później, "Uwaga! To może być miłość" od razu po premierze znalazła się na liście bestsellerów Sunday Times'a... Cóż, żadnej z tych książek nie czytałam, choć bardzo bym chciała, zwłaszcza tę pierwszą, bo opowiada nową wersję Bridget Jones, do której osobiście mam słabość ;) Ale, wracając do Mhairi, tyle się naczytałam na temat tej autorki, tego jak potrafi pisać, tego że jej książki są zarówno zabawne jak i romantyczne, że świetnie kreuje historie i że potrafi wpleść w fabułę niesamowity urok, przez co podczas czytania naprawdę odczuwa się te motyle w brzuchu, że gdy tylko dowiedziałam się o nowej książce - postanowiłam sprawdzić na sobie to całe "łał". No i... trochę się zawiodłam. 

Czy jeden esemes może wywrócić świat do góry nogami? Jeszcze jak!

Trzydziestotrzyletnia Delia postanawia coś zmienić w swoim długim związku z Paulem i nieoczekiwanie oświadcza mu się na moście. Paul jest kompletnie oszołomiony. W pobliskim barze ukradkiem wysyła esemes, który trafia do Delii – przez pomyłkę. Esemes przeznaczony dla Tej Drugiej… A to dopiero początek serii niepowodzeń, porażek i wpadek. 

Akcja generalnie rozgrywa się w Londynie. Tam, po gorzkim rozstaniu Delia zatrzymuje się u przyjaciółki, znajduje pracę w agencji PR i... zostaje wciągnięta w pewną aferę. Oczywiście pojawia się i zamieszanie i nieoczekiwane sytuacje, a także - oczekiwany wątek miłosny. Delia poznaje bowiem pewnego dziennikarza, który za pomocą sprytnego szantażu zmuszą ją do współpracy, tyle że później wszystko się komplikuje. Brzmi całkiem nieźle, prawda? I tak by było, gdyby nie to, że oczekiwałam trochę więcej. "To przez ciebie" to książka może i ciepła, lekka i przyjemna, bohaterowie też są całkiem nieźle nakreśleni, akcja zabarwiana czarnym humorem, a w tle pojawia się intryga - ale całość jest niestety nudna, cała fabuła rozciągnięta, a sytuacje i dialogi wyglądają czasami na wymuszane. 


Interesującym dodatkiem są za to czarno-białe ilustracje przedstawione w formie komiksu - ubarwiające treść książki i podkręcające wyobraźnię. Pojawiają się tutaj dlatego, że pasją Delii było rysowanie. Przed poznaniem Paula, tworzyła ona komiks o kobiecie - lisicy (alter-ego Delii) mieszkającej w tajnej kryjówce, podróżującej na superszybkim rowerze, rozmawiającej z lisem i ratującej świat poprzez walkę z przestępcami. Jaki to ma związek z fabułą książki, tego już nie zdradzę ;)


"To przez ciebie" to dość przeciętne połączenie trzech gatunków: obyczajówki, romansu i komedii. Lecz mimo tej przeciętności, książka niesie ze sobą mądry przekaz dotyczący tego, że na zmiany, nigdy nie jest za późno, a jeśli tylko damy sobie szansę - to i los może nas pozytywnie zaskoczyć, bo dystans do siebie i poczucie humoru pozwalają pokonać niejeden życiowy zakręt. Reasumując: choć lektura nie wzbudziła we mnie wybuchów śmiechu (jak obiecuje okładka), ani też nie podniosła do lotu motyli w moim brzuchu (na co liczyłam), to mimo to, i tak wierzę w potencjał Mhairi McFarlane, i jeżeli tylko będę miała możliwość - przeczytam pozostałe jej książki. A "To przez ciebie" polecam zainteresowanym, bo przecież każdy z nas czasem potrzebuje lektury pokrzepiającej i odrobinę naciąganej.


_______________________________________________________________________________
Mhairi McFarlane, To przez ciebie, stron 464, Wydawnictwo HarperCollins, 2015
Przekład: Elżbieta Regulska-Chlebowska

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...